III K 92/15
Podsumowanie
Przejdź do pełnego tekstuSąd Okręgowy skazał trzech młodych mężczyzn za zgwałcenie i zabójstwo 27-letniej kobiety, orzekając kary od 12 do 25 lat pozbawienia wolności.
Trzech oskarżonych, działając wspólnie i w porozumieniu, dopuściło się zgwałcenia i zabójstwa 27-letniej kobiety, zadając jej liczne rany nożem i innymi narzędziami. Po dokonaniu zbrodni zabrali z mieszkania przedmioty o wartości ponad 2000 zł. Sąd Okręgowy uznał ich winnymi zarzucanych czynów, orzekając kary pozbawienia wolności od 12 do 25 lat oraz zasądzając nawiązki na rzecz bliskich ofiary.
Sąd Okręgowy w Białymstoku wydał wyrok w sprawie brutalnego zgwałcenia i zabójstwa 27-letniej A. M. (1), do którego doszło 21 stycznia 2009 roku. Oskarżeni M. P. (1), A. K. (1) i P. N. (1), działając wspólnie i w porozumieniu, najpierw dopuścili się zgwałcenia pokrzywdzonej, używając wobec niej przemocy fizycznej i grożąc widelcem. Następnie, w wyniku zadanych ran kłutych nożem, spowodowali jej śmierć. Po dokonaniu zbrodni zabrali z mieszkania laptopa i pierścionek. Sąd uznał wszystkich oskarżonych za winnych zarzucanych im czynów, kwalifikując je jako zbrodnię zabójstwa w związku z gwałtem oraz kradzież. Wymierzone kary pozbawienia wolności wyniosły 12 lat dla M. P. (1), 15 lat dla A. K. (1) i 25 lat dla P. N. (1). Dodatkowo orzeczono kary łącznej pozbawienia wolności oraz zasądzono solidarnie od oskarżonych na rzecz bliskich ofiary kwoty tytułem zadośćuczynienia i odszkodowania. Sąd szczegółowo analizował dowody, w tym wyjaśnienia oskarżonych, zeznania świadków, opinie biegłych z zakresu medycyny sądowej, genetyki i psychologii, aby ustalić przebieg zdarzeń i stopień winy każdego ze sprawców.
Asystent AI do analizy prawnej
Przeanalizuj tę sprawę w kontekście orzecznictwa, przepisów i doktryny. Uzyskaj pogłębioną analizę, projekt pisma lub odpowiedź na pytanie prawne.
Zagadnienia prawne (5)
Odpowiedź sądu
Każdy ze współdziałających odpowiada w granicach swojej umyślności i nie może ponosić odpowiedzialności za eksces innego współsprawcy, chyba że mieści się to w granicach zawartego porozumienia lub mógł to przewidzieć.
Uzasadnienie
Sąd podkreślił zasadę niezależności odpowiedzialności współdziałających (art. 20 §1 k.k.) oraz zasadę in dubio pro reo (art. 5 §2 k.p.k.). Wskazał, że odpowiedzialność nie rozciąga się na eksces, czyli zachowanie nieobjęte wcześniejszym porozumieniem, chyba że sprawca mógł je przewidzieć. W tej sprawie uznano, że wszyscy oskarżeni byli świadomi możliwości użycia noża i jego skutków.
Rozstrzygnięcie
Decyzja
skazanie
Strona wygrywająca
prokurator
Strony
| Nazwa | Typ | Rola |
|---|---|---|
| M. P. (1) | osoba_fizyczna | oskarżony |
| A. K. (1) | osoba_fizyczna | oskarżony |
| P. N. (1) | osoba_fizyczna | oskarżony |
| A. M. (1) | osoba_fizyczna | ofiara |
| B. O. (1) | osoba_fizyczna | pokrzywdzony |
| E. A. (1) | osoba_fizyczna | pokrzywdzony |
| A. K. (3) | osoba_fizyczna | pokrzywdzony |
| H. B. | osoba_fizyczna | świadk |
| A. K. (3) | osoba_fizyczna | babcia pokrzywdzonej |
| B. O. (1) | osoba_fizyczna | właścicielka laptopa |
| E. A. (1) | osoba_fizyczna | właścicielka pierścionka |
Przepisy (19)
Główne
k.k. art. 148 § 2
Kodeks karny
Dotyczy zabójstwa kwalifikowanego, w tym popełnionego w związku z innym przestępstwem (gwałtem).
k.k. art. 197 § 3
Kodeks karny
Dotyczy gwałtu popełnionego ze szczególnym okrucieństwem lub w związku z pozbawieniem życia.
k.k. art. 278 § 1
Kodeks karny
Dotyczy kradzieży.
Pomocnicze
k.k. art. 280 § 2
Kodeks karny
Dotyczy rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia.
k.k. art. 11 § 2
Kodeks karny
Dotyczy zbiegu przepisów, gdy czyn wyczerpuje znamiona więcej niż jednego typu przestępstwa.
k.k. art. 11 § 3
Kodeks karny
Dotyczy wymiaru kary w zbiegu przepisów, gdy stosuje się przepis przewidujący surowszą karę.
k.k. art. 46 § 1
Kodeks karny
Dotyczy obowiązku naprawienia szkody lub zadośćuczynienia pokrzywdzonemu.
k.k. art. 85 § 1
Kodeks karny
Dotyczy kary łącznej.
k.k. art. 88
Kodeks karny
Dotyczy kary łącznej.
k.k. art. 86 § 1
Kodeks karny
Dotyczy kary łącznej.
k.k. art. 4 § 1
Kodeks karny
Dotyczy stosowania ustawy karnej obowiązującej w czasie popełnienia czynu.
k.k. art. 77 § 2
Kodeks karny
Dotyczy warunkowego zwolnienia z odbycia reszty kary.
k.p.k. art. 607f
Kodeks postępowania karnego
Dotyczy zaliczenia okresu pozbawienia wolności na poczet kary.
k.k. art. 63 § 1
Kodeks karny
Dotyczy zaliczenia okresu pozbawienia wolności na poczet kary.
k.k. art. 424 § 1
Kodeks karny
Dotyczy uzasadnienia wyroku.
k.k. art. 20 § 1
Kodeks karny
Dotyczy odpowiedzialności współsprawców.
k.p.k. art. 5 § 2
Kodeks postępowania karnego
Dotyczy zasady in dubio pro reo.
k.k. art. 7 § 1
Kodeks karny
Dotyczy swobodnej oceny dowodów.
k.p.k. art. 199
Kodeks postępowania karnego
Dotyczy dowodów z opinii biegłych.
Argumenty
Skuteczne argumenty
Wspólne działanie oskarżonych w popełnieniu zgwałcenia i zabójstwa. Użycie przemocy i narzędzi (nóż, widelec) w celu popełnienia przestępstw. Kradzież przedmiotów po dokonaniu zabójstwa. Wiarygodność wyjaśnień M. P. (1) w zakresie kluczowych elementów zdarzenia, mimo ich wybiórczości. Analiza opinii biegłych potwierdzająca udział oskarżonych w przestępstwie.
Odrzucone argumenty
Argumenty obrony o braku wystarczających dowodów winy, zwłaszcza w zakresie ekscesu. Próby podważenia wiarygodności opinii biegłych (genetycznych, psychologicznych). Argumenty oskarżonych o braku zamiaru zabójstwa lub ograniczeniu roli do biernego udziału.
Godne uwagi sformułowania
działając wspólnie i w porozumieniu, w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia usiłowali odbyć z wymienioną stosunki płciowe, do których nie doszło wobec oporu kobiety zadali jej nożem co najmniej 25 ciosów obrażenia skutkowały wstrząsem urazowym krwotocznym (...) co doprowadziło do zgonu zasada niezależności odpowiedzialności współdziałających z art. 20§1 k.k. zasada in dubio pro reo z art. 5§2 k.p.k. nie wykazywał skłonności do uciekania w marzenia i fantazje nie jest tak, że ma obowiązek bezkrytycznie zaakceptować w całości to, co np. wynika z wyjaśnień jednego z podsądnych.
Skład orzekający
Sławomir Cilulko
przewodniczący
Izabela Marzanna Komarzewska
sędzia
Mirosław Zwada
ławnik
Irena Rybak
ławnik
Lech Dworakowski
ławnik
Informacje dodatkowe
Wartość precedensowa
Siła: Wysoka
Powoływalne dla: "Interpretacja przepisów dotyczących współsprawstwa, ekscesu, odpowiedzialności za czyny popełnione w grupie, oceny dowodów z opinii biegłych oraz oceny wiarygodności wyjaśnień oskarżonych."
Ograniczenia: Konkretny stan faktyczny sprawy, specyfika dowodów (np. opinie genetyczne, psychologiczne).
Wartość merytoryczna
Ocena: 9/10
Sprawa dotyczy brutalnego przestępstwa popełnionego przez młodych ludzi, z elementami gwałtu i zabójstwa, co budzi silne emocje i zainteresowanie społeczne. Szczegółowa analiza dowodów i motywacji sprawców stanowi cenne studium przypadku dla prawników.
“Trzech młodych mężczyzn skazanych za brutalny gwałt i zabójstwo. Sąd rozlicza ich z każdej sekundy zbrodni.”
Dane finansowe
WPS: 2329 PLN
szkoda majątkowa: 5000 PLN
zadośćuczynienie: 30 000 PLN
zadośćuczynienie: 30 000 PLN
szkoda majątkowa: 1999 PLN
szkoda majątkowa: 130 PLN
Twój asystent do analizy prawnej
Zadaj pytanie prawne, zleć analizę orzecznictwa i przepisów, lub poproś o projekt pisma — AI przeszuka ponad 1,4 mln orzeczeń i aktualne akty prawne.
Powiązane tematy
Pełny tekst orzeczenia
Oryginał, niezmienionysygn. akt III K 92/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 5 stycznia 2016 r. Sąd Okręgowy w Białymstoku, III Wydział Karny, w składzie: Przewodniczący : Sędzia Sądu Okręgowego Sławomir Cilulko Sędzia : Sądu Okręgowego Izabela Marzanna Komarzewska Ławnicy : Mirosław Zwada Irena Rybak Lech Dworakowski Protokolant : Beata Wojno przy udziale Prokuratora Agnieszki Kalisz-Kapelko z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku po rozpoznaniu w dniach 8, 9, 12, 13, 16, 21 października, 20 listopada i 29 grudnia 2015 r. w B. sprawy przeciwko : 1) M. P. (1) ( P. ) synowi A. i D. , rodowe nazwisko matki Z. urodzonemu dnia (...) w S. 2) A. K. (1) ( K. ) synowi A. i B. , rodowe nazwisko matki O. urodzonemu dnia (...) w S. 3) P. N. (1) ( N. ) synowi J. i M. , rodowe nazwisko matki M. urodzonemu dnia (...) w S. oskarżonym o to, że : w dniu 21 stycznia 2009 r. w mieszkaniu nr (...) przy ulicy (...) w S. , działając wspólnie i w porozumieniu, w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia A. M. (1) , po uprzednim użyciu wobec niej przemocy w postaci bicia i kopania po głowie i całym ciele oraz przytrzymywania za ręce i nogi oraz używając noża i widelca doprowadzili ją do obcowania płciowego w ten sposób, że M. P. (1) odbył z nią stosunek płciowy, zaś pozostali usiłowali odbyć z wymienioną stosunki płciowe, do których nie doszło wobec oporu kobiety, a następnie zadali jej nożem co najmniej 25 ciosów w okolice szyi i tułowia czym spowodowali 14 ran kłutych szyi drążących do mięśni, krtani i przełyku, jamy opłucnowej prawej z uszkodzeniem tętnicy szyjnej zewnętrznej prawej, żyły szyjnej prawej, chrząstek i błony śluzowej krtani, błony śluzowej przełyku, szczytu płuca prawego, krwiaka jamy opłucnowej prawej, niedodmę płuca prawego, ranę kłutą w dolnej części klatki piersiowej drążącą ku dołowi do przepony i lewego płata wątroby, 5 ran kłutych brzucha drążących do prawego płata wątroby, jelita cienkiego oraz krezki jelita cienkiego i torby sieciowej i do tkanek miękkich, krwawienie do jamy otrzewnej, liczne otarcia naskórka, podbiegnięcia krwawe w spojówkach powiek oczu z wylewem krwawych podspojówkowym w gałce ocznej lewej, rozsiane wybroczyny krwawe w skórze twarzy, drobne nacięcia skóry – powierzchowne rany kłute w skórze brzucha, podbiegnięcia krwawe i otarcia naskórka na brzuchu, przecięcia skóry na palcach ręki prawej po stronie dłoniowej, otarcia naskórka i podbiegnięcia krwawe na grzbiecie ręki lewej, podbiegnięcia krwawe na kolanie i goleni prawej, podbiegnięcia krwawe na palcach stopy prawej oraz goleni lewej, podbiegnięcia krwawe powłok miękkich czaszki w okolicach czołowo-ciemieniowej, podbiegnięcia krwawe lewego mięśnia skroniowego, które to obrażenia skutkowały wstrząsem urazowym krwotocznym powstałym w wyniku uszkodzenia narządów szyi, naczyń krwionośnych, płuca prawego i wątroby co doprowadziło do zgonu, po czym w celu przywłaszczenia zabrali laptop A. o wartości 1.999 zł na szkodę B. O. (1) i pierścionek o wartości 300 zł na szkodę E. A. (1) , tj. o czyn z art. 148§2 pkt 2) k.k. w zb. z art. 197§3 pkt 1) k.k. w zb. z art. 280§2 k.k. - o r z e k a - I. Oskarżonych M. P. (1) , P. N. (1) i A. K. (1) – w ramach zarzucanego im czynu – uznaje za winnych tego, że : dwudziestego pierwszego stycznia 2009 roku w S. , w mieszkaniu numer (...) znajdującym się w budynku wielorodzinnym oznaczonym numerem (...) przy ul. (...) , działając wspólnie i w porozumieniu, z zamiarem bezpośrednim dopuścili się zgwałcenia i związanego z nim zabójstwa w ten sposób, że chcąc doprowadzić A. M. (1) do obcowania płciowego, używając siły fizycznej przeprowadzili ją z kuchni do pokoju, posadzili na kanapie, po czym jeden z nich chwycił ją za nogi i ściągnął na podłogę, gdzie, aby wymusić uległość, dziewczyna była bita, m.in. w głowę, podduszana, po jej twarzy przeciągnięto ostrymi zakończeniami widelca, przy czym M. P. (1) odbył z nią stosunek płciowy - w tym czasie jego wspólnicy przytrzymywali ww. kobietę – a gdy do tożsamych działań zamierzał przystąpić P. N. (1) , z uwagi na utrudniające to czynności obronne ofiary – którą w tym momencie starali się „unieruchomić” trzymając ją A. K. (2) i M. P. (1) - przyniósł on z kuchni nóż, którym zadał jej rany, zaś w efekcie działań sprawców A. M. (1) doznała: - dwunastu ran kłutych szyi drążących do mięśni, krtani i przełyku, jamy opłucnowej prawej z uszkodzeniem tętnicy szyjnej zewnętrznej prawej, żyły szyjnej prawej, chrząstek i błony śluzowej krtani, błony śluzowej przełyku i szczytu płuca prawego; - rany ciętej szyi drążącej do krtani z jej nacięciem; - rany kłutej w dolnej części klatki piersiowej drążącej ku dołowi do przepony i lewego płata wątroby; - pięciu ran kłutych brzucha drążących do prawego płata wątroby, jelita cienkiego oraz krezki jelita cienkiego i torby sieciowej, a także do tkanek miękkich, krwawienia do jamy otrzewnej; - podbiegnięć krwawych i nasiąknięcia krwią tkanek miękkich szyi, krwiaka jamy opłucnowej prawej, niedodmy płuca prawego; licznych otarć naskórka, podbiegnięć krwawych i wybroczyn krwawych w skórze twarzy, wybroczyn krwawych w spojówkach powiek oczu z wylewem krwawym podspojówkowym w gałce ocznej lewej, rozsianych wybroczyn krwawych w skórze twarzy; drobnych nacięć skóry – powierzchownych ran kłutych w skórze brzucha, podbiegnięć krwawych i otarć naskórka na brzuchu, przecięcia skóry na palcach ręki prawej po stronie dłoniowej, otarcia naskórka i podbiegnięcia krwawego na grzbiecie ręki lewej, podbiegnięcia krwawego w skórze karku, otarcia naskórka i podbiegnięcia krwawego na kolanie i goleni prawej, podbiegnięcia krwawego na palcach stopy prawej oraz na goleni lewej, podbiegnięcia krwawego powłok miękkich czaszki w okolicach czołowo-ciemieniowych, podbiegnięcia krwawego lewego mięśnia skroniowego; przy czym urazy zadane nożem spowodowały wstrząs krwotoczny powstały w następstwie uszkodzenia narządów szyi, naczyń krwionośnych, prawego płuca i wątroby, a w jego następstwie śmierć A. M. (1) ; tj. czynu z art. 148§2 pkt 2) k.k. w zb. z art. 197§3 pkt 1) k.k. i za czyn ten na podstawie art. 148§2 pkt 2) k.k. w zb. z art. 197§3 pkt 1) k.k. w zw. z art. 11§2 k.k. skazuje ich, zaś na podstawie art. 148§2 pkt 2) k.k. w zw. z art. 11§3 k.k. wymierza kary: ⚫ oskarżonemu M. P. (1) 12 (dwunastu) lat pozbawienia wolności ; ⚫ oskarżonemu A. K. (1) 15 (piętnastu) lat pozbawienia wolności; ⚫ oskarżonemu P. N. (1) 25 (dwudziestu pięciu) lat pozbawienia wolności. - Na podstawie art. 46§1 k.k. orzeka od oskarżonych M. P. (1) , A. K. (1) i P. N. (1) solidarnie na rzecz: a . A. K. (3) kwotę 5 000 (pięciu tysięcy) złotych tytułem poniesionej szkody majątkowej oraz kwotę 30 000 (trzydziestu tysięcy) złotych tytułem zadośćuczynienia; b . H. A. kwotę 30 000 (trzydziestu tysięcy) złotych tytułem zadośćuczynienia. II. Oskarżonych P. N. (1) i A. K. (1) – w ramach zarzucanego im czynu – uznaje ponadto za winnych tego, że : dwudziestego pierwszego stycznia 2009 roku w S. , z mieszkania numer (...) znajdującego się w budynku wielorodzinnym oznaczonym numerem (...) przy ul. (...) , działając wspólnie i w porozumieniu, po dokonanym zabójstwie A. M. (1) zabrali w celu przywłaszczenia należące do: ⚫ A. K. (3) dwa widelce, nóż, dwie szklanki i klucze do drzwi wejściowych ww. mieszkania; ⚫ B. O. (1) laptop firmy (...) (...)