II KKN 271/2000
Podsumowanie
Przejdź do pełnego tekstuSąd Najwyższy uchylił orzeczenie stwierdzające współpracę z organami bezpieczeństwa, podkreślając, że współpraca musi być faktycznym udzieleniem pomocy, a nie tylko formalnym kontaktem.
Sprawa dotyczyła Mariana J., który złożył oświadczenie o braku współpracy z organami bezpieczeństwa PRL. Sądy niższych instancji stwierdziły niezgodność oświadczenia z prawdą, opierając się na formalnych aspektach (podpisanie zobowiązania, kontakt). Sąd Najwyższy uchylił te orzeczenia, wskazując, że kluczowa jest materialna definicja współpracy – faktyczne udzielenie informacji ułatwiających działanie organów. Podkreślono, że pozorne współdziałanie lub uchylanie się od dostarczenia informacji nie stanowi współpracy, nawet jeśli towarzyszą temu formalne procedury.
Sąd Najwyższy rozpoznał kasację w sprawie Mariana J., który oświadczył, że nie współpracował świadomie z organami bezpieczeństwa PRL. Sądy niższych instancji uznały jego oświadczenie za niezgodne z prawdą, opierając się na formalnych przesłankach, takich jak podpisanie zobowiązania, pozostawanie do dyspozycji organów, sporządzenie informacji i przyjęcie wynagrodzenia, nawet jeśli informacje te były bezwartościowe lub nie przyniosły szkody. Sąd Najwyższy uchylił zaskarżone orzeczenia, wskazując na rażące naruszenie art. 4 ust. 1 ustawy lustracyjnej. Kluczowym elementem rozstrzygnięcia była wykładnia pojęcia „współpracy”, zgodnie z którą musi ona oznaczać faktyczne udzielenie pomocy organom bezpieczeństwa poprzez dostarczenie informacji ułatwiających wykonanie ich zadań. Sąd podkreślił, że samo formalne dopełnianie procedur, uchylanie się od dostarczenia informacji lub pozorne współdziałanie nie stanowi współpracy. Wskazano na potrzebę wnikliwego zbadania treści przekazanych informacji oraz kontekstu kontaktów, zwłaszcza w sytuacjach, gdy współpraca była wymuszona lub gdy materiały dowodowe budzą wątpliwości (np. oceny funkcjonariuszy o bezwartościowości informacji). Sąd Najwyższy przekazał sprawę do ponownego rozpoznania sądowi pierwszej instancji, nakazując uwzględnienie materialnego rozumienia współpracy i wszechstronną ocenę dowodów.
Asystent AI do analizy prawnej
Przeanalizuj tę sprawę w kontekście orzecznictwa, przepisów i doktryny. Uzyskaj pogłębioną analizę, projekt pisma lub odpowiedź na pytanie prawne.
Zagadnienia prawne (3)
Odpowiedź sądu
Współpraca to faktyczne udzielenie organom bezpieczeństwa państwa pomocy w postaci dostarczenia informacji ułatwiającej wykonanie zadań powierzonych tym organom. Nie jest nią uchylanie się od dostarczenia informacji ani pozorne współdziałanie.
Uzasadnienie
Sąd Najwyższy oparł się na wykładni Trybunału Konstytucyjnego, zgodnie z którą współpraca musi mieć charakter materialny, czyli polegać na konkretnych działaniach i rzeczywistym współdziałaniu, a nie tylko na formalnych deklaracjach czy kontaktach.
Rozstrzygnięcie
Decyzja
uchylenie orzeczenia i przekazanie do ponownego rozpoznania
Strona wygrywająca
Marian J.
Strony
| Nazwa | Typ | Rola |
|---|---|---|
| Marian J. | osoba_fizyczna | poddany postępowaniu lustracyjnemu |
| Obrońcy Mariana J. | inne | obrońca |
| Rzecznik Interesu Publicznego | organ_państwowy | wnioskodawca |
Przepisy (7)
Główne
ustawa lustracyjna art. 4 § ust. 1
Ustawa o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-1990 z dnia 11 kwietnia 1997 r.
Współpraca to faktyczne udzielenie pomocy organom bezpieczeństwa w postaci dostarczenia informacji ułatwiającej wykonanie zadań. Nie jest nią uchylanie się od dostarczenia informacji ani pozorne współdziałanie.
k.p.k. art. 413 § § 2
Kodeks postępowania karnego
Wymóg dokładnego określenia zachowania urzeczywistniającego współpracę w orzeczeniu.
Pomocnicze
ustawa lustracyjna art. 2
Ustawa o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-1990 z dnia 11 kwietnia 1997 r.
ustawa lustracyjna art. 22 § ust. 3
Ustawa o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-1990 z dnia 11 kwietnia 1997 r.
Dotyczy wymuszenia współpracy.
k.p.k. art. 410
Kodeks postępowania karnego
k.p.k. art. 436
Kodeks postępowania karnego
Konstytucja RP art. 42 § ust. 2
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej
Argumenty
Skuteczne argumenty
Definicja współpracy musi być materialna, a nie formalna. Pozorne współdziałanie lub uchylanie się od dostarczenia informacji nie jest współpracą. Sądy niższych instancji oparły się na dowodach o charakterze formalnym, pomijając istotę współpracy. Naruszenie art. 4 ust. 1 ustawy lustracyjnej poprzez błędną wykładnię pojęcia współpracy. Naruszenie przepisów prawa procesowego jako konsekwencja błędnej wykładni prawa materialnego.
