III CK 329/02

Sąd Najwyższy2004-02-24
SNCywilneochrona dóbr osobistychWysokanajwyższy
wolność słowadebata publicznahistoriarzetelność dziennikarskadobra osobistepamięć o zmarłymzbeletryzowane relacjeodpowiedzialność wydawcy

Sąd Najwyższy oddalił kasację pozwanych w sprawie o ochronę dóbr osobistych, uznając, że publikowanie zbeletryzowanych relacji historycznych, które zawierają nieprawdziwe informacje i naruszają pamięć o zmarłym, stanowi naruszenie dóbr osobistych, nawet w ramach debaty publicznej.

Sprawa dotyczyła ochrony dóbr osobistych przez rodzinę Władysława S.-N. w związku z publikacją książek przez Ewę L.-M. i Sergiusza M., które zawierały nieprawdziwe informacje i pomówienia dotyczące zmarłego. Sądy obu instancji uznały publikacje za naruszające dobra osobiste, zobowiązując pozwanych do opublikowania oświadczenia i przeprosin. Kasacja pozwanych została oddalona przez Sąd Najwyższy, który podkreślił, że wolność wypowiedzi w debacie publicznej na tematy historyczne ma swoje granice, a rzetelność historyczna jest wymogiem, którego niespełnienie prowadzi do odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych.

Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 24 lutego 2004 r. rozpoznał kasację pozwanych od wyroku Sądu Apelacyjnego w Lublinie, który utrzymał w mocy wyrok Sądu Okręgowego w Lublinie uwzględniający częściowo powództwo o ochronę dóbr osobistych. Powództwo wytoczyła rodzina Władysława S.-N. przeciwko autorce i wydawcom książek zawierających, zdaniem powódek, nieprawdziwe informacje i pomówienia dotyczące zmarłego. Sądy niższych instancji uznały, że pozwani naruszyli dobra osobiste powódek poprzez publikację zbeletryzowanych relacji historycznych, które zawierały nieprawdziwe zarzuty wobec Władysława S.-N., w tym sugerujące zdradę i kolaborację. Sąd Najwyższy oddalił kasację, podkreślając, że choć publikowanie wypowiedzi w ramach debaty publicznej na tematy historyczne jest dopuszczalne i chronione wolnością słowa, to granice tej wolności wyznacza wymóg rzetelności, zwłaszcza w przypadku publikacji historycznych. Pozwani nie wykazali, że ich działania były pozbawione bezprawności, ponieważ nie zachowali należytej staranności w doborze i weryfikacji materiału źródłowego, co doprowadziło do zniekształcenia faktów i naruszenia dóbr osobistych rodziny zmarłego.

Asystent AI do analizy prawnej

Przeanalizuj tę sprawę w kontekście orzecznictwa, przepisów i doktryny. Uzyskaj pogłębioną analizę, projekt pisma lub odpowiedź na pytanie prawne.

Analiza orzecznictwa Badanie przepisów Odpowiedzi na pytania Drafting pism
Wypróbuj Asystenta AI

Zagadnienia prawne (2)

Odpowiedź sądu

Tak, publikowanie wypowiedzi będących formą udziału w debacie publicznej na temat faktów lub postaci historycznych stanowi z zasady przejaw dopuszczalnego korzystania z wolności wypowiedzi, ale nie wyłącza bezprawności działania autora, jeżeli w jej wyniku doszło do naruszenia dóbr osobistych. Sposób rozstrzygnięcia kolizji pomiędzy tymi dobrami uzależniony jest od konkretnych okoliczności sprawy, a wymóg rzetelności historycznej jest kluczowy.

Uzasadnienie

Sąd Najwyższy uznał, że choć wolność słowa w debacie publicznej na tematy historyczne jest szeroka, to nie jest absolutna. Pozwani, publikując zbeletryzowane relacje, nie zachowali wymogów rzetelności historycznej, doprowadzając do zniekształcenia faktów i naruszenia dóbr osobistych rodziny zmarłego. Brak należytej staranności w doborze i weryfikacji źródeł, a także zniekształcenie obrazu postaci historycznej, przesądziły o bezprawności ich działania.

Rozstrzygnięcie

Decyzja

oddalenie kasacji

Strona wygrywająca

powódki

Strony

NazwaTypRola
Irena S.-N.osoba_fizycznapowódka
Maria N.-M.osoba_fizycznapowódka
Agnieszka D.osoba_fizycznapowódka
Ewa L.-M.osoba_fizycznapozwana
Sergiusz M.osoba_fizycznapozwany

Przepisy (3)

Główne

k.c. art. 23

Kodeks cywilny

Przepisy dotyczące ochrony dóbr osobistych.

k.c. art. 24

Kodeks cywilny

Przepisy dotyczące środków ochrony dóbr osobistych.