- (...) o wartości 1 999 złotych; ⚫ E. A. (1) złoty pierścionek o wartości 130 złotych; tj. czynu z art. 278§1 k.k. i za czyn ten na podstawie art. 278§1 k.k. skazuje każdego z nich na karę 1 (jednego) roku i 6 (sześciu) miesięcy pozbawienia wolności. - Na podstawie art. 46§1 k.k. orzeka od oskarżonych A. K. (1) i P. N. (1) solidarnie na rzecz: a . B. O. (1) kwotę 1 999 (jednego tysiąca dziewięciuset dziewięćdziesięciu dziewięciu) złotych; b . E. A. (1) kwotę 130 (stu trzydziestu) złotych; tytułem poniesionej szkody majątkowej. III . a . Na podstawie art. 85§1 k.k. , art. 88 k.k. orzeka wobec oskarżonego P. N. (1) karę łączną 25 (dwudziestu pięciu) lat pozbawienia wolności . b . Na podstawie art. 85 ustawy z dnia 06.06.1997 r. Kodeks karny w brzmieniu obowiązującym do dnia 30.06.2015 r. (powoływanej dalej w tym podpunkcie jako k.k. ), art. 86§1 k.k. w zw. z art. 4§1 k.k. orzeka wobec oskarżonego A. K. (1) karę łączną 15 (piętnastu) lat pozbawienia wolności . IV . Na podstawie art. 77§2 k.k. określa, że oskarżony A. K. (2) będzie mógł skorzystać z warunkowego zwolnienia po odbyciu 12 (dwunastu) lat wymierzonej mu kary łącznej. V . a . Na podstawie art. 607f k.p.k. oraz art. 63§1 k.k. na poczet kar łącznych orzeczonych wobec oskarżonych A. K. (1) i P. N. (1) zalicza okres pozbawienia wolności każdego z nich od 20 maja 2014 r. do 5 stycznia 2016 r. b . Na podstawie art. 63§1 k.k. na poczet kary orzeczonej wobec oskarżonego M. P. (1) zalicza okres pozbawienia wolności od 28 maja 2014 r. do 5 stycznia 2016r. VI . Zwalnia oskarżonych od ponoszenia kosztów sądowych i obciąża nimi Skarb Państwa. sygn. akt III K 92/15 UZASADNIENIE zawiera zwięzłe wskazanie , jakie fakty sąd uznał za udowodnione ( A .), na jakich w tej mierze oparł się dowodach i dlaczego nie uznał dowodów przeciwnych ( B .), wyjaśnienie podstawy prawnej wyroku ( C .) oraz okoliczności, które miał na względzie przy wymiarze kary oraz przy innych rozstrzygnięciach zawartych w wyroku ( D .) – art. 424§1 i 2 k.p.k. Część A. : Dwudziestego pierwszego stycznia 2009 r. M. P. (1) , A. K. (2) i P. N. (1) – koledzy i uczniowie klasy I. L. Zespołu Szkół Zawodowych im. (...) , II Liceum Profilowanego w S. – spotkali się przed godziną 10:00 pod ww. placówką oświatową. Wyżej wymienieni nie byli pilnymi uczniami, często opuszczali zajęcia lekcyjne, a z uwagi na to, że zbliżał się koniec semestru, zaś oceny były już wystawione, postanowili wspólnie wypić alkohol. Skierowali się więc do pobliskiego bloku (...) przy ul. (...) , gdzie w mieszkaniu numer (...) kupili wysokoprocentowy trunek od zajmującej się jego nielegalnym handlem H. B. . Następnie zrobili zakupy w sklepie (...) , po czym udali się do pobliskiego parku, gdzie siedząc na jednej z ławek wypili posiadany alkohol. W pewnym momencie P. N. (1) opowiedział kolegom o poznanej dziewczynie, która mierząc w sklepie (pracowała w nim jego matka, w związku z czym on często tam przebywał) biustonosz wyszła w nim z przymierzalni pytając czy ładnie wygląda, zaś później, podczas przypadkowego spotkania, zapraszała go do siebie na kawę. Zaproponował, aby do niej pójść, spotkać się towarzysko – argumentował, że być może uda się ją namówić na wspólne piwo - na co M. P. (1) i A. K. (2) wyrazili zgodę. Wszyscy poszli więc na przystanek komunikacji miejskiej, skąd autobusem linii numer (...) pojechali w kierunku centrum miasta. Wysiedli na ul. (...) , w pobliżu dworca PKP, skąd przeszli pod blok numer (...) przy ul. (...) . Weszli do środkowej klatki, a drzwi znajdującego się na parterze mieszkania numer (...) otworzyła im dwudziestosiedmioletnia A. M. (1) . Była to kobieta upośledzona umysłowo w stopniu lekkim, w związku z czym łatwowierna, m.in. nie dostrzegająca zagrożeń ze strony bliżej nie znanych osób trzecich. Chętnie z takimi nawiązywała kontakty, o co często mieli do niej pretensje jej bliscy. Nie miała więc oporów przed wpuszczeniem do wnętrza swojego domu znanego jej tylko po imieniu P. N. (1) , jak i nieznajomych dwóch mężczyzn, których on przedstawił jako swoich kolegów. Zaprosiła ich do dużego pokoju usytuowanego po lewej stronie od wejścia, zaproponowała kawę, po czym wraz z P. N. (1) przeszła do kuchni, aby przygotować ten napój. Po kilku minutach kawy zostały przekazane gościom. Gdy dziewczyna ponownie udała się do kuchni po cukier, do tego pomieszczenia przeszedł za nią ww. mężczyzna. A. M. (1) miała na sobie jedynie dół od piżamy, i rozpinany sweterek – z racji swoich predyspozycji intelektualnych nie zdawała sobie sprawy z tego, że taki ubiór może zostać „odczytany” jako np. zachęta do czynności o charakterze seksualnym. Tego rodzaju działania podjął wobec niej P. N. (1) , co spotkało się z jej stanowczym sprzeciwem. Ten jednak nie zważał na to i schwycił za ręce wyrywająca się mu kobietę. Po chwili zjawili się w tym pomieszczeniu jego koledzy, którzy słyszeli dobiegające stamtąd odgłosy. Obaj złapali dziewczynę za ręce, trzeci z napastników schwycił ją od tyłu przedramieniem za szyję, po czym używając siły fizycznej przeprowadzili ją do dużego pokoju i posadzili na kanapie. P. N. (1) oznajmił, że teraz A. M. (1) z każdym z nich odbędzie stosunek płciowy. Gdy ta nie zgodziła się na to, ww. mężczyzna stwierdził, że jeśli nie chce „po dobroci, to wezmą ją siłą”. Złapał ją na nogi w okolicy kostek, ściągnął na podłogę, po czym usiadł okrakiem na leżącej kobiecie, a w związku z tym, że zaczęła krzyczeć, ściskał ją ręką za szyję tłumiąc odgłosy, które mogłyby usłyszeć osoby postronne. Aby zmusić szarpiącą i wyrywającą się dziewczynę do poddania się woli sprawców, była ona przez nich bita m.in. w głowę i podduszana. Napastnicy wykorzystali też znajdujący się w mieszkaniu widelec, grozili zadaniem nim ran, a żeby to urealnić przeciągnęli jego ostrymi zakończeniami po jej twarzy. Po tym, gdy A. K. (2) ściągnął A. M. (1) dół od piżamy, przytrzymywał ją za lewą rękę, zaś P. N. (1) za górne partie ciała, co umożliwiło M. P. (1) odbycie z wyżej wymienioną stosunku płciowego. Zaraz potem to samo chciał uczynić P. N. (1) , w związku z czym sprawcy zmienili pozycje, tj. A. K. (2) złapał kobietę za górne partie ciała, w tym szyję, zaś M. P. (1) za nogi. Dziewczyna starała się uwolnić, w dalszym ciągu nie zachowywała się biernie. Zdenerwowany taką jej postawą P. N. (1) przyniósł z kuchni nóż, przyłożył go do jej szyi, a gdy to nie dało zamierzonego efektu oznajmił żeby się uspokoiła, bo zaraz może się to dla niej „źle skończyć”. Gdy dziewczyna szarpała się coraz mocniej, zadał jej ciosy nożem w szyję. Podjęte w związku z tym działania obronne A. M. (1) , miedzy innymi z uwagi na przewagę siły fizycznej po stronie trzech mężczyzn współdziałających ze sobą także w zamiarze pozbawienia jej życia, były z góry skazane na niepowodzenie. W efekcie działań sprawców A. M. (1) doznała: - dwunastu ran kłutych szyi drążących do mięśni, krtani i przełyku, jamy opłucnowej prawej z uszkodzeniem tętnicy szyjnej zewnętrznej prawej, żyły szyjnej prawej, chrząstek i błony śluzowej krtani, błony śluzowej przełyku i szczytu płuca prawego; - rany ciętej szyi drążącej do krtani z jej nacięciem; - rany kłutej w dolnej części klatki piersiowej drążącej ku dołowi do przepony i lewego płata wątroby; - pięciu ran kłutych brzucha drążących do prawego płata wątroby, jelita cienkiego oraz krezki jelita cienkiego i torby sieciowej, a także do tkanek miękkich, krwawienia do jamy otrzewnej; - podbiegnięć krwawych i nasiąknięcia krwią tkanek miękkich szyi, krwiaka jamy opłucnowej prawej, niedodmy płuca prawego; licznych otarć naskórka, podbiegnięć krwawych i wybroczyn krwawych w skórze twarzy, wybroczyn krwawych w spojówkach powiek oczu z wylewem krwawym podspojówkowym w gałce ocznej lewej, rozsianych wybroczyn krwawych w skórze twarzy; drobnych nacięć skóry – powierzchownych ran kłutych w skórze brzucha, podbiegnięć krwawych i otarć naskórka na brzuchu, przecięcia skóry na palcach ręki prawej po stronie dłoniowej, otarcia naskórka i podbiegnięcia krwawego na grzbiecie ręki lewej, podbiegnięcia krwawego w skórze karku, otarcia naskórka i podbiegnięcia krwawego na kolanie i goleni prawej, podbiegnięcia krwawego na palcach stopy prawej oraz na goleni lewej, podbiegnięcia krwawego powłok miękkich czaszki w okolicach czołowo-ciemieniowych, podbiegnięcia krwawego lewego mięśnia skroniowego; przy czym urazy zadane nożem spowodowały wstrząs krwotoczny powstały w następstwie uszkodzenia narządów szyi, naczyń krwionośnych, prawego płuca i wątroby, a w jego następstwie śmierć ww. kobiety. Po dokonanej zbrodni napastnicy postanowili zatrzeć ślady swojego pobytu w mieszkaniu ofiary. W tym celu A. K. (2) i P. N. (1) pozostali w mieszkaniu, zaś M. P. (1) wyszedł na klatkę schodową. Ze słów pokrzywdzonej wynikało, że niedługo do domu ma wrócić jej babcia, w związku z czym ten ostatni stojąc w wiatrołapie miał za zadanie obserwować teren i w razie jakiegokolwiek „zagrożenia” poinformować o nim kolegów. Ci zaś z mieszkania numer (...) zabrali przedmioty, których dotykali: należące do A. K. (3) dwa widelce, dwie szklanki i nóż, tj. narzędzie zbrodni. Nie poprzestali na tym, wykorzystując okazję przeszukali lokal, po czym zabrali ze sobą w celu przywłaszczenia należący do B. O. (1) laptop firmy (...) (...)- (...) o wartości 1 999 złotych oraz stanowiący własność E. A. (1) złoty pierścionek o wartości 130 złotych. Następnie uchylili drzwi, a gdy „ubezpieczający” ich M. P. (1) dał znać, że mogą bezpiecznie wyjść, uczynili to i używając odnalezionych w mieszkaniu kluczy zamknęli drzwi wejściowe. Wszyscy trzej nie niepokojeni przez nikogo wyszli z bloku numer (...) i udali się pod budynek pobliskiego (...) Handlowego (...) . Chwilę tam przebywali, palili papierosy, po czym rozeszli się. M. P. (1) pojechał autobusem do domu, gdzie dotarł około godziny dwunastej. Babcia ofiary zbrodni, A. K. (3) , wróciła do domu około godziny 12:30. Widząc leżące na podłodze w pokoju ciało wnuczki krzycząc zaalarmowała sąsiadów. Na miejsce zdarzenia została wezwana załoga pogotowania ratunkowego i policja. Lekarz stwierdził zgon, a funkcjonariusze przystąpili do realizacji m.in. czynności dokumentujących miejsce przestępstwa. Podejmowane na przestrzeni kilku lat działania organów ścigania nie doprowadziły do ustalenia sprawców przestępstwa. Dopiero na początku kwietnia 2014 r. operacyjnie ustalono, że jednym ze sprawców może być M. P. (1) , który w tym czasie odbywał karę pozbawienia wolności w Zakładzie Karnym w C. . Udali się tam policjanci z Wydziału Kryminalnego KWP w B. . Po przewiezieniu do K. w Ł. osadzony przyznał, że 21.01.2009 r. był w mieszkaniu pokrzywdzonej razem z A. K. (1) i P. N. (1) oraz brał udział w przestępstwie na szkodę A. M. (1) . Został zatrzymany, zaś za dwójką ww. wydano E. A. , gdyż obaj przebywali na terenie Wielkiej Brytanii. Zostali tam zatrzymani 20.05.2014 r., a następnie przekazani polskim organom ścigania. Decyzją sądu wszyscy sprawcy zbrodni zostali tymczasowo aresztowani. W czasie realizacji opisanych wyżej działań mieli oni zachowaną zdolność rozumienia ich znaczenia i kierowania swoim postępowaniem. Część B. Dowody, na podstawie których ustalono opisany wyżej stan faktyczny (w przypadku dowodów osobowych powołanie numerów kart protokołu rozprawy oznacza także depozycje, które zostały przez sąd odczytane) : zeznania i wyjaśnienia świadków : W. C. (1) (k.5343), B. C. (k.6033), Ł. J. (1) (k.57-58, 3999), Z. Z. (2) (k.5341), A. Z. (k.5341), C. F. (k.181-183), J. B. (1) (k.5345), H. A. (k.5332v), A. K. (3) (k.5331-5332 ), E. A. (1) ( (...) , (...) ), J. D. K. (k.98-99, ), A. S. (1) (k.101-104, 129, ), B. O. (1) (k.5332v-5333), A. S. (1) (k.5333v), A. M. (2) (k.5333v-5334), M. R. (1) (k.5334v-5335), H. L. (k.5335v), H. B. (k.3715), K. K. (1) (k.5344v-5345), K. K. (2) (k.267-268), M. H. (1) (k.6087), M. R. (2) (k.5345v-5346), K. D. (1) (k.5346v-5347), M. K. (1) (k.5347), P. S. (1) (k.), Ł. J. (2) (k.710-711), D. M. (1) (k.5346), D. D. (2) (k.718-719), E. J. (1) (k.5348), P. Z. (k.5384), P. R. (1) (k.4903-4907), M. C. (1) (k.4637-4638); częściowe wyjaśnienia oskarżonego M. P. (1) (k.5324-5327, 6087v-6088, 6093); dokumenty : notatka urzędowa (k.1, 2-3, 3467), protokół oględzin miejsca (k.4-13, 22-25, 