Pełny tekst orzeczenia

IV KKN 64/97

Oryginalna, niezmieniona treść orzeczenia. Jeżeli chcesz przeczytać analizę (zagadnienia prawne, podstawa prawna, argumentacja, rozstrzygnięcie), wróć do strony orzeczenia.

Sygn. akt IV KKN 64/97 
 
 
 
 
 
 
W Y R O K 
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ 
 
 
 
                         Dnia 12 czerwca 2001 r. 
 
Sąd Najwyższy w Warszawie - Izba Karna na rozprawie w składzie 
następującym: 
 
 
Przewodniczący: Sędzia SN  
-  Mieczysław Młodzik 
Sędziowie:  SN  
- Józef Medyk (sprawozdawca) 
   
 
- Ewa Strużyna 
Protokolant: Elżbieta Brejniak  
przy udziale prokuratora Prokuratury Krajowej Stefana Szustakiewicza  
 
po rozpoznaniu w dniu 12 czerwca 2001 r. 
sprawy A. B., 
skazanego za przestępstwo z art. 145 § 2 kk z 1969 r. 
z powodu kasacji, wniesionej przez obrońcę 
od wyroku Sądu Wojewódzkiego w N. 
z dnia 19 listopada 1996 r., sygn. II Ka […] 
zmieniającego wyrok Sądu Rejonowego w N. 
z dnia 21 listopada 1995 r., sygn. II K […] 
 
1. uchyla 
zaskarżony 
wyrok 
oraz 
zmieniony 
nim 
wyrok 
Sądu Rejonowego w N. i uniewinnia A. B. od popełnienia 
zarzucanego mu czynu, 
2. kosztami postępowania w sprawie obciąża Skarb Państwa, 

 
2
3. nakazuje zwrócić A. B. kwotę 300 zł (trzysta złotych) uiszczoną 
od wniesionej kasacji. 
 
U Z A S A D N I E N I E 
 
 
Powołanym na wstępie wyrokiem Sądu Rejonowego w N., A. B. uznany 
został za winnego tego, że: 
„w dniu 26 listopada 1994 r. w P. rejonu n. kierując samochodem marki V. 
nr rej. […] naruszył nieumyślnie zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym 
w ten sposób, że nie dostosował prędkości jazdy do panujących warunków 
drogowych i atmosferycznych oraz niedostatecznie obserwował drogę 
przez co doprowadził do potrącenia pieszego, S. S. znajdującego się przy osi 
jezdni, który w wyniku potrącenia doznał ciężkich obrażeń ciała na skutek 
których zmarł”, a więc popełnienia przestępstwa z art. 145 § 2 kk z 1969 r 
i na podstawie tego przepisu oraz art. 73 § 1 i 2 kk, art. 74 § 1 kk skazany został 
na karę 1 (jednego) roku i 6 (sześciu) miesięcy pozbawienia wolności 
z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres 2 (dwóch) lat tytułem 
próby. 
 
Sąd Wojewódzki w N., po rozpoznaniu w dniu 19 listopada 1996 r. 
apelacji obrońcy oraz prokuratora, wniesionej na niekorzyść, zmienił zaskarżony 
wyrok w ten sposób, że z opisu czynu wyeliminował stwierdzenie „oraz 
niedostatecznie obserwował drogę”, złagodził karę do 1(jednego) roku 
pozbawienia wolności, a w pozostałej części zaskarżony wyrok utrzymał 
w mocy. 
 
 
Od prawomocnego wyroku sądu odwoławczego, kasację wniósł obrońca 
skazanego. 
 
W kasacji tej zawarty jest zarzut rażącego naruszenia prawa procesowego 
mającego wpływ na treść zaskarżonego orzeczenia, poprzez nieobiektywne 

 
3
przeprowadzenie dowodów oraz przyjęcie oczywiście błędnej metody ich oceny 
– wbrew zasadom określonym w art. 2 § 1 pkt 1 i 2 kpk, art. 3 § 1 i 3 kpk z 1969 
r. oraz art. 4 § 1 kpk z 1969 r., co w konsekwencji doprowadziło do 
niesłusznego skazania A. B. za przestępstwo określone w art. 145 § 2 kk 
z 1969 r. 
 