Pomocnicze

EKPC art. 10

Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności

Prawo do wolności wypowiedzi, w tym w kontekście debaty publicznej i historycznej.

Argumenty

Skuteczne argumenty

Publikacje zawierały nieprawdziwe informacje i pomówienia dotyczące Władysława S.-N. Pozwani nie zachowali wymogów rzetelności historycznej w doborze i weryfikacji materiału źródłowego. Zastosowana metoda fabularyzacji doprowadziła do zniekształcenia faktów i naruszenia dóbr osobistych rodziny zmarłego. Naruszenie dóbr osobistych nastąpiło w sposób bezprawny, ponieważ pozwani nie wykazali okoliczności wyłączających bezprawność.

Odrzucone argumenty

Fabularyzacja relacji historycznych jest dopuszczalna, nawet jeśli dotyczy rzeczywistych osób. Przemilczenie zasług postaci historycznej nie stanowi samo przez się przejawu bezprawności. Ingerencja w swobodę wypowiedzi w ramach debaty publicznej na tematy historyczne powinna być stosowana szczególnie powściągliwie.

Godne uwagi sformułowania

Publikowanie wypowiedzi będących formą udziału w debacie publicznej na temat faktów lub postaci historycznych stanowi z zasady przejaw dopuszczalnego i prawem chronionego korzystania z wolności wypowiedzi oraz przekazywania idei i poglądów, także wtedy, gdy są one kontrowersyjne i niezgodne z dominującą wersją wydarzeń historycznych. Nie wyłącza to bezprawności działania autora wypowiedzi, jeżeli w jej wyniku doszło do naruszenia dóbr osobistych "postaci historycznych" (lub ich bliskich). Sposób rozstrzygnięcia kolizji pomiędzy tymi dobrami uzależniony jest od konkretnych okoliczności sprawy. Pozwana jako autorka nie zadośćuczyniła wymogom rzetelnej pracy historyka, a jej działania w doborze materiału źródłowego i jego weryfikacja nie zostały podjęte z należytą starannością i nie odpowiadają wymaganiom rzetelnego warsztatu historycznego. Wolność wypowiedzi w ramach debaty publicznej na tematy historyczne musi być stosowana z powściągliwością, gdy wchodzi w kolizję z prawem do ochrony czci i dobrego imienia.

Skład orzekający

Tadeusz Żyznowski

przewodniczący

Elżbieta Skowrońska-Bocian

członek

Mirosława Wysocka

sprawozdawca

Informacje dodatkowe

Wartość precedensowa

Siła: Wysoka

Powoływalne dla: "Ustalenie granic wolności słowa w kontekście publikacji historycznych i ochrony dóbr osobistych, a także wymogów rzetelności warsztatu historycznego."

Ograniczenia: Sprawa dotyczy specyficznej kolizji wolności słowa z ochroną dóbr osobistych w kontekście publikacji historycznych, z uwzględnieniem specyfiki zbeletryzowanych relacji.

Wartość merytoryczna

Ocena: 8/10

Sprawa dotyczy fundamentalnego konfliktu między wolnością słowa a ochroną dobrego imienia, szczególnie w kontekście historii i pamięci o osobach zmarłych, co jest tematem zawsze budzącym emocje i dyskusje.

Czy wolność słowa w historii usprawiedliwia kłamstwo? Sąd Najwyższy wyznacza granice debaty o przeszłości.

Dane finansowe

zwrot kosztów postępowania kasacyjnego: 400 PLN

Asystent AI dla prawników

Twój asystent do analizy prawnej

Zadaj pytanie prawne, zleć analizę orzecznictwa i przepisów, lub poproś o projekt pisma — AI przeszuka ponad 1,4 mln orzeczeń i aktualne akty prawne.

Analiza orzecznictwa i przepisów
Drafting pism i dokumentów
Odpowiedzi na pytania prawne
Pogłębiona analiza z doktryny

Powiązane tematy

Pełny tekst orzeczenia

Oryginał, niezmieniony
Wyrok z dnia 24 lutego 2004 r., III CK 329/02 
 
Publikowanie wypowiedzi będących formą udziału w debacie publicznej 
na temat faktów lub postaci historycznych stanowi z zasady przejaw 
dopuszczalnego i prawem chronionego korzystania z wolności wypowiedzi 
oraz przekazywania idei i poglądów, także wtedy, gdy są one kontrowersyjne 
i niezgodne z dominującą wersją wydarzeń historycznych. Nie wyłącza to 
bezprawności działania autora wypowiedzi, jeżeli w jej wyniku doszło do 
naruszenia dóbr osobistych "postaci historycznych" (lub ich bliskich). 
Sposób rozstrzygnięcia kolizji pomiędzy tymi dobrami uzależniony jest od 
konkretnych okoliczności sprawy. 
 
