V KK 70/04

Sąd Najwyższy2004-06-22
SNKarneprzestępstwa przeciwko czci i nietykalności cielesnejWysokanajwyższy
zniesławieniewolność słowaprawo prasoweodpowiedzialność karnaSąd NajwyższyKonwencja o Ochronie Praw Człowiekakrytykadobra osobistedziennikarz

Sąd Najwyższy oddalił kasację Rzecznika Praw Obywatelskich od wyroku skazującego dziennikarza za zniesławienie, podkreślając, że wolność słowa nie chroni świadomego rozpowszechniania nieprawdziwych informacji.

Sąd Najwyższy rozpoznał kasację Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie dziennikarza Andrzeja M., skazanego za zniesławienie Piotra M. poprzez publikację nieprawdziwych zarzutów w lokalnej gazecie. Kasacja zarzucała naruszenie prawa do wolności wypowiedzi. Sąd Najwyższy oddalił kasację, stwierdzając, że świadome rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, nawet w kontekście krytyki, nie jest chronione przez wolność słowa i prawo do obrony społecznie uzasadnionego interesu.

Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 22 czerwca 2004 r. oddalił kasację wniesioną przez Rzecznika Praw Obywatelskich na korzyść Andrzeja M., skazanego za przestępstwo zniesławienia (art. 212 § 2 k.k.). Sprawa dotyczyła publikacji w lokalnym tygodniku, w których Andrzej M., jako redaktor naczelny, pomówił Piotra M. o postępowanie mogące poniżyć go w opinii publicznej. Sąd Rejonowy w S. uznał skazanego za winnego i wymierzył karę 3 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na dwuletni okres próby, zobowiązując go do przeproszenia pokrzywdzonego. Sąd Okręgowy w S. utrzymał ten wyrok w mocy. Kasacja zarzucała rażące naruszenie art. 4 i 457 § 2 k.p.k. poprzez zaniechanie wszechstronnej kontroli sądu odwoławczego z punktu widzenia prawa do wolności wypowiedzi (art. 10 EKPC i art. 91 ust. 1 Konstytucji RP). Sąd Najwyższy uznał kasację za niezasadną, podkreślając, że wolność wypowiedzi i prawo do krytyki nie chronią świadomego rozpowszechniania nieprawdziwych informacji, które nie służą obronie społecznie uzasadnionego interesu. Sąd szczegółowo analizował ustalenia faktyczne, wskazując na brak podstaw do zarzutów podniesionych przez skazanego oraz na jego złą wiarę i celowe działanie mające na celu zdyskredytowanie pokrzywdzonego. Podkreślono, że prawo do krytyki nie jest nieograniczone i wymaga weryfikacji faktów oraz istnienia dostatecznych podstaw faktycznych dla ocen wartościujących. Sąd Najwyższy odrzucił argumentację kasacji dotyczącą naruszenia prawa do wolności wypowiedzi, wskazując, że polskie prawo karne i prawo prasowe zapewniają odpowiednią ochronę czci i dobrego imienia, a wolność słowa nie oznacza prawa do kłamstwa ani bezkarności.

Asystent AI do analizy prawnej

Przeanalizuj tę sprawę w kontekście orzecznictwa, przepisów i doktryny. Uzyskaj pogłębioną analizę, projekt pisma lub odpowiedź na pytanie prawne.

Analiza orzecznictwa Badanie przepisów Odpowiedzi na pytania Drafting pism
Wypróbuj Asystenta AI

Zagadnienia prawne (2)

Odpowiedź sądu

Nie, świadome rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, które mogą poniżyć lub narazić na utratę zaufania, nie służy obronie społecznie uzasadnionego interesu i nie korzysta z ochrony udzielanej wolności wypowiedzi.

Uzasadnienie

Sąd Najwyższy podkreślił, że wolność wypowiedzi i prawo do krytyki nie są nieograniczone. Artykuł 213 § 2 k.k. wyłącza bezprawność zniesławienia tylko w przypadku podniesienia prawdziwego zarzutu służącego obronie społecznie uzasadnionego interesu. Świadome rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, nawet jeśli dotyczy osoby publicznej, nie mieści się w granicach dopuszczalnej krytyki i nie chroni jej wolność słowa.

Rozstrzygnięcie

Decyzja

oddalenie kasacji

Strona wygrywająca

Oskarżyciel prywatny (Piotr M.)

Strony

NazwaTypRola
Andrzej M.osoba_fizycznaoskarżony
Piotr M.osoba_fizycznapokrzywdzony
Rzecznik Praw Obywatelskichorgan_państwowywnioskodawca

Przepisy (27)

Główne

k.k. art. 212 § 1

Kodeks karny

Przepis dotyczący zniesławienia.

k.k. art. 212 § 2

Kodeks karny

Kwalifikowana forma zniesławienia (publiczne rozpowszechnianie nieprawdziwego zarzutu lub zarzutu nie służącego obronie społecznie uzasadnionego interesu).

k.k. art. 213 § 2

Kodeks karny

Kontratyp wyłączający bezprawność zniesławienia, jeśli zarzut jest prawdziwy i służy obronie społecznie uzasadnionego interesu.

Pomocnicze

k.k. art. 12

Kodeks karny

Przepis dotyczący popełnienia przestępstwa w zamiarze wykonania go w krótkich odstępach czasu.

k.p.k. art. 72 § 1

Kodeks postępowania karnego

Przepis dotyczący zobowiązania oskarżonego do naprawienia szkody lub zadośćuczynienia w innej formie.

k.p.k. art. 521

Kodeks postępowania karnego

Przepis dotyczący wnoszenia kasacji.

k.p.k. art. 4

Kodeks postępowania karnego

Zasada obiektywizmu.

k.p.k. art. 457 § 2

Kodeks postępowania karnego

Zakres kontroli sądu odwoławczego.

k.p.k. art. 457 § 3

Kodeks postępowania karnego

Zakres kontroli sądu odwoławczego.

k.p.k. art. 536

Kodeks postępowania karnego

Granice kontroli Sądu Najwyższego.

k.p.k. art. 435

Kodeks postępowania karnego

Obowiązek Sądu Najwyższego uchylenia orzeczenia z urzędu.

k.p.k. art. 439

Kodeks postępowania karnego

Bezwzględne podstawy kasacyjne.

k.p.k. art. 455

Kodeks postępowania karnego

Zakres rozpoznania kasacji.

pr. pras. art. 1

Ustawa Prawo prasowe

Zasada rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej.

pr. pras. art. 6

Ustawa Prawo prasowe

Obowiązek prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk.

pr. pras. art. 10 § 1

Ustawa Prawo prasowe

Obowiązek działania zgodnego z etyką zawodową, zasadami współżycia społecznego oraz przepisami prawa.

pr. pras. art. 12 § 1

Ustawa Prawo prasowe

Obowiązek zachowania szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, w tym sprawdzenia zgodności z prawdą lub podania źródła, oraz ochrony dóbr osobistych.

Konstytucja RP art. 30 § 1

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej

Nakaz poszanowania i ochrony godności człowieka.

Konstytucja RP art. 31 § 3

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej

Klauzula ogólna dotycząca ograniczeń konstytucyjnych wolności i praw ze względu na ochronę dobra powszechnego lub wolności i praw innych osób.

Konstytucja RP art. 47

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej

Prawo do ochrony czci i dobrego imienia.

Konstytucja RP art. 54 § 1

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej

Wolność wyrażania poglądów i rozpowszechniania informacji.

Konstytucja RP art. 54 § 2

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej

Zakaz cenzury prewencyjnej środków społecznego komunikowania.

Konstytucja RP art. 91 § 1

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej

Obowiązek bezpośredniego stosowania umów międzynarodowych w polskim porządku prawnym.

k.k. art. 53 § 2

Kodeks karny

Okoliczności uwzględniane przy wymiarze kary (zachowanie po popełnieniu przestępstwa, starania o naprawienie szkody).

k.k. art. 46 § 1

Kodeks karny

Zamiana kar.

k.k.w. art. 65 § 1

Kodeks karny wykonawczy

Zamiana kar.

k.k.w. art. 65 § 2

Kodeks karny wykonawczy

Zamiana kar.

Argumenty

Skuteczne argumenty

Świadome rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji nie jest chronione przez wolność słowa. Prawo do krytyki nie obejmuje kłamstwa i pomówienia. Obrona społecznie uzasadnionego interesu wymaga prawdziwości zarzutów. Działanie w złej wierze i brak podstaw faktycznych dla zarzutów wyklucza zastosowanie kontratypów.

Odrzucone argumenty

Sąd odwoławczy zaniechał wszechstronnej kontroli z punktu widzenia prawa do wolności wypowiedzi. Wymierzona kara była nieproporcjonalną ingerencją w wolność ekspresji. Konwencja o Ochronie Praw Człowieka przewiduje szerszy zakres ochrony niż prawo krajowe.

Godne uwagi sformułowania

Zniesławienie dokonane ze świadomością nieprawdziwości informacji (...) nigdy nie służy obronie społecznie uzasadnionego interesu. Zachowanie takie nie korzysta z ochrony udzielanej wolności wypowiedzi i prawu do krytyki. Granice dopuszczalnej krytyki są szersze w stosunku do polityków i ich działań publicznych, niż wobec osób prywatnych. Nie można ogólnikowo powołać się na wolność wyrażania poglądów, gdy wolność ta jest właśnie ograniczona koniecznością ochrony dobrego imienia innej osoby.

Skład orzekający

H. Gradzik

przewodniczący

R. Sądej

sędzia

J. Skwierawski

sprawozdawca

Informacje dodatkowe

Wartość precedensowa

Siła: Wysoka

Powoływalne dla: "Ustalenie granic wolności słowa i prawa do krytyki w kontekście odpowiedzialności za zniesławienie, zwłaszcza w przypadku dziennikarzy."

Ograniczenia: Orzeczenie dotyczy konkretnego stanu faktycznego, gdzie kluczowe było udowodnienie złej wiary i świadomości nieprawdziwości informacji.

Wartość merytoryczna

Ocena: 8/10

Sprawa dotyczy fundamentalnego konfliktu między wolnością słowa a ochroną dobrego imienia, z udziałem dziennikarza i ważnymi odniesieniami do prawa europejskiego. Pokazuje, że wolność słowa nie jest absolutna.

Czy wolność słowa chroni kłamstwo? Sąd Najwyższy rozstrzyga konflikt między dziennikarzem a urzędnikiem.

Sektor

media

Asystent AI dla prawników

Twój asystent do analizy prawnej

Zadaj pytanie prawne, zleć analizę orzecznictwa i przepisów, lub poproś o projekt pisma — AI przeszuka ponad 1,4 mln orzeczeń i aktualne akty prawne.

Analiza orzecznictwa i przepisów
Drafting pism i dokumentów
Odpowiedzi na pytania prawne
Pogłębiona analiza z doktryny

Powiązane tematy

Pełny tekst orzeczenia

Oryginał, niezmieniony
POSTANOWIENIE  Z  DNIA  22  CZERWCA  2004  R. 
V  KK  70/04 
 
Zniesławienie dokonane ze świadomością nieprawdziwości informacji 
i ocen o postępowaniu oraz właściwościach innej osoby (art. 212 § 1 i 2 
k.k.) nigdy nie służy obronie społecznie uzasadnionego interesu (art. 213 § 
2 k.k.). 
Zachowanie takie nie korzysta z ochrony udzielanej wolności wypo-
wiedzi i prawu do krytyki przez art. 31 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej 
Polskiej, ani art. 10 ust. 2 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Czło-
wieka i Podstawowych Wolności. 
 
Przewodniczący: sędzia SN H. Gradzik. 
Sędziowie SN: R. Sądej, J. Skwierawski (sprawozdawca). 
 
Sąd Najwyższy w sprawie Andrzeja M. skazanego za przestępstwo 
określone w art. 212 § 2 k.k., po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie, 
w dniu 22 czerwca 2004 r., kasacji wniesionej przez Rzecznika Praw Oby-
watelskich, na korzyść skazanego od wyroku Sądu Okręgowego w S. z 
dnia 26 listopada 2003 r., utrzymującego w mocy wyrok Sądu Rejonowego 
w S. z dnia 8 listopada 2002 r., 
 
o d d a l i ł   kasację (...). 
 
