V KK 119/10

Sąd Najwyższy2010-10-27
SNKarneprzestępstwa przeciwko życiu i zdrowiuWysokanajwyższy
zabójstwoświadek incognitodowodypostępowanie karnekasacjasąd najwyższykwalifikacja prawnaart. 148 k.k.

Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania z powodu uchybień proceduralnych, w tym niewłaściwej oceny dowodów i błędnej interpretacji przepisów dotyczących świadków incognito oraz kwalifikacji prawnej czynu.

Sąd Najwyższy rozpoznał kasacje obrońców w sprawie zabójstwa, uchylając wyrok Sądu Apelacyjnego i przekazując sprawę do ponownego rozpoznania. Głównym powodem było stwierdzenie uchybień proceduralnych, w tym niewłaściwego postępowania z dowodami ze świadków incognito oraz błędnej kwalifikacji prawnej czynu po utracie mocy przez przepis art. 148 § 2 k.k. Sąd wskazał na potrzebę przeprowadzenia dodatkowych dowodów i ponownej oceny materiału dowodowego przez sąd odwoławczy.

Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 27 października 2010 r. uchylił zaskarżony wyrok Sądu Apelacyjnego w W. z dnia 12 listopada 2009 r., utrzymujący w mocy wyrok Sądu Okręgowego w S. z dnia 16 grudnia 2002 r., i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. W sprawie R. K. i P. R. oskarżeni zostali uznani za winnych popełnienia zabójstwa z art. 148 § 2 pkt 4 k.k. i skazani na kary po 25 lat pozbawienia wolności. Kasacje obrońców podnosiły liczne zarzuty dotyczące naruszenia przepisów proceduralnych, w tym błędów w ustaleniach faktycznych, obrazy przepisów dotyczących dowodów z zeznań świadków incognito (art. 184 k.p.k.), braku należytego rozpoznania zarzutów apelacji oraz błędnej kwalifikacji prawnej czynu w kontekście wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego art. 148 § 2 k.k. Sąd Najwyższy uznał kasacje za częściowo zasadne. Stwierdził, że sąd odwoławczy dopuścił się uchybienia, nie przeprowadzając w instancji odwoławczej uzupełniających dowodów, które mogły mieć znaczenie dla oceny wiarygodności kluczowego świadka incognito nr I. Wskazano na potrzebę przesłuchania świadków, z którymi świadek incognito nr I miał kontakt, oraz przeprowadzenia eksperymentu dowodowego w celu weryfikacji jego spostrzeżeń dotyczących miejsca zdarzenia i wyglądu sprawców. Sąd Najwyższy podkreślił, że te dowody nie wykraczałyby poza zakres postępowania dowodowego dopuszczalnego w instancji odwoławczej. Dodatkowo, Sąd Najwyższy zwrócił uwagę na wadliwe przyjęcie przez Sąd Apelacyjny, że przepis art. 148 § 2 k.k. nadal obowiązuje w kontekście czynu popełnionego w 2000 r., podczas gdy wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 16 kwietnia 2009 r. spowodował utratę mocy tego przepisu. Sąd Apelacyjny powinien był zastosować obowiązujący i względniejszy przepis art. 148 § 1 k.k. Sąd Najwyższy wskazał, że sąd odwoławczy ma możliwość korygowania kwalifikacji prawnej czynu na korzyść oskarżonego w postępowaniu odwoławczym.

Asystent AI do analizy prawnej

Przeanalizuj tę sprawę w kontekście orzecznictwa, przepisów i doktryny. Uzyskaj pogłębioną analizę, projekt pisma lub odpowiedź na pytanie prawne.

Analiza orzecznictwa Badanie przepisów Odpowiedzi na pytania Drafting pism
Wypróbuj Asystenta AI

Zagadnienia prawne (3)

Odpowiedź sądu

Nie, sąd odwoławczy dopuścił się uchybienia, nie przeprowadzając uzupełniających dowodów, które mogłyby zweryfikować wiarygodność świadka incognito nr I, a także nieprawidłowo ocenił zakres utajnienia protokołów.

Uzasadnienie

Sąd Najwyższy uznał, że sąd odwoławczy powinien był przeprowadzić dodatkowe dowody (przesłuchanie świadków, eksperyment) w celu weryfikacji zeznań świadka incognito nr I, co było niezbędne dla prawidłowej oceny jego wiarygodności i zgodności z art. 7 k.p.k. oraz art. 184 k.p.k.

Rozstrzygnięcie

Decyzja

uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania

Strony

NazwaTypRola
R. K.osoba_fizycznaskazany
P. R.osoba_fizycznaskazany
H. S.osoba_fizycznapokrzywdzony
Prokuratura Generalnaorgan_państwowyprokurator

Przepisy (8)

Główne

k.k. art. 148 § 2

Kodeks karny

Przepis utracił moc w wyniku wyroku TK z dnia 16.04.2009 r. (P 11/08). Sąd odwoławczy powinien był zastosować art. 148 § 1 k.k. jako względniejszy.

k.p.k. art. 184 § 1

Kodeks postępowania karnego

Dotyczy utajnienia danych świadka incognito. Sąd Najwyższy analizuje rozbieżności interpretacyjne dotyczące zakresu utajnienia (tylko dane osobowe vs. inne okoliczności).

Pomocnicze

k.p.k. art. 7

Kodeks postępowania karnego

Dotyczy oceny dowodów. Zarzut naruszenia przez sąd odwoławczy.

k.p.k. art. 433 § 2

Kodeks postępowania karnego

Dotyczy obowiązku sądu odwoławczego do rozważenia zarzutów apelacji.

k.p.k. art. 457 § 3

Kodeks postępowania karnego

Dotyczy uzasadnienia wyroku sądu odwoławczego.

k.p.k. art. 440

Kodeks postępowania karnego

Dotyczy obowiązku sądu odwoławczego do uwzględnienia każdej przyczyny odwoławczej.

k.p.k. art. 452 § 2

Kodeks postępowania karnego

Dotyczy zakresu postępowania dowodowego w instancji odwoławczej.

k.p.k. art. 4 § 1

Kodeks postępowania karnego

Dotyczy stosowania ustawy względniejszej.

Argumenty

Skuteczne argumenty

Niewłaściwe postępowanie z dowodami ze świadków incognito, w tym brak przeprowadzenia uzupełniających dowodów w instancji odwoławczej. Błędna kwalifikacja prawna czynu z art. 148 § 2 k.k. w świetle wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

Odrzucone argumenty

Zarzuty dotyczące naruszenia art. 7 k.p.k. przez sąd odwoławczy w zakresie oceny dowodów. Zarzuty dotyczące braku własnej oceny dowodów przez sąd odwoławczy. Zarzuty dotyczące utajnienia danych świadków incognito.

Godne uwagi sformułowania

nie można zatem obecnie ubierać w inną szatę prawną tychże zarzutów nie można twierdzić, że przez takie naruszenie, którego in concreto nie było, doszło do obrazy art. 2 § 2 k.p.k. w polskim systemie prawnym sąd odwoławczy nie dokonuje własnej oceny dowodów, ale jedynie kontroluje w granicach zaskarżenia prawidłowość oceny dokonanej w sądzie meriti nie można zgodzić się ze skarżącymi, że omawiane uchybienie wymaga uchylenia obu wydanych w sprawie wyroków i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania w pierwszej instancji nie budzi wątpliwości, że od dnia 23 kwietnia 2009 r. przepisami penalizującymi zabójstwo stały się, w ramach art. 148 k.k., jedynie jego § 1 i 4

Skład orzekający

Krzysztof Cesarz

przewodniczący

Tomasz Grzegorczyk

sprawozdawca

Piotr Mirek

członek

Informacje dodatkowe

Wartość precedensowa

Siła: Wysoka

Powoływalne dla: "Interpretacja przepisów dotyczących świadków incognito (art. 184 k.p.k.), ocena dowodów w postępowaniu odwoławczym, stosowanie prawa względniejszego po zmianach legislacyjnych i orzeczeniach TK, zwłaszcza w kontekście art. 148 k.k."

Ograniczenia: Dotyczy specyficznych problemów proceduralnych związanych z dowodami ze świadków incognito i zmianami w prawie karnym. Konieczność uwzględnienia kontekstu czasowego i specyfiki sprawy.

Wartość merytoryczna

Ocena: 8/10

Sprawa dotyczy kluczowych kwestii procesowych w polskim prawie karnym: wiarygodności świadków incognito i wpływu zmian legislacyjnych na kwalifikację prawną czynu. Jest to przykład skomplikowanej batalii prawnej z wieloma kasacjami i analizą przepisów.

