II KK 310/06
Podsumowanie
Przejdź do pełnego tekstuSąd Najwyższy oddalił kasacje obrońców Beaty K. jako oczywiście bezzasadne, potwierdzając prawidłowość wyroku Sądu Apelacyjnego w W. w sprawie o zabójstwo i inne przestępstwa.
Sąd Najwyższy rozpoznał kasacje wniesione przez obrońców Beaty K., skazanej za zabójstwo i inne przestępstwa. Obrońcy zarzucali m.in. rażące naruszenie przepisów prawa procesowego, w tym art. 5 § 2 k.p.k. (zasada in dubio pro reo) oraz naruszenie zasad swobodnej oceny dowodów. Sąd Najwyższy uznał kasacje za oczywiście bezzasadne, oddalając je. W uzasadnieniu podkreślono, że zarzuty apelacyjne zostały powtórzone w kasacjach, a Sąd Najwyższy nie jest instancją do ponownej oceny dowodów i ustaleń faktycznych.
Sąd Najwyższy w Izbie Karnej, postanowieniem z dnia 27 lutego 2007 r., oddalił kasacje wniesione przez obrońców Beaty K. od wyroku Sądu Apelacyjnego w W. z dnia 21 kwietnia 2006 r., który utrzymał w mocy wyrok Sądu Okręgowego w W. z dnia 21 lipca 2005 r. skazujący Beatę K. na karę łączną 25 lat pozbawienia wolności i 10 lat pozbawienia praw publicznych za czyny z art. 148 § 1 k.k. (dwukrotnie), art. 278 § 1 k.k. z 1997 r. i art. 286 d.k.k. Obrońcy zarzucali rażące naruszenie przepisów prawa procesowego, w tym art. 5 § 1 i 2 k.p.k. (rozstrzyganie wątpliwości na niekorzyść oskarżonej) oraz art. 7 i 410 k.p.k. (zasada swobodnej oceny dowodów), a także art. 457 § 3 k.p.k. (nieustosunkowanie się do zarzutów apelacji). Sąd Najwyższy uznał te zarzuty za powtórzenie argumentacji z apelacji i za oczywiście bezzasadne, podkreślając, że Sąd Najwyższy nie jest sądem pierwszej instancji ani odwoławczym, nie dokonuje własnych ustaleń faktycznych ani oceny dowodów, a jedynie kontroluje orzeczenie sądu odwoławczego pod kątem zarzutów kasacyjnych. Sąd Najwyższy szczegółowo omówił argumentację sądów niższych instancji, potwierdzając trafność oceny dowodów, w szczególności zeznań pokrzywdzonej Anny J., oraz odrzucając dowody mające stanowić alibi dla oskarżonej jako niewiarygodne. Podkreślono, że brak wymogu sporządzenia uzasadnienia orzeczenia kasacyjnego w przypadku uznania kasacji za oczywiście bezzasadną nie oznacza zakazu jego sporządzenia, a w tej wyjątkowej sprawie, ze względu na jej złożoność i historię, Sąd Najwyższy zdecydował się na przedstawienie szczegółowego uzasadnienia.
Asystent AI do analizy prawnej
Przeanalizuj tę sprawę w kontekście orzecznictwa, przepisów i doktryny. Uzyskaj pogłębioną analizę, projekt pisma lub odpowiedź na pytanie prawne.
Zagadnienia prawne (4)
Odpowiedź sądu
Nie, Sąd Najwyższy jako sąd kasacyjny nie jest instancją do ponownej oceny dowodów i ustaleń faktycznych, a zarzuty apelacyjne nie mogą być traktowane jako zarzuty kasacyjne.
Uzasadnienie
Sąd Najwyższy podkreślił, że kasacja może być oparta jedynie na zarzutach naruszenia prawa materialnego lub procesowego, a nie na błędach w ustaleniach faktycznych czy dowolnej ocenie dowodów, które należą do kompetencji sądów niższych instancji.
Rozstrzygnięcie
Decyzja
oddalenie kasacji
Strona wygrywająca
Skar Państwa (w kontekście utrzymania wyroku)
Strony
| Nazwa | Typ | Rola |
|---|---|---|
| Beata K. | osoba_fizyczna | skazana |
| Anna J. | osoba_fizyczna | pokrzywdzona |
| Daniel J. | osoba_fizyczna | pokrzywdzony |
| Prokurator Prokuratury Krajowej | organ_państwowy | prokurator |
| Prokurator Prokuratury Apelacyjnej w W. | organ_państwowy | prokurator |
| Obrońca Beaty K. (Adwokat Tadeusz C.) | inne | obrońca |
| Obrońca Beaty K. (Adwokat Marek S.) | inne | obrońca |
Przepisy (12)
Główne
k.p.k. art. 535 § § 3
Kodeks postępowania karnego
Przepis ten w brzmieniu po nowelizacji z 12 stycznia 2007 r. formułuje brak wymogu sporządzenia uzasadnienia orzeczenia sądu kasacyjnego w razie uznania kasacji za oczywiście bezzasadną, chyba że strona złoży wniosek. Brak wymogu nie oznacza zakazu sporządzenia uzasadnienia.
k.k. art. 148 § § 1
Kodeks karny
Podstawa skazania za zabójstwo.
k.k. art. 278 § § 1
Kodeks karny z 1997 r.
Podstawa skazania za kradzież.
Pomocnicze
k.p.k. art. 5 § § 1
Kodeks postępowania karnego
Zarzut rażącego naruszenia, polegającego na rozstrzygnięciu nie dających się usunąć wątpliwości na niekorzyść oskarżonej.
k.p.k. art. 5 § § 2
Kodeks postępowania karnego
Zarzut naruszenia zasady in dubio pro reo.
k.p.k. art. 7
Kodeks postępowania karnego
Zarzut naruszenia zasady swobodnej oceny dowodów.
k.p.k. art. 410
Kodeks postępowania karnego
Zarzut naruszenia zasady uwzględnienia wszystkich ujawnionych okoliczności.
k.p.k. art. 457 § § 3
Kodeks postępowania karnego
Zarzut nieustosunkowania się w uzasadnieniu wyroku sądu odwoławczego do wszystkich zarzutów i wniosków apelacji.
d.k.k. art. 263 § § 2
Kodeks karny
Wspomniany jako pierwotna podstawa prawna skazania za czyn w pkt IV aktu oskarżenia.
d.k.k. art. 286
Kodeks karny
Wspomniany jako pierwotna podstawa prawna skazania za czyn w pkt IV aktu oskarżenia.
d.k.k. art. 11 § § 1
Kodeks karny
Podstawa skazania za zbieg przepisów.
k.p.k. art. 523
Kodeks postępowania karnego
Dotyczy zarzutów kasacyjnych.