218-219, ), materiał poglądowy (k.16-18, 27-32, 220, 247-247a, 273, 3639-3642), zapis nagrania z oględzin miejsca zabójstwa i jego odtworzenie (k.21 i 6036v), protokół eksperymentu procesowego, zapis nagrania z jego przebiegu i jego oględziny (k.3562-3564, k.4273 i k.6086v; k.4647-4648), zaświadczenie lekarskie (k.33), protokół oględzin zwłok (k.34-36), protokół oględzin i otwarcia zwłok, opinia z zakresu medycyny sądowej i wysłuchanie biegłego J. Z. (1) (k.38, 41-48, 6033v-6035, 6036v), tablice poglądowe (k.165, ), dokumenty laptopa firmy (...) (k.194-198), historia choroby z PZP (k.335-337), protokół oględzin i kopie paragonów (k.1040-1058), pismo ze sklepu (...) (k.1120), protokoły zatrzymania (k.3470, 3716, 3727), szkic (k.3480), dane z PP- H-U (...) sp. z o.o. (k.4374, 4377v), pismo z (...) w S. (k.4379), protokoły konfrontacji (k.4038-4042, 4045-4050), dane z portalu nasza-klasa.pl (k.4303-4308); opinie biegłych psychiatrów i psychologa (k.4197-4201, 4204-4209, 4212-4218), opinie (...) KGP w W. i G. (...) oraz wysłuchanie biegłych (k.1844-1871, 3681-3687, 3949-3951, 4675-4760, 6051v-6055), opinia psychologów i ich wysłuchanie (k.3322-3364, 4972-5004, 6089v-6093), opinie z zakresu badań poligraficznych i wysłuchanie biegłego M. G. (k.6237-6274, 6290v-6296 oraz Załącznik wraz z zapisami badań). Wiedza na temat obrażeń ciała A. M. (1) , przyczyny jej zgonu, wynika z treści protokołu oględzin i otwarcia zwłok oraz dołączonej do niego opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej J. Z. (1) (k.41-48). Zawartą w czynie przypisanym liczbę ran zadanych nożem ustalono na podstawie ww. dokumentu, wysłuchania biegłego (k.6033v-6035), jak i dokumentacji fotograficznej z sekcji zwłok (12 ran kłutych szyi i jedną ciętą opisano w pkt g/. i h/., jedną kłutą klatki piersiowej w pkt i/., a pięć ran kłutych brzucha w pkt j/. i 9. - k.43 i 45). W oparciu o obrażenia ciała ofiary można wnioskować, że sprawcy posługiwali się nożem o długości ostrza nie mniejszej niż około 10 cm (długość kanałów drążących zależy m.in. od elastyczności tkanek miękkich (k.48) – najdłuższy (orientacyjnie) kanał to 14 cm (pkt 9. k.45); przekazany biegłemu scyzoryk pochodził z auta A. S. , k.39) oraz widelcem (k.48). Z mieszkania nr (...) zginął nóż, którego ostrze wg A. K. (3) miało około 10-12 cm (k.87v; M. P. (1) określił je na około 15 cm, k.3479) oraz dwa widelce. W realiach sprawy racjonalnym jest przyjęcie, że pierwszy z tych przedmiotów to narzędzie zbrodni, zaś jednym z dwóch widelców zadano ranę w okolicy trzonu żuchwy po lewej stronie. Jeden lub kilku sprawców dotykało ich, posługiwało się nimi i dlatego zabrali je ze sobą opuszczając miejsce zbrodni. Charakter ran nie pozwala wprawdzie na określenie, czy zostały zadane tym samym narzędziem, ale nic też nie wskazuje na to, aby było inaczej (k.6034). Ich umiejscowienie, jak i opisany przez ww. lekarza przebieg kanałów drążących (pkt 6. i 9. k.44 i 45 – szyja: m.in. skośnie ku górze i prostopadle do płaszczyzny ciała; tułów: m.in. do dołu, w głąb ciała) pozwala przyjąć, że w chwili ich zadawania kobieta leżała na plecach. Była też bita w głowę (k.6034), nie ma zaś dowodów na to, że obrażenia tej lub innej części ciała powstały w efekcie kopania (tak przyjęto w zarzucie). Podbiegnięcie krwią tkanek miękkich wskazuje, że nastąpiło to wtedy, gdy dziewczyna jeszcze żyła. Z długości kanałów ran kłutych szyi nie można wnioskować o sile ciosów (k.6034). Jednakże ich ilość świadczy o silnym emocjonalnym zaangażowaniu sprawcy, a rany cięte wewnątrz prawej dłoni pokrzywdzonej potwierdzają tezę realizacji przez nią czynności obronnych, które niewątpliwie miały wpływ na charakterystykę urazów szyi. A. M. (1) była też duszona (por. rodzaj obrażeń k.6034v), a brak śladów w okolicy jej narządów płciowych nie wyklucza, że została zgwałcona (k.6034v). Jej zgon nastąpił pomiędzy godziną 10:00, a 13:00 (od trzech do sześciu godzin wstecz od godziny 16:00; oczywiście wiadomo, że około 12:30 już nie żyła). Kto spowodował skutki opisane w opinii J. Z. , czy sprawca był jeden, czy było ich więcej, jak przebiegały wydarzenia w lokalu nr (...) i jaki jest zakres odpowiedzialności oskarżonych, o ile to oni współdziałali w realizacji czynu zabronionego – to były podstawowe problemy, z którymi w tej sprawie musiał się zmierzyć skład orzekający. Kardynalne dyrektywy, które sąd miał obowiązek uwzględnić w tej wieloosobowej sprawie w procesie decyzyjnym to m.in.: - zasada niezależności odpowiedzialności współdziałających z art. 20§1 k.k. , zgodnie z którą każdy ze współdziałających w popełnieniu czynu zabronionego odpowiada w granicach swojej umyślności, niezależnie od odpowiedzialności pozostałych współdziałających; - zasada in dubio pro reo z art. 5§2 k.p.k. , a więc „wątpliwości, których nie usunięto w postępowaniu dowodowym, rozstrzyga się na korzyść oskarżonego”. Regulacja art. 20 k.k. stanowi ogólną podstawę do rozstrzygania kwestii ekscesu (inaczej: przekroczenie zakresu porozumienia) współdziałającego. Wynika z niej, że za eksces odpowiada tylko ta osoba, która się go dopuściła. Zasada indywidualizacji przesądza o odrębnej i niezależnej ocenie podstaw odpowiedzialności w stosunku do każdego ze współdziałających i stanowi uzupełnienie zasady subiektywizacji odpowiedzialności karnej. O ile bowiem zasada subiektywizacji określa granice odpowiedzialności karnej z punktu widzenia strony podmiotowej i winy, o tyle zasada indywidualizacji przesądza o odrębnej i niezależnej ocenie podstaw odpowiedzialności w stosunku do każdego ze współdziałających. W piśmiennictwie prawniczym wskazuje się, że przepis art. 20 k.k. jest wręcz wyrazem obowiązywania zasady subiektywizacji odpowiedzialności karnej, albowiem zgodnie z jego treścią każdy, kto popełnia czyn zabroniony w jakiejkolwiek postaci zjawiskowej, może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej jedynie w granicach przypisanej mu umyślności lub nieumyślności. Z istoty współsprawstwa - o którym szerzej będzie mowa niżej - wynika natomiast, że każdy ze współdziałających odpowiada także za to, co uczynili jego wspólnicy, pod tym jednakże warunkiem, że mieści się to w granicach zawartego porozumienia. Odpowiedzialność ta nie rozciąga się zatem na tzw. eksces któregokolwiek ze współsprawców, czyli taką okoliczność popełnianego czynu zabronionego (np. użycie niebezpiecznego narzędzia, czy zadanie nim ciosów powodujących śmierć ofiary), której nie objęto wcześniejszym porozumieniem. Także w orzecznictwie Sądu Najwyższego już od dawna wyrażany jest pogląd, że każdy ze współsprawców odpowiada w granicach swego zamiaru i nie może ponosić odpowiedzialności za eksces innego współsprawcy, a więc za takie jego zachowanie i skutek, które nie było objęte jego zamiarem i którego nie mógł przewidzieć (por. np. wyrok SN z dnia 11 kwietnia 1985 r., II KR 60/85, OSNKW 1985, nr 11-12, poz. 91). Problem w tej sprawie - na co słusznie zwrócił uwagę obrońca P. N. (1) w mowie końcowej, a co zupełnie pomija prokurator zarówno w uzasadnieniu aktu oskarżenia, jak i stanowisku końcowym - nie sprowadzał się li tylko do ustalenia z kim M. P. (1) przebywał w mieszkaniu pokrzywdzonej. Dotyczył o wiele istotniejszej problematyki, mającej zasadnicze znaczenie z punktu widzenia istoty odpowiedzialności karnej. Sama bowiem obecność na miejscu przestępstwa, wbrew, jak się wydaje dość powszechnemu przekonaniu, nie oznacza, że „obserwator” odpowiada za przestępcze działania innej osoby. Jest tak tylko w przypadku, gdy stanowią one element wspólnego planu (uzgodnionego chociażby ad hoc , tj. determinowanego potrzebą chwili, bez ustalania i analizowania szczegółów), porozumienia, przy czym zamierzenia nim objęte powinny być realizowane „wspólnymi siłami”. Tak więc zadaniem sądu w tej sprawie było nie tylko ustalenie jakie osoby znajdowały się w mieszkaniu pokrzywdzonej 21.01.2009 r. w godzinach przedpołudniowych, ale też, a może przede wszystkim, określenie, jakie każda z nich podjęła działania sprawcze, co między sobą ustalili, do czego dążyli, co chcieli osiągnąć – jaka była treść łączącego ich przestępczego porozumienia. Nie wykazano dowodowo bowiem, że pojawili się w mieszkaniu nr (...) w przestępczym planem działania. Skąd mogli chociażby wiedzieć czy i kogo w nim zastaną? Jedynym osobowym źródłem dowodowym, opisującym przebieg przestępczych działań był oskarżony M. P. (1) . Zeznania sąsiadów, jak i innych świadków nic w ww. zakresie do sprawy nie wniosły. Nie mieli bowiem oni żadnych przydatnych informacji związanych z popełnionym przestępstwem. Mieszkający na parterze sąsiedzi, którzy między godziną 11:00, a 12:00 byli w domu, to osoby starsze. Zarówno włączony odbiornik TV w mieszkaniu A. M. (zob. zapis jego oględzin k.21; program telewizyjny oglądał też Z. Z. (2) , k.736-737), jak i tłumienie krzyku pokrzywdzonej (duszenie), miały wpływ na słabą słyszalność dźwięków, które ewentualnie „wydobywały się” poza ściany lokalu nr (...) . Wymieniony oskarżony miał interes procesowy w lansowaniu własnej wersji wydarzeń. Z niej bowiem wyłania się obraz tego sprawcy, jako biorącego udział „jedynie” w usiłowaniu zgwałcenia zbiorowego, zgłaszającego wyraźny sprzeciw w momencie podjęcia przez wspólnika nieakceptowanych przez niego czynności zmierzających do pozbawienia życia pokrzywdzonej i niezwłocznie po tym opuszczającego miejsce zbrodni. Przyjęcie tych wyjaśnień za wiarygodne czyniłoby niemożliwym skazanie go za zbrodnię zabójstwa. Wyjaśnienia M. P. (1) sąd ocenił z krytycznym dystansem i w konfrontacji z całokształtem okoliczności ujawnionych w toku przewodu sądowego oraz zasadami logiki i doświadczenia życiowego, poczytując je za wiarygodne tylko w pewnej części. Wynik tej analizy świadczy o tym, że wyjaśnienia oskarżonego nie były od początku do końca stałe i niezmienne (w tym aspekcie zmiany dotyczyły okoliczności drugorzędnych: chodzi o sytuację związaną z zastraszaniem go przez wspólników po dokonanej zbrodni), ale także nie do końca szczere. Oczywiście mogło się zdarzyć tak, że M. P. , chcąc polepszyć swoją sytuację procesową, przedstawił siebie w jak najkorzystniejszym świetle i całą odpowiedzialnością obarczył P. N. (1) i A. K. (1) . Jest to tylko jedna z ewentualności, domniemanie, które sąd odrzucił z następujących powodów. Przypisanie przez niego P. N. (1) inspiratorskiej roli jeśli chodzi o sam pomysł „odwiedzenia” A. M. (1) , jak i czynności podejmowanych w jej mieszkaniu, znajduje racjonalne uzasadnienie. To przecież ten mężczyzna znał ją najlepiej – chociażby z racji zamieszkania w pobliżu – miał z nią kontakt zarówno w sklepie matki (mieszczącym się w budynku U. gdzie pokrzywdzona miała zwyczaj odwiedzania placówek handlowych i robienia czasami zakupów – zob. zeznania W. P. k.3440-3441), jak bezpośrednio przed 21.01.2009 r., kiedy to zaprosiła go do siebie na kawę. To właśnie ta oferta towarzyska stała się przyczyną udania się sprawców na ul. (...) . Nie może dziwić to, że widząc znajomego, który, jak się okazuje, przyjął zaproszenie, A. M. (1) , pomimo tego, że godzina wizyty nie była ustalona, wpuściła go wraz z kolegami do środka. Dwóch jego towarzyszy nie znała, to on jej ich przedstawiał ( M. P. (1) mogła wcześniej widzieć stojącego przez klatką – ten takiej sytuacji nie wykluczał - ale nie zapoznawała się z nim). Gdy mężczyźni znaleźli się wewnątrz lokalu numer (...) , to właśnie zapewne P. N. (1) prowadził z nią konwersację, pomagał zrobić kawę i udał się za dziewczyna do kuchni, gdy ta poszła tam po cukier. Tam, najprawdopodobniej „zachęcony” też tym, co miała na sobie (ubrana w spodnie od piżamy, rozpinany sweterek, brak bielizny), podjął działania o wydźwięku seksualnym, co spotkało się ze stanowczym sprzeciwem kobiety. Nietrzeźwy sprawca odpowiedział przemocą, w czym praktycznie od razu pomogli mu koledzy. Każdy z mężczyzn przystąpił do realizacji działań sprawczych zmierzających do osiągnięcia zamierzonego skutku: zaspokojenia seksualnego, co zresztą zostało uzewnętrznione też słowie (jeden z nich oznajmił, że dziewczyna będzie teraz po kolei z nimi współżyć). M. P. (1) opowiada o własnej reakcji, w tym stosowanej przemocy skutkującej przemieszczeniem ofiary do pokoju i przytrzymywaniem jej na podłodze. Szczerze wyznaje, że to on pierwszy zamierzał ją zgwałcić. Jeśli chodzi o realizację znamion z art. 197 k.k. podaje więc fakty, które de facto jego obciążają najbardziej. A mógł przecież już na początku np. stwierdzić, że nie uczestniczył w realizacji zamiaru kolegów, stał i przyglądał się lub też, że jego rola ograniczała się do przytrzymywania, a współżyć nie zamierzał. Z oczywistych względów, zależnie od przekazanej „dawki” danych, miałoby to przełożenie na jego odpowiedzialność karną, z czego zdawał sobie sprawę. Do momentu, gdy do obcowania płciowego miał przystąpić P. N. (1) , wersja M. P. (1) jawi się jako racjonalna, zgodna z logicznym przebiegiem wydarzeń, a tym samym opisująca rzeczywistość (co nie oznacza, że całościowo). To prawda, że mężczyzna zdecydował się jednak zataić drastyczniejsze szczegóły zdarzenia – mając na uwadze sekcyjny opis obrażeń, opinię i wysłuchanie biegłego J. Z. (1) , nie ulega wątpliwości, że kobieta była bita (obrażenia głowy), duszona, jak i grożono jej widelcem (użycie jego ostrych zakończeń zostawiło wyraźne, „rysowate” ślady na jej twarzy). Utrzymywał, że na pewno do stosunku płciowego nie doszło, choć z całą pewnością nie był tego w stanie wykluczyć (zob. ustalenia dokonane na podstawie ekspertyzy genetycznej (...) w W. oraz treść