Odrzucone argumenty
Argument Rzecznika Interesu Publicznego o oddaleniu kasacji.
Godne uwagi sformułowania
Współpracą w charakterze tajnego informatora (...) jest zachowanie polegające na udzieleniu organom bezpieczeństwa państwa pomocy w postaci dostarczenia informacji ułatwiającej wykonanie zadań powierzonych tym organom. Nie jest natomiast współpracą uchylanie się od dostarczenia takiej informacji, ani współdziałanie pozorne – choćby przejawiało się w formalnym dopełnianiu czynności i procedur wymaganych przez oczekującego współpracy. Współpraca to „konkretne działania (...) składające się na r z e c z y w i s t e (...) współdziałanie z organami bezpieczeństwa”. Dowody należy nie liczyć, lecz ważyć (argumenta non numeranda, sed ponderanda sunt).
Skład orzekający
E. Gaberle
przewodniczący
J. Skwierawski
sprawozdawca
J. Sobczak
członek
Informacje dodatkowe
Wartość precedensowa
Siła: Wysoka
Powoływalne dla: "Precyzyjna wykładnia pojęcia \"współpracy\" z organami bezpieczeństwa w rozumieniu ustawy lustracyjnej, podkreślająca konieczność materialnego charakteru tej współpracy."
Ograniczenia: Dotyczy specyficznego kontekstu ustawy lustracyjnej i orzecznictwa z nią związanego.
Wartość merytoryczna
Ocena: 8/10
Sprawa dotyczy ważnego zagadnienia historycznego i prawnego związanego z rozliczeniami PRL, a orzeczenie Sądu Najwyższego precyzuje kluczowe pojęcie "współpracy", co ma znaczenie dla interpretacji podobnych spraw.
“Czy formalne kontakty z SB to współpraca? Sąd Najwyższy wyjaśnia kluczowe pojęcie.”
Twój asystent do analizy prawnej
Zadaj pytanie prawne, zleć analizę orzecznictwa i przepisów, lub poproś o projekt pisma — AI przeszuka ponad 1,4 mln orzeczeń i aktualne akty prawne.
Powiązane tematy
Pełny tekst orzeczenia
Oryginał, niezmienionyWYROK Z DNIA 5 PAŹDZIERNIKA 2000 R. II KKN 271/2000 1. Współpracą w charakterze tajnego informatora (art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy... – Dz. U. Nr 42, poz. 428 z 1999 r., tekst jednolity) jest zachowanie polegające na udzieleniu organom bezpieczeństwa państwa pomocy w postaci dostarczenia informacji uła- twiającej wykonanie zadań powierzonych tym organom. Nie jest natomiast współpracą uchylanie się od dostarczenia takiej informacji, ani współdzia- łanie pozorne - choćby przejawiało się w formalnym dopełnianiu czynności i procedur wymaganych przez oczekującego współpracy. 2. Zgodnie z wymogami określonymi w art. 413 § 2 k.p.k. – znajdują- cymi odpowiednie zastosowanie w postępowaniu prowadzonym na pod- stawie ustawy lustracyjnej – orzeczenie, iż oświadczenie złożone w trybie tej ustawy jest niezgodne z prawdą, zobowiązuje Sąd do dokładnego okre- ślenia zachowania urzeczywistniającego współpracę, stanowiącego pod- stawę tego orzeczenia; obowiązek taki istnieje również w wypadku stwier- dzenia wymuszenia współpracy (art. 22 ust. 3 ustawy), ponieważ jest ono dopuszczalne tylko w wyniku ustalenia, że współpraca miała miejsce. Przewodniczący: sędzia SN E. Gaberle. Sędziowie SN: J. Skwierawski (sprawozdawca), J. Sobczak. Zastępca Rzecznika Interesu Publicznego K. Lipiński. Sąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 5 października 2000 r., spra- wy Mariana J. poddanego postępowaniu lustracyjnemu z powodu kasacji, wniesionej przez obrońców poddanego postępowaniu lustracyjnemu od 2 orzeczenia Sądu Apelacyjnego w W. z dnia 24 marca 2000 r. utrzymują- cego w mocy orzeczenie Sądu Apelacyjnego w W. z dnia 23 listopada 1999 r., uchylił zaskarżone orzeczenie i utrzymane nim w mocy orzeczenie Sądu Apelacyjnego w W. z dnia 23 listopada 1999 r. i przekazał sprawę temu Sądowi, jako Sądowi pierwszej instancji, do ponownego rozpoznania, (…) U Z A S A D N I E N I E Marian J. złożył w trybie przewidzianym w ustawie z dnia 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy... (Dz. U. Nr 42, poz. 428 z 1999 r. – tekst jedn.) zwanej dalej „ustawą” oświadczenie, że nie był świadomym i tajnym współ- pracownikiem organów bezpieczeństwa w rozumieniu art. 2 i 4 tej ustawy. W dniu 8 lipca 1999 r. Sąd Apelacyjny w W., uwzględniając wniosek Rzecznika Interesu Publicznego, wszczął postępowanie lustracyjne wobec Mariana J. po ustaleniu, że przedłożone materiały „wskazują na możliwość złożenia niezgodnego z prawdą oświadczenia” (art. 18a ustawy). Orzeczeniem z dnia 23 listopada 1999 r. Sąd ten stwierdził, że „lu- strowany Marian J. złożył niezgodne z prawdą oświadczenie, przy czym podjął współpracę z organami bezpieczeństwa państwa działając pod przymusem w obawie utraty życia”. Orzeczenie to zaskarżone zostało odwołaniem złożonym przez obrońcę, który kwestionował zasadność ustalenia, że Marian J. był współ- pracownikiem organów bezpieczeństwa. W wyniku rozpoznania środka zaskarżenia Sąd Apelacyjny w W. jako sąd odwoławczy, orzeczeniem z dnia 24 marca 2000 r. utrzymał w mocy zaskarżone rozstrzygnięcie. 