Pełny tekst orzeczenia

IV KKN 71/97

Oryginalna, niezmieniona treść orzeczenia. Jeżeli chcesz przeczytać analizę (zagadnienia prawne, podstawa prawna, argumentacja, rozstrzygnięcie), wróć do strony orzeczenia.

1 
 
 
 
Sygn. akt : IV KKN 71/97 
 
 
                             P O S T A N O W I E N I E 
 
                                                                                   Dnia 20 lutego 2001 r. 
 
           
     Sąd Najwyższy w Warszawie, Izba Karna, na posiedzeniu w składzie 
 
następującym : 
 
                                  Przewodniczący : SSN Stanisław Zabłocki (spraw.) 
 
po rozpoznaniu w dniu 20 lutego 2001 r.  
sprawy W. P., 
prawomocnie uniewinnionego od popełnienia przestępstwa określonego w art. 
145 § 2 k.k. z 1969 r. 
 
z powodu kasacji wniesionej przez pełnomocnika oskarżycielki posiłkowej A. S. 
od wyroku Sądu Wojewódzkiego w K. z dnia 24 października 1996 r., 
sygn. IV Ka […], uchylającego wyrok Sądu Rejonowego w K. z dnia 
26 czerwca 1996 r., sygn. II K […] i uniewinniającego oskarżonego 
od popełnienia zarzucanego mu czynu 
                      
                                             p o s t a n o w i ł 
 
działając na podstawie art. 535 § 2 zdanie 1 k.p.k. oraz art. 626 § 1 i art. 636 § 1 
w zw. z art. 518 k.p.k.                                          
1/ oddalić kasację jako oczywiście bezzasadną, 
2/ kosztami sądowymi postępowania kasacyjnego obciążyć oskarżycielkę 
posiłkową A. S. 

 
2 
U z a s a d n i e n i e 
 
      W skardze kasacyjnej sformułowany został zarzut rażącego naruszenia 
przepisów prawa procesowego, a mianowicie art. 3 § 1, 4 § 1, 356, 386 § 2 i 406 
§ 2 k.p.k. z 1969 r. 
      Tylko zarzut naruszenia art. 386 § 2 k.p.k. z 1969 r. jest, ujmując rzecz od 
strony formalnej, słuszny. Istotnie, właściwą formułą, jakiej powinien był użyć 
sąd odwoławczy orzekając odmiennie co do istoty sprawy, była formuła o 
„zmianie”, nie zaś o „uchyleniu” wyroku sądu I-ej instancji. Nie sposób jednak 
przyjąć, iż użycie wadliwej formuły mogło mieć wpływ na proces decyzyjny 
składu orzekającego w sądzie odwoławczym. Ten bowiem, jak nader jasno 
wynika to z treści pisemnych motywów sądu odwoławczego, jednoznacznie 
zmierzał do wydania orzeczenia odmiennego co do istoty sprawy bezpośrednio 
w instancji ad quem, nie zaś do przekazania sprawy do ponownego rozpoznania. 
Jeśli zatem samej decyzji o orzeczeniu odmiennym co do istoty sprawy nie 
uznamy za rażąco wadliwą, zastosowanie wadliwej formuły orzekania 
poprzedzającej wydanie wyroku uniewinniającego potraktować należy w 
kategoriach błędu o sui generis „kosmetycznym” charakterze, nie mogącym 
mieć wpływu na merytoryczną treść prawomocnego orzeczenia. 
      Całkowicie bezzasadny jest zarzut naruszenia art. 357 oraz art. 3 § 1 k.p.k. z 
1969 r., które miałoby rzekomo polegać na nierozważeniu wszystkich 
okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy, ujawnionych na rozprawie 
głównej i braku szczegółowej analizy całokształtu zebranego materiału 
dowodowego. Specyfika niniejszej sprawy polega bowiem na tym, iż zebrany 
materiał dowodowy był nader szczupły i znalazł on w pełni odzwierciedlenie w 
wariantowej opinii biegłego do spraw ruchu drogowego. Należało zatem 
dokonać jedynie oceny tego, czy istniały jakiekolwiek możliwości poszerzenia 
zgromadzonego materiału dowodowego, a jeśli poszerzenie takie nie było 

 
3 
możliwe – dokonać oceny tej opinii z uwzględnieniem reguł wnioskowania 
obowiązujących w procesie karnym.  
      Jeśli uwzględni się przedstawioną w poprzednim akapicie uzasadnienia 
postanowienia sądu kasacyjnego charakterystykę zgromadzonego w niniejszej 
sprawie materiału dowodowego, całkowicie bezzasadny jest również zarzut 
rażącego naruszenia przez sąd odwoławczy zasady bezpośredniości. Odmienny 
co do istoty sprawy wyrok został bowiem oparty nie na odmiennej – w relacji do 
ocen dokonanych przez sąd I-ej instancji - ocenie wartości dowodowej 
wyjaśnień oskarżonego, zeznań świadków, czy dowodów z dokumentów, a 
nawet nie na odmiennej ocenie walorów opinii sporządzonej przez biegłego, a 
jedynie 
na 
odczytaniu 
tej 
opinii 
właśnie 
z 
zastosowaniem 
reguł 
interpretacyjnych, które formułują przepisy procedury karnej.  
      Nie jest także zasadny zarzut rażącej obrazy przepisu art. 406 § 2 k.p.k. Sąd 
odwoławczy w pełni wywiązał się z dyrektywy podania, czym kierował się 
wydając wyrok w instancji ad quem i dlaczego zarzuty i wnioski apelacji 
wniesionej przez obrońcę oskarżonego W. P. uznał – w realiach konkretnej 
sprawy – za zasadne. Nie jest przy tym decydujące to, czy uczynił to 
w uzasadnieniu rozwlekłym, na kilku stronach maszynopisu, czy w sposób 
zwięzły, syntetyczny, ale nawiązujący do tego, co w sprawie najistotniejsze. 
      Pozostaje zatem ustosunkowanie się do ostatniego zarzutu sformułowanego 
w skardze kasacyjnej, a mianowicie rzekomego naruszenia zasady swobodnej 
oceny dowodów, określonej w art. 4 § 1 k.p.k. z 1969 r. Także i ten zarzut jest 
bezzasadny w stopniu wręcz oczywistym, w rozumieniu art. 535 § 2 k.p.k. 
Przyjęcie założenia dowodowego, które legło u podstawy wydania wyroku 
uniewinniającego nie tylko w pełni wynika z przeprowadzonych dowodów, 
uwzględnia wskazania wiedzy i doświadczenia życiowego, ale nadto i we 
właściwy sposób aplikuje regułę interpretacyjną, określoną w art. 3 § 3 k.p.k. z 
1969 r., która w realiach niniejszej sprawy powinna właśnie znaleźć 
zastosowanie. Poza wszelkim sporem pozostaje to, iż piesza pojawiła się na 