 
U Z A S A D N I E N I E 
 
Sąd Rejonowy w S. wyrokiem z dnia 8 listopada 2002 r. uznał An-
drzeja M. za winnego tego, że „w okresie od 4 do 11 lutego 2001 r. w P., 

 
2
działając w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, będąc redaktorem na-
czelnym Tygodnika Regionalnego „Wieści P.”, w wydaniach gazety z dnia 4 
lutego 2001 r. i z dnia 11 lutego 2001 r. pomówił Piotra M. o właściwości 
lub postępowanie mogące poniżyć go w opinii publicznej lub narazić na 
utratę zaufania potrzebnego do zajmowania stanowiska Rzecznika Praso-
wego Zarządu Gminy w P. oraz Naczelnika Wydziału Promocji i Informacji 
Urzędu Gminy w P., w ten sposób, że umieścił w treści gazety nieprawdzi-
we zarzuty wyrażające się w zestawieniu czytelnej fotografii biletu wizyto-
wego Piotra M. z wyraźnie widocznym jego imieniem i nazwiskiem z tytu-
łem „Promocja kombinatorstwa”, a nadto w stwierdzeniach, że „(...) tylko 
jakiś szantaż, niezrozumiałe partyjne szachy mogły wynieść M. na funkcję 
naczelnika” oraz, że Piotr M. „pozwala sobie (...) na zniechęcanie klientów 
do współpracy z innymi nośnikami reklamy czyniąc sobie niedozwolony 
użytek z pełnionej funkcji publicznej”, to jest popełnienia przestępstwa 
określonego w art. 212 § 1 k.k. w zw. z art. 12 k.k. i – na podstawie art. 212 
§ 1 k.k. – wymierzył karę 3 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym 
zawieszeniem jej wykonania na dwuletni okres  próby. 
Na podstawie art. 72 § 1 pkt 2 k.p.k. Sąd zobowiązał oskarżonego do 
„przeproszenia pokrzywdzonego poprzez zamieszczenie na pierwszej stro-
nie Tygodnika Regionalnego «Wieści P.» – w terminie miesiąca od upra-
womocnienia się wyroku – oświadczenia następującej treści: Oświadczam, 
że informacje dotyczące Piotra M. podane przeze mnie do publicznej wia-
domości w «Wieściach P.» z dnia 11 lutego 2001 r., o „kombinatorstwie” 
oraz „zniechęcaniu klientów do współpracy z innymi nośnikami reklamy” i 
„czynieniu sobie niedozwolonego użytku z pełnionej funkcji publicznej” są 
nieprawdziwe i mogły narazić Piotra M. na utratę zaufania potrzebnego do 
pełnionych przez niego funkcji. Przepraszam wszystkich, których wprowa-
dziłem swoimi artykułami w błąd.” 

 
3
Po rozpoznaniu apelacji wniesionych przez oskarżonego i jego 
obrońcę, Sąd Okręgowy w S. wyrokiem z dnia 26 listopada 2003 r. utrzy-
mał w mocy zaskarżony wyrok. 
Kasację od wyroku Sądu Okręgowego wniósł – na podstawie art. 521 
k.p.k. – Rzecznik Praw Obywatelskich, zaskarżając wyrok „w całości na 
korzyść Andrzeja M.”. W kasacji podniesiono zarzut „rażącego i mogącego 
mieć istotny wpływ na treść zaskarżonego orzeczenia naruszenia art. 4 i 
art. 457 § 2 k.p.k., polegającego na niedokonaniu wszechstronnej kontroli 
przez sąd odwoławczy, poprzez zaniechanie dokonania analizy wyroku 
Sądu pierwszej instancji z punktu widzenia prawa do wolności wypowiedzi, 
wyrażonego w art. 10 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i 
Podstawowych Wolności (Dz. U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284 ze zm.) w zw. z 
art. 91 ust. 1 Konstytucji RP – i w konsekwencji nieuwzględnienie przez 
sąd odwoławczy okoliczności przemawiających na korzyść oskarżonego”. 
Autor kasacji zawarł w niej wniosek o uchylenie zaskarżonego wyroku i 
przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu w S. do ponownego rozpozna-
nia w postępowaniu odwoławczym. 
W pisemnej odpowiedzi na kasację oskarżyciel prywatny wniósł o jej 
oddalenie utrzymując, że nieuwzględnienie realiów sprawy powoduje, iż 
argumentacja zawarta w kasacji oraz przytoczone w niej poglądy wyrażone 
w orzeczeniach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nie znajdują za-
stosowania w niniejszej sprawie. 
Sąd Najwyższy zważył, co następuje: 
Kasacja nie jest zasadna. 
Zakres kontroli Sądu Najwyższego wyznaczają w niniejszej sprawie 
granice zaskarżenia i podniesionych zarzutów (art. 536 k.p.k.); nie zacho-
dzi przy tym żaden z wypadków określonych w art. 435, 439 i 455 k.p.k. 
Treść podniesionego w kasacji zarzutu pozwala przyjąć, że Autor ka-
sacji upatruje jej podstawy w uchybieniu polegającym na „zaniechaniu” 

 
4
przez Sądy orzekające rozważenia normatywnych konsekwencji prawa do 
wolności wypowiedzi, w wyniku czego doszło do nieuwzględnienia okolicz-
ności przemawiających na korzyść skazanego (naruszenie art. 4 k.p.k. i art. 
457 § 2 k.p.k. – powinno być: art. 457 § 3 k.p.k., przyp. SN). W treści za-
rzutu nie skonkretyzowano okoliczności, które przemawiałyby na korzyść 
skazanego, gdyby Sądy orzekające rozważyły konsekwencje postanowień 
art. 10 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych 
Wolności (zwanej dalej Konwencją) i art. 91 ust. 1 Konstytucji Rzeczypo-
spolitej Polskiej. Nie wskazano nawet, czy okoliczności te miałyby znacze-
nie dla ustaleń w sferze winy, czy wyłącznie w zakresie rodzaju ingerencji, 
w tym w szczególności kary i jej wymiaru. 
Wątpliwości wynikających z nazbyt ogólnego sformułowania zarzutu 
kasacji nie usuwa treść argumentacji zaprezentowanej w jej uzasadnieniu. 
W obszernej, pierwszej części uzasadnienia przedstawiono stan prawny i 
poglądy dotyczące prawa do wolności wypowiedzi, jego znaczenia dla spo-
łeczeństwa demokratycznego i obowiązku bezpośredniego zastosowania w 
wewnętrznym obrocie prawnym zarówno art. 10 Konwencji, jak i odnoszą-
cego się do przepisów tego artykułu orzecznictwa Europejskiego Trybunału 
Praw Człowieka w Strasburgu (zwanego dalej Trybunałem). Poglądy te nie 
budzą żadnych istotnych kontrowersji, podobnie jak treść i motywy wska-
zanych w kasacji orzeczeń Trybunału i rozstrzygnięć Sądu Najwyższego. 
W tej części kasacji wyrażono jednak przekonanie, że „wzięcie pod uwagę 
powyższych standardów mogłoby – zdaniem Autora kasacji (przyp. SN) – 
spowodować korzystniejszą dla oskarżonego ocenę zachowania”. Wyraże-
nie takiego przekonania może prowadzić do wniosku, zgodnie z którym Au-
tor kasacji kwestionuje w ogóle zasadność uznania skazanego za winnego 
popełnienia występku przypisanego mu przez Sądy. Wszak wśród argu-
mentów kasacji w tej części zaprezentowano m.in. wyrażony przez Trybu-
nał pogląd, iż „granice  dopuszczalnej krytyki są szersze w stosunku do po-

 
5
lityków i ich działań publicznych, niż wobec osób prywatnych” (Lingens 
przeciwko Austrii) – co mogłoby wskazywać na to, że Autor kasacji czyn 
przypisany skazanemu uznaje za legalny czy to jako pozbawiony znamion 
czynu zabronionego, czy też z powodu wyczerpania znamion kontratypu 
prawa do krytyki, wyłączającego bezprawność czynu. 
Dla oceny granic podniesionego w kasacji zarzutu znaczący jest fakt, 
iż w pozostałej części uzasadnienia kasacji przedstawiono argumentację, 
której istotą jest niewątpliwie kwestionowanie „nieproporcjonalności inge-
rencji”, poprzez wskazanie na potrzebę rozważenia, czy wymierzenie orze-
czonej kary było ingerencją „konieczną” w rozumieniu art. 10 ust. 2 Kon-
wencji. Ta część kasacji zdaje się zatem przeczyć zamiarowi kwestiono-
wania winy, a nawet sugerować, że w tym zakresie rozstrzygnięcie Sądów 
akceptuje. W każdym razie, skonkretyzowany charakter argumentacji tej 
części uzasadnienia kontrastuje z pierwszą jego częścią, w której niekon-
trowersyjne, ogólne poglądy zaprezentowano bez jakiegokolwiek wskaza-
nia, które z nich, i w jakim stopniu czy zakresie pozostają w sprzeczności 
lub choćby w merytorycznym związku z realiami niniejszej sprawy oraz kie-
runkiem i treścią prawomocnego wyroku. Gdyby nawet jednak przyjąć, że 
pierwszą część kasacji uznać należy  za wywód wprowadzający w zagad-
nienie swobody wypowiedzi i prawa do krytyki, i uzasadniający w ten spo-
sób potrzebę rozważenia proporcjonalności ingerencji (art. 10 ust. 2 Kon-
wencji) – to i wówczas niejasne pozostaje czy „konieczność” jest – według 
Autora kasacji – warunkiem prawnej dopuszczalności ingerencji, czy ogra-
niczeniem odnoszącym się tylko do rodzaju ingerencji, a zwłaszcza wymia-
ru kary. 
Ostatecznie, podkreślona wyżej niejasność, choć nie pozwala rozpo-
znać realnego znaczenia poszczególnych twierdzeń kasacji dla niniejszej 
sprawy, nie stanowi formalnej przeszkody do objęcia rozważaniami również 
kwestii legalności ingerencji. O zamiarze wywołania kontroli kasacyjnej i w 

 
6
tej kwestii świadczyć może zamieszczone w kasacji stwierdzenie, że „gra-
nice dozwolonej krytyki, w przypadku gdy przedmiotem postępowania jest 
zachowanie dziennikarza polegające na publikowaniu na łamach czasopi-
sma materiałów odnoszących się do działalności polityków, są wyznaczone 
nie tylko przez odpowiednie uregulowania kodeksu karnego, lecz także 
przez przepis art. 10 Konwencji oraz odnoszące się do niego orzecznictwo” 
Trybunału. Z wyrażonego w tym stwierdzeniu poglądu wynika, iż Autor ka-
sacji dopuszcza możliwość, że w niniejszej sprawie bezprawność czynu 
skazanego, stwierdzona z uwzględnieniem przepisów art. 212 i 213 k.k., 
nie musi oznaczać, iż czyn ten – oceniony z zastosowaniem standardów 
wynikających z art. 10 Konwencji – pozostaje nadal bezprawny. Nie prze-
sądzając a priori kwestii różnicy w zakresie unormowania wyłączenia od-
powiedzialności między obu wskazanymi regulacjami prawnymi, istotne jest 
rozważenie czy różnica ta – jeżeli istnieje – ma istotnie, uwzględniając cha-
rakter czynu, znaczenie w niniejszej sprawie. 
Rozważania w tym zakresie, a także w zakresie dotyczącym kary na-
leży poprzedzić przedstawieniem ustaleń faktycznych dokonanych in con-
creto przez Sądy orzekające. Ustalenia te nie są wprawdzie w jakimkolwiek 
stopniu kwestionowane w kasacji, niemniej potrzeba zaprezentowania naji-
stotniejszych przedmiotowych i podmiotowych okoliczności charakteryzują-
cych czyn przypisany skazanemu pozostaje w ścisłym związku z podnie-
sionym w kasacji zarzutem uchylenia się Sądów orzekających od obowiąz-
ku dokonania prawnej oceny czynu z uwzględnieniem kryteriów wskaza-
nych w art. 10 Konwencji. Warunkuje to również możliwość dokonania kon-
frontacji tez i poglądów wskazanych w kasacji z konkretnym czynem, od 
czego zależy ustalenie ich znaczenia w rozpoznawanej sprawie. 
Skazany Andrzej M. w wydawanym przez siebie lokalnym (rejon 
Gminy P.) tygodniku „Wieści P.” w artykule zamieszczonym w tym piśmie 
odniósł się krytycznie do inicjatywy wydawania przez organ wykonawczy 