Argumenty
Skuteczne argumenty
Kasacje obrońców powtarzają zarzuty apelacyjne, które nie są podstawą do rozpoznania kasacji. Sąd Najwyższy nie jest instancją do ponownej oceny dowodów i ustaleń faktycznych. Zeznania pokrzywdzonej Anny J. są wiarygodne i wystarczające do ustalenia sprawstwa. Dowody przedstawione jako alibi dla oskarżonej są niewiarygodne i niespójne. Uzasadnienie Sądu Apelacyjnego spełnia wymogi art. 457 § 3 k.p.k.
Odrzucone argumenty
Rażące naruszenie przepisów prawa procesowego (art. 5 § 1 i 2 k.p.k., art. 7 k.p.k., art. 410 k.p.k.). Obraza przepisów prawa procesowego przez nieustosunkowanie się do zarzutów apelacji (art. 457 § 3 k.p.k.). Błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia. Dowolność w ocenie dowodów.
Godne uwagi sformułowania
Sąd Najwyższy, jako sąd kasacyjny, nie tylko nie jest sądem pierwszej instancji, czy sądem odwoławczym, ale także sądem kolejnej instancji. Nie tylko więc nie dokonuje własnych ustaleń, ale także oceny dowodów, a jedynie oceny – jak w układzie procesowym w tej sprawie – orzeczenia sądu odwoławczego, przede wszystkim wobec zarzutów kasacji. Brak wymogu sporządzenia uzasadnienia sformułowany w obecnie obowiązującym art. 535 § 3 k.p.k. nie oznacza ustawowego zakazu sporządzenia uzasadnienia, które może zostać sporządzone w razie podjęcia takiej decyzji przez sąd, pomimo uznania kasacji za oczywiście bezzasadną.
Skład orzekający
L. Paprzycki
Przewodniczący (Prezes SN), sprawozdawca
K. Cesarz
Sędzia SN
L. Misiurkiewicz
Sędzia SN
Informacje dodatkowe
Wartość precedensowa
Siła: Wysoka
Powoływalne dla: "Interpretacja granic kognicji Sądu Najwyższego w postępowaniu kasacyjnym, zasady oceny dowodów w sprawach karnych, wymogi uzasadnienia orzeczenia sądu odwoławczego."
Ograniczenia: Dotyczy specyfiki postępowania kasacyjnego i oceny dowodów w kontekście konkretnej sprawy karnej.
Wartość merytoryczna
Ocena: 7/10
Sprawa dotyczy poważnego przestępstwa (zabójstwo) i skomplikowanego procesu odwoławczego, z licznymi zarzutami procesowymi. Analiza Sądu Najwyższego dotycząca granic kognicji sądu kasacyjnego i oceny dowodów jest cenna dla prawników.
“Sąd Najwyższy rozstrzyga: czy kasacja to druga apelacja? Kluczowe zasady kontroli orzeczeń w sprawach karnych.”
Twój asystent do analizy prawnej
Zadaj pytanie prawne, zleć analizę orzecznictwa i przepisów, lub poproś o projekt pisma — AI przeszuka ponad 1,4 mln orzeczeń i aktualne akty prawne.
Powiązane tematy
Pełny tekst orzeczenia
Oryginał, niezmienionyPOSTANOWIENIE Z DNIA 27 LUTEGO 2007 R. II KK 310/06 Przepis art. 535 § 3 k.p.k., w brzmieniu ustalonym ustawą nowelizu- jącą z dnia 12 stycznia 2007 r. (Dz. U. Nr 20, poz. 116) w zdaniu pierw- szym do średnika, formułuje brak wymogu sporządzenia uzasadnienia orzeczenia sądu kasacyjnego, w razie uznania kasacji za oczywiście bez- zasadną, natomiast w zdaniu drugim, po średniku, obowiązek sporządze- nia takiego uzasadnienia, w sytuacjach procesowych tam określonych, w których uzasadnienie należy sporządzić, na wniosek strony. Brak wymogu sporządzenia uzasadnienia sformułowany w obecnie obowiązującym art. 535 § 3 k.p.k. nie oznacza ustawowego zakazu sporządzenia uzasadnie- nia, które może zostać sporządzone w razie podjęcia takiej decyzji przez sąd, pomimo uznania kasacji za oczywiście bezzasadną. Przewodniczący: Prezes SN L. Paprzycki (sprawozdawca). Sędziowie SN: K. Cesarz, L. Misiurkiewicz. Prokurator Prokuratury Krajowej: A. Pogorzelski. Sąd Najwyższy w sprawie Beaty K., skazanej z art. 148 § 1 k.k. z 1969 r. i innych, po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie w dniu 27 lu- tego 2007 r., kasacji, wniesionych przez obrońców skazanej od wyroku Są- du Apelacyjnego w W. z dnia 21 kwietnia 2006 r., zmieniającego w części wyrok Sądu Okręgowego w W. z dnia 21 lipca 2005 r., o d d a l i ł obie kasacje jako oczywiście bezzasadne (...). 2 Z u z a s a d n i e n i a : Sąd Apelacyjny w W., wyrokiem z dnia 21 kwietnia 2006 r., zmienia- jąc jedynie podstawę prawną skazania za czyn w pkt IV aktu oskarżenia z art. 263 § 2 k.k. zamiast z art. 286 d.k.k., utrzymał w mocy wyrok Sądu Okręgowego w W. z dnia 21 lipca 2005 r., którym Beata K. za czyny za- kwalifikowane: z art. 148 § 1 d.k.k., art. 148 § 1 d.k.k. w zw. z art. 11 § 1 d.k.k., art. 278 § 1 k.k. z 1997 r. i art. 286 d.k.k. skazana została na karę łączną 25 lat pozbawienia wolności i 10 lat pozbawienia praw publicznych. Od powyższego wyroku Sądu Apelacyjnego, kasacje wnieśli obrońcy oskarżonej. Adwokat Tadeusz C., zarzucając „rażące naruszenie przepisów pra- wa procesowego, a konkretnie art. 5 § 1 i 2 k.p.k., polegające na rozstrzy- gnięciu nie dających się usunąć wątpliwości na niekorzyść oskarżonej, co w efekcie spowodowało błąd w ustaleniach faktycznych, przyjętych za pod- stawę orzeczenia, które w konsekwencji doprowadził do błędnego przeko- nania, że oskarżona Beata K. dopuściła się zarzucanych jej czynów” wniósł o „uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi pierwszej instancji”. Adwokat Marek S., zarzucając „rażące naruszenie prawa, mające wpływ na treść orzeczenia, a