III OSK 6157/21

Naczelny Sąd Administracyjny2022-11-16
NSAAdministracyjneŚredniansa
policjadyscyplina służbowakara dyscyplinarnałącznośćobowiązki służbowepostępowanie administracyjneskarga kasacyjnaNSA

NSA oddalił skargę kasacyjną policjanta, który odmówił udania się na interwencję z powodu rozładowanej radiostacji i telefonu, uznając jego zachowanie za świadome naruszenie dyscypliny służbowej.

Policjant A. A. został ukarany naganą za odmowę udania się na interwencję drogową i brak łączności z dyżurnym, tłumacząc się rozładowaniem sprzętu. Sąd pierwszej instancji oraz Naczelny Sąd Administracyjny uznały jego wyjaśnienia za niewiarygodne, stwierdzając, że policjant miał świadomość polecenia i możliwości przywrócenia łączności, a jego bierność świadczyła o umyślnym naruszeniu dyscypliny służbowej.

Sprawa dotyczyła skargi kasacyjnej policjanta A. A. od wyroku WSA w Warszawie, który oddalił jego skargę na orzeczenie o karze dyscyplinarnej nagany. Policjantowi zarzucono naruszenie dyscypliny służbowej polegające na nieutrzymywaniu stałej łączności z dyżurnym oraz nieudaniu się niezwłocznie na miejsce zdarzenia drogowego. Policjant tłumaczył swoje zachowanie rozładowaniem baterii w radiostacji i telefonie, a także brakiem odpowiedniego wyposażenia służbowego. Organy dyscyplinarne oraz sądy obu instancji uznały jednak, że policjant miał świadomość polecenia dyżurnego, a jego bierność w próbach nawiązania łączności lub udania się na miejsce zdarzenia świadczyła o umyślnym naruszeniu dyscypliny. Naczelny Sąd Administracyjny podkreślił, że nawet w przypadku awarii sprzętu, policjant powinien podjąć wszelkie możliwe kroki w celu przywrócenia łączności lub wykonania polecenia, a jego tłumaczenia traktowano jako próbę uniknięcia odpowiedzialności. Sąd oddalił skargę kasacyjną, uznając zebrany materiał dowodowy za spójny i wiarygodny, a zachowanie policjanta za świadome naruszenie obowiązków służbowych.

Asystent AI do analizy prawnej

Przeanalizuj tę sprawę w kontekście orzecznictwa, przepisów i doktryny. Uzyskaj pogłębioną analizę, projekt pisma lub odpowiedź na pytanie prawne.

Analiza orzecznictwa Badanie przepisów Odpowiedzi na pytania Drafting pism
Wypróbuj Asystenta AI

Zagadnienia prawne (2)

Odpowiedź sądu

Tak, zachowanie policjanta stanowiło zawinione naruszenie dyscypliny służbowej, gdyż mimo awarii sprzętu, nie podjął on wystarczających starań w celu przywrócenia łączności lub wykonania polecenia, co świadczy o umyślności działania.

Uzasadnienie

Sąd uznał, że policjant miał świadomość polecenia dyżurnego i możliwości przywrócenia łączności, a jego bierność w tej sytuacji świadczyła o umyślnym naruszeniu dyscypliny, a nie o braku winy spowodowanym awarią sprzętu.

Rozstrzygnięcie

Decyzja

odrzucono_skargę

Przepisy (8)

Główne

u.o. Policji art. 132 § ust. 2 i 3 pkt 3

Ustawa o Policji

Naruszenie dyscypliny służbowej stanowi czyn policjanta polegający na zawinionym przekroczeniu uprawnień lub niewykonaniu obowiązków wynikających z przepisów prawa lub rozkazów i poleceń wydanych przez przełożonych. Naruszeniem dyscypliny służbowej jest w szczególności zaniechanie czynności służbowej albo wykonanie jej w sposób nieprawidłowy.

u.o. Policji art. 135j § ust. 1

Ustawa o Policji

Podstawa do orzeczenia kary dyscyplinarnej.

zarządzenie KGP art. 11 § ust. 1 pkt 6

Zarządzenie Nr 30 Komendanta Głównego Policji z dnia 22 września 2017 r. w sprawie pełnienia służby na drogach

Policjant pełniący służbę na drodze jest obowiązany utrzymywać stałą łączność radiową lub telefoniczną z dyżurnym, w tym również w czasie przerwy.

zarządzenie KGP art. 28 § ust. 1 pkt 3

Zarządzenie Nr 30 Komendanta Głównego Policji z dnia 22 września 2017 r. w sprawie pełnienia służby na drogach

Policjant jest zobowiązany, po uzyskaniu informacji o zdarzeniu drogowym, na polecenie dyżurnego niezwłocznie udać się na miejsce zdarzenia drogowego.

Pomocnicze

u.o. Policji art. 132a § pkt 1

Ustawa o Policji

Przewinienie dyscyplinarne jest zawinione, gdy policjant ma zamiar jego popełnienia, to jest chce je popełnić albo przewidując możliwość jego popełnienia, na to się godzi.

P.p.s.a. art. 151

Ustawa Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi

Podstawa do oddalenia skargi przez WSA.

P.p.s.a. art. 184

Ustawa Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi

Podstawa do oddalenia skargi kasacyjnej.

u.o. Policji art. 71

Ustawa o Policji

Wyposażenie niezbędne do wykonywania czynności służbowych.

Argumenty

Odrzucone argumenty

Policjant argumentował, że brak łączności i nieudanie się na interwencję nastąpiło z przyczyn od niego niezależnych (rozładowany sprzęt, brak odpowiedniego wyposażenia). Policjant kwestionował ocenę dowodów przez organy i sąd, twierdząc, że oparto się głównie na zeznaniach dyżurnego, a jego wyjaśnienia zostały pominięte. Policjant podnosił, że nie można było wymagać korzystania z prywatnego telefonu do celów służbowych, a brak palmtopa uniemożliwiał bieżące sprawdzanie danych.

Godne uwagi sformułowania

zachowanie skarżącego nie może stanowić okoliczności wyłączającej zawinienie owa bierność i lekkomyślność skarżącego nie mogą stanowić okoliczności wyłączającej zawinienie fakt rozładowania baterii w stacji Motorola posłużył skarżącemu wyłącznie jako pretekst do niewykonania polecenia służbowego nic nie usprawiedliwia zachowania funkcjonariusza Policji, który traci łączność w trakcie pełnienia służby (...) i 'nie pomyśli' żeby ją odzyskać.

Skład orzekający

Tamara Dziełakowska

przewodniczący sprawozdawca

Małgorzata Pocztarek

sędzia

Kazimierz Bandarzewski

sędzia del. WSA

Informacje dodatkowe

Wartość precedensowa

Siła: Średnia

Powoływalne dla: "Interpretacja obowiązków policjanta w zakresie łączności i reagowania na polecenia, zwłaszcza w kontekście awarii sprzętu."

