Sygn. akt IV KKN 64/97
W Y R O K
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 12 czerwca 2001 r.
Sąd Najwyższy w Warszawie - Izba Karna na rozprawie w składzie
następującym:
Przewodniczący: Sędzia SN
- Mieczysław Młodzik
Sędziowie: SN
- Józef Medyk (sprawozdawca)
- Ewa Strużyna
Protokolant: Elżbieta Brejniak
przy udziale prokuratora Prokuratury Krajowej Stefana Szustakiewicza
po rozpoznaniu w dniu 12 czerwca 2001 r.
sprawy A. B.,
skazanego za przestępstwo z art. 145 § 2 kk z 1969 r.
z powodu kasacji, wniesionej przez obrońcę
od wyroku Sądu Wojewódzkiego w N.
z dnia 19 listopada 1996 r., sygn. II Ka […]
zmieniającego wyrok Sądu Rejonowego w N.
z dnia 21 listopada 1995 r., sygn. II K […]
1. uchyla
zaskarżony
wyrok
oraz
zmieniony
nim
wyrok
Sądu Rejonowego w N. i uniewinnia A. B. od popełnienia
zarzucanego mu czynu,
2. kosztami postępowania w sprawie obciąża Skarb Państwa,
2
3. nakazuje zwrócić A. B. kwotę 300 zł (trzysta złotych) uiszczoną
od wniesionej kasacji.
U Z A S A D N I E N I E
Powołanym na wstępie wyrokiem Sądu Rejonowego w N., A. B. uznany
został za winnego tego, że:
„w dniu 26 listopada 1994 r. w P. rejonu n. kierując samochodem marki V.
nr rej. […] naruszył nieumyślnie zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym
w ten sposób, że nie dostosował prędkości jazdy do panujących warunków
drogowych i atmosferycznych oraz niedostatecznie obserwował drogę
przez co doprowadził do potrącenia pieszego, S. S. znajdującego się przy osi
jezdni, który w wyniku potrącenia doznał ciężkich obrażeń ciała na skutek
których zmarł”, a więc popełnienia przestępstwa z art. 145 § 2 kk z 1969 r
i na podstawie tego przepisu oraz art. 73 § 1 i 2 kk, art. 74 § 1 kk skazany został
na karę 1 (jednego) roku i 6 (sześciu) miesięcy pozbawienia wolności
z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres 2 (dwóch) lat tytułem
próby.
Sąd Wojewódzki w N., po rozpoznaniu w dniu 19 listopada 1996 r.
apelacji obrońcy oraz prokuratora, wniesionej na niekorzyść, zmienił zaskarżony
wyrok w ten sposób, że z opisu czynu wyeliminował stwierdzenie „oraz
niedostatecznie obserwował drogę”, złagodził karę do 1(jednego) roku
pozbawienia wolności, a w pozostałej części zaskarżony wyrok utrzymał
w mocy.
Od prawomocnego wyroku sądu odwoławczego, kasację wniósł obrońca
skazanego.
W kasacji tej zawarty jest zarzut rażącego naruszenia prawa procesowego
mającego wpływ na treść zaskarżonego orzeczenia, poprzez nieobiektywne
3
przeprowadzenie dowodów oraz przyjęcie oczywiście błędnej metody ich oceny
– wbrew zasadom określonym w art. 2 § 1 pkt 1 i 2 kpk, art. 3 § 1 i 3 kpk z 1969
r. oraz art. 4 § 1 kpk z 1969 r., co w konsekwencji doprowadziło do
niesłusznego skazania A. B. za przestępstwo określone w art. 145 § 2 kk
z 1969 r.
Na tej podstawie autor kasacji wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku
przez uniewinnienie skazanego od przypisanego mu przestępstwa.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje.
Podniesiony w kasacji zarzut rażącego naruszenia prawa jest uzasadniony.
