II AKA 49/21
Podsumowanie
Przejdź do pełnego tekstuSąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał w mocy wyrok Sądu Okręgowego, oddalając apelacje prokuratora i obrońców oskarżonych w sprawie o porwanie dla okupu i wymuszenie rozbójnicze.
Sąd Apelacyjny w Gdańsku rozpoznał apelacje prokuratora i obrońców w sprawie oskarżonych o czyny z art. 252 § 2 k.k. w zb. z art. 13 § 1 k.k. w zb. z art. 282 k.k. oraz inne. Sąd Okręgowy we Włocławku uznał oskarżonych za winnych i wymierzył im kary pozbawienia wolności. Prokurator domagał się zaostrzenia kar, a obrońcy kwestionowali ustalenia faktyczne i prawne. Sąd Apelacyjny utrzymał zaskarżony wyrok w mocy, uznając apelacje za niezasadne.
Sąd Apelacyjny w Gdańsku rozpoznał sprawę z apelacji prokuratora oraz obrońców oskarżonych P. G., A. P. i T. M., którzy zostali skazani przez Sąd Okręgowy we Włocławku za czyny związane z porwaniem dla okupu, wymuszeniem rozbójniczym oraz posiadaniem broni. Prokurator domagał się zaostrzenia kar, zarzucając rażącą niewspółmierność orzeczonych kar i błędy w ustaleniach faktycznych. Obrońcy kwestionowali ustalenia faktyczne dotyczące pozbawienia wolności pokrzywdzonego M. O., kwalifikację prawną czynu jako wzięcia zakładnika oraz cel działania oskarżonych (wymuszenie zwrotu wierzytelności vs. korzyść majątkową). Sąd Apelacyjny po szczegółowej analizie materiału dowodowego uznał apelacje za niezasadne w całości. Utrzymał w mocy zaskarżony wyrok, zasądził koszty postępowania odwoławczego i wymierzył opłaty za drugą instancję.
Asystent AI do analizy prawnej
Przeanalizuj tę sprawę w kontekście orzecznictwa, przepisów i doktryny. Uzyskaj pogłębioną analizę, projekt pisma lub odpowiedź na pytanie prawne.
Zagadnienia prawne (3)
Odpowiedź sądu
Tak, pokrzywdzony M. O. został pozbawiony wolności przez oskarżonych w celu zmuszenia go oraz jego rodziców do ustalenia miejsca pobytu S. K. i umożliwienia nawiązania z nim kontaktu, a także do doprowadzenia pokrzywdzonych do przekazania P. G. kwoty 800.000 zł.
Uzasadnienie
Sąd Apelacyjny szczegółowo analizował całokształt działań oskarżonych wobec pokrzywdzonego, w tym groźby, przemoc fizyczną, obezwładnienie i przetrzymywanie wbrew woli. Podkreślono, że mimo możliwości kontaktu telefonicznego i chwilowego pozostawania bez nadzoru, pokrzywdzony odczuwał realne zagrożenie i obawiał się samodzielnych działań, co uzasadniało przyjęcie pozbawienia wolności.
Rozstrzygnięcie
Decyzja
Utrzymanie w mocy zaskarżonego wyroku
Strony
| Nazwa | Typ | Rola |
|---|---|---|
| P. G. | osoba_fizyczna | oskarżony |
| T. M. | osoba_fizyczna | oskarżony |
| A. P. | osoba_fizyczna | oskarżony |
| Prokurator Prokuratury Regionalnej w G. | organ_państwowy | prokurator |
| M. O. | osoba_fizyczna | oskarżyciel posiłkowy |
Przepisy (27)
Główne
k.k. art. 189 § 3
Kodeks karny
k.k. art. 191 § 2
Kodeks karny
k.k. art. 158 § 1
Kodeks karny
k.k. art. 11 § 2
Kodeks karny
k.k. art. 12 § 1
Kodeks karny
k.k. art. 263 § 2
Kodeks karny
k.k. art. 73a § 2
Kodeks karny
k.k. art. 252 § 2
Kodeks karny
k.k. art. 13 § 1
Kodeks karny
k.k. art. 282
Kodeks karny
k.k. art. 157 § 1
Kodeks karny
Dz. U. z 2019 r., poz. 660 art. 31 § 5
Ustawa o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw
Dz. U. z 2019 r., poz. 660 art. 31 § 2
Ustawa o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw
Pomocnicze
k.k. art. 60 § 2
Kodeks karny
k.k. art. 60 § 6
Kodeks karny
k.k. art. 46 § 2
Kodeks karny
k.k. art. 85 § 1
Kodeks karny
k.k. art. 86 § 1
Kodeks karny
k.p.k. art. 636 § 2
Kodeks postępowania karnego
k.p.k. art. 633
Kodeks postępowania karnego
k.p.k. art. 627
Kodeks postępowania karnego
Dz. U. z 1983 r. Nr 49, poz. 223 z późn. zm. art. 2 § 1
Ustawa z dnia 23 czerwca 1973 r. o opłatach w sprawach karnych
Dz. U. z 1983 r. Nr 49, poz. 223 z późn. zm. art. 6
Ustawa z dnia 23 czerwca 1973 r. o opłatach w sprawach karnych
Dz. U. z 1983 r. Nr 49, poz. 223 z późn. zm. art. 8
Ustawa z dnia 23 czerwca 1973 r. o opłatach w sprawach karnych
k.c. art. 58 § 1
Kodeks cywilny
k.c. art. 58 § 2
Kodeks cywilny
k.c. art. 353 § 1
Kodeks cywilny
Argumenty
Skuteczne argumenty
Sąd Apelacyjny podzielił ocenę materiału dowodowego dokonaną przez Sąd Okręgowy, uznając, że pokrzywdzony M. O. był pozbawiony wolności i stanowił zakładnika. Sąd Apelacyjny uznał, że działania oskarżonych zmierzały do wymuszenia korzyści majątkowej, a nie zwrotu wierzytelności. Sąd Apelacyjny uznał, że T. M. miał świadomość celu działań oskarżonych i ponosi odpowiedzialność jako współsprawca.
Odrzucone argumenty
Argumenty obrońców kwestionujące pozbawienie wolności pokrzywdzonego. Argumenty obrońców dotyczące kwalifikacji prawnej czynu jako wymuszenia zwrotu wierzytelności. Argumenty obrońców dotyczące braku świadomości T. M. co do celu działań.
