XII K 184/16
Podsumowanie
Przejdź do pełnego tekstuSąd Okręgowy skazał trzech oskarżonych za pozbawienie życia ze szczególnym okrucieństwem, pozbawienie wolności, zaboru telefonu i podrobienie dokumentu, orzekając kary od ograniczenia wolności do 25 lat pozbawienia wolności.
Trzech oskarżonych stanęło przed sądem za brutalne pozbawienie życia A. O. (1) w nocy z 16 na 17 sierpnia 2012 r. Oskarżeni M. Z., O. G.-Ż. i N. M. zostali uznani winnymi popełnienia szeregu przestępstw, w tym zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, pozbawienia wolności, zaboru telefonu komórkowego oraz podrobienia dokumentu tożsamości. Sąd orzekł kary pozbawienia wolności od 3 lat do 25 lat, a także karę ograniczenia wolności dla jednego z oskarżonych.
Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok w sprawie o sygnaturze XII K 184/16, skazując M. Z., O. G.-Ż. i N. M. za popełnienie szeregu przestępstw związanych z pozbawieniem życia A. O. (1) w nocy z 16 na 17 sierpnia 2012 r. Oskarżeni zostali uznani winnymi popełnienia czynów z art. 148 § 2 pkt. 1 k.k. (zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem), art. 189 § 1 k.k. (pozbawienie wolności), art. 278 § 1 k.k. (zaboru telefonu komórkowego) oraz art. 270 § 1 k.k. (podrobienie dokumentu). Sąd orzekł kary jednostkowe, a następnie kary łączne. Najwyższą karę 25 lat pozbawienia wolności otrzymał N. M. za zabójstwo. M. Z. został skazany na karę łączną 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności, a O. G.-Ż. na 3 lata pozbawienia wolności. Wobec M. Z. orzeczono również karę ograniczenia wolności. Sąd zaliczył na poczet orzeczonych kar okresy rzeczywistego pozbawienia wolności. Zasądzono również koszty zastępstwa procesowego z urzędu oraz opłaty sądowe.
Asystent AI do analizy prawnej
Przeanalizuj tę sprawę w kontekście orzecznictwa, przepisów i doktryny. Uzyskaj pogłębioną analizę, projekt pisma lub odpowiedź na pytanie prawne.
Zagadnienia prawne (4)
Odpowiedź sądu
Tak, sąd uznał oskarżonych za winnych popełnienia czynów zarzucanych w akcie oskarżenia, w tym zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.
Uzasadnienie
Sąd oparł się na wyjaśnieniach oskarżonych, zeznaniach świadków oraz opiniach biegłych, które potwierdziły przebieg zdarzeń, obrażenia pokrzywdzonego i sposób popełnienia przestępstwa.
Rozstrzygnięcie
Decyzja
skazujący
Strony
| Nazwa | Typ | Rola |
|---|---|---|
| M. Z. | osoba_fizyczna | oskarżony |
| O. G. - Ż. | osoba_fizyczna | oskarżony |
| N. M. | osoba_fizyczna | oskarżony |
| A. O. (1) | osoba_fizyczna | pokrzywdzony |
Przepisy (20)
Główne
k.k. art. 148 § § 2 pkt. 1
Kodeks karny
Pozbawienie życia ze szczególnym okrucieństwem.
k.k. art. 189 § § 1
Kodeks karny
Pozbawienie wolności.
k.k. art. 278 § § 1
Kodeks karny
Zaboru w celu przywłaszczenia.
k.k. art. 270 § § 1
Kodeks karny
Podrobienie dokumentu.
k.k. art. 191 § § 1
Kodeks karny
Zmuszanie do zaprzestania oszukiwania.
k.k. art. 162 § § 1
Kodeks karny
Nieudzielenie pomocy.
k.w. art. 119 § § 1
Kodeks wykroczeń
Zaboru w celu przywłaszczenia.
k.k. art. 85 § § 1 i 2
Kodeks karny
Łączenie kar.
k.k. art. 63 § § 1
Kodeks karny
Zaliczenie okresu pozbawienia wolności.
Pomocnicze
k.k. art. 11 § § 2
Kodeks karny
Zbieg przepisów ustawy.
k.k. art. 11 § § 3
Kodeks karny
Zbieg przepisów ustawy.
k.k. art. 4 § § 1
Kodeks karny
Stosowanie ustawy nowej.
k.k. art. 60 § § 3 i § 6 pkt. 4
Kodeks karny
Zastosowanie nadzwyczajnego złagodzenia kary.
k.k. art. 34 § § 1 i 2
Kodeks karny
Środki karne.
k.k. art. 35 § § 1
Kodeks karny
Środki karne.
k.p.s.w. art. 5 § § 1 pkt. 4
Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia
Umorzenie postępowania.
k.w. art. 45 § § 1
Kodeks wykroczeń
Umorzenie postępowania.
k.k. art. 88
Kodeks karny
Łączenie kar.
k.k. art. 86 § § 1
Kodeks karny
Łączenie kar.
k.k. art. 87
Kodeks karny
Łączenie kar.
Argumenty
Godne uwagi sformułowania
pozbawili życia ze szczególnym okrucieństwem działając z zamiarem bezpośrednim, wspólnie i w porozumieniu w wyniku czego A. O. (1) zmarł na miejscu zdarzenia wskutek urazu termicznego, nakładającego się na doznane rany kłute klatki piersiowej
Skład orzekający
Anna Wierciszewska-Chojnowska
przewodniczący-sprawozdawca
Agnieszka Wysokińska-Walczak
sędzia
Krzysztof Jasiński
ławnik
Jan Walos
ławnik
Paweł Kostrzewa
ławnik
Informacje dodatkowe
Wartość precedensowa
Siła: Średnia
Powoływalne dla: "Interpretacja przepisów dotyczących zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, pozbawienia wolności, nieudzielenia pomocy oraz zasad wymiaru kar jednostkowych i łącznych."
Ograniczenia: Konkretny stan faktyczny sprawy, który może ograniczać bezpośrednie zastosowanie orzeczenia do podobnych sytuacji.
Wartość merytoryczna
Ocena: 8/10
Sprawa dotyczy brutalnego zabójstwa z okrucieństwem, co zawsze budzi zainteresowanie. Szczegółowe opisy zdarzeń i motywacji oskarżonych czynią ją materiałem na wciągającą opowieść.
“Brutalna zemsta w lesie: trójka oskarżonych skazana za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem.”
Twój asystent do analizy prawnej
Zadaj pytanie prawne, zleć analizę orzecznictwa i przepisów, lub poproś o projekt pisma — AI przeszuka ponad 1,4 mln orzeczeń i aktualne akty prawne.
Powiązane tematy
Pełny tekst orzeczenia
Oryginał, niezmienionySygn. akt. XII K 184/16 WYROK W IMIENIU RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 13 listopada 2018 r. Sąd Okręgowy w Warszawie XII Wydział Karny w składzie: Przewodniczący: SSO Anna Wierciszewska-Chojnowska (spr.) Sędziowie: SO Agnieszka Wysokińska-Walczak Ławnicy: Krzysztof Jasiński Jan Walos Paweł Kostrzewa Protokolant: Małgorzata Nowak, sek. sąd. Sylwia Nowicka, sek. sąd. Agnieszka Knyziak, Patrycja Brzozowska, sek. sąd. Izabela Brandeburg, sek. sąd. Daniel Wiśniewski, Mateusz Marek, sek. sąd. Mirosław Grzęda przy udziale Prokuratora Rafała Kaczyńskiego, Andrzeja Jóźwika, Joanny Augustyniak, Edyty Luchcińskiej po rozpoznaniu w dniach: 21.11.2016 r., 13.12.2016 r., 20.12.2016 r., 9.01.2017 r., 18.01.2017 r., 25.01.2017 r., 24.02.2017 r., 23.03.2017 r., 11.04.2017 r., 19.04.2017 r., 28.04.2017 r., 08.05.2017 r., 15.05.2017 r., 23.05.2017 r., 30.05.2017 r., 02.06.2017 r., 09.06.2017 r., 14.07.2017 r., 13.09.2017 r., 27.09.2017 r., 14.11.2107 r., 10.01.2018 r., 04.04.2018 r., 08.05.2018 r., 11.06.2018 r., 10.07.2018 r., 22,08.2018 r., 28.09.2018 r., 23.10.2018 r., 05.11.2018 r. sprawy 1) M. Z. syna H. i W. z domu P. urodzonego w dniu (...) w W. , 2) O. G. - Ż. córki J. i T. z domu S. urodzonej w dniu (...) w T. 3) N. M. syna I. i M. z domu M. urodzonego w dniu (...) w B. oskarżonych o to, że: I. w nocy z 16 na 17 sierpnia 2012 r. w miejscowości K. , gmina W. , działając z zamiarem bezpośrednim, wspólnie i w porozumieniu, pozbawili życia ze szczególnym okrucieństwem A. O. (1) w ten sposób, że zgodnie z ustalonym uprzednio podziałem ról, przy użyciu siły fizycznej i uprzednim skrępowaniu oraz pozbawieniu wolności wymienionego w miejscu zamieszkania O. G. - Ż. , samochodem M. Z. przewieźli A. O. (1) do kompleksu leśnego w miejscowości K. , gdzie posługując się nożem uderzali skrępowanego A. O. (1) w okolice klatki piersiowej powodując trzy rany kłute skutkujące krwawieniem do lewej jamy opłucnowej oraz polali wymienionego substancją łatwopalną –benzyną, a następnie podpalili, w wyniku czego A. O. (1) zmarł na miejscu zdarzenia wskutek urazu termicznego, nakładającego się na doznane rany kłute klatki piersiowej tj. o czyn z art. 148 § 2 pkt. 1 k.k. i art. 189 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. a ponadto N. M. o to, że II. w nocy z 16 na 17 sierpnia 2012 r. w miejscowości K. dokonał zaboru w celu przywłaszczenia telefonu komórkowego (...) o wartości 400 zł na szkodę A. O. (1) tj. o czyn z art. 278 § 1 k.k. III. w bliżej nieustalonym czasie, nie wcześniej niż 4 maja 2011 roku i nie później niż 22 lipca 2013 roku, w W. , działając wspólnie i w porozumieniu z inną nieustaloną osobą, w celu użycia za autentyczny podrobił dokument tożsamości Królestwa Niderlandów poprzez użycie sfałszowanego blankietu dokumentu, wklejenie swego zdjęcia i zamieszczenie w dokumencie fikcyjnych danych osobowych G. L. tj. o czyn z art. 270 § 1 k.k. orzeka 1. w ramach czynu zarzucanego oskarżonym w pkt. I aktu oskarżenia uznaje M. Z. , O. G. - Ż. i N. M. za winnych tego, że w godzinach wieczornych w dniu 16 sierpnia 2012 r. w mieszkaniu O. G. - Ż. w K. , działając wspólnie i w porozumieniu w wykonaniu wcześniej ustalonego planu działania, chcąc zmusić A. O. (1) do zaprzestania oszukiwania kobiet i wyłudzania od nich pieniędzy, stosowali wobec pokrzywdzonego przemoc w postaci wykręcenia mu rąk, skucia go kajdankami a następnie pozbawili go wolności przewożąc skrępowanego do lasu w okolicę miejscowości K. gmina W. tj. za winnych popełnienia czynu z art. 191 § 1 k.k. w zb. z art. 189 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. i za to na tej podstawie skazuje każdego z oskarżonych, zaś na podstawie art. 189 § 1 k.k. w zw. 11 § 3 k.k. wymierza oskarżonym: O. G. - Ż. karę 3 (trzech) lat pozbawienia wolności, N. M. karę 3 (trzech) lat i 6 (sześciu) miesięcy pozbawienia wolności, zaś M. Z. przy zastosowaniu art. 4 § 1 k.k. na podstawie art. 189 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 3 k.k. w zw. z art. 60 § 3 k.k. i art. 60 § 6 pkt. 4 k.k. oraz art. 34 § 1 i 2 k.k. i art. 35 § 1 k.k. w brzmieniu obowiązującym do dnia 1 lipca 2015 r. wymierza karę 12 (dwunastu) miesięcy ograniczenia wolności zobowiązując go do wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 40 (czterdziestu) godzin w stosunku miesięcznym; 2. w ramach czynu zarzucanego oskarżonemu N. M. w pkt. I aktu oskarżenia uznaje go za winnego tego, że w nocy z 16 na 17 sierpnia 2012 r. w lesie w okolicach miejscowości K. gmina W. działając z zamiarem bezpośrednim pozbawił życia ze szczególnym okrucieństwem A. O. (1) w ten sposób, że zadał pokrzywdzonemu trzy ciosy nożem w okolice klatki piersiowej powodując rany kłute skutkujące krwawieniem do lewej jamy opłucnowej a następnie oblał go substancją łatwopalną i podpalił, w wyniku czego A. O. (1) zmarł na miejscu zdarzenia wskutek urazu termicznego nakładającego się na doznane rany kłute klatki piersiowej tj. za winnego popełnienia czynu z art. 148 § 2 pkt. 1 k.k. i za to na tej podstawie skazuje oskarżonego i wymierza mu karę 25 (dwudziestu pięciu) lat pozbawienia wolności; 3. oskarżonego M. Z. w ramach zarzucanego mu w pkt. I aktu oskarżenia czynu uznaje za winnego tego, że w nocy z 16 na 17 sierpnia 2012 r. w lesie w okolicach miejscowości K. gmina W. nie udzielił pomocy A. O. (1) znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, wiedząc o tym, że pokrzywdzony został oblany substancją łatwopalną i podpalony tj. za winnego popełnienia czynu z art. 162 § 1 k.k. i za to na tej podstawie skazuje go i wymierza mu karę 3 (trzech) lat pozbawienia wolności; 4. oskarżonego N. M. uznaje za winnego popełnienia czynu z zarzucanego mu w pkt. III aktu oskarżenia i za to na podstawie art. 270 § 1 k.k. skazuje go i wymierza mu karę 6 (sześciu) miesięcy pozbawienia wolności; 5. przyjmując, iż czyn zarzucany oskarżonemu N. M. w pkt. II aktu oskarżenia stanowi wykroczenie z art. 119 § 1 k.w., na podstawie art. 5 § 1 pkt. 4 k.p.s. w. w zw. z art. 45 § 1 k.w. postępowanie karne w stosunku do oskarżonego umarza; 6. na podstawie art. 85 § 1 i 2 k.k. i art. 88 k.k. łączy kary pozbawienia wolności orzeczone w stosunku do oskarżonego N. M. w pkt. 1, 2 i 4 i wymierza oskarżonemu karę łączną 25 (dwudziestu pięciu) lat pozbawienia wolności; 7. przy zastosowaniu art. 4 § 1 k.k. , na podstawie art. 85 k.k. , art. 86 § 1 k.k. i art. 87 k.k. w brzmieniu obowiązującym do dnia 1 lipca 2015 r. łączy kary pozbawienia wolności i ograniczenia wolności orzeczone w stosunku do oskarżonego M. Z. w pkt. 1 i 3 i wymierza oskarżonemu karę łączną 3 (trzech) lat i 6 (sześciu) miesięcy pozbawienia wolności; 8. na podstawie art. 63 § 1 k.k. : - na poczet orzeczonej w pkt. 1 kary pozbawienia wolności zalicza oskarżonej O. G. – Ż. okres rzeczywistego pozbawienia wolności w sprawie od dnia 22 lipca 2013 roku do dnia 9 listopada 2015 roku, - na poczet orzeczonej w pkt. 6 kary łącznej pozbawienia wolności zalicza oskarżonemu N. M. okres rzeczywistego pozbawienia wolności od dnia 22 lipca 2013 r. do dnia 13 listopada 2018 r.; - na poczet orzeczonej w pkt. 7 kary łącznej pozbawienia wolności zalicza oskarżonemu M. Z. okres rzeczywistego pozbawienia wolności w sprawie od dnia 22 lipca 2013 roku do dnia 9 listopada 2015 roku; 9. zasądza od Skarbu Państwa na rzecz adw. P. G. kwotę 4200 (cztery tysiące dwieście) złotych plus VAT tytułem wynagrodzenia za obronę z urzędu oskarżonego N. M. ; 10. zasądza od oskarżonych O. G. – Ż. i M. Z. na rzecz Skarbu Państwa kwoty po 400 (czterysta) złotych tytułem opłaty oraz obciąża ich kosztami postępowania w wysokości po 1000 (jeden tysiąc) złotych, zwalniając ich od obowiązku uiszczenia pozostałych kosztów sądowych, którymi w tym zakresie obciąża Skarb Państwa; 11. oskarżonego N. M. zwalnia od opłaty i pozostałych przypadających na niego kosztów sądowych, obciążając nimi Skarb Państwa. Sygn. XII K 184/16 UZASADNIENIE Po ponownym rozpoznaniu sprawy, na podstawie całokształtu materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie, Sąd Okręgowy ustalił następujący stan faktyczny: A. O. (1) urodził się (...) w Republice Azerbejdżanu. Był rodzonym bratem E. O. , która w 2005 r. przyjechała do Polski. W 2006 r. wyszła za mąż za M. Z. . W 2008 r. – na prośbę żony i jej rodziny - M. Z. zaprosił do Polski A. O. (1) . Mężczyzna ten sprawiał problemy swojej rodzinie, popełniał przestępstwa, zaproszenie do Polski miało być szansą na zmianę jego stylu życia. Po przyjeździe, A. O. (1) zamieszkał na jakiś czas z M. Z. i jego żoną. Po pewnym czasie, w kwietniu 2008 r. poznał w Polsce J. W. (2) , z którą po zaledwie kilku miesiącach znajomości, w dniu 14 czerwca 2008 r. zawarł związek małżeński. Po jakimś czasie wynajęli wspólne mieszkanie w W. na K. . A. O. (1) nie podjął jednak żadnej stałej pracy zarobkowej, nie pomagał żonie finansowo. Zaczął z domu wychodzić ubrany w garnitur, znikał na kilka dni, tłumaczył potem żonie, że pracował. Zdarzało się, że od J. W. (2) pożyczał pieniądze, obiecywał że je zwróci. Od września 2008 r. - J. W. (2) była w drugim miesiącu ciąży - przestali wspólnie mieszkać i kontaktowali się głównie telefonicznie. W maju 2009 roku J. W. (2) spotkała się z A. O. (2) i ze znajomymi nad Zalewem Z. . Wówczas przeczytała sms-a, który otrzymał A. O. (1) . Gdy zadzwoniła do nadawcy tej wiadomości, dowiedziała się, że wiadomość jej mężowi wysłała O. G. – Ż. , która poinformowała ją, że jest w związku z A. , że będą mieli wspólne dziecko, że są razem szczęśliwi. Po urodzeniu przez J. W. (2) córki w maju 2009 r. A. O. (1) nie interesował się dzieckiem, nie łożył na jego utrzymanie, nie odwiedzał żony i dziecka. Mimo faktycznego rozpadu pożycia J. W. (2) nie rozwiodła się z A. O. (2) . Z poczynionych ustaleń wynika, że podczas pobytu w Polsce A. O. (1) nigdzie nie pracował. Wyłudzał pieniądze od kobiet, z którymi się spotykał, często pod pretekstem inwestycji w interesy, które rzekomo prowadził. Przedstawiał się im jako biznesmen, ubierał się w markowe ubrania, stwarzał pozory, iż jest majętny. Wyszukiwał bogate kobiety, pożyczał od nich pieniądze, albo pobierał zaliczki na samochód, który miał dla nich sprowadzić. Oszukane kobiety, nie otrzymywały zwrotu pieniędzy, ani samochodów. Wśród takich osób znalazły się m. in. D. B. i M. S. (1) . W tych swoich kontaktach A. O. (1) powoływał się również na znajomość z M. Z. , z którym miał handlować samochodami. Sąd ustalił przy tym, że już w 2008 r. A. O. (1) nawiązał bliską, intymną relację z O. Ż. , która od wielu już lat (od 1998 r.) przebywała w Polsce, była po rozwodzie, miała córkę. W Polsce prowadziła początkowo restaurację. Zaprzyjaźniła się z siostrą A. , E. i jej mężem M. Z. , poznała rodzinę A. , była z nim w Azerbejdżanie. A. przedstawiał ją jako swoją narzeczoną. Ze związku z A. O. (3) G. - Ż. urodziła syna, T. . W 2009 r. związek ich się rozpadł. O. G. – Ż. miała do A. pretensje o jego romanse, ciągłe pożyczanie mu pieniędzy, spłacanie jego długów. Mimo jednak, że się rozstali, utrzymywała z nim kontakt telefoniczny, spotykała się z nim w miarę okazji, gdy prosił ją o pożyczenie pieniędzy, spełniała te prośby. Po sprzedaży restauracji O. Ż. na zarobek wyjeżdżała do Niemiec, gdzie opiekowała się starszymi osobami, a także zarabiała nierządem. Po sprzedaży domu, wynajęła mieszkanie w K. przy ul. (...) , w którym zamieszkała razem z siostrą A. G. (1) i swoimi dziećmi. Z ustaleń Sądu wynika również, że O. G. – Ż. w pewnym momencie zorientowała się, że A. O. (1) wyłudza pieniądze od innych kobiet, m.in. wtedy, gdy zgłosiła się do niej D. B. . Z ustaleń Sądu wynika również, że pod koniec 2011 r. O. G. – Ż. przez internet poznała N. M. , który do Polski przyjechał ze swoją matką w maju 2011 r. (oboje wystąpili o nadanie im statusu uchodźcy). Ich znajomość przerodziła się w związek intymny, zostali parą. Wówczas N. M. poznał M. Z. , jego żonę oraz córkę. W lutym 2012 r. N. M. i jego matka zamieszkali nawet na miesiąc u O. G. - Ż. , potem wyprowadzili się do P. . O. G. – Ż. opowiedziała N. o swoim związku z A. O. (1) , wiedział, że jest ojcem jej syna, że wielokrotnie pożyczała mu pieniądze. N. M. i jego matka w 2012 r. rozpoczęli pracę w restauracji (...) przy ul. (...) w W. , którą prowadzili wspólnie R. L. i K. G. M. M. była tam zatrudniona jako kucharka. N. M. początkowo był pomocnikiem kucharza, później został menagerem. O. G. - Ż. bardzo często przychodziła do tej restauracji do N. , radziła mu w interesach, do restauracji przychodził również M. Z. . W lipcu 2012 r. O. G. - Ż. wraz z córką udała się do Rosji. W związku z trudnościami w podróży wywołanymi powodzią zmuszona była zatrzymać się w M. . Wiedziała, że A. O. (1) jest na Białorusi, bo była z nim w kontakcie telefonicznym. Zadzwoniła do niego i poprosiła o pomoc. A. zaproponował, by przenocowała u niego i jego ówczesnej partnerki, O. L. . Po dwóch dniach wyjechała do Rosji. Nie umówili się z A. na kolejne spotkanie. Do Polski wróciła w sierpniu i zaraz potem wyjechała do Niemiec, skąd wróciła do domu 14-15 sierpnia 2012 r. W międzyczasie utrzymywała kontakt telefoniczny z A. , który dopytywał się, kiedy wróci do domu. Odnośnie przebiegu wydarzeń odnoszących się bezpośrednio do zdarzeń opisanych w akcie oskarżenia Sąd ustalił, że jeszcze przed 15 sierpnia 2012 r. A. O. (1) przyjechał do Polski. W dniu 15 sierpnia 2012 r. A. O. (1) i O. G. - Ż. kilkukrotnie rozmawiali ze sobą telefonicznie, wymieniali sms-y. Sąd ustalił, iż O. G. – Ż. posługiwała się wówczas telefonem o numerze (...) , a A. O. (1) numerem (...) . W czasie tych rozmów A. O. (1) prosił O. G. - Ż. , by mu pomogła i go przenocowała, prosił o spotkanie. W ciągu dnia spotkała się z A. na ul. (...) , dała mu 100 zł na doładowanie karty do telefonu, papierosy. Potem spotkała się w restauracji z N. M. , chcieli coś wspólnie zjeść. A. cały czas do niej dzwonił, w końcu O. G. - Ż. poinformowała N. , kto do niej dzwoni, że A. prosił, by go przenocowała. N. M. wyraził na to zgodę. Ustalili przy tym, że u O. będzie również nocował N. M. . O. G. – Ż. i N. M. zabrali A. O. (1) z W. do K. samochodem O. , to wtedy N. M. po raz pierwszy spotkał się z A. . Z analizy połączeń telefonicznych N. M. , który wówczas posługiwał się telefonem o numerze (...) , połączeń wykonanych z telefonu O. G. - Ż. oraz A. O. (1) wynika, że w domu O. G. – Ż. w K. cała trójka znalazła się w późnych godzinach wieczornych w dniu 15 sierpnia 2012 r. (ostatnie połączenie pomiędzy telefonem O. G. - Ż. a A. O. (1) odnotowano o godz. 22:18, ich telefony logowały się w zasięgu stacji BTS w W. , zaś telefon N. M. logował się o godzinie 22:46 w zasięgu BTS (...) , pewnym natomiast jest, że o godz. 00:41, ale już 16 sierpnia 2012 r. telefon, którym posługiwał się A. O. (1) logował się w zasięgu BTS K. ul. (...) ). Po przybyciu całej trójki do domu O. G. - Ż. , wspólnie zjedli kolację, O. z A. pili alkohol, po czym wszyscy położyli się spać. W czasie wydarzeń będących przedmiotem rozpoznania w niniejszej sprawie M. Z. posługiwał się telefonem o numerze (...) . Następnego dnia tj. 16 sierpnia 2012 r. do godziny 11:04 A. O. (1) na pewno przebywał w K. , na co wskazuje analiza wykazu połączeń dla jego numeru telefonu (połączenie z godz. 11:04 zarejestrowane przez BTS K. ul. (...) ). Potem O. G. – Ż. odwiozła A. O. (1) do W. . Do domu w K. musiała wrócić około 14:00, bo wtedy jej telefon zalogował się w zasięgu BTS K. ul. (...) . Do pracy do W. , po godzinie 14:00, wyjechał N. M. (po godz.14:25, bo wtedy jego telefon logował się jeszcze w zasięgu stacji BTS K. ul. (...) ). W ciągu następnych kilku godzin O. G. - Ż. czterokrotnie nawiązała połącznie telefoniczne z numerem M. Z. ( o godz. 14:01, 15:30, 16:30 i 16:40, to ostatnie było połączeniem na jej numer telefonu). Z poczynionych ustaleń faktycznych wynika, że to w tym czasie O. G. - Ż. umówiła się z M. Z. na spotkanie w restauracji (...) przy ul. (...) w W. , w której pracował N. M. . Do tego spotkania (na co wskazuje analiza logowań telefonów oskarżonych) musiało dojść pomiędzy godziną 16:00 a 19:00. M. Z. przyjechał na spotkanie do restauracji swoim samochodem marki (...) . W czasie rozmowy, w której uczestniczył także N. M. , O. G. – Ż. poinformowała M. Z. , że do Polski wrócił A. , że nocował u niej, zostawił u niej swoje rzeczy, że nie ma się gdzie podziać i będzie u niej jeszcze nocował. O. powiedziała również, że A. przyjechał pewnie po to, by znaleźć kolejną ofiarę dla swoich oszustw. M. Z. w czasie tej rozmowy odniósł wrażenie – po zachowaniu N. M. - że nie jest on zadowolony z pobytu A. w mieszkaniu O. G. - Ż. . W trakcie tej rozmowy N. M. w pewnym momencie zaproponował, by A. dać nauczkę, nastraszyć go, np. wywieźć do lasu. Zasugerował, że on może to zrobić, ale potrzebuje pomocy. We trójkę doszli do wniosku, że A. za jego postępowanie w stosunku do kobiet rzeczywiście należy się taka nauczka. N. M. powiedział, że będzie potrzebował transportu, pomocy w związaniu A. , polecił również, by M. Z. przywiózł do domu O. G. - Ż. bańkę z paliwem. Nie wykluczali, że by bardziej przestraszyć A. , można go polać benzyną. Zgodnie ustalili, że O. G. - Ż. zadzwoni do M. Z. , gdy tylko w jej mieszkaniu w K. pojawi się A. O. (1) . Po tych ustaleniach cała trójka rozstała się. Dalszy przebieg wydarzeń można było odtworzyć analizując m.in. wykazy połączeń telefonów, którymi posługiwali się oskarżeni a także A. O. (1) . I tak na tej podstawie Sąd ustalił, że pokrzywdzony w K. w mieszkaniu O. G. - Ż. musiał pojawić się pomiędzy godziną 21:41 a godz. 22:10 (o tej bowiem godzinie po raz pierwszy jego telefon zalogował się w zasięgu stacji BTS K. (...) , co obrazuje m.in. załącznik nr 60 do opinii biegłego z zakresu informatyki). W tym czasie w swoim domu była też O. G. – Ż. i N. M. (załączniki do opinii biegłego z zakresu informatyki nr 3, 6, 82 do 88). Analiza połączeń telefonicznych dowodzi nadto tego, że o pojawieniu się A. O. (1) w mieszkaniu O. G. M. Z. został powiadomiony przed godziną 22:52. Wniosek taki należało wysnuć, analizując połączenia telefoniczne pomiędzy jego numerem telefonu a numerami telefonów, którymi posługiwali się O. G. - Ż. i N. M. tj. (...) oraz (...) . To z numeru (...) od godziny 21:11 do 23:29 wykonano 6 połączeń z numerem (...) (co obrazują załączniki do opinii biegłego z zakresu informatyki nr 82 do 88). Dopiero o godzinie 23:32 z numeru telefonu M. Z. było połączenie z telefonem O. G. – Ż. . Przy czym M. Z. sms-a z godziny 22:52 odebrał znajdując się już na terenie K. (BTS ul. (...) ). Okoliczność ta (przy uwzględnieniu wyjaśnień oskarżonego M. Z. złożonych na ostatniej rozprawie) pozwoliła Sądowi na ustalenie, że bezpośrednio przed przyjazdem M. Z. do domu O. G. - Ż. dokonał on zakupu paliwa, zgodnie z poczynionymi wcześniej ustaleniami na spotkaniu w restauracji (...) . Benzynę wlał do plastikowej 5-litrowej bańki po oleju lub płynie chłodniczym. Bańkę z paliwem schował do bagażnika swojego samochodu. Następnie M. Z. wjechał na teren posesji, na której znajdował się dom, w którym mieszkała O. G. - Ż. . Dał sygnał dzwoniąc na telefon O. , że przyjechał (9 sekundowe połączenie z godz. 23:32). Zaparkował samochód i udał się do mieszkania. W mieszkaniu znajdowali się N. M. , O. G. – Ż. i A. O. (1) , który spał na kanapie. A. był rozebrany do slipów, leżał na brzuchu. W kuchni M. Z. zostawił dwa swoje telefony komórkowe. W pewnym momencie N. M. wyszedł do drugiego pokoju, a gdy stamtąd wrócił w rękach miał metalowe kajdanki. Powiedział, że mogą związać A. O. (1) . M. Z. razem z N. M. podeszli do śpiącego A. . Jednocześnie złapali go za ręce, wykręcając mu je do tyłu. Podnieśli pokrzywdzonego, który przebudził się. N. M. założył mu na ręce kajdanki. O. G. – Ż. przyniosła ubrania pokrzywdzonego, zaczęli go ubierać. O. G. – Ż. założyła mu spodnie, na ramiona zarzuciła mu koszulę, którą zawiązała z przodu, włożyła mu na nogi pantofle. Uspokajała pokrzywdzonego, że wszystkiego się dowie, gdy pytał, gdzie jadą. Następnie we troje wyprowadzili A. O. (1) do samochodu M. Z. . Do samochodu N. M. i A. O. (1) wsiedli siadając na tylne siedzenia, M. Z. usiadł za kierownicą. O. G. - Ż. wróciła do swojego mieszkania. Około północy M. Z. , N. M. i A. O. (1) samochodem M. Z. odjechali w stronę R. . W pobliżu miejscowości K. , M. Z. zjechał z drogi relacji W. – B. i wjechał na teren kompleksu leśnego. Dojechali na nieoświetloną polanę, tam N. M. i M. Z. wysiedli z samochodu i pomogli wysiąść A. , który miał nadal ręce skrępowane kajdankami. M. Z. zgasił silnik i światła. Na polecenie N. M. M. Z. przy samochodzie przytrzymywał A. O. (1) , gdy ten zaczął krępować ręce pokrzywdzonego elektrycznym przewodem, po czym zdjął mu kajdanki. Następnie N. M. odszedł z A. w głąb polany na odległość 10-15 metrów od samochodu. M. Z. pozostał przy samochodzie, słyszał, że mężczyźni ze sobą rozmawiali, ale nie słyszał o czym. W pewnym momencie N. M. zadał pokrzywdzonemu trzy ciosy nożem w okolice klatki piersiowej. M. Z. usłyszał dźwięk przypominający uderzenie i jęk pokrzywdzonego. Usłyszał również, jak N. każe pokrzywdzonemu uklęknąć. Potem N. M. zwrócił się do M. Z. , by podał mu bańkę z paliwem. M. Z. podszedł do bagażnika, otworzył