3 Kasację od orzeczenia Sądu odwoławczego wnieśli obrońcy Mariana J. W kasacji sformułowano zarzuty rażącego naruszenia: - art. 4 ust. 1 ustawy, ponieważ ustalenia Sądu nie dostarczyły podstaw do przyjęcia, aby – poza formalną deklaracją – doszło do współpracy wyrażającej się konkretnymi i świadomymi działaniami zmierzającymi do urzeczywistnienia współpracy, - art. 4, 5 § 2 oraz art. 410 k.p.k., polegającego na „oparciu orzeczenia (...) tylko na dowodach obciążających, pominięciu dowodów korzystnych i braku należytego uzasadnienia takiego stanowiska”, a nadto zarzut „niewyjaśnienia wszystkich okoliczności faktycznych (...) pomimo poważnych wątpliwości wynikających z dokumentów i zeznań świadków, a także niedopuszczenia dowodu z zeznań świadka (...), który usiłował zwerbować do współpracy osobę lustrowaną”. Odrębnie podnie- siony został również zarzut uchylenia się Sądu Apelacyjnego od skorzysta- nia z uprawnienia do wystąpienia do Trybunału Konstytucyjnego z pyta- niem o zgodność ustawy z art. 42 ust. 2 Konstytucji RP. Autorzy kasacji wnosili o uchylenie zaskarżonego orzeczenia i prze- kazanie sprawy do ponownego rozpoznania sądowi odwoławczemu – względnie, o uchylenie tego orzeczenia i umorzenie postępowania. Uczestniczący w rozprawie kasacyjnej Zastępca Rzecznika Interesu Publicznego wnosił o oddalenie kasacji. Sąd Najwyższy zważył, co następuje: Kasacja jest zasadna w zakresie, w jakim podniesiono zarzuty rażą- cego naruszenia wskazanych w niej przepisów prawa. Zupełnie zasadniczym zagadnieniem jest w niniejszej sprawie kwe- stia precyzji ustawowej definicji „współpracy”, zawartej w art. 4 ust. 1 oraz jej konsekwencje dla praktyki stosowania ustawy. Wymaga ona poczynie- nia na wstępie uwag ogólniejszej natury. Kwestia ta była przedmiotem kon- trowersji i wątpliwości, których formalnym wyrazem stały się przedstawione 4 Trybunałowi Konstytucyjnemu wnioski o stwierdzenie zgodności m.in. tego przepisu ustawy z przepisami Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Wyro- kiem z dnia 10 listopada 1998 r. (TKK 39/97 – OTK 1998/6/99) Trybunał Konstytucyjny orzekł, iż „nie dopatrzył się niezgodności kwestionowanego art. 4 ustawy z Konstytucją, j e d n a k p r z y z a ł o ż e n i u rozumienia treści tego przepisu w sposób określony w wyroku”. Trybunał, dostrzegając wątpliwości wynikające z braku należytej określoności postanowienia defi- niującego współpracę, dokonał bowiem wykładni art. 4 ust. 1 ustawy uzna- jąc, że z przepisu tego „można odtworzyć pewne treści o bardziej skonkre- tyzowanym prawnie charakterze”. Istniejące wątpliwości, przy zastosowa- niu tej wykładni, nie muszą – według Trybunału – „prowadzić do uznania niekonstytucyjności kwestionowanego przepisu”. Końcowym rezultatem dokonanej wykładni jest ustalenie, że współpraca to „konkretne działania (...) składające się na r z e c z y w i s t e (podkr. SN) współdziałanie z organami bezpieczeństwa”. Nie ulega wątpliwości, że inne rozumienie pojęcia „współpraca” igno- rowałoby jasne i utrwalone znaczenie, jakie ma to pojęcie zarówno w języ- ku literackim, jak i w powszechnym użyciu. Opublikowanie informacji, że określona osoba była współpracownikiem – mimo, iż z organem bezpie- czeństwa nie współdziałała „rzeczywiście” – byłoby upowszechnieniem wiadomości nieprawdziwej co do samej istoty sprawy. Nie do zaakcepto- wania byłoby przecież wykorzystywanie postępowania przewidzianego w ustawie wobec każdej osoby objętej jej działaniem, niezależnie od charak- teru jej kontaktów z organami bezpieczeństwa. Trzeba podkreślić, że wykładnia Trybunału, prowadząca do ustalenia materialnej definicji „współpracy” – podjęta wyraźnie w opozycji do prób upatrywania współpracy w formalnych tylko deklaracjach i kontaktach – znajduje pełne uzasadnienie w treści komentowanego przepisu. Jest prze- cież oczywiste, że w przepisie tym – obok cech ograniczających współpra- 5 cę do świadomej i tajnej – zawarty jest przede wszystkim