 
7
samorządu terytorialnego odrębnego tygodnika („Informator P.”), przezna-
czonego dla społeczności tej samej gminy. Podstawą tej krytycznej opinii, 
wyrażonej niezwłocznie po ukazaniu się pierwszego numeru konkurencyj-
nego tygodnika, było założenie, iż wydawnictwo to może być jedynie środ-
kiem propagandowym władzy samorządowej, nie spełniającym wymogu 
rzetelnego informowania. Niezależnie od kwestii racjonalności takiego po-
glądu, nie znajdującego żadnego potwierdzenia w treści pierwszego nume-
ru pisma, i niezależnie także od kontrowersyjności poglądu odmawiającego 
innemu podmiotowi prawa do korzystania z wolności prasy – kwestia ta, co 
oczywiste, nie stanowiła przedmiotu postępowania w niniejszej sprawie. 
Przedmiotem tym stały się natomiast te wypowiedzi zamieszczone w 
tej i następnej publikacji Andrzeja M., które dotyczyły bezpośrednio osoby 
Piotra M., pełniącego w Zarządzie Gminy funkcję Naczelnika Wydziału 
Promocji i Informacji Gminy i inicjatora wydawania „Informatora P.”. Treść 
tych wypowiedzi, które stanowiły zniesławienie, przytoczona została w opi-
sie czynu przypisanego skazanemu. Nie dysponował on w chwili publikacji 
żadnymi danymi, które wskazywałyby na istnienie przedstawionych przez 
niego faktów lub stanowiłyby usprawiedliwienie dla zaprezentowanych 
ocen. Żadnych okoliczności przekonujących o istnieniu opublikowanych 
faktów, czy uprawdopodobniających choćby oceny dotyczące sylwetki i po-
stępowania Piotra M. nie ujawniono również w całym przebiegu postępo-
wania sądowego, mimo uwzględnienia wniosków dowodowych skazanego. 
W postępowaniu tym przeprowadzono dowód prawdy w zakresie faktów, a 
także dowody niezbędne dla wykazania, czy istniały okoliczności uzasad-
niające treść negatywnych ocen wyrażonych w publikacjach. W wyniku 
tych czynności trafnie i zgodnie z treścią ujawnionych dowodów ustalono, 
że zarzuty podniesione przez Andrzeja M. publicznie, w środku masowego 
komunikowania, były nieprawdziwe. Niezgodne z prawdą były również inne 
zawarte w tych publikacjach informacje dotyczące pokrzywdzonego. Sąd 

 
8
nie uznał ich wprawdzie za zniesławiające, lecz miały one w tej sprawie 
znaczenie polegające na tym, że służyły do wytworzenia u czytelnika prze-
konania o prawdziwości faktów i ocen objętych opisem czynu. W uzasad-
nieniach zapadłych rozstrzygnięć przedstawiono wyczerpująco treść dowo-
dów oraz oceny i wnioski wynikające z ich analizy. 
Ustalenia Sądów orzekających nie pozostawiają żadnych wątpliwo-
ści, że fakty, o których skazany informował w swoich artykułach nie miały 
miejsca. Pokrzywdzony nie zniechęcał klientów do korzystania z innych 
nośników reklamy, nie nadużywał pełnionej funkcji publicznej, nie krytyko-
wał lokalnych mediów i nie opiewał własnych zasług. Z tego samego po-
wodu nie znajdowało żadnego usprawiedliwienia sformułowane – na pod-
stawie tak stworzonych faktów – stwierdzenie, że pokrzywdzony „już w 
pierwszym numerze” wydawanego pisma „daje wyraz swej postawy poli-
tycznej”, a nawet „celuje w partyjnictwie”. W kontekście, w jakim  zamiesz-
czona została ta ostatnia ocena, ma ona – wbrew stanowisku Sądu Rejo-
nowego – jednoznacznie pejoratywne znaczenie. Przedstawia ona osobę 
pełniącą funkcję publiczną, jako niezdolną do obiektywnego postrzegania 
rzeczywistości, czynienia racjonalnych ocen i powodowaną dbałością o in-
teresy wyłącznie własnego ugrupowania z ignorowaniem interesu publicz-
nego. Należy dodać, że w pierwszym numerze pisma nie ma żadnej wypo-
wiedzi pokrzywdzonego. 
Fotograficzno-graficzny zabieg ilustrujący stronę tytułową „Wieści P.” 
w połączeniu ze związanym z nim tekstem informuje czytelników, że dzia-
łalność pokrzywdzonego, Naczelnika Wydziału Promocji Gminy, jest „pro-
mocją kombinatorstwa”. Całość wypowiedzi, znajdującej kumulację i pod-
sumowanie w części ilustracyjnej, jest w swej treści zupełnie jasną odpo-
wiedzią udzieloną przez skazanego w nieznanej mu kwestii, bez podjęcia 
choćby próby sprawdzenia okoliczności faktycznych. Pokrzywdzony od 
chwili podjęcia pracy w Urzędzie Gminy – jak ustalono w toku postępowa-

 
9
nia – zaprzestał prowadzenia własnej agencji reklamowej. Jest oczywiste, 
że nawet gdyby prowadził ją nadal, to i wówczas nie uzasadniałoby to wca-
le – bez ustalenia konkretnych okoliczności o przeciwnej wymowie – twier-
dzenia o jego nieuczciwości. Natomiast zaniechanie sprawdzenia czy takie 
okoliczności istnieją, a zwłaszcza pominięcie – łatwego w praktyce – usta-
lenia, czy pokrzywdzony agencję tę nadal prowadzi, było w tych warunkach 
świadomym, publicznym pomówieniem o nieuczciwość, przybierającym w 
publikacji przemyślaną, spektakularną formę wyrazu. Kombinatorstwo jest 
synonimem nieuczciwości, skłonności do podejmowania nielegalnych 
przedsięwzięć i oszukańczych interesów. Zwrot „promocja kombinator-
stwa”, choć może sugerować, że pokrzywdzony „tylko” propaguje takie 
sposoby postępowania, jest w istocie zręcznym wykorzystaniem treści jego 
działalności publicznej, odzwierciedlonej w nazwie stanowiska – dla 
wzmocnienia efektu wynikającego z kontrastu negatywnej sylwetki i cha-
rakteru pełnionej funkcji. Przekazanie informacji o postawie, sylwetce oraz 
sposobie postępowania pokrzywdzonego uczynione zostało publicznie w 
sytuacji, w której – na czas pełnienia swej funkcji – zawiesił działalność 
swojej firmy. 
W sprawie niniejszej do czasu zakończenia postępowania nie ujaw-
niono również żadnych okoliczności, które w jakimkolwiek stopniu uzasad-
niałyby prezentowane w publikacjach skazanego oceny dotyczące sposobu 
objęcia urzędu przez pokrzywdzonego. Stwierdzenie: „logicznie rzecz bio-
rąc, tylko jakiś szantaż, niezrozumiałe partyjne szachy mogły wynieść M. 
na funkcję naczelnika” – obok zamieszczonej w innym miejscu opinii, 
zgodnie z którą pokrzywdzony „jest koszmarnym snem”, przedstawiają 
urzędnika jako osobę w tak wysokim stopniu nieodpowiednią do pełnienia 
powierzonej mu funkcji, że nie jest logicznie możliwe, aby osoba taka mo-
gła otrzymać ten urząd w sposób zgodny z powszechnie przyjmowanymi 
regułami. Piszący, zorientowany przecież w sprawach publicznych, nie 

 
10
mógł nie mieć przy tym świadomości, że o obsadzie personalnej decyduje 
w takich wypadkach koalicja ugrupowań dysponujących większością w ra-
dzie gminy, i że ten właśnie sposób obsady stanowisk, powszechny w poli-
tycznej praktyce, nie narusza utrwalonych reguł postępowania. Z opinii 
przytoczonych wyżej, przedstawionych publicznie lokalnej społeczności 
wynika natomiast przekonanie piszącego, iż kandydatura Piotra M. była tak 
dalece niestosowna, że te zwykłe reguły nie mogły być wystarczające. Jest 
zrozumiałe, że przedstawienie określonych okoliczności świadczących o 
istnieniu wiarygodnych podstaw takiego przekonania, przesądzałoby o 
działaniu pozostającym w granicach prawa do dziennikarskiej krytyki i pra-
wa do swobody wyrażania opinii. W tym jednak wypadku opinie te nie miały 
żadnych podstaw, ani w przedstawianych wyżej niezgodnych z prawdą fak-
tach, ani w jakichkolwiek innych zaszłościach. Wyrażają one posiadane wy-
łącznie przez ich autora przekonanie, że pokrzywdzony pozbawiony jest 
nie tylko moralnych i zawodowych kwalifikacji do pełnienia funkcji, lecz tak-
że w ogóle niestosowny w takim stopniu, że żadne uczciwe i rozsądnie 
pojmowane kryteria jego wyboru nie mogły być stosowane. 
Stronę podmiotową czynu charakteryzuje przede wszystkim i w bar-
dzo istotny sposób fakt, iż skazany w chwili publikacji wiedział, że opisywa-
ne przez niego fakty nie miały miejsca, a formułowane oceny nie wynikają z 
żadnych znanych mu okoliczności faktycznych. W czasie przygotowywania 
publikacji nie podjął bowiem czynności zmierzających do ustalenia okolicz-
ności przydatnych dla treści wypowiedzi, a zwłaszcza ocen dotyczących 
kompetencji pokrzywdzonego, jego uczciwości i sposobu pełnienia obo-
wiązków. Zdecydowanie negatywne oceny niweczyły w opinii publicznej 
jego dotychczasowy dorobek zawodowy i przedstawiały go jako niegodne-
go zaufania potrzebnego dla wykonywania jego obowiązków. Oczywistym, i 
objętym zamiarem skazanego, skutkiem tych ocen było jednocześnie za-
kwestionowanie osobowości i sylwetki podejrzanego, jako człowieka lek-

 
11
ceważącego zasady ludzkiej i zawodowej przyzwoitości. Ujmując rzecz la-
pidarnie, po lekturze publikacji skazanego czytelnik nie mógł mieć wątpli-
wości, że w Zarządzie Gminy pracuje człowiek, który nie powinien pełnić 
funkcji publicznej. 
Trzeba podkreślić, że zawarte w publikacjach stwierdzenia odniesio-
ne zostały do osoby, której skazany nie znał ani osobiście, ani z treści pu-
blicznych wystąpień, nie znał jej zawodowej przydatności, ocen jego do-
tychczasowej zawodowej działalności, ani jego postawy jako urzędnika – a 
te właśnie kwestie uczynił przedmiotem swych publikacji. Piszący nie sko-
rzystał z możliwości skonfrontowania celowości i podstaw swego zamie-
rzenia z doświadczeniem bezpośredniej rozmowy z pokrzywdzonym. Zre-
zygnował ze sposobności do poczynienia własnych bezpośrednich spo-
strzeżeń, nie dopuszczając możliwości ewentualnej weryfikacji swego sta-
nowiska. Tymczasem potrzebę takiego postąpienia dyktował dodatkowo 
fakt, iż pokrzywdzony w chwili pierwszej publikacji pracował w Urzędzie 
Gminy dopiero miesiąc, a funkcję naczelnika pełnił od zaledwie kilku dni. 
Niewątpliwa determinacja w zniesławianiu pokrzywdzonego nie pozwoliła 
skazanemu skorygować swego postępowania, także po otrzymaniu w krót-
kim czasie kolejnych sprostowań Piotra M. Żadnego z nich nie opublikował 
i nigdy nie poinformował pokrzywdzonego o przyczynach odmowy ich opu-
blikowania. Ta sama determinacja spowodowała natomiast opublikowanie 
ośmieszającego komentarza do nieopublikowanych sprostowań, wraz z 
zarzutem „niezrozumienia pojęcia wolności prasy”. Teksty wszystkich spro-
stowań utrzymane były w rzeczowym i spokojnym tonie. 
Skazany twierdził w toku procesu, że sprawdzał fakty w zakresie 
wszystkich kwestii podejmowanych w publikacjach, a wszystkie opisane 
przez niego okoliczności są zgodne z prawdą. Deklaracje te są sprzeczne z 
innymi jego stwierdzeniami, objaśniającymi charakter poszczególnych wy-
powiedzi. Andrzej M. przyznaje bowiem, komentując zarzut zniechęcania 