opinii poligraficznej na ten temat). Jednak czym innym jest zatajenie czegokolwiek, a czym innym celowe podanie nieprawdziwych okoliczności. Tych, jeśli chodzi o przebieg wypadków w mieszkaniu nr (...) , w relacji sprawcy nie było. Była ona wybiórcza, ale w żadnej mierze nie daje podstaw do oceny, że M. P. (1) przypisał któremukolwiek ze wspólników działania, które nie stały się jego udziałem. Byli to przecież jego koledzy, z którymi niejednokrotnie się spotykał, razem spożywali alkohol, uczęszczali do jednej klasy. Z zeznań zarówno nauczycieli, jak i uczniów Zespołu Szkół Zawodowych im. (...) w S. , II Liceum Profilowanego wynika, że relacje między nimi były bardzo dobre, jeśli nie liczyć jednej scysji miedzy P. N. (1) , a M. P. (1) . Po zdarzeniu z września 2008 r. i udzieleniu nagany z 19.09.2008 r., obaj nastolatkowie pogodzili się, nadal się spotykali, o czym świadczy chociażby wpis pedagog szkolnej, która 30.03.2009 r. widziała obu ww. nietrzeźwych, pijących piwo na przystanku autobusowym w pobliżu szkoły (k.4267). Uznane za prawdziwe, pewne elementy wersji M. P. (1) , znajdują potwierdzenie w następujących dowodach: a . K. K. (1) m.in. w styczniu 2009 r. była dobrą znajomą A. M. (1) , którą często odwiedzała (k.3981-3982). Dzień przed śmiercią koleżanki słyszała od niej, że ta „poznała chłopaków i umówiła się z nimi na kawę” (użycie zwrotu „z tego co pamiętam” może świadczyć o tym, że pewnym „uproszczeniu” dotyczącym liczby osób zaproszonych na kawę; nie można wykluczyć, iż P. (1) N. (1) w czasie rozmowy z nią był z którymś z kolegów, w tym np. z M. P. (1) ). Również z depozycji A. S. (1) wynika, że jego dziewczyna dzień przed zabójstwem rozmawiała z dwoma, stojącymi przed jej klatką schodową chłopakami, a jeden z nich deklarował, że ją zna (nie powiedział skąd) i przyjdzie do niej na kawę (k.102 i 129). J. K. 19.01.2009 r. pokrzywdzona także opowiadała o poznaniu nowego chłopaka (z racji jej predyspozycji psychicznym mogła go nie kojarzyć np. ze spotkania w sklepie), który stał w jej klatce z kolegą lub kolegami, pił piwo, prawił jej komplementy, a ta umówiła się z nim w swoim domu na jutro (k.99). Z jej zeznań wynika ponadto, że sąsiadka nie miała poczucia czasu (k.99; por. też k.185 dół). Możliwe, że stąd wynika różnica w relacji ww. osób co do tego, kiedy (w jakiej dacie) nowo poznany chłopak miał odwiedzić A. M. (1) . To, czy spotkała go 19, czy 20 stycznia, nie ma praktycznie żadnego znaczenia. P. N. (1) przyznał, że z pokrzywdzoną rozmawiał „kiedyś na klatce jej bloku” (k.3733), a po ponad roku podał, że było to „dzień przed jej zabójstwem” (k.5329v). W kontekście przytoczonych wypowiedzi wyjaśnienia M. P. (1) co do tego, że to P. N. (1) podsunął pomysł udania się na ul. (...) , wskazał okoliczności, w jakich ją poznał, po czym to on witał się z nią gdy otworzyła drzwi, przedstawiał kolegów i prowadził rozmowę, jawią się jako wiarygodne. b . Ci, którzy znali A. M. (1) charakteryzowali ją jako osobę naiwną, łatwowierną, nieodpowiedzialną, której nie można było dotknąć - a jak się to zrobiło, to wtedy krzyczała, płakała, myła się - mającą obsesję na punkcie czystości, porywczą, nerwową, zachowującą się czasami jak dziecko, „mającą rozum dziesięciolatki” (np. k.98v, 139, 191, 1218-1222). Co więcej: jeśli ktoś prawił jej komplementy i proponował spotkanie, to się zgadzała (k.98v) – wystarczyło podejść do niej, powiedzieć kilka miłych słów i już uważała rozmówcę za znajomego (k.139). Lubiła „podrywać” chłopaków, być w ich zainteresowaniu (k.92), uwielbiała jak chłopcy ją adorowali, była łatwowierna w stosunku do mężczyzn, nie zdawała sobie sprawy, że mogą zrobić jej krzywdę, nie rozumiała swojej seksualności (k.1219). Z dokumentacji z poradni zdrowia psychicznego wynika, że u ww. pacjentki rozpoznano zaburzenia obsesyjno-kompulsywne (nerwica natręctw) i upośledzenie umysłowe lekkie (k.334, 335-337). Dlatego – jak mówił M. P. (1) – nie pytając kto stoi na klatce (zob. co do takich zachowań k.191) A. M. (1) otworzyła drzwi do mieszkania i chociaż praktycznie nie znała P. N. (1) a zupełnie jego kolegów, zaprosiła ich do środka. Stan zdrowia dziewczyny, a w szczególności nietolerowanie dotyku nawet osób bliskich związane z nerwicą natręctw (por. k.336-337: m.in. lęk przed zabrudzeniem, dotykiem innych osób), jak i zapewne brak należytego pojmowania kierowanych do niej gróźb (wiele osób uległoby im i podporządkowało się woli sprawców, nie ryzykując utraty życia), skutkowały kontynuacją, wręcz nasileniem działań obronnych (k.3478), co z kolei kumulowało agresję sprawców i doprowadziło do tragicznego skutku (zob. też rozważania na ten temat w opinii biegłych psychologów). c . Nabycie alkoholu w znajdującym się obok szkoły bloku u H. B. (1) , krótkie zakupy w sklepie, wypicie go, przejście na przystanek, przejazd na ul. (...) i dojście pod drzwi mieszkania nr (...) , mogło trwać od około 60 do 90 min. (zob. szczegółowe omówienie tej kwestii przy ocenie wyjaśnień A. K. (1) ). W tym przedziale czasowym można było zrealizować ww. czynności. Analiza depozycji D. M. (1) , M. K. (1) , P. S. (1) , K. D. (1) , M. R. (2) i Ł. J. (2) , w połączeniu m.in. z danymi ze sklepu (...) i zeznaniami ekspedientek, potwierdza, że sprawcy przyszli do mieszkania pokrzywdzonej około godziny 11:00, a M. P. (1) znajdował się w wiatrołapie około godziny 11:20 – 11:40. Pięciu pierwszych z wyżej wymienionych chłopaków przebywało początkowo przy trzepaku, w pobliżu bloku nr (...) (k.487). Jak wynika z paragonów kasowych, faktycznie dwa piwa o wartości identycznej z marką (...) (k.1120, tj. 2,60 zł) były kupione o godzinie 9:57 ( M. R. podał, że nabył taką ich ilość około godziny 10:00; k.1042 – do godziny z wydruku z kasy nr 1 należy dodać 2 godziny 30 minut: por. k.1039v). Potem K. D. i M. R. stali obok sklepu i dołączyli do nich D. M. , M. K. oraz jako ostatni P. S. . Gdy po kilkudziesięciu minutach od przyjścia P. S. „zrobiło im się zimno”, z „ nowym piwem ” postanowili wejść do piwnicy bloku nr (...) (k.487). Musieli więc je kupić. O nabyciu kolejnych czterech puszek (...) około godziny 11:00 mówił M. K. (1) (k.499-501). To właśnie po ich zakupie mieli wszyscy zejść do piwnicy. Taka ilość piwa tej marki (założenie, gdyż tyle samo kosztowało piwo marki T. H. ) została kupiona w sklepie o godzinie 11:08 (k.1056). Wysoce prawdopodobnym jest więc, że pomiędzy realizacją tej czynności, a wejściem do środkowej klatki schodowej, upłynęło kilkanaście minut (k.487: M. R. mówi, że zaproponował wejść z nowym piwem do piwnicy, gdy stali przy trzepaku, a więc bezpośrednio ze sklepu nie udali się do wnętrza bloku; P. S. wskazał, że z piwem, z którym zeszli do piwnicy, stali przy trzepaku k.505). Gdy wchodzili do klatki schodowej, wewnątrz której stał M. P. (1) (kilku z ww. świadków opisało go (k.487, 648, 1985, 494, 499, 1968, 505), choć nie zwrócili na niego baczniejszej uwagi; po latach nie byli w stanie go rozpoznać; opis pasuje do ogólnych cech wyglądu zewnętrznego M. P. ), mogła być więc np. godzina 11:20 – 11:40 (k.500: D. M. wg M. K. (on operuje dokładnie godzinami, co świadczy że dobrze ten dzień pamiętał) wyszedł z piwnicy po około 20 min., a około pół godziny później pozostali usłyszeli krzyki babci A. M. , co przecież nastąpiło około godziny 12:30; k.1968: „wydaje mi się, że piwnicy (…) wchodziliśmy między godziną jedenastą, a 11:30”). Dlatego spotkali jednego z podsądnych. D. D. (2) podał, iż K. K. (3) kojarzył „nieznajomego” z widzenia, ze szkoły średniej (k.718-719, zob. też k.5346v i 1968), a przecież ten drugi uczył się w tej samej placówce oświatowej co M. P. (1) (k.5347). Te zeznania także potwierdzają, że ww. oskarżony wyszedł z mieszkania i w wiatrołapie oczekiwał, aż to samo „bezpiecznie” zrobią jego wspólnicy (świadkowie wskazywali też, że miał plecak (k.1985, 494, 505), co także pokrywa się z jego wersją). Depozycje osób przebywających w piwnicy potwierdziła sprzedawczyni J. B. (1) , która rozpoznała ich w toku okazania. Ł. J. (2) mówił zbieżnie z wersją kolegów, z tym, że ewidentnie mylił się co do punktów czasowych poszczególnych zdarzeń (wpływ na to miał upływ czasu; k.710-711: m.in. jego zdaniem A. K. wybiegła z bloku około godziny 10:40). J. B. (1) pamiętała, że K. D. dwukrotnie 21.01.2009 r. kupował wraz z kolegami (w tym M. R. ) po 4 piwa marki (...) (k.366: w związku z czym wydano im kalendarz), a podczas drugiej transakcji nabył także szklana lufkę (k.584v-585). Tę wykorzystano do palenia w piwnicy marihuany (k.758). Kojarzyła też każdego z oskarżonych, jako klienta sklepu (k.4005-4006). A więc - tak jak wskazywał M. P. (1) - i A. K. (2) przebywał czasami w pobliżu bloku pokrzywdzonej. Stojący w wiatrołapie mężczyzna posiadał plecak. Skoro tak, to nie wybiegł z mieszkania spanikowany, zdążył zabrać go ze sobą. Nieprawdopodobnym jest, że nie zdjął go z pleców przebywając w mieszkaniu ofiary i miał go także na nich w chwili odbycia z nią stosunku płciowego (k.5326). Przebywający w piwnicy bloku nr (...) mężczyźni około godziny 12:00 wychodzili do sklepu po piwo (k.494, 758 ( K. D. wcześniej zaprzeczał, aby wychodził, nie chcąc zapewne ujawnić nabycia lufki i palenia marihuany), k.506 („poszliśmy w pięciu pod ten sam sklep”)). To właśnie wtedy widział ich wracających do ww. budynku S. F. – sprawców już jednak od pewnego czasu w nim nie było. Zestawienie kolejnych zeznań tego świadka z innymi dowodami (m.in. opinia, z której wynika, że jego komputer działał tego dnia m.in. od 8.45 do 11.15 i od 12.32 (k.381; (włączył go kilka-kilkanaście minut po powrocie do domu, w trakcie którego widział idących w stronę jego klatki mężczyzn), wykaz połączeń k.666: połączenia z K. S. ) wskazuje, że mężczyzn, których uważał za sprawców, widział po godzinie 12:00 (k.658; skoro o 12:08 był jeszcze w sklepie; k.182: jego ojciec wrócił do domu około 11:45, a potem pojawił się w nim jego syn; k.138: ojciec mu mówił, że on wrócił około 12:15). Skoro odgłosów otworzenia i zamknięcia drzwi nie poprzedzało pukanie (k.134), to nie narażając się na błąd można przyjąć, że były to drzwi do piwnicy, a świadek – tak jak w przypadku eksperymentu (k.156-157: błędne wskazanie w trzech przypadkach na 10) – po prostu się pomylił. Z relacji A. K. (3) wynika, iż przed śmiercią jej wnuczka zdążyła m.in. wypić (...) , kawę, zrobiła pranie - które wisiało na sznurku na balkonie - i umyła zimowe buty (k.88). Tak więc wizyta sprawców około godziny 11:00 jawi się jako realna (k.88). Pokrzywdzona w tym dniu, z powodu choroby została w domu, a jak wynika z zeznań jej babci, E. A. (k.3444: nie zakładając bielizny zmieniała górę od piżamy, a nakładała koszulę zapinaną na zatrzaski) i B. O. miała zwyczaj dość długo po wstaniu z łóżka chodzić w domu w piżamie, lub garderobie do niej podobnej, tj. ubrana tak, jakby nie miała zamiaru nigdzie wychodzić. d. Oględziny miejsca przestępstwa częściowo potwierdzają to, o czym mówił M. P. (1) . Przewrócony taboret w kuchni wskazuje, że także w tym pomieszczeniu nastąpiła interakcja między pokrzywdzoną, a napastnikiem/napastnikami (k.21v). Pozostałości po wylanej kawie na obrusie ławy stojącej w pokoju (w trakcie eksperymentu M. P. (1) mówił, że właśnie tam została postawiona) dowodzą, że napój ten został przygotowany. Akty przemocy rozgrywające się w pokoju doprowadziły do jego wylania (k.7v), zaś sprawcy zabrali duraleksowe szklanki, w których kawa została podana i których dotykali. Leżąca na ziemi, wyrwana klamka z drzwi do pokoju przekonuje, że w ich pobliżu doszło do gwałtownej reakcji, złapania za nią przez najprawdopodobniej pokrzywdzoną, która starała się przeciwstawić przemocy ukierunkowanej na „przeciągnięcie” jej do pokoju. W trakcie eksperymentu procesowego M. P. (1) dokładnie, w chronologicznym porządku wskazał miejsca, w których przebywał z dwoma kolegami przed południem 21.01.2009 r. (k.3562-3564 oraz oględziny zapisu z tej czynności na rozprawie). W momencie, gdy miał przystąpić do omawiania działań realizowanych po przewróceniu (ściągnięciu za nogi) dziewczyny na podłogę, przerwał wypowiedź demonstrując emocje, które nie pozwalają mu mówić dalej. Jeśli jednak nie zgwałcił kobiety, którą jedynie przytrzymywali wspólnicy (nie podejmując brutalnych działań) i stał się obiektem kpin wspólników, to opis tego typu czynności nie powinien powodować u niego takiej reakcji. Zresztą po chwili, poproszony przez prokurator, nie miał już problemów z podaniem faktów związanych z zadaniem ofierze ciosu nożem, po którym miał opuścić mieszkanie. Także ta część czynności procesowej, zachowanie oskarżonego, potwierdza brak spontaniczności co do ww. fazy zajścia, niechęć ukierunkowaną na zatajenie tego co wtedy widział i w czym zdaniem sądu uczestniczył. Dlatego też wahał się jeśli chodzi o wyrażenie na zgody na konfrontację (k.3994). Nie wiedział co mówią A. K. (1) i P. N. (1) i co zdecydują się powiedzieć słysząc jego „niepełną” wersję wydarzeń. Wziął w niej udział dopiero w październiku 2014 r. Wtedy już było wiadomo, jaką linię obrony prezentują współoskarżeni (chociażby na podstawie ujawnionych dowodów będących podstawą przedłużenia tymczasowego aresztowania, danych uzyskiwanych w trakcie kolejnych przesłuchań, jak i relacji medialnych przekazanych mu np. w trakcie widzeń). W toku tych czynności wypadł wiarygodnie – konsekwentnie potwierdzał zasadniczo swoje słowa, a to, czego mógł się obawiać, nie nastąpiło (konfrontowani dalej negowali swój udział w przestępstwie). Jeśli musiał się odnosić do wersji kolegów, to dotyczyło