Sędzia SN Tadeusz Żyznowski (przewodniczący) 
Sędzia SN Elżbieta Skowrońska-Bocian 
Sędzia SN Mirosława Wysocka (sprawozdawca) 
 
Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Ireny S.-N., Marii N.-M. i Agnieszki D. 
przeciwko Ewie L.-M. i Sergiuszowi M. o ochronę dóbr osobistych, po rozpoznaniu 
na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 24 lutego 2004 r. kasacji pozwanych od 
wyroku Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 16 maja 2002 r. 
oddalił kasację i zasądził od pozwanych na rzecz powódek kwotę 400 zł 
tytułem zwrotu kosztów postępowania kasacyjnego. 
 
Uzasadnienie 
 
Wyrokiem z dnia 9 marca 2001 r. Sąd Okręgowy w Lublinie uwzględnił 
częściowo powództwo Ireny S.-N., Marii N.-M. i Agnieszki D. o ochronę dóbr 
osobistych, zobowiązując Ewę L.-M. i Sergiusza M. do opublikowania na łamach 
dzienników „Rzeczpospolita”, „Życie”, „Kurier Lubelski” i „Nowiny Rzeszowskie” 
oświadczenia następującej treści: „Ewa L.-M. (Ewa K.) jako autorka 
i współwydawca oraz Sergiusz M. jako współwydawca i wydawca książek pod 
tytułem »Zaporczycy« 1943-1949”, »Zaporczycy. Relacje,Tom I« oraz »Zaporczycy. 

Relacje,Tom II«, które ukazały się nakładem wydawnictwa »Clio« w latach 1995-
1998 oświadczają, że w wymienionych publikacjach znalazły się bezpodstawne, 
nieprawdziwe pomówienia i oszczerstwa rzucające cień na dobre imię Władysława 
S.-N., pseudonim »Stefan«, żołnierza Września 1939 r., żołnierza Armii Krajowej, 
członka Kedywu Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej, uczestnika Powstania 
Warszawskiego, członka Delegatury Rządu na Kraj, członka Wolność i 
Niezawisłość, pełniącego w latach 1946-47 funkcję Inspektora Inspektoratu 
Lubelskiego tej organizacji, więźnia politycznego w latach 1947-1956, przez co 
została obrażona pamięć o Nim, a w konsekwencji naruszone zostały dobra 
osobiste przysługujące Jego rodzinie. Ewa L.-M. i Sergiusz M. oświadczają, że 
niniejszym wycofują wszystkie pomówienia dotyczące Władysława S.-N., które 
zostały podane do publicznej wiadomości w wymienionych wyżej publikacjach, 
a ponadto przepraszają za to Irenę S.-N., Marię N.-M. i Agnieszkę D. jak również 
Czytelników za wprowadzenie w błąd. Niniejsze oświadczenie publikujemy 
w rezultacie przegranego procesu sądowego”. 
Apelacje obu stron od tego orzeczenia oddalił Sąd Apelacyjny w Lublinie 
wyrokiem z dnia 16 maja 2002 r., podzielając w pełni ustalenia faktyczne i ocenę 
prawną Sądu pierwszej instancji. W obszernym uzasadnieniu orzeczenia zostały 
w pełnym wymiarze zacytowane sporne fragmenty książek oraz przeprowadzona 
ich szczegółowa analiza; została ona zróżnicowana ze względu na różny charakter 
utworów – na analizę książki „Zaporczycy 1943-1949”, która była określona przez 
autorkę jako literatura faktu, oraz na dwa pozostałe tomy, zawierające relacje 
świadków i uczestników wydarzeń. 
Pozwana jest historykiem, zajmuje się badaniami nad drugą wojną światową. 
Celem wskazanych publikacji było zapoznanie polskiego społeczeństwa z losami 
dowódcy oddziału WiN majora Hieronima D., pseudonim „Zapora” i jego żołnierzy. 
Szczególny przedmiot zainteresowania stanowiły okoliczności aresztowania majora 
„Zapory”, których wyjaśnienie miało służyć rozstrzygnięciu, kto ponosi 
odpowiedzialność za aresztowanie jego i pozostałych osób, a w konsekwencji – kto 
jest pośrednio winny ich skazania i śmierci. Wiele fragmentów w analizowanych 
książkach odnosi się w sposób bezpośredni lub pośredni do postaci Władysława S.-
N., który związany był z historią oddziałów majora „Zapory” ze względu na pełnioną 
funkcję inspektora lubelskiego inspektoratu organizacji Wolność i Niezawisłość. 