 
12
reklamodawców i nadużywania stanowiska, że „w żadnej publikacji nie opi-
sywał sposobu, w jaki Piotr M. zniechęca, a jedynie sygnalizuje problem na 
dużym poziomie ogólności”. Komentarz ten uzupełnia wskazaniem osób, 
które były zniechęcane do współpracy z redakcją „Wieści P.”. Żadna z tych 
osób nie była klientem „Wieści P.” w znaczeniu zabiegającego o odpłatne 
zamieszczanie reklam. Rzecz w tym, że nawet użycie w publikacji „dużego 
stopnia ogólności” nie pozostawia wątpliwości co do przedmiotu naganne-
go postępowania Piotra M. – tymczasem Andrzej M., usprawiedliwiając tę 
wypowiedź wskazuje na inny przedmiot. Czymś innym jest przecież zarzut 
zniechęcania klientów do korzystania z usług określonego pisma i naduży-
cia pełnionej funkcji publicznej, a czym innym podejmowanie przez Piotra 
M. w granicach jego obowiązków zwykłych decyzji dotyczących zatrudnie-
nia czy zlecania określonym osobom pracy na rzecz wydawanego przez 
Zarząd Gminy „Informatora P.”. Decyzje te, gdyby Andrzej M. opisał je tak, 
jak w pismach procesowych, nie mogły stanowić przyczyny pomówienia i 
nie stałyby się przedmiotem postępowania. Sam skazany ujawnia zatem, 
że okoliczności nie dające podstaw do formułowania jakiegokolwiek zarzu-
tu wykorzystał – bez ujawnienia ich – do opublikowania zarzutu, jakiego 
one w żadnym stopniu nie uzasadniały. W tym wypadku „duży stopień 
ogólności” podyktowany był koniecznością, skoro okoliczności uzasadnia-
jące zarzut nie istniały, a przytoczenie rzeczywistych okoliczności ujawnia-
łoby ich nierelewantność dla treści zarzutu. Nie budzi wątpliwości umyślny i 
świadomy charakter tego zniesławiającego zabiegu. 
Podobnie niefrasobliwie komentuje Andrzej M. passus dotyczący 
sposobu uzyskania przez pokrzywdzonego nominacji na stanowisko na-
czelnika. Twierdzi bowiem, że pojęcie „szantaż” użyte zostało w trybie 
przypuszczającym, „gdyż miałem przesłanki do przypuszczeń co do faktu 
jego zaistnienia, dlatego też moje wypowiedzi są gatunkiem spekulacji” – 
wyjaśniając jednocześnie Sądowi, iż spekulacja to „przedstawianie przy-

 
13
puszczeń na określony temat”. Pomijając w tym miejscu fakt, iż – jak wyka-
zało postępowanie dowodowe – piszący nie dysponował wcale racjonal-
nymi przesłankami do tego rodzaju przypuszczeń, podkreślenia wymaga 
niedostrzeganie, że spekulacje nie stanowią uprawnionej podstawy do for-
mułowania treści pomawiających wskazaną personalnie osobę. 
W kwestii „promocji kombinatorstwa” skazany przyznaje wprost, że 
żadnymi w tym zakresie dowodami nie dysponował i zmierzał jedynie do 
wyjaśnienia sprawy. Fakt, iż pokrzywdzony w skardze prywatnej twierdzi – 
wywodzi Andrzej M. – że nie wykorzystywał pełnionej funkcji dla osiągania 
korzyści przez jego firmę, jest „satysfakcjonującym potwierdzeniem” sensu 
wyrażonej w publikacji troski o oddzielenie funkcji publicznej od interesów 
prywatnych. Stanowisko takie wymaga komentarza. Przede wszystkim, 
tekst zamieszczony pod ilustracją nie określa jednoznacznie przedmiotu 
żądanego wyjaśnienia. Nie wiadomo więc czy wyjaśnienia wymaga fakt 
prowadzenia nieuczciwych interesów, czy ich okoliczności. Wątpliwość tę 
rozstrzyga jednak w odbiorze czytelnika tytuł publikacji (pozbawiony znaku 
zapytania) w powiązaniu z treścią ilustracji. Konstrukcja publikacji jest za-
tem świadomym nadużyciem, polegającym na przedstawieniu jako faktu – 
mimo nieustalenia przez piszącego okoliczności o znaczeniu podstawo-
wym – niczym nieusprawiedliwionego domniemania autora publikacji. Po 
wtóre, oskarżyciel prywatny znacznie wcześniej, bo już w sprostowaniu 
przesłanym Andrzejowi M., i nieopublikowanym przez niego, zawarł to sa-
mo stwierdzenie, co w skardze prywatnej – lecz nie stanowiło ono wówczas 
dla skazanego „satysfakcjonującego potwierdzenia”, ani powodu do opubli-
kowania sprostowania czy przeproszenia pokrzywdzonego. Dla skazanego 
istotna była jedynie jego osobista satysfakcja, nieistotna zaś i całkowicie 
zbędna jakakolwiek rehabilitacja bezpodstawnie pomówionego przez niego 
Piotra M. Przy deklarowanych przez skazanego dobrych intencjach nic nie 
stało przecież na przeszkodzie, aby opublikować sprostowanie i przeprosić 

 
14
pokrzywdzonego, nie dopuszczając do procesu sądowego, i – co znacznie 
ważniejsze – czyniąc to, czego wymagało elementarne poczucie sprawie-
dliwości i przyzwoitości. Skazany nigdy tego nie uczynił, i to mimo licznych 
sposobności zarówno przed wszczęciem postępowania, jak i w jego toku, a 
nawet po uprawomocnieniu się wyroku – a więc wtedy, kiedy obok racji 
moralnych istniał odrębnie prawnie nałożony obowiązek. 
W końcu, gdyby zamiarem skazanego – jak twierdzi – było istotnie 
spowodowanie jedynie wyjaśnienia określonych okoliczności, to z pewno-
ścią, gdyby działał w dobrej wierze, nie ogłaszałby publicznie i przedwcze-
śnie wiadomości o nieuczciwości pokrzywdzonego. Tylko w wypadku ujaw-
nienia faktów świadczących o wykorzystywaniu przez Piotra M. funkcji pu-
blicznej dla interesów jego prywatnej firmy adekwatne byłyby – jedno-
znacznie pomawiające go – ilustracje i tytuł publikacji, mającej czysto in-
formacyjny charakter. Pogląd, jakoby  bez racjonalnych podstaw faktycz-
nych można – bez kolizji z normą prawną – pomówić wskazaną imiennie 
osobę o naganne moralnie czy nawet karygodne postępowanie, tylko w ce-
lu zmuszenia jej do ustosunkowania się do zarzutu, jest i błędny i cyniczny. 
Podobnie, upatrywanie w takim postępowaniu realizowania dziennikarskiej 
„misji”, pełnionej w służbie interesu publicznego, słusznie budzi sprzeciw 
nie tylko opinii publicznej, lecz także tej części środowiska dziennikarskie-
go, która szanuje aksjologiczne podstawy swego zawodu. 
Sposób postępowania Andrzeja M. w niniejszej sprawie uwidacznia, 
w jaki sposób powzięty z góry zamiar sprawić może, że okoliczności nic nie 
znaczące lub nieistotne, a w każdym razie nie stwarzające podstaw dla 
określonych wniosków, przedstawić można – powodując się złą wiarą i 
własnym interesem – jako poważne zarzuty zniesławiające. Podmiotowe 
nastawienie autora publikacji dobrze ilustruje fakt, że nawet zamieszczenie 
nazwiska pokrzywdzonego w stopce redakcyjnej „Informatora P.” uznał za 
wystarczającą podstawę zarzutu autoreklamy, i to zarzutu podniesionego w 

 
15
ścisłym związku z zarzutem krytykowania innych, jako przejawu postawy 
politycznej pokrzywdzonego. Przykład ten odzwierciedla i trafnie charakte-
ryzuje stałą w wypowiedziach na temat Piotra M. dysproporcję między oko-
licznościami uznawanymi przez niego za wystarczającą podstawę formu-
łowania zarzutów a rzeczywistością. O takim samym nastawieniu świadczy 
także zachowanie skazanego po opublikowaniu pomówień; mimo bowiem 
starań pomówionego nigdy (i do chwili obecnej) nie poinformował czytelni-
ków pisma o dostarczeniu im nieprawdziwych wiadomości. Nie opublikował 
przesłanych mu sprostowań, uznając je za „absurdalne”. Nie przeprosił po-
krzywdzonego, a nałożony wyrokiem Sądu obowiązek przeproszenia ocenił 
jako „ofertę” nie do przyjęcia, skoro „wszystkie informacje dotyczące Piotra 
M. były prawdziwe i w odpowiedni sposób charakteryzowały jego sylwetkę”. 
Nie zamieścił też w swym periodyku jakiegokolwiek własnego wyjaśnienia. 
Przedstawione wyżej okoliczności charakteryzujące zachowanie An-
drzeja M. przekonują, że umyślnie, z zamiarem bezpośrednim, w celu znie-
sławienia Piotra M. pomówił go publicznie, z wykorzystaniem własnego ty-
godnika, o postępowanie i właściwości, które mogły go narazić na utratę 
zaufania potrzebnego dla jego działalności publicznej, i które przedstawiały 
go w ujemnym świetle z punktu widzenia zasad moralno-etycznych. Świa-
domość braku podstaw do podniesienia zniesławiających zarzutów, wyni-
kająca z rezultatów postępowania dowodowego, a także przytoczonych 
wyżej wypowiedzi Andrzeja M., pozwala twierdzić, że pomówienia były ce-
lowym działaniem zmierzającym do zdeprecjonowania Piotra M. w opinii 
lokalnej społeczności, jako osoby pełniącej funkcję publiczną. Skazany z 
konsekwencją demonstrował w tej sprawie postawę świadczącą o tym, że 
w granicach pojęcia wolności wypowiedzi i dopuszczalnej krytyki mieści się 
nieskrępowana, nie licząca się z realiami dowolność w zniesławieniu wska-
zanych imiennie osób, wykluczająca przy tym możliwość uwzględnienia ich 
stanowiska we własnej sprawie – i to tak przed, jak i po publikacji. W grani-