Ograniczenia: Dotyczy specyficznej sytuacji funkcjonariusza Policji i jego obowiązków dyscyplinarnych.

Wartość merytoryczna

Ocena: 5/10

Sprawa pokazuje, jak ważne są obowiązki służbowe i dyscyplina w służbach mundurowych, nawet w obliczu problemów technicznych. Pokazuje też, jak sądy interpretują odpowiedzialność funkcjonariuszy.

Policjant ukarany za 'rozładowany telefon' – czy awaria sprzętu zwalnia z obowiązku? NSA wyjaśnia.

Asystent AI dla prawników

Twój asystent do analizy prawnej

Zadaj pytanie prawne, zleć analizę orzecznictwa i przepisów, lub poproś o projekt pisma — AI przeszuka ponad 1,4 mln orzeczeń i aktualne akty prawne.

Analiza orzecznictwa i przepisów
Drafting pism i dokumentów
Odpowiedzi na pytania prawne
Pogłębiona analiza z doktryny

Powiązane tematy

Pełny tekst orzeczenia

Oryginał, niezmieniony
III OSK 6157/21 - Wyrok NSA
Data orzeczenia
2022-11-16
orzeczenie prawomocne
Data wpływu
2021-08-18
Sąd
Naczelny Sąd Administracyjny
Sędziowie
Kazimierz Bandarzewski
Małgorzata Pocztarek
Tamara Dziełakowska /przewodniczący sprawozdawca/
Symbol z opisem
6192 Funkcjonariusze Policji
Hasła tematyczne
Administracyjne postępowanie
Sygn. powiązane
VIII SA/Wa 286/21 - Wyrok WSA w Warszawie z 2021-04-22
Skarżony organ
Komendant Policji
Treść wyniku
Oddalono skargę kasacyjną
Powołane przepisy
Dz.U. 2020 poz 360
art. 71, 135j ust 1, 132 ust 2i 3 pkt 3, 135g
Ustawa z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji - tj.
Sentencja
Naczelny Sąd Administracyjny w składzie: Przewodnicząca: Sędzia NSA Tamara Dziełakowska (spr.) Sędziowie: Sędzia NSA Małgorzata Pocztarek Sędzia del. WSA Kazimierz Bandarzewski po rozpoznaniu w dniu 16 listopada 2022 r. na posiedzeniu niejawnym w Izbie Ogólnoadministracyjnej skargi kasacyjnej A. A. od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 22 kwietnia 2021 r., sygn. akt VIII SA/Wa 286/21 w sprawie ze skargi A. A. na orzeczenie Komendanta Wojewódzkiego Policji z siedzibą [...] z dnia 22 stycznia 2021 r. Nr 2/2021 w przedmiocie kary dyscyplinarnej oddala skargę kasacyjną.
Uzasadnienie
Zaskarżonym wyrokiem z 22 kwietnia 2021 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, sygn. akt. VIII SA/Wa 286/21, na podstawie art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz, U, z 2019 r., poz. 2325 ze zm.), określanej dalej jako "P.p.s.a.", oddalił skargę A. A. na orzeczenie Komendanta Wojewódzkiego Policji z siedzibą [...] z 22 stycznia 2021 r. Nr 2/2021. w przedmiocie kary dyscyplinarnej
Wyrok ten wydany został w następujących okolicznościach faktycznych i prawnych sprawy:
Komendant Miejski Policji [...] w dniu 17 września 2019 r., polecił przeprowadzić czynności wyjaśniające w sprawie odmowy udania się przez st. sierż. A. A. na interwencję zleconą przez dyżurnego Komendy Miejskiej Policji [...] w dniu 13 września 2019 r., zaś postanowieniem z 21 listopada 2019 r. wszczął postępowanie dyscyplinarne wobec wyżej wymienionego policjanta, stawiając mu zarzuty popełnienia przewinień dyscyplinarnych.
Organ pierwszej instancji ustalił, że w dniu 13 września 2019 r. A. A. pełnił służbę jako dowódca patrolu zmotoryzowanego ruchu drogowego razem z żandarmem B. B. Patrol ten miał pełnić służbę w dyspozycji dyżurnego Komendy Miejskiej Policji [...].
Przed udaniem się w rejon pełnienia służby funkcjonariusz pobrał m.in. radiostację Motorola. O godz. 16:20 z polecenia dyżurnego KMP patrol przemieścił się na skrzyżowanie o ruchu okrężnym [...], a następnie do miejscowości [...]. W godz. 19:40 - 20:00 patrol wykorzystał przerwę w służbie. Następnie rozpoczął kontrolę statyczną trzeźwości uczestników ruchu drogowego przy ul. [...].
O godz. 20:21 C. C., pełniący służbę dyżurnego KMP (dalej: dyżurny), skontaktował się telefonicznie ze skarżącym z poleceniem udania się na ul. [...], gdzie doszło do kolizji dwóch pojazdów, informując, że jeden z uczestników kolizji zbiegł z miejsca zdarzenia i może być pod wpływem alkoholu. Skarżący zasugerował dyżurnemu, aby na to zdarzenie wysłał patrol, w którym pełni służbę dwóch policjantów ruchu drogowego, gdyż on pełni służbę z funkcjonariuszem Żandarmerii Wojskowej. Dyżurny poinformował, że nie ma w dyspozycji innego patrolu, dlatego też to skarżący musi udać się na miejsce kolizji. W toku ponownego przekazywania szczegółów dotyczących kolizji połączenie pomiędzy dyżurnym a skarżącym zostało przerwane. Po przerwaniu połączenia dyżurny usiłował kilkunastokrotnie nawiązać łączność ze skarżącym, zarówno za pomocą telefonu, jak i drogą radiową, jednakże nie przyniosło to rezultatu. O godz. 20:56 dyżurny skontaktował się telefonicznie z patrolem prewencyjnym zabezpieczającym miejsce zdarzenia na ul. [...]. Otrzymał informację, że na miejscu zdarzenia nie ma zadysponowanego patrolu ruchu drogowego. O zaistniałej sytuacji dyżurny powiadomił pełniącego w tym dniu służbę kontrolnego pionu prewencji D.D., który również kilkukrotnie bezskutecznie próbował nawiązać łączność telefoniczną ze skarżącym. Około godz. 21:35 funkcjonariusz razem z B. B. przybyli do siedziby Wydziału Patrolowo - Interwencyjnego KMP celem rozliczenia i zakończenia służby. Obecny na miejscu D. D. wydał skarżącemu polecenie, aby udał się na miejsce kolizji, na które wcześniej polecił mu udać się dyżurny. Skarżący oświadczył, że nie może wykonać tego polecenia, ponieważ źle się czuje i musi udać się do lekarza.
Zachowanie skarżącego zostało odnotowane i opisane przez D. D. w książce nadzoru służby prewencyjnej KMP.