to wzajemnych relacji towarzyskich, jak i ogólnego potwierdzenia (pobytu w mieszkaniu nr (...) ) ich udziału w zbrodni (k.4049, 4042). Podczas pierwszego przesłuchania M. P. (1) sporządził szkic układu pomieszczeń i mebli lokalu A. K. (3) (k.3480). Jego wygląd ze stycznia 2009 r. podał też w trakcie eksperymentu z 15.04.2014 r. Dobrze więc zapamiętał te szczegóły, co prowadzi do wniosku, że z zachowaniem w pamięci po kilku latach bardziej istotnych, też nie miał problemu. Od niego tylko zależało, czy zdecyduje się je ujawnić. Jednak były ona dla niego na tyle niekorzystne, że się na to nie zdecydował. Zgodzić się należy z biegłymi z zakresu psychologii, że opis tylko jednego ciosu – m.in. bez wskazania na reakcję ofiary – kłóci się z dynamiką wydarzeń (k.4990). Podane przez M. P. (1) położenie A. M. (1) po „ściągnięciu” jej z kanapy nie zgadza się z pośmiertnym ułożeniem ciała. Dziewczyna po przewróceniu na podłoże „walczyła”, wyrywał się sprawcom – dlatego najprawdopodobniej w chwili zadania ciosów nożem zwrócona była głową do okna. Ww. oskarżony jednak, wiedząc jak wyjaśniał wcześniej, dopytywany o tę okoliczność konsekwentnie podtrzymywał pierwotną wersję, która kłóci się m.in. z rozmieszczeniem śladów krwi w pokoju. Nie było tak, jak sugerował jeden z obrońców, że M. P. (1) podczas kolejnych przesłuchań modyfikował, zmieniał swój opis zdarzenia adekwatnie do informacji przekazywanych mu przez przesłuchującego, o które był pytany, „dostosowując” go do nich. Faktycznie część kolejnych przesłuchań wynikała z potrzeby weryfikacji danych pozyskiwanych w toku śledztwa. Wtedy podejrzany pytany był o pewne kwestie, które analizował, wyjaśniał, uszczegóławiał i tłumaczył śledczym (np. odnośnie frekwencji szkolnej (k.3993), wyników badań genetycznych i medycznych (np. k.3821-3822, 4914), czy spotkania grupy chłopaków w trakcie pobytu w wiatrołapie (k.4916)). Zafałszował (w sensie mówienia nieprawdy, a nie jej zatajenia) tylko opis jednego zdarzenia (k.3821), niezwiązanego bezpośrednio z realizacją przestępstwa. Opisana przez M. P. (1) 30.06.2014 r. nieprawdziwa (w sensie osoby, której miała dotyczyć) sytuacja dotycząca wyjazdu z ojcem i bratem na przystanek autobusowy, gdzie miał znajdować się A. K. (2) (k.3821-3822) wpisuje się w taktykę obronną tego oskarżonego. Wykazanie obaw przed dwoma wspólnikami miało - w jego ocenie - uwiarygodnić podany przebieg wydarzeń, w ramach którego nie sposób byłoby mu przypisać odpowiedzialności za zabójstwo. Gdy zdał sobie sprawę, że jego twierdzenia zostały zweryfikowane poprzez przesłuchanie ww. osób najbliższych (przed sądem potwierdził je też M. B. ), na rozprawie odwołał poprzednią wersję, nie chcąc jednocześnie przyznać się do intencji, które kierowały nim wcześniej (k.5324v, 5389v). Znamienny jest mechanizm kłamstwa, którym się posłużył. W prawdziwe okoliczności zdarzenia z przeszłości umiejętnie wplótł fałszywe, nieznacznie tylko zmieniając rzeczywistość (tj. „zamienił” osoby – zamiast o M. B. , mówił o A. K. (1) ). Tak samo postąpił opisując przebieg wydarzeń w mieszkaniu A. M. . Należący do B. O. (1) laptop marki A. miał czarny spód, a „od strony zewnętrznej” był granatowy (k.92, 192). Taką samą kolorystykę identycznego urządzenia, które posiadał M. P. (1) , podał jego brat (k.5390v). Zeznania M. i A. P. (1) nie przeczą wersji ww. oskarżonego co do tego kiedy dowiedział się o jego zaborze, w jakich okolicznościach wszedł w jego posiadanie i na jak długo (k.3479 i 4916; choć te dwie ostatnie kwestie nie mają większego znaczenia). Mógł w ogóle o nim nie wspominać. Zdecydował się jednak wskazać jego posiadacza. Skoro zbrodnia nie była powodowana chęcią osiągnięcia korzyści majątkowej (zob. omówienie opinii psychologów), to racjonalnym jest uznanie, że kradzieży dokonały osoby, które pozostały w lokalu, aby zatrzeć ślady. Z tym wnioskiem koresponduje wersja M. P. (1) . Członkowie jego rodziny zostali przesłuchani w 2014 r., kilka lat od zdarzeń, o które byli pytani. Nie może więc dziwić częściowo inne ich przedstawienie (np. A. P. (1) uważał, że jego syn pożyczył od niego pieniądze, za które nabył laptopa i go sam użytkował – nie wiadomo jakie urządzenie miał na myśli (k.3679: A. P. (1) mówi o laptopie, który syn miał kupić „w pierwszej klasie technikum”, a okres, w którym syn miał rozpocząć szkołę średnią, to wg niego wrzesień 2009 r.), gdyż M. P. interesował się elektroniką i na przestrzeni lat miał kilka takich sprzętów, k.5390v, 3679, 3834). Możliwym jest, że M. P. kłamał mówiąc o zastawieniu u ojca laptopa. Być może otrzymał go nawet na stałe od A. K. (lub też, tak jak skradziony aparat fotograficzny, w celu sprzedaży), a wiedząc, że jest to paserstwo, wymyślił wersję „zastawniczą”. Jednak nie jest to równoznaczne z tym, że także co do czasu i okoliczności uzyskania wiedzy o kradzieży tego sprzętu podał nieprawdę. Naiwnym byłoby przyjecie założenia, że M. P. (1) po dacie zatrzymania go do tej sprawy (dnia 04.04.2014 r.) „stał się innym człowiekiem”, „błyskawicznie” się zresocjalizował, przewartościował swoje uprzednie postępowanie, zrozumiał błędy i nigdy w przyszłości ich nie powtórzy i dlatego złożył takie, a nie inne wyjaśniania. Wręcz przeciwnie: zarówno dane z teczki dozoru kuratorskiego, opis jego cech osobowościowych w opinii biegłych psychologów, jak i przebieg badania poligraficznego (kiedy to bez skrupułów przyznał m.in., że w warunkach więziennych nie można mówić o żadnej resocjalizacji, otwarcie podał, iż niejednokrotnie życzył innym śmierci, a w niedalekiej przeszłości planował ze współosadzonymi powiesić pedofila w zakładzie karnym, a tylko splot okoliczności spowodował, że do tego nie doszło; k.4247 i 4252: w trakcie procesu pomagał innemu osadzonemu w przesłaniu poza zakład karny „nielegalnej” korespondencji) wskazują, że jedyną motywacją do utrzymania początkowej wersji wydarzeń była wizja łagodniejszej kary. Nie jest to motywacja naganna, a wręcz nawet, w przypadku tego rodzaju dyssocjalnych sprawców, mając na uwadze interes organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, pożądana. Nie jest bowiem ważne czym kieruje się sprawca, o ile mówi prawdę. Przy zestawieniu danych wynikających z ww. dowodów, jak i własnych ocen sądu poczynionych w czasie z bezpośredniego kontaktu z tym oskarżonym w toku rozprawy, o ile jest to osoba zdemoralizowana (demoralizacja oznacza, że dana osoba odrzuca oraz neguje przyjęte wartości, normy, zasady etyki, prawa życia zbiorowego i indywidualnego), to nie w stopniu najwyższym (krytycznym), który skutkowałby całkowitą bezdusznością, wręcz okrucieństwem. O takich zaś cechach można by mówić w sytuacji pomówienia dwóch niewinnych kolegów o drastyczną zbrodnię, zbrodnię, za którą grozi bardzo surowa i jak najbardziej realna kara – w przypadku uznania pomówienia za wartościowy dowód. W dniu, gdy został odebrany przez funkcjonariuszy policji z ZK w C. i przewieziony do K. w Ł. , nie miał zbyt wielkiej wiedzy na temat umorzonego śledztwa, na temat tego, co dzieje się z jego wspólnikami. Policjanci tak przedstawili sytuację, aby utwierdzić sprawcę w przekonaniu, że mają już wiedzę na temat zajścia z innego źródła (od innych podejrzanych), nie zależy im na tym, aby on przedstawił swoja wersje wydarzeń, a może to uczynić, jeśli chce „polepszyć swoja pozycję procesową”. Z „oferty” tej M. P. (1) - nie mając czasu na racjonalizowanie, dokonanie przemyśleń i ocen, skonfrontowanie, zweryfikowanie stanowiska policji – skorzystał. Jest to jednak dość inteligentny osobnik (o czym świadczy np. próba zakłócania wyników badań poligraficznych; tłumaczenie pewnych, niekorzystnych dla siebie faktów wtedy, gdy nie mogli już do nich odnieść się biegli k.6093v i 6298v), przystosowany już w tym czasie do warunków więziennych. Nie będąc pewnym co mówią (uwierzył, że to od nich policja ma informacje na temat przebiegu przestępstwa i dlatego go zatrzymano; co do wartości dowodowej „rozpytania” zob. wyrok SA w Poznaniu z dnia (...) .06.2014 r., II AKa 107/14 oraz SA w L. z dnia 25.09.2013 r., II AKa 146/13) starał się wypaść wiarygodnie, a jednocześnie nie pogrążyć zbytnio własnej osoby - wiedział przecież jaka kara może grozić za udział w zabójstwie. Temu miał służyć opis szeregu prawdziwych okoliczności, które pamiętał i zatajenie tych, które były dla niego niekorzystne. Podał w zdecydowanej większości prawdziwe dane – dlatego nie miał problemów z ich identycznym powtórzeniem w toku kolejnych przesłuchań, w tym eksperymentu procesowego i konfrontacji. Nie stanowiło żadnego problemu zaś zapamiętanie momentu, w którym zakończył swoją relację, jak i tego, że nie przyznał się do odbycia stosunku płciowego. Ta sprytna postawa pozwoliła mu nie popaść w zasadniczą sprzeczność w toku procesowych wypowiedzi dotyczących wydarzeń z 21.01.2009 r. Naturalnym jest, że osoba, która opisze nieprawdziwe zajście ze szczegółami, będzie miała problem z jego dokładnym (tożsamym co do zasadniczych kwestii) powtórzeniem w przyszłości. Przy tego rodzaju taktyce obronnej, jak wyżej opisana, M. P. (1) to nie groziło. Jednocześnie nie omówił całości działań wspólników na tyle dokładnie, aby można było jednoznacznie stwierdzić – w jego subiektywnym przekonaniu - który z nich zabił dziewczynę. To przecież była najważniejsza kwestia, której ustalenie jako priorytetowe, zasadnicze z punktu widzenia zasady, jak i zakresu odpowiedzialności oskarżonych. Pozostawiał margines interpretacyjny, który w miarę przebiegu procesu ewoluował w kierunku korzystnym dla współsprawców (m.in. brak pewności co do tego, co robił A. K. (1) w chwili, gdy P. N. (1) posługiwał się nożem; w ostatniej fazie procesu brak jednoznacznego określenia czy P. N. (1) wbił w jego obecności nóż w ciało ofiary, czy też tylko go do niego przyłożył – tak w toku badania poligrafem). M. P. (1) doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli którykolwiek z kolegów zdecyduje się opisać przebieg wypadków, to na jaw wyjdą niekorzystne dla niego fakty (zgwałcenie, a nie usiłowanie zgwałcenia; udział w przemocy stosowanej przed stosunkiem płciowym (bicie, użycie widelca) i zapewne po nim; udział w zabójstwie co najmniej poprzez przytrzymywanie ofiary w trakcie zadawania jej ciosów). Nie chciał więc ich do tego prowokować. Przedstawienie czynności poprzedzających zgwałcenie, praktycznie w podobnym stopniu obciąża wszystkich wspólników (o ile nie jego, jako dążącego do współżycia, najbardziej). Gdyby jednak np. opisał całość przestępczej akcji, w której uczestniczył, zatajając jednak własny udział w zabójstwie, to zdeterminowany współoskarżony, widząc, że dowody przemawiają jednoznacznie przeciwko niemu (tj. że w przypadku dania wiary wyjaśnieniem kolegi to na niego spadnie „główna” odpowiedzialność karna), mógłby nie wytrzymać psychicznego napięcia związanego z realnością wymierzenia surowej kary i próbować uniknąć jej pomawiając wspólnika (opisując jego faktyczną rolę). Tymczasem obaj jego koledzy, aż do momentu ogłoszeni wyroku liczyli jednak na uniewinnienie i nie zdecydowali się powiedzieć prawdy. Powyższa ocena tłumaczy też wyjaśnienia z rozprawy dotyczące zachowania A. K. (1) w chwili zadania kobiecie ciosu nożem (k.5323v-5324). Nie chciał w obecności wyżej wymienionego przypisać mu stanowczo działania świadczącego o udziale w zbrodni – dlatego podał „wydaje mi się, że ją przytrzymywał ręką” i nie skonkretyzował gdzie. Zestawienie fragmentów trzech początkowych przesłuchań sprawcy, w których to poruszał, przekonuje jednak, że nie są one ze sobą sprzeczne, a wyjaśnienia z (...) .09.2014 r. jedynie ostatecznie potwierdzają sposób działania ww. wspólnika (k.3994). Zwrot „ A. odszedł na bok” (k.3478) oznacza, że znajdujący się w okolicach głowy dziewczyny A. K. (1) po prostu przesunął się (k.5325, dalej pozostał w pozycji kucznej) „robiąc” miejsce koledze (P. N. ). Nadal trzymał kobietę, a na zadany jej cios nożem nie zareagował (k.3821), a więc dalej kontynuował swoje bezprawne czynności. Analiza przeprowadzonych i ujawnionych w trakcie przewodu sądowego dowodów pozwoliła na dokonanie ustaleń, że zarówno w zgwałceniu, jak i zabójstwie uczestniczyli trzej oskarżeni, choć ich rola, szczególnie w realizacji znamion z art. 148 k.k. , była różna. Zgodnie z art. 7 k.p.k. sąd kształtując swoje przekonanie ocenia zebrane dowody swobodnie (a nie dowolnie) z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego. Nie jest więc tak, że ma obowiązek bezkrytycznie zaakceptować w całości to, co np. wynika z wyjaśnień jednego z podsądnych. Podlegają bowiem one ocenie takiej samej, jak każdy dowód procesowy. Kuriozalną (w znaczeniu: niezwykłą, osobliwą) należałoby określić sprawiedliwość, której wymiar zależałby tylko od tego, co oskarżony zdecydowałby się powiedzieć organom procesowym. Tak więc sąd stoi na stanowisku, że M. P. (1) nie przypisał żadnemu ze wspólników nic, co by nie stało się jego udziałem krytycznego dnia. Jeśli więc mówił o tym, że to P. N. (1) przyniósł z kuchni nóż, który wbił w ciało pokrzywdzonej, to tak było. Jeśli wskazał, że A. K. (1) trzymał w tym czasie – jak i w momencie zgwałcenia - A. M. , to było to zgodne z rzeczywistością. Także i on aktywnie współdziałał również w tej fazie, w której pokrzywdzonej zadano ciosy nożem. Poniżej zostaną przedstawione kolejne argumenty na potwierdzenie przyjętego stanu rzeczy. Ocena opinii z zakresu genetyki : W pierwszej kolejności ocenić należy wyniki badań genetycznych . Na wstępie należy zaznaczyć, że były one istotne z dwóch powodów: - pierwszy sprowadzał