Pełny tekst orzeczenia

III KK 390/25

Oryginalna, niezmieniona treść orzeczenia. Jeżeli chcesz przeczytać analizę (zagadnienia prawne, podstawa prawna, argumentacja, rozstrzygnięcie), wróć do strony orzeczenia.

III KK 390/25 
 
 
  
POSTANOWIENIE 
  
Dnia 28 stycznia 2026 r. 
Sąd Najwyższy w składzie: 
  
SSN Włodzimierz Wróbel (przewodniczący, sprawozdawca) 
SSN Tomasz Artymiuk 
SSN Marek Pietruszyński 
Protokolant Kamila Zacharz 
  
 
w sprawie J.C.  
wobec którego umorzono postępowanie o czyn z art. 192 k.k. w zw. z art. 194 k.k. z 
uwagi na znikomy stopień społecznej szkodliwości 
po rozpoznaniu w Izbie Karnej  
na rozprawie w dniu 28 stycznia 2026 r., 
kasacji wniesionej przez pełnomocnika oskarżyciela subsydiarnego 
od wyroku Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim 
z dnia 22 stycznia 2025 r., sygn. akt IV Ka 527/24, 
utrzymującego w mocy wyrok Sądu Rejonowego w Gorzowie Wielkopolskim 
z dnia 2 października 2024 r., sygn. akt II K 312/23,  
  
1.oddala kasację;  
2.obciąża oskarżyciela posiłkowego kosztami postępowania 
kasacyjnego.  
  
Tomasz Artymiuk        Włodzimierz Wróbel          Marek Pietruszyński 
  
UZASADNIENIE 
 
Sąd Rejonowy w Gorzowie Wielkopolskim wyrokiem z dnia 2 października 
2024 roku, sygn. akt II K 312/23, uniewinnił oskarżonych W.K., J.C., W.M. i A.Ś. od 

III KK 390/25              
2 
 
 
popełnienia zarzucanego im czynu z art. 160 § 2 k.k. w zb. z art. 191 k.k. i art. 194 
k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k., polegającego na zwłoce w poddaniu pokrzywdzonego 
E.R. zabiegowi laparotomii w celu wymuszenia zgody na transfuzję krwi. Tym 
samym wyrokiem Sąd Rejonowy uniewinnił W.K., W.M. i A.Ś. od zarzutu z art. 192 
§ 2 k.k. w zb. z art. 194 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. związanego z 
przeprowadzeniem zabiegu transfuzji krwi wbrew sprzeciwowi pacjenta, natomiast 
wobec oskarżonego J.C., na podstawie art. 414 § 1 k.p.k. w zw. z art. 17 § 1 pkt 3 
k.p.k., postępowanie karne o ten czyn umorzył, uznając stopień jego społecznej 
szkodliwości za znikomy.  
Sąd Okręgowy w Gorzowie Wielkopolskim wyrokiem z dnia 22 stycznia 2025 
roku, sygn. akt IV Ka 527/24, po rozpoznaniu apelacji pełnomocnika oskarżyciela 
subsydiarnego, utrzymał w mocy zaskarżony wyrok sądu pierwszej instancji, w 
pełni aprobując poczynione ustalenia faktyczne oraz dokonaną ocenę prawną. 
Kasację od powyższego prawomocnego wyroku sądu odwoławczego 
wywiódł pełnomocnik oskarżyciela subsydiarnego E.R., zaskarżając go w całości 
na niekorzyść oskarżonego J.C.. Autor kasacji zarzucił zaskarżonemu wyrokowi 
rażące naruszenie przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik 
sprawy, tj. normy art. 433 § 2 k.p.k. w zw. z art. 457 § 3 k.p.k., polegające na tym, 
że: Sąd Okręgowy nie zbadał właściwie i rzetelnie każdego z zarzutów zawartych w 
apelacji, a to zarzutów objętych punktami 1 i 2 apelacji, na co wprost wskazuje brak 
w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku jakiejkolwiek pogłębionej analizy czynu 
objętego umorzonym postępowaniem, a w szczególności Sąd nie ocenił możliwości 
naruszenia tym czynem m.in. praw podstawowych w rozumieniu Karty Praw 
Podstawowych UE („Karta"), co winno skutkować uznaniem, że czyn popełniony 
przez oskarżonego J.C. był zamachem na podstawowe prawa człowieka, w 
szczególności na prawo człowieka do integralności ciała chronione art. 3 Karty oraz 
art. 8, art. 9 samodzielnie oraz w zw. z art. 14 Europejskiej Konwencji Praw 
Człowieka i Podstawowych Wolności z 1950 r. („Konwencja"). Skarżący zarzucił 
również, że Sąd Okręgowy nie zbadał właściwie i rzetelnie zarzutu objętego 
punktem 3 apelacji, dotyczącego niewyjaśnienia przez Sąd Rejonowy, w jaki 
konkretnie sposób czyn oskarżonego wyczerpujący znamiona z art. 194 k.k. 
ograniczył pokrzywdzonego w przysługujących mu prawach ze względu na jego 