Zabójstwo, świadkowie incognito i pułapki prawa: Sąd Najwyższy uchyla wyrok po latach batalii sądowej.

Asystent AI dla prawników

Twój asystent do analizy prawnej

Zadaj pytanie prawne, zleć analizę orzecznictwa i przepisów, lub poproś o projekt pisma — AI przeszuka ponad 1,4 mln orzeczeń i aktualne akty prawne.

Analiza orzecznictwa i przepisów
Drafting pism i dokumentów
Odpowiedzi na pytania prawne
Pogłębiona analiza z doktryny

Powiązane tematy

Pełny tekst orzeczenia

Oryginał, niezmieniony
Sygn. akt V KK 119/10 
 
 
W Y R O K 
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ 
Dnia 27 października 2010r. 
 
Sąd Najwyższy w składzie: 
SSN Krzysztof Cesarz (przewodniczący) 
SSN Tomasz Grzegorczyk (sprawozdawca) 
SSA del. do SN Piotr Mirek  
Protokolant: Barbara Kobrzyńska 
przy udziale prokuratora Prokuratury Generalnej Aleksandra Herzoga 
 
w sprawie R. K. i  P. R. 
skazanych z art. 148 § 2 pkt 4 k.k. 
po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie  
w dniu 27 października 2010 r.  
kasacji, wniesionych przez obrońców skazanych 
od wyroku Sądu Apelacyjnego w W. 
z dnia 12 listopada 2009 r., utrzymującego w mocy wyrok Sądu Okręgowego w 
S. 
z dnia 16 grudnia 2002 r.,  
uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę Sądowi Apelacyjnemu 
do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym. 
 
 

 
2 
U Z A S A D N I E N I E 
Wyrokiem Sądu Okręgowego w S. z dnia 16 grudnia 2002 r. R. K. i P. R. 
zostali uznani za winnych tego, że w dniu 16 marca 2002 r. w W., działając 
wspólnie i w porozumieniu z innym nieustalonym mężczyzną, w zamiarze 
pozbawienia życia H. S. przez oddanie doń sześciu strzałów z dwóch jednostek 
broni palnej, spowodowali u niego szereg – szczegółowo podanych w opisie 
czynu – ran, które łącznie doprowadziły do zgonu pokrzywdzonego z 
następowym wykrwawieniem, to jest czynu z art. 148 § 2 pkt 4 k.k., i skazani za 
to na karę po 25 lat pozbawienia wolności każdy z nich, z ograniczeniem 
możliwości ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie dopiero po 
odbyciu 20 lat tej kary.  
Od wyroku Sądu Okręgowego apelowali obrońcy skazanych podnosząc 
zarzut błędu w ustaleniach faktycznych, a nadto obrazę art. 4, 5 § 2, art. 7, 184 
oraz 201 k.p.k. Po rozpoznaniu tych apelacji Sąd Apelacyjny wyrokiem z dnia 4 
września 2003 r. utrzymał w mocy zaskarżony wyrok. Kasację, która wówczas 
wywiódł jedynie obrońca R. K., zarzucając naruszenie art. 4, 5 § 2, art. 7 oraz 
art. 424 § 1 w zw. z art. 457 § 3 k.p.k., Sąd Najwyższy, postanowieniem z dnia 
22 czerwca 2004 r. (V KK 94/04), oddalił jako oczywiście bezzasadną. Sąd 
Najwyższy, postanowieniem z dnia 26 października 2007 r. (V KO 77/06), 
oddalił też następnie wniosek obrońcy tego oskarżonego o wznowienie 
postępowania. 
W wyniku późniejszego przywrócenia terminu do wniesienia kasacji od 
wyroku Sądu Apelacyjnego z dnia 4 września 2003 r. drugiemu z oskarżonych, 
P. R., Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu jego kasacji, wyrokiem z dnia 25 sierpnia 
2009 r. (V KK 93/09), uchylił ten wyrok i przekazał sprawę do ponownego 
rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu, w tym – w oparciu o art. 435 w zw. z art. 
518 k.p.k. – także w stosunku do R. K., stwierdzając zaistnienie naruszenia w 
postaci niezapoznania się z protokołami tajnymi przesłuchań świadków 
incognito, którzy występowali się w tej sprawie, przez wszystkich członków 

 
3 
składu sądu odwoławczego w 2003 r. Po ponownym rozpoznaniu tej sprawy Sąd 
Apelacyjny, wyrokiem z dna 12 listopada 2009 r., utrzymał w mocy wyrok Sądu 
Okręgowego w S. z 2002 r.. 
Od nowego wyroku sądu odwoławczego kasacje wnieśli obrońcy 
skazanych zarzucając odpowiednio:  
a) obrazę art. 457 § 3 w zw. z art. 433 § 2 i art. 440 oraz art. 406 i 442 § 3 
k.p.k. przez uchylenie się, wbrew zaleceniom Sądu Najwyższego, od 
merytorycznego rozpoznania zarzutów i przedstawienia przekonujących 
przyczyn ich nieuwzględnienia, co doprowadziło do utrzymania w mocy wyroku 
rażąco niesprawiedliwego z powodu oparcia go na ustaleniach poczynionych z 
obrazą art. 7 k.p.k. i przepisami art. 173 § 1 i 4, art. 184 § 1 i 2, art.193 § 1 i art. 
201 k.p.k. jako normującymi przeprowadzanie dowodów, a nadto obrazę art. 
457 § 3 w zw. z art. 433 § 2 i art. 440, 406, 167 oraz  366 § 1 k.p.k. przez 
bezpodstawne uznanie, iż brak jest konieczności uzupełnienia postępowania 
dowodowego w zakresie wykraczającym poza granice wskazane w art. 452 § 2 
k.p.k., podczas gdy zalecana przez Sąd Najwyższy weryfikacja zeznań świadka 
incognito nr 1, wymagała takiego uzupełnienia oraz naruszenie art. 6 w zw. z 
art. 184 § 1 i 2 k.p.k. i art.6 ust.1 i 3 lit.c i d Konwencji o Ochronie Praw 
Człowieka i Podstawowych Wolności, przez oparcie ustaleń odnośnie 
sprawstwa oskarżonych wyłącznie na zeznaniach świadka anonimowego nr I, 
przy jednoczesnym uniemożliwieniu oskarżonym i obrońcom zapoznanie się z 
pełną treścią zeznań świadków incognito (adw. J. Ś.), 
b) naruszenie art. 184 k.p.k. (w brzmieniu sprzed dnia 1 lipca 2003 r.), a 
przez to także art. 6 ust. 3 pkt d Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i art. 42 
ust. 2 Konstytucji RP oraz art. 6 k.p.k., przez utajnienie części zeznań świadków 
anonimowych, obejmujących też inne niż dane osobowe informacje i pominięcie 
podniesionego w apelacji zarzutu dotyczącego tej kwestii, a także obrazę art. 4, 
7, 410 i 424 w zw. z art. 2 § 2 i art. 433 § 2 oraz art. 457 § 3 k.p.k. przez 
nieprzeprowadzenie wszystkich dostępnych dowodów w celu ustalenia prawdy 

 
4 
– a jak wskazano w uzasadnieniu kasacji chodzi tu o przesłuchanie osób, z 
którymi stykał się kolejno świadek anonimowy nr 1 w  dniu zabójstwa oraz 
oparcie ustaleń jedynie na zeznaniach tego świadka – oraz niedostrzeżenie, że 
dowody z zeznań świadków anonimowych przeczą sobie wzajemnie i różnią się 
między sobą, a także naruszenie art. 433 § 2 i 457 § 3 w zw. z art. 2 § 2 k.p.k. 
przez nienależyte rozważenie  zarzutów apelacji odnośnie sposobu dokonywania 
ustaleń faktycznych przez sąd meriti, co skarżący odnosił do oparcia się na 
opinii biegłego psychologa odnośnie świadka anonimowego nr I, która była 
sporządzona tylko na postawie akt sprawy, a nie po – niezbędnym zdaniem 
skarżącego – bezpośrednim zbadaniu tej osoby przez biegłego (adw. K. B.),  
c) naruszenie ar. 437 § 2 k.p.k. przez niedokonanie w sądzie 
odwoławczym samodzielnej oceny całości materiału dowodowego oraz art. 457 
§ 3 k.p.k. przez niewskazanie w uzasadnieniu wyroku, czym kierował się ten sąd 
wydając orzeczenie oraz dlaczego uznał zarzuty apelacji za niezasadne, a także 
– w zw. z art. 457 § 3 k.p.k. – obrazę art. 440 k.p.k. przez nie wzięcie pod 
uwagę każdej przyczyny odwoławczej oraz art. 7 i 184 § 2 k.p.k. przez 
niewłaściwą ocenę dowodów ze źródeł anonimowych i art. 7 k.p.k. przez 
odrzucenie zasadności zarzutów apelacji  z naruszeniem zasad prawidłowego 
rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego, a także art. 6 i 
184 k.p.k. przez oparcie wyroku jedynie na zeznaniach świadka anonimowego 
nr 1, mimo że nie były one poparte żadnymi innymi dowodami oraz art.173 
k.p.k. przez nieuwzględnienie wadliwego procedowania sądu I instancji 
odnośnie trzykrotnego okazywania świadkowi oskarżonych, jak również art. 7, 2 § 
2, art. 4, 92 i 397 k.p.k. oraz art. 6 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka przez 
nieprzeprowadzenie dowodu z zeznań świadków, którzy nie zostali ustaleni i 
przesłuchani, choć istniały powody, aby tego dokonać oraz niezwrócenie uwagi 
na sprzeczności nie tylko w zeznaniach świadka anonimowego nr I, ale też i 
sprzeczności w zeznaniach pozostałych świadków incognito i uznanie 
domysłów świadka anonimowego za ustalenia faktyczne wskazujące na fakt 