Ze złożonych przez skarżącego wyjaśnień wynikało, że zaniechanie utrzymywania stałej łączności radiowej lub telefonicznej z dyżurnym wynikało z rozładowania się baterii radiostacji nasobnej Motorola. Natomiast podczas rozmowy telefonicznej z dyżurnym rozładowała się również bateria w jego telefonie. Z tych powodów nie dosłyszał polecenia dyżurnego, gdzie dokładnie ma się udać, dlatego dalej pełnił służbę w miejscu, w którym się znajdował.
Na podstawie powyższych ustaleń organ pierwszej instancji, działając na podstawie art. 135j ust. 1 ustawy z 6 kwietnia 1990 r. o Policji (Dz. U. z 2020 r., poz. 360 ze zm., dalej: ustawa o Policji), orzeczeniem z 20 listopada 2020 r., nr 27/2020 uznał A. A. winnym popełnienia przewinienia dyscyplinarnego poprzez naruszenie dyscypliny służbowej w ten sposób, że:
1) pełniąc służbę patrolową w dniu 13 września 2019 r. w godz. 14:00 - 22:00 w dyspozycji dyżurnego Komendy Miejskiej Policji [...], podczas pełnienia służby na drodze od godz. 20:27 do godz. 22:00, nie dopełnił obowiązku służbowego utrzymywania stałej łączności radiowej lub telefonicznej z dyżurnym Komendy Miejskiej Policji [...], tj. o czyn z art. 132 ust. 2 i ust. 3 pkt 3 ustawy o Policji w zw. z § 11 ust. 1 pkt 6 zarządzenia Nr 30 Komendanta Głównego Policji z 22 września 2017 r. w sprawie pełnienia służby na drogach (Dz. Urz. z 2017 r., poz. 64 dalej: zarządzenie KGP);
2) pełniąc służbę patrolową w dniu 13 września 2019 r. w godz. 14:00 - 22:00 w dyspozycji dyżurnego Komendy Miejskiej Policji [...], podczas pełnienia służby na drodze o godz. 20:27, nie dopełnił obowiązku służbowego niezwłocznego udania się na miejsce zdarzenia drogowego zaistniałego w [...], po otrzymaniu polecenia od dyżurnego Komendy Miejskiej Policji [...] C. C., tj. o czyn z art. 132 ust. 2 i ust. 3 pkt 3 ustawy o Policji w zw. z § 28 ust. 1 pkt 3 zarządzenia KGP.
Wymierzając za ww. przewinienia karę dyscyplinarną nagany organ I instancji zauważył, że dyżurny kilkunastokrotnie wywoływał patrol przez stację nasobną. Ten jednak się nie zgłaszał, a po chwili ponownie skontaktował się z nim telefonicznie, gdzie w trakcie długiego oczekiwania na połączenie, policjant nie odebrał telefonu, pomimo że był sygnał świadczący o jego dostępności. Po kilkunastu minutach telefon był już niedostępny. Potwierdza to stenogram z przeprowadzonych rozmów prowadzonych drogą radiową i telefoniczną pomiędzy obwinionym a dyżurnym. Z tych względów uznano, że strona nie dopełniła obowiązku służbowego utrzymywania stałej łączności radiowej lub telefonicznej z dyżurnym wynikającego z § 11 ust. 1 pkt 6 zarządzenia KGP.
Zdaniem organu I instancji, obydwa zarzucane funkcjonariuszowi przewinienia dyscyplinarne zostały popełnione umyślnie w zamiarze bezpośrednim. Po rozładowaniu baterii w stacji nasobnej funkcjonariusz nie udał się po kolejną baterię do stacji, pomimo że miał taką sposobność. Ponadto nie skorzystał z telefonu, którym dysponował pełniący z nim służbę żandarm. Nie udał się także do Komendy celem przywrócenia łączności z dyżurnym, a następnie nie udał się na miejsce kolizji drogowej. Wyjaśniono jednocześnie, że wymierzona obwinionemu kara jest najniższym wymiarem kary, pomimo popełnienia przez niego dwóch przewinień dyscyplinarnych. Wzięto pod uwagę, że obwiniony nie był wcześniej karany dyscyplinarnie.
W odwołaniu od ww. orzeczenia skarżący zarzucił naruszenie:
1) art. 135j ust. 2 pkt 6 ustawy o Policji polegające na odstąpieniu od należytego oraz przekonywującego wyjaśnienia przesłanek leżących u podstaw orzeczenia, przede wszystkim zaś zaniechaniu wymienienia dowodów zebranych w ramach toczącego się postępowania wraz ze wskazaniem, którym to z nich organ I instancji udzielił waloru wiarygodności, a którym zaś ich odmówił, a dodatkowo zbyt ogólnikowym odniesieniu się do okoliczności mających wpływ na wymiar orzeczonej wobec niego kary;
2) art. 135g ust. 1 ustawy o Policji polegające na dokonaniu dowolnej i jednostronnej oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, bezgranicznym zawierzeniu zeznaniom świadka C. C., mylnie uznając je za w pełni wiarygodne i miarodajne dla czynionych w sprawie ustaleń faktycznych, mimo iż przekazana przez nich relacja nie znajduje pełnego odzwierciedlenia w materiale dowodowym, w tym przede wszystkim wyjaśnieniach samego obwinionego, jak też relacji pełniącego z nim służbę B. B.;
3) art. 135g ust. 1 ustawy o Policji polegające na jednostronnej oraz wybiórczej ocenie zebranego w sprawie materiału dowodowego, która to ukierunkowana została na nałożenie nadmiernej dolegliwości w stosunku do obwinionego, przy jednoczesnym pominięciu okoliczności świadczących o braku podstaw do przypisania mu odpowiedzialności dyscyplinarnej za zarzucane przewinienia, przede wszystkim zignorowaniu przedstawionego przez niego stanowiska, z którego jednoznacznie wynika, iż brak łączności radiowej i telefonicznej z dyżurnym, jak również odstąpienie od niezwłocznego udania się na miejsce zdarzenia nastąpiło z przyczyn od niego niezależnych, w konsekwencji nie stanowiło zawinionego zaniechania;
4) art. 135g ust. 1 w zw. z art. 132a pkt 1 ustawy o Policji polegające na nienależytej oraz mało wnikliwej ocenie zgromadzonego materiału dowodowego, która doprowadziła do przyjęcia błędnego wniosku, że obwiniony dopuścił się zarzucanych mu czynów umyślnie z zamiarem bezpośrednim i poprzestaniu w tym zakresie na przytoczeniu lakonicznych sformułowań rzekomo potwierdzających to, że obwiniony swoim zachowaniem chciał naruszyć dyscyplinę służbową w sposób opisany w zarzutach.
Skarżący domagał się zmiany zaskarżonego orzeczenia poprzez uniewinnienie go od przypisanych mu czynów, ewentualnie uchylenia zaskarżonego orzeczenia w całości i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania organowi I instancji.