III KK 390/25              
3 
 
 
przynależność wyznaniową oraz z jakiej przyczyny taki czyn powinien być uznany 
za znikomo szkodliwy społecznie. Ponadto Sądowi odwoławczemu zarzucono 
otwarte stwierdzenie braku potrzeby zajęcia stanowiska względem wskazanego 
przez skarżącego orzecznictwa krajowego i międzynarodowego, które było 
kluczowe dla prawidłowego zastosowania normy art. 433 k.p.k.. Kolejnym zarzutem 
było rażące naruszenie art. 457 § 3 k.p.k. poprzez przypisanie skarżącemu 
dokonania własnych odmiennych ustaleń i ocen zachowania oskarżonego bez 
wskazania ich konkretnej treści. W zakresie prawa materialnego kasacja zarzuciła 
rażące naruszenie art. 115 § 2 k.k. samodzielnie oraz w związku z art. 8 i art. 9 w 
zw. z art. 14 Konwencji poprzez niedocenienie doniosłości, rodzaju i charakteru 
naruszonych praw i wolności pacjenta oraz mylne uznanie, że zamach na te 
wolności może być uznany za szkodliwy społecznie w stopniu znikomym. Ostatni 
zarzut dotyczył rażącego naruszenia art. 192 § 1 k.k. w zw. z art. 16 ustawy o 
prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz art. 41 ust. 1 Konstytucji RP i 
przepisów Konwencji, polegającego na uznaniu, że podanie transfuzji krwi pomimo 
wyraźnego sprzeciwu nie stanowi przestępstwa ze względu na motywację lekarza. 
W toku postępowania sądy obu instancji ustaliły precyzyjny przebieg procesu 
leczenia E.R., który w dniu 25 lutego 2017 r. o godzinie 18:39 został przyjęty w 
trybie nagłym do Szpitala Wojewódzkiego w G. z rozpoznaniem krwawienia z 
dolnego odcinka przewodu pokarmowego. Pokrzywdzony, będący od 1989 r. 
Świadkiem Jehowy, od momentu przyjęcia na Szpitalny Oddział Ratowniczy 
konsekwentnie i wielokrotnie oświadczał, że ze względów religijnych nie wyraża 
zgody na przetoczenie mu krwi ani preparatów krwiopochodnych, potwierdził to 
także pisemnym oświadczeniem oraz dokumentem „Dyspozycje i pełnomocnictwo 
w sprawie opieki zdrowotnej". Początkowe badania morfologiczne wykazały 
stężenie hemoglobiny na poziomie 12,8 g/l, a gastroskopia nie stwierdziła czynnego 
krwawienia. W dniu 26 lutego 2017 r. o godz. 9:25 poziom hemoglobiny spadł do 
10,3 g/l, a wieczorne badanie endoskopowe ujawniło obfite krwawienie czynne z 
malformacji naczyniowej dwunastnicy (Forrest Ib), które próbowano opanować 
poprzez ostrzyknięcie adrenaliną i założenie klipsów. Mimo podjętych działań stan 
pacjenta ulegał pogorszeniu i w nocy z 26 na 27 lutego kilkakrotnie oddał on krwisty 
stolec. W dniu 27 lutego 2017 r. rano stężenie hemoglobiny wynosiło już 5,2 g/l, a o 

III KK 390/25              
4 
 
 
godzinie 13:00 przeprowadzono zabieg operacyjny – laparotomię, podczas której 
stwierdzono bezpośrednie zagrożenie życia.  
Po operacji, o godzinie 16:10, u pokrzywdzonego wystąpił napad drgawek, 
bezdech i utrata przytomności, co skutkowało przyjęciem go na Oddział 
Anestezjologii i Intensywnej Terapii w stanie skrajnej niedokrwistości (hemoglobina 
3,9 g/l, a o 19:00 – 3,2 g/l). O godzinie 20:30 oskarżony J.C., pełniący funkcję 
ordynatora oddziału, podjął decyzję o rozpoczęciu transfuzji 6 jednostek 
koncentratu krwinek czerwonych oraz osocza i albuminy, uznając to za jedyną 
możliwość przerwania procesu umierania pacjenta. W opiniach biegłych z 
Uniwersytetu w K., sporządzonych przez dr. hab. med. T.K. oraz prof. dr. hab. med. 
A.W. w dniach 12 lipca 2022 roku oraz 8 maja 2024 roku, kategorycznie 
stwierdzono brak jakichkolwiek nieprawidłowości w procesie leczenia E.R. Eksperci 
poddali szczegółowej analizie całokształt wdrożonych procedur medycznych, 
uznając je za w pełni zgodne z aktualną wiedzą i sztuką lekarską. Kluczowym 
wnioskiem płynącym z tych opinii jest konstatacja, iż pogarszający się stan zdrowia 
pacjenta nie był następstwem błędów diagnostycznych czy terapeutycznych, lecz 
stanowił bezpośrednią konsekwencję autonomicznej decyzji samego pacjenta. 
Biegli podkreślili, że wystąpienie u E.R. szeregu negatywnych skutków 
zdrowotnych, w tym skrajnej niedokrwistości, upośledzenia funkcji wielu narządów, 
a finalnie utraty przytomności i wstrząsu krwotocznego, było determinowane 
wyłącznie odstąpieniem od uzupełnienia niedoborów krwi. Decyzja ta, podjęta 
zgodnie z wolą pacjenta, uniemożliwiła personelowi medycznemu wdrożenie 
standardowej procedury ratującej życie. W ocenie Sądu I instancji nie ulega 
wątpliwości, że w przedmiotowej sprawie w prawidłowej kolejności podejmowano 
wszystkie właściwe kroki zmierzające do zatrzymania krwawienia. Odmienność 
przyjętej procedury dotyczyła jedynie sprzeciwu pacjenta odnośnie przetaczania 
preparatów krwi. Nie można także przyjąć, że nastąpiła zwłoka w podjęciu decyzji o 
operacji, gdyż stan oskarżyciela subsydiarnego zmieniał się, a jego leczenie było 
adekwatne do jego aktualnego stanu. Natomiast jedyną alternatywą dla 
przetoczenia krwi była rezygnacja z przetoczenia i zgon E.R. 
Uzasadniając umorzenie postępowania wobec J.C., sądy uznały, że choć 
oskarżony wypełnił znamiona czynu z art. 192 § 1 k.k. i art. 194 k.k., to stopień 