Sąd ustalił, że wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z dnia 
15 listopada 1948 r. m.in. Władysław S.-N. i Hieronim D. zostali skazani na kary 
śmierci. Spośród skazanych jedynie w stosunku do Władysław S.-N. Prezydent RP 
skorzystał z prawa łaski, zamieniając karę śmierci na karę dożywotniego więzienia; 
w stosunku do pozostałych skazanych wyroki śmierci wykonano. Sąd powołał 
również późniejsze wyroki – z 1957 r., którym Władysław S.-N. został uniewinniony 
od czynów objętych wyrokiem z dnia 15 listopada 1948 r., a także orzeczenie 
z 1995 r. o uznaniu tego wyroku za nieważny w stosunku do wszystkich objętych 
nim osób. Sąd w sprawie niniejszej przytoczył obszerne fragmenty zeznań 
złożonych przez Władysława S.-N. w postępowaniu przygotowawczym i w procesie, 
zakończonym wyrokiem z 1948 r., a także jego zeznania i zeznania świadków, 
składane w postępowaniu zakończonym wyrokiem z 1957 r. Te materiały i dowody 
nie znalazły, poza niewielkim fragmentem, odzwierciedlenia w książkach autorstwa 
pozwanej, chociaż były jej znane. 
Książka „Zaporczycy 1943-1949” została ujęta w formie zbeletryzowanej. Nie 
kwestionując samej zasady takiego ujęcia relacji, której bohaterami były 
autentyczne postacie, Sąd na podstawie analizy kilku fragmentów, ocenił, że 
niektóre fakty, wypowiedzi i relacje, w wyniku zastosowanego przez pozwaną 
sposobu ich przedstawienia, nie odpowiadały rzeczywistości, a w części były 
nieprawdziwe. 
Tak m.in. ocenił Sąd połączenie dwóch różnych wydarzeń i wykreowanie 
fikcyjnej sytuacji w sposób, który prowadził do przedstawienia Władysława S.-N. 
w niekorzystnym świetle i przeciwstawienia go żołnierzom oddziału „Zapory”. Efekt 
ten został uzyskany przez odpowiednie połączenie dwóch różnych wydarzeń 
w jedno, co nadało opisanym faktom zupełnie inny wydźwięk. Sąd wskazał również 
na kreowanie przez autorkę specjalnego klimatu wobec Władysława S.-N., m.in. 
przez dowolne wprowadzanie elementu nieprzychylnych „odczuć” do niego ze 
strony majora „Zapory”. 
Analizując inny fragment książki, Sąd stwierdził, że relacje, na które powołała 
się pozwana, nie dawały podstaw do przedstawienia w taki sposób roli, jaką 
Władysław S.-N. odegrał w ujawnianiu się struktur WiN, a także reakcji żołnierzy na 
samą decyzję władz organizacji w tej sprawie, jak i przekazanie przezeń tej 
informacji żołnierzom. Konfrontując tekst autorstwa pozwanej z zeznaniem świadka 
– zastępcy majora „Zapory” – oraz cytowanymi wcześniej materiałami z akt sprawy 