Orzeczeniem z 22 stycznia 2021 r. Nr 2/2021 Komendant Wojewódzki Policji z siedzibą [...], działając na podstawie art. 135n ust. 4 pkt 1 ustawy o Policji, utrzymał w mocy zaskarżone orzeczenie.
Organ odwoławczy przywołał treść przepisów stanowiących materialnoprawną podstawę zaskarżonego orzeczenia oraz podzielił ustalenia faktyczne dokonane przez organ I instancji. Uznał, że materiał dowodowy zebrany w toku postępowania dyscyplinarnego potwierdził fakt naruszenia przez funkcjonariusza dyscypliny służbowej w postaci braku utrzymywania stałej łączności radiowej lub telefonicznej z dyżurnym. Zdaniem organu odwoławczego, powyższe znalazło potwierdzenie w zeznaniach C. C., które korelują ze stenogramem z rozmów telefonicznych i radiowych przeprowadzonych w dniu 13 września 2019 r. od godz. 20:21:29 do godz. 21:44:36 pomiędzy dyżurnym, a patrolem. Również przesłuchany w charakterze świadka D. D. zeznał, że kilkukrotnie próbował się skontaktować telefonicznie ze stroną, jednak telefon był wyłączony. Z kolei żandarm, z którym obwiniony pełnił służbę, zeznał, że jego telefon komórkowy był cały czas włączony i sprawny, ale dowódca patrolu nie polecił mu, żeby wykonał połączenie do dyżurnego, jak również nie chciał, by użyczyć mu telefonu w tym celu. Dowódca nie mówił mu też, żeby podjechać do Komendy, która mieściła się w ich rejonie służbowym.
Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy potwierdził także tezę o dopuszczeniu się przez policjanta naruszenia obowiązku służbowego niezwłocznego udania się na miejsce zdarzenia drogowego, zaistniałego w [...], po otrzymaniu polecenia od dyżurnego.
W ocenie organu odwoławczego, nie zasługiwało na uwzględnienie tłumaczenie obwinionego, że podczas rozmowy telefonicznej z dyżurnym nie słyszał, gdzie ma się udać, gdyż telefon mu się rozładowywał i bateria była na wyczerpaniu. Z tego powodu nie wiedział, na jakie zdarzenie dyżurny go wysyłał, gdzie ono miało zaistnieć oraz kto miał w nim uczestniczyć. Takim wyjaśnieniom obwinionego przeczy stenogram wykonany z rozmowy przeprowadzonej pomiędzy nim a dyżurnym. Z przeprowadzonej rozmowy nie wynikało, aby obwiniony dopytywał o adres interwencji, co uczyniłby, gdyby nie dosłyszał, gdzie ma się udać. Natomiast B. B. zeznał, że skarżący nie mówił mu o tym, że dyżurny wysyła ich na zdarzenie drogowe, tylko że rozładowała mu się bateria w telefonie.
Odnosząc się do zarzutu odwołania dotyczącego niewyposażenia obwinionego w sprzęt niezbędny do pełnienia służby wskazany w art. 71 ustawy o Policji, organ odwoławczy wywiódł, że z protokołu odprawy do służby patrolowej z 13 września 2019 r. wynikało, że podczas czynności wstępnych odprawiający do służby dokonał sprawdzenia m.in. wyposażenia indywidualnego i specjalnego. Obwiniony pobrał radiostację i nie zgłaszał żadnych uwag ani nie składał wniosków o wyposażenie go w dodatkowe urządzenia. W ocenie organu odwoławczego, przyjmując wyjaśnienia obwinionego, że bateria w stacji nasobnej uległa rozładowaniu, winien on powiadomić dyżurnego o zakończeniu czynności na miejscu kolizji drogowej za pomocą telefonu komórkowego (skoro wcześniej podjął decyzję o takiej formie utrzymywania łączności z dyżurnym) lub osobiście, wymieniając niesprawną baterię. Obwiniony sam podjął decyzję o dalszym pełnieniu służby, pomimo braku łączności z dyżurnym.
Zdaniem organu odwoławczego, nietrafny był także zarzut, że obwiniony nie miał możliwości, by przyjechać do jednostki Policji i wymienić urządzenie, bo przez cały czas pełnienia służby na bieżąco realizował zlecane mu czynności. Z zebranego materiału dowodowego wynika bowiem, że od godziny 20:27 funkcjonariusz nie wykonywał żadnych czynności na polecenie dyżurnego, a w toku przedmiotowej rozmowy telefonicznej znajdował się na ul. [...], w niewielkiej odległości od siedziby Komendy.
W ocenie organu odwoławczego, orzeczenie organu I instancji zawiera uzasadnienie odnośnie do umyślności popełnienia zarzucanych obwinionemu przewinień dyscyplinarnych oraz przesłanek wpływających na wymiar kary. Wbrew zarzutom odwołania kontrolowana decyzja zawierała także uzasadnienie faktyczne i prawne.
Zdaniem organu odwoławczego, obwiniony, podejmując decyzję o odmowie udania się na wskazane przez dyżurnego miejsce zdarzenia drogowego oraz o pełnieniu służby bez stałej łączności radiowej lub telefonicznej z dyżurnym, zdawał sobie sprawę z konsekwencji wynikających z takiego postępowania, a więc godził się na popełnienie zarzucanych mu czynów, które popełnił z winy umyślnej z zamiarem bezpośrednim. Wyjaśnienia przeciwne należało potraktować jako przyjętą linię obrony. Zachowanie obwinionego wynikało z premedytacji, niechęci do podjęcia obsługi skomplikowanego zdarzenia drogowego na około półtorej godziny przed planowanym zakończeniem pełnienia służby.
Określając przesłanki wpływające na zaostrzenie wymiaru kary, przełożony dyscyplinarny wskazał na poważne skutki popełnionych przez obwinionego przewinień dyscyplinarnych, tj. konieczność zaangażowania do obsługi miejsca zdarzenia drogowego innych patroli, jak również długi czas oczekiwania jego uczestników na patrol ruchu drogowego, rozpoczynający służbę od godz. 22:00. Wskazać również trzeba, że na zaostrzenie wymiaru kary miało wpływ także działanie w obecności podwładnego, wspólnie z nim lub na jego szkodę. Obwiniony pełnił funkcję dowódcy patrolu, zatem ponosił odpowiedzialność za podejmowane czynności służbowe oraz prawidłowość ich wykonania, uprawniony był też do wydawania poleceń podległemu żołnierzowi. Okolicznością wpływającą zaś na złagodzenie wymiaru kary był fakt uprzedniej niekaralności policjanta. Po uwzględnieniu wszystkich okoliczności popełnienia przewinień dyscyplinarnych, przełożony dyscyplinarny uznał, że karą współmierną do popełnionych przewinień jest najłagodniejsza kara - nagana. W ocenie organu odwoławczego, kara ta jest adekwatna do popełnionych przewinień dyscyplinarnych.