III KK 390/25              
5 
 
 
społecznej szkodliwości tego zachowania był znikomy. Sąd Rejonowy wskazał, że 
oskarżony jako lekarz znalazł się w sytuacji ekstremalnego konfliktu wartości: z 
jednej strony istniał wyraźny sprzeciw pacjenta oparty na autonomii i wolności 
religijnej, z drugiej zaś naczelny obowiązek ochrony życia i zdrowia wynikający z 
art. 2 Kodeksu Etyki Lekarskiej oraz przysięgi lekarskiej. Przy ocenie społecznej 
szkodliwości zgodnie z art. 115 § 2 k.k. Sąd wziął pod uwagę, że działanie J.C. nie 
wynikało ze złośliwości, chęci upokorzenia pacjenta czy braku szacunku dla jego 
wyznania, lecz było podyktowane wyłącznie chęcią uniknięcia nieuchronnego 
zgonu E.R.. Podkreślono, że w momencie podejmowania decyzji pacjent znajdował 
się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia i nie było żadnej alternatywnej 
metody leczenia mogącej przynieść pożądany skutek. Sąd odwoławczy podzielił 
ten pogląd, zauważając dodatkowo, że szkoda niemajątkowa w postaci traumy 
psychicznej pokrzywdzonego została zgłoszona z dużym opóźnieniem, a zeznania 
w 
tym 
zakresie 
ewoluowały, 
co 
poddało 
w 
wątpliwość 
ich 
pierwotną 
dotkliwość. 
Ostatecznie 
uznano, 
że 
w 
tych 
konkretnych, 
dynamicznych 
okolicznościach, wybór wartości wyższej, jaką jest życie ludzkie, przy braku 
negatywnej motywacji sprawcy, czyni jego zachowanie niezawinionym w stopniu 
wyższym niż znikomy i nie wymaga ono penalizacji. 
Sąd Najwyższy zważył co następuje. 
Kasacja nie okazała się zasadna.  
W kasacja sformułowano dwie grupy zarzutów: naruszenia prawa 
procesowego oraz naruszenia prawa materialnego (w szczególności art. 115 § 2 
k.k. oraz art. 192 § 1 k.k. w związku z art. 16 ustawy o prawach pacjenta w 
Rzeczniku Praw pacjenta w związku z art. 41 ust. 1 Konstytucji RP oraz 
wskazanych przepisów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka). 
Mając na uwadze fakt, że orzeczenie sądu II instancji utrzymuje w mocy 
orzeczenie Sądu I instancji o umorzeniu postępowania z uwagi na znikomy stopień 
społecznej szkodliwości zarzuconego J.C. czynu, zarzut naruszenia prawa 
materialnego był oczywiście bezzasadny, ponieważ Sąd odwoławczy, którego 
orzeczenie może być wyłącznie przedmiotem zaskarżenia w postępowaniu 
kasacyjnym (art. 519 k.p.k.) nie stosował wskazanych w kasacji przepisów prawa 
materialnego. Nie mógł więc także ich naruszyć. Wykluczone było także 