Wprawdzie skarżący w części depozytywnej kasacji nie formułuje zarzutu
rażącej obrazy art. 406 § 2 kpk w zakresie odpowiadającym granicom zmiany
orzeczenia, to jednakże z uzasadnienia kasacji wyłania się ten oczywisty zarzut
przez to, że skarżący zarzuca sądowi drugiej instancji wadliwe dokonanie
kontroli odwoławczej. Autor kasacji prawidłowo podniósł w niej, że sąd ten
kompleksowo nie rozważył zarzutów podniesionych w apelacji i nie wskazał
dlaczego uznał je za nietrafne. Sąd odwoławczy nie rozważył zatem wszystkich
argumentów apelacji, których prawidłowa ocena, dokonana przez pryzmat nie
kwestionowanych ustaleń faktycznych, mogła prowadzić do odmiennej oceny
prawnej zdarzenia, zgodnej z wnioskiem skarżącego.
Zmieniając wyrok Sądu Rejonowego w N. jedynie w zakresie opisu czynu
oraz wymiaru kary pozbawienia wolności bez wyczerpującego rozważenia
wszystkich faktów i dowodów zgromadzonych w sprawie i mających istotne
znaczenie dla rozstrzygnięcia, sąd odwoławczy rażąco naruszył art. 406 §2kpk z
1969 r. Skoro więc sąd nie dostrzegł nierzetelnej analizy całokształtu
ujawnionych faktów stanowiących podstawę zaskarżonego wyroku, to należy
zgodzić się z autorem kasacji, że tym samym ów sąd nie dostrzegł rażącego
naruszenia przez sąd pierwszej instancji zasady swobodnej oceny dowodów (art.
4 § 1 kpk z 1969 r.) oraz zasady obiektywizmu (art. 3 § 1 kpk z 1969 r.)
4
Z uzasadnienia wyroku Sądu Wojewódzkiego w N., modyfikującego
częściowo wyrok Sądu Rejonowego wynika, że przypisanie skazanemu czynu
z art. 145 § 2 kk z 1969 r. wynikało z uznania szybkości kierowanego przezeń
samochodu V. za niebezpieczną, bo nie dostosowaną do „panujących warunków
drogowych i atmosferycznych”, które stanowiło nieumyślne naruszenie przez
niego zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym i w konsekwencji doprowadziło
do potrącenia pieszego ze skutkiem śmiertelnym.
Tymczasem nie kwestionowanymi elementami stanu faktycznego,
ustalonymi w prawomocnym wyroku, było między innymi to, że:
a) krytycznego wieczoru, tj. 26 października 1994 r. na drodze, po której
poruszał się samochód osobowy V. prowadzony przez skazanego, panowały
dobre warunki drogowe, bo powietrze było przejrzyste, jezdnia w środkowej
części była sucha, o nawierzchni bitumiczno – asfaltowej bez ubytków
i uszkodzeń, po obu stronach jezdni znajdowało się utwardzone pobocze
o szerokości 1m. W miejscu wypadku szerokość jezdni wynosiła 6 m.
i nie ujawniono na niej żadnych śladów hamowania ani blokowania kół;
b) ustalono ponadto, że w miejscowości P. (w której doszło do wypadku)
skazany zmienił świata drogowe (tzw. długie) na światła mijania
(tzw. krótkie), gdyż z przeciwka nadjeżdżał inny pojazd, który w krótkim
czasie oślepił skazanego, prędkość samochodu skazanego – w tym
decydującym dla dalszych ocen momencie – w ocenie skazanego wynosiła
w granicach 70-90 km/h, wg. oceny biegłych, odpowiednio – 70-80 km/godz
(w opinii G. k. 61), 60 km/godz. – ale w chwili kolizji (w opinii R. k. 95),
61,6 km/godz. – bezpośrednio przed uderzeniem (w opinii zespołu –
P., X., L. k. 157);
c) będąc oślepiony światłami jadącego z przeciwka, w zasięgu świateł mijania
swego pojazdu – tj. z odległości około 40 m (k. 95, 161) skazany zauważył
pieszego na osi jezdni, po czym wykonał manewr hamowania i skrętu w
5
prawo, a następnie w lewo. Mimo tego, doszło do potrącenia pieszego lewą
przednią częścią samochodu, kierowanego przez skazanego skutkujące
określone obrażenia ciała pokrzywdzonego oraz jego zgon;
d) zgodnie z wyliczeniami wszystkich biegłych , skazany nie miał możliwości
uniknięcia potrącenia pieszego przy prędkości z jaką kierował samochodem i
wykonania manewrów obronnych, obliczonych na ominięcie nietrzeźwego
pieszego.