W uzasadnieniu wyroku oddalającego skargę Sąd pierwszej instancji wyjaśnił na wstępie, że stosownie do art. 132 ust. 1 ustawy o Policji policjant odpowiada dyscyplinarnie za popełnienie przewinienia dyscyplinarnego polegającego na naruszeniu dyscypliny służbowej lub nieprzestrzeganiu zasad etyki zawodowej. Naruszenie dyscypliny służbowej stanowi czyn policjanta polegający na zawinionym przekroczeniu uprawnień lub niewykonaniu obowiązków wynikających z przepisów prawa lub rozkazów i poleceń wydanych przez przełożonych uprawnionych na podstawie tych przepisów (art. 132 ust. 2 ustawy o Policji). Naruszeniem dyscypliny służbowej jest w szczególności zaniechanie czynności służbowej albo wykonanie jej w sposób nieprawidłowy (art. 132 ust. 3 pkt 3 ustawy o Policji). W myśl zaś § 11 ust. 1 pkt. 6 zarządzenia KGP policjant pełniący służbę na drodze jest obowiązany utrzymywać stałą łączność radiową lub telefoniczną z dyżurnym, w tym również w czasie przerwy. Policjant jest także zobowiązany, po uzyskaniu informacji o zdarzeniu drogowym, na polecenie dyżurnego niezwłocznie udać się na miejsce zdarzenia drogowego (§ 28 ust. 1 pkt. 3 zarządzenia KGP).
W ocenie Sądu pierwszej instancji, materiał dowodowy w sprawie został zebrany w sposób wyczerpujący. W trakcie postępowania przesłuchano świadków: dyżurnego C. C., kierownika [...] D. D. oraz B. B. W charakterze obwinionego przesłuchano skarżącego. Do akt postępowania dyscyplinarnego włączono także materiały z czynności wyjaśniających. Tak zebrany materiał dowodowy, był w ocenie Sądu wystarczający do wydania zaskarżonego orzeczenia, uznania skarżącego za winnego zarzucanych mu przewinień dyscyplinarnych oraz wymierzenia kary dyscyplinarnej w postaci nagany, która jest adekwatna do rangi i charakteru popełnionych przez skarżącego przewinień. Ponadto uwzględnia ona stopień zawinienia skarżącego oraz powinna ona uświadomić skarżącemu nieprawidłowość jego zachowania, a tym samym determinować u skarżącego wdrożenie dążenia do właściwego respektowania powinności zawodowych.
Odnosząc się do zarzutów skargi, że organy nie wyjaśniły przyczyn utraty łączności skarżącego z dyżurnym, Sąd pierwszej instancji wyjaśnił, że w sprawie jest bezsporne, że utrata łączności spowodowana została rozładowaniem się sprzętu służbowego, tj. stacji nasobnej Motorola. Okoliczności tej nie przeczy ani skarżący, ani przesłuchiwani w sprawie świadkowie. Brak utrzymania stałej łączności potwierdzają także zeznania dyżurnego, który w sposób przekonujący zeznawał, że po godzinie 20.00 kilkunastokrotnie próbował skontaktować się ze skarżącym poprzez wywołanie patrolu przez stację nasobną, a gdy starania te nie odniosły skutku, telefonicznie, jednak w trakcie długiego oczekiwania na połączenie, obwiniony nie odebrał telefonu, pomimo że był sygnał świadczący o jego dostępności. Po kilkunastu minutach telefon był już niedostępny. Sam skarżący wyjaśniał, że nie udał się do jednostki po nową baterię do stacji nasobnej Motorola, gdyż cały czas utrzymywał kontakt z dyżurnym przez prywatny telefon komórkowy. A zatem, to skarżący zdecydował, by łączność tę utrzymać za pomocą prywatnego telefonu komórkowego, a gdy i ten zawiódł, nie podjął jakichkolwiek starań, by łączność tę przywrócić. Z odpowiedzialności za to przewinienie nie zwalnia go fakt, że - jak tłumaczył - nie pomyślał, by skorzystać z telefonu prywatnego B. B., czy by powrócić na Komendę po nową baterię. Owa bierność i lekkomyślność skarżącego nie mogą stanowić okoliczności wyłączającej zawinienie.
Sąd pierwszej instancji nie uwzględnił zarzutu braku winy skarżącego w zakresie utraty łączności ze względu na niewyposażenie go w odpowiedni sprzęt. Zdaniem Sądu, skarżący byłby zwolniony z odpowiedzialności, gdyby po rozładowaniu się stacji nasobnej podjął niezwłocznie starania nakierowane na przywrócenie owej łączności, a które mogłyby polegać, np. na niezwłocznym udaniu się do jednostki po nową baterię lub inny sprzęt. Skoro jednak z jego inicjatywy sprzęt służbowy został niejako zastąpiony sprzętem prywatnym, to nie może teraz skarżący skutecznie powoływać się na wyposażenie go w niewłaściwy sprzęt. Powyższe, świadczy o niekonsekwencji działań policjanta.
Również za nieuzasadniony, Sąd pierwszej instancji uznał zarzut oparcia orzeczenia wyłącznie o zeznania jednego świadka. Wbrew zarzutom skarżącego, zeznania dyżurnego C. C. nie były jedynym dowodem, na którym oparły się organy administracji w toku postępowania. Zeznania te korelują bowiem z zeznaniami D. D., który również kilkukrotnie próbował nawiązać łączność telefoniczną z obwinionym. Brak utrzymania łączności wynika także ze stenogramu z rozmów telefonicznych i radiowych przeprowadzonych 13 września 2019 r.
Zdaniem Sądu pierwszej instancji, zgromadzony w sprawie materiał dowodowy potwierdził także, że obwiniony nie dopełnił obowiązku niezwłocznego udania się na miejsce zdarzenia drogowego, po uzyskaniu polecenia dyżurnego. O tym, że skarżący nie wykonał tego obowiązku świadczą zeznania dyżurnego oraz stenogramy z rozmów. Z tych ostatnich wynika, że skarżący miał wiedzę o adresie, pod jaki należy się udać w związku z kolizją pojazdów. Po usłyszeniu polecenia dyżurnego wdał się z nim w dyskusję na temat zasadności wysłania jego patrolu na miejsce zdarzenia. Po wyjaśnieniu przez dyżurnego, że nie ma możliwości wysłania innego patrolu, adres kolizji został skarżącemu powtórzony. Nieudanie się na miejsce kolizji nie było więc niezawinionym działaniem skarżącego.