się do udzielenia odpowiedzi na pytanie jaki/jakie kody genetyczne znajdowały się na biologicznym materiale dowodowym zabezpieczonym w mieszkaniu A. K. (3) oraz na wymazach pobranych z ciała A. M. (1) . To mogło m.in. wskazać, czy którykolwiek z oskarżonych (lub wszyscy) jest sprawcą, lub też wykluczyć go z tego kręgu (np. ujawnienie na wymazach DNA nie pochodzącego od podsądnych, mogłoby przemawiać za udziałem w przestępstwie nn. osoby trzeciej). - drugi pozwalał na ocenę czy pokrzywdzona została zgwałcona, czy też usiłowano tego dokonać. Badania DNA ukierunkowane na identyfikację osobniczą obecne są w kryminalistce od ponad 25 lat. Zastosowanie technologii umożliwiającej jednoczesną analizę kilkunastu i więcej markerów polimorficznych w jednej reakcji zaowocowało pojawieniem się na rynku zestawów identyfikacyjnych o ogromnej sile dyskryminacji. Wartość prawdopodobieństwa przypadkowej zgodności w najnowszych zestawach testujących poliformizm (...) w 23 obszarach markerowych (loci) jest na poziomie kwadrylionowych części ułamka, co umożliwia formułowanie wniosków graniczących z pewnością. Dynamiczny rozwój metod profilowania genetycznego stawia organom wymiaru sprawiedliwości wyzwanie m.in. w zakresie ich umiejętnej oceny. W tej sprawie analiza poprawności uzyskanych wyników sprowadzała się przede wszystkim do oceny profili DNA uzyskanych w zakresie loci z męskiego chromosomu Y, gdyż niewielka ilość materiału dowodowego na wymazówkach nie pozwala na ich określenie w zakresie cech autosomalnych. Kodeks postępowania karnego nie ustanawia wprawdzie hierarchii ważności środków dowodowych, nie ulega jednak wątpliwości, że z uwagi na swoją specyfikę (chodzi o wiadomości specjalne, którymi sąd nie dysponuje) opinia biegłego (także sporządzającego ją w ramach wskazanej w postanowieniu dowodowym instytucji) nie jest przedmiotem oceny z punktu widzenia jej wiarygodności jak np. zeznania świadków czy wyjaśnienia oskarżonego, ale w drodze pozytywnego lub negatywnego uznania wartości zawartego w niej rozumowania (wiążącego się m.in. ściśle z metodologią wykonywanych badań). Kontrola sądu dokonywana jest zatem z punktu widzenia zasad logicznego rozumowania, źródeł poznania i stopnia zaufania do wiedzy biegłego, a ocena opinii pod względem fachowości, rzetelności i logiczności z możliwością pominięcia oczywistych omyłek czy błędów (np. rachunkowych, pisarskich i in.). W przypadku sprzeczności wniosków wypływających z dwóch opinii opracowanych i sporządzonych w zakresie tej samej tezy dowodowej - wobec powstających trudności w ocenie organu procesowego, który nie dysponuje wiedzą specjalistyczną – niejednokrotnie koniecznym jest zlecenie realizacji opinii kolejnemu biegłemu/instytucji. Tak też było w tej sprawie. Przy czym możliwości poznawcze, przede wszystkim G. (...) Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Pracowni Genetyki Sądowej ( dalej jako GUM ), były już, z racji braku części materiału dowodowego, znacznie ograniczone. Badanie tego samego materiału genetycznego (izolatów wykonanych z jego próbek) przez różne laboratoria powinno dać taki sam wynik. Gdyby chodziło o np. dużą plamę zabrudzenia różnego rodzaju substancjami (materiałem biologicznym), to pobranie próbek z różnych jego miejsc może dać inne wyniki. Jednak jeśli mamy do czynienia z wymazówką, niewielkim wacikiem, na którym znajduje się materiał dowodowy pobrany z dróg rodnych kobiety (w których materiał sprawcy/sprawców zdążył się „wymieszać” z jej płynami ustrojowymi, 6035), przyjecie, że na jednej części wacika („ściętego celem wykonania izolatu”) będzie znajdowała się wyłącznie „substancja” jednego sprawcy, zaś na innej drugiego, jest wręcz nieprawdopodobne. Jednak wyniki badań przeprowadzonych przez (...) w B. i (...) KGP w W. różnią się. Wartość tych opinii sąd ocenił koncentrując się na prawidłowości wykonania poszczególnych etapów badań, z uwzględnieniem sposobu zabezpieczenia materiału dowodowego na miejscu zdarzenia, jego przechowywania, kwalifikacji ekspertów, jak i rachunku prawdopodobieństwa, który jest nieodłączną częścią interpretacji wyników. Tylko poprawne pobranie, zabezpieczenie, przestrzeganie określonych rygorów zarówno na etapie wykonywania izolatów, jak i badań oraz interpretacji wyników, gwarantuje ich rzetelność i wiarygodność. Chodzi wiec o metodologiczną nienaganność standardów prowadzenia badań w każdej ich fazie. Podczas oględzin ciała zmarłej na miejscu przestępstwa lekarz M. H. (1) pobrała trzy wymazy z jej pochwy i jeden z odbytu (k.6087, k.389 pkt 13. i k.4968; w pierwszej opinii (...) oznaczono je: WZ1, WZ2, WZ3 (trzy z pochwy) i WZ4 (z odbytu)). Biegły J. Z. (1) podczas sekcji zwłok pobrał dodatkowo jeden wymaz z ust, dwa z pochwy i jeden z odbytu (k.390 pkt 14.; w pierwszej opinii (...) oznaczono je: WS1 (z ust), WS2 i WS3 (z pochwy) i WS4 (z odbytu)). Na rozprawie opisał on standardy tego typu działań (k.6035), a zarówno wynik przesłuchania M. H. (k.6087), jak i odtworzenie zapisu oględzin miejsca zbrodni (k.6036v), nie dają powodów do uznania, że w tym zakresie doszło do jakichkolwiek nieprawidłowości. Materiał biologiczny znajdujący się na końcówkach wymazówek (wacikach) pochodził z ww. naturalnych otworów ciała A. M. (1) . Wymazy pobierane były około 16:00, a więc kilku godzin po jej śmierci. Słusznie biegły zaznaczył, że nasienie wysycha dość szybko i do tego czasu nie miałoby postaci płynnej. W związku z tym, gdyby nawet ślady spermy znajdowały się w okolicach dróg rodnych kobiety (czego ani on, ani M. H. nie stwierdzili), nie doprowadziłoby to do jej „przedostania się” na wymazówkę (k.6035). Wymazy przechowywane były w probówkach znajdujących się obecnie w aktach (k.4968). O ile przedmioty zabezpieczone w lokalu nr (...) mogły być narażone na zanieczyszczenie w okresie ich dość długiego przechowywania (por. zeznania J. B. , który przed wysłaniem ich do W. przepakował je, k.6047v-6048), to w przypadku „hermetycznie” zamkniętych wymazówek mogło to nastąpić praktycznie jedynie w momencie ich wyjęcia z probówki. To zaś miało miejsce po raz pierwszy w (...) (brak podstaw do innego założenia). Przy czym zanieczyszczenie danego dowodu nie jest równoznaczne z degradacją (likwidacją) materiału, który pierwotnie się na nim znajdował. Ponadto przed przesłaniem materiału dowodowego do (...) KGP w W. nie miał on kontaktu z M. P. (1) – pobrane 04.04.2014 r. wymazy z jego ust zostały wysłane w probówkach i trudno zakładać, aby miały one kontakt z innymi substancjami podlegającymi dowodowej analizie w ww. instytucji. Zgodnie z rekomendacją Ministrów Rady Europy nr R (92)1 z dnia 10.02.1992 r. w sprawie wykorzystania analizy DNA w postępowaniu karnym, badania DNA mogą być prowadzone wyłącznie w upoważnionych do tego laboratoriach, posiadających odpowiednie wyposażenie i doświadczenie, charakteryzujących się wysokim stopniem wiedzy zawodowej i praktycznej, połączonej z odpowiednimi procedurami kontroli wykonywanych badań , nieskazitelnością naukową, właściwym zabezpieczeniem urządzeń i badanej substancji , gwarantujących całkowitą poufność tożsamości osób, których dotyczą analizy DNA. Zniszczenie przez (...) wykorzystanych do badań izolatów DNA (ekstraktów próbek) uniemożliwiło przeprowadzenie badań weryfikacyjnych, a jak wynika z opinii autorstwa m.in. R. P. (1) , tego typu działanie jest niewłaściwe i nie powinno mieć miejsca (k.4795v). Już więc chociażby ta okoliczność wzbudza wątpliwości co do rzetelnego wykonania obowiązków przez przedstawicieli instytucji opiniującej w zakresie profilowania genetycznego w 2009 r. Jeżeli chodzi o ocenę kompetencji pracowników Zakładu Medycyny Sądowej (...) w B. , zajmujących się problematyką DNA – tj. biegłego W. P. , a także członków zespołu z pracowni DNA (k.6050v), którzy mieli styczność z materiałem przekazanym do badań i współdziałali z autorem opinii (to biegły - sygnujący przecież ekspertyzę swoimi danymi - powinien zadbać o należyte standardy realizacji „czynności pomocniczych”, a także odpowiednie, fachowe przygotowanie personelu, jeśli jego praca może mieć zdecydowany wpływ na wyniki jego badań) na różnych etapach czynności niezbędnych do sformułowania wniosków końcowych - to w tym aspekcie sąd miał także poważne zastrzeżenia. One również rzutowały na dyskwalifikującą ocenę opinii (...) instytucji. Chodzi tu o „kompetencje procesowe”, gdyż wiedzy z zakresu genetyki i dokonań naukowych sąd nie ocenia, nie podważa i nie jest władny tego robić. Pod ww. pojęciem należy rozumieć należytą staranność, właściwe, odpowiedzialne podejście do zleconych zadań – powszechnie wiadomym przecież jest, jaką wagę ma wynik badania DNA i jakie konsekwencje mogą wynikać z ewentualnej pomyłki, czy też zaniedbania pewnych elementów składających się na ciąg czynności, których finalnym wynikiem są wnioski końcowe. Uzyskane w (...) wyniki badań na obecność nasienia wskazują, że substancja ta znajdowała się na kilku przedmiotach zabezpieczonych w mieszkaniu A. K. (3) oraz wszystkich wymazówkach (k.388-391, 477-478: majtki, ręczniki, prześcieradło, narzuta). Wynik tych testów są sprzeczne z badaniami (...) KGP w W. (co do wymazu, badano tylko ten z ust k.1856v-1857). Użycie wadliwych lub przeterminowanych zestawów do takiej analizy wydaje się mało prawdopodobne (k.6048v i 4795). Badania GUM potwierdziły rezultaty uzyskane przez instytucję z W. (k.4795). Nieprawdopodobnym jest, aby tylko w tych „wycinkach” materiału pobranych przez (...) (k.6052; k.1855 „z miejsc wokół ubytków”) znajdowały się ślady nasienia, a na innych, badanych przez kolejne instytucje, już nie. Już wyniki identyfikacji nasienia budzą uzasadnione wątpliwości co do rzetelności, dokładności prowadzonych w ramach badań „pomiarów”, jak i interpretacji ich wyników przez (...) . Zwrócić też należy uwagę na wyniki oględzin mieszkania ofiary z 30.01.2009 r. Zostały one przeprowadzone pod kątem ujawnienia śladów nasienia i dały rezultat negatywny (k.269). Wyłączono stronę uzasadnienia 20 i 21 tj. w części dotyczącej omówienia spraw przeciwko A. P. i J. A. (decyzja trybie § 2 ust. 3 zarządzenia z uwagi na doniosły problem prawny (wykorzystanie opinii z zakresu badań poligraficznych) oraz zainteresowanie społeczne sprawą). Wyłączono stronę uzasadnienia 20 i 21 tj. w części dotyczącej omówienia spraw przeciwko A. P. i J. A. (decyzja trybie § 2 ust. 3 zarządzenia z uwagi na doniosły problem prawny (wykorzystanie opinii z zakresu badań poligraficznych) oraz zainteresowanie społeczne sprawą). E. K. (1) rozsądnie wyjaśniła te elementy z tematyki badań genetycznych, o które była pytana (k.6051v-6053). Wyniki jej badań, w tych aspektach, w których było to możliwe, potwierdziła opinia GUM. Ujawniono tylko jeden błąd między rezultatem uzyskanym w G. , a tym otrzymanym w W. . Chodzi o DNA P. N. , a konkretnie: (...) KGP zidentyfikowało w jego profilu rzadką cechę oznaczony jako „14.1”, zaś GUM powszechnie występujący allel 14. (k.4794v). Mając na uwadze „zbieżność cyfrową”, możliwe, że był on wynikiem omyłki pisarskiej (zob. też k.6054v oraz np. takie tłumaczenie innej różnicy k.4794v). Natomiast w szeregu kwestii instytut (...) zakwestionował (poprzez przyznanie racji (...) KGP w oparciu o uzyskane przez siebie rezultaty) poprawność wyników uzyskanych przez (...) (k.4794-4795). Jakość sporządzonej przez GUM opinii, dokładność i precyzja opisu, sposób dokumentowania otrzymanych materiałów i raportowania wyników, podjęcie prób tłumaczenia różnic w opiniach (...) KGP i (...) , spełnienie norm kontrolnych (k.4795v), jak i efekty przesłuchania R. P. (k.6053v-6055), dały podstawy do podzielenia w pełni jego stanowiska. Analizując je w kontekście reszty dowodów związanych m.in. z pobieraniem i badaniem materiału genetycznego, jak i innych (np. wyjaśnienia M. P. (1) co do podjęcia „próby” stosunku zakończonej ejakulacją), a także prawdopodobieństwa powtarzalności tego samego haplotypu (k.6052v-6053, 6055), sąd doszedł do przekonania, iż M. P. (1) odbył stosunek płciowy z pokrzywdzoną, a rezultaty badań genetycznych nie dają podstaw do uznania, iż przestępstwo popełnił z kimś innym, niż współoskarżeni. Jeżeli chodzi o uzyskanie profilu DNA ww. oskarżonego z materiału biologicznego (nie wiadomo jakiego rodzaju z uwagi na zbyt małą jego ilość) znajdującego się na kapciu A. M. (1) , to charakter nierozstrzygającego wyniku nie pozwala na potwierdzenie, że miał on z nim kontakt. Nawet jeśli tak było, to nic istotnego nie wnosi to do sprawy. To samo dotyczy badania śladów na widelcu. Z mieszkania zginęły dwa tego typu sztućce. Nie wiadomo którym z trzech widelców spowodowano obrażenia twarzy pokrzywdzonej (na zabezpieczonym widelcu jest wprawdzie DNA zmarłej, ale może ono pochodzić np. ze śliny). Czy zrobił to M. P. (1) , czy też jego wspólnik w ramach współsprawstwa, nie znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy. Ocena opinii biegłych z zakresu psychologii : Opinia biegłych J. P. i J. G. (1) sprowadzała się – zgodnie ze zleceniem prokuratora (k.4241) - do „nakreślenia” psychologicznej sylwetki trójki podejrzanych o zabójstwo, jak i „psychologicznej oceny wiarygodności złożonych przez nich wyjaśnień”. Sporządzając ją eksperci bazowali m.in. na „przeprowadzonych rozmowach (…) z podejrzanymi”, które dotyczyły też zarzucanego im czynu. To, co oskarżeni mówili psychologom na ten temat nie może być przedmiotem ustaleń w ramach stanu faktycznego, ani też nie ma wartości weryfikującej ich wyjaśnienia procesowe, czy też inne dowody ( art. 199 k.p.k. ). Treść