warunek podsta- wowy w postaci istnienia współpracy. Z uzasadnienia wyroku Trybunału wynika wprawdzie, że współpraca jest świadoma wtedy, kiedy współpracu- jący wie, iż „nawiązał kontakt z przedstawicielem jednej ze służb, które wymienia art. 2 ust. 1 ustawy” – lecz wydaje się przecież, że ten element definicji współpracy zawiera zwrot „współpraca z ogniwami” tych służb. Trzeba przyjąć, że przymiotnik „świadoma” odnosi się wprost do współpra- cy, albowiem – pozostając w zgodzie z logiką – nie sposób zaakceptować wyrażenia „nieświadoma współpraca”. Uzasadniony jest jedynie wniosek, że zwrot: „świadoma współpraca z ogniwami ...” ma – w zamyśle ustawo- dawcy – podkreślać i wzmacniać znaczenie podmiotowego, pozytywnego, akceptującego stosunku osoby współpracującej do działania na rzecz or- ganów bezpieczeństwa państwa, mimo iż element ten zawarty jest w sa- mym pojęciu „współpraca”. Niewątpliwie – poza przedmiotową warstwą znaczeniową, odzwierciedlającą zewnętrzną aktywność – pojęcie to wyraża również aspekt podmiotowy, dający się określić jako zgodność i lojalność, w dążeniu do realizacji wspólnego działania. Przy takim rozumieniu pojęcia współpracy, wymaganie Trybunału Konstytucyjnego, aby była „rzeczywistym współdziałaniem” jest podkreśle- niem jedynie tego, co tkwi w samej istocie tego pojęcia. W tym też sensie trafnie podkreślono w wyroku Trybunału, że właściwe rozumienie treści przepisu art. 4 ust. 1 ustawy pozwala potwierdzić jego zgodność z wymo- giem określoności zachowania opisanego w normie prawnej, niezbędnym do prawidłowego stosowania prawa. Warto w tym miejscu wskazać, że ma- terialny charakter definicji współpracy ujawnia omawiany przepis z całą wy- razistością w wypadku „współpracy w charakterze pomocnika przy opera- cyjnym zdobywaniu informacji”. Pomocnik, to pojęcie, którego zakres zna- czeniowy jest na gruncie prawa dobrze rozpoznany. To osoba, która z umyślnym zamiarem przyczynienia się do cudzego działania, dostarcza 6 innej osobie środków, rady, informacji lub ułatwia jej działanie w inny spo- sób. Akt udzielania pomocy materializuje współpracę i urzeczywistnia ją w rozumieniu przepisu ustawy. Pomoc musi się przecież wyrazić konkretnym czynem, stanowiącym o zaistnieniu współpracy, i polegającym na okazaniu jej – a nie jakimkolwiek innym zachowaniem, nie ułatwiającym cudzego działania, a w szczególności pozornym, pozbawionym znaczenia lub wręcz powstrzymującym się od współdziałania. Stwierdzenie to dotyczy w całej rozciągłości współpracy „w charakte- rze tajnego informatora”. Nie ma bowiem żadnych powodów, aby sądzić, że alternatywność zwrotu: „w charakterze tajnego informatora lub pomocni- ka” pozwala odstąpić od materialnego pojmowania współpracy w wypadku tajnego informatora i uznania, że jest on współpracownikiem przez sam fakt nadania mu takiego statusu lub utrzymywania jakichkolwiek kontaktów z organami bezpieczeństwa państwa – niezależnie od treści przekazanych im informacji. Trzeba w tym wypadku wymagać równoważnej materialnie treści współpracy, ściśle odpowiadającej pomocnictwu, jakim jest zresztą – co do samej istoty – dostarczanie informacji mającej ułatwić działanie temu, dla kogo jest przeznaczona. Nierówność w traktowaniu obu tych kategorii osób byłaby przecież oczywista i nie znajdowałaby racjonalnego usprawie- dliwienia. Nie byłoby nim w szczególności twierdzenie, że stopień trudności w ustaleniu i określeniu aktu współpracy jest w wypadku tajnego informato- ra wyższy – a ocena, czy określona informacja stanowiła o ułatwieniu dzia- łania organu bezpieczeństwa państwa, trudniejsza. Jeżeli zatem – jak przyjmuje Trybunał Konstytucyjny – współpracą w charakterze tajnego in- formatora nie jest samo zadeklarowanie współpracy (co jest stwierdzeniem równie trafnym, co oczywistym), to całkowicie nieracjonalne byłoby stwier- dzenie, że późniejsze zachowanie, wywołane faktem złożenia deklaracji, lecz nie realizujące jej, jest współpracą. Tymczasem o tym, czy dana osoba była współpracownikiem w charakterze tajnego informatora, nie decyduje 7 ani fakt, ani forma zarejestrowania jej w ewidencji organu bezpieczeństwa państwa, lecz treść udzielonych tym organom informacji, urzeczywistniają- cych współpracę. Dotychczasowe wywody uzasadniają wyrażenie poglądu, że współ- pracą w charakterze tajnego informatora (art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy... – Dz. U. Nr 