Godne uwagi sformułowania
„dosłownie zamarłem” „to nie przelewki” „M. nie puszczą” „ M. jest gwarantem, musi zostać” „nie zadzwoniłem, bo się bałem” „nie przychodziło mi na myśl, aby uciec, bo mówiono mi wcześniej, żebym nie uciekał, oni mieli broń, A. przecież wszystko wiedział o mojej rodzinie.” „nie oddam, bo nie mam, i co pójdę pod most mieszkać?” „nic się pokrzywdzonemu nie stanie, jeżeli dacie namiary na S. albo namiary do córki” „ma pani te pieniądze spod ziemi wygrzebać, niech pani nas zrozumie, że to są ciężko zapracowane pieniądze” „teraz ty oddasz te pieniądze” „jeżeli tak, to weźmiemy dowód i przepiszesz na mnie swoją działkę, a potem jak odda kasę, to ci ją odpiszę.”
Skład orzekający
Sławomir Steinborn
przewodniczący-sprawozdawca
Dorota Rostankowska
członek
Marta Urbańska
członek
Informacje dodatkowe
Wartość precedensowa
Siła: Wysoka
Powoływalne dla: "Interpretacja znamion przestępstwa wzięcia zakładnika (art. 252 k.k.) i wymuszenia rozbójniczego (art. 282 k.k.), w szczególności w kontekście oceny pozbawienia wolności, presji psychicznej, groźby oraz celu działania sprawców (wymuszenie korzyści majątkowej vs. zwrot wierzytelności)."
Ograniczenia: Orzeczenie dotyczy specyficznego stanu faktycznego, jednak jego analiza prawna może być pomocna w podobnych sprawach.
Wartość merytoryczna
Ocena: 8/10
Sprawa dotyczy porwania dla okupu i wymuszenia, z elementami przemocy i groźby, co czyni ją dramatyczną i intrygującą. Analiza prawna pozbawienia wolności i wymuszenia jest złożona i stanowi cenne studium przypadku.
“Porwanie dla okupu: Sąd Apelacyjny potwierdza surowe kary za wzięcie zakładnika i wymuszenie rozbójnicze.”
Twój asystent do analizy prawnej
Zadaj pytanie prawne, zleć analizę orzecznictwa i przepisów, lub poproś o projekt pisma — AI przeszuka ponad 1,4 mln orzeczeń i aktualne akty prawne.
Powiązane tematy
Pełny tekst orzeczenia
Oryginał, niezmienionySygn. akt II AKa 49/21 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 15 lipca 2021 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku II Wydział Karny w składzie: Przewodniczący: sędzia SA Sławomir Steinborn (spr.) Sędziowie: SA Dorota Rostankowska SA Marta Urbańska Protokolant: starszy sekretarz sądowy Joanna Tomaszewska przy udziale Prokuratora Prokuratury Regionalnej w G. M. M. po rozpoznaniu w dniach 16 czerwca 2021r. i 15 lipca 2021 r. sprawy P. G. , s. J. , ur. (...) w B. oskarżonego o czyny z art. 189 § 3 k.k. w zb. z art. 191 § 2 k.k. w zw. z art. 158 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. i art. 12 § 1 k.k. ; art. 263 § 2 k.k. ; art. 73a § 2 k.k.s. T. M. , s. A. , ur. (...) w R. oskarżonego o czyny z art. 189 § 3 k.k. w zb. z art. 191 § 2 k.k. w zw. z art. 158 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. i art. 12 § 1 k.k. ; art. 263 § 2 k.k. A. P. , s. J. (1) , ur. (...) w R. oskarżonego o czyny z art. 189 § 3 k.k. w zb. z art. 191 § 2 k.k. w zw. z art. 158 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. i art. 12 § 1 k.k. ; art. 263 § 2 k.k. na skutek apelacji wniesionych przez prokuratora i obrońców oskarżonych od wyroku Sądu Okręgowego we Włocławku z dnia 15 października 2020 r., sygn. akt II K 54/19 I. utrzymuje w mocy zaskarżony wyrok; II. na podstawie art. 636 § 2 k.p.k. w zw. z art. 633 k.p.k. w zw. z art. 627 k.p.k. zasądza od oskarżonych P. G. , A. P. i T. M. w częściach równych na rzecz oskarżyciela posiłkowego M. O. kwotę 1.200 (tysiąc dwieście) złotych tytułem zwrotu kosztów ustanowienia pełnomocnika w postępowaniu odwoławczym; III. na podstawie art. 2 ust. 1 pkt 5 i 6, art. 6 oraz art. 8 ustawy z dnia 23 czerwca 1973 r. o opłatach w sprawach karnych (tekst jedn. Dz.U. z 1983 r. Nr 49, poz. 223 z późn. zm.) wymierza oskarżonym P. G. i A. P. kwoty po 600 (sześćset) złotych, a oskarżonemu T. M. kwotę 400 (czterystu) złotych – tytułem opłaty za drugą instancję, zaś na podstawie art. 636 § 2 k.p.k. w zw. z art. 633 k.p.k. obciąża każdego z oskarżonych połową wydatków poniesionych przez Skarb Państwa w postępowaniu odwoławczym związanych odpowiednio ze sprawą danego oskarżonego, a w pozostałej części wydatkami obciąża Skarb Państwa. UZASADNIENIE Sąd Okręgowy we Włocławku wyrokiem z dnia 15 października 2020 r. w sprawie II K 54/19: 1) uznał oskarżonych P. G. , A. P. i T. M. za winnych przestępstwa zakwalifikowanego w odniesieniu do P. G. i A. P. z art. 252 § 2 k.k. w zw. z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 282 k.k. w zw. z art. 157 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. , za które wymierzył P. G. karę 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności, a A. P. karę 5 lat pozbawienia wolności, zaś w odniesieniu do T. M. z art. 252 § 2 k.k. w zw. z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 282 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. , za który przy zastosowaniu art. 60 § 2 i § 6 pkt 2 k.k. wymierzył karę 2 lat pozbawienia wolności, 2) na podstawie art. 46 § 2 k.k. orzekł wobec oskarżonych obowiązek uiszczenia nawiązek na rzecz M. O. , 3) uznał oskarżonego P. G. za winnego przestępstwa zakwalifikowanego z art. 263 § 2 k.k. , za które wymierzył karę roku i 3 miesięcy pozbawienia wolności, 4) uznał oskarżonego P. G. za winnego przestępstwa zakwalifikowanego z art. 31 ust. 5 w zw. z art. 31 ust. 2 ustawy z dnia 25 sierpnia 2006 r. o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw (Dz. U. z 2019 r., poz. 660), za które wymierzył karę 30.000 zł grzywny, 5) uniewinnił oskarżonego T. M. od popełnienia zarzucanego mu czynu z art. 263 § 2 k.k. , 6) uznał oskarżonego A. P. za winnego przestępstwa zakwalifikowanego z art. 263 § 2 k.k. , za które wymierzył karę 8 miesięcy pozbawienia wolności, 7) na podstawie art. 85 § 1 k.k. w zw. z art. 86 § 1 k.k. połączył orzeczone wobec oskarżonych jednostkowe kary pozbawienia wolności i wymierzył: a) P. G. karę łączną 6 lat miesięcy pozbawienia wolności, b) A. P. karę łączną 5 lat i 1 miesiąca pozbawienia wolności. Wskazany wyrok zawiera również rozstrzygnięcia w przedmiocie przepadku dowodów rzeczowych, zaliczenia oskarżonym na poczet orzeczonych kar pozbawienia wolności okresu rzeczywistego pozbawienia wolności w sprawie oraz kosztów procesu. Od wskazanego wyroku apelację wniósł prokurator, zaskarżając wyrok na niekorzyść oskarżonych – w stosunku do P. G. i A. P. w części dotyczącej orzeczenia o karze, zaś w stosunku do T. M. w całości. Prokurator zarzucił: 1) rażącą niewspółmierność kary 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności wymierzonej P. G. za przestępstwo opisane w pkt I wyroku, wskutek niedostatecznego uwzględnienia bardzo wysokiego stopnia społecznej szkodliwości czynu zarzucanego oskarżonemu, jego kierowniczej roli w popełnienia tego przestępstwa, sposobu i okoliczności jego popełnienia, a w szczególności bezwzględnego sposobu działania oskarżonego, jak również wskutek niedostatecznego uwzględnienia potrzeby kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa, jakie kara ta winna spełnić w zakresie prewencji ogólnej i społecznego oddziaływania, 2) rażącą niewspółmierność kary roku i 3 miesięcy pozbawienia wolności wymierzonej P. G. za przestępstwo opisane w pkt III wyroku, wskutek niedostatecznego uwzględnienia bardzo wysokiego stopnia społecznej szkodliwości czynu zarzucanego oskarżonemu, sposobu i okoliczności jego popełnienia, a w szczególności faktu, że strzelał z tej broni, ilości posiadanej broni i amunicji, jak również wskutek niedostatecznego uwzględnienia potrzeby kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa, jakie kara ta winna spełnić w zakresie prewencji ogólnej i społecznego oddziaływania, 3) rażącą niewspółmierność kary 5 lat pozbawienia wolności wymierzonej A. P. za przestępstwo opisane w pkt I wyroku, wskutek niedostatecznego uwzględnienia bardzo wysokiego stopnia społecznej szkodliwości czynu zarzucanego oskarżonemu, sposobu i okoliczności jego popełnienia, a w szczególności bezwzględnego sposobu działania oskarżonego, jak również wskutek niedostatecznego uwzględnienia potrzeby kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa, jakie kara ta winna spełnić w zakresie prewencji ogólnej i społecznego oddziaływania, 4) rażącą niewspółmierność kary 8 miesięcy pozbawienia wolności wymierzonej A. P. za przestępstwo opisane w pkt IX wyroku, wskutek niedostatecznego uwzględnienia bardzo wysokiego stopnia społecznej szkodliwości czynu zarzucanego oskarżonemu, sposobu i okoliczności jego popełnienia, a w szczególności nieuwzględnienia w wystarczającym stopniu faktu, że oskarżony używał tej broni, jak również wskutek niedostatecznego uwzględnienia potrzeby kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa, jakie kara ta winna spełnić w zakresie prewencji ogólnej i społecznego oddziaływania, 5) błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia w pkt I wyroku w stosunku do T. M. , polegający na mylnym przyjęciu, że zachodzi przesłanka pozwalająca na zastosowanie nadzwyczajnego złagodzenia kary, co doprowadziło, że orzeczono karę pozbawienia wolności poniżej ustawowego zagrożenia, 6) błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia w pkt VIII wyroku w stosunku do T. M. , polegający na przyjęciu, że zebrany materiał dowodowy nie dostarczył podstaw do przyjęcia, że oskarżony dopuścił się popełnienia zarzucanego mu czynu, co poskutkowało niesłusznym uniewinnieniem oskarżonego w tym zakresie, podczas gdy prawidłowa ocena materiału dowodowego prowadzi do wniosków przeciwnych. W petitum apelacji prokurator wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku poprzez: 1) orzeczenie wobec P. G. za czyn przypisany mu w pkt I wyroku kary 8 lat pozbawienia wolności, 2) orzeczenie wobec P. G. za czyn przypisany mu w pkt III wyroku kary 2 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności, 3) orzeczenie wobec P. G. kary łącznej 10 lat pozbawienia wolności, 4) orzeczenie wobec A. P. za czyn przypisany mu w pkt I wyroku kary 6 lat pozbawienia wolności, 5) orzeczenie wobec A. P. za czyn przypisany mu w pkt IX wyroku kary roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności, 6) orzeczenie wobec A. P. kary łącznej 7 lat pozbawienia wolności, 7) orzeczenie wobec T. M. za czyn przypisany mu w pkt I wyroku kary 5 lat pozbawienia wolności, 8) uchylenie punktu VIII wyroku i przekazanie sprawy Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania. Od wskazanego wyroku Sądu Okręgowego we Włocławku apelację wniósł także obrońca P. G. , zaskarżając wyrok w części dotyczącej tego oskarżonego w zakresie czynu opisanego w pkt I wyroku co do winy i kary oraz w zakresie rozstrzygnięcia o karze łącznej. Obrońca zarzucił: 1) błąd w ustaleniach faktycznych stanowiących podstawę orzeczenia, polegający na