Wbrew zarzutom skargi, powyższe ustalenia wynikają również z zeznań B. B., które przytoczył w uzasadnieniu orzeczenia organ odwoławczy, a który twierdził, że jego telefon komórkowy był włączony, ale obwiniony nie wyraził inicjatywy, by z niego skorzystać. Żandarmowi nie było także wiadome, by patrol otrzymał polecenie udania się na miejsce kolizji drogowej, która miała miejsce w [...]. Organ odwoławczy w sposób prawidłowy ocenił więc całokształt okoliczności wynikający zarówno z zeznań dyżurnego, jak i żandarma, dochodząc do wniosku, że zeznania tego ostatniego nie przeczą zeznaniom dyżurnego, ani też nie świadczą o braku winy skarżącego.
Nieskuteczne pozostały więc zarzuty dotyczące naruszenia art. 135g ust. 1 ustawy o Policji, zgodnie z którym przełożony dyscyplinarny i rzecznik dyscyplinarny są obowiązani badać oraz uwzględniać okoliczności przemawiające zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść obwinionego. O nienaruszeniu tego przepisu świadczy także fakt, że organy obu instancji rozważyły przesłanki wpływające zarówno na zaostrzenie, jak i złagodzenie wymierzonej obwinionemu kary. Sam fakt ukarania skarżącego nie oznacza, że nie badano oraz nie uwzględniano okoliczności przemawiających na korzyść obwinionego, co jest obowiązkiem organu zgodnie z art. 135g ust. 1 ustawy o Policji oraz że złamano zasadę domniemania niewinności (art. 135g ust. 2 ustawy o Policji).
W swoich rozważaniach Sąd pierwszej instancji podkreślił, że wobec charakteru służby w Policji, relacja podwładny (skarżący) oraz przełożony (w tym wypadku dyżurny czy Komendant), jest szczególna bo oparta na hierarchiczności, dyspozycyjności, podporządkowaniu, a więc specyficznego rodzaju podległości. Z tych względów - zdaniem Sądu pierwszej instancji - niedopuszczalne jest, aby policjant podważał wydane przez jego zwierzchników polecenia, polemizował z nimi lub je lekceważył. Takie zachowanie funkcjonariusza jest nieakceptowane i zasługuje na wdrożenie środków dyscyplinarnych.
Sąd pierwszej instancji stwierdził, że organy obu instancji trafnie przypisały skarżącemu umyślność w popełnieniu obydwu przewinień dyscyplinarnych, a rodzaj przypisanej kary został uzasadniony i poparty konkretnymi argumentami, uwzględniającymi konkretne okoliczności niniejszej sprawy. Zgodnie z art. 132a pkt 1 ustawy o Policji przewinienie dyscyplinarne jest zawinione wtedy, gdy policjant ma zamiar jego popełnienia, to jest chce je popełnić albo przewidując możliwość jego popełnienia, na to się godzi. Nie ulega wątpliwości, że skarżący, nie czyniąc starań o nawiązanie łączności z dyżurnym oraz nie udając się na miejsce zdarzenia, mając wiedzę na temat lokalizacji kolizji, działał z pełną świadomością swojego zachowania oraz winien był zdawać sobie sprawę z konsekwencji, jakie się z tym wiążą.
Skargę kasacyjną od powyższego wyroku wniósł skarżący, zaskarżając go w całości i zarzucając mu naruszenie przepisów prawa materialnego, które mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy, a mianowicie:
1) art. 132 ust. 2 i ust. 3 pkt 3 ustawy o Policji w zw. z § 11 ust. 1 pkt 6 i § 28 ust. 1 pkt 3 zarządzenia nr 30 Komendanta Głównego Policji z dnia 22 września 2017 r. w sprawie pełnienia służby na drogach polegające na niewłaściwym ich zastosowaniu i uznaniu, jakoby zachowanie skarżącego rozpatrywane winno być jako stanowiące przejaw zawinionego naruszenia dyscypliny służbowej, w sytuacji gdy analiza przytoczonych przepisów dokonana w sposób prawidłowy i przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności ujawnionych w toku postępowania nie pozwala na przyjęcie takiegoż wniosku, w szczególności zaś gdy uwzględni się fakt, iż brak łączności radiowej oraz telefonicznej z dyżurnym, jak również odstąpienie od niezwłocznego udania się na miejsce zdarzenia nastąpiło z przyczyn od niego niezależnych;
2) art. 135g ust. 1 w zw. z art. 132a pkt 1 ustawy o Policji polegające na nienależytej i mało wnikliwej ocenie zebranego materiału dowodowego, która doprowadziła do przyjęcia błędnego wniosku.
W uzasadnieniu ww. podstaw skarżący podniósł, że zarówno organy, jak i Sąd pierwszej instancji, nie dokonały prawidłowych, jednoznacznych i czytelnych ustaleń, które pozwalałyby na zakwalifikowanie zarzucanego mu czynu jako stanowiącego przewinienie dyscyplinarne w świetle art. 132 ust. 2 oraz ust. 3 pkt 3 ustawy o Policji. Za podstawę ustaleń przyjęto bowiem wyłącznie zeznania dyżurnego. Tymczasem relacja tego świadka zawiera jedynie opis rozmowy przeprowadzonej ze skarżącym. Świadek ten posiadał zatem tylko cząstkową wiedzę na temat okoliczności zdarzenia. Na podstawie jego relacji możliwe jest wyłącznie ustalenie kiedy skarżący nawiązywał z nim kontakt, a także kiedy wydane zostały poszczególne polecenia. Zatem ze wskazanego dowodu osobowego nie jest możliwe wyprowadzenie wniosków co do przyczyn utraty łączności czy też niezrealizowania wydanego polecenia, co zdaniem skarżącego wydaje się być kwestią najbardziej istotną z punktu widzenia odpowiedzialności dyscyplinarnej funkcjonariusza. Skarżący podkreślił, że utrata łączności z dyżurnym nastąpiła już w pierwszych godzinach służby, co znajduje potwierdzenie w zeznaniach pełniącego z nim w dniu zdarzenia służbę funkcjonariusza żandarmerii wojskowej. Pozostałe uchybienia w zakresie ustalenia stanu faktycznego, polegały na pobieżnej i mało wnikliwej ocenie stanowiska samego skarżącego, co doprowadziło do błędnego przyjęcia przez organy orzekające i Sąd pierwszej instancji, że umyślnie nie dopełnił obowiązku utrzymywania stałej łączności radiowej lub telefonicznej z dyżurnym Komendy. Skarżący wywodził, że aby skutecznie egzekwować od funkcjonariuszy obowiązek nawiązywania kontaktu z jednostką w formie