Anonimizacja czy pseudonimizacja? Co można wysłać do AI z akt sprawy
Najczęstsze pytanie, jakie dostajemy od prawników, nie dotyczy jakości odpowiedzi AI. Brzmi: czy mogę w ogóle wrzucić tam akta?
Odpowiedź „przecież to zanonimizowane" pada zwykle po usunięciu nazwiska. To za mało — i to nie jest pedanteria terminologiczna, tylko różnica, która przesądza o tym, jakim reżimem prawnym objęty jest dokument po przetworzeniu.
Anonimizacja a pseudonimizacja: co je dzieli
RODO rozróżnia te dwa pojęcia wprost, choć w praktyce używa się ich zamiennie.
Pseudonimizacja jest zdefiniowana w art. 4 pkt 5 RODO: to przetworzenie danych tak, by nie można ich było przypisać konkretnej osobie bez użycia dodatkowych informacji. Kluczowe są dwa słowa: dodatkowe informacje. One istnieją — to zestawienie etykiet z oryginałami. Skoro proces da się odwrócić, dane pozostają danymi osobowymi i nadal podlegają wszystkim obowiązkom administratora.
Anonimizacja nie ma własnej definicji w części normatywnej, opisuje ją motyw 26 RODO: chodzi o dane, których nie da się powiązać z osobą fizyczną, przy uwzględnieniu wszelkich rozsądnie prawdopodobnych sposobów identyfikacji, również pośredniej. Do takich danych RODO po prostu się nie stosuje.
| Kryterium | Pseudonimizacja | Anonimizacja |
|---|---|---|
| Odwracalność | Tak, przy dostępie do zestawienia | Nie |
| Status wyniku | Nadal dane osobowe | Poza zakresem RODO |
| Podstawa | Art. 4 pkt 5 RODO | Motyw 26 RODO |
| Typowe zastosowanie | Ograniczenie ryzyka przy przetwarzaniu | Publikacja, badania, statystyka |
Zamiana nazwiska na [OSOBA_1] z zachowaniem klucza to zawsze pseudonimizacja. I bardzo dobrze — w pracy z aktami zależy nam właśnie na odwracalności, bo w gotowym piśmie muszą wrócić prawdziwe dane. Problem zaczyna się wtedy, gdy wynik takiego procesu nazwiemy „anonimowym" i wyciągniemy z tego wnioski o dalszym przetwarzaniu.
Dlaczego samo nazwisko to za mało
W dokumentach sądowych identyfikacja pośrednia jest regułą, nie wyjątkiem. Sygnatura akt, data orzeczenia, nazwa sądu i opis stanu faktycznego często wskazują konkretną sprawę i konkretne osoby, nawet gdy z tekstu zniknęły wszystkie nazwiska. W sprawach nietypowych wystarczy sam opis zdarzenia.
Praktyczny wniosek jest taki, że dokument po maskowaniu warto traktować jako dokument o ograniczonym zakresie danych osobowych, a nie jako dokument anonimowy. To zmienia dwie rzeczy: nadal trzeba mieć podstawę przetwarzania i nadal obowiązują zasady bezpieczeństwa, w tym te wynikające z tajemnicy zawodowej.
Czego wymagają samorządy
Od 2025 roku to już nie jest obszar niedopowiedziany.
KIRP opublikowała w maju 2025 r. pierwsze kompleksowe rekomendacje dotyczące korzystania z AI przez radców prawnych. Kluczowe zasady: zachowanie ludzkiej kontroli, ochrona tajemnicy zawodowej i odpowiedzialność za treści wygenerowane przez narzędzie.
Naczelna Rada Adwokacka poszła dalej i w czerwcu 2026 r. wprowadziła do Zbioru Zasad Etyki Adwokackiej § 23e. Zgodnie z nim korzystanie z AI może mieć wyłącznie charakter pomocniczy, nie zastępuje samodzielnej oceny prawnej adwokata, a wynik pracy narzędzia trzeba osobiście zweryfikować. Nie wprowadzono przy tym ogólnego obowiązku informowania klienta o korzystaniu z AI.
Warto też odnotować, że sądy zaczęły patrzeć na sposób korzystania z tych narzędzi. W postanowieniu z 23 czerwca 2026 r. (sygn. I FZ 104/26) NSA dopatrzył się w piśmie pełnomocnika śladów halucynacji AI i bardzo krytycznie ocenił bezrefleksyjne korzystanie z takich narzędzi. Sprawa dotyczyła wprawdzie cytowań, a nie danych osobowych, ale pokazuje kierunek: sposób użycia narzędzia stał się przedmiotem oceny.
Z tych dokumentów nie wynika zakaz. Wynika obowiązek zachowania kontroli — a ograniczenie zakresu danych przed wysłaniem treści do modelu jest jednym z niewielu środków, które tę kontrolę realnie zwiększają.
Gdzie liczy się model — pytanie, które warto zadać dostawcy
Narzędzia do maskowania danych różnią się miejscem, w którym wykonuje się obliczenia. Są trzy architektury:
- Na serwerze dostawcy. Wysyłasz dokument z prawdziwymi danymi, dostajesz zamaskowany. Wygodne, ale dokument z danymi musi najpierw ten serwer osiągnąć.