go i wyjął bańkę z paliwem a następnie podał ją N. . Wrócił do samochodu, by zamknąć bagażniki. Widział, jak N. M. oblewa pokrzywdzonego paliwem. Następnie N. oddał M. Z. pustą bańkę. Gdy ten chował ją do bagażnika zobaczył, że A. się pali. N. M. podbiegł szybko do samochodu, zwrócił się do Z. słowami „odjeżdżamy”, wsiadł do samochodu z przodu na siedzenie pasażera. M. Z. wsiadł za kierownicę i odjechał w kierunku W. . Nie wracali drogą, którą przyjechali na miejsce zdarzenia. W czasie jazdy, w pewnym momecnie, N. M. zadzwonił do O. G. - Ż. , informując ją, że już wracają. Po przejechaniu kolejnych kilometrów ponownie skontaktował się z O. Ż. , prosząc ją by przyjechała po niego do Z. w okolice parkingu przy stawach. Gdy dojechali w to umówione miejsce, była już tam O. G. - Ż. . N. M. wysiadł z samochodu M. Z. a następnie przekazał M. Z. przywiezione przez O. dwa jego telefony komórkowe, które wcześniej Z. zostawił u niej w domu. Nie rozmawiali ze sobą. N. M. odjechał z O. Ż. do jej domu w K. . M. Z. wrócił do swojego mieszkania w W. . Następnego dnia do śmietnika M. Z. wyrzucił bańkę po paliwie. Sąd przy tym ustalił, że odległość pomiędzy miejscem zamieszkania O. G. - Ż. w K. a miejscem zdarzenia wynosiła 50,3 km, zaś czas niezbędny do pokonania takiego odcinka trasy wynosił około 46 minut. Z kolei z miejsca zdarzenia (polany) do parkingu w Z. do przejechania pozostawał odcinek drogi o długości ponad 90 km, a czas przejazdu takiej trasy powinien był zająć około 1 godz. 25 min (opinia biegłego z zakresu informatyki). Sąd ustalił ponadto, że zwłoki pokrzywdzonego na polanie w dniu 17 sierpnia 2012 r. około godziny 16:30 ujawnił K. M. . Był wówczas w lesie na grzybach i wracając już do domu, z daleka zobaczył spaloną ludzką sylwetkę. Niezwłocznie zawiadomił policję, nie podchodząc bliżej do zwłok. Z protokołu oględzin miejsca przedmiotowego zdarzenia (k. 6-9) wynika, że polana, na której ujawniono zwłoki pokrzywdzonego znajdowała się w odległości 213 metrów od drogi (...) W. - Ł. . Prowadziła do niej leśna droga, od której polana znajdowała się w odległości 44 metrów. W odległości 2,5 metra od zwłok ujawniono spalony fragment materiału, z którego wydzielał się zapach łatwopalnej substancji. Ujawniono również – w odległości 6,8 metra od zwłok – odwzorowanie podeszwy obuwia o wymiarach 29 cm (wykonano odlew gipsowy). Mając na uwadze protokół oględzin obuwia denata (k. 109-110) nie można wykluczyć, iż ślad ten należał do samego pokrzywdzonego, przy czym ślad ten nie nadawał się do traseologicznych badań identyfikacyjnych (opinia k. 284-285). W odległości 14,3 metra od zwłok ujawniono nadto ślady bieżnika opon (wykonano odlew gipsowy), przy czym tylko jeden ze śladów pozwolił na ustalenie jego pochodzenia od opony letniej (opinia k. 284-285). W odległości 2,2 metra od śladów opon ujawniono na podłożu o średnicy 40 cm 3 niedopałki papierosów marki V. oraz w dwóch innych miejscach kolejne niedopałki (2 marki LD). Przy czym 1 niedopałek papierosa ujawniono bezpośrednio przy zwłokach (ślad nr 16). Przy zwłokach po lewej stronie na wysokości głowy ujawniono fragment zwęglonego ubrania. Na przedmiotach ujawnionych na miejscu zdarzenia (kablu, butach pokrzywdzonego, taśmie, niedopałkach papierosów nie ujawniono śladów linii papilarnych – opinia k. 610-641). Z opinii bieglej z zakresu identyfikacji śladów biologicznych (k. 1895-1897) wynika, że na niedopałkach papierosów nie stwierdzono DNA pochodzącego od oskarżonych. Sąd ustalił nadto, że do podpalenia A. O. (1) została użyta benzyna silnikowa zanieczyszczona lub zmieszana z olejem silnikowym i rozpuszczalnikami organicznymi z jednego pojemnika. W związku z faktem, iż płynem łatwopalnym nasiąknęła bielizna pokrzywdzonego należało przyjąć, iż pomiędzy oblaniem A. O. (1) benzyną a zainicjowaniem ognia upłynęło krótki okres czasu, nie więcej niż kilka minut. Bezpośrednio po zainicjowaniu ognia pokrzywdzony przemieścił się na bok i przewrócił do przodu na ziemię (opinia biegłego z zakresu pożarnictwa S. W. (1) ). Sąd ustalił nadto, że w czasie podpalenia pokrzywdzony miał skrępowane ręce. Z protokołu sądowo-lekarskich oględzin zwłok (k. 305) wynika, że w okolicy prawego nadgarstka ujawniono częściowo zwęglony, czarny kabel elektryczny kilkakrotnie opleciony wokół nadgarstka w ten sposób, że pojedynczy oplot był ściśle owinięty wokół prawego nadgarstka, natomiast dodatkowe dwa oploty stanowiły jakby szerszą pętlę mogącą pomieścić drugi nadgarstek. Sądowo – lekarskie oględziny zwłok pokrzywdzonego (k. 59, k. 304-313) wykazały rozległe zmiany termiczne w zakresie powłok i narządów wewnętrznych z rozległymi wypaleniami tkanek, zwłaszcza w obrębie przedniej powierzchni tułowia oraz miednicy i bliższych części obu ud. W obrębie miąższu lewego płuca stwierdzono obecność trzech ran kłutych. Sąd ustalił, że przyczyną zgonu A. O. (1) był uraz termiczny nakładający się na doznane trzy rany kłute klatki piersiowej z uszkodzeniem miąższu płuca i krwotokiem wewnętrznym. Rany kłute zostały zadane narzędziem ostrym typu kończystego jak np. nóż. Zostały one zadane na kilka minut przed podpaleniem (pokrzywdzony w momencie zaistnienia pożaru żył i oddychał atmosferą bogatą w tlenek węgla, aspirował dym pożaru). W toku sądowo-lekarskich oględzin zwłok w przedniej części prawego mięśnia skroniowego ujawniono podbiegnięcie krwawe o wymiarach 3 x 2 cm, co świadczyło o doznaniu przez pokrzywdzonego tępęgo urazu tej okolicy głowy. Było to obrażenie zażyciowe, które mogło powstać w przeciągu kilku minut od zgonu do 2 dni przed zgonem. Biegły z zakresu medycyny sądowej w tej okolicy nie ujawniły rany, która by krwawiła. W czasie zdarzenia pokrzywdzony A. O. (1) był trzeźwy, nie znajdował się pod działaniem substancji usypiających, upośledzających postrzeganie tj. pod działaniem substancji zaliczanych do grupy środków psychoaktywnych i odurzających (opinia biegłego M. F. , opinia biegłego z zakresu badań toksykologicznych, wynik badania k. 315, k. 501-502). Tożsamość zwłok pokrzywdzonego nie budziła wątpliwości w świetle opinii Zakładu Medycyny Sądowej, z której jednoznacznie wynika po przeprowadzonych badaniach, że zmarły mężczyzna z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością był bratem E. Z. i ojcem dziecka T. U. Ż. , dziecka O. G. - Ż. i A. O. (1) (opinia ZMS k. 573 – 576). Powyższy stan faktyczny Sąd ustalił na podstawie przede wszystkim wyjaśnień oskarżonego M. Z. (k. 1097-1099, k. 1143-1147, k. 1177-1178, k. 1242-1245, k. 1246-1250, k. 1255-1257, k. 1497-1502, k. 1699-1702, k. 1724-1726, k. 2664-2666, k. 4902-4908, k. 4913v-4225, k. 4950-4957, k. 4972v-4980, k. 4992v, k. 5141-5142), częściowo na podstawie wyjaśnień oskarżonej O. G. - Ż. (k. 1137-1141), częściowo na podstawie wyjaśnień N. M. (k. 1185-1186), a także na podstawie zeznań świadków K. M. , J. W. (2) , D. B. , częściowo na podstawie zeznań G. kim, W. L. , R. L. , A. G. (2) , w pewnym zakresie na podstawie zeznań E. Ż. , T. P. , Z. I. , A. I. , O. K. , D. C. , O. L. . Ustalając stan faktyczny Sąd opierał się również na dokumentach ujawnionych w toku przewodu sądowego, w tym zaliczonych do materiału dowodowego na podstawie art. 394 § 2 k.p.k. , ze szczególnym uwzględnieniem protokołu zewnętrznych oględzin zwłok (k. 10-11), protokołu sądowo-lekarskich oględzin zwłok (k. 304-313), protokołu oględzin miejsca zdarzenia (k. 6-9), protokołów eksperymentu procesowego wraz z materiałami poglądowymi (k.1242-1245, k. 1246-1250. K. 1251, k. 1252), protokołu oględzin mieszkania w K. przy ul. (...) wraz z materiałem poglądowym (k. 1435-1440, k. 1828-1839), opinii biegłego z zakresu badań fizykochemicznych i pożarnictwa S. W. (1) (k. 139-142), opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej M. F. (k. 783-784, k. 1116-1117, k. 2275-2276, k. 3238-3244), w tym ich wspólnej opinii (k. 5903-5920), opinii z zakresu badań genetycznych i biologicznych (k. 222-224, k. 550-553, k. 573-576, k. 681-708, k. 1895-1897, k. 2026-2034, k. 2046-2069), protokołu badań chemiczno-toksykologicznych (k. 501-502), opinii fizykochemicznej (k. 1633-1634), opinii biegłego z zakresu informatyki i teleinformatyki (k. odrębny załącznik), wydruków połączeń telefonicznych (6 tomów załączników), zdjęć z miejsca zdarzenia ( załączniki nr 5 i 6). W zakresie ustaleń faktycznych Sąd Okręgowy ustalił dodatkowo, że w czasie zdarzenia N. M. zabrał A. O. (1) jego telefon komórkowy (...) o wartości 400 zł. Powyższe ustalenia wynikają z następujących okoliczności: - telefon A. o numerze (...) w nocy z 16 na 17 sierpnia 2012 r. o godz. 0:40:40 logował się w zasięgu stacji BTS R. ul. (...) , o tej godzinie na ten numer zadzwoniła O. G. Ż. ze swojego numeru (...) (będąc w swoim domu w K. ). Obrazuje to załącznik numer 67 do opinii biegłego z zakresu informatyki; - w okresie od od 19 sierpnia 2012 r. do 29.01.2013 r. numer (...) (którym posługiwała się matka N. M. wykorzystywał (...) telefonu A. O. (1) - w dniu 29 stycznia 2013 r. w aparacie telefonicznym należącym do A. O. (1) została zarejestrowana karta Sim na nazwisko N. M. W powyższym zakresie Sąd stan faktyczny ustalił m.in. na podstawie zeznań świadka G. K. (k. 1056v, co do numerów telefonów, którymi posługiwali się oskarżony N. M. i jego matka), zeznań świadka P. R. (1) (co do wartości przedmiotowego telefonu, k. 1078 - 1079), a także na podstawie dokumentów uzyskanych od operatorów i wykazu połączeń (zaliczonych w trybie art. 394 § 2 k.p.k. ). Sąd ustalił ponadto, że w okresie od 4 maja 2011 r. (tj. przyjazdu do Polski), nie później jednak niż do dnia 22 lipca 2013 roku, działając wspólnie i w porozumieniu z inną nieustaloną osobą, N. M. podrobił dokument tożsamości Królestwa Niderlandów poprzez użycie sfałszowanego blankietu dokumentu, wklejenie do niego swojego zdjęcia i zamieszczenie w dokumencie fikcyjnych danych osobowych G. L. . Dokument ten został ujawniony podczas zatrzymania i przeszukania w dniu 22.07.2013 r. (w tym zakresie stan faktyczny Sąd ustalił na podstawie wyjaśnień samego oskarżonego N. M. złożonych w tym zakresie oraz dokumentów z akt sprawy - k. 1221-1223 pismo z Konsulatu, k. 1427 pismo Ambasady Królestwa Niderlandów, protokołu oględzin k. 1762-1764, protokołu przeszukania oskarżonego k. 1043-1046). Oskarżeni O. G. - Ż. , N. M. i M. Z. – w zakresie zarzuconych im w akcie oskarżenia czynów - mieli zachowaną zdolność zrozumienia ich znaczenia jak również zdolność pokierowania swoim postępowaniem, poczytalność oskarżonych nie budziła wątpliwości (opinie sądowo-psychiatryczne i psychologiczne k. 2200-2203, k. 2245-2247, k. 2248-2250, k. 3292-3295, k. 3296-3297, k. 3491-3505, k. 3668-3685, k. 3741-3771, k. 3791-3864, k. 4052-4054, k. 4056-4060, k. 4133-4136, k. 5625v-5628v). Oskarżony M. Z. został przesłuchany w śledztwie – jako pierwszy z trójki oskarżonych – w dniu 23 lipca 2013 r., przy czym w czasie tego przesłuchania ustnie poinformowano go, że jest podejrzany o dokonanie zabójstwa A. O. (1) wspólnie i w porozumieniu z N. M. (na piśmie zarzut przedstawiono oskarżonemu w dniu 24 lipca 2013 r. k. 1142). Oskarżony nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu, przyznał jedynie, że wspólnie z N. M. chciał nastraszyć swojego szwagra A. O. (1) , zaprzeczył, by zadawał mu ciosy i by go podpalił. Wyjaśnił wówczas (k. 1097-1099), że zadzwoniła do niego O. G. - Ż. i zaprosiła go na spotkanie do restauracji przy ul. (...) . Był tam też N. M. . W czasie rozmowy O. poinformowała go, że A. O. (1) przyjechał do Polski i zostawił u niej swoje rzeczy. M. Z. wyjaśnił, że O. G. – Ż. dodała, iż pewnie A. O. (1) pojawił się w Polsce, ponieważ chce znaleźć kolejną ofiarę swoich oszustw. Nadto wskazał, że N. M. nie był zadowolony z tego, że A. O. (1) chce zatrzymać się u O. G. – Ż. , co wyrażał gestami i minami. N. M. zasugerował, że trzeba dać A. nauczkę, bardzo mocno go nastraszyć wywożąc do lasu. Powiedział, że może się tym zająć, tylko potrzebuje pomocy. We trójkę doszli do wniosku, że A. O. (1) należy się nauczka za to, że oszukiwał młode dziewczyny. N. M. powiedział, że będzie potrzebował transportu i pomocy przy związaniu A. . Powiedział również do Z. , by przywiózł ze sobą bańkę z paliwem. Ustalili, że gdy A. pojawi się u O. w domu, poinformują o tym Z. . Z dalszych wyjaśnień oskarżonego wynikało, że około godziny 21:00 O. G. – Ż. sms-em bądź dzwoniąc do niego, poinformowała go, że jest już u niej A. O. (1) . Pojechał do jej mieszkania swoim samochodem marki (...) . Gdy wszedł do mieszkania zobaczył, że na kanapie śpi A. O. (1) , był w samych slipach, nie miał koszulki. O. G. – Ż. powiedziała, że A. O. (1) śpi, bo jest pijany. N. M. przyszedł z metalowymi kajdankami z drugiego pokoju. Podeszli do A. O. (1) i jednocześnie złapali go za ręce i wykręcili je do tyłu. N. M. założył pokrzywdzonemu kajdanki na ręce i podniósł go. Potem O. G. – Ż. pomagała im, przyniosła ubranie i zakładała je A. O. (1) - założyła mu spodnie, a na ramiona zarzuciła koszulę, którą zawiązała z przodu. Wyszli we czwórkę do zaparkowanego samochodu, wspólnie z N. prowadzili A. O. (1) . Po dojściu do samochodu N. M. wsiadł z tyłu z A. O. (1) , kierowcą był M. Z. . Pojechali przez K. do ul. (...) , potem skręcili w prawo w kierunku wylotowym