Zauważyć należy, iż sądy obu instancji przypisując skazanemu winę w
nieumyślnym spowodowaniu wypadku drogowego przyjęły, że naruszył on
zasadę bezpieczeństwa ruchu określoną w art. 17 ust. 1 Prawa o ruchu
drogowym (Dz. U. z 1997 r. Nr 98, poz. 60) w ten sposób, ...” że nie dostosował
prędkości jazdy do panujących warunków drogowych i atmosferycznych ...”
(k. 182). Najbardziej charakterystyczne jest zaś to, że Sąd Wojewódzki w N.
eliminując z opisu czynu stwierdzenie „... oraz niedostatecznie obserwował
drogę”, mimo tego – wyraził pogląd, że kryterium zasady bezpieczeństwa ruchu
drogowego w zaistniałej sytuacji, sprowadzało się do bezwzględnego
obowiązku „istotnego zmniejszenia prędkości, co najmniej przez zdjęcie nogi
z pedału przyspiesznika, skoro zasięg świateł mijania jest nieporównywalnie
mniejszy, niż świateł drogowych” (cyt. z uzasadnienia k. 182).
Rozwijając dalej ów pogląd, sąd odwoławczy stwierdził, że skoro w
światłach mijania skazany miał zdecydowanie gorszą niż poprzednio
widoczność drogi przed pojazdem i że w momencie wymijania się pojazdów
wystąpiło tzw. „oślepianie”, to do zmniejszenia prędkości samochodu skazanego
zobowiązywały ponadto „warunki atmosferyczne (pochmurne niebo k.2) oraz
drogowe (brak oświetlenia ulicznego oraz zbliżanie się do skrzyżowania (k.
24)”.
Mimo tego stwierdzić należy, że sąd pierwszej instancji – a w ślad za nim
sąd
odwoławczy
w
uproszczony
sposób
dokonał
analizy
materiału
6
dowodowego, ponieważ pominął szereg istotnych dowodów, zaś niektórym
faktom – w oderwaniu od ciągu logicznych następstw, błędnie nadał decydujący
walor.
Autor kasacji ma rację, gdy twierdzi, że sądy obu instancji wyrokując w tej
sprawie niesłusznie przyjęły – chociaż tego expresis verbis nie wypowiedziały,
że naruszenie nieumyślne przez skazanego zasad bezpieczeństwa w ruchu
drogowym polegało na pogwałceniu przez niego zasady ograniczonego zaufania
w ruchu drogowym.
Z tego rodzaju stwierdzeniem, sprecyzowanym przez Sąd Wojewódzki w N.
jako niedbalstwo (nieostrożność) skazanego (k. 182), nie można się zgodzić.
W chwili zaistnienia tragicznego w skutkach zdarzenia obowiązywała ustawa
z dnia 1 lutego 1983 r. – Prawo o ruchu drogowym (Dz. Nr 6, poz. 35 ze zm.).
Art. 3 tejże ustawy określając zasadę ograniczonego zaufania stanowił, że
„Uczestnik ruchu i osoby znajdujące się na drodze mają prawo liczyć, że inni
uczestnicy tego ruch przestrzegają przepisy ruchu drogowego, chyba, że
okoliczności wskazują na możliwość odmiennego zachowania”. Obecnie –
zagadnienie to w ten sam sposób reguluje art. 4 ustawy z dnia 20 czerwca 1997
r. Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. Nr 98, poz. 602 ze zm.).
Orzecznictwo
Sądu
Najwyższego
oraz
doktryna
niejednokrotnie
wypowiadały trafny pogląd, że zasady ograniczonego zaufania nie należy
pojmować rozszerzająco, jako że ona właśnie jest wyjątkiem od podstawowej
zasady zaufania do uczestników ruchu drogowego statuowanej w zdaniu 1 art. 3
cyt. ustawy – Prawo o ruchu drogowym.