przyjęciu, że: a) doszło do wzięcia i przetrzymywania zakładnika, podczas gdy pokrzywdzony M. O. poza krótkotrwałym pozbawieniem go wolności w kontenerze miał swobodę poruszania się, dysponował telefonem komórkowym, a nadto przez kilka godzin przebywał na bazie w B. (1) bez towarzystwa oskarżonych, przy jednoczesnym braku takiego rodzaju gróźb ze strony oskarżonych, które mogłyby doprowadzić pokrzywdzonego do stanu psychicznej niezdolności do przeciwstawienia się ich woli, b) oskarżony P. G. działał z zamiarem bezpośrednim kierunkowym w celu zmuszenia pokrzywdzonych do ustalenia miejsca pobytu S. K. i umożliwienia mu nawiązania z nim kontaktu, a nadto – w celu osiągnięcia korzyści majątkowej – zmierzał do doprowadzenia pokrzywdzonych do przekazania mu kwoty 800.000 zł, podczas gdy zebrany w sprawie materiał dowodowy nie pozwala na dokonanie takich ustaleń faktycznych, c) pozbawienie pokrzywdzonego wolności wiązało się ze szczególnym udręczeniem, podczas gdy zgromadzone w sprawie dowody nie wskazują na to, aby pokrzywdzony takiego szczególnego udręczenia doznał, co doprowadziło do nieuzasadnionego przyjęcia, że zachowanie oskarżonego P. G. zrealizowało znamiona czynu kwalifikowanego z art. 252 § 2 k.k. w zw. z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 282 k.k. w zw. z art. 157 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. , 2) obrazę przepisów postępowania w postaci art. 7 k.p.k. poprzez przyznanie waloru wiarygodności zeznaniom świadka U. O. w zakresie, w jakim wskazywała, iż oskarżony P. G. miał żądać od niej pieniędzy lub prawa do nieruchomości, podczas gdy prawdomówność tego świadka została zweryfikowana negatywnie w zakresie twierdzeń o kontaktach telefonicznych córką oraz w zakresie opisu przebiegu rozmowy z A. P. , co przyczyniło się do dokonania błędnych ustaleń faktycznych w zakresie zrealizowania przez oskarżonego P. G. przestępstwa wzięcia zakładnika oraz usiłowania wymuszenia rozbójniczego. W petitum apelacji obrońca wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku poprzez wyeliminowanie z opisu czynu czynności związanych z wzięciem oraz przetrzymywaniem zakładnika, a także z usiłowaniem dokonania wymuszenia rozbójniczego na szkodę pokrzywdzonych M. O. , U. O. oraz A. O. , a następnie odpowiednią korektę rozstrzygnięcia dotyczącego wysokości kary orzeczonej wobec oskarżonego P. G. za czyn zarzucony w punkcie 1 aktu oskarżenia oraz rozstrzygnięcia o karze łącznej. Od wskazanego wyroku Sądu Okręgowego we Włocławku apelację wniósł także obrońca oskarżonego A. P. , zaskarżając wyrok w części opisanej w pkt I i w części dotyczącej kary pozbawienia wolności opisanej w pkt I, IX i X b). Wyrokowi zarzucił: 1) w zakresie czynu opisanego w pkt I wyroku błąd w ustaleniach faktycznych, polegający na: a) ustaleniu, że oskarżony działając wspólnie z P. G. uwięził M. O. i przetrzymywał go w warunkach szczególnego udręczenia jako zakładnika, usiłując nadto doprowadzić go do rozporządzenia mieniem własnym, podczas gdy właściwa ocena faktyczną zebranych dowodów obliguje do skazania oskarżonego za przestępstwo opisane w art. 191 § 1 i 2 k.k. w zw. z art. 157 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. , b) błędnej ocenie zebranych dowodów w kwestii warunków zastosowania wobec oskarżonego nadzwyczajnego złagodzenia kary pozbawienia wolności określonych w przepisie art. 60 § 2 pkt 1 k.k. i przyjęcie, że nie ma podstawy do objęcia oskarżonego dobrodziejstwem nadzwyczajnego jej złagodzenia, 2) rażącą niewspółmierność kary łącznej pozbawienia wolności, podczas gdy sprawiedliwa byłaby kara pozbawienia wolności w wysokości najniższej kary ustawowej, nadto nadzwyczajnie złagodzonej. W petitum apelacji obrońca wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku poprzez skazanie A. P. na podstawie art. 191 § 1 i 2 k.k. w zw. z art. 157 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. na karę pozbawienia wolności w wysokości najniższej kary ustawowej, a w przypadku uznania, iż stan faktyczny i prawny sprawy został właściwie ustalony przez Sąd I instancji – zmianę wyroku w części dotyczącej kary pozbawienia wolności i wymierzenie oskarżonemu kary pozbawienia wolności z zastosowaniem dobrodziejstwa jej nadzwyczajnego złagodzenia. Od wskazanego wyroku Sądu Okręgowego we Włocławku apelację wniosła również obrońca T. M. , zaskarżając wyrok w całości w zakresie dotyczącym tego oskarżonego co do przestępstw, za które został skazany. Obrońca zarzuciła: 1) naruszenie przepisów postępowania, tj. art. 7 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k. , polegające na przekroczeniu granic swobodnej oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego w postaci wyjaśnień oskarżonego T. M. , co doprowadziło do dowolnego uznania, iż częściowo jego wyjaśnienia nie zasługują na wiarę, w szczególności w kontekście jego świadomości dotyczącej udziału w przestępczym procederze, co doprowadziło do bezzasadnego stwierdzenia, iż oskarżony dopuścił się popełnienia przypisanego mu w części dyspozytywnej wyroku przestępstwa, 2) naruszenie przepisów postępowania, tj. art. 7 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k. , polegające na przekroczeniu granic swobodnej oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego i dowolne uznanie wybranych fragmentów zeznań pokrzywdzonych w zakresie mającym wskazywać w ocenie Sądu