II KK 184/05

Sąd Najwyższy2005-10-20
SNKarneprzestępstwa przeciwko wymiarowi sprawiedliwości i porządkowi publicznemuWysokanajwyższy
pomocnictwoprawo karnekasacjaSąd Najwyższyustawa o radiofonii i telewizjipłatna protekcjaidentyfikacja sprawcy

Sąd Najwyższy oddalił kasację obrońców i Prokuratora Generalnego, potwierdzając, że do odpowiedzialności za pomocnictwo nie jest konieczne imienne ustalenie sprawcy głównego.

Sąd Najwyższy rozpoznał kasacje od wyroku Sądu Apelacyjnego, który skazał Lwa R. za pomocnictwo do przestępstwa płatnej protekcji. Obrońcy zarzucali m.in. błędną interpretację art. 18 § 3 k.k. w zakresie konieczności ustalenia tożsamości sprawcy głównego. Sąd Najwyższy oddalił kasacje, uznając, że dla odpowiedzialności za pomocnictwo nie jest wymagane imienne oznaczenie sprawcy głównego w akcie oskarżenia ani nawet jego znajomość przez pomocnika, o ile sąd ma przekonanie o istnieniu indywidualnie oznaczonej osoby, której działania pomocnik ułatwiał.

Sąd Najwyższy w Izbie Karnej rozpoznał kasacje wniesione przez obrońców skazanego Lwa R. oraz przez Prokuratora Generalnego od wyroku Sądu Apelacyjnego w W. z dnia 10 grudnia 2004 r., który zmieniał wyrok Sądu Okręgowego w W. z dnia 26 kwietnia 2004 r. Sąd Apelacyjny uznał Lwa R. winnym popełnienia czynu z art. 18 § 3 k.k. w zw. z art. 230 k.k. w zw. z art. 12 k.k. przy zastosowaniu art. 4 § 1 k.k., polegającego na ułatwieniu innym osobom popełnienia występku płatnej protekcji poprzez przekazanie propozycji pośrednictwa w załatwieniu korzystnych zapisów w ustawie o radiofonii i telewizji w zamian za korzyść majątkową. Obrońcy w kasacji zarzucili m.in. rażące naruszenie prawa materialnego, w szczególności art. 18 § 3 k.k. w zw. z art. 230 k.k., poprzez błędną interpretację znamion pomocnictwa, która miała polegać na przyjęciu, że dla odpowiedzialności nie jest konieczne ustalenie, że czynności ułatwiania skierowane były do konkretnej lub zindywidualizowanej osoby. Sąd Najwyższy oddalił kasacje, stwierdzając, że dla przyjęcia pomocnictwa niezbędne jest przekonanie sądu o istnieniu indywidualnie oznaczonej osoby, której działania pomocnik ułatwiał, jednakże brak jest podstaw do twierdzenia, że osoba ta musi być z imienia i nazwiska oznaczona w czynie przypisanym pomocnikowi, ani że jej personalia muszą być znane pomocnikowi. Sąd podkreślił, że polskie prawo karne opiera się na koncepcji samodzielności odpowiedzialności pomocnika, niezależnej od odpowiedzialności sprawcy głównego.

Asystent AI do analizy prawnej

Przeanalizuj tę sprawę w kontekście orzecznictwa, przepisów i doktryny. Uzyskaj pogłębioną analizę, projekt pisma lub odpowiedź na pytanie prawne.

Analiza orzecznictwa Badanie przepisów Odpowiedzi na pytania Drafting pism
Wypróbuj Asystenta AI

Zagadnienia prawne (1)

Odpowiedź sądu

Nie, dla przyjęcia pomocnictwa niezbędne jest przekonanie sądu o istnieniu indywidualnie oznaczonej osoby, której działania pomocnik ułatwiał, jednakże brak jest podstaw do twierdzenia, że osoba ta musi być z imienia i nazwiska oznaczona w czynie przypisanym pomocnikowi, ani że jej personalia muszą być znane pomocnikowi.

Uzasadnienie

Sąd Najwyższy wyjaśnił, że polskie prawo karne opiera się na koncepcji samodzielności odpowiedzialności pomocnika, niezależnej od odpowiedzialności sprawcy głównego. Przepisy nie wymagają imiennego ustalenia sprawcy głównego, a jedynie dowodowego przekonania o jego istnieniu.

Rozstrzygnięcie

Decyzja

oddalenie kasacji

Strona wygrywająca

Skarb Państwa (w reprezentacji Prokuratora)

Strony

NazwaTypRola
Lew R.osoba_fizycznaskazany
Prokurator Generalnyorgan_państwowyskarżący
obrońcy skazanegoinneskarżący

Przepisy (16)

Główne

k.k. art. 18 § § 3

Kodeks karny

Definiuje pomocnictwo jako ułatwienie popełnienia czynu zabronionego innej osobie.

k.k. art. 230

Kodeks karny

Dotyczy przestępstwa płatnej protekcji.

Pomocnicze

k.k. art. 12

Kodeks karny

Dotyczy popełnienia przestępstwa wspólnie.

k.k. art. 4 § § 1

Kodeks karny

Dotyczy stosowania ustawy względniejszej.

k.k. art. 19 § § 1

Kodeks karny

Dotyczy wymiaru kary za pomocnictwo.

k.k. art. 33 § § 1, 2 i 3

Kodeks karny

Dotyczy wymiaru grzywny.

k.p.k. art. 521

Kodeks postępowania karnego

Podstawa wniesienia kasacji przez Prokuratora Generalnego.

k.p.k. art. 519

Kodeks postępowania karnego

Podstawa wniesienia kasacji.

k.p.k. art. 520 § § 1

Kodeks postępowania karnego

Podstawa wniesienia kasacji.

k.p.k. art. 526 § § 1

Kodeks postępowania karnego

Podstawa wniesienia kasacji.

k.p.k. art. 523 § § 1

Kodeks postępowania karnego

Podstawa wniesienia kasacji.

k.p.k. art. 424 § § 1

Kodeks postępowania karnego

Dotyczy obowiązku wyjaśnienia podstawy prawnej wyroku.

k.p.k. art. 455

Kodeks postępowania karnego

Dotyczy zmiany kwalifikacji prawnej czynu przez sąd odwoławczy.

k.p.k. art. 7

Kodeks postępowania karnego

Dotyczy oceny dowodów.

k.p.k. art. 5 § § 2

Kodeks postępowania karnego

Dotyczy zasady in dubio pro reo.

u.o.r.t.

Ustawa z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji

Przepisy dotyczące nabycia udziałów w firmie Polsat, które były przedmiotem zabiegów w sprawie.

Argumenty

Skuteczne argumenty

Dla odpowiedzialności za pomocnictwo nie jest konieczne imienne ustalenie sprawcy głównego. Polskie prawo karne opiera się na koncepcji samodzielności odpowiedzialności pomocnika. Sąd Apelacyjny prawidłowo ustalił stan faktyczny i zastosował prawo.

Odrzucone argumenty

Konieczność imiennego ustalenia sprawcy głównego dla odpowiedzialności za pomocnictwo. Naruszenie prawa materialnego przez błędną interpretację znamion pomocnictwa. Naruszenie prawa procesowego przez niewyjaśnienie podstawy prawnej wyroku.

Godne uwagi sformułowania

O ile dla przyjęcia pomocnictwa niezbędne jest, znajdujące potwierdzenie w materiale dowodowym konkretnej sprawy, przekonanie sądu o tym, że istniała osoba indywidualnie oznaczona, względem działań której podejmowane były przez pomocnika czynności określone w dyspozycji przepisu art. 18 § 3 k.k. (...), o tyle brak jest podstaw zarówno do twierdzenia, że osoba ta musi być z imienia i z nazwiska oznaczona w czynie przypisanym pomocnikowi, jak i do twierdzenia, że personalia tej osoby muszą być znane pomocnikowi. Pomocnik (podżegacz) popełniają swe własne przestępstwo, a ich odpowiedzialność może i powinna być uniezależniona od odpowiedzialności sprawcy(-ów) głównego(-ych).

Skład orzekający

E. Sadzik

przewodniczący

P. Hofmański

członek

S. Zabłocki

sprawozdawca

Informacje dodatkowe

Wartość precedensowa

Siła: Wysoka

Powoływalne dla: "Interpretacja przepisów dotyczących pomocnictwa w polskim prawie karnym, w szczególności w kontekście konieczności ustalenia tożsamości sprawcy głównego."

Ograniczenia: Dotyczy specyfiki polskiego systemu prawa karnego opartego na koncepcji samodzielności odpowiedzialności pomocnika.