 
5 
główny oraz przez dowolną, a nie swobodną, ocenę dowodów zeznań świadków 
incognito nr I, II i III (adw. B. H.). 
Wywodząc w ten sposób skarżący wnosili o uchylenie obu wydanych w 
sprawie wyroków i przekazanie jej do ponownego rozpoznania w pierwszej 
instancji. W odpowiedzi na te skargi prokurator Prokuratury Apelacyjnej wniósł 
o ich oddalenie jako oczywiście bezzasadnych, a prokurator Prokuratury 
Generalnej na rozprawie kasacyjnej o ich oddalenie. 
Rozpoznając te kasacje Sąd Najwyższy zważył, co następuje. 
Kasacje te okazały się częściowo tylko zasadne, a w zakresie większości 
zarzutów są one  bezzasadne i to często w sposób oczywisty.  
Sąd odwoławczy także w 2009 r. rozpoznawał, tyle że ponownie, apelacje 
złożone w 2003 r., a te – jak wcześniej wskazano – podnosiły zarzut błędu w 
ustaleniach faktycznych oraz obrazę przepisów art. 4, 5 § 2 i art. 7 k.p.k. oraz 
art. 184 i 201 k.p.k. I odnośnie tych zarzutów sąd odwoławczy się 
wypowiedział. Nie można zatem obecnie ubierać w inną szatę prawną tychże 
zarzutów, jako stawianych jakoby sądowi odwoławczemu, nie uwzględniając 
przy tym argumentacji tego sądu. Tak czyni się zaś, gdy przy uprzednim 
zarzucie obrazy art. 201 k.p.k., przez przyjęcie opinii biegłego psychologa 
odnośnie świadka incognito Nr I wydanej w stadium sądowym w oparciu o dane 
z akt sprawy, a nie osobiste badanie tego świadka, obecnie stawia się sądowi 
odwoławczemu zarzut obrazy art. 2 § 2 w zw. z art. 433 § 2 i 457 § 3 k.p.k. 
przez nienależyte rozpoznanie zarzutu oparcia ustaleń faktycznych  w oparciu o 
opinię tej biegłej (kasacja adw. K. B.), nie przytaczając żadnych istotnych i 
nowych argumentów i nie zważając na to, że w tej kwestii wypowiedział się Sąd 
Apelacyjny wskazując, iż nie wykazano, aby była to opinia niepełna czy 
niejasna, a przy tym sama biegła w odpowiedzi na pytanie obrońcy na rozprawie 
już ongiś wskazała, że dla udzielenia odpowiedzi w kwestiach objętych decyzją 
o jej powołaniu wystarczały jej akta sprawy (k. 2736 i s. 12 uzasadnienia). Nie 
można zatem twierdzić, jak to czyni się w jednej z kasacji, że w tej materii sąd 

 
6 
odwoławczy naruszył art. 433 § 2 i art. 457 § 3 k.p.k., gdyż rozpoznał on 
przedstawiony zarzut i wskazał dlaczego go nie podziela, tyle że w sposób 
niezadowalający strony, ale brak takiego zadowolenia nie jest podstawą do 
kasacji. Tym samym nie można też twierdzić, że przez takie naruszenie, którego 
in concreto nie było, doszło do obrazy art. 2 § 2 k.p.k., czyli naruszenia zasady 
prawdy materialnej, podkreślając tylko, że chodziło przecież o opinię dotyczącą 
kluczowego świadka. Rola danego świadka w procesie nie ma znaczenia dla 
przyjmowania przez eksperta takiej czy innej metody badawczej. Istotne jest 
jedynie, czy jest on w stanie udzielić odpowiedzi na zadane mu pytania i tak też 
w tej sprawie było. Prawda zaś nie ma nic wspólnego z zadowoleniem czy 
niezadowoleniem strony z określonej decyzji sądu. Nie można przy tym ubierać 
w kasacji, podnoszonej uprzednio w apelacji obrazy art. 201 k.p.k., w szatę 
naruszenia art. 2 § 2 k.p.k., skoro chodzi cały czas o to samo, a kwestia dotyczy 
przecież zagadnień specjalistycznych, więc to biegła – a nie strony i ich 
przedstawiciele – wie, czy w określonej sytuacji potrzebny jest jej, dla 
udzielenia odpowiedzi w określonych kwestiach, jeszcze dodatkowo inny 
materiał. I w tej sprawie jako ekspert takiej potrzeby nie widziała, a nie 
wykazano, aby opinia ta była niepełna czy niejasna. 
Nie miało też miejsca w tym postępowaniu, podnoszone we wszystkich 
kasacjach naruszenie art. 184 k.p.k. przez nieudostępnienie stronom pełnych 
protokołów przesłuchań świadków anonimowych, z wyłączeniem tylko ich 
danych osobowych. W tej materii wypowiadał się zarówno sąd meriti, 
analizując zakres możliwego utajnienia protokołów przesłuchań świadków 
incognito (k. 2866 v – 2870 v), jak i sąd odwoławczy w odniesieniu do 
stawianego w jednej z apelacji zarzutu obrazy tegoż przepisu, w tym zarówno co 
do istnienia podstaw do utajnienia świadków (s. 9 – 11 uzasadnienia), jak i 
przedmiotowego zakresu utajnienia zeznań świadków anonimowych (s. 12 
uzasadnienia). Tym samym podniesiony w jednej z kasacji (adw. K. B.) zarzut 
braku odniesienia się do tej ostatniej kwestii jest bezzasadny. W kasacjach 

 
7 
akcentuje się jednak, iż przepis art. 184 § 1 k.p.k. w okresie orzekania w tej 
sprawie w pierwszej instancji zezwalał na utajnienie tylko „danych osobowych” 
świadka, a nie innych okoliczności, zaś udostępnione obronie protokoły 
przesłuchań świadków 
incognito obejmowały utajnienie także takich 
okoliczności. Wskazując zaś na poglądy części doktryny oraz ówczesne 
orzeczenia Sądu Najwyższego, w których podkreślano niemożność utajniania 
danych, niemieszczących się w pojęciu danych osobowych, skarżący podnoszą, 
że sądy w tej sprawie przyjęły w owej materii inne, szersze niż Sąd Najwyższy, 
rozumienie art. 184 k.p.k., a tym samym uniemożliwiły stronom „zapoznanie się 
z pełną treścią zeznań świadków anonimowych (z wyłączeniem części 
zawierającej stricte dane osobowe)”  wbrew zasadzie, że clara non sunt 
interpretanda , „choć literalne brzmienie art. 184 k.p.k. (sprzed nowelizacji) nie 
nasuwa wątpliwości co jego interpretacji” (kasacje adw. J. Ś. i K. B.). Prawdą 
jest, że w odróżnieniu od art. 164a § 1 k.p.k. z 1969 r., który zakładał, iż 
utajnieniu podlegają „dane umożliwiające ujawnienie tożsamości świadka” 
incognito, kodeks z 1997 r. w art. 184 § 1 przyjął początkowo (aż do nowelizacji 
dokonanej ustawą z dnia 10 stycznia 2003 r., Dz. U. Nr 17, poz. 155), iż 
utajnienie to obejmuje „dane osobowe świadka”. Prawdą jest też, że w 
orzecznictwie Sądu Najwyższego wskazywano wówczas, iż anonimizacja może 
obejmować tylko dane osobowe świadka incognito, ale trzeba podnieść, iż część 
doktryny (np. W. Daszkiewicz, J. Tylman, S. Waltoś) krytycznie wypowiadała 
się odnośnie takiego rozumienia nowego przepisu (zob. J. Wiliński, Świadek 
incognito w polskim procesie karnym, Kraków 2003, s. 390 – 391 i podane tam 
piśmiennictwo). Prawdą jest jednak również, że i w orzecznictwie, zarówno 
sądów powszechnych, jak i Sądu Najwyższego, pojawiały się wówczas również 
judykaty wskazujące na inne, szersze rozumienie zakresu utajnienia tego 
świadka, obejmujące nie tylko dane osobowe. Na niektóre z nich powołał się w 
tej sprawie Sąd Okręgowy (k. 2867), o innych obszernie wypowiadano się w 
piśmiennictwie prawniczym (zob. J. Wiliński, Świadek. jw. s. 389 – 390 i 