mianowicie obrazę następujących przepisów prawa procesowego: - art. 5 § 2 k.p.k. – w następstwie naruszenia gwarancji procesowej in dubio pro reo poprzez uznanie za wiarygodne i zupełne zeznań pokrzyw- dzonej dotyczących rozpoznania sprawy, - art. 7 i 410 k.p.k. – w następstwie naruszenia zasady swobodnej oceny dowodów, wyrażające się w wielokrotnym podawaniu wniosków przypuszczających miast stanowczych, nieopartych na zasadach swobod- nej oceny zgodnej z zasadami prawidłowego rozumowania oraz wskaza- 3 niach wiedzy i doświadczenia życiowego, mających wpływ na treść wyroku, poprzez m.in.: a) przyjęcie, że w tej sprawie nie przeprowadzono wiarygodnych dowodów wskazujących na alibi oskarżonej, b) sugerowanie motywu działania bez oparcia w materiale dowodowym, c) wnioskowanie nie oparte na materiale dowodowym w zakresie możliwo- ści zdobycia broni, oddania strzałów, dokonania kradzieży i ukrycia bro- ni, d) niewyjaśnienie wątpliwości i przerzucanie dowodzenia na obronę, - art. 457 § 3 k.p.k. przez nieustosunkowanie się w uzasadnieniu wy- roku sądu odwoławczego do wszystkich zarzutów i wniosków zawartych w skardze apelacyjnej obrońcy Beaty K. i poprzez oparcie orzeczenia Sądu odwoławczego tylko na dowodach obciążających skazaną, z pominięciem dowodów przeciwnych, bez należytego uzasadnienia tego stanowiska, a nadto niewyjaśnienie sprawy w stopniu wystarczającym do orzekania, po- przez m.in.: a) nieustosunkowanie się do wszystkich tez apelacji w zakresie badań osmologicznych, b) nieustosunkowanie się do tez apelacji w zakresie badań dotyczących relacji człowieka o faktach, co powoduje, iż wyrok Sądu Apelacyjnego był przedwczesny” wniósł o: zmianę zaskarżonego wyroku i uniewinnienie Beaty K. od popełnienia wszystkich zarzucanych jej czynów oraz, jako wniosek ewentualny, o uchy- lenie wyroków Sądów obu instancji i przekazanie sprawy Sądowi Okręgo- wemu w W. do ponownego rozpoznania. W odpowiedzi na kasacje, Prokurator Prokuratury Apelacyjnej w W., wniósł o ich oddalenie jako bezzasadnych. Tylko na marginesie należy zauważyć, że wniosek apelacji adw. Ta- deusza C. jest sformułowany niepoprawnie, gdyż przekazanie sprawy są- 4 dowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania jest możliwe jedynie wtedy, gdy uchylony zostanie w trybie kasacji nie tylko wyrok sądu odwo- ławczego, ale także wyrok sądu pierwszej instancji. Także pierwszy wnio- sek kasacji adw. Marka S. jest niepoprawny, gdyż w sytuacji procesowej jak w tej sprawie, uniewinnienie skazanej nie mogłoby nastąpić w wyniku zmiany wyroku sądu odwoławczego, a tylko po uchyleniu wyroków sądów obu instancji. Odnosząc się natomiast do zarzutów obu kasacji i oceniając je gene- ralnie, stwierdzić trzeba, że są one oczywiście bezzasadne, co doprowadzi- ło do takiej samej oceny tych kasacji, jako oczywiście bezzasadnych, w ro- zumieniu art. 535 § 3 k.p.k. Analiza zarzutów obu kasacji, a także ich uzasadnień, prowadzi do wniosku, że w istocie, są one powtórzeniem zarzutów apelacji, z powtórze- niem argumentacji przedstawionej w ich uzasadnieniach. Autorzy kasacji jedynie określili sformułowane przez siebie zarzuty jako kasacyjne, gdy w istocie są to zarzuty błędu w ustaleniach faktycznych (sprawstwo Beaty K.) oraz dowolności w ocenie dowodów (danie wiary zeznaniom Anny J.) i to zarzuty skierowane nie do Sądu odwoławczego, lecz Sądu pierwszej in- stancji. Tymczasem, co zresztą oczywiste, Sąd Najwyższy, jako sąd kasa- cyjny, nie tylko nie jest sądem pierwszej instancji, czy sądem odwoław- czym, ale także sądem kolejnej instancji. Nie tylko więc nie dokonuje wła- snych ustaleń, ale także oceny dowodów, a jedynie oceny – jak w układzie procesowym w tej sprawie – orzeczenia sądu odwoławczego, przede wszystkim wobec zarzutów kasacji. Z tym jednak, znów oczywistym za- strzeżeniem, że chodzi o zarzuty rzeczywiście o charakterze kasacyjnym (art. 523 k.p.k.), a nie tak tylko określone przez autora kasacji, a będące, w istocie, zarzutami apelacyjnymi. Nie można jednak nie dostrzegać tego, że wyznaczenie granicy pomiędzy zarzutem dotyczącym ustaleń faktycznych i 5 zarzutem obrazy przepisów postępowania, której skutkiem jest błędne ustalenie, jest w realiach konkretnej sprawy trudne. Dotyczy to także usta- lenia tej granicy przy formułowaniu zarzutów odnoszących się do orzecze- nia sądu pierwszej instancji i sądu odwoławczego. Mówi się wówczas, że uchybienia sądu pierwszej instancji przeniknęły do postępowania odwo- ławczego i skutkiem tego jest wadliwe orzeczenie sądu drugiej instancji. W tej sprawie obrońcy, co wynika jednoznacznie także z większości sformułowanych w kasacji zarzutów, ale przede wszystkim i to już zupełnie jednoznacznie z uzasadnień obu kasacji, kwestionują ustalenia faktyczne Sądu pierwszej instancji i dokonaną przez ten Sąd ocenę przeprowadzo- nych dowodów, a następnie formułują, w istocie, generalny i jedyny zarzut wobec Sądu odwoławczego, jego orzeczenia i uzasadnienia, że aprobuje ustalenia i ocenę dowodów, co dotyczy także dowodu osmologicznego, choć dowód ten, na etapie postępowania kasacyjnego procesowo