Wartość merytoryczna

Ocena: 7/10

Sprawa dotyczy kluczowego zagadnienia w prawie karnym - pomocnictwa i jego związku z tożsamością sprawcy głównego, co jest istotne dla praktyków i teoretyków prawa.

Czy musisz znać złodzieja, żeby być skazanym za pomocnictwo? Sąd Najwyższy wyjaśnia.

Asystent AI dla prawników

Twój asystent do analizy prawnej

Zadaj pytanie prawne, zleć analizę orzecznictwa i przepisów, lub poproś o projekt pisma — AI przeszuka ponad 1,4 mln orzeczeń i aktualne akty prawne.

Analiza orzecznictwa i przepisów
Drafting pism i dokumentów
Odpowiedzi na pytania prawne
Pogłębiona analiza z doktryny

Powiązane tematy

Pełny tekst orzeczenia

Oryginał, niezmieniony
POSTANOWIENIE  Z  DNIA  20  PAŹDZIERNIKA  2005 R.  
II  KK  184/05 
 
O ile dla przyjęcia pomocnictwa niezbędne jest, znajdujące potwier-
dzenie w materiale dowodowym konkretnej sprawy, przekonanie sądu o 
tym, że istniała osoba indywidualnie oznaczona, względem działań której 
podejmowane były przez pomocnika czynności określone w dyspozycji 
przepisu art. 18 § 3 k.k. (oraz dyspozycji przepisu określającego znamiona 
przestępstwa, którego dopuszczał się sprawca), o tyle brak jest podstaw 
zarówno do twierdzenia, że osoba ta musi być z imienia i z nazwiska ozna-
czona w czynie przypisanym pomocnikowi, jak i do twierdzenia, że perso-
nalia tej osoby muszą być znane pomocnikowi. 
 
Przewodniczący: sędzia SN E. Sadzik. 
Sędziowie SN: P. Hofmański, S. Zabłocki (sprawozdawca). 
Prokurator Prokuratury Krajowej: A. Pogorzelski. 
 
Sąd Najwyższy w sprawie Lwa R., skazanego z art. 18 § 3 k.k. w zw. 
z art. 230 k.k. w zw. z art. 12 k.k. i przy zastosowaniu art. 4 § 1 k.k. po roz-
poznaniu w Izbie Karnej na rozprawie, w dniu 20 października 2005 r., ka-
sacji, wniesionych przez obrońców skazanego oraz na podstawie art. 521 
k.p.k., przez Prokuratora Generalnego, od wyroku Sądu Apelacyjnego w 
W. z dnia 10 grudnia 2004 r., zmieniającego wyrok Sądu Okręgowego w 
W. z dnia 26 kwietnia 2004 r., 
 
o d d a l i ł  kasację obrońców skazanego i kasację Prokuratora Generalne-
go (...). 
 

 
2 
 
Z   u z a s a d n i e n i a :  
 
(...) Po rozpoznaniu (...) środków odwoławczych, Sąd Apelacyjny w 
W. wyrokiem z dnia 10 grudnia 2004 r., zmienił zaskarżone orzeczenie Są-
du pierwszej instancji w ten sposób, że oskarżonego Lwa R. „w ramach za-
rzucanego mu czynu” uznał za winnego tego, że „w wykonaniu z góry po-
wziętego zamiaru, w zamiarze, aby inne osoby dokonały czynu zabronio-
nego – występku płatnej protekcji, swoim zachowaniem ułatwił im jego po-
pełnienie w ten sposób, że w dniach 15 i 22 lipca 2002 r. w W. przekazał 
Prezesowi Zarządu „Agora” S.A. Wandzie R. oraz Redaktorowi Naczelne-
mu „Gazety Wyborczej” wydawanej przez „Agora” S.A. Adamowi M. sfor-
mułowaną przez te osoby, powołujące się na swe wpływy w instytucjach 
państwowych, propozycję pośrednictwa przez nie w załatwieniu korzyst-
nych dla „Agory” S.A. zapisów w nowelizowanej ustawie z dnia 29 grudnia 
1992 r. o radiofonii i telewizji umożliwiających tej spółce nabycie udziałów 
w firmie „Polsat” S.A. w zamian za korzyść majątkową w kwocie 17,5 milio-
na dolarów USA na rzecz partii Sojusz Lewicy Demokratycznej, dla prze-
kazania której oskarżony miał udostępnić konto bankowe należącej do nie-
go firmy „H. F.” sp. z o.o.”, tj. popełnienia czynu wyczerpującego dyspozy-
cję art. 18 § 3 k.k. w zw. z art. 230 k.k. w zw. z art. 12 k.k. przy zastosowa-
niu art. 4 § 1 k.k. i skazał go za tak opisany i zakwalifikowany czyn, zaś na 
podstawie art. 19 § 1 k.k. w zw. z art. 230 k.k. wymierzył mu karę 2 lat po-
zbawienia wolności, a na podstawie art. 33 § 1, 2 i 3 k.k. karę 50 stawek 
dziennych grzywny przyjmując wysokość jednej stawki dziennej na kwotę 
2 000 zł. (...) 
Powyższy prawomocny wyrok sądu odwoławczego zaskarżyli w ca-
łości skargą kasacyjną, wniesioną na podstawie art. 519 i 520 § 1 k.p.k., 
obrońcy skazanego Lwa R. Ta skarga kasacyjna przybrała postać dwu 

 
3 
pism procesowych. Jedno z nich, datowane 2 maja 2005 r. (...) koncentruje 
się na zarzutach o charakterze procesowym, drugie zaś, datowane 18 
kwietnia 2005 r., (...) podnosi „nominalnie” zarzut o charakterze material-
noprawnym. 
W tym drugim z pism procesowych obrońców, składających się na 
skargę kasacyjną wniesioną na korzyść skazanego Lwa R., na zasadzie 
art. 526 § 1 k.p.k. w zw. z art. 523 § 1 k.p.k. zarzucili oni wyrokowi sądu 
odwoławczego „rażące naruszenie przepisów prawa materialnego, które 
miało wpływ na treść zaskarżonego rozstrzygnięcia, a mianowicie art. 18 § 
3 k.k. w zw. z art. 230 k.k. – polegające na błędnej interpretacji znamion 
przestępstwa określonego w art. 18 § 3 k.k. w zw. z art. 230 k.k., i w kon-
sekwencji nietrafnym przyjęciu, że znamiona charakteryzujące stronę 
przedmiotową pomocnictwa określają czynność sprawczą jako ułatwienie 
bliżej nieustalonym i niezindywidualizowanym osobom popełnienia czynu 
zabronionego, co sprawia, iż dla odpowiedzialności za pomocnictwo nie 
jest konieczne ustalenie, że czynności ułatwiania skierowane były do kon-
kretnej osoby lub do zindywidualizowanego kręgu osób, podczas gdy pra-
widłowa wykładnia znamion pomocnictwa do płatnej protekcji prowadzi do 
konstatacji, że określają one czynność sprawczą jako ułatwienie konkretnej 
osobie lub grupie zindywidualizowanych osób popełnienia czynu zabronio-
nego, wymagając ustalenia, iż ułatwienie skierowane było do konkretnej 
osoby lub kręgu zindywidualizowanych osób”. 
Wyrok Sądu odwoławczego został także zaskarżony w całości przez 
Prokuratora Generalnego, przy czym podstawą procesową skargi tego 
podmiotu jest art. 521 k.p.k., zaś jej kierunek został oznaczony odmiennie 
niż kasacji wniesionych przez obrońców. Ponieważ ta ostatnia skarga zo-
stała wniesiona na niekorzyść skazanego należy od razu w tym miejscu 
stwierdzić, że Prokurator Generalny wniósł ją przed upływem terminu okre-
ślonego w art. 524 § 3 in fine k.p.k. (...). 