 
8 
przywołane tam orzeczenia). Rzecz bowiem w tym, że o ile § 1 art. 184 k.p.k. 
zakładał wówczas  utajnianie „danych osobowych” to już w § 2 tego przepisu 
przyjmowano, iż udostępnianie protokołów zeznań świadka anonimowego 
oskarżonemu lub obrońcy ma następować „w sposób uniemożliwiający 
ujawnienie tożsamości świadka”, a nie tylko jego danych osobowych, a tak 
samo unormowano przesłuchiwanie świadka incognito z udziałem oskarżonego 
lub obrońcy (§ 4 art. 184 k.p.k.). Tym samym brak było zgodności między § 1 
art. 184 k.p.k., a jego §§ 2 i 4. Nie można zatem twierdzić, że wykładnia 
językowa powodowała, iż przepis był jasny. Wręcz przeciwnie o „clara” nie 
mogło tu być mowy i konieczne było wzięcie pod uwagę także wykładni 
systemowej i funkcjonalnej. Zresztą w orzecznictwie zasadnie wskazuje się, iż 
dokonywanie wykładni polega na zastosowaniu wszystkich jej metod, a zasada 
pierwszeństwa wykładni językowej nie oznacza, że w tym procesie wolno 
ignorować wykładnię systemową i funkcjonalną (zob. wyrok Sądu Najwyższego 
z dnia 19 listopada 2008 r., V KK 74/08, OSNKW 2009, z. 3, poz. 21). Również 
w piśmiennictwie wskazuje się, że zasady pierwszeństwa wykładni językowej 
nie należy  fetyszyzować, jeżeli bowiem przeprowadzi się proces wykładni 
także przez pozostałe jej typy, i to niezależnie od  tego, czy uzyskano już 
wcześniej jednoznaczność interpretowanych zwrotów, to jest możliwe 
stwierdzenie zaistnienia ważnych racji przemawiających za zasadnym 
odstąpieniem od wykładni gramatycznej (zob. P. Hofmański, S. Zabłocki. 
Elementy metodyki pracy sędziego w sprawach karnych, Warszawa 2006, s. 
234). Z uwagi na ówczesne różnice sformułowań w ramach samego art. 184 
k.p.k. oraz istniejące w doktrynie i orzecznictwie rozbieżności interpretacyjne 
sądy mogły przyjąć odmienne, niż preferował to wtedy Sąd Najwyższy, 
rozumienie omawianego przepisu, byle tylko wskazały na stosowną 
argumentację. I tak też uczyniły. W orzecznictwie Sądu Najwyższego zasadnie 
zaś przyjmuje się, że zarzut stosowania przez sąd prawa w sposób niezgodny z 
uchwałą Sądu Najwyższego, wydaną w innej sprawie, może być uznany za 

 
9 
zasadny tylko wtedy, gdy sąd ten nie ustosunkował się należycie do argumentów 
takiej uchwały i nie przedstawił własnej logicznej argumentacji (zob. wyrok 
Sądu Najwyższego z dnia 27 maja 2002 r., V KKN 188/00, OSNKW 2002, z. 11 
– 12, poz. 113). A w sprawie tej ów ostatni wymóg spełniono, gdyż wskazano 
na uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 20 stycznia 1999 r. (I KZP 21/98, 
OSNKW 1999, z. 1 – 2, poz. 3), zawężającą rozumienie utajnienia świadka na 
gruncie art. 184 k.p.k., jak i na poglądy doktryny popierające to stanowisko oraz 
przedstawiono własny pogląd, szerzej ujmujący analizowane utajnienie, 
wskazując też na judykaty zakładające taką wykładnię oraz glosy krytyczne do 
wskazanej uchwały z 1999 r. (k. 2867 – 2869). I choć obecnie można mieć 
pewne zastrzeżenia do niektórych argumentów, to nie można uznać stanowiska 
sądów w tej sprawie za obrażającego prawo. Należy też zauważyć, iż już od 1 
lipca 2003 r. omawiany przepis zakłada wyraźnie nakaz utajnienia „okoliczności 
umożliwiających ujawnienie tożsamości świadka, w tym danych osobowych”. 
Tym samym obecnie utajnienie – już wyraźnie, bez potrzeb interpretacyjnych – 
obejmuje nie tylko dane osobowe, ale i inne okoliczności, które mogłyby 
doprowadzić do ujawnienia tożsamości świadka anonimowego. Już zaś Sąd 
Najwyższy w wyroku z dnia 25 sierpnia 2009 r. uchylając poprzedni wyrok w 
tej sprawie wskazał, iż: „Poza sporem pozostaje, że konkretne ustalenia i oceny  
prezentowane w odniesieniu do zeznań świadków anonimowych opierały się 
wyłącznie na okolicznościach zawartych w protokołach dostępnych stronom”. 
Omawiany zarzut kasacji jest zatem niezasadny. 
Tak samo należy ocenić zarzuty kasacji podnoszące obrazę art. 7 k.p.k., w 
tym w powiązaniu  art. 2 § 2 i art. 4 oraz 184 k.p.k., przez brak dokonania w 
sądzie odwoławczym własnej oceny poszczególnych dowodów i odrzucenie 
zasadności zarzutów apelacji wbrew wymogom tego przepisu oraz aprobowanie 
oparcia ustaleń jedynie na zeznaniach świadka anonimowego nr I (adw. B. H.) i 
niedostrzeżenie rozbieżności w zeznaniach świadków anonimowych (adw. K. 
B.). Przede wszystkim należy zauważyć – co podmiotom fachowym powinno 

 
10 
być wiadome – że w polskim systemie prawnym sąd odwoławczy nie dokonuje 
własnej oceny dowodów, ale jedynie kontroluje w granicach zaskarżenia 
prawidłowość oceny dokonanej w sądzie meriti od strony dopełnienia tam 
wymogów art. 7 k.p.k. Rzecz bowiem w tym, że ocena dowodów uwzględnia 
nie tylko analizę treści depozycji osobowych źródeł dowodowych, ale także 
wrażenia sądu bezpośrednio stykającego się ze źródłem dowodowym i 
obserwującego sposób składania tych oświadczeń, reakcje źródła na pytania itd., 
a sąd odwoławczy, co do zasady, analizuje zarzuty w oparciu o akta sprawy, a 
nie o kontakty z dowodami. Własnej oceny sąd odwoławczy dokonuje zatem 
jedynie w razie przeprowadzania dopiero w postępowaniu odwoławczym 
określonych dowodów i tylko wobec nich, tyle że w aspekcie całokształtu 
materiału dowodowego, ale taka sytuacja w sprawie tej nie miała miejsca. Nie 
można zatem skutecznie zarzucać sądowi odwoławczemu, że nie przeprowadził 
własnej oceny dowodów, skoro dowodów sam nie przeprowadzał. Nie można 
też stawiać mu zarzutu, że nie uwzględnił zarzutów apelacji z naruszeniem art. 7 
k.p.k., gdyż ten przepis dotyczy oceny dowodów, a nie oceny zarzutów 
odwoławczych. Nawet jeżeli zarzuty te dotyczą ocen dokonanych przez sąd 
meriti, to sąd drugiej instancji analizuje jedynie samą tę ocenę, a nie zarzut jej 
dotyczący, i tylko od tej strony, czy ocena ta opowiada wskazaniom wiedzy, 
prawidłowemu rozumowaniu i doświadczeniu życiowemu. Takiej oceny sąd 
odwoławczy dokonał, wskazując na kontekst dowodowy, w ramach którego 
funkcjonowały zeznania świadków anonimowych, a więc na zeznania świadków 
jawnych i dowodów z opinii biegłych (s. 11 – 12 uzasadnienia). Czyni to też 
niezasadnym inny zarzut dwóch kasacji (adw. B. H. i  J. Ś.) o oparciu orzeczenia 
jakoby „jedynie (wyłącznie) na zeznaniach świadka anonimowego nr I”. Oba 
sądy wykazały bowiem w oparciu o jaki materiał dowodowy ustaliły przebieg 
zdarzenia, to zaś, że tylko dowód z zeznań tego świadka wprost dotyczył kwestii 
obecności oskarżonych w miejscu zdarzenia, choć nie samego czynu, nie 
oznacza, że wyrok w zakresie zaistnienia przestępstwa zabójstwa oparty jest 