nieistnie- jący, zawsze był dowodem na niekorzyść oskarżonej. Jako że obrońcy w kasacjach nie wskazali w zarzutach obrazy prawa materialnego, co zresztą wobec ich linii obrony oczywiste, jak i obrazy pra- wa procesowego dotyczących czynności procesowych Sądu odwoławcze- go, to analiza obu kasacji prowadzić musiała do wniosku, że, w istocie, za- rzuty kasacyjne sprowadzają się do wskazania obrazy przez Sąd Apelacyj- ny, wobec treści sporządzonego przezeń uzasadnienia orzeczenia, przepi- su art. 457 § 3 k.p.k. Wobec tego, autorzy kasacji powinni wykazać, że uzasadnienie to nie spełnia wymogów określonych w tym przepisie, a więc, że nie ustosunkowuje się lub czyni to nieprzekonująco, do zarzutów wnie- sionych w tej sprawie apelacji. Jednakże, w ocenie Sądu Najwyższego, w uzasadnieniach pism procesowych obu obrońców ani w ich wystąpieniach na rozprawie kasacyjnej, to nie zostało wykazane. Staranna lektura uza- sadnienia orzeczenia Sądu Apelacyjnego wydanego w tej sprawie prowa- dzi do wniosku, że Sąd odwoławczy, w tym wypadku, nie tylko przekonują- 6 co, zgodnie z wymogami określonymi w art. 457 § 3 k.p.k., odniósł się do wszystkich zarzutów obu apelacji i argumentacji przedstawionej w ich uza- sadnieniach, ale także przedstawił, w istocie, jeszcze raz całość argumen- tacji przemawiającej za oceną dowodów i ustaleniami dokonanymi przez Sąd pierwszej instancji. Wystarczyłoby zatem odesłanie do wywodów uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego, ze wskazaniem tych jego fragmentów, w których Sąd ten, przedstawiając jeszcze raz pełną argumentację, odnosi się do kolej- nych, licznych przecież, zarzutów obu apelacji. To świadczyłoby jednocze- śnie o oczywistej bezzasadności wniesionych w tej sprawie kasacji. Jednakże, ze względu na wyjątkowość tej sprawy, wyrażającą się nie tyle długotrwałością postępowania, lecz także wielością i odmiennością ko- lejnych rozstrzygnięć co do sprawstwa Beaty K. oraz wielością składanych zdań odrębnych, Sąd Najwyższy uznał, że pomimo oceny oczywistej bez- zasadności obu kasacji, potrzebne jest sporządzenie uzasadnienie orze- czenia sądu kasacyjnego. Przepis art. 535 § 3 k.p.k., w brzmieniu ustalonym ustawą nowelizu- jącą z dnia 12 stycznia 2007 r. (Dz. U. Nr 20, poz. 116) w zdaniu pierw- szym do średnika, formułuje brak wymogu sporządzenia uzasadnienia orzeczenia sądu kasacyjnego, w razie uznania kasacji za oczywiście bez- zasadną, natomiast w zdaniu drugim, po średniku, obowiązek sporządze- nia takiego uzasadnienia, w sytuacjach procesowych tam określonych, w których uzasadnienie należy sporządzić, na wniosek strony. Z brzmienia obecnie obowiązującego przepisu art. 535 § 3 k.p.k. wynika brak wymogu sporządzenia uzasadnienia orzeczenia w razie uznania kasacji za oczywi- ście bezzasadną, o ile w drugim przypadku nie zostanie złożony wniosek strony. Brak wymogu sporządzenia uzasadnienia sformułowany w obecnie obowiązującym art. 535 § 3 k.p.k. nie oznacza ustawowego zakazu spo- rządzenia uzasadnienia, które może zostać sporządzone w razie podjęcia 7 takiej decyzji przez sąd, pomimo uznania kasacji za oczywiście bezzasad- ną. Zatem, Sąd Najwyższy w tej sprawie, właśnie ze względu na tę jej wyjątkowość przedstawia jednocześnie na tle zarzutów obu kasacji, argu- mentację, która pozwala uznać za trafne orzeczenie Sądu Apelacyjnego w tej sprawie, natomiast uzasadnienie tego orzeczenia za spełniające wymo- gi określone w art. 457 § 3 k.p.k. Nie może budzić najmniejszych wątpliwości, że najistotniejsze w tej sprawie są: wyjaśnienia oskarżonej Beaty K., wypowiedzi i zeznania po- krzywdzonej Anny J., a także dowody, które miały tworzyć to, co nazywa się alibi, czyli wykazanie, że w czasie popełnienia zarzucanych jej czynów oskarżona znajdowała się w innym miejscu, a więc nie mogły być one jej udziałem. Oskarżona Beata K. konsekwentnie nie przyznawała się do popeł- nienia zarzuconych jej czynów twierdząc, że w tym czasie była w innym miejscu, a więc czynów tych nie mogła popełnić, o czym miały świadczyć wskazane przez nią osoby: P. N., małżonkowie K., prowadzący parking – E. K., pracownicy kwiaciarni „Tuberoza” oraz osoby w niej obecne. O sprawstwie Beaty K. co do wszystkich zarzuconych jej czynów, ale przede wszystkim co do popełnienia zbrodni: zabójstwa, usiłowania zabój- stwa, a także występku nielegalnego posiadania broni palnej, świadczyły wypowiedzi i zeznania jednej z osób pokrzywdzonych – Anny J. i na tych dowodach, zresztą słusznie, skupiła się uwaga orzekających w tej sprawie Sądów oraz obrońców wyrażona w wystąpieniach na rozprawach, w apela- cjach i kasacjach. Ocena dowodów sformułowana w uzasadnieniu orzeczenia Sądu Okręgowego i zaaprobowana przez Sąd odwoławczy, z przedstawieniem pełnej i przekonującej argumentacji, jest oczywiście trafna. 