 
4 
(...) Przechodząc do zarzutów sformułowanych w piśmie (...) które 
składa się na „materialnoprawną” część skargi kasacyjnej, wniesionej na 
rzecz tego skazanego, należy na początku poczynić uwagę o charakterze 
bardziej ogólnym. 
Obrona, w kasacji zarzucającej „nominalnie” naruszenie prawa kar-
nego materialnego, wskazuje w istocie zarzuty dwojakiego rodzaju: a to 
uchybienia przepisom prawa materialnego, ale także i naruszenia prawa 
procesowego, i te muszą być rozpoznane w pierwszej kolejności. Zarzut 
naruszenia prawa karnego materialnego możliwy jest bowiem do postawie-
nia dopiero wówczas, gdy strona w kasacji nie zarzuca uchybień przepisom 
procedury karnej (i z tego punktu widzenia spoglądając na tę część kasacji 
jest ona skażona zasadniczą wadą konstrukcyjną) albo aktualizuje się, gdy 
te ostatnie zarzuty, to jest mające charakter procesowy, są bezzasadne. 
Powinność odczytania zarzutów kasacji we wskazanych wyżej dwóch 
płaszczyznach – pomimo tego, że obrona skazanego podnosi w petitum 
tego pisma tylko zarzut naruszenia prawa karnego materialnego – wypływa 
z art. 118 § 1 k.p.k. Zgodnie z tym ostatnim przepisem, znaczenie czynno-
ści procesowej ocenia się według treści złożonego oświadczenia. Dokładna 
lektura tej części skargi wskazuje zaś, że oprócz zarzutu naruszenia art. 18 
§ 3 k.k. w zw. z art. 230 k.k., obrona skazanego Lwa R. stawia orzeczeniu 
sądu odwoławczego także i zarzut naruszenia art. 424 § 1 k.p.k. w zakre-
sie, w jakim Sąd Apelacyjny nie „wyjaśnił podstawy prawnej wyroku” (zob. 
np. stwierdzenia zawarte w uzasadnieniu pisma datowanego 18 kwietnia 
2005 r.). Pomijając już to, że przy tak motywowanym zarzucie należało 
wskazać nie na cały art. 424 § 1 k.p.k., ale jedynie na punkt drugi tego 
przepisu, zauważyć też należy, iż z zupełnie niezrozumiałych przyczyn 
obrona ogranicza taki obowiązek sądu odwoławczego do wypadku „sko-
rzystania przez sąd ad quem z możliwości określonej w art. 455 k.p.k.”. 
Tymczasem bezsporne jest to, że w niniejszej sprawie doszło do zmiany 

 
5 
kwalifikacji prawnej czynu bynajmniej nie przy zastosowaniu art. 455 k.p.k. 
(w tym kontekście ta część kasacji pozostaje zresztą w wyraźnej niespój-
ności z innymi zarzutami zawartymi w tej skardze, upatrującymi błędów są-
du właśnie w zmianie kwalifikacji poprzedzonej zmianą ustaleń faktycznych 
/.../). Wskazać zatem raz jeszcze należy, co zresztą wielokrotnie podkreślał 
już Sąd Najwyższy, że art. 424 k.p.k. jest przepisem, który odnosi się do 
sądu rozpoznającego sprawę w pierwszej instancji, nie zaś do sądu odwo-
ławczego. Wyjątkiem jest sytuacja, w której sąd odwoławczy orzeka w 
sprawie merytorycznie odmiennie od sądu pierwszej instancji, w szczegól-
ności w wyniku dokonania odmiennej oceny dowodów (por. w tej kwestii 
np. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 15 października 2003 r., IV KK 
221/02, LEX nr 82328, z dnia 5 czerwca 2003 r., V KK 313/02, LEX nr 
78840, z dnia 21 listopada 2002 r., IV KKN 423/99, LEX nr 75464, z dnia 
11 października 2002 r., V KKN 251/01, LEX nr 56836, z dnia 1 październi-
ka 2002 r., V KKN 164/01, LEX nr 55541, z dnia 25 września 2002 r., II 
KKN 399/00, LEX nr 56085, a także wcześniejsze orzeczenia Sądu Naj-
wyższego powołane w tych wyrokach). O ile jednak w realiach proceso-
wych niniejszej sprawy to, że przedmiotem zaskarżenia skargą kasacyjną 
jest wyrok sądu odwoławczego, nie zaś orzeczenie sądu a quo, nie stano-
wił nieprzekraczalnej przeszkody w postawieniu także orzeczeniu sądu ad 
quem zarzutu obrazy art. 424 § 1 k.p.k., o tyle po dokładnej analizie treści 
uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego w W. stwierdzić należy, że jest to 
zarzut bezzasadny. Sprowadza się on bowiem do tezy, że sąd ten nie 
ustosunkował się do wielu – według twierdzeń obrońców – wyjątkowo 
spornych w orzecznictwie i doktrynie kwestii związanych z tzw. niespraw-
czymi formami współdziałania, a także nie poświęcił należytej dozy uwagi 
konstrukcji pomocnictwa oraz sposobowi wykładni jego znamion (zob. uza-
sadnienie tej części kasacji), w szczególności co do skutkowego czy też 
bezskutkowego charakteru pomocnictwa. Na tle tak sformułowanego za-

 
6 
rzutu obrońca prezentuje nader obszerne cytaty z licznych pozycji piśmien-
nictwa, poświęconych zagadnieniom współdziałania, w tym przede wszyst-
kim tzw. niesprawczym formom współdziałania, bez odrobiny refleksji nad 
tym, czy akurat rozważania te mogą mieć znaczenie dla rozstrzygnięcia 
sprawy Lwa R. Należy zatem już w tym miejscu wywodu wskazać, że nie 
jest rolą żadnego sądu, a zatem i rolą sądu orzekającego w drugiej instan-
cji w niniejszej sprawie, prowadzenie swoistego dyskursu z każdym poglą-
dem wyrażonym w doktrynie czy literaturze przedmiotu na gruncie przepi-
su, który ma być zastosowany. Tym bardziej nie można oczekiwać, że sądy 
będą wypowiadały się w kwestiach, być może spornych w doktrynie, ale nie 
mających żadnego znaczenia dla rozstrzygnięcia konkretnej sprawy. Z taką 
zaś sytuacją mamy do czynienia w niniejszej sprawie. Aczkolwiek ta część 
uzasadnienia Sądu Apelacyjnego, w której podaje on motywy przyjętej 
kwalifikacji prawnej czynu, nie jest specjalnie obszerna, tym niemniej z całą 
pewnością nie można jej zarzucić takiego stopnia lakoniczności, który 
upoważniałby do stwierdzenia o rażącym naruszeniu prawa. W pisemnych 
motywach wskazano bowiem wszystkie istotne elementy, które stały się 
podstawą przypisania skazanemu Lwu R. przez ten sąd przestępstwa 
określonego w art. 230 k.k. w formie pomocnictwa. 
Z całym naciskiem podkreślić należy, że w niniejszej sprawie nie za-
chodziła konieczność rozważania skutkowego czy bezskutkowego charak-
teru pomocnictwa, którym to rozważaniom obrońca poświęca kilkanaście 
stron swego wywodu. Skoro Sąd odwoławczy przyjął, że z chwilą przeka-
zania – przez skazanego Lwa R. – Wandzie R. i Adamowi M. określonych 
informacji, a zatem z chwilą wypełnienia roli pomocnika, doszło także do 
dokonania przestępstwa płatnej protekcji, to na gruncie każdej ze żmudnie 
rozważanych przez obrońcę koncepcji zachowanie skazanego stanowi 
pomocnictwo do tego przestępstwa. Dla wyjaśnienia dodać należy, że na 
pierwszy rzut oka koncepcja przyjęta przez sąd ad quem może wydawać 

 
7 
się trudna do zaakceptowania, gdyż w jej świetle niejako w jednym mo-
mencie materializuje się dokonanie przestępstwa przez sprawcę(-ów) 
głównego(-ych) i przez pomocnika, co przeczy założeniu, iż pomocnictwo 
musi zostać udzielone przed dokonaniem czynu przez sprawcę głównego, 
albowiem w przeciwnym wypadku trudno mówić o tym, że pomocnik „w 
zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, swoim zachowa-
niem ułatwia jego popełnienie” (verba legis art. 18 § 3 k.k.). Trzeba jednak 
zwrócić uwagę na specyfikę tego rodzaju pomocnictwa, jakie stanowi prze-
kazanie informacji, to jest pomocnictwa, które Sąd Apelacyjny określa jako 
„wystąpienie w roli posłańca”. W tym wypadku z istoty rzeczy działanie po-
mocnika nie będzie „wyprzedzało” czynu sprawcy głównego, ale – pod 
względem temporalnym – stanowiło jego dopełnienie (tego typu sytuacja 
może zachodzić nie tylko w wypadku pomocnictwa w płatnej protekcji, ale 
np. i pomocnictwa przy zniewadze czy też groźbie karalnej, przekazywanej 
„za pośrednictwem” osoby trzeciej). Stwierdzić także wypada, że w tego 
typu okolicznościach należy jeszcze wskazać argumenty przemawiające za 
tym, dlaczego osoby, która w ten sposób współuczestniczy w realizacji 
znamion typu czynu zabronionego, organ procesowy nie uznaje za współ-
sprawcę, ale za pomocnika. Najczęściej będzie to dotyczyło sytuacji, w któ-
rej analizując znamiona strony podmiotowej przestępstwa, osobie przeka-
zującej informację nie można przypisać działania cum animo auctoris, a 
jedynie działanie cum animo socii (zob. w tej kwestii także uwagi związane 
z treścią kasacji Prokuratora Generalnego /.../). Przyjęcie powyższego sta-
nowiska przez Sąd Apelacyjny powodowało także brak konieczności odno-
szenia się do treści przepisu art. 22 § 1 k.k. 
Przechodząc do zawartego w tej części kasacji „rzeczywistego”, a nie 
pozornego i stanowiącego w istocie zarzut o charakterze procesowym, za-
rzutu naruszenia prawa karnego materialnego, skarżący całą swoją uwagę, 
poza niewątpliwie trafnymi – i obejmującymi znów kilkanaście stron – wy-