 
16
cach tak rozumianej wolności korzystający ze środka masowego komuni-
kowania ma zatem prawo kreowania rzeczywistości i cenzurowania 
wszystkiego, co jej nie odpowiada – co pozwala pozbawić czytelnika prawa 
do informacji o stanowisku pomówionego, także wtedy, kiedy przeczy on 
istnieniu faktów i okoliczności, które uczyniono podstawą zniesławiającej 
publikacji. Tak pojmowana swoboda w ferowaniu publicznego osądu 
sprzeciwia się zasadom moralnym, normom prawa i demokratycznym 
urządzeniom społecznym. Nie ma też nic wspólnego z prawem do krytyki 
jakiejkolwiek osoby, w tym osoby publicznej. Prawo do obrony, także w po-
staci prawa do opublikowania sprostowania, jest cywilizacyjnym standar-
dem, a kwestionowanie tego prawa uznać trzeba za anachronizm, będący 
reliktem autorytarnego, przedmiotowego traktowania osoby. W wypadku 
osądzania konkretnej osoby respektowanie reguły audiatur et altera pars 
nie ogranicza prawa do krytyki, lecz czyni ją moralnie uprawnioną i przez to 
skuteczną. Pozwala też na rozważenie i zobiektywizowanie wypowiedzi, 
albo – co szczególnie istotne – na uniknięcie bezpodstawnego pomówie-
nia. W tej ostatniej kwestii trafnie przytoczono w kasacji, obok wyrażonego 
przez Trybunał poglądu, iż „granice dopuszczalnej krytyki są szersze w 
stosunku do polityków”, uczynione w tym samym orzeczeniu zastrzeżenie, 
zgodnie z którym „nie oznacza to oczywiście, że ktoś tylko dlatego, że jest 
politykiem, może być bezkarnie szkalowany bez możliwości obrony dobre-
go imienia” (sprawa Lingens przeciwko Austrii). 
Potwierdzić też należy – jako trafne – ustalenie, iż postępowanie An-
drzeja M. nie było podyktowane obroną społecznie uzasadnionego intere-
su. Podnoszenie obiektywnie nieprawdziwych zarzutów, niezależnie od te-
go czy wynika z rażącej niestaranności, nierzetelności i nieodpowiedzialno-
ści, czy z celowego posłużenia się nieprawdą (jak w niniejszej sprawie) – 
nie realizuje idei swobody wypowiedzi i pozostaje ab ovo poza granicami 
dopuszczalnej krytyki. Nie służy również – co oczywiste – obronie jakiego-

 
17
kolwiek społecznie uzasadnionego interesu. Służyć może jedynie doraź-
nym interesom zniesławiającego, nigdy zaś interesowi publicznemu, który 
nie odnosi przecież żadnej korzyści z informacji fałszywej, wprowadzającej 
opinię publiczną w błąd, nie dającej się zatem wykorzystać zgodnie z tym 
interesem, bo nie przyczyniającej się do opisu rzeczywistości. Przeciwnie, 
informacja nieprawdziwa działa na szkodę tego interesu, obniżając zaufa-
nie jej odbiorcy do źródła informacji. O ile niesporne jest zatem, że interes 
prywatny może być również uzasadniony społecznie, o tyle rozważanie tej 
kwestii w wypadku nieprawdziwości zarzutu jest całkowicie bezprzedmio-
towe. 
W kwestii motywu działania Andrzeja M. przyjąć trzeba, że jeżeli 
przyczyn determinacji i konsekwencji z jaką występował przeciwko Piotrowi 
M. nie można upatrywać ani w powodach wskazywanych przez skazanego 
(bo w rzeczywistości nie istniały), ani w „osobistych animozjach mających 
podłoże personalne” (co trafnie podkreślano skargach apelacyjnych) – to 
wcale nie wynika z tego, że skazany działał irracjonalnie. Motywy jego dzia-
łania objaśniają przekonująco okoliczności świadczące o istnieniu pilnej 
potrzeby obrony interesów należącego do niego wydawnictwa, które za-
grożone zostały inicjatywą wydawania nowego pisma, a w szczególności 
świadczeniem usług reklamowych, zwiększającym konkurencję na rynku 
reklam. 
Skazany broniąc własnego, zagrożonego interesu, mógł podjąć różne 
działania zwiększające konkurencyjność swego pisma. Mógł również w 
rzeczowej, publicznej wypowiedzi podjąć problematykę racjonalnego 
kształtowania reguł tworzenia lokalnego rynku prasy, albo ujawnić – gdyby 
dysponował taką wiedzą – ewentualne fakty świadczące o działaniu me-
chanizmów nieuczciwej i niezgodnej z prawem konkurencji. Działań takich 
nie podjął, bo nie sposób uznać za nie napastliwej i emocjonalnej próby 
zakwestionowania prawa lokalnego samorządu do wydawania własnego 

 
18
pisma. Jest oczywiste, że o społecznej przydatności pisma i jego powo-
dzeniu rozstrzyga opinia jego odbiorców, a nie administracyjna ingerencja 
czy opinia konkurencji, antycypująca propagandowy charakter wydawnic-
twa. Niewiara w skuteczność tej próby była w powstałej sytuacji przyczyną 
ataku na cel zastępczy, a więc motywem ukierunkowanych personalnie za-
rzutów przeciwko uosabiającemu powstałe zagrożenie inicjatorowi pomysłu 
wydawania pisma samorządu. Andrzej M. chciał przekonać opinię publicz-
ną, że Piotr M. jest osobą pozbawioną moralnych i zawodowych kwalifika-
cji. Bezpodstawność podniesionych zarzutów pozwala twierdzić, że działa-
nia takie podjąłby skazany w stosunku do każdej osoby pozostającej w 
formalnej sytuacji pokrzywdzonego, ponieważ nie osobiste cechy i właści-
wości takiej osoby, lecz potrzeba obrony własnego dobra, była decydują-
cym motywem działania. W miejsce rzeczywistego problemu skazany stwo-
rzył nierzeczywisty wizerunek złego człowieka, z nadzieją skompromitowa-
nia go w opinii publicznej i przywrócenia stanu sprzed jego inicjatywy, w 
którym władze samorządowe nie wydawały pisma posiłkującego się wpły-
wami z reklam, a wielokrotnie przychylnie przez niego oceniany poprzednik 
pokrzywdzonego nie zagrażał interesom firmy Andrzeja M. 
W takiej sytuacji twierdzenia skazanego, że nie miał zamiaru, a nawet 
nie przewidywał, że publikacje mogą naruszać dobra osobiste Piotra M., a 
krytyka była rzeczowa i nie napastliwa – nie mogą być traktowane poważ-
nie, uwzględniając wszystkie wypowiedzi dotyczące pokrzywdzonego. 
Emocjonalny, zgryźliwy, (co przyznaje sam skazany) i złośliwy stosunek 
„Wieści P.” do Piotra M. ujawniają liczne późniejsze publikacje, w tym in-
formacja zamieszczona w numerze 81 z dnia 1 września 2002 r. (niepodpi-
sana, a więc odredakcyjna) przedstawiająca tendencyjnie żonę pokrzyw-
dzonego jako radną – wraz z niewybrednym, niesmacznym, zupełnie nie-
potrzebnym, charakteryzującym autora, a nie opisywane osoby, domysłem 
piszącego, dotyczącym także pokrzywdzonego. Ten niskiej próby materiał 

 
19
prasowy zamieszczono w bezpośrednim sąsiedztwie pochodzącego od tej 
samej redakcji komentarza na temat ... granic dopuszczalnej krytyki. 
Obszerne przedstawienie wyżej okoliczności charakteryzujących za-
chowanie skazanego pozwala skoncentrować dalsze rozważania wokół 
prawnych aspektów niniejszej sprawy, stanowiących podstawę argumenta-
cji zawartej w kasacji. 
Na wstępie tych rozważań należy przypomnieć, że w postanowie-
niach rozdziału II Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, określających de-
klarowane i konstytucyjnie chronione wolności oraz prawa osobiste i poli-
tyczne człowieka i obywatela, do wartości tych zaliczono zarówno godność 
człowieka, jako „źródło wolności i praw człowieka i obywatela”, nakazując 
jej poszanowanie i ochronę władzom publicznym (art. 30 ust. 1) oraz prawo 
do ochrony czci i dobrego imienia (art. 47), jak i wolność wyrażania swoich 
poglądów (art. 54 ust. 1), a więc wolność wypowiedzi. Niezależnie od sta-
nowiska zajmowanego w kwestii hierarchii poszczególnych wartości i praw, 
uzasadnione jest stwierdzenie, że istnieją stałe, oddziałujące wzajemnie i 
wieloaspektowo zależności między stanem poszanowania każdej z tych 
wartości a warunkującym ten stan i zależnym od niego jednocześnie, real-
nym wymiarem godności człowieka. Od praktyki kształtującej te powiązania 
i relacje zależy społeczny proces wzmacniania lub hamowania rozwoju kul-
turowego ludzkiej cywilizacji. Już sam fakt jednoczesnego realizowania 
różnych wolności i praw przysługujących każdej osobie prowadzi nieu-
chronnie do kolizji wymagających rozstrzygnięcia, której z wartości udzielić 
należy ochrony, rezygnując – z konieczności – z ochrony innej wartości. 
Jednym ze sposobów rozwiązywania takich kolizji jest ustanowienie praw-
nych ograniczeń w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw 
ze względu na konieczność ochrony dobra powszechnego albo wolności i 
praw innych osób. Rozwiązanie takie, wyznaczające prawne granice wol-

 
20
ności i praw, wyrażone zostało w art. 31 ust. 3 Konstytucji w postaci klau-
zuli ogólnej, dotyczącej wszystkich konstytucyjnych wolności i praw. 
Wolność wypowiedzi, będąca przedmiotem niniejszych rozważań, 
przysługuje również prasie, która „urzeczywistnia prawo obywateli do ich 
rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki 
społecznej” (art. 1 prawa prasowego). Krytyka może przybrać postać kryty-
ki spersonalizowanej, w tym wyrażającej dezaprobatę, przedstawiającej 
zatem określoną osobę w wyłącznie złym świetle, a więc naruszającej jej 
godność, cześć i przynależny jej szacunek. Właśnie godność i cześć jed-
nostki jest tym dobrem, które często zostaje naruszone w wyniku korzysta-
nia z wolności wyrażania swoich poglądów i prawa do krytyki. 
Granice wolności słowa i dopuszczalnej krytyki wyznaczają – zgodnie 
z wymaganiem formalnym wskazanym w art. 31 ust. 3 Konstytucji – usta-
wowe normy różnych gałęzi prawa. Na gruncie prawa karnego, w odniesie-
niu do omawianej problematyki zniesławienia w wyniku realizacji prawa do 
krytyki, klauzulę ogólną zawartą w art. 31 ust. 3 Konstytucji konkretyzuje 
treść art. 213 § 2 k.k. Przepis ten, stanowiący kontratyp dozwolonej krytyki, 
wyłącza bezprawność zniesławienia ustalając, iż „nie popełnia przestęp-
stwa określonego w art. 212 § 1 lub 2 k.p.k., kto publicznie podnosi lub 
rozgłasza prawdziwy zarzut służący obronie społecznie uzasadnionego in-
teresu”. Postanowienie to, precyzując granice prawnie dopuszczalnej kry-
tyki wskazuje jednoznacznie, że w tych jedynie wypadkach ustawodawca 
rezygnuje z ochrony czci, godności i dobrego imienia jednostki. Poza gra-
nicami dopuszczalnej krytyki pozostaje zatem wypadek każdego innego 
zachowania, nie odpowiadającego wymaganym łącznie znamionom kontra-
typu, określonym w art. 213 § 2 zd. 1 k.k. Dalsza część tego przepisu, nie 
jest dla niniejszych rozważań interesująca, skoro działanie Andrzeja M. po-
zostaje poza granicami prawnie dopuszczalnej krytyki już z powodu nie-
prawdziwości podniesionych zarzutów. Podstawą odpowiedzialności ska-

 
21
zanego zasadnie uczyniono zatem normę typu kwalifikowanego (art. 212 § 
2 k.k.) przestępstwa określonego w art. 212 § 1 k.k. Surowsza ocena 
prawna w wypadku podniesienia w środku społecznego komunikowania 
nieprawdziwego lub nawet prawdziwego zarzutu, lecz nie służącego obro-
nie społecznie uzasadnionego interesu, nie jest przejawem woluntaryzmu 
ustawodawcy, lecz uwzględnia z wymaganą racjonalnością wyższy stopień 
społecznej szkodliwości czynu i większy rozmiar krzywdy wyrządzonej jed-
nostce ze względu na zasięg i intensywność działania pomówienia. Jest 
oczywiste, że surowszą odpowiedzialność ponosi na podstawie tego prze-
pisu nie tylko dziennikarz, lecz także każda osoba korzystająca ze sposob-
ności opublikowania zniesławiającej wypowiedzi w środku społecznego 
komunikowania lub publikująca ją w inny sposób, porównywalny co do za-
sięgu oddziaływania. 
Wprowadzenie zakazu cenzury prewencyjnej środków społecznego 
komunikowania (art. 54 ust 2 Konstytucji) nie uzasadnia wniosku, że cześć, 
godność i dobre imię człowieka nie podlegają ochronie – ani poglądu, że 
ochrona tych wartości pozostaje odtąd wyłącznie kwestią niczym nie ogra-
niczonej woli autora wypowiedzi. Przeciwnie, funkcję wstępnej kontroli 
zgodności publikacji z wymaganiami określonymi w przepisach prawa, w 
tym prawa prasowego, powierza m.in. autorowi krytycznej wypowiedzi – a 
w wypadku niespełnienia tych wymagań zapewnia ochronę godności po-
krzywdzonego, przewidując odpowiedzialność karną autora na podstawie 
art. 212 § 2 k.k., niezależnie od przyczyny podniesienia nieprawdziwego 
zarzutu. 
Swoboda wypowiedzi i prawo do krytyki chronione są natomiast nale-
życie przez sam fakt wyłączenia bezprawności działania w wypadku pod-
niesienia lub rozgłoszenia zarzutu prawdziwego, służącego obronie spo-
łecznie uzasadnionego interesu. Z punktu widzenia zasad moralno-
etycznych, reguł współżycia społecznego i potrzeby ochrony powszechnie 