III KK 390/25              
6 
 
 
odczytywanie sformułowanych w kasacji zarzutów w kontekście jej uzasadnienia, a 
to z uwagi na fakt, że w przypadku środka zaskarżenia na niekorzyść oskarżonego, 
taka reinterpretacja wyraźnie sformułowanych w części wstępnej zarzutów, jest 
niedopuszczalna z uwagi na treść art. 536 k.p.k. 
Zaskarżony wyrok Sądu odwoławczego należało więc ocenić wyłącznie w 
perspektywie sformułowanych w skardze zarzutów naruszenia prawa procesowego, 
których istota sprowadzała się do naruszenia standardu kontroli odwoławczej 
sformułowanych w art. 433 § 2 k.p.k. oraz art. 457 § 3 k.p.k., które Autor kasacji 
określił jako brak „właściwego i rzetelnego” zbadania zarzutów zawartych w 
apelacji.  
Należy na wstępie stwierdzić, że oba orzekające w sprawie sądy podzieliły 
stanowisko Autora kasacji wsparte przytaczanymi i w apelacji, i w kasacji 
orzeczeniami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (najnowsze to wyrok 
ETPCz z dnia 17 września 2024 r. Pindo Mulla przeciw Hiszpanii), że 
przeprowadzenie zabiegu leczniczego, w tym zabiegu ratującego życie, jest 
niedopuszczalne w sytuacji odmowy zgody na taki zabieg ze strony pacjenta. 
Zasada ta została jednoznacznie wyrażona w polskim prawie: zgodnie z art. 16 
ustawy z dnia 8 listopada 2009 r., o prawach pacjenta i rzeczniku Praw 
Pacjenta (Dz.U. Nr 52, poz. 417 ze zm.) pacjent ma prawo do odmowy 
wyrażenia zgody na określone świadczenia zdrowotne, co oznacza zakaz 
wykonania takich świadczeń po stronie personelu medycznego. Zakaz ten nie 
znajduje ograniczeń nawet w odniesieniu do świadczeń ratujących życie, 
takich jak transfuzja krwi, a to z uwagi na treść art. 19 wspomnianej ustawy, która 
przewiduje możliwość przeprowadzania w sytuacjach nagłych zabiegów ratujących 
życie wobec pacjenta niekompetentnego (a więc niezdolnego do podejmowania 
świadomej i dobrowolnej decyzji w zakresie udzielanych świadczeń zdrowotnych) 
wyłącznie w przypadku braku zgody (a więc braku jakiegokolwiek wcześniejszego 
oświadczenia się pacjenta co do konkretnych świadczeń) lub wobec zgłoszenia 
„sprzeciwu”, o którym mowa w art. 17 i art. 18 ustawy. Sprzeciw ten jest inną 
instytucja prawną niż „odmowa zgody”, o której mowa w art. 16 ustawy o prawach 
pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Owa odmowa dotyczy konkretnych świadczeń 
leczniczych, uzasadnionych aktualnym stanem zdrowia pacjenta i jest także czymś 

III KK 390/25              
7 
 
 
innym niż tzw. oświadczenie pro futuro, dotyczące przyszłych warunkowych 
świadczeń medycznych czy tzw. testamentu życia, a więc oświadczenia o 
niepodejmowaniu działań ratujących lub przedłużających życie, w przypadku utraty 
przez pacjenta zdolności do wyrażania swojej woli w tym zakresie w wypadku 
wystąpienia konkretnego zagrożenia śmiercią (zob. B.Janiszewska, Dobro pacjenta 
czy wola pacjenta – dylemat prawa i medyczyny [uwagi o odmowie zgody na 
leczenie oraz o dopuszczalności oświadczeń pro futuro]., PiM z 2007 r., nr 2, s. 49 i 
n.). To właśnie znaczenie prawne owego oświadczenia co do wykonywania 
zabiegów medycznych w przyszłości czy testamentu życia jest przedmiotem 
licznych kontrowersji i sporów w doktrynie prawa, z uwagi na brak szczegółowych 
uregulowań w polskim systemie prawnym (por. R.Tymiński, Glosa do postanowienia 
z dnia 27 października 2005 r., III CK 155/05, Przegląd Sądowy z 2008 r., nr 3 s. 
118 i n., A.Zoll, Brak zgody pacjenta za zabieg (uwagi w świetle postanowienia SN 
z dnia 27 października 2005 r., III CK 155/0, PiM z 2011 r., nr 4, s. 5 in., M.Ołyńska, 
Oświdczenie pro futuro jako forma wyrażenia woli pacjenta wobec interwencji 
medycznej. PiM z 2011 r., nr 3 s. 82 i n.,). Dotyczy to przede wszystkim aktualności 
owych oświadczeń, zwłaszcza gdy były one składane przez pacjenta w pewnej 
odległości czasowej oraz rzeczywistej woli ich podtrzymania w momencie 
faktycznego wystąpienia zagrożenia (por. M.Syska, O charakterze prawnym oraz 
dopuszczalności oświdczeń pro futuro, PiM z 2010 r., nr 1, s. 70 i n.; S.Niemczyk, 
A.Łzarska, Medyczno – prawne rozważania o konkretyzacji przedmiotu zgody 
pacjenta PiM z 2008 r., nr 3 s. 65 i n.). 
Stan prawny w odniesieniu do sytuacji, w jakiej znalazł się pokrzywdzony w 
sprawie będącej przedmiotem rozpoznania przed Sądem Najwyższym był jednak 
jasny i nie wymagał szczególnych zabiegów interpretacyjnych wykorzystujących 
orzecznictwo 
trybunałów 
międzynarodowych. 
Jak 
wynika 
bowiem 
z 
niekwestionowanego stanu faktycznego ustalonego przez Sąd I instancji, 
niezależnie od pisemnego oświadczenia „pro futuro”, który pokrzywdzony miał przy 
sobie, jednoznacznie wobec lekarzy wyrażał on odmowę udzielenia zgody na 
konkretny 
zbieg 
transplantacji 
krwi, 
będąc 
poinformowany 
o 
możliwych 
konsekwencjach niewykonania tego zabiegu i o stanie swojego zdrowia. W sprawie 
niniejszej nie było więc potrzeby rozważania, jakie znaczenie prawne miało 