42, poz. 428 z 1999 r., tekst jednolity) jest zachowanie polegające na udzieleniu organom bezpie- czeństwa państwa pomocy w postaci dostarczenia informacji ułatwiającej wykonanie zadań powierzonych tym organom. Nie jest natomiast współ- pracą uchylanie się od dostarczenia takiej informacji, ani współdziałanie pozorne – choćby przejawiało się w formalnym dopełnianiu czynności i procedur wymaganych przez oczekującego współpracy. Ustalenie, że na gruncie omawianej ustawy pojęcie współpraca nie ma innego, a zwłaszcza szerszego znaczenia, wykraczającego poza za- kres wyznaczony materialnym jej pojmowaniem, prowadzi do refleksji, że sprecyzowanie tego znaczenia nastąpiło – być może – zbyt późno, skoro oświadczenia wymagane postanowieniem art. 6 ustawy składane były wcześniej. Skłania to do stwierdzenia, że w wypadku osób, które – nie przyznając się do współpracy – pojmowały ją w znaczeniu przedstawionym wyżej, tylko respektowanie wykładni Trybunału Konstytucyjnego przez or- gany stosujące ustawę zapobiec może nieusprawiedliwionym wobec tych osób, negatywnym skutkom wynikającym z innego rozumienia współpracy przez te organy. Nierespektowanie tej wykładni prowadziłoby do sytuacji, w której składający oświadczenie zgodne z prawdą, mógłby zostać uznany za kłamcę. Na tle dotychczasowych rozważań odrzucić trzeba pogląd – wyrażo- ny w stanowisku jednego z uczestników postępowania przed Trybunałem – według którego kwestia precyzji definicji współpracy nie ma znaczenia dla prawidłowego stosowania ustawy, ponieważ art. 4 ust. 1 nie podlega takim 8 kryteriom oceny, jakie przysługują jedynie przepisom ustanawiającym przynajmniej quasi – karną odpowiedzialność. Jest to pogląd rażąco sprzeczny z niekwestionowaną współcześnie zasadą, wymagającą aby ad- resat normy prawnej wiedział jakie jego zachowanie ma znaczenie prawne. Zasada ta w oczywisty sposób obowiązuje wtedy zwłaszcza, kiedy wątpli- wości dotyczące znaczenia pojęcia użytego w normie wynikają z jej treści i nie są tylko subiektywnej natury, a skutkiem tych wątpliwości mogą być konsekwencje porównywalne, a nawet przewyższające skutki wynikające z orzeczenia środków karnych przewidzianych w ustawie karnej. Podobnie nietrafny jest w tym kontekście argument, że ustawa wiąże odpowiedzial- ność wyłącznie z faktem złożenia fałszywego oświadczenia, a nie z samym faktem współpracy – skoro trafność orzekania w przedmiocie zgodności oświadczenia z prawdą zależy bezpośrednio od rozstrzygnięcia, co współ- pracę stanowi. Za zgoła niezwykły i prawnie wręcz kuriozalny należałoby uznać taki skutek działania ustawy, który zmuszałby osobę nie będącą współpracow- nikiem do zachowania umotywowanego przysłowiową „ostrożnością proce- sową”, polegającego na przyznaniu się do współpracy „na wszelki wypa- dek” za cenę publicznego ujawnienia tego faktu i związanych z tym konse- kwencji, w celu uniknięcia konsekwencji dalej jeszcze idących, wynikają- cych z uznania jej za kłamcę. Niezależnie od rzeczywistych intencji usta- wodawcy, byłby to bowiem nieprzewidziany ustawą skutek w postaci dole- gliwości pozbawionej podstawy prawnej, wynikający przy tym z niejasności wymagań stawianych podmiotowi objętemu działaniem ustawy. Z tym większą zatem dezaprobatą należy odnieść się do wyrażonego przed Try- bunałem Konstytucyjnym przez Prokuratora Generalnego poglądu, iż w wypadku wątpliwości osoby zobowiązanej do złożenia oświadczenia, może ona zrezygnować z pełnienia funkcji publicznych lub kandydowania na tę funkcję, unikając zarówno dolegliwości, jak i w ogóle postępowania lustra- 9 cyjnego, a także – jak z tego poglądu zdaje się wynikać – ryzyka braku wymaganej precyzji przepisów ustawy. Pogląd ten ujawnia niestosowną do wagi zagadnienia dezynwolturę w podejściu do rozumienia funkcji prawa, reguł jego stosowania, a także elementarnego poczucia sprawiedliwości. Jest też przejawem oczywistego bagatelizowania rozpoznanych dzisiaj do- brze rozmaitych nierzetelnych praktyk funkcjonariuszy organów bezpie- czeństwa i zagrożeń wynikających – dla osób objętych działaniem ustawy – ze skutków manipulacji zarówno tymi osobami, jak i treścią materiałów po- zostających w aktach prowadzonych przez tych funkcjonariuszy. Ujawnia- nie jako współpracowników organów bezpieczeństwa państwa każdej oso- by, która była autorem pism pozostających w materiałach gromadzonych przez te organy nie może być celem ustawy deklarującej już w tytule, że jest nią ujawnienie „pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi...”