 
11 
wyłącznie, czy jedynie, na tych zeznaniach, stanowiących tu tylko jedną z 
poszlak prowadzących do ustaleń poczynionych przez sądy.  
Należy też zauważyć, że skarżący wysuwając zarzut braku własnej oceny 
dowodów przez sąd odwoławczy (adw. B. H.) próbuje przy tym przedstawiać 
swoją osobistą wizję możliwych zdarzeń, twierdząc m.in., że gdyby dokonano w 
drugiej instancji takowej oceny wobec zeznań świadków E. S., L. M. i E. K., a 
nie jedynie rozważano je w aspekcie podniesionego przezeń apelacyjnego 
zarzutu błędu w ustaleniach faktycznych co do godziny pobytu św. L. M. w 
sklepie pokrzywdzonego H. S., a przez to możliwego czasu zabójstwa, to 
zauważono by, że „w antykwariacie mogły się dziać zdarzenia, które wywołały 
nie odpowiadające dla charakteru H. S. zachowania się, co z kolei mogło mieć 
związek z zabójstwem antykwariusza” (kasacja adw. B. H.). Tego typu sugestie 
to już podważanie ustaleń faktycznych, czego w kasacji czynić nie wolno, a przy 
tym Autor skargi zapomina o pełnej treści tych zeznań, gdyż, po pierwsze sama 
św. L. M. mówiąc wprawdzie, że gdy weszła do sklepu antykwariusz „wydał 
się” się jej – a nie bynajmniej był (SN) – nienaturalnie bardzo blady, ale też, że 
nie słyszała żadnych „odgłosów ani szmerów z zaplecza” oraz że „nic nie 
wskazywało na to, aby ktoś się tam znajdował” (k. 511 v – 512), a po wtóre św. 
E. S., która pozostała przed antykwariatem, zeznała, iż L. M. po wyjściu: 
„Powiedziała tylko,  że antykwariusz grzecznie, lecz stanowczo, ją wyprosił ze 
sklepu” oraz, że „nie mówiła nic na temat jego wyglądu, przynajmniej ja nic nie 
pamiętam” (k. 513 v). Aktor kasacji dokonuje zatem wybiórczego, pasującego 
do założonej wizji, przywołania fragmentów określonych zeznań, budując na 
nich swą swoją wersję zdarzenia, nie popartą dowodami, lecz tylko ową wizją, a 
czyni to przy tym w sytuacji, gdy w apelacji przez te zeznania starał się jedynie 
podważyć ustalenie sądu meriti, że wizyta L. M. w antykwariacie miała miejsce 
około godziny 15 – 15.30, sugerując, iż mogło to mieć miejsce i później, do 
którego to zarzutu odniósł się sąd odwoławczy (s. 7 uzasadnienia). W tym 
miejscu zaś należy przypomnieć skarżącemu, że sąd odwoławczy ma jedynie 

 
12 
obowiązek 
rozważania 
wszystkich 
zarzutów 
„wskazanych 
w 
środku 
odwoławczym” (§ 2 art. 433 k.p.k.) i obowiązku tego w omawianym tu zakresie 
dopełnił. O żadnej obrazie prawa nie może tu zatem być mowy. 
Wyraźnie też wypowiedział się sąd odwoławczy odnośnie zarzutu 
rozbieżności w depozycjach świadków anonimowych i między tymi zeznaniami 
(s. 11), co czyni nietrafnym zarzut skarg kasacyjnych (adw. K. B. i B. H.) o 
nieuwzględnieniu tych rozbieżności. Sąd odwoławczy nie podzielił jedynie 
poglądu apelującego, że rozbieżności te czynią zeznania świadka incognito nr I 
niewiarygodnymi i wskazał dlaczego tak uważa. Tym samym jednak nie 
naruszono tu ani art. 433 § 2 k.p.k., ani art. 457 § 3 k.p.k. 
Nie jest też zasadny zarzut obrazy art. 173 k.p.k. przez nieuwzględnienie 
wadliwego procedowania sądu pierwszej instancji dotyczącego trzykrotnego 
okazania, w czasie których jakoby skazani nie zostali rozpoznani przez świadka 
anonimowego nr I (adw. B. H. i adw. J. Ś.)). Po pierwsze taki zarzut nie był 
wysuwany w  żadnej z apelacji, w tym i w apelacji autorstwa adw. B. H., a autor 
kasacji nie przywołuje tu bynajmniej art. 440 k.p.k., lecz jedynie dodatkowo art. 
457 § 3 k.p.k., co jednak nie ma nic wspólnego ze wspomnianym już wyżej 
obowiązkiem rozpoznania przez sąd odwoławczy tylko zarzutów podniesionych 
w środku odwoławczym. Tym samym nie można mu zarzucić obrazy 
wskazanych przepisów. Sąd odwoławczy wypowiedział się wprawdzie w 
kwestii czynności okazania, ale jedynie w aspekcie zarzucanej obrazy art. 7 
k.p.k. przy ocenie dowodu z zeznań tego świadka incognito wskazując 
wyraźnie, że okazania te miały na celu jedynie zweryfikowanie wiarygodności 
tego źródła oraz że to przecież na podstawie pierwszych zeznań tego świadka 
sporządzono już wcześniej portret pamięciowy jednego z oskarżonych (s.12); 
szeroko w kwestii omawianego okazywania wypowiadał się też sąd meriti (k. 
2860 – 2860 v). Czynienie w kasacji sądowi odwoławczemu omawianego 
zarzutu, nie można w tych warunkach uznać za zasadne i trafne. 

 
13 
Nie doszło też w niniejszej sprawie do zarzucanej w jednej z kasacji (adw. 
J. Ś.) obrazy art. 442 § 3 k.p.k. przez to, że sąd odwoławczy uchylił się jakoby, 
wbrew zaleceniom Sądu Najwyższego zawartym z uzasadnieniu wyroku z dnia 
25 sierpnia 2009 r., „od merytorycznego rozpoznania zarzutów i przedstawienia 
szczegółowych i przekonujących przyczyn ich nieuwzględnienia”.  
Rzecz bowiem w tym, że Sąd Najwyższy wskazał wówczas jedynie, że 
sprawa ma charakter poszlakowy, dowodem zamykającym zdaniem sądów 
łańcuch poszlak były zeznania świadka anonimowego nr I, zeznania te, wespół z 
zeznaniami dwóch innych świadków incognito mającymi z nim styczność 
krytycznego dnia, stanowiły główny przedmiot badania i oceny w tym procesie, 
zaś przedmiotem apelacji jest kwestia oceny wiarygodności tych zeznań z 
punktu widzenia art. 7 k.p.k., a tym samym pole rozstrzygnięcia sądu 
odwoławczego zakreśla zarówno ocena zeznań tego świadka anonimowego, jak 
sposób przeprowadzenia dowodów z zeznań świadków anonimowych w 
aspekcie art. 184 § 1 i 2 k.p.k., gdyż oskarżonym i obrońcom udostępniono ich 
protokoły z wyeliminowaniem nie tylko części wstępnej, ale i fragmentów 
części zeznań, podkreślając wszak też – jak już wcześniej wskazano – iż „poza 
sporem pozostaje, że konkretne ustalenia i oceny prezentowane w odniesieniu do 
zeznań świadków anonimowych opierały się wyłącznie na okolicznościach 
zawartych w protokołach dostępnych stronom”. Następnie zaś stwierdził, iż z 
uwagi na dostrzeżone przezeń uchybienie w postaci zapoznania się w sądzie 
odwoławczym z niejawną częścią tych zeznań tylko przez sędziego referenta 
zachodzi naruszenie przywołanego w ówczesnej kasacji art. 410 k.p.k., ale nie 
bynajmniej przez, podnoszone w jego ramach przez skarżącego uchybienie w 
postaci oparcia orzeczenia na podstawie wyciągów protokołów zeznań 
świadków anonimowych, w których utajniono istotne fragmenty, ale przez to, że 
nie wszyscy członkowie składu orzekali na podstawie całokształtu materiału 
dowodowego, mimo że  „ogólne reguły prawidłowego wyrokowania (…) 
opierają się na założeniu o kształtowaniu sędziowskiego przekonania na 