III KK 390/25              
8 
 
 
wcześniejsze 
pisemne 
oświadczenie 
pokrzywdzonego 
odnoszące 
się 
do 
ewentualnych przyszłych i jedynie potencjalnych zabiegów medycznych. Jak już 
wspomniano, status takiego oświadczenia „pro futuro” w polskim prawie nie jest 
jednoznaczny, z uwagi na to, że nie można go utożsamić z określoną w art. 16 
ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta „odmową zgody” na 
konkretny zabieg leczniczy, zwłaszcza w perspektywie możliwej dezaktualizacji 
tego oświadczenia w momencie decyzji o podejmowaniu wobec pacjenta 
niekompetentnego czynności ratujących życie i braku szczegółowych uregulowań 
prawnych gwarantujących lekarzowi w takiej sytuacji bezpieczeństwo prawne, zaś 
pacjentowi respektowanie jego woli co do stosowanych świadczeń zdrowotnych. 
W sprawie będącej przedmiotem kasacji zarówno sąd pierwszej instancji, jak 
i sąd II instancji uznały – zgodnie z obowiązującym prawem – że w sytuacji 
jednoznacznej odmowy udzielenia zgody na transfuzję – wykonanie tego zabiegu 
przez oskarżonego stanowiło naruszenie prawa, a więc czyn bezprawny. 
Wykluczyły także zastosowanie wobec oskarżonego stanu wyższej konieczności, o 
którym mowa w art. 26 § 1 k.k., który przewiduje brak przestępstwa wówczas, gdy 
poświęcając dobro mniejszej wartości ratuje się dobro wyższej wartości, w sytuacji, 
gdy nie ma innego sposobu uchylenia niebezpieczeństwa. Gdyby bowiem sądy 
uznały, że w warunkach ustalonego stanu faktycznego oskarżony ratował życie 
pokrzywdzonego 
przełamując 
jego 
autonomię 
w 
ramach 
stanu 
wyższej 
konieczności określonego w art. 26 § 1 k.k., to wówczas musiałby zapaść wyrok 
uniewinniający (art. 414 § 1 k.p.k.), a nie jedynie umorzenie postępowania z uwagi 
na znikomy stopień społecznej szkodliwości przypisanego oskarżonemu czynu. 
Instytucja stanu wyższej konieczności z art. 26 § 1 k.k. nie mogła jednak 
zostać zastosowana w sytuacji, w której prawodawca w ustawie o prawach 
pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta szczegółowo określił oczekiwany w 
danych okolicznościach sposób zachowania się lekarza w sytuacji 
konieczności poświęcenia jednego dobra kosztem drugiego. Dodać należy, że 
na podstawie regulacji o charakterze lex specialis zawartej w ww. ustawie możliwe 
jest nie tylko odtworzenie reguł postępowania z dobrami prawnymi (przede 
wszystkim życiem, zdrowiem, wolnością, nietykalnością cielesną), ale również 
wnioskowanie o tym, które dobro prawne w danych okolicznościach zyskuje prymat 