telefonicznej, w pierwszej kolejności należałoby wyposażyć ich we właściwy do tego sprzęt i dopiero wobec jego niestosowania bądź też nieprawidłowego użytkowania, wyciągać konsekwencje. Powoływanie się przez organ na możliwość wykorzystania w tymże celu prywatnych telefonów uznać należy, za pozbawione jakichkolwiek podstaw. W tym zakresie skarżący jako podstawę swoich wniosków wskazał na art. 71 ustawy o Policji zgodnie, z którym jednostki i komórki organizacyjne Policji oraz policjanci otrzymują wyposażenie niezbędne do wykonywania czynności służbowych (art. 71 ust. 1 ustawy o Policji). Normy wyposażenia, o którym mowa w ust. 1, szczegółowe zasady jego przyznawania i użytkowania określa Komendant Główny Policji (art. 71 ust. 2 ustawy o Policji). Ponadto na poparcie swoich twierdzeń skarżący kasacyjnie wskazał opinię prawną sporządzoną na zlecenie Zarządu Głównego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów w Warszawie odnoszącą się do legalności wykorzystania prywatnych aparatów telefonicznych funkcjonariuszy do celów służbowych i bezpieczeństwa korespondencji prowadzonej za pomocą publicznej sieci komórkowej. Z opinii tej wynika, że "skoro Komenda Główna Policji nie przewidziała w standardzie wyposażenia funkcjonariuszy policji aparatu komórkowego do realizacji zadań służbowych, nie powinny one odbywać się przy jego użyciu". W końcowej części uzasadnienia skarżący kasacyjnie podkreślił, że w dniu zdarzenia wydany został mu sprzęt służbowy w postaci stacji nasobnej Motorola, wyposażonej jedynie w jedną baterię. Urządzenie to nie zapewnia stałej i niezawodnej łączności podczas całego czasu pełnienia służby oraz ze względu na brak zasięgu stacja nie zapewniała odpowiedniej łączności w miejscowości, gdzie patrol skarżącego został skierowany do zdarzenia drogowego. Ponadto skarżący kasacyjnie podkreślił, że na skutek braku wyposażenia go w dniu zdarzenia w palmtop, który umożliwia dokonywanie sprawdzeń w policyjnej bazie danych, a jednocześnie zapewnia on łączność z dyżurnym poprzez komunikaty tekstowe w ramach systemu SWD zmuszony był wykorzystywać swój prywatny telefon w celu kontaktowania się z innymi patrolami ruchu drogowego, tak aby na bieżąco dokonywać kontroli osób i pojazdów oraz zatrzymania dowodów rejestracyjnych w policyjnej bazie danych.
W konkluzji skargi kasacyjnej w zakresie pierwszego z zarzucanych mu przewinień dyscyplinarnych wskazał, że niedopełnienie obowiązku nastąpiło na skutek okoliczności od niego niezależnych, za które nie powinien ponosić odpowiedzialności, bowiem nie dysponował odpowiednim sprzętem, który umożliwiał mu utrzymywanie stałej łączności z dyżurnym Komendy, a ponadto wbrew przyjętym przez Sąd pierwszej instancji ustaleniom, trudno uznać też, że utrzymywanie kontaktu z dyżurnym za pomocą prywatnego telefonu komórkowego stanowiło wyłącznie samodzielną decyzję skarżącego. Jeżeli taki sposób komunikacji nie byłby akceptowany przez dyżurnego nie nawiązałby kontaktu ze skarżącym w tejże formie. Skarżący kasacyjnie podkreślił również, iż przez cały czas pełnienia służby na bieżąco realizował zlecone mu czynności, po zakończeniu jednej interwencji, rozpoczynał kolejne zadania. Zatem nie miał on możliwości, by przyjechać do jednostki i wymienić urządzenie.
Z powyżej przytoczonych twierdzeń skarżący kasacyjnie wywiódł, że nie jest słuszna postawiona przez organy orzekające i Sąd pierwszej instancji teza, że umyślnie nie dopełnił ciążącego na nim obowiązku służbowego oraz nie udał się na miejsce zdarzenia drogowego zaistniałego w [...], bezpośrednio po otrzymaniu polecenia dyżurnego. W zaistniałej sytuacji brak jest więc jakichkolwiek obiektywnych dowodów świadczących o tym, że pełna treść polecenia służbowego, zawierająca zarówno opis zdarzenia, jego lokalizację, a także polecenie realizacji, rzeczywiście dotarła do jej adresata, tj. skarżącego. Trudno przyjąć, że polecenie służbowe nie zostało wykonane, jeżeli funkcjonariusz nie miał obiektywnej możliwości aby zapoznać się z jego treścią. Zdaniem skarżącego nie miał on zamiaru dopuścić się przewinienia polegającego na niewykonaniu obowiązków służbowych. Zaniechanie w tym zakresie wynikało z przyczyn od niego niezależnych, na które nie posiadał jakiegokolwiek wpływu. Tym bardziej przypisywanie mu działania z zamiarem bezpośrednim wydaje się całkowicie nieuzasadnione i nie znajduje oparcia w zebranych w sprawie dowodach.
Wobec powyższego skarżący wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania oraz o zasądzenie na jego rzecz zwrotu kosztów postępowania. Oświadczył ponadto, że zrzeka się rozprawy.
Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje:
Podstawy skargi kasacyjnej nie są usprawiedliwione.
W szczególności nie jest zasadny zarzut odnoszący się do błędnej oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego, a tym samym wadliwości ustaleń. Materiał ten nie jest zbyt obszerny, ale jest spójny, wiarygodny i pozostający ze sobą w logicznym i wzajemnie się uzupełniającym związku. Twierdzenia skarżącego nie podważają zeznań kluczowego w sprawie świadka, tj. dyżurnego Komendy Miejskiej Policji C. C. Zeznania te zresztą potwierdzają znajdujące się w aktach sprawy i powołane w uzasadnieniach obu decyzji stenogramy rozmów pomiędzy skarżącym a dyżurnym. Wynika z nich nie tylko, jak twierdzi skarżący "opis rozmowy ze skarżącym". W rozmowie tej bowiem wydano skarżącemu polecenie udania się na miejsce kolizji dwóch aut wraz z informacją o ucieczce z miejsca zdarzenia jednego z uczestników zdarzenia. Jak trafnie zauważył Sąd pierwszej instancji skarżący w odpowiedzi na polecenie zasugerował wysłanie innego patrolu, a po wyjaśnieniu przez dyżurnego, że nie ma