 
14 
podstawie wszystkich dowodów, z którymi sąd, a więc każdy z członków składu, 
się zetknął”, a tym samym zaistniałe uchybienie powoduje, iż „ostatecznego 
stanowiska tego sądu co do wiarygodności tych dowodów i prawidłowości ich 
przeprowadzenia, nie sposób traktować w kategoriach odpowiadających 
standardowi pełnej rzetelności procesowej”. Sąd Najwyższy uznał zatem 
jedynie, że wymogi rzetelnego procesu wskazują na potrzebę, aby – co jest w 
pełni zasadne – każdy członek kolegialnego składu sądu odwoławczego znał 
całokształt materiału dowodowego sprawy, skoro sąd ten ma się in corpore 
wypowiedzieć w kwestii zasadności podniesionych zarzutów apelacyjnych. I to 
w tym aspekcie podniósł kwestię rzetelności odniesienia się do owych zarzutów. 
Przyjął zatem słusznie, że tylko przy rzetelnie przeprowadzonym postępowaniu 
odwoławczym, w którym cały skład sądu zna w pełni materiał dowodowy, 
można rozważać kwestię rzetelnego od strony merytorycznej ustosunkowania 
się tego sądu do zarzutów apelacji, uchylając się zresztą wówczas – z 
powołaniem się na art. 436 w zw. z art. 518 k.p.k. – od analizy poszczególnych 
zarzutów ówczesnej kasacji. Wszyscy członkowie składu Sądu Apelacyjnego 
wydający zaskarżony obecnie wyrok, jak wynika z dokumentacji sprawy, 
zapoznali się z częścią tajną akt, a więc wskazany uprzednio przez Sąd 
Najwyższy warunek został teraz dopełniony. Innych zaś zaleceń Sądu 
Najwyższego w tym wypadku nie było. Zatem przywoływane w omawianej 
kasacji zalecenie nie było ongiś w ogóle formułowane, a tym sam zarzut obrazy 
art. 442 § 3 k.p.k. jest bezzasadny. 
Zasadny jest natomiast zarzut podnoszący uchybienie w postaci 
nieprzeprowadzenia 
w 
instancji 
odwoławczej 
uzupełniająco 
dowodów 
mogących mieć znaczenie dla oceny wiarygodności świadka incognito nr I. 
Pojawia się on w każdej z trzech kasacji, choć – jak wskazano na wstępie – 
różnie jest ujmowany w poszczególnych skargach, od przywoływania jako 
naruszonych przez to przepisów art. 2 § 2, art. 4, 7, 397 i 440 k.p.k. (adw. B. 
H.), przez wskazywanie  na obrazę wskazanych wyżej trzech pierwszych 

 
15 
przepisów oraz art.433 §2 i art. 457 § 3 k.p.k. (adw. K. B.), po podnoszenie tu 
obrazy art. 457 § 3 i 433 § 2 oraz art. 167 i 366 i 406 w zw. z art. 458 i art. 440 
k.p.k. (adw. J. Ś.). Podnosi się, że w toku rozprawy odwoławczej, choć nie 
składano formalnie wniosków dowodowych, wskazywano na potrzebę 
dodatkowego przeprowadzenia postępowania dowodowego odnośnie różnych 
kwestii związanych z problemem wiarygodności świadka anonimowego nr I. Z 
protokołu rozprawy apelacyjnej wynika jedynie ogólnikowo – po jego 
sprostowaniu, przez uzupełnienie – że w głosach końcowych wnoszono o 
sięgnięcie przez sąd do art.440 k.p.k. W uzasadnieniu kasacji autorstwa ad. J. Ś. 
wskazuje się w związku z tym, że nie wzięto pod uwagę argumentów 
przytoczonych w tych głosach, w tym - co jest tu istotne – odnośnie potrzeby 
ustalenia i przeprowadzenia dowodu z zeznań kolegi wskazanego świadka 
anonimowego, z którymi miał się on widzieć przed pójściem w okolicę sklepu 
ofiary, kiedy to miał zauważyć trzy osoby wchodzące do tego sklepu oraz 
innego, do którego się wtedy udał na krótko i kiedy od niego wracał, dostrzec 
miał trzy osoby wybiegające z tego sklepu, wśród których rozpoznał 
oskarżonych (s. 17 – 18 kasacji), a także braku oględzin i eksperymentu miejsca, 
w którym znajdował się świadek incognito w celu ustalenia, czy można z tego 
miejsca poczynić relacjonowane przez niego spostrzeżenia podnosząc, że plan 
sytuacyjny tego fragmentu miasta strony otrzymały już po przesłuchania tegoż 
świadka (s. 20-21 kasacji). Na te same kwestie wskazuje w swym uzasadnieniu 
kasacja adw. K. B., podnosząc też problem topografii terenu, utrudnienia 
widoczności przez stojący przez sklepem pojazd pokrzywdzonego oraz 
głośności dzwonka, którego odgłos miał zwrócić uwagę świadka incognito nr I 
(s.10 i 12), a do pominiętej potrzeby odszukania i przesłuchania przywołanych 
wyżej świadków odwołuje się także kasacja adw. B. H. (s. 10 – 12).  
Mimo, że – jak już wskazano – brak jest w protokole rozprawy 
odwoławczej bliższych zapisów w tych kwestiach, w uzasadnieniu wyroku Sąd 
Apelacyjny wypowiada się jednak odnośnie  zgłoszonych na rozprawie sugestii 

 
16 
obrońców 
o 
konieczności 
dalszego 
weryfikowania 
zeznań 
świadka 
anonimowego nr I przez dopuszczenie dowodu z zeznań kolegi, którym świadek 
ten wracał przed zaobserwowaniem osób wchodzących do antykwariatu oraz 
osoby, do której udał się już po tym fakcie (s. 14 uzasadnienia). Brak tu 
wprawdzie wypowiedzi, co do – mającej być też podnoszoną – kwestii 
przeprowadzenia oględzin i eksperymentu, o jakich mowa w kasacjach, ale 
odrębnie sąd ten ustosunkowuje się też do wskazywanej na tej rozprawie 
konieczności przesłuchania świadka incognito nr 1 z udziałem biegłego 
psychologa (s. 12 uzasadnienia), choć sama apelacja zarzucająca obrazę art. 201 
k.p.k. na to nie wskazywała, zaś w kasacji kontestuje się to stanowisko sądu 
odwoławczego w ramach nieuwzględnienia argumentów podnoszonych w 
głosach stron. Zatem jest możliwe, że kwestia wskazanych wyżej dowodów 
nieosobowych, była także w nich podnoszona, tyle że pominięto ją w 
uzasadnieniu wyroku.  
Odnośnie kwestii przesłuchania jako świadków, przywoływanych przez 
świadka anonimowego nr I, jego kolegów sąd odwoławczy stwierdził, że: 
„Przeprowadzenie tych dowodów w efekcie doprowadziłoby bądź do ujawnienia 
tożsamości świadka anonimowego nr I (trudno założyć, by i w stosunku do tych 
osób zachodziły warunki z art.184 k.p.k. prowadzące do ich anonimizacji) bądź 
też z uwagi na upływ czasu (ponad 9 lat od zdarzenia) uzyskane od tych osób 
dane byłyby szczątkowe. Ponadto żadna z tych osób nie byłaby w stanie przecież 
potwierdzić lub zaprzeczyć najważniejszych przekazanych przez świadka 
anonimowego okoliczności - wejścia i wyjścia z antykwariatu osób i związanych 
z tym spostrzeżeń co ich wyglądu” (s. 14 uzasadnienia). Z takim stanowiskiem 
nie można się zgodzić. Po pierwsze nie można zakładać z góry, że sam upływ 
czasu zawsze musi spowodować brak czy szczątkowość wiedzy świadka, gdyż 
oznacza to przesądzanie o treści jego możliwych depozycji. Po wtóre nie jest 
bynajmniej wykluczone, że poinformowany w jakiej sprawie ma składać 
zeznania świadek ten wskaże na obawy uzasadniające jego także anonimizację. 