III KK 390/25              
9 
 
 
nad innymi. Kwestia hierarchii dóbr nigdy bowiem nie jest dokonywana w sposób 
aprioryczny i abstrakcyjny, ale zawsze musi być odnoszona do relewantnych 
okoliczności uzasadniających rozstrzygnięcie kolizji na korzyść określonego dobra 
prawnego. W związku z powyższych należy uznać, że z art. 16 ustawy o prawach 
pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, przewidującego prawo pacjenta do odmowy 
zgody na określone świadczenia zdrowotne, można wnioskować o prymacie prawa 
pacjenta do samostanowienia nad obowiązkiem ratowania jego zdrowia lub życia 
przez lekarza. W konsekwencji nie można by zasadnie twierdzić (raz jeszcze 
należy podkreślić: jedynie w tych okolicznościach), że ratowanie życia stanowiło 
wyższą wartość niż prawo do samostanowienia (por. M.Derek, Karnoprawne 
znaczenie woli dzierżyciela dobra prawnego, Kraków 2021, s. 34, 201-202). 
Należy mieć na uwadze fakt, że umorzenie postępowania z uwagi na 
znikomy stopień społecznej szkodliwości zarzuconego oskarżonemu czynu możliwe 
jest dopiero wówczas, gdy sąd, po przypisaniu określonego czynu oskarżonemu, 
stwierdza, że czyn ten zrealizował znamiona któregoś z typów czynu zabronionego 
zagrożonego karą, czyn ten był bezprawny oraz zawiniony przez sprawcę. W takiej 
sytuacji sąd, ustalając, że społeczna szkodliwość czynu, którą sprawcę można 
obciążyć, nie przekracza stopnia uzasadniającego pociągnięcie sprawcy do 
odpowiedzialności karnej z uwagi na cele kary, umarza postępowanie z uwagi na 
treść art. 414 § 1 k.p.k. w zw. z art. 17 § 1 pkt 3 k.p.k. Wskazane regulacje 
ustawowe mają swoje źródło w konstytucyjnej zasadzie proporcjonalności oraz 
konieczności traktowania prawa karnego jako ultima ratio w zakresie ochrony dóbr 
prawnych (art. 31 ust. 3 Konstytucji RP).  
Ocena stopnia społecznej szkodliwości dokonywana jest w oparciu o kryteria 
określone w art. 115 § 2 k.k., przy czym ustawodawca nie przesądza wagi i 
znaczenia poszczególnych okoliczności ze wskazanych w tym przepisie na 
ostateczną ocenę stopnia społecznej szkodliwości. Znaczenie normatywne art. 115 
§ 2 k.k. ujawnia się przede wszystkim w zawężaniu znaczenia wspomnianych 
okoliczności wyłącznie do tych, które pozostają w bezpośrednim związku z samym 
czynem sprawcy.  
Ocena stopnia społecznej szkodliwości odnosi się zawsze do konkretnego 
czynu. Przyjmując więc, że ów stopień jest znikomy, sąd nie dokonuje weryfikacji 

III KK 390/25              
10 
 
 
zasadności kryminalizacji określonej klasy zachowań ani ich społecznej 
szkodliwości w znaczeniu abstrakcyjnym. Z umorzenia postępowania w konkretnej 
sprawie z uwagi na znikomy stopień społecznej szkodliwości nie można więc 
wyprowadzać wniosku, że podobne zachowania w innych sprawach także zostaną 
uznane za nieprzestępne. Owa konkretyzacja wyraża się także w fakcie, że z jednej 
strony ocena stopnia społecznej szkodliwości może bazować wyłącznie na tych 
elementach, które mieszczą się w granicach subiektywnie ujmowanego zawinienia, 
a nadto uwzględniać stopień tego zawinienia. Np. jeżeli istotna okoliczność 
wpływająca w sposób istotny na wyższy stopień społecznej szkodliwości nie była 
dla sprawcy w ogóle przewidywalna, nie może być brana pod uwagę przy ocenie 
społecznej szkodliwości czynu, za który sprawca jest odpowiedzialny (którą można 
mu przypisać). Dotyczy to także ustalenia tego, czy stopień społecznej szkodliwości 
przypisywalny sprawcy jest znikomy, czy też nie. Z jednej więc strony decydować o 
tym mogą wyłącznie okoliczności natury obiektywnej wskazane w art. 115 § 2 k.k. z 
drugiej strony może o tym przesądzić znacznie zredukowany stopień zawinienia 
rozumiany jako zdolność do autodeterminacji w podejmowaniu i realizacji podjętych 
decyzji. W konsekwencji art. 1 § 2 Kodeksu karnego znajduje zastosowanie w 
sytuacji, gdy znikomy charakter ma ten stopień społecznej szkodliwości, który z 
uwagi na stopień zawinienia sprawcy można mu przypisać. Oczywiście w 
przypadku, gdy już samych okoliczności natury obiektywnej określonych w art. 115 
§ 1 k.k. wynikać będzie znikomy stopień społecznej szkodliwości ocenianego 
czynu, spełnione będą przesłanki do umorzenia postępowania na zasadzie art. 17 § 
1 pkt 3 k.p.k., nawet bez potrzeby uwzględniania stopnia zawinienia po stronie 
sprawcy warunkującego subiektywne przypisanie mu określonego stopnia 
społecznej szkodliwości (naganności) popełnionego czynu i jego konsekwencji.  
Odnosząc powyższe rozważania do sformułowanego w apelacji zarzutu 
naruszenia prawa procesowego, należy stwierdzić co następuje. 
Zarzut pierwszy dotyczy braku rzetelnego odniesienia się przez Sąd 
odwoławczy do kwestii naruszenia przez oskarżonego praw podstawowych w 
rozumieniu Kraty Praw Podstawowych UE, w szczególności prawa człowieka do 
integralności ciała. W konsekwencji – zdaniem Autora kasacji – zamach taki 
niezależnie od motywacji sprawcy – nie może być kwalifikowany jako szkodliwy 