z W. . N. M. powiedział M. Z. , żeby jechał wolno, zgodnie z przepisami. Oskarżony skupił się na prowadzeniu pojazdu, jednakże słyszał rozmowę w języku rosyjskim pomiędzy N. M. a A. O. (1) . A. O. (1) pytał o co chodzi, a N. M. wymieniał żeńsko brzmiące rosyjskie imiona kobiet. A. O. (1) chciał rozwiązać sprawę finansowo, ale N. M. zapytał go, czy ma przy sobie określoną dużą kwotę pieniędzy. A. O. (1) stwierdził, że nie ma takiej kwoty, ale może zarobić. N. M. wtedy stwierdził, że pewnie oszukując kobiety. Po przejechaniu około 40 kilometrów dojechał do rozjazdu, skierował się na S. . Następnie znalazł zjazd do lasu i skręcił w leśną drogę. Po przejechaniu około 150 – 200 metrów dojechał do małej polanki. Zatrzymał się, wyłączył silnik i światła. Wysiedli z samochodu. Potem N. M. wziął jakiś sznur. Skrępował nim ręce A. O. (1) i zdjął mu kajdanki, Z. przytrzymywał wtedy A. . Potem N. M. odszedł z A. O. (1) na około 10 – 15 metrów od samochodu. Gdy się zatrzymali M. Z. usłyszał dźwięki zadawanych około 2-3 uderzeń i jęki A. O. (1) . Zobaczył, że A. O. (1) pochyla się. Słyszał, jak N. M. każe klęknąć A. O. (1) . Potem kazał mu podać bańkę z paliwem, co też uczynił. Oskarżony, gdy wracał do samochodu, aby zamknąć bagażnik, zobaczył jak N. M. polewał benzyną klęczącego A. O. (1) . Następnie N. M. oddał pustą bańkę M. Z. , który schował ją do bagażnika. W tym momencie zobaczył, jak „strzeliła łuna”. N. M. pospiesznie wsiadł do samochodu i powiedział, by odjeżdżali. Wracając do W. , nie rozmawiali o zdarzeniu. W pewnym momencie N. M. zadzwonił do kogoś i powiedział, że już wracają. Oskarżony zorientował się, że N. zadzwonił do O. . Jechali w kierunku K. , M. Z. miał zatrzymać się przy stawach w K. , tam czekała na nich O. G. - Ż. , która przyjechała na miejsce swoim samochodem M. (...) . N. M. wysiadł z samochodu M. Z. . O. G. – Ż. przekazała mu przez otwarte okno dwa telefony M. Z. , które wcześniej N. M. kazał mu zostawić w mieszkaniu O. G. - Ż. . W wyjaśnieniach tych oskarżony nie potrafił wskazać w sposób jednoznaczny, kiedy kupił paliwo. Pamiętał jedynie, że nalał je do plastikowej bańki po oleju lub płynie chłodniczym i że bańkę te trzymał w bagażniku swojego pojazdu. Wyjaśnił nadto, że według niego N. M. nie byli wówczas parą, ale łączyły ich intymne stosunki. Podczas kolejnego przesłuchania w postępowaniu przygotowawczym M. Z. podtrzymał wyjaśnienia złożone wcześniej (k. 1143-1147). Zaprzeczył przy tym, by A. O. (1) był mu winien jakieś pieniądze. Twierdził, że N. M. był wściekły, że A. O. (1) nocuje u O. G. - Ż. , bo był o nią zazdrosny. O. G. – Ż. nie oponowała pomysłowi N. M. , aby oblać A. O. (1) paliwem. Przyznał też, że N. M. nie wskazywał mu drogi, miał po prostu wyjechać za miasto od lasu. M. Z. wyjaśnił również, że według niego N. M. musiał powiedzieć O. G. – Ż. co się stało na polanie, bo po około dwóch tygodniach gdy rozmawiał z O. Ż. , ta poprosiła go, żeby nikomu nie mówił, że A. O. (1) u niej wówczas był, dodając, że stało się sprawiedliwe, że ona nie chciała, aby A. O. (1) przychodził w przyszłości do jej dzieci i wyciągał kolejne pieniądze. Podczas posiedzenia Sądu w przedmiocie zastosowania tymczasowego aresztowania M. Z. wyjaśnił, że nie chciał pozbawić A. O. (1) życia, a jego rola polegała jedynie na pomocy w skrępowaniu go i przewiezieniu do lasu. Nie starał się temu wszystkiemu co wydarzyło się na polanie zapobiec, bo stało się to tak szybko, doszedł strach przed reakcją N. (k. 1177-1178). M. Z. składał również wyjaśnienia podczas eksperymentu procesowego, który przeprowadzono w dniu 31 lipca 2013 r. (k 1242-1245, k. 1246-1250). Oskarżony wskazał wówczas miejsce, gdzie zaparkował samochód, po tym jak przyjechał do O. G. - Ż. . Wskazał kanapę, na której leżał A. O. (1) . Zademonstrował w jaki sposób chwycił A. O. (1) ze rękę, zaś drugą złapał N. , a potem ściągnęli go na podłogę i tam założyli mu kajdanki. Wskazał również polanę, na której doszło do zabójstwa A. O. (1) . Podawał wówczas, że widział jak N. M. polewa A. z boku na wysokości tułowia, a potem zaczął polewać go z góry, obchodząc go dookoła, że słyszał chluśnięcia cieczy. Dodatkowe wyjaśnienia oskarżony złożył także w dniu 1 sierpnia 2013 r. (k. 1255-1257), w których podał, że paliwo kupił około południa na stacji paliw w jednej z dzielnic (...) , (...) lub (...) ), czego dokładnie nie pamiętał. Nie tankował wtedy paliwa do samochodu, tylko kupił około 5 litrów paliwa do baniaka po oleju. Zapłacił gotówką. Dodał jeszcze, że w 2013 r. sprzedał samochód (...) . Podczas kolejnego przesłuchania odmówił składania wyjaśnień (k. 1364 - 1366). W dniu 30 września 2013 r. (k. 1497-1502) podtrzymał dotychczas złożone wyjaśnienia, sprecyzował niektóre kwestie, w tym, że nie zajmował się handlem samochodami, a od maja 2012 r. pracował w firmie w Ł. – sprzedawał sprzęt transportowy. Wyjaśniał, że N. M. był uzależniony od O. G. – Ż. uczuciowo, był w niej zakochany, był o nią zazdrosny, podawał przykłady tych sytuacji. Wyjaśnił również, że latem 2012 roku miała miejsce taka sytuacja, że zadzwoniła do niego O. G. - Ż. , która w tym czasie była w Rosji i powiedziała, że na dworcu kolejowym jest dziewczyna z Białorusi o imieniu O. i prosiła, żeby oskarżony jej pomógł. Była to dziewczyna A. O. (1) , którą A. miał odebrać z dworca, jednak się tam nie pojawił. Oskarżony odebrał tę dziewczynę z dworca i tego samego dnia odwiózł ją ponownie na dworzec na pociąg do M. . W wyjaśnieniach tych oskarżony tłumaczył ponadto, że odczuwał ciągłe zagrożenie, gdy A. O. (1) był w Polsce. Znał jego uzależnienie od hazardu, narkotyków a fakt, że pokrzywdzony powoływał się na jego firmę w oszustwach powodował, że bał się konsekwencji działań A. O. (1) wobec niego i jego rodziny. Dlatego też zgodził się, aby dać mu nauczkę, jak twierdził „chciał zadziałać prewencyjnie”. Tłumaczył też, dlaczego w żaden sposób nie zareagował po oblaniu paliwem A. O. (1) . Podawał, że był w szoku, sądził, że to część planu, ale nie spodziewał się, że dojdzie do tego, że N. M. A. O. (1) podpali. Poza tym bał się potem reakcji N. M. . Oskarżony wyjaśnił, że nie miał żadnego konfliktu z N. M. , ale „przecież on zabił A. ”, więc myślał, że jest zdolny do wszystkiego. W czasie konfrontacji z O. Ż. i N. M. podtrzymywał własną wersję wydarzeń (k. 1699-1702, k. 1723-1726). Odnosząc się do wyjaśnień N. M. (o mężczyznach z (...) ) M. Z. podczas przesłuchania w dniu 4 kwietnia 2014 r. zaprzeczył tym wyjaśnieniom (k. 2664-2666). Na rozprawie w dniu 22 września 2014 r. M. Z. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień. Potwierdził wyjaśnienia złożone w śledztwie. Szeroko opisywał, dlaczego fakt pojawiania się A. O. (1) w Polsce był dla niego trudną sytuacją. Tłumaczył, że w społeczeństwie azerskim, kaukaskim obowiązuje niepisana zasada, aby wszystkie rodzinne problemy rozwiązywać wewnątrz rodziny. Dlatego nie oddał A. O. (1) w ręce stosownych służb, gdyż naraziłby się na ostracyzm całej rodziny. Nie krył, że uznał, iż próba nastraszenia A. O. (1) mogłaby zapobiec dalszym jego przestępstwom. W ponownym postępowaniu M. Z. na rozprawie w dniu 13 grudnia 2016 r. skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień (k. 4902v-4908v), oświadczając na wstępie, że podtrzymuje to wszystko, co podał uprzednio w postępowaniu przygotowawczym. Oświadczył nadto, że będzie odpowiadał na pytania. Podtrzymał odczytywane mu wyjaśnienia. Dodatkowo podał, że nie przypomina sobie, by spotkanie zaproponowane przez O. G. - Ż. w dniu 16 sierpnia 2012 r. było z jakiegoś konkretnego powodu. Podał jednak, że w tamtym czasie miała ona problem ze swoim samochodem i nie wyklucza, że spotkanie to mogło dotyczyć tej kwestii, czego nie podał w śledztwie, bo uznał, że nie jest to ważne, bądź nie było o to pytania. Tłumaczył też, dlaczego cała trójka była poddenerwowana na wiadomość, że A. pojawił się w Polsce, przyznając że ostatni raz widział A. co najmniej rok przed spotkaniem w restauracji. W czasie tego przesłuchania podał również, że wydaje mu się, że paliwo kupił bezpośrednio przed przyjazdem do O. do K. , po telefonie który od niej dostał. Tłumaczył również, dlaczego wówczas zostawił w domu u O. swoje dwa telefony wyjaśniając, że musiał je po prostu odłożyć, bo potrzebował wolnych rąk, by pomóc w skrępowaniu A. . Wyjaśniając na kolejnych terminach rozprawy (k. 4913v-4225, k. 4950v-4957, k. 4972v-4980, k. 4992v, k. 4141-5142) M. Z. konsekwentnie podtrzymywał uprzednio składane wyjaśnienia, w miarę swojej pamięci precyzował szczegóły opisywanych wydarzeń, tłumaczył, dlaczego nie udzielił pokrzywdzonemu pomocy, podając że był w szoku, bo sytuacja potoczyła się w kierunku, którego się nie spodziewał. Czuł zagrożenie ze strony N. z powodu tego, co zrobił wcześniej. Był już tam, nie mógł niczego cofnąć. Twierdził, że A. nie wołał pomocy, nie krzyczał, dlatego mimo, że doszło do niego, że N. go uderzył, uznał że sytuacja ta nie jest dla niego niebezpieczna. Tłumaczył również, że wprawdzie podawał w śledztwie, w jaki sposób N. polewał pokrzywdzonego paliwem, ale z uwagi na panujące warunki widział jedynie zarys postaci, choć nie miał wątpliwości, kto jest kim. Tłumaczył również, że w czasie wyjaśnień, jakie składał w śledztwie w dniu 1 sierpnia 2013 r. był bardzo zmęczony, po eksperymencie procesowym, stąd mógł pomylić okoliczności, w jakich kupił benzynę do bańki plastikowej. Tłumaczył, że analizował potem przebieg wydarzeń i według niego musiał benzynę kupić, wieczorem po drodze do K. . Tłumaczył również, czego mogły dotyczyć połączenia telefonicznego jego telefonu z telefonami współoskarżonych. Oskarżonej O. G. – Ż. w dniu 23.07.2013 r. postawiono zarzut udziału w pozbawieniu wolności pokrzywdzonego oraz utrudniania śledztwa. Do popełnienia zarzuconych przestępstw oskarżona nie przyznała się. W czasie przesłuchania (k. 1137-1141) wyjaśniła, iż A. O. (1) był jej miłością, że wiedziała, iż miał liczne romanse, brakowało mu pieniędzy i ją oszukiwał. Przyznała, że widziała się z nim w lipcu 2012 r. na Białorusi, gdy u niego nocowała wraz córką. Potem, gdy wróciła z Niemiec, A. do niej zadzwonił, prosił o spotkanie, potrzebował pieniędzy, nie miał się gdzie zatrzymać. W związku z tym, że wówczas spotykała się z N. M. , zwróciła się do niego o wyrażenie zgody na przenocowanie A. u siebie w domu. N. się zgodził. Podała, że skarżyła się wcześniej N. M. na A. O. (1) . W czasie śledztwa przyznała nadto, że w dniu 15 sierpnia 2012 r., gdy spotkała się z M. Z. w sprawie swojego samochodu, w rozmowie przekazała mu informację, że do Polski przyjechał A. O. (1) . Z jej relacji wynikało, że Z. chciał z nim porozmawiać. Oboje doszli do wniosku, że będą z A. problemy, że „narobi im długów”. Ustalili, że Z. przyjedzie do niej i „po męsku porozmawia z A. ”. W dalszej części tych pierwszych wyjaśnień wskazała, że wieczorem zadzwoniła do M. Z. , ten do niej przyjechał, z tym, że nie pamiętała, czy przed, czy po północy. Po wejściu do domu M. Z. rozmawiał z N. , a potem poprosili ją, by wyszła do innego pokoju. Jak podała „oni go wyprowadzili”, choć tego nie widziała, wydawało jej się, że słyszała szamotaninę. Została w domu. W związku z tym, że pomyślała sobie, że N. i M. mogli pobić A. , zadzwoniła do niego, ale nikt nie odpowiadał. Potem zadzwoniła do N. , ten poinformował ją, że wszystko jest w porządku, poprosił, by wyjechała po niego za K. . Gdy wsiadł do samochodu, przytulił się do niej, nie chciał rozmawiać, odniosła wrażenie, że jest spięty. Zauważyła również, że na dłoniach (kostkach) ma krew. Jak wyjaśniła, pomyślała wówczas, że A. dostał „kilka razy po mordzie”. Następnego dnia dzwoniła do A. , ale nikt nie odbierał. Tłumaczyła, że była pewna, że żyje. Wyjaśniła nadto, że we wrześniu 2012 r. od siostry A. (żony M. Z. ) miała informacje, że A. kontaktował się z jakąś kobietą w Rosji, miał aktywne konto w internecie. W grudniu 2012 r. dowiedziała się od niej, że A. nie żyje, radziła się jej co robić, bo przed prokuratorem zataiła fakt, iż A. O. (1) był u niej 15-16 sierpnia 2012 r. Jak tłumaczyła, bała się, że to ona miała z nim ostatni kontakt, posądzała nawet A. , że mógł upozorować swoją śmierć, nie wierzyła, że N. M. i M. Z. byliby zdolni go zabić. Odpowiadając na pytania zaprzeczyła, by pomagała krępować A. O. (1) . Stwierdziła, że spotkanie w restauracji dotyczyło samochodu i nic jej nie wiadomo na temat tego, że A. O. (1) miał otrzymać nauczkę od N. , że miał zostać wywieziony do lasu. Potwierdziła, że w przeszłości widziała u N. M. mały nóż. Przesłuchana w dniu 25 lipca 2013 r. (k. 1181-1182) przyznała się do utrudniania śledztwa. W kolejnych wyjaśnieniach (k. 1395-1399) opisała, że A. O. (1) był jej winien około 200 tysięcy złotych. Stwierdziła również, że A. O. (1) miał dług u M. Z. – około 60.000 złotych. Szczegółów nie znała, ale podawała, że o tych pieniądzach „ w szczerej” rozmowie powiedzieli jej Z. i jego żona, zresztą A. też o tym jej mówił. Sprecyzowała nadto okoliczności, w jakich odebrała N. M. z Z. z parkingu, wskazując, że przywiózł go wówczas w to miejsce M. Z. . W czasie tego przesłuchania podała również, że jadąc w to miejsce z domu zabrała telefony M. Z. , z tym że nie potrafiła sprecyzować, w którym pomieszczeniu