 
17 
Sam fakt, że oskarżeni od wielu lat są pozbawieni wolności, nie przesądza o 
możliwości nieistnienia takiej obawy, jeżeli zważy się w jakim środowisku się 
oni ongiś obracali oraz że nie ustalono dotąd trzeciego uczestnika zabójstwa, 
przed którym owa obawa może być realna. Gdyby zaś – jak twierdzi obrona – 
oskarżeni mieli być niewinni, to sprawcy tego zabójstwa pozostają nieukarani, 
mogą być zatem też zainteresowani dotarciem do takiego świadka. Dowody 
osobowe, o które tu chodzi rzeczywiście nie dotyczą wprost kwestii 
zaobserwowania wejścia i wyjścia oskarżonych w określonym czasie do i z 
mieszkania ofiary. Mają one jednak służyć potwierdzeniu lub zaprzeczeniu 
obecności świadka incognito nr I w okolicy miejsca zabójstwa w danym czasie, 
a to rzutuje na zagadnienie jego wiarygodności i prawdziwości jego zeznań, tym 
bardziej, że pozostałe dowody dotyczące obecności świadka w owej okolicy w 
określonym czasie, są dowodami ze słyszenia i relacjonują tylko zasłyszane od 
niego informacje. Inną kwestią jest, że przesłuchanie kolegi, z których świadek 
ten szedł w kierunku miasta, gdzie znajdował się antykwariat, jest tu nieistotne. 
Ważniejsze są ewentualne zeznania kolegi, do którego następnie w określonym 
czasie świadek przybył i z którym krótko przebywał. a wracając zauważył 
wybiegające z antykwariatu trzy osoby, z których dwie rozpoznał i następnie 
opisał. Potwierdzenie lub zaprzeczenie, że  rzeczywiście dotarł on do niego w 
danym czasie, a następnie pożegnał się z nim w takim momencie, że mógł 
znaleźć się w okolicy antykwariatu pokrzywdzonego w ustalonym przez sąd 
meriti czasie, może rzutować na kwestię oceny wiarygodności świadka 
incognito nr I. Tym samym podjęcie czynności w celu ustalenia i dotarcia do tej 
właśnie osoby było jednak wskazane.  
Żałować też można, że w postępowaniu nie dokonano eksperymentu, 
który by także mógł rzutować na ocenę wiarygodności tego świadka 
anonimowego, przez ustalenie, czy odgłos dzwonka drzwi antykwariatu był 
słyszalny z miejsca, w jakim świadek ten znajdował się, zarówno wówczas, gdy 
zaobserwował po tym odgłosie osoby wchodzące do antykwariatu, jak i gdy 

 
18 
następnie po pewnym czasie, także po odgłosie dzwonka, zobaczył osoby 
wybiegające ze sklepu. Dotyczy to także ustalenia, czy z miejsca, w jakim 
znajdował się on wracając od kolegi, mógł poczynić, z uwzględnieniem 
topografii terenu i stojącego przez antykwariatem samochodu ofiary, 
spostrzeżenia odnośnie wyglądu osób wybiegających ze sklepu. Sąd Okręgowy 
ustalił wprawdzie fakty odnośnie określonych jego spostrzeżeń w oparciu o 
zeznania tego świadka (k. 2814 – 2814 v), dając mu wiarę, ale ponadto ustalił 
uprzednio tylko, że z miejsca, w którym się on znajdował, widać ulicę, w 
kierunku której biegli trzej uciekający i w którą następnie wbiegli (k. 2810 v). 
Sam fakt widoczności owej ulicy nie musi jednak przesądzać o możliwości 
dokonywania spostrzeżeń odnośnie wyglądu uciekinierów, choć nie wyklucza 
dokonania takowych, ale wszelkie wątpliwości w tej materii można było 
rozstrzygnąć przez wskazany eksperyment i to nawet bez udziału w nim 
świadka anonimowego.  
Powyższe wskazuje, że omawiane uchybienie miało miejsce w realiach tej 
sprawy, a sąd odwoławczy mógł i powinien, mając na uwadze argumenty 
wskazywane na rozprawie apelacyjnej przez obrońców, podjąć kroki w celu 
przeprowadzenia z urzędu (art. 167 k.p.k.) w trybie określonym w art. 452 § 2 
k.p.k. wskazanych wyżej dowodów. Należy mieć na względzie, że wprawdzie 
przedmiotem rozpoznania w 2009 r. były nadal apelacje wywiedzione w 2003 r., 
ale 
dopuszczalne 
jest 
przedstawiane 
przez 
strony 
w 
postępowaniu 
odwoławczym dodatkowym argumentów na wsparcie podniesionych zarzutów, 
a w tej sprawie były to zarzuty błędu w ustaleniach faktycznych oraz m.in. 
obraza art. 7 i 5 § 2 k.p.k. Odnośnie niektórych z nich Sąd Apelacyjny, jak 
wskazano, się wypowiedział, ale podane przezeń powody zaniechania 
przesłuchania kolegów, na których powoływał się świadek incognito nr I, w 
sytuacji gdy apelacje zarzucały naruszenie art. 7 k.p.k. w zakresie oceny jego 
zeznań sugerując taką czynność, są – jak wykazano – nie do przyjęcia. Nie 
można jednak zgodzić się ze skarżącymi, że omawiane uchybienie wymaga 

 
19 
uchylenia obu wydanych w sprawie wyroków i przekazanie sprawy do 
ponownego 
rozpoznania 
w 
pierwszej 
instancji, 
gdyż 
jakoby 
jego 
wyeliminowanie wykracza poza możliwości dowodowego sądu odwoławczego 
określone w art. 452 § 2 k.p.k. Chodzi bowiem jedynie o dwa dowody, jeden 
odnośnie kwestii bytności w określonym czasie świadka anonimowego nr I w 
okolicy miejsca zdarzenia oraz drugi, co do  możliwości dokonania tam przez 
niego określonych spostrzeżeń. Nie prowadzi to zatem do przeprowadzenia w 
instancji odwoławczej postępowania dowodowego w całości, czy prowadzenia 
go w znacznej części, czego zabrania wskazany wyżej przepis. Podjęcie działań 
w celu przeprowadzenia w tym stadium procesu owych dowodów służy zaś 
przyspieszeniu postępowania, które w tej sprawie i tak toczy się  już nader 
długo.  
Z powyższych względów Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok Sądu 
Apelacyjnego i przekazał sprawę temu sądowi do ponownego rozpoznania w 
postępowaniu odwoławczym. W postępowaniu tym, rozpatrując raz jeszcze 
apelacje obrońców oskarżonych, Sąd Apelacyjny powinien zadbać o to, aby 
wypowiedzi i argumentacje stron i ich procesowych przedstawicieli były 
odpowiednio odnotowane w protokole rozprawy, by móc się następnie do nich 
odnieść w należyty sposób w uzasadnieniu wyroku. 
Sąd ten powinien także podjąć odpowiednie kroki w celu ustalenia osoby, 
do której udając się świadek incognito nr I miał dostrzec osoby wchodzące do 
antykwariatu, a wracając od niego – osoby wybiegające z niego, dla 
przesłuchania jej odnośnie bytności tego świadka u niego w określonym czasie 
w dniu 16 marca 2000 r. Wprawdzie z uwagi na upływ ponad 10 lat od tego 
zdarzenia nie wiadomo w ogóle, czy osoba ta żyje ani gdzie przebywa, a 
istniejąca wolność poruszania się także między państwami mogła spowodować 
jej wyjazd z kraju w nieznanym kierunku, ale skoro nie podjęto dotąd próby 
dotarcia do niej i jej przesłuchania, należy spróbować obecnie, czy jest możliwe 
takie przesłuchanie, mogące mieć dość istotne znaczenie przy ocenie zeznań 