- Lokalnie, w osobnym programie. Dane nie wychodzą z komputera, ale maskowanie jest oddzielnym krokiem poza narzędziem, w którym faktycznie pracujesz.
- W przeglądarce. Model pobiera się raz i uruchamia na Twoim urządzeniu, w karcie przeglądarki. Dokument jest maskowany przed wysłaniem czegokolwiek.
To ostatnie podejście wybraliśmy w Lexedit i warto opisać, jak działa, bo brzmi mniej prawdopodobnie, niż jest.
Model wykrywający dane osobowe to sieć neuronowa skonwertowana do formatu ONNX i uruchamiana przez bibliotekę transformers.js — czyli w JavaScripcie, po stronie klienta. Przy pierwszym użyciu przeglądarka pobiera plik modelu i zapisuje go w pamięci podręcznej (IndexedDB). Od tego momentu maskowanie działa również bez połączenia z internetem. Treść dokumentu nie jest wysyłana ani do naszego serwera, ani do modelu językowego — do agenta trafia dopiero wersja z etykietami, a zestawienie pozwalające odwrócić maskowanie zostaje po stronie użytkownika. Ta sama funkcja działa w aplikacji mobilnej.
Możesz to sprawdzić bez zakładania konta — narzędzie maskujące działa w przeglądarce na Twoim własnym dokumencie.
SprawdźIle taki model pomija — nasze liczby
Tu dochodzimy do części, którą dostawcy narzędzi AI opisują najrzadziej: skuteczności. Model wykrywający dane osobowe działa statystycznie i zawsze coś pominie. Pytanie brzmi: ile.
Nasze modele opublikowaliśmy publicznie na HuggingFace razem ze zmierzonymi wynikami — herbert-polish-legal-ner dla tekstów cyfrowych, wariant OCR dla skanów oraz model wielojęzyczny. Pomiar prowadziliśmy na zbiorze 50 dokumentów zawierających 179 osób, licząc wskaźnik pominięcia osoby: osoba jest pominięta, jeżeli choć jedno jej wystąpienie zostało w tekście odsłonięte.
| Rodzaj dokumentu | Model ogólny | Wariant OCR |
|---|---|---|
| Cyfrowy, czysty tekst | 7,3% | 7,3% |
| Skan lub zdjęcie | 25,7% | 15,1% |
Wyniki podajemy po dodatkowym przebiegu zabezpieczającym, który dokłada powtórzenia wykrytych już nazwisk. Token-level F1 na zbiorze testowym wynosi około 0,94.
Te liczby czyta się nieprzyjemnie i o to chodzi. Na czystym tekście cyfrowym mniej więcej co czternasta osoba zostanie gdzieś w dokumencie nietknięta. Na skanach — nawet co czwarta przy modelu ogólnym. Dlatego wariant OCR w ogóle powstał i dlatego w interfejsie pokazujemy, co zostało wykryte, zamiast deklarować kompletność.
Model wielojęzyczny opisujemy osobno, bo jest najsłabszy na polskim tekście, a jego skuteczność na niemieckim i angielskim nie została w ogóle zmierzona — tak też jest napisane na jego karcie. Narzędzie do ochrony danych, które zawyża swoje możliwości, jest gorsze niż brak narzędzia, bo produkuje fałszywe poczucie bezpieczeństwa.
Dlaczego publikujemy modele i metryki
Bo inaczej nie da się tego sprawdzić. Deklaracja „nasze narzędzie usuwa dane osobowe" nie jest weryfikowalna. Opublikowany model z opisaną metodą pomiaru i wskaźnikiem pominięć — jest: można go pobrać, uruchomić na własnych dokumentach i porównać z konkurencją.
Traktujemy to tak samo jak weryfikację cytowań w naszym agencie badawczym. Zamiast obiecywać, że narzędzie się nie myli, pokazujemy, gdzie się myli i jak często.
Praktyczna lista kontrolna
Zanim wyślesz dokument z akt do dowolnego narzędzia AI:
- Sprawdź, gdzie liczy się model maskujący. Serwer dostawcy, komputer czy przeglądarka — to przesądza, co i dokąd wychodzi.
- Nie nazywaj wyniku anonimowym. Maskowanie z zachowaniem klucza to pseudonimizacja; wynik nadal jest danymi osobowymi.
- Pomyśl o identyfikacji pośredniej. Sygnatura, data i opis sprawy potrafią zidentyfikować osobę bez nazwiska.
- Przejrzyj wynik maskowania. Kilka procent pominięć na tekście cyfrowym i kilkanaście na skanie to realny margines.
- Skanuj ostrożniej. Dokumenty fotografowane i skanowane wypadają wyraźnie gorzej — dla nich używaj modelu przystosowanego do OCR.
- Zapytaj dostawcę o liczby. Nie o to, czy narzędzie chroni dane, tylko jaki ma zmierzony wskaźnik pominięć i na jakim zbiorze.
Ostatni punkt jest najważniejszy i działa również wobec nas. Jeżeli dostawca nie potrafi odpowiedzieć na pytanie „ile pomijacie i skąd to wiecie", odpowiedź brzmi zwykle: nie wiemy.