III KK 390/25              
11 
 
 
jedynie w stopniu znikomym. Wbrew jednak zarzutom zawartym w kasacji, Sąd 
odwoławczy odniósł się do sposobu dokonania przez Sąd I instancji oceny stopnia 
społecznej szkodliwości czynu. W szczególności wskazał na to, że ocena ta ma 
charakter kompleksowy – obejmuje więc nie tylko abstrakcyjnie ujęty charakter 
naruszonych lub zagrożonych dóbr (autonomia pacjenta w zakresie integralności 
cielesnej, życie człowieka), ale także realne skutki jakie czyn spowodował w 
odniesieniu do pokrzywdzonego, w szczególności intensywność wyrządzonej 
krzywdy. Sąd odwołując się do dokonanych w sprawie ustaleń faktycznych wskazał, 
że rozmiary rzeczywistej wyrządzonej pokrzywdzonemu szkody nie były tak 
dotkliwe, jak podnosił to pełnomocnik oskarżyciela. To ustalenie nie było 
kwestionowane w kasacji, wobec tego musiało stanowić podstawę odnieśnienia dla 
oceny poprawności ustaleń Sądu w zakresie dokonanej oceny stopnia społecznej 
szkodliwości czynu. Nadto, Sąd odwoławczy wskazał, na okoliczności, które 
musiały wpływać na ocenę stopnia zawinienia oskarżonego: bardzo dynamiczny 
przebieg zdarzenia oraz konieczność szybkiego podejmowania decyzji oraz 
towarzysząca temu szczególna anormalna sytuacja motywacyjna, wynikająca ze 
świadomości, 
że 
oskarżony 
zaczął zajmować 
się 
pacjentem 
w trakcie 
„rozpoczętego procesu umierania” w sytuacji, gdy nie było innego sposobu 
uratowania pokrzywdzonego przed śmiercią, jak przeprowadzenie transfuzji krwi Te 
wszystkie okoliczności nie sprawiły, że zachowanie lekarza można było uznać za 
legalne czy usprawiedliwić z uwagi na brak winy, tym niemniej musiały wpłynąć na 
ocenę stopnia zawinienia, decydującą o tym, jaki stopnień społecznej szkodliwości 
można było przypisać oskarżonemu. Choć więc wprost Sąd odwoławczy nie 
wskazuje na niski stopień zawinienia jako główna przyczynę ostatecznego przyjęcia 
znikomego stopnia społecznej szkodliwości przypisanego oskarżonemu, niemniej 
przytoczone przez Sąd okoliczności jednoznacznie na to właśnie wskazują i 
pozwalając na przyjęcie, że ostateczne decyzja Sądu o utrzymaniu w mocy 
rozstrzygnięcia Sądu pierwszej instancji była trafna. Dodatkowo Sąd odwoławczy 
wskazał także na ten czynnik, który również istotnie determinuje ocenę stopnia 
społecznej szkodliwości jakim jest potrzeba karania – zdaniem bowiem Sądu 
odwoławczego „oceniane zachowanie (…) z uwagi na specyficzne okoliczności 
konkretnej sprawy było tolerowane społecznie i nie wymagało zastosowania 

III KK 390/25              
12 
 
 
środków karnoprawnych”. Oznacza to, że zdaniem sądu naganność czynu miała 
taki charakter, że z uwagi na zasadę ultima ratio środków prawnokarnych, nie 
zachodziła konieczność ich stosowania. Należy przy tym podkreślić, że takie 
stanowisko Sądu odwoławczego nie wyklucza możliwości stosowania innych 
środków reakcji na czyn bezprawny zarówno o charakterze cywilnoprawnym 
(zadośćuczynienie, odszkodowanie) lub publicznoprawnym (odpowiedzialność 
zawodowa). Raz jeszcze należy bowiem podkreślić, że umorzenie przez Sąd 
postępowania na rozprawie z uwagi znikomy stopień społecznej szkodliwości 
czynu, oznacza, iż zdaniem Sądu czyn ten był bezprawny o wina sprawcy nie była 
wyłączona.  
Mając na względzie powyższe okoliczności, trzeba stwierdzić, że nie ma racji 
Autor kasacji podkreślając, że bez względu na okoliczności konkretnego czynu, 
jeżeli skierowany jest on przeciwko prawu człowieka do integralności ciała, to czyn 
taki nigdy nie może być uznany za czyn o znikomym stopniu społecznej 
szkodliwości. Niezależnie od tego, to nie sama motywacja oskarżonego, jaką była 
chęć ratowania życia pokrzywdzonego, przesądziła o ostatecznej ocenie Sądu. 
Treść zarzutu kasacji nie odnosiła się jednak do tych innych okoliczności. 
Oceniając natomiast zarzut naruszenia standardu kontroli odwoławczej w 
odniesieniu do kwestii podniesionych w pkt 3 apelacji (brak wyjaśnienia przez Sąd I 
instancji, w jaki sposób czyn oskarżonego ograniczył pokrzywdzonego w 
przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność wyznaniową ani 
powodów, dla których czyn ten cechuje się znikomym stopniem społecznej 
szkodliwości) należy stwierdzić, że ocena stopnia społecznej szkodliwości odnosi 
się do samego czynu, a nie do jego możliwej kwalifikacji prawnej. Przyjęcie, że 
zachowanie oskarżonego wyczerpywało także znamiona art. 194 k.k., nie 
oznaczało więc, że jest to odrębny czyn. Dodatkowa kwalifikacja prawna 
wskazywała jedynie na dodatkowe dobra prawne, które mogły zostać naruszone 
przez oskarżonego, co należało uwzględnić o kompleksowej ocenie stopnia 
społecznej szkodliwości. Z obowiązku tego Sąd się wywiązał wskazując na powody, 
dla których okoliczność naruszenia także tego dobra prawnego nie zmieniła 
ostatecznie oceny czynu. Na marginesie tego zarzutu należy tylko wskazać, że 
uwzględnienie zarzutu kasacyjnego i uchylenie wyroku Sądu odwoławczego w 