 
22
akceptowanych wartości całkowicie niezrozumiałe byłoby zarówno twier-
dzenie, że swoboda wypowiedzi i prawo do krytyki realizowane są również 
w wypadku podnoszenia czy rozgłaszania nieprawdziwego zarzutu znie-
sławiającego, jak i domaganie się prawnej ochrony takiego postępowania. 
Te same zasady, reguły i potrzeby legły u podstaw rozwiązań prawnych 
przyjętych przez przepisy prawa prasowego. Zobowiązują one do: 
 urzeczywistniania prawa obywateli do ich rzetelnego informowania 
(art. 1), a więc uczciwego, nie wprowadzającego  błąd co do istoty 
opisywanych zaszłości, 
 prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk (art. 6), 
 działania zgodnego z etyką zawodową, zasadami współżycia spo-
łecznego oraz pozostającego w granicach określonych przepisami 
prawa (art. 10 ust. 1), 
 zachowania szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wy-
korzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzenia zgodno-
ści z prawdą uzyskanych wiadomości lub podania ich źródła (art. 12 
ust 1 pkt 1), a także 
 chronienia dóbr osobistych (art. 12 ust. 1 pkt 2). 
Nie budzi zatem żadnych wątpliwości zarówno fakt umiejscowienia 
wskazanych obowiązków w ustawie określającej status zawodu dziennikar-
skiego, jak i wniosek, że zawarte w niej postanowienia wynikają z tych sa-
mych aksjologicznych podstaw, które przesądziły o treści normatywnych 
rozwiązań konstytucyjnych i prawnokarnych. Wymagania prawdziwości in-
formacji oraz warsztatowej rzetelności stanowią więc rozstrzygające kryte-
ria ustalania granicy wolności wypowiedzi i prawa do krytyki. W doktrynie 
przyjmuje się, że „granicą wolności słowa i wolności prasy jest kłamstwo; 
tam gdzie się ono zaczyna, kończy się wolność prasy” (J. Sobczak: Ustawa 
Prawo prasowe. Komentarz, Warszawa 1999, s. 92). Ze szczególną sta-
nowczością pogląd ten należy odnieść do granic dopuszczalnej, spersona-

 
23
lizowanej krytyki. W literaturze przedmiotu podkreśla się że: „informacje o 
innych osobach muszą być weryfikowane w pełnym zakresie. Muszą być 
one sprawdzone co do tego, czy są zgodne z prawdą lub oparte o pewne i 
wiarygodne źródło informacji” (J. Sobczak – op. cit., s. 166). Według tego 
samego Autora „nieprawdziwe, niesprawdzone wypowiedzi w sprawach 
publicznych, oparte na plotkach i pomówieniach, kłamliwe opinie krytyczne 
stanowią przekroczenie granic wolności wypowiedzi” (Ustawa Prawo pra-
sowe. Komentarz, w druku). Naruszanie godności i dobrego imienia przez 
podnoszenie i rozgłaszanie nieprawdziwych zarzutów ma w naszym kręgu 
cywilizacyjno-kulturowym jednoznacznie negatywną ocenę z powodu fun-
damentalnych racji moralnych i etycznych. W tym zatem zakresie ingeren-
cja prawa – respektującego te racje – w niczym nie narusza wolności wy-
powiedzi, która nie jest przecież równoznaczna z prawem do całkowitej 
dowolności, ani zgodą na działanie wolnego rynku werbalnego zła, lecz 
pozytywną wartością dojrzałej i odpowiedzialnej wolności. Nieprawda nie 
realizuje idei wolności wypowiedzi i nie służy żadnej innej wartości, a więc i 
obronie społecznie uzasadnionego interesu, bo czynienie zła nie przyspa-
rza dobra. Nie oczekuje jej również odbiorca informacji, skoro nie urzeczy-
wistnia jego prawa do informacji rzetelnej, lecz lekceważy go, dezinformuje 
i traktuje przedmiotowo. Nieprawda sprzeniewierza się idei wolności wypo-
wiedzi, deprecjonując samą jej istotę. Inne rozumienie swobody wyrażania 
poglądów, w tym prawa do krytyki, wyrażałoby aprobatę dla stałego obni-
żania kulturowych standardów oraz redukcji poziomu przyzwoitości, wraż-
liwości i odpowiedzialności. 
Zakres udzielanej pokrzywdzonemu ochrony prawnokarnej obejmuje 
– w wypadku pomówienia uczynionego publicznie – obok wypowiedzi doty-
czących faktów, także sądy wartościujące. W kwestii faktów rozstrzyganie 
w przedmiocie prawdziwości – decydujące najczęściej o udzieleniu ochrony 
dobremu imieniu albo wolności wypowiedzi – następuje w drodze przepro-

 
24
wadzenia dowodu prawdy i oceny jego wiarygodności. Okoliczność, iż sądy 
wartościujące (ujemne opinie i oceny) nie poddają się podobnej weryfikacji 
nie może oznaczać, że w wypadku zniesławiających ocen potrzeba praw-
nej ochrony godności osoby nie może być realizowana. Akceptowanym w 
orzecznictwie i doktrynie, racjonalnym kryterium dopuszczalności krytyki w 
tej postaci jest bowiem wskazanie dostatecznych podstaw faktycznych 
zniesławiających ocen. W wypowiedziach skazanego, objętych opisem 
przypisanego mu czynu, obok nieprawdziwych faktów są również oceny. W 
realiach niniejszej sprawy nie jest przy tym istotne istnienie trudności w za-
kwalifikowaniu niektórych wypowiedzi do faktów, czy ocen. Istotne jest na-
tomiast, że pozostają one w ścisłym związku z faktami mającymi te oceny 
uzasadniać, a skazany miał świadomość nieprawdziwości tych faktów. Wy-
nikający z tego oczywisty brak uzasadnienia oceny okolicznościami fak-
tycznymi jest nadużyciem wolności wypowiedzi i dopuszczalnej krytyki. Ta-
kie stanowisko wyraził Trybunał w sprawie Feldek przeciwko Słowacji w 
orzeczeniu z dnia 12 lipca 2001 r. (I.C. Kamiński, Swoboda wypowiedzi ..., 
Kraków 2003, s. 98), stwierdzając, że przy braku dostatecznej podstawy 
faktycznej wyrażonej opinii, dochodzi do nadużycia wolności słowa. Wbrew 
poglądowi komentatora, nie wynika z tego wymaganie ograniczone jedynie 
do postulatu zgodnie z którym „między oceną a rzeczywistością powinien 
istnieć pewien związek” (op. cit., s. 100). „Pewien”, to jakiś, jakikolwiek – co 
w żadnym stopniu nie odpowiada znaczeniu zwrotu „dostateczne podstawy 
faktyczne”. Pomówienie o nieuczciwość uzasadnione tylko majętnością 
określonej osoby spełniałoby proponowany przez komentatora warunek 
dopuszczalności krytyki, mimo oczywistego nadużycia swobody wypowie-
dzi. 
Świadome przedstawienie przez skazanego w publikacjach niepraw-
dziwych faktów i informacji o właściwościach pokrzywdzonego w postaci 
ocen „uzasadnionych” tymi faktami, wyklucza możliwość oceny takiego za-

 
25
chowania, jako odpowiadającego znamionom kontratypu określonego w 
art. 41 prawa prasowego, skoro przepis ten udziela ochrony krytyce „rze-
telnej, zgodnej z zasadami współżycia społecznego”. 
Z tych samych powodów niezasadne byłoby również twierdzenie, że 
skazany działał w – opartym na uzasadnionych podstawach – przeświad-
czeniu, że zarzuty są prawdziwe i, że broni społecznie uzasadnionego inte-
resu. Postępowanie Andrzeja M. nie daje się bowiem usprawiedliwić dobrą 
wiarą, ani działaniem w obronie takiego interesu. Niczego nie zmienia w 
tych warunkach okoliczność, że publikacje dotyczyły osoby pełniącej od 
kilku dni funkcję publiczną we władzach lokalnego samorządu. Skazany 
podniósł bowiem ze złą wiarą nieprawdziwe zarzuty przedstawiające infor-
macje o jej nieuczciwym postępowaniu i negatywnych właściwościach, w 
celu zdyskredytowania jej w opinii publicznej jedynie z powodu przejawie-
nia inicjatywy wydawniczej pozostającej w granicach powierzonych jej za-
dań – i to w sytuacji, w której inicjatywa ta mogła tylko, lecz wcale nie mu-
siała wpływać na konkurencyjność i rentowność firmy wydawniczej skaza-
nego. Przeświadczenie, o którym wyżej mowa, nie jest w obowiązującym 
stanie prawnym objęte kontratypem wyłączającym bezprawność pomówie-
nia – jak miało to miejsce uprzednio (art. 179 § 2 pkt 2 k.k. z 1969 r.). Nie 
oznacza to, że prawne konsekwencje wynikające z ustalenia tak określonej 
podmiotowej strony czynu nie mogą być i dzisiaj rozważane (błąd, niemoż-
ność przypisania umyślności). Jednakże w realiach niniejszej sprawy roz-
ważania takie nie znajdują uzasadnienia wobec trafnych ustaleń sądów w 
zakresie działania w złej wierze, zaniechania czynności i obowiązków okre-
ślonych w art. 12 prawa prasowego i świadomości podnoszenia niepraw-
dziwych zarzutów. Ustalenia te pozwalają pominąć również, jako bez-
przedmiotową w tej sprawie, kwestię zasadności i konsekwencji poglądu, 
zgodnie z którym sama tylko obiektywna prawdziwość zarzutu – bez 

 
26
uwzględnienia dziennikarskiej staranności – nie powinna przesądzać o 
bezprawności działania lub jej braku. 
W niniejszej sprawie nie znajduje też zastosowania żadne z pozau-
stawowych wyłączeń bezprawności. Porównanie treści postanowień Kon-
stytucji RP i Konwencji nie ujawnia istotnej dla niniejszych rozważań różni-
cy w określeniu przedmiotu ochrony. W Konstytucji jest nim „wolność wyra-
żania swoich poglądów oraz (...) rozpowszechnianie informacji” (art. 54 ust. 
1), w Konwencji „prawo do swobody wypowiedzi”, które obejmuje „wolność 
posiadania poglądów oraz (...) przekazywanie informacji i idei” (art. 10 ust. 
1). Stwierdzenie to dotyczy również, z zastrzeżeniami nieistotnymi dla ni-
niejszej sprawy, postanowień regulujących zakres dopuszczalnych ograni-
czeń w korzystaniu z tych wolności. O ile bowiem istnieje różnica formalna, 
polegająca na tym, że postanowienie Konstytucji (art. 31 ust. 3) odnosi się 
do wszystkich „konstytucyjnych wolności i praw”, a Konwencja (art. 10 ust. 
2) precyzuje ograniczenia odnoszące się wyłącznie do prawa swobody wy-
powiedzi – o tyle zarówno podstawy formalne, cel i warunek konieczności 
ustanowienia prawnych ograniczeń określone są podobnie. Nie budzi też 
wątpliwości, że oba te akty normatywne dopuszczają możliwość ingerencji 
tylko w wypadku łącznego spełnienia trzech warunków: legalności, celowo-
ści i konieczności. Oba akty uznają za jeden z celów ingerencji (a więc 
ograniczenia swobody wypowiedzi) „ochronę dobrego imienia innych osób” 
(Konwencja) lub „ochronę wolności i praw innych osób” (Konstytucja). 
Na tle powyższych uwag zaskakujący jest fakt, iż podniesiony w ka-
sacji zarzut zaniechania przez Sąd Okręgowy analizy zaskarżonego wyro-
ku „z punktu widzenia prawa do wolności wypowiedzi wyrażonego w art. 10 
Konwencji”, a w konsekwencji „nieuwzględnienia (…) okoliczności prze-
mawiających na korzyść oskarżonego”, zawiera w sobie założenie, że przy-
jęty Konwencją zakres ingerencji jest węższy, a przeoczenie tego przez 
sądy orzekające uniemożliwiło wydanie orzeczenia korzystniejszego dla 