takiej możliwości adres miejsca kolizji został mu powtórzony i dopiero wówczas połączenie zostało przerwane. Ze stenogramu jednoznacznie wynika, że o godz. 20.21 dyżurny przekazał skarżącemu: "Słuchaj przejedź teraz [...], kolizja Opel i Honda, kierowca Opla uciekł z miejsca, może być pijany". W odpowiedzi skarżący: "No ale zwróć uwagę, że ja sam jestem z żandarmem, nie masz jakiejś podwójnej załogi?" I odpowiedź dyżurnego: "Nie mam nikogo, musisz Ty jechać to zrobić. [...], kolizja Opel i Honda, kierowca Opla uciekł z miejsca, pijany, nie, pod wpływem środków odurzających. Przyjąłeś?". Twierdzeniom skarżącego, że z powodu rozładowującej się baterii nie dosłyszał polecenia dyżurnego i nie wiedział gdzie się udać wyraźnie przeczy przebieg powyższej rozmowy. Wdanie się przez skarżącego w dyskusję z dyżurnym na temat możliwości wysłania innego patrolu dostatecznie potwierdza wiedzę skarżącego o otrzymanym poleceniu. A zatem zeznania dyżurnego wsparte stenogramami to nie tylko jak twierdzi skarżący w skardze kasacyjnej "relacja stanowiąca wyłącznie opis rozmowy ze skarżącym" oraz że "nadawanie rzeczonemu dowodowi aż tak dużego znaczenia było niczym nieuzasadnione". To właśnie z tego rzeczonego dowodu przedstawiającego przebieg rozmowy z dyżurnym wynika, że skarżący nie wykonał polecenia udania się na miejsce kolizji dwóch aut. Nie ma żadnych podstaw do dyskredytowania zeznań dyżurnego czy umniejszania znaczenia przekazanej przez niego relacji skoro to nie kto inny jak dyżurny był osobą wydającą skarżącemu polecenie udania się na miejsce zdarzenia i to jego polecenia nie wykonał skarżący. Nie sposób przyjąć, że przebieg tej rozmowy został wymyślony na użytek prowadzonego postępowania. Przeczy temu chociażby nieracjonalne i niezgodne z zasadami doświadczenia życiowego zachowanie skarżącego, do jakiego miałoby dojść po przerwanym połączeniu. Przerwanie połączenia nie usprawiedliwia bowiem biernej postawy skarżącego w wykonaniu polecenia. Trudno przyjąć, że policjant który w trakcie rozmowy z dyżurnym na temat zdarzenia wymagającego jego pilnej interwencji traci łączność i pozostaje całkowicie bierny zarówno co do odzyskania tej łączności, jak i udania się na miejsce zdarzenia. Nawet gdyby przyjąć, że skarżący nie usłyszał dokładnego adresu miejsca kolizji i nie wiedział gdzie się udać (czego nie potwierdza materiał dowodowy) to jego powinnością jako funkcjonariusza policji było przedsięwzięcie wszelkich możliwych czynności, aby po pierwsze - przywrócić łączność z dyżurnym i po drugie - udać się na miejsce wymagające jego interwencji. Oczywistym jest, że utrata łączności w wyniku rozładowania się baterii to przyczyna niezależna od funkcjonariusza tym niemniej skarżącemu nie przypisano winy za utratę łączności ale za to, że w żaden sposób nie próbował jej po tym zdarzeniu nawiązać i przywrócić na czas pełnienia służby, co jak ustaliły organy nie było nadmiernie utrudnione, czy skomplikowane. Wyjaśnienia skarżącego, że nie pomyślał, aby skorzystać z telefonu pełniącego z nim służbę funkcjonariusza żandarmerii, czy udać się po drugą baterię lub inną stację, świadczą o braku staranności skarżącego w wykonywaniu obowiązków i dostatecznie wskazują że godził się na popełnienie przypisanych mu przewinień. Przyjęta przez skarżącego linia obrony o braku właściwego wyposażenia funkcjonariuszy w urządzenia zapewniające niezawodną łączność i niemożności korzystania z prywatnych telefonów przy wykonywaniu obowiązków służbowych nie pozwala przyjąć, że w nagłych sytuacjach gdy sprzęt służbowy zawodzi wykluczony jest kontakt przez telefon prywatny. Nic nie usprawiedliwia zachowania funkcjonariusza Policji, który traci łączność w trakcie pełnienia służby (zwłaszcza w chwili przekazywania mu wiadomości o konieczności jego interwencji) i "nie pomyśli" żeby ją odzyskać. Od łączności tej niekiedy może zależeć życie i zdrowie obywateli. Prawidłowo sąd pierwszej instancji uznał, że owa bierność skarżącego wskazuje na jego zawinienie. Fakt rozładowania baterii w stacji Motorola posłużył skarżącemu wyłącznie jako pretekst do niewykonania polecenia służbowego. Takie zachowanie policjanta w pełni usprawiedliwia konieczność zastosowania środków dyscyplinarnych. Skarżącego obciąża zarówno nieutrzymywanie łączności i to pomimo rozładowania się stacji Motorola, jak również niewykonanie polecenia.
Wbrew też stanowisku skarżącego w jego przypadku uwzględniono wszystkie okoliczności łagodzące dla wymiaru kary. W zakresie wymiaru kary organy nie naruszyły zasad procedowania. Podkreślić należy, że kara dyscyplinarna orzekana wobec policjanta pełni funkcję represyjną, jako dolegliwość za naruszenie prawa, ale także prewencyjną i dyscyplinującą, a więc przeciwdziałającą i zapobiegającą podobnym naruszeniom w przyszłości. Sąd nie może ingerować w uprawnienia zastrzeżone wyłącznie do organu prowadzącego postępowanie dyscyplinarne i oceniać celowości czy słuszności zastosowanych przezeń sankcji, dlatego też sądowa kontrola orzeczenia dyscyplinarnego w części dotyczącej kary sprowadza się wyłączenie do oceny, czy organ przestrzegał reguł procedowania, w tym ustawowych dyrektyw wymiaru kary i te w rozpoznawanej sprawie zostały dochowane.
Z powyższych względów, nie znajdując podstaw do uwzględnienia skargi kasacyjnej, także z przyczyn branych pod uwagę z urzędu (art. 182 § 2 P.p.s.a. i art. 189 P.p.s.a.) orzeczono o jej oddaleniu stosownie do art. 184 P.p.s.a.
Sprawę rozpoznano na posiedzeniu niejawnym na podstawie art. 182 § 2 P.p.s.a.

Potrzebujesz pomocy prawnej?

Asystent AI przeanalizuje Twoje pytanie w oparciu o orzecznictwo, przepisy i doktrynę — jak rozmowa z ekspertem.

Zadaj pytanie Asystentowi AI