8 Dlatego też, nie powtarzając całej argumentacji, wskazać należy na to, co w sposób niewątpliwy pozwalało przyjąć, że Anna J. spostrzegła i zapamiętała rzeczywiste zdarzenie, rzetelnie je przedstawiła w czasie pierwszej z nią rozmowy w szpitalu w obecności lekarza (K. R.) i funkcjona- riuszy Policji (G. G., J. Z.), i z taką samą rzetelnością prezentowała je w kolejnych zeznaniach, a ich pewna odmienność nie zmniejsza ich wartości dowodowej i pozwala w sposób niewątpliwy przyjąć, że osobą, która w tym tragicznym dniu oddała strzały z broni palnej do niej i do jej męża Daniela J., była Beata K. Nie można przy tym podzielić stanowiska kasacji, że róż- nice w jej wypowiedzi i zeznaniach, dotyczące kolejności oddanych strza- łów i ubioru osób wówczas tam się znajdujących, świadczą co najmniej o nie zapamiętaniu przez nią istotnych okoliczności zdarzenia. Nie uwzględ- nia się bowiem, z jednej strony tego, co dyktuje doświadczenie życiowe, jeżeli chodzi o trudności zapamiętania właśnie tego rodzaju okoliczności w warunkach nagłego zaistnienia wyjątkowo dramatycznych zdarzeń i wpły- wu doznanych przez pokrzywdzoną obrażeń oraz następstw przebycia skrajnie ciężkiego zabiegu operacyjnego, a z drugiej, że akurat te okolicz- ności zostały potwierdzone w sposób pewny przez dowody rzeczowe i opi- nie kryminalistyczne. Jeżeli zaś chodzi o trudności w precyzyjnym zapa- miętaniu tego rodzaju okoliczności, przekonujące wyjaśnienie wynika rów- nież z opinii biegłych psychiatrów i psychologów Trzeba na wstępie przypomnieć to, co zdaje się nie ulegać żadnej wątpliwości, że nie sposób nawet próbować się domyślać co miałoby po- wodować fałszywość wskazania jako sprawcy tej właśnie osoby, w pierw- szej wypowiedzi po odzyskaniu przytomności – taka okoliczność nie zosta- ła ujawniona – a niedorzecznością byłoby założenie, czego zresztą nikt nie sugeruje, że to swoista zemsta z powodu przywłaszczenia przez Beatę K. pieniędzy za sprzedane spodnie. Nie było żadnej konfliktowej sytuacji mię- 9 dzy obu kobietami, która mogłaby być przyczyną nieprawdziwego wskaza- nia sprawcy. Co do treści i okoliczności pierwszej wypowiedzi oraz treści kolejnych zeznań. Pooperacyjne przebudzenie Anny J. i pierwsza jej wypowiedź w obecności lekarza i dwóch ochraniających ją funkcjonariuszy Policji były pierwszym jej kontaktem po odzyskaniu przytomności, którą straciła w wy- niku postrzelenia. Przed usłyszeniem przez te osoby jej wypowiedzi o oko- licznościach zdarzenia oraz osobie sprawcy nazwanego z imienia i dwóch nazwisk i z zaznaczeniem, że to pracownica jednego ze sklepów firmy, a także w toku tej wypowiedzi, nie została Annie J. zasugerowana przez ko- gokolwiek osoba ewentualnego sprawcy. Wynika to z zeznań wszystkich tych świadków i policyjnej notatki urzędowej dotyczącej tej wypowiedzi. Oczywiście trafnie Sądy obu instancji dały wiarę tylko pierwszym zezna- niom lekarza. Z wiarygodnych zeznań funkcjonariuszy wynika, że dopiero po tej wypowiedzi została przekazana oficerowi w komendzie Policji infor- macja o wskazanej przez Annę J. osobie sprawcy. Z kolei protokoły zeznań świadków przesłuchanych wcześniej, zawarte w tomie pierwszym akt śledztwa, wskazują, że prowadzący postępowanie przygotowawcze wie- dzieli o osobie Beaty K. i o tym, że została ona zwolniona z pracy „za kra- dzież spodni”, ale także w pełni przekonujące jest ustalenie Sądów obu in- stancji, że to nie nasunęło prowadzącym śledztwo przypuszczenia, że to ona może być sprawcą. Przypomnieć należy, że do czasu wskazania przez Annę J. osoby sprawcy, w kręgu osób podejrzewanych znaleźli się, jak to obrazowo powiedział w swych zeznaniach H. J. – wszyscy. Zresztą z oczywistego powodu – z ujawnionych okoliczności w miejscu znalezienia pokrzywdzonych wynikało, że sprawca został wpuszczony do tego po- mieszczenia, a więc był osobą znaną co najmniej jednej z osób pokrzyw- dzonych. Wszyscy, wobec tego, to nie tylko członkowie rodziny, ale także znajomi i, oczywiście, pracownicy firmy. I to oni właśnie, w pierwszej kolej- 10 ności byli ustalani a następnie przesłuchiwani. To właśnie pozwoliło w tak krótkim czasie, nawet nie przekraczającym 20 minut, po uzyskaniu pierw- szej informacji, podjąć obserwację miejsca zamieszkania Beaty K. i P. N. Nie było żadnego powodu, by twierdzić, że Anna J. mogła po prostu pomylić się. Zapamiętany przez wskazanych wyżej świadków sposób jej wypowiedzi, to stanowczość i pewność, pomimo wciąż ciężkiego stanu zdrowia. Opiekujący się nią wówczas lekarz stwierdziła, że ani przebyty wielogodzinny zabieg operacyjny, ani stosowane medykamenty, w tym uśmierzające ból, nie spowodowały trudności w wypowiadaniu się. Póź- niejsze oceny biegłych to potwierdziły. Nie było więc żadnych podstaw, by kwestionować prawdziwość także tej pierwszej wypowiedzi Anny J. Potem składała ona zeznania, pierwsze w obecności kolejnego lekarza (M. K.), która również odniosła wrażenie, jak i przesłuchujący funkcjonariusz Policji M. D., że nic nie zakłócało jej wypowiedzi. Dopiero w następnym zeznaniu pojawiło się owo 99% pewności co do tego, że sprawcą była Beata K. Tu jednak trzeba zwrócić uwagę, że i w tych zeznaniach Anna J. stanowczo twierdziła, że nie kojarzy z osobą sprawcy kogoś innego, a biegli psychia- trzy i psycholodzy przekonująco wykazali skąd w taki sposób sformułowana wątpliwość. A kolejne zeznania już nawet tylko takich zastrzeżeń nie zawie- rają, a występujące różnice przekonująco zostały ocenione w uzasadnie- niach orzeczeń Sądów obu instancji. To wszystko słusznie prowadziło w tej sprawie, w wyniku rozpoznania tej sprawy po raz ostatni, do ustalenia, że wypowiedzi i zeznania Anny J. są stanowcze, pewne i konsekwentne, co pozwalało przyjąć, że sprawcą była Beata K. Już tylko uzupełniająco stwierdzić należy, że Sądy obu instancji traf- nie nie znalazły podstaw do przyjęcia, że Anna J. ukrywa rzeczywistego sprawcę – nie jest to bowiem na niczym oparte, a więc byłoby to ustalenie dowolne. 