W wyrokach nie publikowanych, z dnia 16 lipca 1975 r. (I KRN 79/75) oraz
z dnia 29 września 1993 r. (III KRN 127/93) Sąd Najwyższy wyraził podobne
poglądy
sprowadzające
się
do
słusznego
stwierdzenia,
że
„zasady
ograniczonego zaufania nie można interpretować tak rozszerzająco, aby
kierowców obarczać odpowiedzialnością za każdą sytuację, wytworzoną na
7
drodze (tj. skutek). Przypomnieć należy, że w uchwale pełnego składu Izby
Karnej z dnia 28 lutego 1975 r. (V KZP 2/74, OSNKW Nr 3-4, poz. 33) Sąd
Najwyższy wyraził pogląd, że „prowadzący pojazd ma prawo liczyć na
respektowanie zasad bezpieczeństwa ruchu przez współuczestników ruchu
dopóty, dopóki ich cechy osobiste lub określone zachowanie się albo inna
szczególna uzasadniona doświadczeniem życiowym sytuacja (np. omijanie
stojącego na przystanku i zasłaniającego widoczność autobusu albo jazda, w
strefie przejścia dla pieszych), nie każą oczekiwać, że mogą się nie dostosować
do tych zasad”.
Wskazówką, że współuczestnicy ruchu mogą się zachować na drodze w sposób
nieprawidłowy, jest zwłaszcza jawna i dostrzegalna dla prowadzącego pojazd
ich niezdolność przestrzegania zasad ruchu (np. dzieci, starcy, pewna kategoria
inwalidów, osoby których ruchy mogą świadczyć o nietrzeźwości).
Zasada ograniczonego zaufania w ruchu drogowym restryktywnie jest też
interpretowana w doktrynie prawa karnego (zob. G.Kochanowski; przestępstwa
i wykroczenia drogowe. Komentarz, Warszawa 1991, s. 190 in., R.A.Stefański;
Przestępstwa drogowe w nowym kodeksie karnym, Kraków 1999, s. 154-156;
K.Buchała; Przestępstwa i wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu w
komunikacji drogowej. Komentarz, Bydgoszcz 1997, s. 124-125, K.J.Pawelec;
Wypadek drogowy, Warszawa 1999, s. 29-33).
Rozważając zagadnienie prędkości bezpiecznej w warunkach nocnych Sąd
Najwyższy w wyroku z dnia 25 maja 1995 r. (II KRN 52/95, OSNKW 1995, z.
11-12, poz. 82 trafnie wywiódł, że „zachowanie tzw. prędkości administracyjnie
dozwolonej nie może samo przez się świadczyć o tym, że kierowca zachował
prędkość bezpieczną w rozumieniu art. 17 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym.
Jednakże nie można podzielić kategorycznej tezy o naruszeniu dyspozycji art.
17 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym w każdym przypadku niedostosowania w
warunkach nocnych prędkości prowadzonego pojazdu do tzw. widoczności
8
drogi (zasięg aktualnie włączonych świateł)”. Sąd Najwyższy trafnie stwierdził,
że „nałożenie na kierujących bezwzględnego obowiązku przewidzenia
możliwości obecności nie oświetlonych przeszkód na drodze zmieniłoby zasadę
zaufania (art. 3 Prawa o ruchu drogowym) na zasadę całkowitego braku
zaufania, a w konsekwencji zaś rozciągałoby obowiązek zachowania ostrożności
do granic sparaliżowania ruchu pojazdów samochodowych w nocy”. Pogląd ten
znalazł akceptację R.A.Stefańskiego w glosie do tego wyroku, OSP 1996, nr 3,
s. 155.