 
8 
wodami dotyczącymi opisu modelu pomocnictwa (tak w zakresie wskaza-
nia znamion pomocnictwa, w każdym konkretnym przypadku, w dwóch 
przepisach ustawy, a mianowicie w art. 18 § 3 k.k. i w przepisie części 
szczególnej, określenia strony podmiotowej oraz przedmiotowej takiego 
zachowania, jego podmiotu i przedmiotu, itp.), skupia na kwestii ustalenia 
tożsamości sprawcy głównego i na znaczeniu tej okoliczności dla odpowie-
dzialności pomocnika. Na kilkunastu stronach pisma procesowego po wie-
lekroć powielane jest twierdzenie, że brak ustalenia z imienia i nazwiska 
osoby sprawcy głównego stoi na przeszkodzie możliwości przyjęcia po-
mocnictwa (tak jak i drugiej z niesprawczych form współdziałania, a mia-
nowicie podżegania). Skarżący najwyraźniej nie uświadamia sobie tego, że 
stawianie takiej tezy jest równoznaczne z twierdzeniem, iż owe personalia 
sprawcy głównego w każdym konkretnym przypadku należy zaliczyć do 
znamion przedmiotowych pomocnictwa do określonego typu przestępstwa i 
że jest to pogląd wręcz nie do zaakceptowania. Należy wskazać, że w wy-
padku jego przyjęcia, pomyłkę pomocnika co do tych personaliów należa-
łoby traktować jako błąd co do jednego ze znamion typu czynu zarzucane-
go pomocnikowi. Zatem, zgodnie z art. 28 § 1 k.k. należałoby wykluczyć 
umyślność jego czynu, albowiem „nie popełnia umyślnie czynu zabronio-
nego, kto pozostaje w błędzie co do okoliczności stanowiącej jego znamię”. 
Ponieważ zaś dopuszczenie się pomocnictwa możliwe jest jedynie w po-
staci umyślności (brak jest zaś możliwości przypisania pomocnictwa „nieu-
myślnego”), przy błędzie pomocnika co do personaliów sprawcy głównego 
a limine wykluczona byłaby jakakolwiek odpowiedzialność pomocnika, i to 
pomimo tego, że w świadomy sposób, w zamiarze aby inna osoba dopuści-
ła się czynu zabronionego, podjął się jednej z czynności określonych w art. 
18 § 3 k.k. Dla forsowania tezy o konieczności ustalenia personaliów 
sprawcy głównego w przypadku przypisywania odpowiedzialności pomoc-
nikowi, skarżący ucieka się do swoistego zabiegu socjotechnicznego, który 

 
9 
polega na eksponowaniu poglądów niewątpliwie słusznych, ale zaraz po-
tem na ekstrapolacji tych słusznych zapatrywań na wskazaną wyżej tezę 
główną, która już nie znajduje w przepisach prawa uzasadnienia. I tak, o ile 
można, a nawet należy zgodzić się z poglądem, że nie jest możliwe wypeł-
nienie znamion podżegania lub pomocnictwa w przypadku skierowania 
czynności nakłaniania lub ułatwiania „do bliżej nieokreślonego kręgu pod-
miotów, ad incertam personam”, bowiem czynności te powinny być skiero-
wane na „jednostkową, wyraźnie scharakteryzowaną, osobę”, czy też że – 
od innej strony rzecz ujmując – „nie istnieje możliwość takiej wykładni zna-
mion pomocnictwa, iżby obejmowały one zakresem karalności ułatwianie 
popełnienia czynu zabronionego przez nieustalone osoby” (cytaty z uza-
sadnienia skargi kasacyjnej, stanowiące zresztą powtórzenie poglądów 
wypowiadanych w piśmiennictwie), o tyle nie można tak sformułowanych 
zapatrywań utożsamiać z tezą, że dla ustalenia odpowiedzialności określo-
nej osoby za pomocnictwo niezbędne jest wskazanie w tym samym orze-
czeniu, jakie – zindywidualizowane co do imienia i nazwiska – osoby po-
winny ponieść odpowiedzialność za sprawstwo. 
Rozpatrując problem w tym ostatnim aspekcie, a jest to aspekt decy-
dujący dla stwierdzenia, czy Sąd Apelacyjny w W., naruszył, czy też nie 
naruszył, przepisy prawa materialnego, zważyć należy, co następuje. 
Żaden przepis Kodeksu karnego nie formułuje w odniesieniu do po-
mocnictwa (tak zresztą jak i w odniesieniu do drugiej z niesprawczych form, 
tj. do podżegania) i dla możliwości zaistnienia tej formy zjawiskowej czynu 
zabronionego, warunku (obowiązku) ustalenia personaliów sprawcy głów-
nego. Z punktu widzenia treści art. 18 § 3 k.k. tożsamość personaliów 
sprawcy głównego (i jej świadomość po stronie pomocnika, a także ich 
ustalenie ze strony organu prowadzącego postępowanie karne), są irrele-
wantne. Pomocnictwem jest bowiem ułatwienie popełnienia czynu zabro-
nionego (cum dolo directo albo cum dolo eventuali) innej osobie, czyli kon-

 
10
kretnej osobie, ale niekoniecznie zindywidualizowanej w danym postępo-
waniu co do tożsamości z imienia i nazwiska. Podkreślić także trzeba, że 
orzeczenie Sądu Najwyższego, do którego odwołał się Sąd Apelacyjny 
(wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 grudnia 1973 r., III KR 299/73, 
OSNKW 1974, z. 5, poz. 94) co prawda nie wspiera bezpośrednio kon-
strukcji zastosowanej przez sąd ad quem (tj. pomocnictwa do czynu kon-
kretnej(-ch), ale nie oznaczonej(-ch) z imienia i nazwiska osób), ale nie 
formułuje także ani bezpośrednio, ani – wbrew twierdzeniom obrońcy ska-
zanego – pośrednio obowiązku ustalenia w toku procesu personaliów 
sprawcy głównego. Obowiązek taki nie wynika także z innego, przywoły-
wanego na poparcie tak skrajnie formułowanej tezy, innego judykatu, a 
mianowicie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 25 stycznia 2005 r., WK 
23/04, OSNKW 2005, z. 2, poz. 21). Jest zatem nadużyciem argument, że 
zawarte w tym ostatnim wyroku twierdzenie, iż „współdziałający w dokona-
niu przestępstwa musi mieć wyobrażenie konkretnego czynu zabronione-
go, który ma być popełniony przez inne osoby”, jest równoznaczne z twier-
dzeniem o, po pierwsze, obowiązku ustalenia w sposób stanowczy perso-
naliów tych osób przez organ orzekający, a nawet, po drugie, potrzebie 
identyfikacji z imienia i z nazwiska każdej z tych osób przez owego „współ-
działającego”. Charakterystyczne jest zresztą to, że nie tylko przy odwoły-
waniu się do orzecznictwa, ale także i do piśmiennictwa, obrona dokonuje, 
używając sformułowania najdelikatniejszego, zręcznej nadinterpretacji, zaś 
odwołując się do określenia nieco dosadniejszego, wręcz manipulacji. Ob-
owiązek ustalenia w toku procesu z imienia i nazwiska osoby sprawcy 
głównego, jako rzekomy warunek sine qua non przypisania odpowiedzial-
ności pomocnikowi, nie wynika bowiem także z treści powołanego przez 
obronę stanowiska A. Zolla (w: A. Zoll red.: Kodeks karny. Komentarz, Kra-
ków 1999, t. II, s. 772), które nota bene – w okolicznościach niniejszej 
sprawy – wspiera pogląd Sądu Apelacyjnego, nie zaś skarżącego), ani też 