on je zostawił i dlaczego. Zaprzeczyła, by dosypywała coś A. O. (1) do jedzenia. Podała nadto, że nie miała w mieszkaniu kajdanek. Zaprzeczyła, by kiedykolwiek z M. Z. rozmawiała o zakupie paliwa. Sprecyzowała, że gdy M. Z. wszedł do mieszkania, A. spał w salonie. Zaprzeczyła, by Z. bił pokrzywdzonego po głowie deską bądź młynkiem. Stwierdziła, że A. sam wstał i sam się ubrał, przy czym nie pamiętała, by miał założone kajdanki. W wyjaśnieniach tych oskarżona nie wykluczała już, że na spotkaniu w restauracji mogła z N. i M. rozmawiać o tym, by dać A. nauczkę tj. „żeby dostał kilka razy, żeby wywieźć go do lasu, by wracał na piechotę”, żeby A. ich nie nękał, żeby nie pożyczał pieniędzy. Przyznała też, że widziała u N. M. fałszywy dokument, z tym, że nie potrafiła podać szczegółów. W toku śledztwa oskarżona O. G. - Ż. była konfrontowana z M. Z. (k. 1723-1726) i w czasie tych wyjaśnień podtrzymała dotychczas podawaną wersję wydarzeń. Również podczas konfrontacji z N. M. zaprzeczyła jego wyjaśnieniom (k. 1734-1737). Sprecyzowała jedynie, że nie jest już pewna, czy widziała na ręku N. M. krew, pamiętała jedynie, że miał coś z nadgarstkiem, co zwróciło wówczas jej uwagę. Może jakieś otarcie. W dniu 24 stycznia 2014 r. nie przyznała się do postawionego jej zarzutu udziału w zabójstwie A. O. (1) . W czasie tych wyjaśnień opisała okoliczności, w jakich kontaktowała się z O. L. . Przy czym nie potrafiła wówczas przypomnieć sobie, czy rozmawiała z nią telefonicznie 16-17 sierpnia 2012 r. Potem na pewno z nią rozmawiała, bo O. szukała A. . Jak wyjaśniła, w marcu 2013 r. powiedziała jej, że jest podejrzenie, że A. O. (1) nie żyje, w co O. L. nie uwierzyła (k. 2119 - 2121). W śledztwie oskarżona złożyła jeszcze wyjaśnienia w dniu 3 kwietnia 2014 r. (k. 2630-2633), w czasie których podała, że nie widziała u N. M. żadnych blizn na nodze i szyi, że nigdy nie mówił jej o uderzeniu go nożem, że na drugi dzień, po tym wszystkim, N. M. był w pracy. Sprecyzowała również, że tego wieczora nie pili wina, tylko wódkę oraz, że gdy przyjechała po N. M. w okolice jeziorek, to podała przez okno w samochodzie telefony M. Z. . Twierdziła również, że zapytała N. M. , gdzie jest A. O. (1) , ale on przytulił ją i powiedział, żeby o nic się nie martwiła (k. 2630 - 2632). W toku pierwszego przesłuchania na rozprawie głównej w dniu 22 września 2014 roku O. G. – Ż. nie przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i skorzystała z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Po odczytaniu wyjaśnień złożonych w śledztwie, oskarżona podtrzymała je (k. 3083-3092). Odpowiadając na pytania oskarżona wyjaśniała, że być może to ona dzwoniła do M. Z. informując go o spotkaniu w restauracji, że być może był wtedy poruszany temat dania A. O. (1) nauczki, ale na pewno nie pamięta tematu paliwa i bańki, że była mowa o ewentualnym wywiezieniu A. do lasu, „dania mu w tyłek paru kopów” i pozostawieniu go, aby wracał na piechotę. Stwierdziła również, że tego krytycznego wieczora A. O. (1) wypił u niej litr wódki. Podawała, że być może to ona dzwoniła albo wysyłała sms-a do M. Z. , że jest u niej A. O. (1) . Gdy przyjechał M. Z. , A. już położył się spać, ona zmywała naczynia. Wszedł do kuchni, przywitał się, na stole położył swoje dwa telefony. Potem – jak podawała – M. Z. poszedł do salonu, nie widziała, gdzie wtedy był N. M. . Widziała jak M. Z. budzi A. , ale zaraz potem poszła do sypialni, gdyż jak tłumaczyła, była w szlafroku i czuła się skrępowana. Słyszała jakieś odgłosy, gdy wróciła do salonu, to już nikogo nie było. Przekonywała, że z jednej strony była zaskoczona, że nikogo już nie ma, bo wszystko trwało nie dłużej niż 5 minut, z drugiej pomyślała sobie, że „to ta nauczka, o której wszyscy mówimy, ma miejsce”. Podała nadto, że potem zaczęła do wszystkich dzwonić. Dopiero po jakimś czasie oddzwonił N. M. i powiedział, że już wracają, że wszystko jest w porządku. Potem N. M. skontaktował się z nią jeszcze raz i prosił, żeby wyjechała po niego i żeby zabrała ze sobą telefony M. Z. . Wyjaśniła nadto, że po tym, jak odebrała N. M. nie drążyła tematu A. , wrócili do domu i położyli się spać. Po paru dniach skontaktowała się z O. L. , ale ona nie wiedziała, gdzie jest A. . W dalszej części swoich wyjaśnień oskarżona podała, że we wrześniu 2012 r. o tym, że A. był u niej w sierpniu, powiedziała żonie M. Z. . Razem wówczas sprawdziły jego konto w internecie, było aktywne, logował się codziennie. Od E. Z. dowiedziała się, że A. kontaktował się ze swoją dziewczyną, prosił o przesłanie zdjęć dziecka, „więc wszyscy byli pewni, że żyje”. Przed Sądem O. G. – Ż. opisywała również bardzo szeroko okoliczności, w jakich pożyczała A. O. pieniądze, a także okoliczności dotyczące znanych jej kobiet, które A. oszukał. Twierdziła również, że A. O. (1) mówił jej, że był winien M. Z. 60.000 zł, ale nie była już pewna, czy potwierdzili to M. Z. i jego żona. W wyjaśnieniach tych opisała również swój związek z N. M. . W ponownym postępowaniu w dniu 21 listopada 2016 r. (k. 4852-4861v) oskarżona O. G. – Ż. nie przyznała się do winy i skorzystała z prawa do odmowy wyjaśnień. Podtrzymała wszystkie swoje wcześniej złożone wyjaśnienia. Odpowiadając na dodatkowe pytania oskarżona precyzowała okoliczności dotyczące M. S. (2) , jednej z kobiet oszukanych przez A. O. (1) , okoliczności w jakich poznała O. L. , kontakty z M. Z. i jego żoną, podając, że byli rodziną, M. Z. był głową rodziny. Nie potrafiła przy tym w sposób jednoznaczny podać, z jakiego tytułu A. O. (1) miał dług u M. Z. , w tym zakresie podawała to, o czym na ten temat wyjaśniła w śledztwie. Dodała jedynie, że „nie może powiedzieć, by Z. żądał zwrotu tych pieniędzy”. Opisała również relacje, jakie łączyły ją z N. M. , stanowczo podając, że do ich aresztowania byli parą. Wypytywana o szczegóły wydarzeń z dnia 15-16 sierpnia 2012 r. ponownie podawała, że 16 sierpnia 2012 r. zadzwoniła do Z. , bo byli wcześniej umówieni na spotkanie w sprawie jej samochodu. Twierdziła również, że w czasie spotkania „ N. był kelnerem”, przysiadał się do nich, odchodził od stolika oraz „że wysypała się” Z. , mówiąc że A. wrócił do Polski i w jej odczuciu znowu oszukuje. Nie potrafiła podać przebiegu tej rozmowy, zapamiętała jedynie, że spotkanie zakończyło się na niczym, ale M. Z. wyraził chęć rozmowy z A. . Po ujawnieniu wyjaśnień złożonych w śledztwie potwierdziła jednak, że we trójkę ustalili, że Z. przyjedzie do niej do K. i porozmawia po męsku z pokrzywdzonym. Stanowczo podawała w dalszej części, że nie była obecna przy tym, jak A. został zabrany z jej mieszkania, wyszła do sypialni, bo była w szlafroku, przez co czuła się skrępowana. Wypytywana o to, dlaczego tej nocy dzwoniła do A. , a potem nie wypytywała się N. M. , co się stało z pokrzywdzonym, tłumaczyła to skrytością N. , tym, że między nimi zaczęło się psuć, miała wrażenie, że N. zaczyna jej unikać, zaczęła częściej wyjeżdżać do Niemiec. Na rozprawie w dniu 13 grudnia 2016 r. (k. 4901v-4902v) oskarżona odmówiła udzielania dalszych odpowiedzi na pytania Sądu. Oskarżony N. M. w swoich pierwszych wyjaśnieniach z dnia 24 lipca 2013 r. (k. 1153-1155) nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu przestępstwa z art. 148 § 2 pkt. 1 k.k. Odniósł się jedynie do dokumentu tj. holenderskiego dowodu osobistego, który przy nim ujawniono podając, że zrobił go dla niego w styczniu 2013 r. mężczyzna narodowości czeczeńskiej za 2000 zł. Nie zna jednak jego danych. Tłumaczył, że nie chciał, żeby go deportowali, bo nie dostał statusu uchodźcy (k.1153 - 1155). Podczas przesłuchania na posiedzeniu w przedmiocie tymczasowego aresztowania (k. 1185-1187) N. M. złożył obszerne wyjaśnienia, które rozpoczął od wskazania, że w lutym 2012 roku O. G. – Ż. powiedziała mu, że jedzie do koleżanki na Białoruś, szukał jej tam i że dopiero, gdy wróciła, przyznała mu się, że była u A. O. (1) . Odnośnie wydarzeń z 15-17 sierpnia 2012 r. oskarżony przyznał, że w tym czasie O. G. - Ż. była jego partnerką, że wiedział iż dzwonił do niej A. prosząc o pomoc, bo nie miał gdzie się zatrzymać, że to w zasadzie on zaproponował, by A. O. (1) pomieszkał z nimi przez dwa, trzy dni. Opisał również, że razem z O. odebrali A. w W. , że wspólnie zjedli kolację. Podał przy tym, że A. przepraszał O. G. - Ż. za wszystko co jej zrobił, „że ukradł jej kasę””. Poszli spać a następnego dnia całą trójką pojechali do W. , on do pracy, A. miał mieć jakieś umówione spotkanie. W tych wyjaśnieniach oskarżony podał, że po południu do niego do pracy przyjechała O. G. – Ż. wraz z M. Z. . Zaczęli oni rozmawiać, że skoro A. jest w W. , to może oddać pieniądze. Na te słowa N. M. miał im powiedzieć, że nigdy im tych pieniędzy nie odda, że przecież pożyczył od O. 50 zł, bo nie miał na spotkanie. Wieczorem, gdy byli z O. w domu – jak wyjaśnił oskarżony – do K. około godziny 20-21:00 przyjechał A. . Zjedli kolację, zaczęli pić alkohol, A. położył się spać w salonie. W tym właśnie momencie przyjechał M. Z. , o czym oskarżony wcześniej nie wiedział. Powiedział, że zabierze A. do swoich znajomych, do policjantów. Później miał w ręku taką dużą czarną deseczkę . Gdy A. O. (1) spał M. Z. podszedł do niego i uderzył go deseczką w głowę. Po tym powiedział do niego, żeby pomógł mu zabrać go do samochodu. M. Z. wyjął kajdanki i założył je A. , żeby nie uciekł. We trzech wsiedli do samochodu, w którym – jak podał oskarżony - śmierdziało benzyną (z tyłu za siedzeniem kierowcy mały czerwony kanister). Kontynuując wyjaśnienia N. M. podał, że gdy wyjeżdżali z K. pomyślał, że skoro M. Z. jedzie na komisariat policji, A. jest w kajdankach, to on nie chce w tym uczestniczyć, nie chce odpowiadać na pytania skąd on w tym wszystkim, dlatego powiedział M. Z. , żeby wysadził go lub odwiózł do domu O. . M. Z. skręcił w stronę R. , był strasznie zdenerwowany, że miał jechać z powrotem. Wtedy N. M. zadzwonił do O. G. - Ż. , aby przyjechała i zabrała go w połowie drogi. M. Z. zatrzymał samochód w okolicach jeziorek w K. , gdzie wysiadł. Dalej podał, że gdy wsiadł do samochodu O. , zapytała, go dlaczego śmierdzi benzyną. Powiedział, że M. miał w samochodzie kanister z benzyną. Potem przyjechali z O. do domu, wypili trochę alkoholu i poszli spać. Przy czym przyznał, że zanim położyli się spać zauważył, że nie ma swojego telefonu i zaczął dzwonić na swój numer z telefonu O. G. - Ż. . Ostatni raz, jak dzwonił, odebrał M. Z. i powiedział, że telefon zostawił u niego w samochodzie i że przyjedzie jutro albo pojutrze i odda mu telefon. Podawał też, że jak rozmawiał z nim to słyszał głos A. O. (1) i jeszcze jakiejś innej osoby. W dalszej kolejności wyjaśnił, że następnego dnia rano O. G. - Ż. dała mu telefon (...) . Cały dzień był w pracy, a wieczorem przyjechał M. Z. i oddał mu jego telefon, ale bez karty. Poprosił go też, że gdyby ktoś o coś się pytał, to żeby mówił, że A. nie zna, że się z nim nie spotkał. Przyznał też, że telefon, który dała mu rano O. G. – Ż. oddał swojej matce. Tłumaczył, że później się spotkał z M. Z. , bo chciał kupić sobie samochód, a M. Z. dobrze się orientował w samochodach oraz, że w czerwcu 2013 r. pytał się Z. , co się dzieje z A. , dlaczego O. jest wzywana na policję - odpowiedział że wszystko jest w porządku, że wzywają ludzi oszukanych przez A. . (k. 1185-1186). Podczas kolejnego przesłuchania w dniu 6 września 2013 r. (k. 1381- 1387) N. M. oświadczył, że nie podtrzymuje wcześniej złożonych wyjaśnień. Podał wówczas, że poznał O. G. - Ż. w 2011 roku, a po około 3 – 4 miesiącach zaczął się ich romans, że kilka miesięcy wcześniej dowiedział się, że O. G. – Ż. jeździ do Niemiec, gdzie zajmuje się prostytucją. Podał również, ze już na początku ich znajomości O. G. – Ż. opowiadała mu o A. O. , że oszukał ją na około 50.000 euro, że miała swoją restaurację, którą straciła, że A. ukradł jej pieniądze i uciekł, że „zrobił jej dziecko”, że była na niego zła, że nie chce oddać jej pieniędzy. Tłumaczył też, że od kiedy się poznali A. codziennie do niej dzwonił, pisał sms-y, że ją kocha. Ona nie chciała z nim rozmawiać. W lutym 2012 roku O. G. – Ż. pojechała na Białoruś do A. O. (1) . I dodał, że O. G. – Ż. okłamała go wtedy bo, mówiła mu, że jedzie do koleżanki. Później wytłumaczyła mu, że chciała ustalić, czy A. O. (1) odda jej pieniądze. Na wiosnę przez jakiś czas nie spotykał się z O. Ż. . W maju 2012 r. został menadżerem w restauracji, i gdy dowiedziała się o tym O. G. – Ż. , ponownie zaczęli się spotykać. Przyjeżdżała do restauracji i pomagała mu, znała się na tym, bo miała restaurację. Przyznał też, że gdy mieszkał u O. G. – Ż. poznał siostrę A. E. Z. i jej męża M. Z. . Odnośnie przebiegu wydarzeń z dnia 15 sierpnia 2012 roku N. M. wyjaśnił, że do restauracji przyjechała O. G. – Ż. i chciała porozmawiać, wtedy nie byli już razem. Pojechali do knajpy (...) , O. G. – Ż. proponowała mu, żeby do siebie wrócili. Wtedy zadzwonił jej telefon – był to A. O. (1) , który dzwonił z polskiego numeru. Dowiedziała się, że A. O. (1) szuka noclegu, nie wiedziała co robić. Zgodziła się, żeby A. O. (1) u niej nocował, ale poprosiła N. , by tez u niej nocował, żeby czuła się bezpieczniej. Pojechali razem po A. O. (1) , a następnie do K. . O. G. – Ż. zrobiła kolację. O. i