karnej z 1957 r., Sąd stwierdził, że pozwana w sposób jednostronny, nierzetelny 
i nieprawdziwy przedstawiła omawianą kwestię, w tym rolę Władysława S.-N. 
w procesie ujawniania się żołnierzy WiN-u. 
Także inny przytoczony przez Sąd fragment książki nie odpowiada 
rzeczywistemu przebiegowi wydarzeń, w sposób nieuprawniony kreuje „swoisty 
monolog” Władysława S.-N. i przez taki zabieg literacki prowadzi do wywołania 
wrażenia, jakoby to on – będąc w opozycji do majora „Zapory” i jego żołnierzy – 
wymuszał na nich ujawnianie się, co – w świetle ustalonych faktów – jest 
nieprawdą. 
W ocenie Sądu, pozwana w sposób wyraźnie niezgodny z prawdą 
przedstawiła spotkanie Władysława S.-N. z jednym z dowódców (pułkownikiem S.), 
i to pomimo, że znała relację świadka tego wydarzenia, który opisał je zupełnie 
inaczej. Nie tylko bezzasadna była zawarta w tekście sugestia, że Władysław S.-N. 
został potraktowany jako osoba niegodna zaufania, ale wprost nieprawdziwe było 
zamieszczone w ramach tego tekstu stwierdzenie, jakoby został on usunięty ze 
struktur lubelskiego WiN-u. 
Sąd wskazał także na posługiwanie się przez autorkę nieprawdziwymi faktami 
w opisie sytuacji z udziałem zastępcy majora „Zapory”, który pozostaje 
w sprzeczności z jego rzeczywistą relacją i w sposób nieuzasadniony stwarza 
wobec Władysława S.-N. nieprzyjazny klimat. 
Odrębnie Sąd omówił dwie pozostałe książki, zawierające relacje świadków. 
W odniesieniu do ich pierwszego tomu, Sąd stwierdził, że pozwana 
ograniczyła się jedynie do opracowania złożonych przez zaporczyków relacji 
i przygotowania ich do druku. Nie dokonała ona ich opracowania jako źródeł 
historycznych. Relacje dwojga ze świadków zamieszczone w tej książce zawierają 
sformułowany pod adresem Władysława S.-N. zarzut kolaboracji z Urzędem 
Bezpieczeństwa. Takie sugestie zostały wyrażone także w relacjach trzech 
świadków, zamieszczonych w tomie drugim. 
Sąd stwierdził, że relacje świadków nie zostały w żadnym stopniu opracowane 
historycznie; nie zostały także opatrzone jakimkolwiek komentarzem (przypisami), 
chociaż niektóre raziły brakiem prawdopodobieństwa i wymagały potraktowania – 
zwłaszcza przez historyka – ze szczególną ostrożnością. 
Sąd Okręgowy ocenił, a Sąd Apelacyjny ocenę tę zaaprobował, że pozwana 
jako autorka nie zadośćuczyniła wymogom rzetelnej pracy historyka, a jej działania 

w doborze materiału źródłowego i jego weryfikacja nie zostały podjęte z należytą 
starannością i nie odpowiadają wymaganiom rzetelnego warsztatu historycznego. 
Poza wskazanymi wcześniej zabiegami literackimi, prowadzącymi do 
zniekształcenia rzeczywistych wydarzeń oraz oceny Władysława S.-N., Sąd ustalił 
dalsze okoliczności świadczące o braku rzetelności historycznej spornych 
publikacji. 
Sąd wskazał, że pozwana nie przeprowadziła pogłębionych badań tematu 
i zaniechała wykorzystania innych dostępnych źródeł, w tym przede wszystkim 
źródeł archiwalnych z delegatury lubelskiej Urzędu Ochrony Państwa. Autorka nie 
wykazała również, by poszukiwała dalszych świadków wydarzeń, chociaż – jak się 
okazało – tacy istnieli, a z ich zeznań wyłaniał się inny obraz zarówno opisywanych 
wydarzeń, jak i osoby Władysława S.-N. 
Książki zostały opublikowane bez żadnych działań zmierzających do 
weryfikacji jednostronnych źródeł w postaci zebranych przez pozwaną relacji. Za 
zbędne uznali pozwani, jako wydawcy, zasięgnięcia opinii ekspertów lub 
pozyskania recenzji naukowej. Pozwani odstąpili także od opracowania źródeł, 
wymaganego przez prawidła nauki historii. 
W rezultacie doszło do opublikowania książek, które w wielu fragmentach 
zawierają nieprawdziwe informacje o Władysławie S.-N. Skutek uchybień pozwanej 
jako autorki i obojga pozwanych jako wydawców, jest bardzo poważny, gdyż 
z publikacji wynika zarzut dopuszczenia się przez Władysława S.-N. zdrady 
i kolaboracji z komunistyczną policją polityczną. Doszło wskutek tego do naruszenia 
dobra osobistego powódek w postaci kultu pamięci bliskiego (męża i ojca) 
zmarłego. 
W ocenie Sądu, pozwani nie wykazali braku bezprawności działania. Przede 
wszystkim, nie została wykazana prawdziwość zarzutów skierowanych przeciwko 
Władysławowi S.-N. Po wtóre, autorka nie dążyła do sprawdzenia zarzutów 
zawartych w cytowanych relacjach świadków ani nie podjęła próby ich weryfikacji, 
pomimo że relacje te w istocie wyrażały tylko subiektywne przeświadczenie tych 
osób. Powołanie się, w takich warunkach, na wypowiedzi innych osób nie zwalnia 
od odpowiedzialności za publikację zawartych w tych wypowiedziach treści. Po 
trzecie, pozwana zaniechała sięgnięcia do źródeł archiwalnych, które nie tylko nie 
potwierdzają, ale wręcz przeczą zarzutom wysuwanym przeciwko Władysławie S.-
N. Nie sięgnęła także do innych źródeł osobowych, z których – jak wcześniej 