 
11
z wywodów A. Wąska (w: A. Wąsek red.: Kodeks karny. Komentarz, t. I, 
Gdańsk 2005, s. 280). Z powołanego w kasacji orzecznictwa, jak i poglą-
dów piśmiennictwa wynika jedynie to, że sprawca główny musi istnieć w 
rzeczywistości, i to jemu ów pomocnik (pośrednik) ma ułatwiać popełnienie 
przestępstwa. 
Obrona skazanego, próbując wykazać rzekomy obowiązek ustalenia 
tożsamości sprawcy głównego przy przypisywaniu oskarżonemu pomocnic-
twa, ucieka się też do swoistego fortelu. Stwierdza bowiem, że przy po-
mocnictwie do przestępstwa indywidualnego w znamionach tej formy zja-
wiskowej „zawarte są elementy charakteryzujące sprawcę, wskazujące ce-
chy, które musi posiadać bezpośredni wykonawca, któremu pomocnik uła-
twia popełnienie czynu zabronionego” (w tym zakresie skarżący odwołuje 
się stwierdzeń P. Kardasa: Teoretyczne podstawy odpowiedzialności kar-
nej za przestępne współdziałanie, Kraków 2001, s. 586 i n.). Musi zatem – 
wywodzi dalej skarga kasacyjna – istnieć konkretny sprawca, który musi 
być ustalony w toku postępowania. Przeciwny pogląd miałby oznaczać 
możliwość „pociągnięcia do odpowiedzialności za pomocnictwo bez ko-
nieczności wykazywania, że niesprawcze współdziałanie dotyczyło osoby 
posiadającej wymagane przez ustawę cechy”. Następnie obrońca skaza-
nego Lwa R. przenosi założenia czynione na gruncie rozważań dotyczą-
cych pomocnictwa do przestępstwa indywidualnego (którym nie jest prze-
stępstwo płatnej protekcji – co sam autor dostrzega) na grunt rozważań do-
tyczących pomocnictwa do przestępstwa powszechnego. Wywodzi, że od-
mienne traktowanie pomocnictwa do tych rodzajów przestępstw doprowa-
dziłoby do nieznajdującego normatywnego oparcia w Kodeksie karnym roz-
różnienia podstaw odpowiedzialności. Obrońca nie dostrzega jednak, że to 
właśnie z punktu widzenia normatywnego jego założenie wyjściowe nie jest 
trafne. Dla przyjęcia pomocnictwa ekstraneusa do przestępstwa indywidu-
alnego ustawa nie wymaga – po pierwsze – znajomości przez pomocnika 

 
12
tożsamości sprawcy głównego oraz – po drugie – ustalenia personaliów 
takiej osoby w toku postępowania karnego. Jedyną przesłanką, którą for-
mułuje Kodeks karny jest świadomość pomagającego ekstraneusa co do 
szczególnej cechy podmiotu po stronie sprawcy bezpośredniego (i to nie-
zależnie, czy wywodzić konieczność jej występowania z art. 18 § 3 k.k. czy 
z art. 21 k.k.). Innymi słowy, obrońca skazanego utożsamia kwestię świa-
domości pomocnika co do istnienia szczególnej cechy po stronie sprawcy 
bezpośredniego z koniecznością ustalenia jego tożsamości. Natomiast 
elementem normatywnym strony podmiotowej pomocnictwa do przestęp-
stwa indywidualnego jest tylko świadomość owej cechy, co jest teoretycz-
nie możliwe przy braku znajomości personaliów osoby posiadającej tę ce-
chę. Oczywiście jest kwestią faktu (a nie prawa), a więc zagadnieniem z 
zakresu dowodzenia i ustaleń faktycznych, to, czy sprawca bezpośredni 
taką cechę posiadał i czy można to stwierdzić nie ustaliwszy najpierw jego 
tożsamości. Mogą się wszakże zdarzyć i takie sytuacje, że zebrany mate-
riał dowodowy daje podstawy do ustalenia owej szczególnej cechy podmio-
tu, nie pozwalając jednocześnie na ustalenie personaliów intraneusa. W 
takiej sytuacji będziemy mieli także do czynienia z pomocnictwem. Wybieg 
obrońcy polega zatem na tym, że ową świadomość szczególnej cechy po 
stronie sprawcy bezpośredniego (błędnie utożsamianą z koniecznością 
ustalenia jego tożsamości) przenosi na rozważania dotyczące pomocnic-
twa do przestępstwa powszechnego, zapominając, że ustawodawca takie-
go warunku ani w jednym, ani w drugim wypadku nie formułuje. 
Przechodząc do dalszych rozważań tej części kasacji wskazać też 
należy, że obrona zdaje się – nie negując realiów dowodowych niniejszej 
sprawy – poddawać w wątpliwość istnienie po stronie sprawców bezpo-
średnich przestępstwa płatnej protekcji zamiaru popełnienia tego przestęp-
stwa i wątpliwość taką wskazuje jako kolejny z argumentów, który miałby 
przemawiać za koniecznością dokonania ustalenia tożsamości sprawców 

 
13
bezpośrednich. Brak takiego zamiaru oznaczałby, jak skądinąd słusznie 
stwierdza obrońca, że pomocnik mógłby być zarazem podżegaczem, co 
spowodowałoby zbieg przepisów. Odnosząc się do tego fragmentu kasacji 
w pierwszej kolejności wskazać należy, abstrahując od klarownych ustaleń 
faktycznych sądu odwoławczego w tym zakresie, że stanowisko obrońcy, 
zmierzające do wykazania konieczności dokonania ustalenia, czy sprawcy 
bezpośredni mieli zamiar dopuszczenia się płatnej protekcji przed włącze-
niem się Lwa R. do akcji, prowadziłoby do pogorszenia sytuacji tego ska-
zanego. W razie dokonania bowiem ustalenia faktycznego, o którym pisze 
obrońca, musiałoby dojść do zastosowania kumulatywnej kwalifikacji praw-
nej czynu, co niewątpliwie, już w sferze ustaleń faktycznych, prowadzi do 
takiego właśnie pogorszenia. W tym zakresie wywody obrońcy skazanego 
prowadzone są z oczywistym naruszeniem gravamen środka odwoławcze-
go, a zatem są niedopuszczalne procesowo (do zagadnienia, jak ma się 
cała treść tej części skargi kasacyjnej, która datowana jest 18 kwietnia 
2005 r., do instytucji gravamen, przyjdzie jeszcze powrócić w dalszej części 
niniejszego uzasadnienia). Jednak gdyby nawet rozważania prowadzone w 
tym kierunku przez obronę były procesowo dopuszczalne, i tak należałoby 
je uznać za niezasadne, o czym przekonuje uważna lektura wyroku Sądu 
Apelacyjnego. Już w opisie przypisanego Lwu R. czynu Sąd Apelacyjny 
przyjął bowiem, że skazany Lew R. przekazywał już sformułowaną przez 
inne osoby propozycję pośrednictwa w załatwieniu określonych zapisów w 
ustawie nowelizującej ustawę z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i tele-
wizji. To ustalenie znajduje następnie oparcie w pisemnych motywach, za-
równo w zakresie ustaleń faktycznych, oceny dowodów, jak i powołania 
podstawy prawnej. Owa propozycja pośrednictwa w zamian za określoną 
korzyść jest niczym innym jak treścią zamiaru przy przestępstwie płatnej 
protekcji. Sąd Apelacyjny dokonuje zatem, wbrew twierdzeniom obrońców, 

 
14
właśnie stanowczego ustalenia istnienia zamiaru po stronie sprawców bez-
pośrednich. 
Równie niezasadne są rozważania odnoszące się do konstrukcji po-
mocnictwa psychicznego. Ustalony przez Sąd Apelacyjny stan faktyczny, 
jak i treść uzasadnienia zaskarżonego kasacją orzeczenia, w najmniejszym 
stopniu nie wskazują na to, by Sąd odwoławczy właśnie tę konstrukcję po-
mocnictwa przyjął, bądź by w ogóle mogła ona wchodzić w orbitę rozwa-
żań. Zachowanie Lwa R. polegało bowiem na przekazaniu, dostarczeniu 
Wandzie R. i Adamowi M. określonych informacji. Zapis cyfrowy i magne-
tyczny rozmowy Lwa R. z redaktorem naczelnym gazety, odbytej w dniu 22 
lipca 2002 r., jednoznacznie wskazuje na to, że skazany działał w roli po-
słańca, który wiedział jakiego charakteru informację przekazuje, i w jakim 
celu to czyni. Brak jest natomiast przesłanek dowodowych na to, aby pro-
wadzić rozważania pod kątem ewentualnego pomocnictwa psychicznego 
(intelektualnego), to jest tak manifestacyjnego solidaryzowania się z prze-
stępnym zachowaniem sprawcy(-ów), które – co prawda już po podjęciu 
przez niego(-ich) decyzji o popełnieniu czynu – poprzez owo psychiczne 
wsparcie utwierdziło sprawcę(-ów) w podjętej decyzji jego popełnienia. 
Powracając do kwestii gravamen już w szerszym kontekście, tj. ma-
jąc na uwadze całą treść pisma procesowego datowanego 18 kwietnia 
2005 r., stwierdzić należy, że gdy spojrzeć na stan faktyczny, ustalony w 
prawomocnym wyroku, nasuwa się spostrzeżenie, iż generalnie budzi wąt-
pliwości to, czy obrona ma w ogóle gravamen w wykazywaniu, że działanie 
skazanego nie może być na tle tego stanu faktycznego ujmowane jako 
pomocnictwo do przestępstwa płatnej protekcji. Przy ustaleniach płynących 
z dowodu – którego znaczenia i prawdziwości obrona w tej części kasacji, 
jaką stanowi pismo procesowe z dnia 18 kwietnia 2005 r., nie próbuje nie 
tylko w racjonalny, ale w ogóle w jakikolwiek sposób podważyć – to jest z 
zapisu, w systemie cyfrowym i analogowym, rozmowy Adama M. z Lwem 