A. pili wódkę. Oskarżony dodał, że on nie pił, bo szedł następnego dnia do pracy. Wtedy A. O. (1) przepraszał O. G. - Ż. za to, że zabrał jej pieniądze, ona mówiła, że wie, iż pieniędzy jej nie odda. Poszli spać. A. O. (1) w pokoju gościnnym, a on z O. Ż. „tak po koleżeńsku”. Na drugi dzień A. O. (1) opowiadał im, że ma kolejną dziewczynę, którą nakręci na pieniądze. Zawieźli go do Promenady i tam zostawili. A. O. (1) poprosił O. G. – Ż. o pożyczenie 50 złotych. Oskarżony wyjaśnił, że następnie O. G. – Ż. zawiozła go do restauracji, gdzie miał mieć spotkanie ze Z. w sprawie lokalu pod drugą restaurację. Kiedy dojechali na miejsce M. Z. już był w restauracji. O. G. – Ż. powiedziała M. Z. , że A. O. (1) jest w W. , wtedy M. Z. powiedział, żeby oddał mu jego pieniądze. N. M. wyjaśnił, że wtedy powiedział, że A. O. (1) nie ma pieniędzy, bo nawet od O. G. - Ż. pożyczył 50 zł. M. Z. poprosił O. G. - Ż. , że jak A. O. (1) będzie tego dnia u niej to żeby zadzwoniła, albo napisała smsa. N. M. wyjaśnił, że w tym momencie poszedł do swoich obowiązków. Gdy wrócił, słyszał jak M. Z. mówi do O. G. - Ż. , że kupi to tam, gdzie zwykle nie tankuje i nie będzie śladów. Mimo, że prosił by mu powiedzieli o co chodzi, niczego się nie dowiedział. Usłyszał tylko od O. , że M. Z. pytał się jej, czy można mu wierzyć, bo podejrzewał, że on jest takim samym oszustem jak A. . W dalszej części tych depozycji N. M. wyjaśnił, że gdy z O. Ż. wyszedł z restauracji (...) poprosiła go, by znowu do niej pojechał, bo bała się, że znowu przyjedzie A. . Tak się stało. Dalej oskarżony podał, że wieczorem, około 21:00 u O. pojawił się A. . O. G. – Ż. robiła kolację, przy czym zabroniła mu jeść, mówiąc, że jest tylko dla A. . A. O. (1) zjadł, po czym wstał i zaczął się chwiać. Oskarżony dodał, że pomyślał wtedy, że O. G. – Ż. coś dosypała A. O. (4) do jedzenia. Opowiedział, że widział kiedyś u O. G. – Ż. w figurce na statywie biały proszek, wtedy O. wytłumaczyła mu, że to na sen. A. O. (1) poszedł spać, a O. G. – Ż. wyrzuciła jedzenie do śmieci i kazała mu wynieść worek do pojemnika przed domem. N. M. wyjaśnił, że potem otrzymał sms-a od M. Z. o treści „czy A. jest u was”. Odpowiedział, że tak. M. mu odpisał „ok” i około 22:00-23:00 przyjechał. A. wtedy spał w salonie. Gdy był ze Z. w kuchni, pytał się go, co teraz, bo A. śpi i sobie nie porozmawiają, nie mówił mu jednak, że ma podejrzenie, że O. coś dosypała pokrzywdzonemu do jedzenia. Z. wyciągnął z kieszeni kajdanki i powiedział, że zabierze A. O. (1) do znajomych policjantów. M. Z. był ubrany na sportowo, na głowie miał grubą czarną czapkę. Wtedy do kuchni przyszła O. . On wyszedł wtedy na chwilę do pokoju podłączyć telefon do ładowarki i wówczas zobaczył jak z kuchni wychodzi M. Z. z drewnianym młynkiem do pieprzu. Wszedł do salonu i uderzył w głowę śpiącego na kanapie A. O. (1) . A. się obudził, krzyczał. Na sofie była krew. Zaczął odciągać M. Z. . O. G. – Ż. zaczęła go uciszać, przytknęła mu rękę do ust. Potem, gdy M. Z. trzymał A. O. (3) zaczęła go ubierać. Oskarżony stał obok. Pytał się O. co się dzieje, odpowiedziała mu, że nic, że A. pojedzie ze Z. . Nadto kazała mu jechać z M. Z. i A. O. (2) , słuchać, co będzie mówił A. . Następnie M. Z. założył kajdanki A. i razem wyprowadzili go z mieszkania do samochodu. O. została w domu, miała wszystko posprzątać. W samochodzie oskarżony zauważył kanister z benzyną, który M. Z. przełożył do bagażnika (czerwona bańka około 5-litrowa). M. Z. ruszył, on i A. siedzieli z tyłu. Podczas jazdy Z. cały czas rozmawiał z A. , który zapewniał go, że odda pieniądze. N. M. dodał, że nie wtrącał się do tej rozmowy, pilnował, żeby A. O. (1) nie uciekł. W pewnym momencie zadzwoniła do niego O. G. – Ż. i kazała mu wysiadać z samochodu, żeby Z. go odwiózł do niej, albo wysadził w okolicy jeziorek na parkingu. M. Z. początkowo nie chciał zawrócić, ale gdy powiedział, że może coś u O. się stało, zawrócił w umówione miejsce. Czekali na O. G. – Ż. . A kiedy siedzący w samochodzie A. O. (1) coś zaczął mówić, M. Z. otworzył okno i pobił go rękoma. N. M. zadzwonił do O. , miała zaraz przyjechać, więc M. Z. z A. O. (2) odjechali. N. M. wyjaśnił, że on wraz z O. Ż. wrócili do K. około północy, zajeżdżając na zapiekanki, potem w domu pili alkohol, brali razem kąpiel, a w końcu poszli spać. W międzyczasie zorientował się, że nie ma swojego telefonu, zaczął go szukać, dzwonił na swój numer z telefonu O. G. – Ż. , aż w końcu odebrał M. Z. , który powiedział, że zostawił swój telefon w jego samochodzie i że przywiezie mu go do restauracji. Na drugi dzień O. G. – Ż. dała mu telefon A. O. (1) i kazała go wyrzucić , ale nie zrobił tego, tylko oddał go swojej matce. M. Z. oddał mu na drugi dzień jego telefon i powiedział, że oddał A. O. (1) w ręce policji, że będą przesłuchania, żeby mówił, że nie było A. u O. . W wyjaśnieniach tych opisał również swoje późniejsze kontakty z M. Z. , którego pytał o A. , miał mu odpowiedzieć, że wszystko jest w porządku, ale potem kazał mu wyrzucić kartę SIM na numer z końcówka (...) . Pytany o powody zmiany wyjaśnień N. M. tłumaczył, że podczas pierwszego przesłuchania był w szoku i dlatego nie mówił wszystkiego. Podawał nadto, że A. swój telefon musiał zostawić u O. w domu, skoro następnego dnia dała ona mu aparat. Zaprzeczał, by kochał O. G. - Ż. . Odnośnie dokumentu holenderskiego w wyjaśnieniach tych oskarżony N. M. przyznał, że jest on fałszywy, ale zapłacić za niego miał jakiemuś chłopakowi z Czeczenii W. L. . Podczas konfrontacji z M. N. M. wyjaśnił, że nie było go w lesie i to nie on polewał paliwem A. O. (1) . Twierdził, że to wszystko była zaplanowane w restauracji między O. Ż. a M. Z. . Zarzucał oskarżonemu, gdy ten podawał, że się go bał, że w styczniu 2013 r. pozwalał swojej żonie spotykać się z nim, chodzić na imprezy (k. 1699-1702). Również podczas konfrontacji z O. Ż. w dniu 19 listopada 2013 r. N. M. podtrzymał przedstawianą przez siebie wersje wydarzeń, wskazując, że A. O. (1) został pobity przez M. Z. młynkiem. Stwierdził, że widział krew na głowie A. O. (1) i sofie, że krew z A. „ciekła”. Dodał również , że podczas kolacji z A. O. (2) nie pił alkoholu, a A. O. (1) pił szampana albo wino – jakiś lekki alkohol oraz, że w tym okresie czasu był z O. Ż. jedynie w relacjach koleżeńskich (k. 1734 - 1737). W toku śledztwa w dniu 24 marca 2014 r. oskarżony N. M. po raz kolejny oświadczył, że chce złożyć szczere wyjaśnienia, albowiem wszystko co do tej pory powiedział, to była wersja częściowo dogadana z M. Z. (k. 2557-2566). W tych wyjaśnieniach oskarżony podał, że przed zdarzeniem nie pozostawał już w związku z O. Ż. , rozstali się wcześniej, mieli swoje życiowe problemy, wtedy „nie było jeszcze mowy o A. ”. Utrzymywali jedynie koleżeńskie kontakty. Zapamiętał, że w dniu 15 sierpnia 2012 r. O. G. - Ż. przyjechała do niego do restauracji, chciała porozmawiać. Pojechali na kebab. O. mówiła, że go kocha, proponował by do siebie wrócili. On wtedy był już w związku z inna kobietą o imieniu G. . W czasie tej rozmowy O. odebrała telefon, dzwonił A. , o którym jedynie wcześniej słyszał (że oszukał O. , inne kobiety, że grał w kasynie). O. powiedziała, że do niego oddzwoni, a jemu, że A. jest w W. i nie ma gdzie spać. Poprosiła oskarżonego, by pojechał razem z nią, poznał A. . Zgodził się, był ciekawy jak A. wygląda. Wieczorem u O. zjedli kolację, A. przechwalał się na temat pieniędzy, przepraszał O. , że ja okradł, prosił, by mu wybaczyła, by znalazła dla niego i O. mieszkanie, prosił by nikomu nie mówiła, że jest w Polsce. Nic się wtedy nie wydarzyło, poszli spać. Następnego dnia odwieźli A. do Promenady, gdzie miał umówione spotkanie z jakąś kobietą, a potem O. G. – Ż. zawiozła go do restauracji, gdzie był już M. Z. . Zjedli wspólnie obiad, podczas którego O. poinformowała M. Z. , że A. jest w W. . Z. zapytał się, czy A. ma pieniądze. M. odpowiedział, że nic nie ma, że nawet na kawę pożyczył pieniądze. Wtedy Z. powiedział, że jeśli nie odda pieniędzy, zostanie pobity. Zapytał się N. , czy ma jakiegoś chłopaka, który mógłby się tym zająć. Odpowiedział, że jego znajomi nie zrobią tego za darmo, na co Z. powiedział, że „w takim razie ma swoich ludzi”. Podał również, że O. zaproponowała, by zadzwonić na Policję, by zatrzymano A. . W końcu dogadali się, że jeśli A. wieczorem ponownie przyjedzie do O. do domu, zadzwonią do Z. z tą informacją. W dalszej części tych wyjaśnień oskarżony podał, że razem z O. przywieźli A. do domu po godzinie 22:00. Zjedli kolację, A. wyjął kokainę, którą zażył. Potem położył się spać. Przyznał, że to on wysłał do Z. sms-a. Po 23:00 do O. przyjechał Z. , dzwoniąc wcześniej do O. , by otworzyła mu bramę. W kuchni rozmawiał ze Z. , który powiedział, że ma miejsce i chłopaków, że wywiozą A. , gdzie zostanie pobity. Przy tej rozmowie O. nie było, była na górze u siostry. Z. wyciągnął kajdanki, zabrał z kuchni młynek a potem uderzył A. w głowę. A. zaczął strasznie krzyczeć. Wtedy O. zeszła z góry, zamknęła A. usta. On pomógł Z. założyć kajdanki na ręce A. , a O. pomogła im go ubrać. Potem zaprowadzili go do samochodu Z. i wsiedli we trzech do samochodu. W czasie drogi, Z. rozmawiał z A. o zwrocie pieniędzy, mówił, że musiał za niego płacić, że go oszukał, ze zaraz odpowie, za to co zrobił. W wyjaśnieniach tych N. M. podawał, że w czasie jazdy Z. do kogoś dzownił, informując, że już jedzie, że jest A. . Gdy jechali ulicą (...) , przed nimi jechał samochód marki (...) % koloru srebrnego z początkową rejestracją (...) . Z. powiedział mu, że to jego koledzy. Po jakims czasie, po zjechaniu z głównej drogi, Z. zatrzymał się i wysiadł. Rozmawiał z 3 mężczyznami, którzy wysiedli z (...) . Następnie – jak opisywał, trzech nieustalonych mężczyzn, poznał tylko imię jednego z nich, A. - znajomych M. Z. - polało paliwem jego oraz A. O. (1) , któremu ręce związali kablem. On nadto został dwukrotnie ugodzony nożem. Następnie mężczyźni dali mu do palenia papierosa, po czym tym papierosem podpalili A. O. (4) . N. M. dodał, że z treści rozmów tych mężczyzn wynikało, że oni także zostali oszukani przez A. O. (1) . Został przez tych mężczyzn odwieziony do Z. , gdzie miała po niego przyjechać O. G. - Ż. . Po przyjeździe do domu O. , wyrzucił swoje ubrania i buty, a rano na M. kupił sobie nowe. Na drugi dzień O. G. – Ż. dopytywała się, co z A. , więc ustalili z M. Z. , że powiedzą jej, iż A. O. (1) nie żyje. Tak też się stało, nie podali jej żadnych szczegółów. Na rozprawie w dniu 23 września 2014 r. (k. 3100-3104) N. M. przyznał się do posiadania podrobionego holenderskiego dowodu osobistego, nie przyznał się do zabójstwa pokrzywdzonego i kradzieży jego telefonu. Oświadczył, że korzysta z przysługującego mu prawa do odmowy składania wyjaśnień. Po ujawnieniu wyjaśnień ze śledztwa podał, że pierwsze swoje wyjaśnienia podtrzymuje. Odnośnie kolejnych, w tym złożonych w czasie konfrontacji ze współoskarżonymi podał, że ich nie potwierdza. Podtrzymał natomiast te, w których opisał, iż zabójstwa A. O. (1) mieli dopuścić się znajomi M. Z. (mężczyźni z (...) ). Tłumaczył przy tym, że bał się od początku złożyć takie wyjaśnienia, nie miał jeszcze obrońcy. Dodatkowo podał, że po zdarzeniu z mężczyzną o imieniu A. spotkał się co najmniej 2-3 razy i że w czasie tych spotkań ustalali różne wersje, by miał alibi w tym odnośnie zamiany telefonami z A. . Bardzo obszerne, spontaniczne wyjaśnienia N. M. złożył w ponownym postępowaniu sądowym na rozprawie w dniu 25.01.2017 r. (k. 4993-5001v), które następnie kontynuował na kolejnych terminach (k.5077-5081v, k. 5091v-5096v, k. 5111v-5117v, k. 5138v-5140v). Oskarżony nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. W pierwszej kolejności opisał okoliczności, w jakich razem z matką znalazł się w Polsce i okoliczności, w jakich nawiązał znajomość z O. Ż. , jak poznał M. Z. , twierdząc, że w sierpniu 2012 r. nie był już w związku z oskarżoną, choć spotykali się. W dalszej części potwierdził, że w dniu 15 sierpnia 2012 r. był świadkiem rozmowy O. z A. , po której poprosiła go, by nocował u niej, gdy będzie A. . O. miała obawiać się, że A. znowu ją okradnie. Zgodził się, gdyż jak podał, był ciekawy jak A. wygląda, jaki jest. Potwierdził, że razem z O. Ż. odebrali A. w W. i we trójkę pojechali do K. . A. opowiadał kogo to nie oszukał, prosił by O. znalazł mu mieszkanie, prosił, by mu pożyczyła pieniądze na początek. W pewnym momencie – jak podał N. M. - razem z A. wyszli na zewnątrz na papierosa. Oskarżony wyjaśnił wtedy A. , że nie jest partnerem O. , ale uprzedził go, że jak ja oszuka na pieniądze, to połamie mu ręce i nogi. Tłumaczył, że wiedział już wtedy czym O. G. - Ż. zajmuje się w Niemczech i że do tego zmusiła ją sytuacja z A. . O. go zwyzywał, powiedział, że O. zawsze dla niego znajdzie pieniądze. N. M. wyjaśnił, że chciał wówczas uderzyć A. , ale wyszła po nich O. i weszli do środka. Położyli się spać. Odnośnie przebiegu z dnia 16 sierpnia 2012 r. oskarżony podał odmiennie wskazując, że tego dnia miał u siebie w restauracji umówione spotkanie z M. Z. , który miał mu pomóc w wyborze samochodu, który zamierzał kupić. Gdy O. się o tym dowiedziała postanowiła też pójść na to spotkanie. A. wcześniej zostawili na G. . W czasie