. Ostatecznie, uwzględniając cel ustawy a więc wyeliminowanie możli- wości wykorzystania do szantażu wiedzy o faktach dotyczących osób peł- niących funkcje publiczne (sprawozdanie stenograficzne ze 102 posiedze- nia Sejmu RP, s. 105), ustawodawca mógł ustalić inne niż „współpraca”, formalne jedynie kryterium określenia zachowania osób, które chciał objąć działaniem ustawy. Uczynił jednak inaczej, wymagając oświadczenia w przedmiocie współpracy – i to w rozumieniu przepisu definiującego współ- pracę – a nie samego tylko zadeklarowania jej. Oznacza to, że nawet w wypadku formalnego dopełnienia procedur wymaganych przez osobę eg- zekwującą kontakty, nieodzowne jest badanie – zwłaszcza w sytuacjach istnienia uzasadnionych wątpliwości – treści tych kontaktów, w celu stwier- dzenia, czy dostarcza ona dowodów udzielania organowi bezpieczeństwa pomocy w realizacji jego zadań. Przedstawione wyżej rozważania mają bezpośrednie znaczenie dla oceny zasadności orzeczeń zapadłych w niniejszej sprawie, dokonywanej z 10 uwzględnieniem postanowień ustawy i skonfrontowanych z nią zarzutów podniesionych w kasacji. Dotyczy to przede wszystkim zarzutu rażącego naruszenia art. 4 ust. 1 ustawy, polegającego na ustaleniu, że Marian J. złożył oświadczenie niezgodne z prawdą, mimo iż – według Autorów kasa- cji – „współpraca” ograniczyła się do samej deklaracji i „nie zmaterializowa- ła się w konkretnych działaniach”. Możliwość merytorycznego ustosunko- wania się do tego zarzutu wymagała rozpoznania, w jakim znaczeniu użyte zostało w tym przepisie pojęcie „współpraca” oraz ustalenia, czy Sądy orzekające rozstrzygały w tej sprawie zgodnie z treścią tego przepisu w in- terpretacji Trybunału Konstytucyjnego, warunkującej możliwość uznania tej treści za zgodną z Konstytucją. Trzeba więc podkreślić, że podstawą stwierdzenia, iż Marian J. złożył niezgodne z prawdą oświadczenie, są – jak wynika z uzasadnienia Sądu pierwszej instancji – ustalenia, które dotyczą wyłącznie okoliczności o cha- rakterze formalnym. Sąd zdystansował się jednoznacznie od oceny treści informacji przekazanych przez Mariana J. przyjmując, że w procesie lustra- cyjnym bez znaczenia pozostaje ocena, czy informacje te przyniosły szko- dę innym osobom. O istnieniu współpracy świadczy bowiem podpisanie zobowiązania, pozostawania do dyspozycji organów, sporządzenie różnych informacji i przyjęcie wynagrodzenia. Sąd odwoławczy zaaprobował ten pogląd podkreślając, że wartość przekazanych informacji nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia. „Nie należy do sprawy ustalenie, czy przyniosło to negatywne skutki”, ponieważ ustawa nie uprawnia sądu do wartościowania tych informacji. Nie budzi więc wątpliwości, że poza rozważaniami i ustaleniami Są- dów pozostały w tej sprawie okoliczności, na podstawie których możliwe było rozstrzygnięcie, czy Marian J. udzielił organom bezpieczeństwa pań- stwa pomocy w realizacji ich działań. Sam fakt uczestniczenia w procedu- rze wymaganej przez te organy stał się zatem wystarczającą podstawą 11 ustalenia, że współpraca miała miejsce. Przekonuje to o odmiennym od wskazanego wyżej rozumieniu przez sądy pojęcia „współpraca”, pozbawio- nym konstytutywnego dla tego pojęcia elementu materialnego. W takim ro- zumieniu jest „współpracą” stan, w którym funkcjonariusz domaga się w czasie kolejnych spotkań informacji przydatnych dla organów bezpieczeń- stwa, a „współpracownik” konsekwentnie uchyla się od udzielenia takich informacji, opisując okoliczności pozbawione takiej przydatności lub po- wszechnie znane – ponieważ według tego poglądu taki „współpracownik” pozostaje do dyspozycji organu i przekazuje informacje. Nie trzeba dodawać, że wyrażoną w niniejszej sprawie intencją Sądu Najwyższego jest zapobieżenie możliwości orzekania, iż zachowanie takie jest „współpracą”. Należy więc potwierdzić zasadność zarówno zarzutu rażącego naru- szenia prawa materialnego, jak i zarzutów naruszenia przepisów prawa procesowego. Naruszenie tych ostatnich jest w tej sprawie konsekwencją błędnej wykładni art. 4 ust. 1 ustawy. Przekonanie o wystarczalności doko- nanych ustaleń prowadziło bowiem do pominięcia tych wszystkich okolicz- ności, które mogły świadczyć na korzyść Mariana J., a nietrafnie uznane zostały przez Sądy za nieistotne, nieprzydatne i