Również Sąd Najwyższy w Izbie Cywilnej w wyroku z dnia 18 kwietnia
1986 r., III REN 57/86, OSNC 1987, z. 8, poz. 117 rozważając zagadnienie
odszkodowania za skutki wypadku komunikacyjnego zaistniałego na szosie […]
w nocy 3 sierpnia 1983 r. wyraził podobny pogląd, że „z przyjętej powszechnie
zasady ograniczonego zaufania kierowcy w stosunku do innych uczestników
ruchu drogowego nie można wyprowadzić wniosku, że kierowca pojazdu
poruszanego za pomocą sił przyrody, jadąc w terenie nie zabudowanym w porze
nocnej, musiał się liczyć z możliwością pojawienia się na drodze przeszkody nie
oświetlonej, a w konsekwencji tego prowadzić pojazd z taką szybkością, aby
mógł on zatrzymać pojazd w każdej chwili przed taką przeszkodą”.
Tymczasem w niniejszej sprawie, Sąd Rejonowy w N. oraz Sąd Wojewódzki
w N., dysponując trzema opiniami biegłych z dziedziny ruchu drogowego
pobieżnie oceniły całokształt materiału dowodowego.
Realia niniejszej sprawy powinny być ocenione kompleksowo, przez
pryzmat zapatrywań Sądu Najwyższego oraz doktryny prawa karnego
wyjaśniających zagadnienie odpowiedzialności kierowcy w sytuacjach wyżej
wskazanych. Sądy obu instancji nie wzięły przecież pod uwagę tego, że
bezpośrednią przyczyną wypadku było niezgodne z zasadami ruchu drogowego
zachowanie się pieszego, będącego w stanie znacznej nietrzeźwości.
9
Nie ulega bowiem wątpliwości fakt, że tuż po zmianie świateł na światła
mijania przez skazanego doszło do skrócenia zasięgu widoczności jezdni przez
niego, co wbrew zapatrywaniom orzekających sądów „nie obligowało go do
hamowania pojazdu” lub do „istotnego zmniejszenia szybkości”. Okoliczność,
że z przeciwnego kierunku nadjeżdżał pojazd, nie zobowiązywała skazanego do
szczególnej nieufności i ostrożności. Brak ulicznego oświetlenia w miejscu
zdarzenia oraz zachmurzone niebo, nie stanowiły też żadnej, nadzwyczajnej
okoliczności sygnalizujących jakiekolwiek niebezpieczeństwo.
Eksponowanie powyższych warunków, jako „szczególnych” przez sąd
odwoławczy jest zwyczajnym nieporozumieniem, bo z niczego nie
wynikającym.
Szczególnego podkreślenia wymaga fakt, że w ocenie prawnej zdarzenia
sądy nie wzięły przecież pod uwagę tego, że wymijanie się skazanego z
pojazdem jadącym z przeciwnego kierunku pozwalało przyjąć, że na jezdni nie
ma żadnej przeszkody i że skoro pieszy nie zdecydował się przejść jezdnię przed
tamtym pojazdem, to zapewne zachowa się identycznie w stosunku do
nadjeżdżającego pojazdu skazanego.
Opinie wszystkich biegłych są zgodne co do tego, że wejście
nietrzeźwego pieszego na jezdnię przed nadjeżdżający pojazd skazanego
stanowiło oczywiste naruszenie zasad bezpieczeństwa ruchy drogowego.
Jeżeli wobec takiego rozwoju zdarzenia, skazany w ograniczonym przecież
czasie, bo niespełna 2 sek. wykonał jeszcze manewry - hamowania oraz skrętu
w prawo oraz w lewo, które jednak nie zapobiegły potrąceniu pokrzywdzonego,
to nie uzasadnione były wnioski biegłych oraz sądów orzekających jakoby
taktyka jazdy skazanego była nieprawidłowa i że to ona doprowadziła do
tragicznego skutku.
Rzecz jest jednak w tym, że sądy orzekające w tej sprawie
zbagatelizowały zasadniczy problem dotyczący każdego występku określonego
10
w art. 145 kk z 1969 r., gdyż należało bacznie rozważyć, czy istniał związek
przyczynowy pomiędzy rzekomym naruszeniem przepisów przez skazanego
statuujących bezpieczeństwo w ruchu lądowym, a zaistniałą kolizją drogową.