rozmowy, nagle oskarżona powiedziała do Z. , że w W. jest A. . M. Z. na te słowa uderzył pięścią w stół. N. M. przyznał, że gdy zobaczył reakcję M. Z. i przypomniał sobie swoją wczorajszą rozmowę z A. zaproponował, by dać mu nauczkę. Przy czym nie wszystkie szczegóły tej rozmowy zapamiętał, kojarzył, że była mowa o zwrocie pieniędzy, ale nie potrafił podać o jaką kwotę chodziło. Stanowczo natomiast podał, że gdy ich rozmowa przeszła do konkretów to on zaproponował, by pokrzywdzonego wywieźć do lasu i go pobić, że nawet „palnął”, że można go polać benzyną. Gdy O. G. – Ż. odeszła na chwilę, razem z M. Z. ustalił, że gdy A. ponownie pojawi się w K. , powiadomi Z. . W dalszej części swoich depozycji N. M. wyjaśnił, że po zakończeniu spotkania zaczął zastanawiać się, jak to zrobić. Przed przyjazdem do K. postanowił pojechać do mieszkania swojej ówczesnej dziewczyny G. P. (1) i zabrać stamtąd kajdanki, które kiedyś razem kupili i zapalniczkę plastikową w kształcie pistoletu. Potem pojechał do K. . Po jakimś czasie zadzwonił A. z prośbą, by O. podjechała po niego. Razem z nią wiedli do samochodu i przywieźli pokrzywdzonego do mieszkania. A. O. (1) był zmęczony, dziwnie się zachowywał, położył się spać na sofie w salonie. Wtedy wysłał do M. Z. kilka sms-ów z umówioną informacją. Po około 40 minutach M. Z. przyjechał do K. . Razem ze Z. wszedł do kuchni. Miał w rękach kajdanki. Nie odzywali się do siebie. Jak wyjaśnił oskarżony – zastanawiał się, jak pobić A. . Kazał O. wyjść z kuchni, wręczył M. Z. drewniany młynek. Nie wydawał mu żadnych komend, poleceń. Razem ruszyli do salonu. Z. stanął za stolikiem, który odgradzał go od sofy, a on sam poszedł do pokoju O. , skąd zabrał zapalniczkę w kształcie pistoletu. Ponownie wszedł do salonu, na jego widok Z. zdziwił się widząc go z pistoletem. Dał Z. znak, by podszedł do sofy. W tym momencie M. Z. uderzył A. młynkiem w głowę. Pokrzywdzony zaczął krzyczeć, tak głośno, że do salonu weszła O. G. – Ż. . Z głowy pokrzywdzonemu ciekła krew, więc – jak podawał dalej oskarżony – kazał mu wejść do łazienki i się umyć. Kazali A. się ubierać, N. M. groził mu tą atrapą pistoletu. Następnie oskarżony założył pokrzywdzonemu kajdanki na ręce. Potem we trzech, spokojnie wyszli z mieszkania i wsiedli do samochodu i M. Z. ruszył. W czasie drogi początkowo ze sobą nie rozmawiali, gdy A. zaproponował dogadanie się, M. Z. powiedział, by rozmawiał z N. . Obiecywał pieniądze. W pewnym momencie na telefon A. zadzwoniła O. . Nie zdążyli odebrać i po jakimś czasie ponownie ona zadzwoniła, ale na numer N. . Powiedział jej, żeby nie przeszkadzała. Jak podał – od tego momentu stał się posiadaczem telefonu pokrzywdzonego. W dalszej części N. M. wyjaśnił, że w pewnym momencie Z. skręcił do lasu. Gdy zaparkował na polanie, zapytał się Z. , czy ma jakiś sznurek, bo jak tłumaczył - skoro mieli pobić A. , a nie chciał, by został w kajdankach, w trosce o swoje bezpieczeństwo – musiał jakoś się ubezpieczyć, więc postanowił ręce obwiązać pokrzywdzonemu sznurkiem (k. 4998). Zapytał się również Z. , czy „ma tamto”, ten odpowiedział, że kupił. M. Z. znalazł kabel. Po wyprowadzeniu A. z samochodu, Z. przycisnął go swoim ciałem do samochodu, wtedy N. M. założył mu na ręce sznurek, a potem zdjął kajdanki. Następnie oskarżony odszedł z A. na bok. Zaczął zadawać pokrzywdzonemu ciosy pięścią w twarz, pokrzywdzony upadał na ziemię, wtedy go kopał. Kazał mu wstawać, wyzywał go. W pewnym momencie zadzwonił jego telefon, dzwoniła O. G. - Ż. . Zawołał Z. , a sam odszedł na bok chcąc dokończyć rozmowę, powiedział jej, że zaraz wracają. Usłyszał też wtedy, że M. Z. rozmawia z pokrzywdzonym, a nawet słowa A. „ nie mam pieniędzy, nie oddam”. Zobaczył, że Z. zadaje pokrzywdzonemu ciosy, uderzał go pięścią. Wtedy Z. go zawołał. Gdy podszedł zobaczył, że A. O. (1) leży na plecach, usłyszał dźwięk, jakby się on dusił. Kopnął go kilka razy w okolice bioder i ud, kazał mu wstawać, ale ten nie reagował. Zapytał się Z. , co się stało. Ten nic nie mówił, wyciągnął tylko ręce. Wtedy zorientował się, że trzyma on w ręku nóż, który od niego odebral. Gdy pokrzywdzony przestał wydawać dźwięk, powiedział do Z. „przynieś benzynę”. Przyniósł dwa kanistry, z których oblał pokrzywdzonego benzyną, a baniaki odrzucił. Polewał go po całym ciele, po ubraniach, na całej długości jego ciała, z góry na dół. Potem wyjął zapalniczkę i podpalił A. . Gdy ogień wybuchł, odrzuciło go na ziemię. To wówczas usłyszał krzyki A. . Jak wyjaśnił dalej – pobiegł do samochodu, wsiadł do niego, zaraz potem wsiadł M. Z. i odjechali z miejsca zdarzenia. W czasie drogi powrotnej nie rozmawiali ze sobą. Gdy w pewnym momencie zaczął dzwonić jego telefon, odebrał go, dzwoniła oskarżona, ale treści rozmowy z nią nie potrafił przytoczyć. Zapamiętał, że Z. nie pozwolił mu w samochodzie zapalić papierosa, bo w środku był jeden z kanistrów. Wyjaśnił nadto, że potem na polecenie Z. zadzwonił do oskarżonej i kazał jej przyjechać po niego w okolice Centrum Handlowego M1. Nie chciała i zaproponował, że odbierze N. w okolicach jeziorek. Z. kazał także, by przywiozła jego dwa telefony. Po przyjeździe na umówione miejsce przekazał Z. dwa telefony i się rozstali. Jak wyjaśnił dalej, w związku z tym, że O. G. - Ż. dopytywała się go co się stało, przyznał się jej, że zabili pokrzywdzonego. Po przyjeździe do domu O. , nóż ukrył pod lodówką. Odnośnie tego noża podał nadto, że już w 2013 r. zabrał ten nóż z mieszkania O. i wyrzucił go do jakiegoś śmietnika w okolicach ul. (...) w W. . W czasie przesłuchania oskarżony nie chciał szczegółowo wyjaśniać na temat jego korespondencji, która w śledztwie została zatrzymana. Tłumaczył jedynie, że wysłał do oskarżonej gryps przed konfrontacją, by nakłonić ją do złożenia dla niego korzystnych wyjaśnień, odnośnie części tej korespondencji powoływał się na niepamięć, co do motywów, którymi się wówczas kierował. Przy czym odnotować należało, że po ujawnieniu oskarżonemu złożonych przez niego uprzednio wyjaśnień, oskarżony N. M. podał, że nie potwierdza ich, choć je złożył, niektóre z nich – jak podał – „to wyjaśnienia z kosmosu”. Tłumaczył, że w pierwszym postępowaniu sądowym nie zdecydował się podać prawdy z obawy przed surową karą. Twierdził też, że nie był początkowo należycie reprezentowany, na którą to okoliczność jego obrońca złożył odpis skazującego wyroku ze sprawy X K 816/14 (k. 5129-5131) Sąd Okręgowy zważył, co następuje: Niewątpliwym jest, iż wyjaśnienia, jakie w przedmiotowej sprawie złożyli oskarżeni M. Z. , O. G. – Ż. oraz N. M. to jedyne dowody, na podstawie których można było czynić ustalenia faktyczne co do przebiegu wydarzeń, jakie rozegrały się w mieszkaniu O. G. - Ż. w K. przy ul. (...) w dniu 16 sierpnia 2012 r. w godzinach wieczornych oraz po północy, już 17 sierpnia 2012 r. na polanie w lesie. Również jedynie na podstawie wyjaśnień oskarżonych można było odtworzyć przebieg ich spotkania w restauracji (...) . W wydarzeniach tych bowiem uczestniczyli tylko oskarżeni, nie było bezpośrednich świadków tych wydarzeń. Dlatego też wyjaśnienia oskarżonych należało poddać wszechstronnej analizie i ocenie, w tym w kontekście pozostałych dowodów zgromadzonych w toku ponownego przewodu sądowego, zwłaszcza że oskarżeni przedstawiali w sposób odmienny przebieg tych wydarzeń. W wyniku przeprowadzonej oceny Sąd doszedł do przekonania, że wyjaśnieniom złożonym przez oskarżonego M. Z. – co do przebiegu wydarzeń w restauracji (...) , w mieszkaniu O. G. - Ż. w K. i tych, które rozegrały się na polanie w lesie, należy dać wiarę. I to nie tylko dlatego, że prezentowana przez tego oskarżonego wersja wydarzeń ułożyła się w spójną całość, że oskarżony podawał w niej okoliczności odnoszące się do udziału w tych zdarzeniach nie tylko dwójki pozostałych oskarżonych, ale i jego samego, że przyznawał w nich okoliczności także dla niego niekorzystne, że wyjaśnienia te były konsekwentne, kategoryczne w toku całego postępowania (oskarżony nigdy ich nie odwołał ani nie zmieniał), ale także i dlatego, że podawane przez niego okoliczności znalazły potwierdzenie w innych dowodach, w tym w opiniach biegłych z zakresu medycyny sądowej i pożarnictwa. Podkreślić również należy, że w swoich wyjaśnieniach oskarżony podawał szczegóły opisywanych wydarzeń, emocje i uczucia, które mu towarzyszyły, w czasie wyjaśnień składanych w śledztwie nie zasłaniał się w sposób bezpodstawny niepamięcią, nie wyolbrzymiał opisywanych faktów. W pierwszej kolejności wskazać należy, że już w pierwszych wyjaśnieniach złożonych w śledztwie w dniu 23 lipca 2013 r. oskarżony M. Z. przedstawił pełen opis wydarzeń. Co istotne, złożył je w momencie, w którym nie miał jeszcze na piśmie przedstawionego zarzutu, został jedynie poinformowany, o co jest podejrzany. Te wyjaśnienia oskarżonego są rzeczowe, dotyczą generalnie suchych faktów i ich chronologii (przesłuchanie to mając na uwadze godziny przesłuchania odnotowane w protokole, było dość krótkie). Sąd dostrzegł przy tym, że podawana wówczas przez oskarżonego godzina wiadomości, którą otrzymał od oskarżonej G. - Ż. nie odpowiada danym wynikającym z analizy bilingów połączeń z jego telefonu, ale okoliczność ta nie mogła dyskwalifikować jego wyjaśnień, albowiem w tym zakresie oskarżony sam wskazał, że informację o pobycie A. O. (1) w domu oskarżonej otrzymał sms-em albo przez telefon. A zatem w czasie przesłuchania nie był tego zupełnie pewien. Dopiero szczegółowo analiza połączeń wykonywanych przez oskarżonych i samego pokrzywdzonego w dniu 16 sierpnia 2012 r. pozwoliła Sądowi na w miarę precyzyjne ustalenie godzin poszczególnych wydarzeń, w tym kontaktów telefonicznych pomiędzy oskarżonymi. Zważywszy jednocześnie, że oskarżony wyjaśnienia te składał prawie rok od zdarzenia, w ocenie Sądu, mógł tego szczegółu po prostu dokładnie nie zapamiętać. W wyjaśnieniach tych nie był również pewien, czy oskarżona O. G. – Ż. zarzuciła pokrzywdzonemu koszulkę, czy koszulę, zapamiętał jedynie, że zawiązała ją z przodu. W tym zakresie Sąd pamiętał, iż w swojej ostatniej opinii pisemnej wydanej wspólnie z biegłym z zakresu pożarnictwa, biegły M. F. wskazywał, że ujawnione na rękach pokrzywdzonego strzępki materiału wskazują raczej na to, że pokrzywdzony miał założoną a nie zarzuconą koszulę, tak jak opisywał to oskarżony. Sąd przeanalizował materiał poglądowy z miejsca zdarzenia ( w tym zdjęcia z załącznika nr 6) i doszedł do przekonania, że na tej podstawie czynienie takiego kategorycznego stwierdzenia nie jest możliwe (np. zdjęcie k. 79, k. 80). W czasie pierwszego przesłuchania oskarżony nie pamiętał, gdzie i kiedy kupił paliwo. W tym zakresie M. Z. składał rzeczywiście odmienne wyjaśnienia. W czasie przesłuchania w dniu 1.08.2013 r. podał bowiem, że paliwo kupił gdzieś na stacji paliw na B. , B. , nie potrafił podać szczegółów, zaś przed Sądem kategorycznie sprecyzował, że kupił je tuż przed przyjazdem do K. , co z kolei zgadzało się z zapisami z bilingów jego telefonu, gdyż na terenie K. przed przyjazdem do domu oskarżonej przebywał około pół godziny, a zatem był to wystarczający czas na dokonanie takiego zakupu. Sąd za przekonujące uznał tłumaczenia oskarżonego odnośnie powodów złożenia takich wyjaśnień w dniu 1 sierpnia 2013 r., gdy tłumaczył się zmęczeniem. Niewątpliwym bowiem jest, że składał je rano, po kilkugodzinnej, przeprowadzonej w godzinach wieczornych wizji lokalnej. Przy czym podkreślić należy, że oskarżony M. Z. kategorycznie zawsze przyznawał, że to on kupił paliwo. Okoliczność, gdzie i kiedy dokonał tego zakupu w zasadzie nie miała jakiegoś większego znaczenia, skoro od samego początku oskarżony przyznawał, że już na spotkaniu w restauracji przyjął na siebie takie zadanie. Zwrócić należy uwagę i na to, iż w swoich wyjaśnieniach oskarżony nigdy nie podawał, by w czasie zdarzenia pokrzywdzony był pijany, precyzował jedynie, że z jego ust wyczuł woń alkoholu (gdy mieli bliski kontakt przy samochodzie), która to okoliczność znalazła potwierdzenie zarówno w opinii biegłego M. F. , jak i biegłej z zakresu badań toksykologicznych. Konsekwentnie podawał przy tym, że o tym, iż A. jest pijany mówiła mu oskarżona. Również podawany przez oskarżonego czas, w jakim rozegrały się wydarzenia w mieszkaniu w K. , na polanie (podawał, że w mieszkaniu wszystko trwało nie dłużej niż 5 minut) korelował z wnioskami zawartymi w opinii biegłego z zakresu informatyki (biegły wyznaczył trasę przejazdu tam i z powrotem oraz oszacował czas na jej pokonanie), podobnie jak podawane przez niego okoliczności dotyczące rozmów N. M. z O. Ż. w drodze powrotnej z polany, które znalazły z kolei potwierdzenie w analizie połączeń telefonicznych. Z wyjaśnień M. Z. jednoznacznie wynikało przy tym, że nie widział on samego momentu podpalenia pokrzywdzonego, dlatego też nie mógł podać pozycji, w jakiej się on wówczas znajdował. Dokonując oceny jego wyjaśnień odnieść należało się również do kwestii telefonów oskarżonego, które zostawił w mieszkaniu oskarżonej. W tym zakresie zwrócić należało uwagę, iż to sam oskarżony już w pierwszych swoich wyjaśnieniach, w końcowej ich części, sam z siebie podał, że dwa jego telefony, które zostawił w K. , zostały mu przywiezione przez oskarżoną i przekazane przez N. M. . Gdyby