 
27
Andrzeja M. W treści zarzutu kasacji, ani w jej uzasadnieniu nie wskazano 
żadnych powodów przyjęcia takiego założenia, nie znajdującego potwier-
dzenia w przedstawionej wyżej ocenie zakresu ograniczeń dopuszczalnych 
na podstawie obu aktów prawnych. Trzeba zatem przyjąć, że sama istota 
sprecyzowanego w zarzucie kasacji uchybienia, nie została wykazana. Nie 
wskazano bowiem takiej normatywnej różnicy między obu regulacjami, któ-
ra – gdyby została przez sądy dostrzeżona – ujawniałaby korzystniejszy dla 
skazanego stan prawny, wynikający z Konwencji, nieznany przy tym prawu 
krajowemu. Co więcej, różnicy tej nie wskazano mimo podkreślenia, że 
nieuwzględnienie art. 10 Konwencji jest sprzeczne z wynikającym z posta-
nowień ust. 91 Konstytucji obowiązkiem bezpośredniego zastosowania 
Konwencji w wewnętrznym obrocie prawnym, a także nakazem pierwszeń-
stwa stosowania tego przepisu przed ustawą, „jeśli ustawy tej nie da się 
pogodzić z umową”. Autor kasacji nie wskazuje przy tym w żadnej jej czę-
ści czy, i w jakim ewentualnie zakresie, występuje – w określeniu podstaw 
odpowiedzialności dziennikarza za zniesławienie, albo w określeniu pod-
staw wyłączenia tej odpowiedzialności – sprzeczność między stanem pra-
wa krajowego a stanem prawnym wynikającym z art. 10 Konwencji. Nie-
możność wykazania takiej sprzeczności w niniejszej sprawie wynika, zda-
niem Sądu Najwyższego, z jej nieistnienia. Nic nie uzasadnia przecież po-
glądu, że ponoszenie przez dziennikarza odpowiedzialności karnej za 
umyślne i celowe podniesienie nieprawdziwego, zniesławiającego zarzutu 
pozostaje w sprzeczności z zakresem wyłączenia odpowiedzialności wyni-
kającym z art. 10 ust. 2 Konwencji. Oznacza to, że zarzut rażącego naru-
szenia zasady obiektywizmu w rozpoznaniu sprawy nie znajduje wcale 
uzasadnienia w pominięciu art. 10 Konwencji, lecz – jak przekonuje uza-
sadnienie kasacji – w nieustosunkowaniu się do poglądów wyrażonych 
przez Trybunał w orzeczeniach, w których wskazywano kryteria wyznacza-
jące granice wolności wypowiedzi i dopuszczalności krytyki. 

 
28
W kasacji wskazano liczne wypowiedzi Trybunału, przy czym więk-
szość z nich, uwzględniając stopień ich ogólności, stanowi motywacyjną 
podstawę tekstów uzasadnień i może być odniesiona do każdej sprawy do-
tyczącej granic dopuszczalnej krytyki. W żadnym wypadku nie wskazano 
natomiast na ich merytoryczne znaczenie w niniejszej sprawie. Co istotne, 
kasacja w żadnej części i w najmniejszym stopniu nie nawiązuje do oko-
liczności czynu i jego charakteru, podobnie jak nie wskazuje również na 
jakiekolwiek uchybienie w ocenie prawnej czynu. Sprawia to, że w zasadni-
czej swej części pozostaje „obok” sprawy i jej realiów, a podniesiony w niej 
zarzut – w całym zakresie, w jakim miałby się odnosić do zasadności 
uznania skazanego za winnego popełnienia przestępstwa – nie może być 
uznany za wykazany. Konstrukcja kasacji nie pozwala stwierdzić, który z 
poglądów wyrażonych przez Trybunał nie został wzięty pod uwagę – a Sąd 
Najwyższy nie dostrzega możliwości uznania, by którykolwiek z poglądów 
przytoczonych w kasacji znajdował zastosowanie w niniejszej sprawie. Nie 
jest przy tym jasne, dlaczego Autor kasacji, skoro zdecydował się kwestio-
nować zasadność uznania skazanego za winnego, co wynika z argumen-
tacji uzasadnienia, nie podniósł zarzutu naruszenia prawa materialnego, 
polegającego na błędnej interpretacji przepisu lub znamion określonego 
nim czynu, wskazując na odmienną interpretację czy wykładnię przyjętą w 
orzeczeniu Trybunału lub Sądu Najwyższego. Nie wypłynęłoby to na sku-
teczność kasacji, jak wynika z przedstawionych wyżej motywów rozstrzy-
gnięcia, lecz precyzowałoby prawne przyczyny zaskarżenia, pozwalając 
ograniczyć powyższe rozważania do określonych, istotnych kwestii. W peł-
ni uzasadnione jest w tym miejscu stwierdzenie: „Nie można ogólnikowo 
powołać się na wolność wyrażania poglądów, gdy wolność ta jest właśnie 
ograniczona koniecznością ochrony dobrego imienia innej osoby” (A. Zoll, 
Komentarz do KK, Kraków 1999, t. 3, s. 657). 

 
29
Wolność wypowiedzi, w tym i prawo do krytyki nie są nieograniczone, 
co jednoznacznie potwierdzają regulacje prawne. Realia niniejszej sprawy 
są przekonującym dowodem potrzeby ograniczeń stypizowanych we 
wszystkich aktach prawnych regulujących tę kwestię, w tym, także w – wie-
lokrotnie powoływanym w kasacji – art. 10 ust 2 Konwencji. Ingerencja do-
konana w tej sprawie nie wykracza poza ramy wyznaczone tym postano-
wieniem oraz nie narusza istoty wolności wypowiedzi i prawa do krytyki 
(art. 31 ust. 3 zd. ostatnie Konstytucji). Przeciwnie, w pełni uzasadnione 
jest stwierdzenie, że działa ona na rzecz ochrony wolności wypowiedzi po-
przez wskazanie na potrzebę i przyczyny wyraźnego, prawnego zróżnico-
wania zachowań pozostających w granicach odpowiedzialnego korzystania 
z tej wolności, czy nawet budzących uzasadnione wątpliwości i dlatego 
wymagających wnikliwej oceny – od zachowań sytuujących się jedno-
znacznie i od początku poza tymi granicami. Te ostatnie stanowią nie tyle o 
naruszeniu zasad i obowiązków związanych z formułowaniem spersonali-
zowanych zarzutów (zostały bowiem całkowicie zignorowane), ile – jako 
podjęte wprost i wyłącznie w celu naruszenia czci i godności innej osoby i 
bez innych racji uzasadniających krytyczną wypowiedź – o rażącym nadu-
życiu, polegającym na wykorzystaniu prawa niezgodnie z jego istotą i prze-
znaczeniem. 
Legalność i celowość ingerencji znajduje uzasadnienie w treści przy-
toczonych postanowień Konstytucji RP i Konwencji oraz omówionych wyżej 
obowiązujących powszechnie, znanych i jasno wyrażonych normach prawa 
karnego. 
W kwestii warunku „konieczności” ingerencji nasuwają się następują-
ce uwagi. Zarówno w Konstytucji RP, jak i w Konwencji konieczność odnie-
siona jest do celu ustanowienia ograniczenia i stanowi uzasadnienie kie-
runku rozstrzygania w sytuacji powstałej kolizji wynikającej z konkurencji 
dóbr wymagających ochrony. Żadna z wartości określonych we wskaza-

 
30
nych źródłach prawa jako przedmiot ochrony nie może być co do zasady 
kwestionowana, i to nie tylko dlatego, że jest wartością uznaną za taką 
przez normę prawa, lecz i z tego powodu, że racjonalność udzielenia jej 
ochrony nie nasuwa wątpliwości. Wymaganie dotrzymania warunku ko-
nieczności ingerencji nie może zatem polegać na obowiązku każdorazo-
wego podejmowania przez sąd orzekający rozważań sprowadzających się 
do kontroli ustawodawcy i rozstrzygania czy przyczyna ograniczenia wol-
ności wypowiedzi – w tym wypadku cześć, godność i dobre imię osoby – 
jest w ogóle dobrem wymagającym ochrony. Przedmiotem kontroli stosują-
cego prawo może i powinna być wyłącznie kwestia czy in concreto ograni-
czenie jest konieczne, a zatem, czy okoliczności rozpoznawanej sprawy 
wymagają udzielenia ochrony dobru wymienionemu w klauzuli ograniczają-
cej wolność wypowiedzi. Tak rozumiany warunek konieczności nie został w 
niniejszej sprawie naruszony, w istocie nie wymagał nawet merytorycznych 
rozważań, ponieważ w wypadku celowego podniesienia nieprawdziwych 
zarzutów nieracjonalne byłoby uznanie, że istnieje stan kolizji wartości i po-
trzeba rozstrzygania, której z nich udzielić ochrony. Nie istnieje przecież i 
nie daje się wydzielić żaden substrat, ani żaden aspekt takiej wypowiedzi, 
który wyrażałby wartość podlegającą ochronie i reprezentował – w konfron-
tacji z dobrym imieniem osoby – racje drugiej „strony” konfliktu wartości. 
Pozostawanie określonej wypowiedzi poza granicami wszystkich 
względów, dla których wolność wypowiedzi jest wartością i podlega ochro-
nie nie uzasadnia wniosku, że sprawca mógłby jednocześnie korzystać z 
jakichś szczególnych gwarancji, udzielanych ze względu na ochronę wol-
ności wypowiedzi. Po stwierdzeniu w konkretnej sprawie, że sprawca dzia-
łał ze złą wolą, byłby to wniosek nieracjonalny. 
W konsekwencji, nie sposób uznać również, aby w niniejszej sprawie, 
uwzględniając właśnie charakter czynu, mogły mieć zastosowanie takie 
szczególne gwarancje, które – zdaniem Autora kasacji – miałyby polegać 

 
31
na obowiązku rozważania przez Sąd Okręgowy nie tylko konieczności in-
gerencji, lecz także jej proporcjonalności, rozumianej być może inaczej i 
korzystniej, niż znane polskiemu prawu karnemu pojęcie współmierności 
kary. Gdyby tak było istotnie, oznaczałoby to przyznanie osobie, która 
sprzeniewierzyła się idei wolności wypowiedzi, korzyści jaka może przysłu-
giwać osobom, które ideę tę realizowały z dobrą wiarą. Nie ma przy tym 
żadnych podstaw do kwestionowania prawidłowości stosowania w tej 
sprawie przez sądy orzekające sformułowanych w art. 53 k.k. zasad i dy-
rektyw wymiaru kary. 
Trzeba stwierdzić, że argumentacja przedstawiona w końcowej czę-
ści kasacji nie jest jasna. Ponieważ wskazuje na potrzebę rozważenia, czy 
wymierzona w niniejszej sprawie kara „była ingerencją w wolność ekspresji 
«konieczną» w rozumieniu art. 10 ust. 2 Konwencji”, można sądzić, że re-
zultatem rozważenia mogłoby być również uwolnienie sprawcy od kary po-
przez uznanie, że jakiekolwiek orzeczenie o karze czy środku karnym nie 
było konieczne. Pogląd taki, ani jego podstawy nie zostały w kasacji przed-
stawione. W innym miejscu kasacji wyrażono natomiast pogląd, że „wymie-
rzenie kary pozbawienia wolności – nawet w dolnych granicach ustawowe-
go zagrożenia i z warunkowym zawieszeniem jej wykonania – stanowiło 
nieproporcjonalną ingerencję w konkretnym przejawie swobody wypowie-
dzi”. Trzeba zaraz podkreślić, że wypowiedzi uczynionej w celu nadużycia 
tej swobody nie można uznać za jej przejaw. Niezależnie jednak od tego, 
który z przedstawionych argumentów lepiej odzwierciedla intencje Autora 
kasacji, stanowi on niewątpliwie próbę ominięcia zakazu kwestionowania w 
kasacji niewspółmierności kary. W miejsce niedopuszczalnego zarzutu 
formułuje bowiem zarzut pominięcia in extenso treści art. 10 Konwencji 
wraz zawartym w ust. 2 tego postanowienia warunkiem konieczności i wy-
interpretowanym z niego wymogiem proporcjonalności ingerencji, co – 