wskazano – także wyłaniał się inny obraz wydarzeń. Po czwarte, wydając książki, 
nie dokonano zgodnego z wymaganiami rzetelności historycznej opracowania 
źródeł. 
Wskazane okoliczności świadczą o niespełnieniu wymagań należytej 
staranności i rzetelności, co przy braku wykazania prawdziwości zarzutów, 
przesądza bezprawność naruszenia dóbr osobistych, którego dopuścili się pozwani. 
Te względy czyniły uzasadnionym uwzględnienie powództwa i oddalenie apelacji. 
Kasację od wyroku Sądu Apelacyjnego pozwani oparli na podstawie 
naruszenia prawa materialnego przez błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie 
art. 23 i 24 k.c. oraz art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych 
wolności przez przyjęcie, że „fabularyzacja relacji uzyskanych od świadków zdarzeń 
historycznych polegająca na przedstawieniu dwóch prawdziwych zdarzeń mających 
miejsce w różnym miejscu i czasie jako jednego zdarzenia, jeżeli zabieg ten nie 
zmienia oceny postaci nim objętych oraz własna ocena publikowanych relacji 
uczestników zdarzeń i przemilczenie zasług osoby przedstawionej w tych relacjach 
w negatywnym świetle stanowi bezprawne naruszenie dóbr osobistych, 
a ingerencja w swobodę wypowiedzi jest w okolicznościach rozpoznawanej sprawy 
niezbędna w społeczeństwie demokratycznym”. 
Na tej podstawie skarżący wnieśli o uchylenie zaskarżonego wyroku 
i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu w Lublinie. 
Sąd Najwyższy zważył, co następuje: 
Przy oparciu kasacji wyłącznie na podstawie naruszenia prawa materialnego, 
niewzruszona pozostała podstawa faktyczna zaskarżonego wyroku. W kasacji nie 
zakwestionowano także oceny prawnej Sądu, że sporne publikacje naruszyły dobra 
osobiste powódek. Ogólnie sformułowane zarzuty kasacji odnoszą się do kwestii 
bezprawności naruszenia tych dóbr i zmierzają do zakwestionowania stanowiska 
Sądu, że pozwani nie wykazali braku bezprawności. 
Odnosząc się do zarzutów dotyczących oceny bezprawności działania 
pozwanych przy publikacji książki „Zaporczycy 1943-1949”, zgodzić się trzeba 
z twierdzeniem skarżących, że sam zabieg fabularyzacji zdarzeń historycznych 
i nadanie im formy zbeletryzowanej jest dozwoloną metodą publikacji o charakterze 
historycznym. Dotyczy to także publikacji, w których występują rzeczywiste osoby, 
wymienione z imienia i nazwiska. Dopuszczalności takiego sposobu przedstawiania 
zdarzeń historycznych nie kwestionował zresztą Sąd, który bezprawność 

w działaniu pozwanych dostrzegł w tym, że zastosowana metoda fabularyzacji 
doprowadziła do prezentacji wydarzeń i osób w sposób zafałszowany 
i nieprawdziwy, wyraźnie odbiegający od tego, co wynikało ze źródeł stanowiących 
podstawę opisu. Twierdząc w kasacji, że fabularyzacja relacji świadków nie jest 
bezprawna, „jeżeli zabieg ten nie zmienia oceny postaci nim objętych”, skarżący 
w istocie dostrzegają tę samą, co Sąd przesłankę wyłączenia bezprawności, czyli 
zachowanie wierności relacjom, nie dostrzegają natomiast, że właśnie 
niezachowanie tego warunku uzasadniało ocenę Sądu o bezprawności ich 
działania. 
Sąd skonfrontował sześć fragmentów książki z relacjami oraz zeznaniami 
świadków, a wynikiem tego była zacytowana wyżej ocena dotycząca 
przedstawienia zdarzeń w sposób nieprawdziwy. Skarżący odnieśli się w kasacji do 
jednego tylko fragmentu będącego przedmiotem tej oceny, nie podejmując nawet 
próby konkretnego wykazania, że ocena Sądu była – właśnie w konfrontacji treści 
publikacji ze stanowiącymi jej podstawę źródłami – nieuzasadniona lub błędna. 
Ograniczyli się do wyrażenia własnego przekonania, że fabularyzacja polegająca na 
połączeniu dwóch zdarzeń w jedno nie zmieniła jednoznacznej wymowy 
opublikowanych relacji. Tak sformułowany zarzut, pozbawiony uzasadnienia 
i postawiony w oderwaniu od wiążących ustaleń faktycznych, nie mógł odnieść 
zamierzonego przez skarżących skutku. Co więcej, nie mógł on takiego skutku 
odnieść także, a nawet przede wszystkim z tej przyczyny, że dotyczy tylko jednego 
z sześciu fragmentów książki, do oceny Sądu w pozostałym zakresie w ogóle się 
nie odnosząc. Tym samym ustalenia Sądu, a także ocena fragmentów książki, 
w których – według Sądu – w sposób nierzetelny i nieprawdziwy, nie dający się 
pogodzić z relacjami świadków wydarzeń, przedstawiona została postać 
Władysława S.-N., nie zostały w ogóle objęte uzasadnieniem kasacji. 
Zgodzić się można z twierdzeniem skarżących, że przemilczenie zasług tej 
postaci nie stanowi samo przez się przejawu bezprawności działania pozwanych. 
Sąd jednak kwestię tę potraktował w innych kategoriach – braku bezstronności 
historyka w przedstawianiu określonej postaci. W każdym razie, to nie ten aspekt 
sprawy, lecz inne, wcześniej omówione, stanowiły podstawę oceny Sądu, zgodnie 
z którą pozwani nie wykazali, by naruszenie dóbr osobistych powódek w wyniku 
publikacji „Zaporczycy 1943-1949”, nastąpiło w warunkach wyłączenia 
bezprawności. 