podzielać argumentację prokuratora, iż oskarżony od początku planował zabójstwo pokrzywdzonego, mógł tę okoliczność zataić. Należało sobie również postawić pytanie dlaczego zatem nie dopilnował, żeby N. M. nie zabrał do samochodu ze sobą swojego telefonu. Za wiarygodne Sąd uznał również i te wyjaśnienia M. Z. , w których kategorycznie podawał, że w domu O. G. Ż. pokrzywdzonemu nie zadano uderzenia w głowę drewnianym młynkiem bądź innym tego typu przedmiotem (którą to wersję przedstawiał oskarżony N. M. ). Wyjaśnienia te korespondowały w tym zakresie z wyjaśnieniami oskarżonej, która również konsekwentnie zaprzeczała takiemu faktowi. Sąd dokonał analizy umiejscowienia śladów biologicznych ujawnionych na sofie w salonie w mieszkaniu O. G. - Ż. tj. śladów, w których ujawniono DNA pokrzywdzonego – ujawniono je po zdjęciu poduszek stanowiących oparcie sofy w środkowej jej części. W żaden sposób zatem wyjaśnienia, które zaprezentował w tym zakresie N. M. nie mogą tłumaczyć ich umiejscowienia. Co istotne jednak, z opinii biegłego M. F. wynika, że w przedniej części prawego mięśnia skroniowego ujawnił on dość intensywne podbiegnięcie krwawe, co wskazuje że pokrzywdzony musiał doznać urazu tępego tej okolicy. Przy czym jednoznacznie wskazał, że sekcyjnie nie było w tej okolicy żadnej rany, że nie ma dowodu, że rana była i krwawiła. Opisując mechanizm powstania tego obrażenia biegły wskazywał dodatkowo, że mógł on powstać od kilku minut od zgonu pokrzywdzonego, do jednego dwóch dni wcześniej oraz, że mógł powstać od uderzenia pięścią, kopnięcia, uderzenia tępym przedmiotem, ale i od upadku na twarde podłoże. W świetle tych dowodów tym bardziej nie można było zatem wykluczyć, że ujawnione na sofie ślady biologiczne, w tym zawierające krew pokrzywdzonego zostały przez niego pozostawione w zupełnie innych okolicznościach, w czasie wcześniejszych pobytów w domu O. G. - Ż. . Nie można było również wykluczyć, że urazu tego pokrzywdzony doznał jeszcze przed 16 sierpnia 2012 r., albo nawet upadając na ziemię po podpaleniu go przez N. M. . Co istotne, podawanego przez oskarżonego M. Z. przebiegu wydarzeń na polanie a zwłaszcza sposobu oblewania paliwem pokrzywdzonego przez N. M. , nie wyklucza opinia biegłego S. W. (1) , choć biegły podał najbardziej prawdopodobny – w jego opinii - sposób oblania i podpalenia pokrzywdzonego, który nie pokrywał się z wyjaśnieniami złożonymi przez oskarżonego. W pierwszej kolejności należało wczytać się dokładnie w treść wyjaśnień M. Z. , z których nie wynika, by widział, żeby N. M. nieprzerwanym strumieniem, z góry, na głowę pokrzywdzonego wylewał paliwo. Podawał, że widział, jak N. M. polewa pokrzywdzonego z boku, na wysokości tułowia, a potem z góry, obchodząc go dookoła, słyszał chluśnięcia cieczy. Eksperyment procesowy przeprowadzony z udziałem oskarżonego nie został nagrany, stąd nie można w sposób kategoryczny opierać się na zdjęciach wykonanych z tej czynności tzw. stop klatkach. Zwłaszcza, że w protokole odnotowano, iż w czasie panujących warunków widać było jedynie zarys postaci. Zdaniem Sądu nie można wykluczyć, iż by przekonać do swojej wersji wydarzeń, że to nie on dokonał oblania i podpalenia pokrzywdzonego, oskarżony M. Z. podał więcej niż zaobserwował w rzeczywistości. W toku przewodu sądowego Sąd nie znalazł żadnych dowodów, które przemawiałyby za kategorycznym przyjęciem, iż w przeszłości oskarżony pożyczył pokrzywdzonemu znaczną kwotę pieniędzy i w sierpniu 2012 r. postanowił zażądać jej zwrotu. W tym zakresie bowiem oskarżony kategorycznie tej okoliczności zaprzeczał. Niejednoznaczne na tę okoliczność wyjaśnienia składała oskarżona O. G. – Ż. . Żaden z przesłuchanych świadków – znajomych pokrzywdzonego – również nie podawał takich okoliczności, które podważyłyby w tym zakresie wiarygodność oskarżonego, podawali oni bowiem zasłyszane pogłoski, o długu, spadku, różne kwoty pieniędzy, w różnych walutach. Również zeznania O. L. nie przekonały Sądu, by rzeczywiście taki fakt miał miejsce. Jednocześnie Sąd analizował, czy podawane powody, dla których oskarżony podjął decyzję o udziale w daniu nauczki pokrzywdzonemu, rzeczywiście – z punktu widzenia zwłaszcza zasad logiki, doświadczenia życiowego – można uznać za wiarygodne. Na pierwszy rzut oka - mając na uwadze fakt, iż oskarżony M. Z. przed zdarzeniem od ponad roku nie miał jakiegokolwiek kontaktu z pokrzywdzonym, z jego wyjaśnień nie wynika, by w jakiś natrętny sposób nękany był przez inne osoby, czy organy ścigania, by zwracały się do niego kobiety z żądaniami spłaty długów zaciągniętych przez jego szwagra - wydawać by się mogło, że wyjaśnienia oskarżonego nie przekonują. Jednak z akt sprawy wynika, że oskarżony przewijał się w sprawach prowadzonych przez policję przeciwko A. O. (5) , że policja poszukując pokrzywdzonego listem gończym, znała i sprawdzała adres przez niego podawany tj. adres zamieszkania oskarżonego. Wśród dokumentów dołączonych do akt znajdują się i te, które dotyczą M. S. (1) m.in. jej wniosek o ściganie A. O. (1) z uwagi na fakt, że dopuścił się on na jej szkodę oraz na szkodę jej rodziców oszustwa pod pozorem zakupu samochodu marki (...) i dostarczenia go do granicy, za co pobrał za pokwitowaniem kwoty: 10.500 USD, 5,850 Euro, 3.500 Euro (t. II, k. 367, 369 – 370, 373) . Z protokołu oględzin akt nadesłanych z (...) Urzędu Wojewódzkiego i kopii dokumentów wynika nadto, że w 2011 r. Urząd został powiadomiony przez M. S. (1) , że wobec O. toczy się taka sprawa, oraz, że w sprawie tej (k. 532-549) słuchany był jako świadek M. Z. w dniu 5.09.2011 r. Nie można było pominąć również kręgu kulturowego, w którym oskarżony znalazł się żeniąc się z siostrą pokrzywdzonego, a w którym panowały zasady załatwiania spraw w rodzinie, że to mężczyzna jest głową rodziny i za nią odpowiada. Dla Sądu niewątpliwym jest, że oskarżony nie darzył A. O. (1) sympatią, uważał go za oszusta, obawiał się z jego strony problemów, znał sytuację, w której znalazła się J. W. (2) , O. L. , wiedział o związku pokrzywdzonego z oskarżoną G. - Ż. , o sprawie D. B. , że co do rzekomego handlu samochodami pokrzywdzony wplątał jego osobę. Z dokumentów dołączonych do akt sprawy z urzędów skarbowych nie wynika, by oskarżony trudnił się handlem samochodami. W 2010 r. legalnie (k. 3461) sprowadził O. (...) i R. (...) , w 2009 r. M. (...) i na te okoliczności złożył przekonujące wyjaśnienia. Analizując wyjaśnienia oskarżonego Sąd doszedł do przekonania, że zachowania podjęte przez oskarżonego można wytłumaczyć cechami jego osobowości, które zostały wskazane przez biegłego psychologa. W wydanej opinii (zwłaszcza ustnej) biegły D. Ż. wyjaśnił, że wyniki badań psychologicznych wskazały na ograniczony wgląd M. Z. we własną osobowość, ograniczony poziom krytycznej oceny własnej osoby, obniżone zdolności w zakresie wyciągania wniosków oraz działań z własnych i społecznych zachowań napotykanych we własnym życiu, skłonność do koncentracji na własnej osobie i własnych potrzebach. Te cechy widoczne były zwłaszcza w tych wyjaśnieniach M. Z. , w których przedstawiał, że pokrzywdzony był dla niego problemem, pojawiał się w jego życiu, traktował go jako zagrożenie dla niego samego i jego bliskich. Wprawdzie z opinii biegłego psychologa wynikało również, że oskarżony w zakresie mechanizmów radzenia sobie w trudnych sytuacjach ma skłonność do przerzucania odpowiedzialności na inne osoby, to cechy tej w żaden sposób nie można przełożyć na treść jego wyjaśnień złożonych w sprawie, uznając, że opisał on w sposób kłamliwy przebieg wydarzeń. Z opinii psychologa nie wynikało przy tym, że oskarżony prezentuje postawę manipulacyjną, a jedynie, że wyniki przeprowadzonych badań wskazują na możliwość manipulacją informacjami. Przy czym biegły precyzował, że w stosunku do oskarżonego możliwa jest hipoteza co do jego emocjonalnej motywacji w zdarzeniu, zaskoczenie rozwojem sytuacji oraz przebiegiem zdarzenia. Jednocześnie nie przekonały Sądu tylko te wyjaśnienia oskarżonego, w których tłumaczył, dlaczego nie udzielił żadnej pomocy palącemu się pokrzywdzonemu. W tym bowiem zakresie wyjaśnienia M. Z. nie były logiczne i obiektywne. Z jego relacji nie wynika, by ze strony N. M. groziło mu jakieś realne niebezpieczeństwo, zwłaszcza, że oskarżony nie podjął nawet próby udzielenia pomocy pokrzywdzonemu. Na pewno sytuacja, w której się znalazł była dla niego stresująca, była zaskoczeniem, ale jako dojrzały, wykształcony mężczyzna, emocje te mógł i powinien opanować. Zdaniem Sądu w tym zakresie wyolbrzymiał opisywane okoliczności, w sposób nieuprawniony starając się usprawiedliwić swój brak jakiejkolwiek reakcji. Analiza całokształtu okoliczności ujawnionych w sprawie doprowadziła jednocześnie Sąd do przekonania, że żadnej z wersji podawanych przez oskarżonego N. M. złożonych w zakresie zarzucanego mu zabójstwa pokrzywdzonego i kradzieży jego telefonu, nie można było dać wiary w całości, albowiem nie znalazły one potwierdzenia w zgromadzonych w sprawie dowodach, lub wręcz zostały przez nie wykluczone. Zdaniem Sądu każda z tych wersji zmierzała do uwolnienia się N. M. od odpowiedzialności karnej, przy czym już na wstępie oceny wyjaśnień tego oskarżonego wskazać należy, że po stronie oskarżonego nie było żadnego powodu, dla którego N. M. tej ostatniej wersji zaprezentowanej w ponownym postępowaniu nie mógł podać w toku śledztwa, czy chociażby w czasie wyjaśnień składanych w pierwszym postępowaniu sądowym. Powody, które na wytłumaczenie swojej postawy w tym zakresie podawał oskarżony, nie przekonały Sądu, jako zupełnie nielogiczne i nieracjonalne. Mimo, że oskarżony w ostatnich swoich wyjaśnieniach nie potwierdził depozycji składanych w śledztwie i na rozprawie w dniu 23 września 2014 r. należało dokonać ich oceny. Analizując wyjaśnienia N. M. , które złożył w czasie posiedzenia w przedmiocie zastosowania tymczasowego aresztowania Sąd doszedł do przekonania, że oskarżony prawdziwie wówczas podał jedynie na temat tego, że w tym czasie pozostawał w związku z oskarżoną O. Ż. , że wiedział, iż pokrzywdzony zadzwonił od oskarżonej prosząc o przenocowanie go, że zgodził się na to, że poznał A. O. (1) w dniu 15 sierpnia 2012 r., że razem wówczas zjedli w K. kolację oraz, że następnego dnia wszyscy wyszli z domu oskarżonej. W tym bowiem zakresie jego wyjaśnienia korelowały z wyjaśnieniami O. G. - Ż. , tworząc dość spójną całość. Z tego samego powodu nie budziły również wątpliwości Sądu te wszystkie wyjaśnienia N. M. , w których relacjonował on to, co na temat pokrzywdzonego opowiadała mu oskarżona. Dalszej wersji wydarzeń przedstawionych w tych pierwszych wyjaśnieniach Sąd nie uznał za wiarygodną. Nie tylko dlatego, że już w dniu 6 września 2013 r. oskarżony ją odwołał, ale przede wszystkim dlatego, że była ona sprzeczna z wiarygodnymi wyjaśnieniami oskarżonego M. Z. , z wynikami analizy połączeń telefonicznych pomiędzy jego telefonem, a telefonem oskarżonej O. G. - Ż. . Podając kolejną wersję wydarzeń N. M. odmiennie opisał już przebieg spotkania w restauracji (...) , sugerował, że M. Z. i O. G. – Ż. ustalili coś, o czym nie chcieli mu powiedzieć, że umówili się, że da ona znać Z. , gdy A. O. (1) ponownie się u niej pojawi. Podawał również, że w czasie kolacji oskarżona musiała coś dosypać pokrzywdzonemu do jedzenia. Twierdził też, że to Z. przywiózł kajdanki, że z kuchni wyszedł z drewnianym młynkiem do pieprzu (wcześniej podawał drewnianą deseczkę), uderzył pokrzywdzonego w głowę, że widział krew na sofie. Że wprawdzie razem ze Z. i pokrzywdzonym wsiadł do samochodu, ale potem na polecenie oskarżonej, która do niego zadzwoniła, kazał się wysadzić. Wszystko miało dziać się w okolicach północy. I ta wersja wydarzeń nie była logiczna, pozostawała w sprzeczności z wyjaśnieniami M. Z. , z wynikami analizy połączeń telefonicznych, z opinią biegłego z zakresu medycyny sądowej co do charakteru obrażeń stwierdzonych w okolicy skroniowej pokrzywdzonego, protokołem oględzin sofy, co do umiejscowienia śladów biologicznych (ślady te ujawniono dopiero po zdjęciu poduszek, w środkowej części sofy), z wynikami opinii z badań toksykologicznych. W toku postępowania przygotowawczego nie stwierdzono u denata obecności substancji z grup amfetaminy i kokainy (opinia k. 500 – 502). W związku z substancją koloru białego znajdującą się we wgłębieniu pod pokrywą kolumny ozdobnej, zabezpieczoną podczas przeszukania pomieszczeń mieszkalnych w mieszkaniu w K. przy ul. (...) dokonano badań z zakresu badań fizykochemicznych. W wyniku tych badań ustalono, iż na powierzchni dowodowej kolumny nie stwierdzono obecności środków odurzających, ani substancji psychotropowych, czy prekursorów, zaś biała substancja pobrana z powierzchni wzorów okazała się wyrobem lakierniczym (farba, emalia, opinia k. 1633 – 1634). Za całkowicie niewiarygodne Sąd uznał i te wyjaśnienia N. M. , które złożył w śledztwie w dniu 24 marca 2014 r. i które potem jako jedyne potwierdził przed Sądem w pierwszym postępowaniu. Odmiennie niż poprzednio i sprzecznie z poczynionymi przez [... tekst skrócony ...]
Potrzebujesz pomocy prawnej?
Asystent AI przeanalizuje Twoje pytanie w oparciu o orzecznictwo, przepisy i doktrynę — jak rozmowa z ekspertem.
Zadaj pytanie Asystentowi AI