 
20 
świadka anonimowego nr I. Ponieważ jednak działania te nie mogą w  żadnym 
wypadku zagrażać istniejącej cały czas anonimizacji tego świadka, sąd 
odwoławczy może ewentualnie wykorzystać tu art. 397 § 1 k.p.k. w zw. z  437 § 
2 in fine k.p.k. i zakreślić prokuratorowi czas na ustalenie, odnalezienie i 
przedstawienie sądowi tego dowodu. W takim wypadku prokurator w razie 
ustalenia i dotarcia do tego świadka, w tym przez Policję, powinien – 
niezależnie od ustalenia informacji, jakie może przedstawić ów świadek – 
poinformować go w jakiej sprawie miałby on zeznawać, a w związku z tym 
także uzyskać od niego informację odnośnie tego, czy żywi on realne obawy, o 
jakich mowa w art.184 § 1 k.p.k., w związku z możliwym wejściem w rolę 
świadka, aby móc przedstawić sądowi także kwestię ewentualnej jego 
anonimizacji; decyzję odnośnie utajnienia musiałaby wówczas, z uwagi na 
stadium procesu, podjąć sąd odwoławczy, a nie prokurator. Gdyby zaś do osoby 
tej nie dotarto, sąd pominie ten dowód jako niemożliwy do przeprowadzenia i 
dokona kontroli oceny zeznań świadka incognito nr I w oparciu o 
dotychczasowy materiał dowodowy. 
Sąd Apelacyjny powinien też podjąć działania w celu przeprowadzenia 
dowodu z eksperymentu (doświadczenia), połączonego z oględzinami miejsca, 
odnośnie możliwości dokonania przez świadka anonimowego nr I, z miejsca w 
jakim się on znajdował idąc w dniu 16 marca 2000 r. do i od kolegi, spostrzeżeń 
co osób wchodzących i wybiegających z antykwariatu oraz słyszalności odgłosu 
dzwonka przy drzwiach tego pomieszczenia. Uprzednio jednak należy tu ustalić, 
czy miejsce to i lokal, w jakim znajdował się ongiś antykwariat, po tylu latach 
nie uległo zmianom, które wykluczałyby sens przeprowadzenie wskazanej 
czynności, co zmuszałoby do rezygnacji z niej z uwagi na jej nieprzydatność dla 
stwierdzenia okoliczności, jakim miałaby służyć. Jeżeli jednak czynność ta 
byłaby choćby częściowo realna np. co do możliwości sprawdzenia widoczności 
osób i dokonywania spostrzeżeń o ich wyglądzie, choć już np. nie co do 
słyszalności odgłosów dzwonka, to sąd odwoławczy powinien owej czynności 

 
21 
dokonać, a jedynie przy zaistnieniu warunków z art. 396 § 1 k.p.k. skorzystać z 
tego przepisu (art. 458 k.p.k.). Preferować tu jednak należy bezpośredniość z 
uwagi na  istotne znaczenie spostrzeżeń członków składu orzekającego, którzy 
następnie z punktu efektów takiej czynności analizować będą prawidłowość 
oceny zeznań świadka incognito dokonanej przez sąd pierwszej instancji. I ta 
czynność dowodowa nie może jednak zagrozić ujawnieniu tożsamości świadka 
anonimowego, przeto nie jest też wykluczone jej dokonanie bez jego udziału, z 
uwzględnieniem treści protokołów jego przesłuchań odnośnie miejsc, w których 
się on wówczas znajdował. 
Gdyby w wyniku tych czynności dowodowych niezbędne było dodatkowe 
przesłuchanie świadka incognito nr I, to dokonanie takiej czynności przez sąd 
odwoławczy, z uwagi na zakres postępowania dowodowego tej sprawy, nie 
wykraczałoby jeszcze poza granice przeprowadzania dowodów w instancji 
apelacyjnej określone w art. 452 § 2 k.p.k. Dopiero gdyby pojawiła się 
konieczność szerszego przeprowadzenia postępowania dowodowego co do 
istoty sprawy, należałoby rozważyć uchylenie wyroku sądu pierwszej instancji. 
Niezależnie 
od 
powyższego 
należy 
zwrócić 
uwagę 
Sądowi 
Apelacyjnemu, że wadliwie przyjął on, utrzymując w dniu 12 listopada 2009 r. 
w mocy wyrok Sądu Okręgowego z dnia 22 grudnia 2002 r., iż nie ma potrzeby 
dokonywania zmiany w zakresie kwalifikacji prawnej czynu przypisanego 
oskarżonym, który był zakwalifikowany z art. 148 § 2 pkt  4 k.k., podnosząc, że 
wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 16 kwietnia 2009 r. (P 11/08), w 
wyniku którego utracił moc przepis § 2 art. 148 k.k., nie może mieć 
zastosowania w tej sprawie, gdyż czyn, który przypisano oskarżonym, 
popełniono w 2000 r., a więc przed nowelizacją z 2005 r., która zmieniła treść 
art.148 § 2 k.k., a skazano ich w oparciu o ten przepis w brzmieniu sprzed owej 
niekonstytucyjnej nowelizacji (s. 15 –16 uzasadnienia). Rzecz w tym, że wyniku 
wskazanego wyroku TK, z dniem 23 kwietnia 2009 r. (data publikacji w Dz. U. 
Nr 63, poz. 533) utracił wprawdzie moc art. 148 § 2 k.k. w brzmieniu nadanym 

 
22 
mu nowelą z dnia 27 lipca 2005 r. (Dz. U. Nr 163, poz. 1363), ale z treści tego 
orzeczenia i jego uzasadnienia nie wynikało bynajmniej, iżby odżył w ten 
sposób § 2 art.148 k.k. sprzed tej nowelizacji. Wyraźnie podkreślono ten aspekt 
w uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego z dnia 8 lipca 2009 r., (II KO 22/ 09, 
OSNKW 2009, z. 11, poz. 98), w którym wskazano, że z uwagi na brak 
wyraźnego stanowiska Trybunału co do możliwego odżycia poprzedniego 
brzmienia omawianego przepisu i  odwołanie się do dalszego funkcjonowania § 
1 art. 148 k.k., prawnie przepis art. 148 § 2 k.k. „w całości został 
wyeliminowany w obowiązującego porządku prawnego”. Stanowisko to jest już 
utrwalone w orzecznictwie Sądu Najwyższego (zob. np. wyroki Sądu 
Najwyższego z dnia 13 kwietnia 2010 r., II KK 280/09, Lex Nr 583784, czy z 
dnia 21września 2010 r., jeszcze nie publ.). Wprawdzie rzeczywiście w razie 
skazania z art. 148 § 2 k.k. w jego brzmieniu sprzed nowelizacji z 2005 r. 
orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie daje podstawy do wznowienia 
procesu na podstawie art. 540 § 2 k.p.k., gdyż tego przepisu wyrok ów nie 
dotyczył (zob. np. postanowienie SN z dnia 28 stycznia 2010 r., IV KO 139/09, 
Lex nr 564897, czy z dnia 25 lutego 2010 r., II KO 62/09, Lex nr 577186), ale 
nie budzi wątpliwości, że od dnia 23 kwietnia 2009 r. przepisami 
penalizującymi zabójstwo stały się, w ramach art. 148 k.k., jedynie jego § 1 i 4 
gdyż, jak wskazano w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 15 kwietnia 2010 r. (III 
KO 83/09, OSNKW 2010, z. 8 , poz. 89), wyrok TK z dnia 16 kwietnia 2009 r. 
ma też odniesienie do § 3 art. 148.  
Sąd Apelacyjny orzekał w listopadzie 2009 r., a więc już w sytuacji wyżej 
wskazanej. Powinien zatem uwzględnić, że tym czasie nie obowiązywał już 
ogóle § 2 art. 148 k.k., bez względu na to z jakiego okresu obowiązywania k.k. z 
1997 r. był to przepis. Stosownie zaś do art. 4 § 1 k.k. należy przy orzekaniu 
stosować aktualną ustawę, co dotyczy też aktualnych przepisów tej samej 
ustawy, chyba że ustawa lub przepis poprzednio obowiązujący były dla sprawcy 
względniejsze. Oskarżonych skazano z § 2 art. 148 k.k. w brzmieniu, który 

 
23 
zakładał zagrożenie karą od 12 lat pozbawienia wolności, gdy w dacie orzekania 
sądu odwoławczego funkcjonował tu już tylko § 1 art. 148 k.k., obejmujący 
swymi znamionami także czyn przypisywany oskarżonym, a przy tym 
zakładający zagrożenie karą od 8 lat pozbawienia wolności. I to ten przepis 
wówczas jako obowiązujący i względniejszy należało zastosować, czego nie 
uczyniono. Powyższe należy też mieć na uwadze przy obecnym ponownym 
rozpoznawaniu sprawy, także w razie dokonania do tego czasu ewentualnej 
zmiany art.148 k.k. W orzecznictwie wskazuje się przy tym, że wyrok 
Trybunału Konstytucyjnego z 16 dnia kwietnia 2009 r. nie modyfikuje zasad 
postępowania odwoławczego, przeto w ramach rozpoznawania środka 
odwoławczego sąd drugiej instancji ma możliwość korygowania, zwłaszcza na 
korzyść oskarżonego, kwalifikacji prawnej czynu, bez potrzeby przekazywania 
sprawy w tym celu sądowi meriti (zob. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 
15 czerwca 2010 r., III KK 417/09, jeszcze nie publ.). 
Mając to wszystko na uwadze orzeczono jak w wyroku. 
 
 
 
 
/tp/

Potrzebujesz pomocy prawnej?

Asystent AI przeanalizuje Twoje pytanie w oparciu o orzecznictwo, przepisy i doktrynę — jak rozmowa z ekspertem.

Zadaj pytanie Asystentowi AI