W odniesieniu do tej publikacji i przede wszystkim w odniesieniu do 
pozostałych dwóch książek, zawierających relacje świadków – uczestników 
opisywanych wydarzeń historycznych, w kasacji wyeksponowano szerszy zakres 
dopuszczalnej wypowiedzi, gdy następuje ona w ramach debaty publicznej 
o wydarzeniach z przeszłości, zwłaszcza takich, które wywołują kontrowersje 
w społeczeństwie. W takich wypadkach, stwierdzono w kasacji, ingerencja 
w swobodę wypowiedzi powinna być stosowana szczególnie powściągliwie. 
Z tezą taką generalnie należy się zgodzić. Nawiązuje ona do prawa 
uczestniczenia, z gwarancją swobody wypowiedzi, w publicznej debacie na temat 
wydarzeń historycznych i roli uczestniczących w nich osób; taka swobodna debata 
musi być w demokratycznym społeczeństwie dopuszczona. Istotnie, 
w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (m.in. w orzeczeniu 
z dnia 23 września 1998 r. w sprawie Lehideux i Isorni przeciwko Francji) 
swobodzie wypowiedzi w ramach takiej dyskusji przyznaje się znaczenie 
dominujące. W uzasadnieniu cytowanego orzeczenia Trybunał stwierdził, że jeśli 
nawet określone wypowiedzi mogą prowadzić do „ponownego otwarcia sporu 
i powrotu pamięcią do cierpień z przeszłości”, to upływ czasu i dystans do wydarzeń 
powinny wpływać na mniejszą surowość ocen wobec takich wypowiedzi. Jak 
wskazał Trybunał, stanowi to część wysiłku, który każdy kraj powinien podjąć, aby 
umożliwić otwartą dyskusję na temat własnej historii. W takich sprawach zakres 
sankcji i ingerencji, ograniczających korzystanie z wolności wypowiedzi oraz 
przekazywania idei i poglądów, powinien być tylko taki, jaki jest „konieczny 
w społeczeństwie demokratycznym” (art. 10 ust. 2 Konwencji). 
Rozważając tak postawiony problem, należy wyraźnie zastrzec, że 
przedmiotem ustaleń Sądu nie jest zaistnienie określonego faktu historycznego ani 
„przesądzenie”, mocą autorytetu sądowego, że określony fakt historyczny miał 
miejsce. Sąd może odnosić się do stanu wiedzy historycznej o określonych faktach, 
przyjmując ten stan jako ważny punkt odniesienia przy dokonywaniu oceny 
wypowiedzi różnych osób na temat konkretnych zdarzeń czy "postaci 
historycznych". Nie oznacza to możliwości negowania prawa do wyrażania 
własnych sądów w odniesieniu do takich zdarzeń i postaci ani nie uprawnia do 
domagania się sądowych zakazów wypowiadania się lub głoszenia poglądów 
odnoszących się do faktów lub postaci historycznych. Pozostawałoby to 
w sprzeczności z podmiotowym prawem wolności słowa oraz prawem do wyrażania 