wypowiedzi podsądnych (w tym przypadku m.in. powtórzenie co do zasady wyjaśnień i związane z tym ich zachowanie obserwowane przez biegłych) może jednak mieć znaczenie w aspekcie: - ich oceny z punktu widzenia psychologii (tak jak i psychiatrii jeśli chodzi np. o opinie dotyczącą okoliczności z art. 31 k.k. ; jako materiału pomocnego nie do określenia okoliczności faktycznych, winy lub niewinności, lecz do wykonania zleconego przez organ procesowy zadania), tj. przy formułowaniu odpowiedzi na pytania będące przedmiotem opiniowania (zob. cel wywiadów k.4974); - oceny opinii biegłych (tj. wyciągniętych wniosków; zob. wyrok SA w Krakowie z 29.03.2006 r., II AKa 45/06). Tym bardziej, jeśli, tak jak w tej sprawie, nie były one sprzeczne z tym, co ww. prezentowali w toku procesu (cytaty z wyjaśnień znalazły się w treści opinii i były analizowane przez ekspertów). Omawiana ekspertyza zawiera pewne analizy, wnioski, mniej lub bardziej kategoryczne (prawdopodobne). Nie posługuje się stanowczymi określeniami, gdyż dokonanie takowych należy do sądu. To właśnie skład orzekający zna cały materiał dowodowy, analizuje go, dokonuje ustaleń i zarówno przy rekonstrukcji wydarzeń, jak i w ich kontekście, posiłkować się może treścią opinii, w tym także tego typu, jak sporządzona przez ww. osoby. Można wyróżnić w niej niejako dwa wymiary: pierwszy dotyczy interpretacji motywacji potencjalnych sprawców i przebiegu wydarzeń pod kątem znanych i obiektywnie ustalonych okoliczności (np. zachowanie i osobowość ofiary, charakterystyka miejsca przestępstwa (wyniki oględzin), wyniki sekcji zwłok, zabór z mieszkania określonych przedmiotów itp.), drugi związany jest z oceną określonego przez biegłych „portretu psychologiczno-osobowościowego” danego oskarżonego, jego predyspozycji z nim związanych, rzutujących na rolę, jaką w ramach realizacji czynu zabronionego mógł odegrać. Przede wszystkim ten pierwszy aspekt opinii został przez sąd wykorzystany. Przemyślenia i wnioskowanie biegłych w tym zakresie (ww. „pierwszy aspekt”) są logiczne, zgodne z doświadczeniem życiowym i w wielu kwestiach znajdują odzwierciedlenie w racjonalnej ocenie sytuacji (logice przyczynowo-skutkowej biegu wydarzeń), zaś częściowo też w wyjaśnieniach M. P. (1) (dotyczących zajścia do chwili, gdy P. N. (1) zadał cios nożem). Chodzi tu przede wszystkim o następujące kwestie: a . „predyspozycje” A. M. (1) do zawierania znajomości z obcymi chłopakami, związany z jej dysfunkcją intelektualną brak obaw przed wpuszczeniem takowych do mieszkania, brak przewidywania tego, że jej zachowanie i wygląd może wywoływać pożądanie seksualne i być traktowany jak „zachęta” do działań o takim podłożu – to czynniki zwiększające ryzyko stania się ofiarą przestępstwa z użyciem przemocy, jak i o charakterze seksualnym (k.4994, 4996); b . stopień agresji sprawcy jest zwykle proporcjonalny do stopnia oporu ofiary i eskaluje zgodnie z wykazywanymi przez nią zachowaniami obronnymi; widelec najprawdopodobniej służył zastraszeniu ofiary, wymuszeniu jej uległości; skoro nadal wykazywała działania obronne, poziom siły i agresji ze strony sprawców wzrastał, co doprowadziło do użycia noża (k.4991); c . sam akt zabójstwa nie był nadrzędnym celem sprawców i nie dostarczał im gratyfikacji seksualnej; nie było to zabójstwo na tle seksualnym (k.4991); d . znaczna ilość ran związana jest z wyładowaniem nagromadzonych emocji przez sprawcę; obrażenia mają charakter nazabijania; nie są adekwatne do stopnia obrony ofiary i przekraczają ilość ciosów koniecznych do pozbawienia jej życia; negatywne emocje mogą towarzyszyć sprawcy w wyniku nagromadzonych wcześniej frustracji, czy też stałej skłonności do zachowań agresywnych (k.4992); e . z dużym prawdopodobieństwem ciosy nożem zadawał jeden mężczyzna (k.4999); nie można jednak wykluczyć, że obrażenia szyi zostały zadane przez jednego sprawcę, a te na korpusie przez kolejnego/kolejnych (k.4993); f . atak i interakcje między ofiarą, a sprawcami miały miejsce głównie przy drzwiach prowadzących do pokoju, także przy ławie i w miejscu znalezienia zwłok; g . zamknięcie drzwi na klucz świadczy o nieplanowaniu zabójstwa, było ono spowodowane sytuacyjnie, w trakcie interakcji między ofiarą, a sprawcą/sprawcami (k.4993); h . czynniki motywacyjne sprawców nie były natury majątkowej; przeszukując mieszkanie sprawcy działali w pośpiechu i otwierał/li te miejsca, które były ogólnodostępne; poświęcili na to mało czasu i uwagi; kradzież nastąpiła po dokonaniu zabójstwa (k.4994-4995); i . motywacją wiodącą w działaniu sprawców był komponent emocjonalny, umiejscowiony w tle seksualnym; motyw ekonomiczny to motyw towarzyszący (k.4997); j . gwałt i zabójstwo mogło być wynikiem rozhamowania, które nastąpiło u sprawców na skutek intoksykacji, to mogłoby tłumaczyć poziom ich agresji, ponieważ alkohol sprzyja zachowaniom związanym ze stosowaniem przemocy (k.4998); k . sprawcami mogli być nowo poznani młodzi mężczyźni (k.4998); l . co najmniej jeden ze sprawców znał ofiarę w stopniu co najmniej „pobieżnym” (k.4999); ł . „główny” sprawca zabójstwa mógł być wychowywany przez dominującą lub samotnie wychowująca go matkę; wywodzić się z rodziny, w której ojciec był fizycznie lub psychologicznie nieobecny (k.4999; zob. też k.977 i 4110 co do uwarunkowań środowiskowych potencjalnego sprawcy; P. N. (1) wychowywany był przez matkę, a potem w rodzinie zastępczej przez babcię, ojciec-alkoholik, nie zajmował się nim, ani rodziną); m . atak (w tym zabójstwo) na ofiarę był nagły, nieplanowany wcześniej, z dużym ładunkiem agresji, rozładowania złości, wyładowania emocji negatywnych, w wyniku czynników sytuacyjnych; nastąpił po tym, jak został sprowokowany np. przez zachowanie obronne ofiary (k.5000); n . wszyscy trzej oskarżeni w dość dużym stopniu odpowiadają portretom psychologicznym potencjalnych sprawców zabójstwa A. M. (1) zaś poziom relacji z ofiarą, dominująca motywacja w ich działaniu oraz poziom organizacji przestępstwa i jego sytuacyjny przebieg, koreluje z ogólną wersją i wyjaśnieniami M. P. (1) (k.5001; por. też dokument z k.969-977). Co do drugiego „nurtu” opinii: Oceniając wypowiedzi podejrzanych, w tym M. P. (1) (jako jedyny mówił o fazach realizacji czynu), biegli stosowali metodę diagnostyczna opartą na kwestionariuszu opracowanym na podstawie modeli analizy m.in. wyjaśnień, który odnosi się do zachowań werbalnych, jak i obserwacji i oceny zachowań niewerbalnych (m.in. gestykulacja, „mowa ciała”, kontakt wzrokowy itp., k.4974). Kryteria te pozwalają określić poziom psychologicznej szczerości depozycji (sąd oczywiście nie jest nim związany). Eksperci wskazali dlaczego wypowiedzi A. K. (1) świadczą o tym, że nie ujawnia on pełnej wiedzy związanej z łączącymi go relacjami z M. P. (1) , znajomością z A. M. (1) , jak i informacji na temat jej zabójstwa (k.4976). Słusznie zwrócili uwagę na lakoniczność jego wypowiedzi w trakcie konfrontacji (k.4977). Pomimo tego, że miał wtedy możliwość odniesienia się do obciążających go wypowiedzi adwersarza, przez którego „niesłusznie” przebywa w więzieniu, nie podjął z nim polemiki, zachował się wręcz biernie. W tej sytuacji osoba taka jak on, stojąca pod poważnym zarzutem, za wszelką cenę starałaby się dowiedzieć, dlaczego to właśnie ona stała się „ofiarą” pomówienia. A. K. (1) jednak tak nie reagował. P. N. (1) przesadnie kontrolował swoje zachowanie i wypowiedzi w obszarze relacjonowania zdarzeń krytycznych, jego relacji i znajomości ze współpodejrzanymi oraz z A. M. (1) a także pojawiał się przy tej tematyce brak spójności i zgodności jego wypowiedzi (k.4980-4981). Te elementy zdaniem sądu pośrednio wskazują na brak szczerości, „napięcie” związane z omawianiem kwestii „zagrażających” mu, powodowane staraniem, aby nie powiedzieć za dużo (z tego co wie, a czego nie chce ujawnić), nie wskazać na cokolwiek, co mogłoby zostać wykorzystane przeciwko niemu (zob. też pkt 10. k.5004). Według psychologów M. P. (1) w trakcie relacjonowania zajścia dotyczącego zabójstwa A. M. (1) , wykazywał tendencję do minimalizowania swojego udziału w przebiegu zdarzenia. Omawiał bieg wypadków w sposób uogólniony (chodzi o zabójstwo, a praktycznie brak jego opisu), nie potrafił wskazać dokładnych ról wszystkich uczestników zdarzenia w trakcie jego trwania, nie podawał jasnej motywacji działania napastników, w tym swojej (k.4982; np. dlaczego czekał w wiatrołapie, nie był w stanie wyjaśnić dlaczego nie dopytywał co stało się po tym, jak on wyszedł z mieszkania). W obszarze zdarzeń krytycznych, związanych bezpośrednio i pośrednio z zabójstwem A. M. (1) , ujawnia się u niego: niska spontaniczność, znacznie podwyższona kontrola wypowiedzi, brak elementów szczegółowych, niska spójność, zachwiane zjawisko akcji-reakcji (np. ofiary na atak nożem) i cech motywacyjnych wypowiedzi oraz brak nakreślenia wyraźnych ról poszczególnych uczestników zdarzenia, a także zwiększona tendencja do minimalizowania swojego udziału w zdarzeniu, przy znacznym wyolbrzymianiu swojej odpowiedzialności za jego przebieg, co z punktu widzenia wiedzy psychologicznej jest mechanizmem nienaturalnym (k.5002). Podobne odczucia towarzyszyły sądowi w toku badania kolejno składanych przez niego wyjaśnień (w tym w trakcie eksperymentu), w kontekście ich życiowej oceny. Dlatego nie zyskały one aprobaty w całości. Słusznie eksperci zwrócili uwagę na „załamanie” głosu tego sprawcy w toku wizji lokalnej wtedy, gdy miał omawiać przebieg zabójstwa (k.4984). To właśnie od tego momentu jego wyjaśnienia są wybiórcze, nie opisują w całości tego, co faktycznie widział i w czym uczestniczył. Reakcja towarzysząca opisowi relacji z matką (k.4985), stopień nasilenia emocji związanych z udziałem w zabójstwie, może wskazywać na znaczne (tj. inne niż wynika z jego wyjaśnień; zob. też wysłuchanie J. A. P. k.6092v) zaangażowanie M. P. (1) w przebieg zdarzenia. Tak było w rzeczywistości. Jego nastawienie wobec P. N. (1) potwierdza z jednej strony brak konfliktu między nimi, zaś z drugiej świadczy o braku pretensji do współsprawcy związanych z wywołaniem przez niego tragicznego skutku (k.4985). Taki pośrednio M. P. (1) koledze przypisał (mówiąc, że to on wziął nóż i zadał nim cios). Skoro jednak sam świadomie brał udział w zbrodni (trzymał ofiarę i identyfikował się z tym, co robią wspólnicy), to nie może dziwić brak negatywnych emocji związanych w wyżej wymienionym (takich w toku procesu nie prezentował). Osobiście dokonał przecież przestępczego wyboru i sam jest sobie winny (tak jak i każdy z podsądnych; por. też k.4985 wers trzeci od góry: „każdy jest kowalem swojego losu”). Stąd wynika zauważone przez biegłych, jak i dające się wyinterpretować z jego depozycji, znaczne poczucie odpowiedzialności za przebieg całego zdarzenia, łącznie ze skutkiem śmiertelnym. Nie może dziwić to, że M. P. (1) obawiał się A. K. (1) (chodzi o datę badania, a nie 2009 r., k.4985). To osobnik starszy od niego o rok, silniejszy fizycznie, z którym łączyły go mniej zażyłe relacje niż z P. N. (1) „Wydał” go i spowodował, że trafił on do aresztu, w związku czym ten niewątpliwie powinien być wręcz „wściekły” na denuncjatora (co uzewnętrznił też w toku przewodu sądowego - k.6036, 6093v i notatka urzędowa dotycząca „sprostowania” zapisu k.6310) – to z tego wynikały deklarowane obawy M. P. (1) (zob. np. wnioski o przetransportowanie do ZK w C. ; k.4985: „bardziej bał się z A. K. (1) , niż z P. N. (1) , czego nie potrafił racjonalnie uargumentować”). Jednocześnie okoliczności te podważają tezę, że A. K. (1) podporządkowałby się „wskazówkom” M. P. (1) jako „lidera” i charakterologicznie odpowiada roli jedynie „pomocnika”. W wyjaśnieniach M. P. (1) pojawiają się niejednokrotnie zapewniania co do niepamięci szczegółów wydarzeń, ważnych (za takie sąd nie uważa np. okoliczności nabycia alkoholu, na które zwracali uwagę biegli k.4986), tj. dotyczących działania, zachowania poszczególnych osób w mieszkaniu nr (...) . Badania psychologów śledczych i psycholingwistyków zakładają, że w takiej sytuacji mamy do czynienia z nieujawnianiem pełnej wiedzy na temat zdarzenia (k.4986). To także potwierdza stanowisko sądu, że co do zdarzeń krytycznych jego wyjaśnienia są niepełne i podlegają wartościowaniu. Mając na uwadze specjalistyczne wykształcenie biegłych w zakresie, którego dotyczyła opinia, jakość argumentacji i jej „pokrycie” z wnioskami sądu wypływającymi z interpretacji innych dowodów (co nastąpiło z wykorzystaniem też ocen psychologicznych, a więc niejako dowody korespondowały ze sobą dając w efekcie określony rezultat), w omówionej wyżej części ekspertyza stanowiła ważny czynnik w procesie dowodzenia. Jeśli zaś chodzi o hipotezy odnośnie roli, które według J. G. i J. P. z określonym prawdopodobieństwem mogli odegrać poszczególni sprawcy, to sąd części ich założeń nie podzielił z następujących względów. Na podstawie przeprowadzonych testów (...) 