Związek ten nie powinien być rozumiany jako jedynie czasowe lub miejscowe
następstwo
wydarzeń,
ale
jako
powiązanie
wypadku
drogowego
z
poprzedzającym go naruszeniem przez sprawcę przepisów o ruchu drogowym.
Gdyby nawet szybkość jazdy skazanego, ustalona szacunkowo - wyłącznie w
oparciu o jego wyjaśnienia - mogłaby być w tamtych warunkach uznawana za
niebezpieczną, co jednak wykluczono, to i tak owo naruszenie byłoby
niewystarczające do obiektywnego przypisania mu skutku przestępnego z art.
145 § 2 kk z 1969 r. Skazany nie naruszył bowiem tej reguły zachowania się,
która winna chronić zagrożone dobro prawne (czyli człowieka) przed
wystąpieniem danego skutku na tej właśnie drodze, na której on właśnie
przyczynowo wystąpił. Zasadne wydaje się być odwołanie się do takiego
poglądu wyrażonego w wyroku z dnia 4 listopada 1998 r. (IV KK 303/97,
OSNKW 1998, z. 11 –12, poz. 50).
Pogląd ten został wyraźnie sprecyzowany i rozwinięty przez Sąd
Najwyższy w wyroku z dnia 8 marca 2000 r. III KKN 231/98, OSNKW z 2000
r. z. 5-6, poz. 45). Wyjaśnia on zasadniczy problem odpowiedzialności, że
„spowodowanie skutku może być tylko obiektywnie przypisane sprawcy co
stwarza podstawę wyjściową do ustalenia realizacji ustawowych znamion czynu
zabronionego, określonego w art. 145 § 2 d.kk, gdy urzeczywistnia się w nim
niebezpieczeństwo, któremu zapobiec miałoby przestrzeganie naruszonego
obowiązku ostrożności”.
Uwzględniając powyższe zapatrywanie Sądu Najwyższego, przyjąć trzeba –
w ślad za opiniami wszystkich biegłych - że kierujący V. nie miał możliwości
uniknięcia wypadku przez zatrzymanie pojazdu przed torem ruchu nietrzeźwego
pieszego, nawet przy rzeczywistej niższej szybkości, bowiem pokrzywdzony ten
11
podjął decyzję przekroczenia jezdni w warunkach ograniczonej widoczności i
bez upewnienia się, czy posiadał dostateczne warunki przekroczenia jezdni bez
zagrożenia bezpieczeństwu ruchu.
W tej sytuacji należało zgodzić się z autorem kasacji, że akceptowana
tutaj koncepcja obiektywnego przypisania skutku opiera się na przyjęciu, że ów
skutek można sprawcy obiektywnie przypisać tylko wtedy, gdy jego zachowanie
stwarzało lub istotnie zwiększało prawnie nieakceptowane niebezpieczeństwo
dla dobra prawnego, stanowiącego przedmiot zamachu i niebezpieczeństwo to
zrealizowało się w postaci nastąpienia danego skutku przestępnego.
Mając powyższe względy na uwadze, w tym wymóg ścisłego przestrzegania
kodeksowych zasad indywidualizacji i subiektywizacji odpowiedzialności
karnej, Sąd Najwyższy – po uprzednim uchyleniu wyroków sądów obu instancji
- uniewinnił A. B. od przypisanego mu przestępstwa z art. 145 § 2 kk z 1969 r.,
albowiem skazanie go za to przestępstwo nastąpiło z rażącym naruszeniem
prawa procesowego, które w konsekwencji prowadziło do rażącej obrazy prawa
materialnego.
Przewodniczący SSN: (Mieczysław Młodzik)
Sędziowie SN: (Józef Medyk) (Ewa Strużyna)
aw
f/jwPełny tekst orzeczenia
IV KKN 64/97
Oryginalna, niezmieniona treść orzeczenia. Jeżeli chcesz przeczytać analizę (zagadnienia prawne, podstawa prawna, argumentacja, rozstrzygnięcie), wróć do strony orzeczenia.