i obrony własnych przekonań. Nie byłoby także zgodne z dobrem ogółu 
ograniczanie możliwości debaty historycznej, uznanie dominujących wersji 
wydarzeń za obowiązujące i „jedynie słuszne”. Zupełnie wyjątkowa jest sytuacja, 
w której mocą ustawy zabrania się negowania ustalonego faktu historycznego, 
a naruszenie tego zakazu stanowi czyn podlegający karze (por. art. 55 ustawy 
z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania 
Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Dz.U. Nr 115, poz. 1016 ze zm.). 
Na tych stwierdzeniach nie można jednak poprzestać, rozstrzygnięcie sprawy 
wymagało bowiem rozważenia wzajemnych relacji pomiędzy prawami, o których 
była mowa, a prawem do ochrony czci i dobrego imienia, także chronionym 
ustawowo, konstytucyjnie i konwencyjnie. Prawa te często, i tak jest również 
w sprawie niniejszej, pozostają w kolizji. Istoty tego konfliktu nie usuwa fakt, że 
chodziło o cześć i honor osoby nieżyjącej, bliskiej dla powódek, które poszukiwały 
ochrony własnych dóbr osobistych związanych z pamięcią i kultem osoby zmarłej. 
Należy mieć przy tym na względzie rozmiar, drastyczność tego naruszenia; wobec 
Władysława S.-N. sformułowany został jeden z najcięższych zarzutów, jakie można 
postawić człowiekowi, zarzut zdrady towarzyszy walki i praktycznie wydania ich na 
śmierć. 
W sytuacji tak zaznaczonej kolizji dóbr nie można uniknąć pytania o granice 
wolności wypowiedzi i poglądów, także wtedy, gdy dotyczą przeszłości i wyrażane 
są w celu wywołania debaty historycznej i dążenia do odsłaniania tego, co nazywa 
się "prawdą historyczną". Taki cel, co do zasady, jest celem społecznie pożądanym, 
uzasadniającym deklarowanie działania w obronie społecznie uzasadnionego 
interesu. Aby jednak można było uznać, że publikowanie wypowiedzi będących 
formą udziału w historycznej dyskusji celowi takiemu rzeczywiście służy, musi ono 
czynić zadość wymogowi profesjonalnej rzetelności. 
W rozpatrywanej sprawie chodzi o rzetelność historyka, a w takim wypadku 
poziom wymagań jest wyższy od przeciętnego. Wynika to zarówno z faktu, że 
„firmowanie” publikacji przez historyka przydaje jej w oczach odbiorców 
wiarygodności, jak i z faktu, że historyk dysponuje profesjonalnym warsztatem 
metodologicznym oraz znajomością prawideł nauki historii, obejmujących m.in. 
postępowanie ze źródłami wiedzy historycznej. 
W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku Sąd ustalił okoliczności, które uczynił 
następnie podstawą oceny, że pozwana jako autorka i wydawca oraz pozwany jako 

wydawca przy opracowywaniu i publikacji spornych fragmentów książek nie 
zachowali wymaganej staranności i rzetelności. Sąd szczegółowo przedstawił 
i zanalizował przesłanki takiej oceny, której konsekwencją było uznanie, że pozwani 
nie zdołali wykazać okoliczności wyłączających bezprawność naruszenia dóbr 
osobistych, którego się dopuścili. W kasacji skarżących brak jakiegokolwiek 
odniesienia się do tej podstawy rozstrzygnięcia; nie tylko nie wykazano, ale nawet 
nie podjęto próby wykazania konkretnych uchybień czy wad tej oceny, poprzestając 
na wyrażeniu ogólnych stwierdzeń, odnoszących się do swobody wypowiedzi 
w dyskusji historycznej. Jak wcześniej wskazano, nie jest to jedyny aspekt sprawy 
wymagający oceny przy rozstrzyganiu kolizji pomiędzy dobrami osobistymi, na które 
powołują się będące w sporze strony procesu. Niezakwestionowanie w kasacji 
konkretnych faktycznych i prawnych przesłanek, stanowiących podstawę 
zaskarżonego wyroku, przy uwzględnieniu przedstawionych wyżej rozważań, 
oznacza, że pozwani nie zdołali wykazać, by powołana przez nich podstawa 
naruszenia art. 23 i 24 k.c. oraz art. 10 Konwencji była usprawiedliwiona. 
Uzasadniało to oddalenie kasacji na podstawie art. 39312 k.p.c.

Potrzebujesz pomocy prawnej?

Asystent AI przeanalizuje Twoje pytanie w oparciu o orzecznictwo, przepisy i doktrynę — jak rozmowa z ekspertem.

Zadaj pytanie Asystentowi AI