I instancji na zasadność przypisania oskarżonemu T. M. współsprawstwa w popełnieniu zarzuconego mu czynu, pomimo wielu sprzeczności w treści depozycji wskazanych osób, a także poprzez ocenę tożsamych okoliczności związanych z czasem składania zeznań przez pokrzywdzonych w kontekście poszczególnych etapów postępowania karnego w sposób całkowicie dowolny, nielicujący z zasadami logiki, podczas gdy prawidłowa analiza wskazanego materiału dowodowego prowadzi do wniosków przeciwnych, 3) naruszenie przepisów postępowania, tj. art. 7 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k. , poprzez dowolne, sprzeczne z treścią zgromadzonego materiału dowodowego uznanie, iż oskarżeni, w tym oskarżony T. M. , w dniu 25 lutego 2019 r. wzięli jako zakładnika M. O. i przetrzymywali go do dnia 26 lutego 2019 r. przez co, w ocenie Sądu I instancji przez cały ten okres był pozbawiony wolności i nie miał możliwości oddalenia się, podczas gdy prawidłowa analiza zgromadzonych dowodów prowadzi do tezy przeciwnej, co w konsekwencji doprowadziło do błędnego zastosowania przepisu art. 252 § 2 k.k. , 4) naruszenie przepisów postępowania, tj. art. 7 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k. , poprzez dowolne, sprzeczne z treścią zgromadzonego materiału dowodowego uznanie, iż oskarżeni, w tym oskarżony T. M. , w dniu 25 lutego 2019 r. wzięli jako zakładnika M. O. i przetrzymywali go do dnia 26 lutego 2019 r., działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, zmierzając bezpośrednio do doprowadzenia M. O. do przekazania P. G. kwoty 800.000 zł, jednocześnie zaprzeczając, by powyższa kwota stanowiła przysługującą oskarżonemu G. wierzytelność, podczas gdy prawidłowa analiza zgromadzonych dowodów prowadzi do tezy przeciwnej, co w konsekwencji doprowadziło do błędnego przypisania T. M. współsprawstwa w zakresie popełnienia przestępstw z art. 252 § 2 k.k. w zw. z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 282 k.k. , 5) naruszenie przepisów postępowania, tj. art. 7 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k. , poprzez dowolne uznanie, iż oskarżony T. M. był niezbędny pozostałym oskarżonym z uwagi na posiadanie przez niego prawa jazdy oraz ze względu na fakt, iż oskarżony G. oraz P. dysponowali dwiema sztukami broni palnej, co spowodować miało w ocenie Sądu I instancji brak możliwości jednoczesnego jej używania w trakcie jazdy w przypadku nieskorzystania z pomocy oskarżonego M. , co doprowadziło do bezzasadnego przypisania mu współsprawstwa w zakresie zarzucanego mu czynu, 6) naruszenie przepisów postępowania, tj. art. 7 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k. , poprzez całkowicie dowolne, wielokrotne stwierdzenia, iż A. O. był jednym ze współsprawców zarzucanego oskarżonemu czynu biorąc czynny udział w wielu objętych aktem oskarżenia zdarzeniach, przez poprzez zamienne stosowanie nazwiska „ O. ” w sytuacji, gdy prawdopodobnie celem Sądu I instancji było wskazanie na oskarżonego P. , co jednak z uwagi na chroniczność wskazanych przypadków poddaje w wątpliwość dokonanie przez Sąd I instancji oceny zgromadzonego materiału dowodowego w zgodzie ze wskazaniami logicznego rozumowania, ewentualnie 7) naruszenie prawa materialnego, tj. przepisu art. 252 § 2 k.k. w zw. z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 282 k.k. poprzez błędne ich zastosowanie w sytuacji, w której z okoliczności sprawy wynika, że M. O. wielokrotnie miał możliwość opuszczenia miejsca pobytu, mógł bez przeszkód kontaktować się w okresie objętym aktem oskarżenia z członkami rodziny zarówno telefonicznie, jak i osobiście, a zatem nie był pozbawiony wolności w okresie od dnia 25 do dnia 26 lutego 2019 r., a nadto poprzez błędne kumulatywne ich zastosowanie w sytuacji, w której z okoliczności sprawy wynika, iż oskarżeni P. G. i A. P. nie działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, lecz w celu doprowadzenia do zwrotu przez S. K. należnej oskarżonemu G. wierzytelności, a także w konsekwencji błędnego uznania, iż stan faktyczny sprawy nie uzasadnia zastosowania przepisu art. 191 § 2 k.k. pomimo tego, iż wskazuje on na okoliczność, że oskarżeni G. i P. czynności fizyczne wykonywali przeciwko innej osobie, niż zobowiązany do zwrotu wierzytelności, co wbrew twierdzeniom Sądu I instancji uzasadniałoby zastosowanie tego przepisu, ewentualnie 8) naruszenie przepisów postępowania, tj. art. 7 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k. , poprzez dowolne uznanie, iż zachowanie oskarżonego T. M. wyczerpywało przesłanki współsprawstwa w zakresie popełnienia zarzucanego mu czynu, w szczególności przez stwierdzenie, iż był on świadomy celu oraz konsekwencji działań podjętych przez oskarżonych P. G. i A. P. oraz obejmował on swoim zamiarem większość przedsięwziętych przez nich przez nich zachowań, wyrażając na nie zgodę, pomimo tego, iż prawidłowa ocena zgromadzonego materiału dowodowego prowadzi do tezy, iż oskarżony wyczerpał swoim działaniem co najwyżej przesłanki formy zjawiskowej przestępstwa w postaci pomocnictwa do przestępstwa z art. 191 § 2 k.k. , ewentualnie 9) rażącą niewspółmierność kary wymierzonej oskarżonemu T. M. , podczas gdy warunki podmiotowe i przedmiotowe czynu przypisanego oskarżonemu nakazywały przyjęcie, iż wystarczające dla osiągnięcia celów kary jest orzeczenie kary pozbawienia wolności znacznie łagodniejszej oraz środków karnych postaci nawiązki w niższej wysokości. W petitum apelacji obrońca wniosła o zmianę zaskarżonego wyroku poprzez uniewinnienie oskarżonego T. M. od zarzucanego mu czynu, względnie o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu we Włocławku do ponownego rozpoznania, względnie o zmianę zaskarżonego wyroku w części dotyczącej orzeczenia o karze i wymierzenie oskarżonemu kary pozbawienia wolności w niższym wymiarze i nawiązki w niższej wysokości. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Apelacje prokuratora i obrońców należało uznać za niezasadne w całości. 1. Zarzuty dotyczące oceny dowodów (m.in. wyjaśnień T. M. , zeznań świadka M. O. ) W pierwszej kolejności należy odnieść się do zarzutów dokonania wadliwej oceny materiału dowodowego. Sposób uzasadnienia zarzutów obrazy art. 7 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k. w apelacji obrońcy T. M. (s. 6-9) jest dość osobliwy, bowiem sprowadza się do wskazywania konkretnego stwierdzenia Sądu a quo zawartego w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku (ze wskazaniem strony) i prostego jego zakwestionowania, niekiedy jedynie z krótkim uzasadnieniem stanowiska obrońcy, które polega na przedstawieniu własnej wersji ustaleń faktycznych. Prowadzi to jednak do swoistego „wyrywania” pojedynczych stwierdzeń z szerszego wywodu Sądu Okręgowego, do którego skarżąca się już nie odnosi. Skoro zaś ocena poszczególnych dowodów powinna być wieloaspektowa, to trudno uznać, aby przekonującym sposobem wykazania błędów w rozumowaniu Sądu a quo było prezentowanie przez skarżącą własnych ustaleń w miejsce kwestionowanych ustaleń Sądu, czy też stosowanie techniki wyszukiwania sprzeczności w tej ocenie, głównie w zakresie argumentów przywoływanych przez Sąd Okręgowy, bez przedstawienia żadnych argumentów wprost kwestionujących tę ocenę z odwołaniem się do kryteriów wynikających z art. 7 k.p.k. W istocie skarżąca powinna była przede wszystkim wskazać wady w rozumowaniu Sądu a quo z perspektywy kryteriów oceny dowodów określonych w art. 7 k.p.k. W tym miejscu należy podkreślić, że ocena dowodów dokonana przez Sąd Okręgowy jest niezwykle drobiazgowa i obejmuje wszelkie aspekty stanu faktycznego sprawy. Sąd ten uwzględnił cały zgromadzony materiał dowodowy, skonfrontował dowody ze sobą, a ich analizę oparł na kryteriach określonych w art. 7 k.p.k. Nie sposób doszukać się w tym rozumowaniu błędów logicznych, pominięć lub sprzeczności. Z tego względu Sąd Apelacyjny tę zaprezentowaną w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku ocenę materiału dowodowego w pełni podziela. Przechodząc do konkretnych zarzutów przedstawionych w apelacji obrońcy T. M. , należy wskazać, że nie są one przekonujące. Nie sposób zgodzić się z tezą, jakoby dowolne było stwierdzenie Sądu a quo , iż oskarżony T. M. dwa wystrzały z broni, które słyszał, wiązał z wywieraniem presji na pokrzywdzonego. Sytuacji tej dotyczy następujący fragment wyjaśnień tego oskarżonego: „Oburzony G. zaczął straszyć M. , że to nie przelewki i wysiedli z auta. Nie pamiętam, czy ktoś otwierał bagażnik. Po około 4-5 minutach usłyszałem dwa wystrzały, jeden po drugim. Nie widziałem co się dzieje, było ciemno. Po strzałach dosłownie zamarłem. Po chwili otworzyły się drzwi i G. powiedział, bym jechał na posesję. Oni wrócili pieszo.” (k. 1015). Oskarżony wyraźnie tu wskazuje, że przed opuszczeniem samochodu P. G. straszył pokrzywdzonego, wskazując, że „to nie przelewki”. Sformułowanie to oznacza, że wypowiadająca je osoba traktuje daną sytuację jako bardzo poważną, przede wszystkim, jeśli idzie o ewentualne konsekwencje dla adresata tych słów. W tym kontekście wystrzały musiały zostać odebrane nawet jako realizacja gróźb wypowiedzianych przed momentem przez P. G. . Choć T. M. wprost tego nie powiedział, to jednak użycie słów „dosłownie zamarłem” wskazuje, że oskarżony spodziewał się najgorszego. Oczywiste zatem dla niego było, że wystrzały miały ścisły związek z groźbami i presją wywieraną przez P. G. na pokrzywdzonego. Nie można również uznać za dowolny wniosku Sądu a quo , który nie dał wiary T. M. , jakoby ten słyszał jedynie o kwocie 350.000 zł, której mieli żądać P. G. i A. P. (k. 1015). Niezależnie od tego, że skarżąca nie wskazała jakiegokolwiek innego dowodu, z którego wynikałoby, że w żądaniach P. G. i A. P. pojawiła się właśnie kwota 350.000 zł, to trzeba zauważyć, że z wyjaśnień T. M. wynika dość jasno, iż wielokrotnie słyszał o tym, że P. G. chce odzyskać pieniądze. T. M. spędził jako kierowca sporo czasu jeżdżąc do B. (2) i po okolicy z P. G. , A. P. i M. O. , a zatem musiał z rozmów zorientować się, o co chodzi, jakie są przyczyny tych zdarzeń i do czego zmierzają G. i P. . Trudno zatem przyjąć, aby nie padła w tych rozmowach rzeczywista kwota, której zwrotu żądał P. G. . Nie przekonują również zastrzeżenia obrońcy T. M. względem stwierdzenia Sądu a quo , iż miało dojść do „próby podpalenia pokrzywdzonego”. Oczywistym jest, że P. G. nie usiłował podpalić pokrzywdzonego. Sąd a quo w żadnym miejscu – w tym również na s. 56 uzasadnienia – takiego ustalenia nie poczynił, bowiem oblanie pokrzywdzonego benzyną było środkiem wywarcia presji na niego. Sąd a quo w miejscu wskazanym przez skarżącą po prostu posłużył się syntetycznym określeniem dla wskazania zdarzenia związanego z oblaniem benzyną, gdyż odwoływał