 
32
zdaniem skarżącego – pozwala poddać kwestię współmierności kary kon-
troli kasacyjnej. 
Nie można podzielić takiego stanowiska. Nie kwestionując bowiem 
prawidłowości dokonanej przez Trybunał interpretacji warunku konieczno-
ści, ani uprawnienia Trybunału do stwierdzenia in concreto, w czasie bada-
nia zasadności ingerencji, naruszenia art. 10 Konwencji z powodu niepro-
porcjonalności wymiaru kary, co nie jest przecież sprzeczne z regułą 
uznawania za „oczywiście bezpodstawne” skarg wnoszonych wyłącznie na 
wysokość orzeczonych kar – nie sposób wyprowadzać z tego uprawnienia 
Trybunału wniosku, że wpływa ono na zakres dopuszczalności kasacji. 
Podstawy kasacyjne, co oczywiste, nie zależą od zakresu uprawnień kon-
trolnych Trybunału. Zagadnienie proporcjonalności prawnej reakcji nie jest 
specyficzne dla ochrony swobody wypowiedzi. Rozważając je w sprawie 
Skałka przeciwko Polsce Trybunał podkreślił, że chodzi o powszechną za-
sadę współmierności kary, zawartą we wszystkich klauzulach limitacyjnych 
odnoszących się do ingerencji w swobodę realizowania praw ujętych w ka-
talogu Konwencji (vide: I.C. Kamiński – op. cit., s. 388; B. Gronowska: Wy-
rok Europejskiego Trybunału ..., PiPr 2003, nr 12, s. 163) i stosowaną 
przez sądy orzekające. Odniesienie się do tego zagadnienia w przytoczo-
nej wyżej sprawie nie naruszało zasady wymierzania kary przez sądy kra-
jowe, lecz stanowiło reakcję na pominięcie w rozważaniach o karze pod-
stawowych elementów kształtujących jej wymiar. Nie trzeba nawet doda-
wać, że elementy te stanowią standardy polskiego prawa karnego, jako za-
sady, dyrektywy i szczegółowe kryteria wymiaru kary. 
Nie mają zatem żadnych podstaw wynikające z kasacji sugestie, ja-
koby w art. 10 Konwencji, zawarto inne jeszcze, nieznane prawu krajowe-
mu zasady wymiaru kary, wymagające od sądów orzekających w tej spra-
wie odrębnego rozważenia. Skarżący, dysponując możliwością podniesie-
nia zarzutu wskazującego na uchybienie tego samego rodzaju, jak do-

 
33
strzeżone przez Trybunał w przytoczonej ostatnio sprawie, nie uczynił tego 
– ponieważ nie twierdzi wcale, by miało ono miejsce. Nie kwestionuje bo-
wiem, że sądy orzekające wzięły pod uwagę „stopień zawinienia i społecz-
ną szkodliwość czynu”, lecz ocenia jedynie – bez jakiegokolwiek uzasad-
nienia tej oceny – że kategorie te „nie przemawiały za wymierzeniem 
oskarżonemu najsurowszej rodzajowo kary z katalogu kar dostępnych są-
dowi”. Jest oczywiste, że w takiej postaci, nawet w wypadku dopuszczalno-
ści zarzutu niewspółmierności kary, nie mógłby on ulec rozpoznaniu, jako 
pozbawiony wszelkiej uzasadnionej go argumentacji. 
Sama jedynie ogólnikowa ocena skarżącego, jest być może skutkiem 
dość oczywistego braku argumentów. Nie wiadomo bowiem dlaczego ar-
gumentem wspierającym tę ocenę jest „stopień zawinienia”, skoro nie budzi 
wątpliwości ustalenie go w stopniu najwyższym, charakteryzującym się 
świadomym podniesieniem i publicznym rozgłoszeniem nieprawdziwego 
zarzutu naruszenia czci i dobrego imienia pokrzywdzonego. Niezrozumiałe 
jest również, dlaczego wymiaru kary nie uzasadnia dostatecznie wysoki w 
tej sprawie stopień społecznej szkodliwości czynu, wynikający z przedsta-
wionej wyżej charakterystyki przedmiotowych i podmiotowych okoliczności. 
W jej uzupełnieniu trzeba dodać, że działanie skazanego spowodowało – 
objętą jego świadomością – krzywdę wyrządzoną pokrzywdzonemu w 
płaszczyźnie psychicznej, moralnej, w opinii lokalnej społeczności, w której 
był przecież osobą znaną, i motywacji niezbędnej do pełnienia obowiązków 
zawodowych, bliskich w swej treści zawodowi dziennikarza. Skutków tych 
nie mógł Sąd bagatelizować, ani marginalizować. Na stopień społecznej 
szkodliwości w istotny sposób wpływa rozmiar naruszenia przez skazanego 
obowiązków i powinności, którym dziennikarz powinien zadośćuczynić. Zo-
stały one całkowicie zlekceważone z powodu dominującej motywacji dzia-
łania zmierzającego do pozbawienia pokrzywdzonego pełnionej funkcji i 
wyeliminowania wszelkiego jego wpływu na lokalny rynek prasowy. 

 
34
Wymierzając karę, sąd miał obowiązek uwzględnić również „zacho-
wanie się po popełnieniu przestępstwa, a zwłaszcza starania o naprawie-
nie szkody lub zadośćuczynienie w innej formie społecznemu poczuciu 
sprawiedliwości” (art. 53 § 2 k.k.). Jest oczywiste, że konfrontacyjna posta-
wa skazanego, jego niezdolność do dostrzeżenia jakiejkolwiek niewłaści-
wości postępowania czy wyrażenia jakimkolwiek gestem woli oddania po-
krzywdzonemu należnej mu satysfakcji, trwanie w decyzji nieprzeproszenia 
pokrzywdzonego wbrew wszelkim moralnym racjom – to okoliczności, które 
również musiały wpływać na kształtowanie orzeczenia o karze. 
W ustosunkowaniu się do kwestii orzeczonej kary, niezbędne są po-
nadto następujące uwagi ogólne. 
Sąd, uwzględniając wszystkie dotychczasowe wywody, orzekał w 
sprawie, w której zniesławienie przybrało rażącą postać i wyczerpało zna-
miona typu kwalifikowanego ze względu na użycie środka masowego ko-
munikowania. Przewidziane w sankcji art. 212 § 2 k.k. zagrożenie karą nie 
zawiera klauzuli wyłączającej dopuszczalność wymierzenia kary pozbawie-
nia wolności sprawcy, który jest dziennikarzem. Klauzula taka łamałaby za-
sadę równości wobec prawa. 
W niniejszej sprawie, wbrew rozpowszechnionej w mediach informa-
cji i mimo wskazanych okoliczności czynu, Sąd nie wymierzył skazanemu 
kary pozbawienia wolności w postaci, która podlega wykonaniu; przeciw-
nie, w przekonującym wywodzie wskazał powody, dla których karę orzeka 
w wymiarze zbliżonym do dolnej granicy zagrożenia, uznaje jej wykonanie 
za zbędne, a za wystarczające orzeczenie jej w postaci środka probacyj-
nego, mającego zapobiegać ponownemu popełnieniu przestępstwa. Jest to 
szczególna forma wymiaru kary, zasadniczo różna od kary pozbawienia 
wolności podlegającej wykonaniu. 
W chwili orzekania o karze Sąd nie mógł liczyć się z możliwością po-
wstania niewątpliwie wyjątkowej sytuacji, polegającej na odmowie wykona-

 
35
nia prawnego obowiązku przeproszenia pokrzywdzonego i prowadzącej do 
zarządzenia wykonania kary wbrew pierwotnej woli Sądu. Fakt, iż Andrzej 
M. nie przeprosił pokrzywdzonego wtedy, kiedy obowiązek ten miał charak-
ter wyłącznie moralny, a niespełnienie go było wówczas wyrazem lekcewa-
żenia pokrzywdzonego, nie przemawiał wcale za możliwością zlekceważe-
nia także prawomocnego wyroku. Odmowa wykonania prawnego obowiąz-
ku, zakomunikowana Sądowi na posiedzeniu poprzedzającym rozstrzy-
gnięcie w przedmiocie wykonania kary stanowiła świadomą presję wywartą 
na Sąd w celu zmuszenia go do wyboru między rozstrzygnięciem o całko-
witej bezkarności a zarządzeniem wykonania kary. Zapadłe rozstrzygnięcie 
oceniono następnie w mediach jako represjonowanie dziennikarza więzie-
niem „za wolne słowo”. Skazany, hołdując bezrefleksyjnym poglądom o ab-
solutnej wolności wypowiedzi zmierzał w ten sposób do otwartej konfronta-
cji z wymiarem sprawiedliwości, stosującym prawo przewidujące rozsądne i 
nie dające się kwestionować ograniczenia tej wolności. 
Można podzielić opinię, że – co do zasady – wymierzanie kary po-
zbawienia wolności, w jej postaci podlegającej wykonaniu, nie znajduje 
przekonującego uzasadnienia w wypadkach, w których ustalono – nieza-
leżnie od treści wypowiedzi – iż sprawca (nie tylko dziennikarz) działał w 
dobrej wierze. Jednakże w wypadku świadomego i celowego zniesławienia 
osoby możliwości orzeczenia takiej kary nie można in concreto wykluczyć. 
Wypada dodać, że nie wymierzono jej skazanemu. 
Błędny jest również pogląd, że wymierzenie skazanemu innej co do 
rodzaju kary nie prowadziłoby do tych samych skutków. Jeżeli bowiem – 
uwzględniając postawę lekceważenia wyroku – czyn skazanego nie miał 
pozostać bezkarny, to zarządzenie wykonania innych rodzajowo kar, w wy-
padku niemożności ich wykonania, prowadziłoby do zamiany tych kar na 
zastępczą karę pozbawienia wolności (art. 46 § 1 i art. 65 § 1 i 2 k.k.w.). 

 
36
W podsumowaniu niniejszych rozważań podkreślić trzeba stałą aktu-
alność poglądu, zgodnie z którym o prawdę, przestrzeganie zasad, uznanie 
dla ogólnych czy własnych interesów najlepiej zabiegać sposobami i środ-
kami, które nie budzą moralnego sprzeciwu i są zgodne z prawem. Praw-
dziwe przedstawianie omawianych zjawisk, a zwłaszcza osób, jest najpew-
niejszym, zawsze wolnym od ingerencji prawa sposobem realizacji wolno-
ści słowa i prawa do krytyki. Jest natomiast oczywiste, że prawo nie może 
akceptować bezprawia, także wtedy, kiedy przybiera ono postać koniunktu-
ralnego czy relatywistycznego zacierania różnicy między tym co zgodne, a 
tym co sprzeczne z czytelną i niekontrowersyjną aksjologicznie normą.

Potrzebujesz pomocy prawnej?

Asystent AI przeanalizuje Twoje pytanie w oparciu o orzecznictwo, przepisy i doktrynę — jak rozmowa z ekspertem.

Zadaj pytanie Asystentowi AI