Na tej podstawie autor kasacji wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku 
przez uniewinnienie skazanego od przypisanego mu przestępstwa. 
 
Sąd Najwyższy zważył, co następuje. 
 
Podniesiony w kasacji zarzut rażącego naruszenia prawa jest uzasadniony. 
Wprawdzie skarżący w części depozytywnej kasacji nie formułuje zarzutu 
rażącej obrazy art. 406 § 2 kpk w zakresie odpowiadającym granicom zmiany 
orzeczenia, to jednakże z uzasadnienia kasacji wyłania się ten oczywisty zarzut 
przez to, że skarżący zarzuca sądowi drugiej instancji wadliwe dokonanie 
kontroli odwoławczej. Autor kasacji prawidłowo podniósł w niej, że sąd ten 
kompleksowo nie rozważył zarzutów podniesionych w apelacji i nie wskazał 
dlaczego uznał je za nietrafne. Sąd odwoławczy nie rozważył zatem wszystkich 
argumentów apelacji, których prawidłowa ocena, dokonana przez pryzmat nie 
kwestionowanych ustaleń faktycznych, mogła prowadzić do odmiennej oceny 
prawnej zdarzenia, zgodnej z wnioskiem skarżącego. 
 
Zmieniając wyrok Sądu Rejonowego w N. jedynie w zakresie opisu czynu 
oraz wymiaru kary pozbawienia wolności bez wyczerpującego rozważenia 
wszystkich faktów i dowodów zgromadzonych w sprawie i mających istotne 
znaczenie dla rozstrzygnięcia, sąd odwoławczy rażąco naruszył art. 406 §2kpk z 
1969 r. Skoro więc sąd nie dostrzegł nierzetelnej analizy całokształtu 
ujawnionych faktów stanowiących podstawę zaskarżonego wyroku, to należy 
zgodzić się z autorem kasacji, że tym samym ów sąd nie dostrzegł rażącego 
naruszenia przez sąd pierwszej instancji zasady swobodnej oceny dowodów (art. 
4 § 1 kpk z 1969 r.) oraz zasady obiektywizmu (art. 3 § 1 kpk z 1969 r.)  

 
4
 
Z uzasadnienia wyroku Sądu Wojewódzkiego w N., modyfikującego 
częściowo wyrok Sądu Rejonowego wynika, że przypisanie skazanemu czynu 
z art. 145 § 2 kk z 1969 r. wynikało z uznania szybkości kierowanego przezeń 
samochodu V. za niebezpieczną, bo nie dostosowaną do „panujących warunków 
drogowych i atmosferycznych”, które stanowiło nieumyślne naruszenie przez 
niego zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym i w konsekwencji doprowadziło 
do potrącenia pieszego ze skutkiem śmiertelnym. 
 
Tymczasem nie kwestionowanymi elementami stanu faktycznego, 
ustalonymi w prawomocnym wyroku, było między innymi to, że: 
a) krytycznego wieczoru, tj. 26 października 1994 r. na drodze, po której 
poruszał się samochód osobowy V. prowadzony przez skazanego, panowały 
dobre warunki drogowe, bo powietrze było przejrzyste, jezdnia w środkowej 
części była sucha, o nawierzchni bitumiczno – asfaltowej bez ubytków 
i uszkodzeń, po obu stronach jezdni znajdowało się utwardzone pobocze 
o szerokości 1m. W miejscu wypadku szerokość jezdni wynosiła 6 m. 
i nie ujawniono na niej żadnych śladów hamowania ani blokowania kół; 
b) ustalono ponadto, że w miejscowości P. (w której doszło do wypadku) 
skazany zmienił świata drogowe (tzw. długie) na światła mijania 
(tzw. krótkie), gdyż z przeciwka nadjeżdżał inny pojazd, który w krótkim 
czasie oślepił skazanego, prędkość samochodu skazanego – w tym 
decydującym dla dalszych ocen momencie – w ocenie skazanego wynosiła 
w granicach 70-90 km/h, wg. oceny biegłych, odpowiednio – 70-80 km/godz 
(w opinii G. k. 61), 60 km/godz. – ale w chwili kolizji (w opinii R. k. 95), 
61,6 km/godz. – bezpośrednio przed uderzeniem (w opinii zespołu – 
P., X., L. k. 157); 
c) będąc oślepiony światłami jadącego z przeciwka, w zasięgu świateł mijania 
swego pojazdu – tj. z odległości około 40 m (k. 95, 161) skazany zauważył 
pieszego na osi jezdni, po czym wykonał manewr hamowania i skrętu w 