się do niego przy ocenie wyjaśnień A. P. dotyczącej innej kwestii. W tym miejscu nie zostało zatem dokonane żadne ustalenie faktyczne. Odnośnie do oceny Sądu a quo dotyczącej świadomości T. M. o działaniach i celach realizowanych przez pozostałych dwóch oskarżonych, trzeba zauważyć, że fakt, iż P. G. był osobą podejmującą kluczowe decyzje, w żadnym razie nie wyklucza ustalenia, że T. M. miał świadomość co do przebiegu poszczególnych zdarzeń i czynności sprawczych. Musiał on orientować się co do istoty wydarzeń, skoro spędził z P. G. i A. P. dużo czasu, choćby jeżdżąc z nimi samochodem. Wykonywanie poleceń pracodawcy w obawie przez zwolnieniem nie ekskulpuje zaś oskarżonego T. M. , a co najwyżej stanowi okoliczność, która może zostać wzięta pod uwagę przy wymiarze kary. Z kolei z materiału dowodowego nie wynika w żadnym stopniu, aby na T. M. nakierowana była agresja ze strony pozostałych oskarżonych, co miałoby powodować u niego obawy. Skarżąca również takich dowodów nie wskazała. Pewien przestrach T. M. , o którym wyjaśniał, związany był z rozwojem wypadków, a nie obawami wyrządzenia mu krzywdy przez pozostałych oskarżonych w razie odmowy kooperacji lub wykonywania poleceń. Niezasadne również są zarzuty obrońcy T. M. względem oceny zeznań M. O. . Skarżąca kwestionuje ocenę tego dowodu ze wskazaniem na argument Sądu Okręgowego odwołujący się do bezpośredniego kontaktu Sądu ze świadkiem i możliwości obserwacji jego reakcji emocjonalnych. Skarżąca jednak całkowicie pomija fakt, że Sąd Okręgowy dokonał wnikliwej i szczegółowej oceny tych zeznań na ponad siedmiu stronach uzasadnienia, a tylko w jednym zdaniu wskazał, że dokonując tej oceny brał pod uwagę również reakcje emocjonalne pokrzywdzonego prezentowane podczas przesłuchania na rozprawie głównej. Sąd Okręgowy rzeczywiście bliżej nie rozwinął tego wątku, co należy rozumieć w ten sposób, że nie był to czynnik decydujący o wyniku oceny tych zeznań. Skarżąca nie przedstawiła zaś jakiejkolwiek argumentacji podważającej przedstawione w uzasadnieniu rozumowanie Sądu i dokonaną ocenę zeznań tego pokrzywdzonego. Oczywistym jest w świetle treści art. 7 k.p.k. , że ocena zeznań musi uwzględniać szereg czynników i kryteriów, a reakcje emocjonalne świadka i etap postępowania, na którym złożono zeznania, stanowią tylko część z nich. W konsekwencji to, że dokonując oceny jednego świadka, Sąd dał wiarę jego zeznaniom złożonym w postępowaniu jurysdykcyjnym, podczas gdy innym świadkom dał wiarę w odniesieniu do zeznań złożonych w postępowaniu przygotowawczym, nie stanowi żadnego argumentu zdolnego skutecznie zakwestionować prawidłowość oceny zarówno jednych, jak i drugich zeznań. W żaden sposób nie świadczy to o dowolności w ocenie zeznań tych świadków. Nie świadczy również o dowolności w ocenie zeznań pokrzywdzonego fakt, że w jednym aspekcie Sąd a quo nie dał wiary tym zeznaniom, uznając, iż były one wynikiem zmęczenia i zdenerwowania, zaś co do innej kwestii przyjął, iż pokrzywdzony nie relacjonuje zdarzeń zgodnie ze swoją pamięcią (s. 69 uzasadnienia). Warto zauważyć, że co do tego pierwszego fragmentu, to Sąd oprócz wskazania na zmęczenie, wcześniej przywołał jeszcze jeden argument, a mianowicie, że pokrzywdzony nie miał żadnego motywu, by mówić fałszywie co tego, kto wyszedł z propozycją zapłaty 200.000 zł i dorzucenia części przez rodziców – co z kolei znalazło potwierdzenie w zeznaniach A. O. i U. O. . Z kolei w odniesieniu do kwestii drugiej, dotyczącej tego, czy widział broń palną w rękach A. P. , Sąd nie poprzestał na stwierdzeniu, że pokrzywdzony nie relacjonuje zdarzeń zgodnie ze swoją pamięcią, lecz przede wszystkim dokonał szczegółowej analizy tego fragmentu zeznań. Wynika z niej, że zeznania w tym fragmencie stoją w sprzeczności z innymi dowodami, które Sąd a quo wskazał już wcześniej dokonując analizy wyjaśnień oskarżonych. Nie jest więc tak, jak usiłuje to przedstawić skarżąca, że Sąd dokonał dowolnej oceny zeznań pokrzywdzonego. W każdym przypadku ocena ta była oparta na wieloaspektowej analizie materiału dowodowego. Trudno również zgodzić się ze skarżącą, która kwestionuje dokonaną przez Sąd I instancji ocenę dowodów, wskazując na sytuacje, gdy Sąd ten odwołuje się do argumentu spójności zeznań pokrzywdzonego i wyjaśnień oskarżonych, jako przykład takiej sytuacji podając m.in. sytuację, gdy za wiarygodne zostały uznane zeznania pokrzywdzonego co do tego, że on był pomysłodawcą włamania do mieszkania jego siostry i szwagra, bowiem były one w tym zakresie spójne z twierdzeniami oskarżonych. Sąd a quo co do zasady nie poprzestaje na takim tylko argumencie, dokonując wieloaspektowej analizy materiału dowodowego. Tam zaś, gdzie argument spójności zeznań i wyjaśnień ma charakter głównego kryterium tej oceny, trudno doprawdy dopatrzyć się błędu w rozumowaniu. Jeśli idzie o przywołany przykład, nie sposób uznać, że pokrzywdzony miałby jakiś interes w tym, aby nieprawdziwie twierdzić, że to od niego wyszła inicjatywa włamania do mieszkania siostry i szwagra. Odmówienie wiary oskarżonym i danie wiary pokrzywdzonemu co do kwestii wizyty w domu rodziców pokrzywdzonego i uczestniczenia w niej A. P. nie jest wynikiem – jak usiłuje to przedstawić skarżąca – dowolności Sądu, lecz opiera się na konkretnych argumentach wskazanych w uzasadnieniu, których skarżąca zresztą w jakikolwiek sposób nie podważyła. Chybiony