III KK 390/25              
13 
 
 
zakresie konieczności dokładnej analizy realizacji przez oskarżonego znamion 
czynu zabronionego z art. 194 k.k. mogłoby prowadzić do stwierdzenia, że w 
rzeczywistości kwalifikacja ta byłaby błędna. Warunkiem popełnienia czynu 
zabronionego z art. 194 k.k. jest działanie z zamiarem bezpośrednim – motywem 
działania sprawcy ograniczającym prawa innej osoby ma być przynależność 
wyznaniowa lub bezwyznaniowość tej osoby. Takiej motywacji po stronie 
oskarżonego ani Sąd I instancji, ani Sąd odwoławczy się nie dopatrzył, co w istocie 
podważa tezę o możliwości kwalifikowania czynu sprawcy z art. 194 k.k., a tym 
samym sprawia, że nawet uwzględnienie zarzutu Autora kasacji w odniesieniu do 
analiz realizacji znamion przestępstwa z art. 194 k.k. nie mogło mieć znaczenia dla 
treści zaskarżonego orzeczenia i jego modyfikacji w oczekiwanym przez 
oskarżyciela posiłkowego kierunku. W związku z treścią art. 523 § 1 k.p.k. czyni to 
ten zarzut oczywiście bezzasadnym. 
Brak rzetelności kontroli odwoławczej Autor kasacji upatrywał także w braku 
ustosunkowania się przez Sąd odwoławczy do powołanego w apelacji orzecznictwa 
sądów krajowych i międzynarodowych. Zarzut ten nie jest zasady, w sytuacji, w 
której zarówno Sąd I instancji jak też Sąd odwoławczy w pełni podzielił stanowisko 
wyrażone w tych orzeczeniach o prymacie autonomii pacjenta względem czynności 
leczniczych, nawet tych ratujących jego życie. Jak już wspomniano, Sąd 
odwoławczy podzielił stanowisko Sądu I instancji, że czyn oskarżonego był 
bezprawny i zawiniony. Sądy uznały natomiast, iż nie jest konieczne stosowanie 
reakcji prawnokarnej na ten czyn, umarzając postępowanie z uwagi na znikomy 
stopień społecznej szkodliwości czynu. Należy w tym kontekście podkreślić, że 
wynikający z przytaczanych przez Autora kasacji standardów ochrony autonomii 
pacjenta, nie determinuje, sposobu w jaki krajowy system prawny powinien 
reagować na bezprawne czyny nie respektujące tej autonomii.  
Sprawa będąca przedmiotem kasacji nie dotyczyła znaczenia prawnego tzw. 
oświadczenia pro futuro, w którym pacjent określa hipotetyczne zabiegi medyczne, 
których wykonaniu się sprzeciwia nawet w warunkach zagrożenia dla życia. Co 
prawda pokrzywdzony miał przy sobie takie oświadczenie, ale też w sposób 
jednoznaczny i świadomy skorzystał z innej instytucji prawnej (z art. 16 ustawy o 
Prawach pacjenta) jaką jest odmowa wyrażenia zgody na zabieg.  

III KK 390/25              
14 
 
 
Sprawa będąca przedmiotem kasacji nie dotyczyła też tego, czy wolno 
wykonać zabieg medyczny ratujący życie pacjenta, mimo takiej właśnie odmowy - 
odpowiedź na to pytanie jest na gruncie obowiązującego prawa jasna: nie wolno. 
Istota sporu sprowadzała się natomiast do tego, czy zawsze w przypadku 
bezprawnego przełamania woli pacjenta zachodzi konieczność wymierzenia kary 
za czyn zabroniony 192 Kodeksu karnego. Odpowiedź na to pytanie warunkowane 
jest okolicznościami konkretnej sprawy, w szczególności zaś stopniem zawinienia 
sprawcy, a brak zastosowania sankcji z Kodeksu karnego nie wyklucza innych 
środków 
ochrony 
praw 
pacjenta, 
zarówno 
o 
charakterze 
cywilnym 
(zadośćuczynienie), jak publicznoprawym (odpowiedzialność zawodowa). 
Mając na względzie powyższe okoliczności należało orzec jak w sentencji. 
 
  
  
Tomasz Artymiuk       Włodzimierz Wróbel        Marek Pietruszyński 
 
[WB] 
[r.g.]