 
15
R., odbytej w dniu 22 lipca 2002 r., możliwe są bowiem trzy założenia, a to 
że: 
1/ Lew R. powoływał się na „grupę trzymającą władzę” (…) „gwaran-
tującą ustawę”  i (…) „gwarantującą akceptację zakupu” (zob. odczyt na-
grania dowodowego, odtworzony przez biegłych z Instytutu Ekspertyz Są-
dowych) ze świadomością, że taka grupa osób, do wpływów której odwołu-
je się w swej rozmowie z Adamem M., w ogóle nie istnieje albo też, iż – je-
śli nawet grupa taka istniała – nie ma zamiaru nawiązywać z nią po roz-
mowach odbytych z przedstawicielami „Agory” i „Gazety Wyborczej” kon-
taktu w celu zaprezentowania stanowiska tych ostatnich i tym samym po-
średniczenia, już „we własnym imieniu”, z decydentami w kwestii treści za-
pisów antykoncentracyjnych; wówczas należałoby mu przypisać przestęp-
stwo zakwalifikowane z art. 230 k.k. (sprzed nowelizacji) w zb. z art. 13 § 1 
i art. 286 § 1 k.k. oraz art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 1 k.k. (zob. rozwa-
żania dotyczące wzajemnej relacji przestępstwa płatnej protekcji a prze-
stępstwa oszustwa, zawarte w części niniejszego uzasadnienia poświęco-
nej zarzutowi wydania przez sąd a quo orzeczenia pozostającego poza 
granicami skargi uprawnionego oskarżyciela); 
2/ przyjąć należy kierunek wykładni prezentowany w kasacji Prokura-
tora Generalnego, co prowadziłoby do przypisania Lwu R. sprawczej formy 
przestępstwa płatnej protekcji; 
3/ rola Lwa R. ograniczona była do ram, które przyjęte zostały w tre-
ści prawomocnego wyroku (tj. pomocnictwa do przestępstwa płatnej pro-
tekcji). 
Jest rzeczą tak oczywistą, że to ostatnie założenie jest dla skazane-
go Lwa R. najkorzystniejsze, iż brak jest potrzeby szerszej argumentacji tej 
tezy. Zatem próba podważenia kwalifikowania zachowania skazanego jako 
niesprawczej formy przestępstwa płatnej protekcji, który to zabieg obrony – 
gdyby okazał się skuteczny – siłą rzeczy w realiach dowodowych niniejszej 

 
16
sprawy nakazywałby, po ewentualnym uchyleniu wyroku i przekazaniu 
sprawy do ponownego rozpoznania, zakwalifikować czyn skazanego w 
sposób dlań mniej korzystny, musi budzić refleksję co do istnienia grava-
men. Jeśli zatem Sąd Najwyższy uznał, pomimo powyższych zastrzeżeń, 
kasację także i w tym zakresie za dopuszczalną i zajął się wykazaniem jej 
niezasadności od strony merytorycznej, nie zaś od strony czysto formalnej, 
to uczynił tak dlatego, że potraktował pismo procesowe, sygnowane przez 
adwokata P. R., nie jako odrębny środek zaskarżenia, ale jako integralną 
część skargi kasacyjnej wnoszonej na rzecz skazanego Lwa R., a więc ja-
ko wywód ściśle powiązany z zarzutami zawartymi w piśmie procesowym 
datowanym 2 maja 2005 r., a podpisanym przez dwóch pozostałych obroń-
ców skazanego Lwa R., w której to części skargi kasacyjnej podjęto próbę 
podważenia zrębów dowodowych, których przyjęcie musi nieuchronnie 
prowadzić do przyjęcia jednego z trzech – ujętych wyżej w punktach 1-3 – 
ustaleń. 
W związku z formułą czynu przypisanego Lwu R. w części dyspozy-
tywnej wyroku Sądu Apelacyjnego w W. oraz niektórymi stwierdzeniami 
zawartymi w uzasadnieniu tego wyroku warto do zagadnienia konieczności 
(lub jej braku) personalnego oznaczenia osoby sprawcy, której udzielono 
pomocy (lub wobec której zastosowano nakłanianie decydujące o przyjęciu 
odpowiedzialności za podżeganie) podejść także od strony procesowej. 
W części motywacyjnej orzeczenia Sąd Apelacyjny stwierdza kilka-
krotnie, że z jednej strony brak jest podstaw do przyjęcia, iż istnienie „grupy 
trzymającej władzę” było wyłącznie wymyśloną przez oskarżonego „figurą 
retoryczną, w intencji doprowadzenia” spółki >Agora< do niekorzystnego 
rozporządzenia mieniem” (a przypomnieć raz jeszcze wypada, że jest to 
ustalenie czynione na korzyść oskarżonego, albowiem przyjęcie założenia 
przeciwnego musiałoby prowadzić do rozpatrywania odpowiedzialności 
Lwa R. także w aspekcie popełnienia przezeń przestępstwa kwalifikowane-

 
17
go z art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k., a więc zagrożonego sankcją 
niepomiernie surowszą, w szczególności w dacie popełnienia czynu, a więc 
przed nowelą z dnia 13 czerwca 2003 r., dotyczącą m.in. ustawowych gra-
nic sankcji za przestępstwo płatnej protekcji). Z drugiej zaś strony postę-
powanie dowodowe przeprowadzone w niniejszej sprawie nie pozwoliło na 
jednoznaczne ustalenie, kto personalnie był w składzie grupy „wysyłającej” 
oskarżonego. Padają wprawdzie w uzasadnieniu w tym właśnie kontekście 
personalia, w tym także wymieniane przez samego Lwa R. w nagraniu po-
czynionym przez Adama M., jak i podawane przez świadków Wandę R. i 
Adama M., odtwarzających rozmowy prowadzone z nimi przez skazanego 
Lwa R., które jednakże – na skutek postawy prezentowanej przez Lwa R. 
już w procesowej fazie postępowania – nie mogły być zweryfikowane z do-
statecznym stopniem pewności co do tego, czy w grupie, której wysłanni-
kiem był Lew R., znajdowały się właśnie te osoby, a w szczególności, czy 
można takie ustalenie – bez marginesu błędu – poczynić co do wszystkich 
z nich. Jest to więc sytuacja modelowo odpowiadająca tej, w której Lew R. 
co prawda także i przed sądem lub prokuratorem potwierdziłby istnienie 
osób tworzących „grupę trzymającą władzę”, tyle tylko, że odmówiłby po-
dania składu personalnego owej grupy albo też oświadczył, że nie jest stu-
procentowo pewien, które z pierwotnie wymienianych osób w skład tej gru-
py wchodziły, które zaś nie. Procesową konsekwencją takich ustaleń mu-
siałoby być przyjęcie, że sama grupa, składająca się ze ściśle oznaczonych 
osób, istniała, zaś sąd nie jest w stanie z wymaganym w procesie karnym 
stopniem pewności ustalić jej składu. Jest to zatem, zdaniem Sądu Naj-
wyższego, modelowa sytuacja, w której dopuszczalne jest poczynienie w 
procesie karnym tzw. ustaleń alternatywnych (niesporne jest, że oskarżony 
udzielił pomocy lub dopuścił się podżegania wobec X lub Y lub Z, etc., 
ewentualnie wobec wszystkich tych osób, ale nie sposób wykluczyć, że tyl-
ko wobec niektórych z nich), co do okoliczności czynu popełnionego przez 