11 Co oczywiste, nawet tak ocenione zeznania Anny J. nie mogłyby stać się podstawą ustalenia sprawstwa Beaty K., gdyby zostały ujawnione oko- liczności świadczące o tym, że w czasie zdarzenia znajdowała się ona w miejscu, które wykluczałoby jej obecność w czasie i w miejscu zdarzenia. Na tego rodzaju okoliczności wskazywali obrońcy oskarżonej, odwo- łując się do zeznań świadków, co jednak nie pozwoliło, wobec trafnej oce- ny tych dowodów przez Sądy obu instancji, ustalić okoliczności mogących stanowić alibi Beaty K. Takim dowodem nie mogły być zeznania P. N., zasadniczo zmienne, a te korzystne dla Beaty K. niekonsekwentne. Ponadto nie znajdujące wy- starczającego potwierdzenia w zeznaniach ojczyma P. N., który w swych zeznaniach relacjonował dość szczególną rozmowę z pasierbem, z której dla bezstronnego czytelnika wynikała oczywista chęć stworzenia przez P. N. alibi dla siebie i B. K., że w czasie, gdy doszło do zabójstwa oboje byli w mieszkaniu małżonków K. I dalsza wypowiedź św. K., gdy przesłuchiwany w Jaworznie otrzymał telefoniczną informację z Warszawy, że P. N. będzie mówił prawdę – znamiennie ostrożna, że nie jest pewny tego, czy pasierb z oskarżoną byli tego akurat dnia u nich w mieszkaniu. Dopiero w kolejnej wypowiedzi A. K. stanowczo stwierdza, że wszystkie okoliczności pobytu tych dwojga w ich mieszkaniu dobrze pamięta, ale przecież wówczas już w pełni realna była odpowiedzialność tego świadka za złożenie nieprawdzi- wych zeznań (niewątpliwe jest, że zeznawał odmiennie). Zeznania matki P. N. były chociaż w głównym nurcie konsekwentne. Natomiast słusznie zwróciło uwagę orzekających w tej sprawie Sądów to, że prowadzący par- king E. K. nie potwierdził okoliczności wskazywanych przez oskarżoną i P. N., a nic nie wskazuje na to, że istniał powód złożenia przez tego świadka nieprawdziwych zeznań. W ramach zabiegów o uzyskanie alibi oskarżona i P. N. tuż przed 22.00 w dniu zabójstwa, przyszli do kwiaciarni „Tuberoza” z zamówieniem zupełnie szczególnym, zachowywali się w sposób ostenta- 12 cyjny, uzyskując oczekiwany efekt, bo pracownicy kwiaciarni i osoby tam obecne to wszystko zapamiętali, ale zamówionych przedmiotów nie ode- brali. Także kontakty S. K. z A. K. nie świadczą o tym, że w czasie zdarze- nia w sklepie B. K. i P. N. byli w mieszkaniu małżonków K. Rozważając tę kwestię trzeba także przypomnieć zeznania przesłuchującego P. N. funk- cjonariusza Policji M. D., który odniósł wrażenie, że ten obawia się tego, co może powiedzieć w wyjaśnieniach oskarżona. Ta ostatnia zresztą, mówiąc po raz pierwszy o okolicznościach mających stanowić jej alibi nie wspo- mniała nic o tym, że w czasie pobytu ich obojga z P. N. w mieszkaniu mał- żonków K. miała miejsce rozmowa A. K. ze S. K., dotycząca jej zwolnienia z pracy, a o tym wręcz nie sposób było nie pamiętać, gdyby fakt taki rze- czywiście w tych okolicznościach miał miejsce. Wszystko to trafnie zostało ocenione przez orzekające w tej sprawie Sądy jako nieudolne zabiegi o uzyskanie dla Beaty K. alibi. Pozostają, wobec tego, tylko wiarygodne zeznania Anny J., żadnym dowodem nie podważone, gdyż pozostałe zarzuty, podniesione w kasa- cjach obu obrońców, w świetle ustaleń i oceny dowodów przedstawionych w uzasadnieniach orzekających Sądów, okazują się także oczywiście bez- zasadne. Zostaną one kolejno krótko omówione, z ciągłym odwołaniem się przede wszystkim do motywów orzeczenia Sądu odwoławczego. Zupełnie bezprzedmiotowe są, wobec stanowiska Sądu Apelacyjne- go, stwierdzenia dotyczące dowodu osmologicznego, dlatego że, po pierw- sze, został on procesowo wyłączony i nie może być przedmiotem rozważań Sądu Najwyższego w postępowaniu kasacyjnym, a po drugie, zwrócić trze- ba uwagę na to, że dowód ten był zawsze dowodem na niekorzyść oskar- żonej. Tu jednak formułowany jest zarzut „przeszacowania dowodów”, ale jest on oczywiście chybiony, gdyż problemem jest nie odpadnięcie dowodu osmologicznego, lecz to czy pozostałe dowody są wystarczające dla usta- lenia sprawstwa oskarżonej. A w tym zakresie, jak to zostało przedstawio- 13 ne powyżej, Sąd Najwyższy podziela stanowisko orzekających w tej spra- wie Sądów. Motyw zabójstw. Po pierwsze, ustalenie motywu nie jest przesłanką odpowiedzialności karnej. Jego ustalenie jest z wielu powodów bardzo istotne. W bardzo jednak wielu wypadkach niemożliwe, w szczególności, gdy sprawca nie przyznaje się do winy, a nawet sprawstwa. Ustalenia Są- dów w tym zakresie są wystarczające, a jednocześnie przekonująco uza- sadnione. Czy był inny motyw, czy też pobudka ? Tego nie można