 
5
prawo, a następnie w lewo. Mimo tego, doszło do potrącenia pieszego lewą 
przednią częścią samochodu, kierowanego przez skazanego skutkujące 
określone obrażenia ciała pokrzywdzonego oraz jego zgon; 
d) zgodnie z wyliczeniami wszystkich biegłych , skazany nie miał możliwości 
uniknięcia potrącenia pieszego przy prędkości z jaką kierował samochodem i 
wykonania manewrów obronnych, obliczonych na ominięcie nietrzeźwego 
pieszego. 
Zauważyć należy, iż sądy obu instancji przypisując skazanemu winę w 
nieumyślnym spowodowaniu wypadku drogowego przyjęły, że naruszył on 
zasadę bezpieczeństwa ruchu określoną w art. 17 ust. 1 Prawa o ruchu 
drogowym (Dz. U. z 1997 r. Nr 98, poz. 60) w ten sposób, ...” że nie dostosował 
prędkości jazdy do panujących warunków drogowych i atmosferycznych ...”  
(k. 182). Najbardziej charakterystyczne jest zaś to, że Sąd Wojewódzki w N. 
eliminując z opisu czynu stwierdzenie „... oraz niedostatecznie obserwował 
drogę”, mimo tego – wyraził pogląd, że kryterium zasady bezpieczeństwa ruchu 
drogowego w zaistniałej sytuacji, sprowadzało się do bezwzględnego 
obowiązku „istotnego zmniejszenia prędkości, co najmniej przez zdjęcie nogi 
z pedału przyspiesznika, skoro zasięg świateł mijania jest nieporównywalnie 
mniejszy, niż świateł drogowych” (cyt. z uzasadnienia k. 182). 
Rozwijając dalej ów pogląd, sąd odwoławczy stwierdził, że skoro w 
światłach mijania skazany miał zdecydowanie gorszą niż poprzednio 
widoczność drogi przed pojazdem i że w momencie wymijania się pojazdów 
wystąpiło tzw. „oślepianie”, to do zmniejszenia prędkości samochodu skazanego 
zobowiązywały ponadto „warunki atmosferyczne (pochmurne niebo k.2) oraz 
drogowe (brak oświetlenia ulicznego oraz zbliżanie się do skrzyżowania (k. 
24)”. 
 
Mimo tego stwierdzić należy, że sąd pierwszej instancji – a w ślad za nim 
sąd 
odwoławczy 
w 
uproszczony 
sposób 
dokonał 
analizy 
materiału 

 
6
dowodowego, ponieważ pominął szereg istotnych dowodów, zaś niektórym 
faktom – w oderwaniu od ciągu logicznych następstw, błędnie nadał decydujący 
walor. 
Autor kasacji ma rację, gdy twierdzi, że sądy obu instancji wyrokując w tej 
sprawie niesłusznie przyjęły – chociaż tego expresis verbis nie wypowiedziały, 
że naruszenie nieumyślne przez skazanego zasad bezpieczeństwa w ruchu 
drogowym polegało na pogwałceniu przez niego zasady ograniczonego zaufania 
w ruchu drogowym. 
Z tego rodzaju stwierdzeniem, sprecyzowanym przez Sąd Wojewódzki w N. 
jako niedbalstwo (nieostrożność) skazanego (k. 182), nie można się zgodzić. 
W chwili zaistnienia tragicznego w skutkach zdarzenia obowiązywała ustawa 
z dnia 1 lutego 1983 r. – Prawo o ruchu drogowym (Dz. Nr 6, poz. 35 ze zm.). 
Art. 3 tejże ustawy określając zasadę ograniczonego zaufania stanowił, że 
„Uczestnik ruchu i osoby znajdujące się na drodze mają prawo liczyć, że inni 
uczestnicy tego ruch przestrzegają przepisy ruchu drogowego, chyba, że 
okoliczności wskazują na możliwość odmiennego zachowania”. Obecnie – 
zagadnienie to w ten sam sposób reguluje art. 4 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 
r. Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. Nr 98, poz. 602 ze zm.). 
Orzecznictwo 
Sądu 
Najwyższego 
oraz 
doktryna 
niejednokrotnie 
wypowiadały trafny pogląd, że zasady ograniczonego zaufania nie należy 
pojmować rozszerzająco, jako że ona właśnie jest wyjątkiem od podstawowej 
zasady zaufania do uczestników ruchu drogowego statuowanej w zdaniu 1 art. 3 
cyt. ustawy – Prawo o ruchu drogowym. 
W wyrokach nie publikowanych, z dnia 16 lipca 1975 r. (I KRN 79/75) oraz 
z dnia 29 września 1993 r. (III KRN 127/93) Sąd Najwyższy wyraził podobne 
poglądy 
sprowadzające 
się 
do 
słusznego 
stwierdzenia, 
że 
„zasady 
ograniczonego zaufania nie można interpretować tak rozszerzająco, aby 
kierowców obarczać odpowiedzialnością za każdą sytuację, wytworzoną na 