pozbawione znaczenia dla rozstrzygnięcia. Jest oczywiste, że w wielu wypadkach nieskomplikowane będzie ustalenie istnienia współpracy w jej materialnym znaczeniu, a roz- strzygnięcie w przedmiocie zgodności oświadczenia z prawdą nie będzie przedstawiać trudności. Zupełnie inaczej w wypadku spraw, w których – jak właśnie w tej sprawie – ujawniają się okoliczności rodzące uzasadnione wątpliwości, jakie mogą być wyjaśnione jedynie w drodze wnikliwego i rze- telnego procedowania, a następnie rozważenia, czy ujawnione dowody po- twierdzają fakt udzielenia pomocy organom bezpieczeństwa państwa. Do okoliczności takich należy w niniejszej sprawie zaliczyć: 12 1) Złożenie deklaracji współpracy nie z inicjatywy Mariana J., lecz – jak Sądy ustaliły – w wyniku „działania pod przymusem w obawie utraty ży- cia”. Nie przecząc przy tym możliwości, że szantaż, przemoc czy groźba – wbrew pierwotnej woli osoby poddanej takiej presji – może prowadzić później do współpracy, istotne jest przecież staranne zbadanie, czy nie było inaczej. 2) Ustanie kontaktów w wyniku jednoznacznych stwierdzeń funkcjonariu- szy organów bezpieczeństwa (wyrażonych na piśmie w materiałach or- ganu z tamtych lat), iż przekazywane informacje są bezwartościowe, ogólnikowe, nieprzydatne, świadczące o odmowie współpracy i uzasad- niające skreślenie Mariana J. z ewidencji, a nawet objęcie go kontrolą. W tych samych aktach pozostaje też ocena, że Marian J. jest „skryty” i jest przeciwnikiem PRL. Wiarygodność tych ocen wynika z ich współ- czesności, skoro czynione były na piśmie w okresie, w którym ich dzi- siejszego znaczenia nikt nie mógł w ogóle przewidywać. Inne, enigma- tyczne uwagi jednego z funkcjonariuszy w kwestii możliwej przydatności Mariana J. jako informatora – mające przy tym charakter spekulacji – oceniane być muszą z uwzględnieniem znanej przecież dbałości funk- cjonariuszy o stwarzanie pozorów efektywności ich zabiegów i czynno- ści. 3) Oświadczenie przez Mariana J., że nie był współpracownikiem – mimo świadomości istnienia sporządzonych przez niego dokumentów, i przy- znania ich autorstwa przed Sądem. 4) Konsekwentne zapewnienie Mariana J. w postępowaniu przed Sądem, że w rezultacie wymuszonych na nim kontaktów z funkcjonariuszem or- ganów bezpieczeństwa nie ujawnił żadnych informacji, które mogłyby zaszkodzić osobom, o które był indagowany. Jest wprawdzie oczywiste, że okoliczność, czy przekazana informacja spowodowała negatywny skutek dla innej osoby pozostaje bez znaczenia dla możliwości uznania, 13 że stanowiła ona informację przydatną i pomocną dla organu bezpie- czeństwa – niemniej wyjaśnienia Mariana J. nie zostały w tym zakresie w ogóle sprawdzone i ocenione. Trzeba zakwestionować w tym miejscu pogląd wyrażony w uzasadnieniu Sądu odwoławczego, według którego przepisy ustawy nie uprawniają Sądu do wartościowania treści informa- cji udzielonych funkcjonariuszowi organu bezpieczeństwa. Jeżeli bo- wiem obowiązkiem Sądu jest stwierdzenie, czy oświadczenie nie przy- znające faktu współpracy jest zgodne z prawdą – a tego wymaga prze- cież ustawa – to ustalenie faktu współpracy jest w ogóle jedynym i nieo- dzownym ustaleniem, które stanowić może podstawę stwierdzenia, że składający oświadczenie skłamał. 5) Ustalenie w sposób niesporny, że postawa Mariana J. i jego stosunek do realiów życia politycznego i społecznego ujawnia – tak przed, jak i po okresie kontaktów z funkcjonariuszem organu bezpieczeństwa – aktyw- ną działalność, która była przyczyną represji i szykan ze strony tych or- ganów. W opisanych warunkach nie sposób – bez ustosunkowania się do zawarto- ści informacji przekazanych przez Mariana J. – wykluczyć, że treść złożo- nego przez niego oświadczenia jest wynikiem rzetelnej i obiektywnej oceny charakteru jego kontaktów. W każdym razie w sprawie, w której zakres i rodzaj istniejących wątpliwości jest poważny, wnikliwe i wszechstronne oceny i ustalenia Sądu obejmować muszą całokształt materiału dowodo- wego, a więc – co zrozumiałe – także okoliczności przemawiające na ko- rzyść. Przyjęcie za podstawę orzeczenia wyłącznie dowodów potwierdza- jących okoliczności o charakterze formalnym, bo odzwierciedlających sam tylko fakt istnienia określonych dokumentów, z pominięciem dowodu z tre- ści tych dokumentów, uzasadnia przypomnienie reguły, zgodnie z którą dowody należy nie liczyć, lecz ważyć (argumenta non numeranda, sed ponderanda sunt). 