się do- myślać, w szczególności na niekorzyść oskarżonej i Sądy słusznie tego nie czynią. Udział innej osoby. W każdym razie obecność takiej osoby, w świe- tle wypowiedzi Anny J. mogła być rozważana. Ale skoro Sądy w tym zakre- sie nie dokonały ustaleń, a okoliczność ta, bez względu na to w jakiej roli taka osoba miałaby w tym zdarzeniu uczestniczyć, nie mogła mieć znacze- nia dla zakresu odpowiedzialności karnej oskarżonej, to wystarczy ograni- czyć się do stwierdzenia, że nie można tej kwestii rozważać na obecnym etapie postępowania. Cechy osobowości oskarżonej ustalone przez biegłych jako nie- przystające do przypisanych jej czynów. Słusznie Sądy uznały, że nie stanowiło to przeszkody dla dokonania ustalenia popełnienia zabójstwa i usiłowania zabójstwa przez Beatę K. Posiadanie cechy osobowości rea- gowania agresją jako sposobu rozwiązywania trudności, nie stanowi wa- runku koniecznego popełnienia czynu agresywnego i właśnie dlatego bie- gli, odpowiadając na pytanie Sądu, stwierdzili, że w zasadzie każdy, bez względu na cechy osobowości, może, w bardzo różnych okolicznościach, podjąć decyzję o zabiciu człowieka i to zrealizować. Rozważając cechy osobowości oskarżonej i akceptowane przez nią sposoby rozwiązywania trudnych dla niej sytuacji, a w tym wypadku przede wszystkim jej zachowa- nie w związku z natychmiastowym zwolnieniem z pracy, trzeba przypo- 14 mnieć okoliczności poprzedzające interwencję funkcjonariuszy Policji, gdy Beata K. nie chciała opuścić sklepu. Także późniejsze agresywne zacho- wania, nie pozbawione gróźb, P. N. i innych jej znajomych, w związku ze zwolnieniem, podejmowane w pierwszym okresie na pewno za wiedzą i aprobatą Beaty K., a wszystkie te okoliczności w sposób jednoznaczny wy- nikają z zeznań świadków – pracowników sklepu, w którym przed zwolnie- niem zatrudniona była oskarżona. Z tym wiąże się zarzut przekroczenia przez biegłych psychiatrów i psychologów w opiniach określonego przez ustawę przedmiotu opinii i za- stąpienia orzekających Sądów w dokonywaniu oceny dowodów. Zarzut zu- pełnie chybiony. Wystarczy bowiem z należytą wnikliwością oraz znajomo- ścią problematyki opiniowania psychiatrycznego i psychologicznego, zapo- znać się z pisemnymi i ustnymi wypowiedziami biegłych w tej sprawie, aby przekonać się, że biegli w żadnym wypadku nie wypowiedzieli się co do tego, co należy wyłącznie do organu procesowego. Wypowiadali się bo- wiem tylko w przedmiocie cech i predyspozycji oskarżonej Beaty K. i po- krzywdzonej Anny J. z punktu widzenia psychiatrii i psychologii, a nie co do wiarygodności ich wypowiedzi. Pamiętać jednak należy, że w wypadku, gdy biegli przekraczają granice dla nich ustawowo wyznaczone, organ proce- sowy (sąd, prokurator) pomija tego rodzaju wypowiedzi biegłych i wykorzy- stuje opinie biegłych w pozostałej części, jeżeli spełniają one wymogi usta- wowe. Nie można bowiem nie dostrzegać tego, że w wypadku wielu rodza- jów opinii, a w szczególności przykładowo, jeżeli chodzi o opinię psycholo- giczną i np. opinię specjalisty z zakresu ruchu drogowego czy rekonstrukcji wypadków komunikacyjnych, wyznaczenie granicy pomiędzy uprawnienia- mi biegłego i wyłącznością organu procesowego jest niejednokrotnie bar- dzo trudne. Okoliczności oddania strzałów i doznania obrażeń przez osoby poszkodowane, które, zdaniem obrońców, wskazują na osobę bardzo 15 dobrze obeznaną z posługiwaniem się bronią. Jest to ocena zupełnie nieuprawniona. Celne oddanie strzałów, także z broni krótkiej i to przezna- czonej dla profesjonalistów, ponadto w niewielkim pomieszczeniu, nie musi być udziałem wprawnego strzelca. W żadnym wypadku nie można tu wy- kluczyć przypadkowości, w istocie tylko pozornej sprawności strzelca, a ponadto wystarczy wskazać na nieodosobnione przecież wypadki zupełnie nieskutecznego strzelania przez profesjonalnie wytrenowanych sportow- ców. Fakt, w istocie, „dobicia” drugim strzałem, co ma wskazywać al- bo nie wskazywać na „zawodowego” zabójcę. Wystarczy zwrócić uwa- gę, że ten sam sprawca pozostawił drugą osobę pokrzywdzoną bez upew- nienia się, że nie żyje. A ponadto, nie sposób nie zauważyć, że zachowa- nie polegające na oddaniu kolejnego strzału do tej samej osoby, samo przez się, nie świadczy o „zawodowości” albo braku tej cechy u posługują- cego się bronią, a jest zachowaniem, które nosi cechy rutynowości, żeby nie powiedzieć naśladowania wzorców znanych także z filmów kryminal- nych, co jest przecież udziałem prawie wszystkich dorosłych Polaków. Możliwość zdobycia broni, nie wykluczone, że wysokospecjali- stycznej. Tylko obserwacja doniesień środków społecznego przekazu i re- lacji z działań Policji, świadczy, że obecnie nabycie broni nie stanowi, nie- stety, większego problemu. Z tym się wiąże zarzut nieodnalezienia broni, którą posługiwała sięoskarżona. Znów, odwołując się tylko do tego samego doświadczenia życiowego i wyobraźni każdego dorosłego człowieka, przy- jąć należało, że ukrycie tego rodzaju broni w czasie, którym dysponowała Beata K. od opuszczenia miejsca zdarzenia, nie mogło stanowić najmniej- szej trudności. I kolejny