 
7
drodze (tj. skutek). Przypomnieć należy, że w uchwale pełnego składu Izby 
Karnej z dnia 28 lutego 1975 r. (V KZP 2/74, OSNKW Nr 3-4, poz. 33) Sąd 
Najwyższy wyraził pogląd, że „prowadzący pojazd ma prawo liczyć na 
respektowanie zasad bezpieczeństwa ruchu przez współuczestników ruchu 
dopóty, dopóki ich cechy osobiste lub określone zachowanie się albo inna 
szczególna uzasadniona doświadczeniem życiowym sytuacja (np. omijanie 
stojącego na przystanku i zasłaniającego widoczność autobusu albo jazda, w 
strefie przejścia dla pieszych), nie każą oczekiwać, że mogą się nie dostosować 
do tych zasad”. 
Wskazówką, że współuczestnicy ruchu mogą się zachować na drodze w sposób 
nieprawidłowy, jest zwłaszcza jawna i dostrzegalna dla prowadzącego pojazd 
ich niezdolność przestrzegania zasad ruchu (np. dzieci, starcy, pewna kategoria 
inwalidów, osoby których ruchy mogą świadczyć o nietrzeźwości).  
 
Zasada ograniczonego zaufania w ruchu drogowym restryktywnie jest też 
interpretowana w doktrynie prawa karnego (zob. G.Kochanowski; przestępstwa 
i wykroczenia drogowe. Komentarz, Warszawa 1991, s. 190 in., R.A.Stefański; 
Przestępstwa drogowe w nowym kodeksie karnym, Kraków 1999, s. 154-156; 
K.Buchała; Przestępstwa i wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu w 
komunikacji drogowej. Komentarz, Bydgoszcz 1997, s. 124-125, K.J.Pawelec; 
Wypadek drogowy, Warszawa 1999, s. 29-33). 
Rozważając zagadnienie prędkości bezpiecznej w warunkach nocnych Sąd 
Najwyższy w wyroku z dnia 25 maja 1995 r. (II KRN 52/95, OSNKW 1995, z. 
11-12, poz. 82 trafnie wywiódł, że „zachowanie tzw. prędkości administracyjnie 
dozwolonej nie może samo przez się świadczyć o tym, że kierowca zachował 
prędkość bezpieczną w rozumieniu art. 17 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym. 
Jednakże nie można podzielić kategorycznej tezy o naruszeniu dyspozycji art. 
17 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym w każdym przypadku niedostosowania w 
warunkach nocnych prędkości prowadzonego pojazdu do tzw. widoczności 