14 Rozpoznając sprawę ponownie, Sąd uwzględni wszystkie przedsta- wione wyżej uwagi i oceny. W postępowaniu przed Sądem Marian J. powi- nien mieć możliwość ustosunkowania się do treści i znaczenia sporządzo- nych przez niego dokumentów. Sąd powinien rozważyć – w wypadku utrzymywania się istotnych wątpliwości dotyczących znaczenia tych doku- mentów – potrzebę przesłuchania funkcjonariusza, który odbierał informa- cje i wyraził negatywne oceny o przydatności Mariana J. jako informatora. Nie istnieją już bowiem – z uwagi na przedstawione wyżej argumenty – przyczyny, dla których zeznania tego funkcjonariusza uznano za nieprzy- datne. Fakt, iż akta sprawy zawierają jego wypowiedzi sprzed ponad 20 lat pozwala dzisiaj na precyzyjną ocenę wiarygodności jego zeznań. W sytua- cji, w której istnieje potrzeba zweryfikowania argumentów podniesionych w obronie, a przeprowadzenie dowodu może przyczyni się do ustalenia prawdy materialnej, Sąd nie może być ograniczony w dążeniu do poznania faktów jakimikolwiek zastrzeżeniami czy opiniami dotyczącymi osoby świadka, czy charakteru jego pracy w minionym czasie. Dowód ten może okazać się przydatny także dla wyjaśnienia kwestii pokwitowania odbioru pieniędzy, skoro Marian J. przeczy, aby je otrzymał. Okoliczności związane z tą kwestią ocenić należy z uwzględnieniem dokonanych przez funkcjona- riuszy zapisów, mogących świadczyć o manipulowaniu osobą nie przeja- wiającą zamiaru współpracy. Sąd Najwyższy rozpoznając kasację nie może dokonywać własnych ustaleń faktycznych, co wyklucza zarówno zmianę ustaleń poczynionych przez Sądy, jak i możliwość dokonania ustaleń w zakresie, w jakim Sądy ich nie poczyniły. Ta druga sytuacja ma w niniejszej sprawie miejsce w ca- łym zakresie dotyczącym treści informacji sporządzonych przez Mariana J. i związanym z możliwością rozstrzygnięcia w przedmiocie współpracy. Nie przesądzając zatem w żadnej mierze i w jakikolwiek sposób rezultatu usta- leń dokonanych w wyniku ponownego rozpoznania sprawy, wymagać nale- 15 ży, aby były one poczynione w sposób umożliwiający kontrolę odwoławczą. Nie budzi przecież wątpliwości, że zgodnie z wymogami określonymi w art. 413 § 2 k.p.k. – znajdującymi odpowiednie zastosowanie w postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy lustracyjnej – orzeczenie, iż oświad- czenie złożone w trybie tej ustawy jest niezgodne z prawdą, zobowiązuje Sąd do dokładnego określenia zachowania urzeczywistniającego współ- pracę, stanowiącego podstawę tego orzeczenia; obowiązek taki istnieje również w wypadku stwierdzenia wymuszenia współpracy (art. 22 ust. 3 ustawy), ponieważ jest ono dopuszczalne tylko w wyniku ustalenia, że współpraca miała miejsce. Rozpoznanie kasacji w zakresie omówionym wyżej jest wprawdzie wystarczające do wydania orzeczenia w tej sprawie, lecz charakter ostat- niego zarzutu kasacji nakazuje ustosunkowanie się do przedstawionej w nim kwestii. Zarzut ten nie jest bowiem, ani przedwczesny, ani bezprzed- miotowy dla dalszego toku postępowania (art. 436 k.p.k.). Wystarczy jed- nak wskazać, że kwestia stanowiąca przyczynę podniesienia zarzutu była przedmiotem rozważań Trybunału Konstytucyjnego, który – rozpoznając ją przed nowelizacją ustawy – uznał rozstrzyganie za zbędne i umorzył po- stępowanie. Trybunał stwierdził bowiem, że nowe brzmienie art. 21 ustawy „w pełni uwzględnia zarzuty (...) co do niekonstytucyjności tego przepisu w jego dotychczasowym brzmieniu”. Autorzy kasacji sami przyznają, że po- stępowanie przed sądem lustracyjnym poprzedzone jest czynnościami, któ- re określają ostrożnie jako „swoiste postępowanie przygotowawcze”. W istocie, funkcje tych czynności odpowiadają czynnościom sprawdzającym, poprzedzającym wszczęcie postępowania w procesie karnym. Nie trzeba zaś dodawać, że prawo do obrony, możliwość jego realizacji i korzystania z gwarancji udzielanych osobie nabywającej to prawo aktualizują się z chwilą wszczęcia postępowania ad personam. Ustawa lustracyjna w obecnym brzmieniu nie ogranicza zaś w żadnej mierze prawa do obrony od chwili 16 wszczęcia postępowania. Sprawa niniejsza nie dostarcza przy tym argu- mentów, które ujawniałyby uchybienia w tym zakresie i uzasadniały pod- niesienie omawianego zarzutu.
Potrzebujesz pomocy prawnej?
Asystent AI przeanalizuje Twoje pytanie w oparciu o orzecznictwo, przepisy i doktrynę — jak rozmowa z ekspertem.
Zadaj pytanie Asystentowi AI