zarzut związany z bronią – nieustalenie jakichkol- wiek śladów pochodzących od broni powstałych po oddaniu strzału. W tej sprawie nie ustalono, gdzie trzymana była broń po oddaniu strzału, w cza- sie jej przenoszenia z miejsca zdarzenia do miejsca ukrycia albo zniszcze- 16 nia. Po prostu tylko nie natrafiono w toku czynności postępowania przygo- towawczego na przedmioty, z którymi broń ta się zetknęła, a ponadto nie można także wykluczyć, że ślady takie nie pozostały. Brak śladów linii papilarnych Beaty K. w pomieszczeniu, w któ- rym doszło do zdarzenia. Tu wyjaśnienie jest oczywiste – ślady takie nie musiały pozostać i ich brak o niczym nie świadczy. W kasacjach powtórzona została sugestia, że wobec stwierdzonych u pokrzywdzonego Daniela J. obrażeń dłoni oraz zranienia głowy i wyłamania koron zębów Annie J., przebieg zdarzeń mógł być zupełnie inny niż to rela- cjonuje Anna J. Jest to jednak tylko wynik nie uwzględnienia opinii z zakre- su medycyny sądowej. Biegły, uzyskawszy informację o materiałach, z któ- rych wykonane były pomieszczenia sklepu i ich wyposażenie, stanowczo stwierdził, że wszystkie te obrażenia mogły powstać w wyniku upadku, a wyłamanie koron zębów mogło powstać także w czasie intubacji w związku z zabiegiem operacyjnym. Nic przy tym nie wskazuje na to, by obrażeń tych pokrzywdzony Daniel J. doznał przed przyjściem do sklepu, albo by oboje pokrzywdzeni doznali tych obrażeń w wyniku innego zdarzenia, czy też innego przebiegu zdarzenia niż to wynika z wypowiedzi i zeznań Anny. J. W kasacji adw. Marka S. sformułowany został zarzut nieustosunko- wania się przez Sąd Apelacyjny do stwierdzeń obrońcy sformułowanych na podstawie powoływanej przezeń literatury dotyczącej dowodu ze śladu za- pachowego (dowodu osmologicznego) i tych przedstawiających wynik zba- dania pewności relacji świadków. Oczywiście obrońca ma rację, gdy wy- wodzi, że w tym wypadku chodzi o konieczność ustosunkowania się do je- go twierdzeń a nie o ocenę literatury przedmiotu. Jest jednak również tak, że wskazywana, zresztą tylko wybrana, literatura dotycząca tych dwóch rodzajów dowodów powinna, i nie ma powodu twierdzić, na podstawie lek- tury uzasadnień sporządzonych w tej sprawie, że nie była znana w każdym 17 razie sędziom zawodowym. Problem jednak w czym innym, a mianowicie, że nie sposób wyobrazić sobie także postępowanie karnego bez udziału świadków, których zeznania są oceniane i wykorzystywane dla dokonywa- nia ustaleń w sposób od co najmniej kilku dziesięcioleci, w istocie, taki sam. To co rzeczywiście istotne, to przestrzeganie aprobowanych w orzecznictwie i piśmiennictwie reguł postępowania dotyczących dowodu z zeznań świadków. To zaś zostało przez Sąd Apelacyjny pozytywnie w tej sprawie zweryfikowane i uznane przez Sąd Najwyższy za poprawne, z ar- gumentacją przedstawioną powyżej. Co do dowodu osmologicznego wszelkie rozważania dotyczące także powołanej w apelacji literatury przedmiotu można pominąć, jako że dowód ten z tego postępowania został usunięty orzeczeniem Sądu Apelacyjnego. W końcu obaj obrońcy formułują zarzut przekroczenia przez Sądy obu instancji granic swobodnej oceny dowodów (art. 7 k.p.k.) i „przerzuce- nie ciężaru dowodu” winy oskarżonej na obrońców. Argumentacja z tym związana, zaprezentowana w uzasadnieniach kasacji, jest zupełnie nie- przekonująca. Wskazywanie „pytań” w treści uzasadnienia Sądu Apelacyj- nego jest wynikiem niezrozumienia konstrukcji tego dokumentu – w taki bowiem sposób Sąd ten wyraża spostrzeżenie, że postulowane przez obronę ustalenie formułowane jest bez wskazania dowodu, który miałby świadczyć o zaistnieniu określonego faktu. Oczywiste jest bowiem, że oskarżony ani jego obrońca nie mają obowiązku „udowadniać” niewinności oskarżonego, ale jeżeli wskazują na zaistnienie określonych faktów muszą wskazać z czego takie ustalenie ma wynikać – dotyczy to także okoliczno- ści stanowiących alibi. Natomiast, zapoznanie się z uzasadnieniami orze- czeń Sądów obu instancji, z odniesieniem do przeprowadzonych w tej sprawie dowodów, jednoznacznie świadczy o dokonaniu formułowanych przez nie ocen zgodnie z regułami określonymi w art. 4 i 7 oraz 410 k.p.k. Brak też jakichkolwiek podstaw do stwierdzenia, że Sąd pierwszej instancji 18 złamał regułę określoną w art. 5 § 2 k.p.k., a Sąd Apelacyjny, z narusze- niem procedury, takie postąpienie Sądu Okręgowego aprobował. Skoro, jak to zostało powyżej wywiedzione po raz kolejny, Sąd pierwszej instancji nie znalazł się w sytuacji zaistnienia wątpliwości, których zasadnie nie miał, to zasada określona w art. 5 § 2 k.p.k. nie mogła w ogóle mieć zastosowa- nia. Jak trafnie zostało to przywołane w wystąpieniach prokuratora i pełno- mocnika oskarżycielki posiłkowej w Sądzie Najwyższym – w tym wypadku nie chodzi o wątpliwości strony czy jej procesowego przedstawiciela (obrońcy, pełnomocnika), lecz o wątpliwości organu procesowego (sądu, prokuratora). (...)
Potrzebujesz pomocy prawnej?
Asystent AI przeanalizuje Twoje pytanie w oparciu o orzecznictwo, przepisy i doktrynę — jak rozmowa z ekspertem.
Zadaj pytanie Asystentowi AI