 
4 
torze jazdy samochodu prowadzonego przez oskarżonego w sposób nagły 
(czysto nomenklaturowe znaczenie ma przy tym to, czy użyć określenia 
„wbiegła”, czy też „wkroczyła nagle” na pasy oznakowanego przejścia dla 
pieszych), przekraczając przy tym jezdnię z prawej na lewą stronę, co ma 
decydujące wręcz znaczenie dla tzw. czaso-przestrzennego rozliczenia wypadku, 
gdy uwzględni się dwie równie niesporne – uwzględnione przez biegłego – 
okoliczności, iż oskarżony prowadził pojazd prawym pasem jezdni oraz że 
kierowca mógł prawidłowo reagować dopiero, gdy piesza przekroczyła 
przedłużenie prawej krawędzi jezdni, albowiem pas do skrętu w prawo, na 
którym nota bene stały samochody, „...słabo wyróżnia się w perspektywie ulicy, 
zlewając się z chodnikiem” (k. 7 zasadniczej opinii biegłego, t.j. k. 37 akt). Z 
opinii biegłego wynikało, iż prędkość 40-50 km/h „...w przedmiotowych 
warunkach ruchu...nie była nadmierna i nie pozostawała w związku 
przyczynowym z wypadkiem”. Jednocześnie biegły wyliczył, iż jeśli założyć, iż 
ofiara wypadku z uwagi na wiek poruszała się według „średniej”, prędkości 
„szybkiego kroku”, którą przyjmuje się dla osób starszych wiekiem (t.j. z 
prędkością 1,1 m/sek), wówczas przy należytej obserwacji przedpola jazdy 
oskarżony miał możliwość zatrzymania samochodu i uniknięcia wypadku. 
Biegły stwierdził jednak także i to, że jeśli piesza poruszała się szybciej, to 
„...kierowca mógł nie być w stanie zatrzymać samochodu przed torem jej 
ruchu”. Już zasadnicza opinia biegłego kończyła się przy tym znamiennym 
stwierdzeniem, iż uwzględniając całokształt materiału dowodowego „rzeczowe 
sprecyzowanie tempa biegu pieszej nie jest możliwe”. W jeszcze bardziej 
otwarty sposób biegły przyznał to w opinii uzupełniającej : „Ostatecznie my nie 
wiemy, w jaki sposób i z jaką prędkością faktycznie poruszała się piesza. Nie 
można ani potwierdzić, ani wykluczyć faktu sposobu poruszania się pieszej” (k. 
72 verte akt). Z tych stwierdzeń biegłego sąd odwoławczy wysnuł dwa 
prawidłowe wnioski. Po pierwsze, iż nie jest możliwe usunięcie – w drodze 
uzupełnienia materiału dowodowego - wątpliwości, co do tego, czy piesza 

 
5 
poruszała się z prędkością „statystyczną” dla swego wieku, czy też z prędkością 
większą, której uwzględnienie w rozliczeniu czaso-przestrzennym wypadku 
prowadziłoby już do tezy, iż oskarżony nie był w stanie kolizji uniknąć. Po 
drugie, iż taka konfiguracja materiału dowodowego obliguje do stosowania przy 
ocenie materiału dowodowego nie tylko reguł określonych w art. 4 § 1 k.p.k. z 
1969 r., ale także i reguły określonej w art. 3 § 3 k.p.k. z 1969 r. Z całym 
naciskiem należy przy tym podkreślić, iż nie są słuszne stwierdzenia autora 
kasacji, co do rzekomej „arbitralności” takich ustaleń sądu odwoławczego, który 
miałby odnieść się tylko co do „niektórych okoliczności sprawy”. Odnoszenie 
się bowiem do okoliczności nie mogących ważyć na istocie rozstrzygnięcia i 
przez nikogo nie kwestionowanych było wręcz zbędne, zaś prawidłowego 
zaaplikowania, dopiero przez sąd odwoławczy, reguły określonej w art. 3 § 3 
k.p.k. z 1969 r. do odczytania opinii biegłego , której to operacji nie dokonał sąd 
I-ej instancji, nie można rozpatrywać w kategoriach arbitralności rozstrzygnięć.         
    W konsekwencji oddalenia skargi kasacyjnej, o kosztach sadowych 
postępowania kasacyjnego należało orzec zgodnie z art. 636 § 1 w zw. z art. 518 
k.p.k.  
 
aw