 
18
oskarżonego, brak jest zaś podstaw do zastosowana właśnie wobec po-
mocnika (podżegacza) reguły in dubio pro reo (zob. szerzej P. Hofmański, 
K. Zgryzek: W kwestii ustaleń alternatywnych w procesie karnym, PiP 
1985, nr 7-8, s. 145 oraz podaną tam literaturę przedmiotu). Co więcej, w 
sytuacji takiej, gdyby nawet oskarżyciel skierował akt oskarżenia wobec 
tych osób (lub wobec niektórych z nich) modelowo dopuszczalna byłaby 
sytuacja, w której wszystkie te osoby zostałyby uniewinnione (wobec pra-
widłowej aplikacji wobec nich dyrektywy określonej w art. 5 § 2 k.p.k.), zaś 
pomocnik (podżegacz) zostałby skazany, właśnie przy przyjęciu zasady 
ustalenia alternatywnego, że aczkolwiek nie można z wystarczającym 
stopniem pewności ustalić, której (którym) z tych osób udzielił pomocy, tym 
niemniej pewne jest, iż dotyczy to jednej z tych osób, tworzących ściśle 
oznaczony krąg. Tak też należy, uwzględniając nie tylko samą część dys-
pozytywną wyroku Sądu Apelacyjnego, ale także i poświęcone temu za-
gadnieniu obszerne partie uzasadnienia tego wyroku – zdaniem sądu ka-
sacyjnego – rozumieć zawarte w czynie przypisanym Lwu R. stwierdzenie, 
że zostaje on uznany za winnego tego, iż w wykonaniu z góry powziętego 
zamiaru i w zamiarze, aby „inne osoby” dokonały czynu zabronionego – 
występku płatnej protekcji, swoim zachowaniem ułatwił „im” jego popełnie-
nie. W wyeksponowanych określeniach „inne osoby” i „im” zawarte jest 
właśnie ustalenie alternatywne co do składu „grupy trzymającej władzę”, 
wyrażające się w – znajdującym dowodowe umocowanie – przekonaniu 
sądu, że taka grupa ściśle oznaczonych osób z pewnością istniała, zaś 
brak jest jedynie wystarczającego dowodowego udokumentowania jej skła-
du. 
Nadto należy zwrócić uwagę i na to, że niejako zmusiła organy są-
dowe do poczynienia ustaleń alternatywnych postawa organów ścigania, w 
tym i prokuratury. Pomimo istnienia już na etapie postępowania przygoto-
wawczego wątków dowodowych, które wręcz skłaniały do zainteresowania 

 
19
się nimi w aspekcie możliwości ustalenia w sposób pewny osób odpowie-
dzialnych za nieprawidłowości, noszące znamiona czynów przestępnych, 
przy prowadzeniu prac legislacyjnych nad nowelizacją ustawy o radiofonii i 
telewizji, a zatem być może i ustalenia właśnie osób, które stanowiły swoi-
stych „mocodawców” Lwa R., wątki te zostały w pierwotnym śledztwie za-
niedbane. Dopiero po latach ich podjęcie, ale w odrębnym postępowaniu, 
zaowocowało wniesieniem aktu oskarżenia przeciwko osobom z kręgów 
kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji 
oraz Ministerstwa Kultury. Sąd prowadzący postępowanie przeciwko Lwu 
R., przy zyskaniu na podstawie ujawnionego materiału dowodowego od-
powiedniego stopnia pewności co do samego faktu istnienia „grupy trzyma-
jącej władzę”, w imieniu której skazany przekazywał występną propozycję 
przedstawicielom „Agory” oraz „Gazety Wyborczej”, ani nie miał obowiązku, 
ani też możliwości, prowadzenia swoistego „sądowego śledztwa”, zmierza-
jącego do sprecyzowania z imion i nazwisk składu personalnego tej grupy. 
Co więcej, sui generis przesądzenie w procesie Lwa R., w czynie przypisa-
nym pomocnikowi, odpowiedzialności za sprawstwo przestępstwa płatnej 
protekcji ściśle oznaczonych osób, przeciwko którym nie został wystoso-
wany przez oskarżyciela akt oskarżenia, mogłoby naruszać ustaloną linię 
orzecznictwa Sądu Najwyższego, zgodnie z którą nie można w opisie czy-
nu wymienić jako współsprawcy (a wymienienie sprawcy obok osoby, której 
przypisywana jest tzw. niesprawcza postać popełnienia czynu jest także 
stwierdzeniem współsprawstwa) osoby, która nie jest oskarżona (zob. np. 
uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 10 lipca 1987 r., VI KZP 10/87, OSNKW 
1987, z. 11-12, poz. 102, z glosami A. Wąska, OSPiKA 1988, nr 10, s. 481 
oraz T. Gardockiej, PiP 1989, nr 2, s. 143). Przypisanie – w części dyspo-
zytywnej wyroku skazującego – przestępstwa osobie nie oskarżonej o jego 
popełnienie naruszałoby bowiem zasady skargowości, domniemania nie-
winności i prawa do obrony (por. też wyrok SN z dnia 11 lutego 1991 r., V 

 
20
KRN 386/90, OSNKW 1991, z. 7-9, poz. 52 z glosą E. Skrętowicza, OSP 
1992, nr 6, s. 296). Wskazanie takich osób z imienia i nazwiska – przy bra-
ku sformułowania przeciwko nim zarzutów w akcie oskarżenia – nie w czę-
ści dyspozytywnej wyroku, ale w jego części motywacyjnej, co prawda nie 
naruszałoby w sposób bezpośredni wymienionych wyżej zasad, ale także 
stanowiłoby swoistą formę stygmatyzacji, połączoną z brakiem sposobno-
ści stworzenia tym osobom możliwości obrony. 
Z punktu widzenia oceny stanu świadomości Lwa R. wskazać przy 
tym na koniec należy na to, że – przyjmując założenie dlań najkorzystniej-
sze, czyli to, iż nie znał on pełnego składu „grupy trzymającej władzę” – nie 
mógł on nie wiedzieć, że osoby, którym udzielał pomocy, powołują się na 
swoje wpływy w instytucji państwowej (tak jak wymaga tego zespół zna-
mion przestępstwa stypizowanego w art. 230 k.k.), albowiem jedynie wpływ 
w tego typu instytucji pozwala na przekazywanie przesłania o możliwości 
sterowania procesem legislacyjnym. Ten ostatni przebiega bowiem od fazy 
inicjatywy ustawodawczej, po fazę decyzyjną, tj. uchwalanie ustawy, w in-
stytucjach państwowych. 
Wspomnieć wreszcie wypada, że jedynym niezbyt zręcznie sformu-
łowanym fragmentem części motywacyjnej wyroku Sądu Apelacyjnego, po-
święconym kwalifikacji prawnej czynu skazanego Lwa R., jest passus znaj-
dujący się (...) w uzasadnieniu, w którym wypowiedziany został następują-
cy pogląd: „o ile (…) postępowanie dowodowe przeprowadzone w niniej-
szej sprawie nie pozwoliło na jednoznaczne ustalenie, kto personalnie był 
w składzie grupy «wysyłającej» oskarżonego, o tyle z pewnością nie ze-
zwalało na wykluczenie istnienia owej grupy”. Gdyby z tego zdania miało 
wynikać, że fakt istnienia grupy został przyjęty a priori, a dopiero prowa-
dzone następnie postępowanie dowodowe miało prowadzić do – odwołując 
się do słów uzasadnienia – ewentualnego „wykluczenia” takiej wersji, to 
byłby to sposób rozumowania nie zasługujący na akceptację. Co więcej, 