2 w żadnego z oskarżonych biegli nie stwierdzili ogólnej psychopatologii. A. K. (1) cechował: rys egocentryczny, trudno mu wyjść poza własną perspektywę i postawić się w pozycji innych ludzi; nie prezentuje poszanowania dla autorytetów; występuje u niego skłonność do irytacji i przeżywania złości; w sytuacjach napięcia i stresu może zachowywać się impulsywnie ; jest podatny na uzależnienia (k.4978). P. N. (1) charakteryzuje się przeciętnym lękiem i napięciem, posiada chroniczne uczucie wrogości w stosunku do członków rodziny, nie wyraża wprost negatywnych emocji; niechętnie współpracuje z innymi, koncentruje się na sobie i zaspokajaniu własnych potrzeb, jest mało krytyczny wobec własnej osoby; charakteryzuje się niedojrzałością i infantylnością; ma skłonność do agresji (k.4982). M. P. (1) posiada niestabilną samoocenę z tendencja do zaniżania; odczuwa brak poczucia bezpieczeństwa i przeżywa poczucie winy; jest podejrzliwy i nieufny; doskwiera mu poczucie dyskomfortu psychicznego; posiada mało realistyczną ocenę rzeczywistości; ma skłonność do uciekania w marzenia i fantazje; stosowane mechanizmy obronne to myślenie życzeniowe i magiczne, także posługuje się wyparciem i zaprzeczaniem, jak również racjonalizacją (k.4988). Porównanie ww. wyników testowych oskarżonych doprowadziło do wniosku, że to M. P. (1) w charakterystykach takich jak „postawy antyspołeczne”, „amoralność:, „cynizm” uzyskał najwyższe wyniki trójki badanych. Charakteryzował się także najsilniejszym rysem psychopatycznym (pozostałych także on dotyczył, zob. k.4989). Jeśli jednak przyjrzymy się bliżej trybowi życia tego sprawcy w latach 2009-2015 (por. karalność, przebieg dozoru kuratora, zeznania bliskich opisujące jego postawę z tego okresu), uwzględnimy pobyt w więzieniu (a więc w miejscu, w którym resocjalizacyjne warunki istnieją generalnie tylko w teorii, a nie dostosowanie się do reguł izolacyjnych dyktowanych przez większość osadzonych powoduje negatywne postrzegania takiej osoby; nie ma tam miejsca na postawy altruistyczne, pozycję w więziennej hierarchii trzeba wywalczyć głównie argumentacją „siłową”), to jego osobowość (w tym natężenie negatywnych cech, ich poziom) kształtowana w takich warunkach, w czerwcu 2015 r. (czas badania) mogła „wyglądać” inaczej niż w styczniu 2009 r. (zob. też k.6091). I to jest jedna z podstawowych przyczyn, która nakazuje podejście z dystansem do ról, jakie wg ekspertów w przebiegu wydarzeń mógł odegrać (były to pewne propozycje poddane pod rozwagę organów procesowych) każdy z oskarżonych. Osobowość, jako pojęcie w psychologii definiowane jest niejednolicie - najczęściej rozumiane jest bądź jako zbiór względnie stałych dla danej jednostki właściwości psychicznych, warunkujących stałość jej zachowania się i postaw, bądź jako zespół warunków wewnętrznych, wyznaczający organizację zachowania się człowieka, jego psychikę, tożsamość, kierunki i sposoby przystosowania się do otoczenia i przekształcania tego otoczenia. W szerszym znaczeniu pojęcie osobowości obejmuje całość warunków biopsychicznych, od których zależy stałość i organizacja zachowania się oraz zdolność człowieka do kierowania samym sobą. Podkreśla się także, że osobowość sama przez się nie determinuje postępowania człowieka, a jedynie wyznacza, jak człowiek interpretuje i ocenia to, z czym ma do czynienia, i jakie dążenia w nim powstaną w zaistniałych warunkach. Zachowanie się ludzi jest więc zawsze współokreślone przez ich osobowość i przez warunki, w których żyją i działają (por. multimedialna Złota Encyklopedia PWN wraz ze Słownikiem języka polskiego PWN; edycja 2003 r.). Doświadczenie zawodowe sądu (uzyskane w toku analiz opinii biegłych psychologów) przekonuje, że osobowość człowieka kształtuje się praktycznie przez całe życie, ale najbardziej intensywnie w okresie dzieciństwa i młodości. Jest wypadkową oddziaływania czynników społecznych, aktywności jednostki i jej cech biologicznych. Zwrócili na to też uwagę biegli (k.6090v-6091). Niezależnie od powyższego, uwzględniając tezę, że „zupełnie innych cech w 2009 r. nie mogło być”, lecz ich natężenie mogło być inne (k.6091), to P. N. (1) przejawiał najwyższą skłonność do tłumienia agresji, co skutkuje później nagromadzaniem negatywnych emocji, które w różnych sytuacjach, np. rozhamowania alkoholem , bądź sytuacji stresującej , mogą wybuchnąć . Wszyscy trzej badani posiadają skłonność do zachowań impulsywnych (k.6091v). To kolejne wskazówki przemawiająca za prawidłowością przyjętych ustaleń. Jeśli zaś chodzi o cechy lidera, to biegli wymienili m.in. aktywność, brak lęku społecznego i nieśmiałości, skłonność do dominacji itp. Podali, że wytypowanie lidera opierało się na pułapie ich natężania u poszczególnych badanych (k.6090v), przy czym trudno określić jak te cechy układały się w okresie objętym zarzutami, gdyż charakterystyka podsądnych opiera się w znacznej mierze na wynikach badania z 2015 r. (k.4989). Poza tym wydaje się, że w latach uczęszczania do liceum M. P. (1) nie był aż tak „dominującym”, pewnym siebie osobnikiem, jak przyjął to J. G. (k.6091). „Poskarżył się” przecież ojcu i bratu na to, że w szkole dokuczają mu M. B. i K. S. , a ci interweniowali w jego sprawie. Szukanie „pomocy” rodziców w sytuacjach konfliktowych przez nastolatka nie wskazuje na jego pełne usamodzielnienie się, dominację w grupie rówieśniczej, czy dążenie do uzyskania w niej wiodącej roli. Sąd uważa, że w realiach danego przypadku nie było zdecydowanego lidera (biegli taką rolę starali się komuś przypisać na podstawie „charakterystycznych zasad funkcjonowania i cech psycho-społecznych sprawców przestępstw działających w grupie” (k.4999), które wcale w tej sprawie nie musiały się zaktualizować). Lidera w sensie osoby, która kierowałaby przestępczą akcją, rozdzielała role, miała dominujący wpływ na pozostałych, który byli mu posłuszni. Role wspólników należy ocenić jako równorzędne (w sensie braku podporządkowania jeden drugiemu), a działania podejmowane przez każdego z nich wynikały z rozwoju sytuacji, możliwe, że też tego co się stało (skoro P. N. (1) „operował” nożem, zadał najwięcej ciosów, a być może wszystkie, to on był najbardziej zainteresowany tym, aby pozostać w mieszkaniu i zatrzeć ślady, zaś „na czatach” stanął jeden ze sprawców, który pełnił w dokonaniu zbrodni „drugoplanową” rolę), a nie władczej pozycji wobec pozostałych. To właśnie P. N. (1) był tym sprawcą, który w krytycznym momencie dążył do spółkowania z pokrzywdzoną (biegli psychologowie tej kwestii nie analizowali). Uniemożliwianie mu tego, czynny opór z jej strony, właśnie u niego rodził najwyższą frustrację związaną z niemożnością natychmiastowego zaspokojenia popędu płciowego. Jeżeli przy tym zwróci się uwagę na to, że wg ustaleń psychologów ma skłonność do agresji (k.4982) i jej tłumienia (k.4989; w 2015 r. najsilniejszą z trójki badanych, ale z wysokim prawdopodobieństwem cechę tę posiadał także w 2009 r.), jako adekwatne zarówno do przebiegu wydarzeń, jak i psychologicznego profilu tego sprawcy, jawi się zachowanie polegające na wyładowaniu frustracji, emocji poprzez „unicestwienie” obiektu oporu, wyrządzenie krzywdy ofierze, zadanie jej ciosów nożem, co skutkowało jej zejściem śmiertelnym w wyniku doznanych urazów. Ustalenie, czy to P. N. (1) zadał pokrzywdzonej wszystkie ciosy nożem nie jest konieczne. Z całą pewnością te, które trafiły w szyję kobiety, należy przypisać właśnie jemu (tzw. nadzabijanie). Nie sposób bowiem założyć, mając na uwadze między innymi ich skupienie, jak i logiczną ocenę tego fragmentu zajścia (nieprawdopodobnym jest, aby nóż był przekazywany między wspólnikami i kolejny/kolejni, znajdujący się przecież w innych miejscach w stosunku do leżącej na podłodze kobiety, skupili się na tej samej części ciała dziewczyny), że ciosy te (chodzi o 12 ran kłutych szyi) wyprowadził ktoś inny. Zarówno dla oceny zamiaru sprawcy, osiągniętego skutku (por. obrażenia związane z ranami szyi: uszkodzenie tętnicy i żyły szyjnej, krtani, przełyku i płuca), jak i wymiaru kary nieistotnym jest czy pozostałe ciosy (w tułów) wyprowadził ten podsądny. Czy zadał on 12 ciosów nożem, czy też 19 ran kłutych i ciętych, pozostaje bez istotnego znaczenia. Zarówno w jednej, jak i w drugiej sytuacji jego odpowiedzialność sąd ukształtowały identycznie. Nie można wykluczyć, że urazy (rany zadane nożem) tułowia kobiety były efektem działania A. K. (1) i/lub M. P. (1) . Ich jednak przed tego rodzaju ustaleniem chroni dyspozycja art. 5§2 k.p.k. Jedyny dowód na posługiwanie się przez nich nożem to wynik opinii poligraficznej. Nie jest ona jednak jednoznaczna, biegły wskazał jaka okoliczność (a jest ona realna) mogła powodować taki, a nie inny wynik, zaś pozostały materiał dowodowy nie wskazuje na żadna poszlakę prowadzącą do wzmocnienia wnioskowania o użyciu ww. niebezpiecznego narzędzia przez pozostałych sprawców. Podkreślić należy, że z punktu widzenia istoty współsprawstwa to, kto zadawał ciosy nożem – przy ustalonym istnieniu porozumienia w zakresie zamiaru zabicia ofiary i czynnym współdziałaniu w tym kierunku, dążeniu wspólnymi siłami do osiągnięcia zamierzonego celu – nie wpływa na ocenę odpowiedzialności prawno karnej. Może jednak – i w tym przypadku miało – wpływ na wymiar kary. Rola jaka dany współdziałający odegrał w realizacji czynu zabronionego, ma bowiem znaczenie. M. P. (1) i A. K. (1) nie byli zaskoczeni działaniem P. N. (1) . Przyniesienie noża to była jego inicjatywa – oczywistym jest, że w tym czasie jego wspólnicy trzymali ofiarę i z dużym prawdopodobieństwem można założyć, iż wiedzieli, po co do kuchni udał się ich wspólnik (na 100% zaś widzieli z czym wrócił i do czego zamierza użyć przyniesione narzędzie). Natomiast skoro narzędzie to znalazło się w ręku jednego sprawcy, który zbliżył je do szyi ofiary, to współdziałający z nim mężczyźni musieli być świadomi tego, że zaraz może dojść do tragedii. Zostało to zresztą jednoznacznie zakomunikowane (k.3477-3478: „On przystawił jej ten nóż do gardła i mówił żeby się uspokoiła, bo to może dla niej zaraz źle się skończyć .”). Z okoliczności zajścia wynika, że sytuacja miała dynamiczny przebieg, pokrzywdzona broniła się, a napastnicy za wszelką cenę starali się skłonić ją do uległości. Skoro ani M. P. (1) , ani A. K. (1) w momencie pojawienia się noża nie zaprzestali współdziałania z P. N. , to trudno uznać, że nie liczyli się z jego użyciem, włącznie ze spowodowaniem nim śmiertelnych obrażeń. A. M. (1) otrzymała szereg ciosów nożem. Zadano też jej m.in. płytkie rany kłute (przecięcia skóry) tułowia (k.6034: mogły nastąpić w celu spowodowania bólu, jak i podczas „pewnej dynamiki sytuacyjnej”). Żaden uraz, który można by zakwalifikować jako pochodzący od noża, nie jest zlokalizowany w innej części ciała niż w jego płaszczyźnie czołowej (przedniej; płaszczyzna czołowa przebiega równolegle do czoła i dzieli ciało na dwie części: przednią (anterior) i tylną (posterior); określa się ją również mianem płaszczyzny pionowej), a konkretnie: wszystkie umiejscowione są w obrębie szyi, klatki piersiowej i brzucha (z wyłączeniem obronnych obrażeń wewnątrz prawej dłoni). O ile na prawym ręku - a więc tym od strony, gdzie na szyi znajduje się więcej ran – są dwie rany cięte w różnych płaszczyznach (a więc nie powstały w wyniku jednorazowego schwycenia przez kobietę ostrza), to lewe dłoń, jak i przedramię nie posiada żadnych uszkodzeń związanych z kontaktem z ostrzem (nożem). Otarcia naskórka i podbiegnięcie krwawe na grzbiecie lewej ręki (por. zdjęcia z sekcji) nie mają charakteru obronnego, a raczej urazowy – możliwe, że powstały w czasie przytrzymywania kobiety, przeciągania jej do pokoju lub przyciskania dłoni do podłoża w celu jej unieruchomienia (por. też k.5111: np. uderzenie w dłoń, którą ofiara schwyciła za klamkę). Układ ran szyi i prawej dłoni wskazuje, że używający noża sprawca z dużym prawdopodobieństwem drugą ręką blokował usta ofiary, przytrzymując tym samym i odchylający „od siebie” jej głowę (por. k.3478: „ P. natomiast drugą ręką zamykał jej usta żeby nie krzyczała. Ten krzyk był więc taki buczący, przytłumiony”). Wskazane przez M. P. usytuowanie P. N. (1) w chwili zadania pierwszego ciosu (umiejscowiony z boku, na wysokości głowy, z lewej strony ofiary), jak i wcześniejsze tłumienie (duszenie, blokowanie ust) przez niego odgłosów, które mogli usłyszeć np. sąsiedzi, odpowiada lokalizacji obrażeń wskazując, że zadał je właśnie napastnik znajdujący się w ww. pozycji. Tak usytuowany nie dałby rady samodzielnie unieruchomić pokrzywdzonej (z kuchni do pokoju „przeprowadzało” ją trzech napastników). A. M. (1) w dacie zbrodni była młodą, zdrową, wysoką i mając na uwadze jej płeć zapewne dość silną dziewczyną. Siedemnastoletni w 2009 r. chłopak postury P. N. (1) , ani którykolwiek z oskarżonych, nie byłby w stanie samodzielnie przytrzymać w jednej pozycji takiej osoby, jak pokrzywdzona (por. k.3478: „Wiem natomiast, że ona mocno szarpała się, bo ja ją trzymałem za nogi. Ona jeszcze mocniej zaczęła się szarpać…”). Osoby, która, jak każdy człowiek w jej sytuacji, po zadaniu pierwszego ciosu nożem, w obliczu zagrożenia życia wykorzystałaby wszystkie siły i środki, aby tylko wstać, uwolnić się od napastnika, uciec, po prostu uniknąć śmierci. O tym, że pierwszy cios nie pozbawił jej zdolności obronnych, świadczą obrażenia prawej dłoni (nacięcia wewnątrz niej), jak i głębokość ran na szyi (ofiara musiał uniemożliwiać zadanie „głębszych” ran, osłabiać siłę ciosów – być może dlatego kolejne zostały wymierzone niżej). Nie sposób uznać, że broniąc się prawą ręką, w tym samym celu A. M. (1) nie użyłaby lewej, gdyby tylko mogła. Będąc świadoma powagi sytuacji z pewnością rozpaczliwie użyłaby każdego środka, w tym np. przemieszczałaby ciało, usiłowała zmienić pozycję, przetoczyć się na bok, starałby się wstać, uderzyć napastnika nogami itp. Żadnej jednak tego typu czynności nie wykonała. Wskazuje też na to rozmieszczenie śladów krwi (k.17, 18 i [... tekst skrócony ...]
Potrzebujesz pomocy prawnej?
Asystent AI przeanalizuje Twoje pytanie w oparciu o orzecznictwo, przepisy i doktrynę — jak rozmowa z ekspertem.
Zadaj pytanie Asystentowi AI