 
8
drogi (zasięg aktualnie włączonych świateł)”. Sąd Najwyższy trafnie stwierdził, 
że „nałożenie na kierujących bezwzględnego obowiązku przewidzenia 
możliwości obecności nie oświetlonych przeszkód na drodze zmieniłoby zasadę 
zaufania (art. 3 Prawa o ruchu drogowym) na zasadę całkowitego braku 
zaufania, a w konsekwencji zaś rozciągałoby obowiązek zachowania ostrożności 
do granic sparaliżowania ruchu pojazdów samochodowych w nocy”. Pogląd ten 
znalazł akceptację R.A.Stefańskiego w glosie do tego wyroku, OSP 1996, nr 3, 
s. 155. 
Również Sąd Najwyższy w Izbie Cywilnej w wyroku z dnia 18 kwietnia 
1986 r., III REN 57/86, OSNC 1987, z. 8, poz. 117 rozważając zagadnienie 
odszkodowania za skutki wypadku komunikacyjnego zaistniałego na szosie […] 
w nocy 3 sierpnia 1983 r. wyraził podobny pogląd, że „z przyjętej powszechnie 
zasady ograniczonego zaufania kierowcy w stosunku do innych uczestników 
ruchu drogowego nie można wyprowadzić wniosku, że kierowca pojazdu 
poruszanego za pomocą sił przyrody, jadąc w terenie nie zabudowanym w porze 
nocnej, musiał się liczyć z możliwością pojawienia się na drodze przeszkody nie 
oświetlonej, a w konsekwencji tego prowadzić pojazd z taką szybkością, aby 
mógł on zatrzymać pojazd w każdej chwili przed taką przeszkodą”. 
Tymczasem w niniejszej sprawie, Sąd Rejonowy w N. oraz Sąd Wojewódzki 
w N., dysponując trzema opiniami biegłych z dziedziny ruchu drogowego 
pobieżnie oceniły całokształt materiału dowodowego.  
Realia niniejszej sprawy powinny być ocenione kompleksowo, przez 
pryzmat zapatrywań Sądu Najwyższego oraz doktryny prawa karnego 
wyjaśniających zagadnienie odpowiedzialności kierowcy w sytuacjach wyżej 
wskazanych. Sądy obu instancji nie wzięły przecież pod uwagę tego, że 
bezpośrednią przyczyną wypadku było niezgodne z zasadami ruchu drogowego 
zachowanie się pieszego, będącego w stanie znacznej nietrzeźwości. 

 
9
Nie ulega bowiem wątpliwości fakt, że tuż po zmianie świateł na światła 
mijania przez skazanego doszło do skrócenia zasięgu widoczności jezdni przez 
niego, co wbrew zapatrywaniom orzekających sądów „nie obligowało go do 
hamowania pojazdu” lub do „istotnego zmniejszenia szybkości”. Okoliczność, 
że z przeciwnego kierunku nadjeżdżał pojazd, nie zobowiązywała skazanego do 
szczególnej nieufności i ostrożności. Brak ulicznego oświetlenia w miejscu 
zdarzenia oraz zachmurzone niebo, nie stanowiły też żadnej, nadzwyczajnej 
okoliczności sygnalizujących jakiekolwiek niebezpieczeństwo. 
Eksponowanie powyższych warunków, jako „szczególnych” przez sąd 
odwoławczy jest zwyczajnym nieporozumieniem, bo z niczego nie 
wynikającym. 
Szczególnego podkreślenia wymaga fakt, że w ocenie prawnej zdarzenia 
sądy nie wzięły przecież pod uwagę tego, że wymijanie się skazanego z 
pojazdem jadącym z przeciwnego kierunku pozwalało przyjąć, że na jezdni nie 
ma żadnej przeszkody i że skoro pieszy nie zdecydował się przejść jezdnię przed 
tamtym pojazdem, to zapewne zachowa się identycznie w stosunku do 
nadjeżdżającego pojazdu skazanego. 
 
Opinie wszystkich biegłych są zgodne co do tego, że wejście 
nietrzeźwego pieszego na jezdnię przed nadjeżdżający pojazd skazanego 
stanowiło oczywiste naruszenie zasad bezpieczeństwa ruchy drogowego. 
Jeżeli wobec takiego rozwoju zdarzenia, skazany w ograniczonym przecież 
czasie, bo niespełna 2 sek. wykonał jeszcze manewry - hamowania oraz skrętu 
w prawo oraz w lewo, które jednak nie zapobiegły potrąceniu pokrzywdzonego, 
to nie uzasadnione były wnioski biegłych oraz sądów orzekających jakoby 
taktyka jazdy skazanego była nieprawidłowa i że to ona doprowadziła do 
tragicznego skutku. 
 