 
21
taki sposób rozumowania stawiałby, w istocie, pod znakiem zapytania sam 
fakt istnienia „grupy trzymającej władzę”, a zatem i zasadność przyjęcia 
kwalifikacji prawnej czynu Lwa R. jako pomocnictwa do czynu(-ów) osób 
oznaczonych składających się na ową grupę. Należy jednak wypowiedź tę 
traktować jako niefortunnie sformułowaną przez Sąd Apelacyjny myśl, że 
stosowanie – właśnie wobec skazanego Lwa R. – zasady in dubio pro reo 
„z pewnością nie zezwalało na wykluczenie istnienia owej grupy”, bowiem 
każde inne ustalenie stawiałoby kwestię jego odpowiedzialności w płasz-
czyźnie mniej dlań korzystnej (zob. przedstawione już wyżej rozważania 
dotyczące wątpliwości co do istnienia gravamen przy wnoszeniu środka 
zaskarżenia o takiej treści, jaka zawarta została w piśmie procesowym z 
dnia 18 kwietnia 2005 r., gdyby traktować to pismo jako samodzielny śro-
dek zaskarżenia, nie połączony integralnie z pismem z dnia 2 maja 2005 
r.). Takie rozumienie tego fragmentu znajduje potwierdzenie w pozostałych 
wywodach uzasadnienia, z których wynika, że Sąd Apelacyjny jako fakt 
pewny ustala istnienie „grupy trzymającej władzę”, między innymi na pod-
stawie dowodów o tak obiektywnym charakterze, jak nagranie w systemie 
cyfrowym i analogowym rozmowy Lwa R. z Adamem M., nie zaś, że sąd 
ten szukał tylko dowodów na wykluczenie istnienia tej grupy. 
Podsumowując tę partię rozważań należy raz jeszcze podkreślić, że 
pomocnictwem jest ułatwienie popełnienia czynu zabronionego (cum dolo 
directo albo cum dolo eventuali) innej osobie, czyli konkretnej osobie, ale 
niekoniecznie zindywidualizowanej w danym postępowaniu co do tożsa-
mości, a jeśli nawet jej tożsamość zostanie ustalona, niekoniecznie objętej 
aktem oskarżenia. O ile dla przyjęcia pomocnictwa niezbędne jest, znajdu-
jące potwierdzenie w materiale dowodowym konkretnej sprawy, przekona-
nie sądu o tym, że istniała(-y) osoba(-y) indywidualnie oznaczona(-e), 
względem działań której(-ych) podejmowane były przez pomocnika czyn-
ności określone w dyspozycji przepisu art. 18 § 3 k.k. (oraz dyspozycji 

 
22
przepisu określającego znamiona przestępstwa, którego dopuszczał się 
sprawca), o tyle brak jest podstaw zarówno do twierdzenia, że osoba(-y) te 
muszą być z imienia i z nazwiska oznaczone w czynie przypisanym po-
mocnikowi, jak i do twierdzenia, iż personalia tych osób muszą być znane 
pomocnikowi. Jeden z najwybitniejszych teoretyków przestępnego współ-
działania stwierdza (zob. A. Wąsek red.: Kodeks karny. Komentarz, t. I, 
Gdańsk 2005, s. 280): „Podżeganie odnosić się może do dwóch lub więcej 
osób; warunkiem jest tu jednak, aby były to osoby oznaczone. Nie muszą 
być przy tym one osobiście znane podżegaczowi”. Tego typu twierdzenie w 
pełni odnieść należy także i do pomocnictwa. Przy sposobie rozumowania 
prezentowanym w skardze kasacyjnej wniesionej na rzecz Lwa R., przy 
niebudzącym wątpliwości przyznaniu się podżegacza (pomocnika) do po-
pełnienia czynu w wypadku, gdy nie zna on personaliów osób, które nakło-
nił do czynu (którym udzielił pomocy), i gdy brak jest możliwości ustalenia 
tych personaliów w oparciu o inne źródła dowodowe, brak byłoby możliwo-
ści przyjęcia jego odpowiedzialności nawet w wypadku, gdy popełnienie 
czynu tak przez podżegacza (pomocnika), jak i przez sprawcę(-ów) głów-
nego(-ych) byłoby niewątpliwe (np. materialne dowody włamania i zaboru 
rzeczy ruchomych przy przestępstwie określonym w art. 279 § 1 k.k. i od-
powiedzialności pomocnika z art. 18 § 3 k.k. w zw. z art. 279 § 1 k.k.). Nie 
ma potrzeby prowadzenia szerszego wywodu, że jest to pogląd nie tylko 
niesłuszny, ale wręcz irracjonalny. Równie bezzasadny byłby pogląd o 
niemożliwości przypisania odpowiedzialności pomocnikowi (podżegaczo-
wi), gdy co prawda przyznaje się on do popełnienia czynu i opisuje okolicz-
ności jego popełnienia, tyle tylko, że odmawia ujawnienia osoby(-ób) po-
dejmującej(-ych) bezpośrednie czynności wykonawcze, a zatem brak jest 
możliwości przypisania odpowiedzialności sprawcy(-om) głównemu(-ym). 
Podobnie należy ocenić układ procesowy, w którym co prawda pomocnik 
(podżegacz) nie tylko nie chce ujawnić personaliów sprawcy(-ów), ale i 

 
23
sam nie przyznaje się do popełnienia czynu, tyle tylko, że inne dowody, 
którym sąd – z zachowaniem reguł określonych w art. 7 k.p.k. – daje wiarę 
prowadzą do wniosku, iż pomocnik (podżegacz) dopuścił się przestępstwa, 
i że jego działanie miało charakter ułatwiający popełnienie czynu zabronio-
nego przez inne osoby. Takim dowodem w niniejszej sprawie jest przede 
wszystkim zapis cyfrowy i analogowy rozmowy Lwa R. i Adama M., odbytej 
w dniu 22 lipca 2002 r., na podstawie którego ustalić można, w oparciu o 
słowa wypowiadane przez samego Lwa R., nie tylko jego rolę, ale także i 
fakt, że działał on w imieniu konkretnych osób, które znał, ale których per-
sonaliów nie chciał w otwarty sposób ujawnić nawet przed Adamem M. 
Przyjęcie konstrukcji proponowanej w części „materialnoprawnej” ka-
sacji wniesionej na rzecz Lwa R. byłoby możliwe jedynie w systemie, który 
traktuje odpowiedzialność pomocnika (podżegacza) jako formę udziału w 
przestępstwie popełnianym przez sprawcę(-ów) głównego(-ch), a więc 
uznaje akcesoryjność odpowiedzialności pomocnika (podżegacza). W ta-
kim systemie brak możliwości skazania sprawcy(-ów) głównego(-ych) istot-
nie prowadzi do braku możliwości przypisania odpowiedzialności i pomoc-
nikowi (podżegaczowi). W systemie polskiego prawa karnego od ponad 70 
lat regulację prawną pomocnictwa (podżegania) oparto na tzw. makarewi-
czowskiej koncepcji, w świetle której obie wyżej wymienione niesprawcze 
postaci stanowią samodzielne formy popełnienia przestępstwa, a nie formy 
uczestnictwa w przestępstwie sprawcy(-ów) głównego(-ych). Pomocnik 
(podżegacz) popełniają swe własne przestępstwo, a ich odpowiedzialność 
może i powinna być uniezależniona od odpowiedzialności sprawcy(-ów) 
głownego(-ych). 
Zatem „oznaczoność” sprawcy(-ów) głównego(-ych) należy rozumieć 
nie jako obowiązek personalnej identyfikacji – w procesie prowadzonym 
przeciwko pomocnikowi lub podżegaczowi – osoby(-ób), której(-ym) pomoc 
została przez pomocnika udzielona /lub wobec której(-ych) wzbudzony zo-

 
24
stał przez podżegacza zamiar przestępny/, ale jako dowodowe przekona-
nie, że osoba(-y) taka(-ie), to jest indywidualnie oznaczona(-e), istniała(-y), 
a zatem np. nakłanianie do popełnienia przestępstwa nie było skierowane 
ad incertam personam, do „tłumu”, co nakazywałoby przyjęcie odpowie-
dzialności nie za podżeganie, ale za nawoływanie do popełnienia występku 
lub zbrodni – art. 255 § 1 i 2 k.k. 
Warto już w tym miejscu rozważań zasygnalizować (a do zagadnie-
nia tego wypadnie powrócić w nieco bardziej rozbudowanej formie przy 
ustosunkowywaniu się do kasacji Prokuratora Generalnego), że z przyczyn 
procesowych zasadność zastosowania takiej właśnie konstrukcji material-
noprawnej, jaką przyjął Sąd Apelacyjny w W. w zaskarżonym wyroku, wy-
stępuje już wówczas, gdy organ procesowy (w tym wypadku właśnie wyżej 
wymieniony Sąd) ukształtuje – z zastosowaniem reguł określonych w art. 7 
k.p.k., tj. w oparciu o przeprowadzone w sprawie dowody – swe przekona-
nie o istnieniu sprawcy(-ów) głównego(-ych), nie zaś wyłącznie w sytuacji, 
którą można byłoby określić jako niezbitą pewność co do istnienia takiego(-
ich) sprawcy(-ów). 
Z wszystkich omówionych powodów ta część kasacji, która zawarta 
została w piśmie procesowym datowanym 18 kwietnia 2005 r., jest nieza-
sadna (...).

Potrzebujesz pomocy prawnej?

Asystent AI przeanalizuje Twoje pytanie w oparciu o orzecznictwo, przepisy i doktrynę — jak rozmowa z ekspertem.

Zadaj pytanie Asystentowi AI