Rzecz jest jednak w tym, że sądy orzekające w tej sprawie 
zbagatelizowały zasadniczy problem dotyczący każdego występku określonego 

 
10
w art. 145 kk z 1969 r., gdyż należało bacznie rozważyć, czy istniał związek 
przyczynowy pomiędzy rzekomym naruszeniem przepisów przez skazanego 
statuujących bezpieczeństwo w ruchu lądowym, a zaistniałą kolizją drogową. 
Związek ten nie powinien być rozumiany jako jedynie czasowe lub miejscowe 
następstwo 
wydarzeń, 
ale 
jako 
powiązanie 
wypadku 
drogowego 
z 
poprzedzającym go naruszeniem przez sprawcę przepisów o ruchu drogowym. 
Gdyby nawet szybkość jazdy skazanego, ustalona szacunkowo - wyłącznie w 
oparciu o jego wyjaśnienia - mogłaby być w tamtych warunkach uznawana za 
niebezpieczną, co jednak wykluczono, to i tak owo naruszenie byłoby 
niewystarczające do obiektywnego przypisania mu skutku przestępnego z art. 
145 § 2 kk z 1969 r. Skazany nie naruszył bowiem tej reguły zachowania się, 
która winna chronić zagrożone dobro prawne (czyli człowieka) przed 
wystąpieniem danego skutku na tej właśnie drodze, na której on właśnie 
przyczynowo wystąpił. Zasadne wydaje się być odwołanie się do takiego 
poglądu wyrażonego w wyroku z dnia 4 listopada 1998 r. (IV KK 303/97, 
OSNKW 1998, z. 11 –12, poz. 50). 
 
Pogląd ten został wyraźnie sprecyzowany i rozwinięty przez Sąd 
Najwyższy w wyroku z dnia 8 marca 2000 r. III KKN 231/98, OSNKW z 2000 
r. z. 5-6, poz. 45). Wyjaśnia on zasadniczy problem odpowiedzialności, że 
„spowodowanie skutku może być tylko obiektywnie przypisane sprawcy co 
stwarza podstawę wyjściową do ustalenia realizacji ustawowych znamion czynu 
zabronionego, określonego w art. 145 § 2 d.kk, gdy urzeczywistnia się w nim 
niebezpieczeństwo, któremu zapobiec miałoby przestrzeganie naruszonego 
obowiązku ostrożności”. 
Uwzględniając powyższe zapatrywanie Sądu Najwyższego, przyjąć trzeba – 
w ślad za opiniami wszystkich biegłych - że kierujący V. nie miał możliwości 
uniknięcia wypadku przez zatrzymanie pojazdu przed torem ruchu nietrzeźwego 
pieszego, nawet przy rzeczywistej niższej szybkości, bowiem pokrzywdzony ten 

 
11
podjął decyzję przekroczenia jezdni w warunkach ograniczonej widoczności i 
bez upewnienia się, czy posiadał dostateczne warunki przekroczenia jezdni bez 
zagrożenia bezpieczeństwu ruchu. 
 
W tej sytuacji należało zgodzić się z autorem kasacji, że akceptowana 
tutaj koncepcja obiektywnego przypisania skutku opiera się na przyjęciu, że ów 
skutek można sprawcy obiektywnie przypisać tylko wtedy, gdy jego zachowanie 
stwarzało lub istotnie zwiększało prawnie nieakceptowane niebezpieczeństwo 
dla dobra prawnego, stanowiącego przedmiot zamachu i niebezpieczeństwo to 
zrealizowało się w postaci nastąpienia danego skutku przestępnego. 
Mając powyższe względy na uwadze, w tym wymóg ścisłego przestrzegania 
kodeksowych zasad indywidualizacji i subiektywizacji odpowiedzialności 
karnej, Sąd Najwyższy – po uprzednim uchyleniu wyroków sądów obu instancji 
- uniewinnił A. B. od przypisanego mu przestępstwa z art. 145 § 2 kk z 1969 r., 
albowiem skazanie go za to przestępstwo nastąpiło z rażącym naruszeniem 
prawa procesowego, które w konsekwencji prowadziło do rażącej obrazy prawa 
materialnego.  
 
Przewodniczący SSN: (Mieczysław Młodzik) 
 
Sędziowie SN: (Józef Medyk)                                   (Ewa Strużyna) 
 
 
aw 
f/jw