jest wywód skarżącej kwestionujący podobieństwo sytuacji wizyty w domu rodziców z poszukiwaniami siostry pokrzywdzonego w szpitalu, w którym miała ona pracować. Oczywistym jest przecież, że chodzi tutaj o zbieżność co do tego, czy P. G. ufał M. O. , że ten nie podejmie działań mających na celu uwolnienie się, zwłaszcza takich jak zawiadomienie Policji lub ucieczka. Całkowicie nietrafny jest zarzut dotyczący wywodu na s. 75-76 uzasadnienia wyroku. Nie ma tu żadnej sprzeczności, gdyż w tym miejscu uzasadnienia Sąd błędnie napisał „ A. O. ” podczas, gdy z zeznań pokrzywdzonego jasno wynika, że mówił on o A. P. (k. 1327v – „ Przyszedł P. i powiedział, że ojciec połowę może dać, czyli 400.000 zł, ja się zaśmiałem, że mogę dać 200.000 zł, ale z czego? (…) Ja nie słyszałem, przy mnie nie było mowy ze strony rodziców o podaniu przez nich pieniędzy. Nie wiem, czy od rodziców ktoś pieniędzy wówczas żądał.” ). W istocie we wskazanym przez obrońcę miejscu doszło do oczywistej omyłki pisarskiej. Należy przyznać rację skarżącej, że Sąd Okręgowy zbyt wiele razy w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku pomylił osoby A. O. i A. P. . Świadczy to jednak wyłącznie o roztargnieniu sędziego, który sporządził to uzasadnienie i ewentualnie o braku odpowiednio wnikliwej korekty uzasadnienia przed jego podpisaniem. Nie sposób jednak zgodzić się, że omyłki te uniemożliwiają orientację, jakiej osobie przypisywane są określone zachowania, a tym bardziej, aby świadczyło to o dokonaniu przez Sąd a quo oceny materiału dowodowego sprzecznie z zasadami logicznego rozumowania. Sąd Apelacyjny postanowieniami z dnia 2 czerwca i 15 lipca 2021 r. (k. 2312-2313 i 2384-2385) dokonał sprostowania oczywistych omyłek w uzasadnieniu Sądu Okręgowego i nie dostrzegł trudności w ich identyfikacji. Z kontekstu poszczególnych fragmentów uzasadnienia jasno bowiem wynikało, o jaką osobę w istocie Sądowi Okręgowemu chodzi. Oczywistym przecież jest, że to A. P. , a nie A. O. , uczestniczył w objętych przedmiotową sprawą zdarzeniach jako współsprawca. Reasumując, zarzuty obrońcy oskarżonego T. M. dotyczące oceny dowodów, w tym wyjaśnień tego oskarżonego oraz zeznań M. O. należało uznać za bezzasadne. 2. Kwestia pozbawienia pokrzywdzonego M. O. wolności Na wstępie trzeba zauważyć, że obrońca T. M. podniosła jako ewentualny względem zarzutów dokonania wadliwej oceny dowodów zarzut obrazy prawa materialnego w postaci przepisów art. 252 § 2 k.k. w zw. z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 282 k.k. „poprzez błędne ich zastosowanie w sytuacji, w której z okoliczności sprawy wynika, że M. O. wielokrotnie miał możliwość opuszczenia miejsca pobytu, mógł bez przeszkód kontaktować się w okresie objętym aktem oskarżenia z członkami rodziny zarówno telefonicznie, jak i osobiście, a zatem nie był pozbawiony wolności w okresie od dnia 25 do dnia 26 lutego 2019 r.”. Już sam sposób ujęcia tego zarzutu wskazuje, że w istocie jest to zarzut dokonania błędnych ustaleń faktycznych, bowiem skarżąca dąży do wykazania, że – odmiennie niż przyjął to Sąd a quo – pokrzywdzony miał możliwość swobodnego poruszania się i decydowania o swojej osobie. Przechodząc do merytorycznego ustosunkowania się do zarzutów wszystkich obrońców dotyczących kwestii pozbawienia M. O. wolności, należy wskazać, że dla przyjęcia kwalifikacji z art. 252 § 2 k.k. podstawowe znaczenie ma właśnie ustalenie, że sytuację, w jakiej wskutek działań oskarżonych znalazł się pokrzywdzony, należy uznać za pozbawienie go wolności. Nie sposób zgodzić się z obrońcami, iż jedynym momentem, kiedy swoboda poruszania się M. O. była wyłączona, było krótkotrwałe pozbawienie go wolności poprzez zamknięcie w kontenerze na bazie w B. (1) . Stanowisko skarżących opiera się bowiem na niemożliwym do zaakceptowania w świetle całokształtu materiału dowodowego uproszczeniu sytuacji, w której znalazł się pokrzywdzony i pominięciu istotnych jej aspektów. Przypomnieć należy na wstępie, że przedmiotem ochrony w art. 189 k.k. , a zatem również i w art. 252 k.k. (jako uboczny przedmiot ochrony) jest wolność człowieka w znaczeniu fizycznym, tj. możliwość swobodnego, zgodnego z wolą jednostki przemieszczania się i potencjalna wola zmiany miejsca przebywania (por. wyrok SN z dnia 5 grudnia 2018 r., V KK 508/17, OSNKW 2019, z. 2, poz. 20; wyrok SA w Warszawie z dnia 5 czerwca 2013 r., II AKa 107/13, LEX nr 1342382; wyrok SA w Katowicach z dnia 8 marca 2007 r., II AKa 33/07, LEX nr 312687). Przestępstwa te polegają na pozbawieniu wolności fizycznej. Chodzi tu jednak nie tylko o zatrzymanie w zamkniętym pomieszczeniu, ale również o użycie jakiegokolwiek innego środka mogącego stanowić istotną przeszkodę w korzystaniu z tej wolności. W grę może wchodzić zastosowanie przemocy fizycznej (np. związanie, zamknięcie), użycie groźby czy innego środka. Nie jest przy tym rzeczą konieczną, aby uwolnienie się pozbawionego wolności było niemożliwe w sposób obiektywny, bowiem wystarczy, jeśli jest ono takim w uzasadnionym okolicznościami odczuciu uwięzionego (zob. wyrok SA w Katowicach z dnia 8 grudnia 2005 r., II AKa 68/05, OSN – Prok. i Pr. 2006, nr 11, poz. 109; wyrok SA w Katowicach z dnia 26 lutego 2016 r., II AKa 3/16, LEX nr 2008296). Prowadzi to do wniosku, że dla zakwalifikowania czynu z art. 189 k.k. lub art. 252 k.k. nie jest konieczne, aby pokrzywdzony miał całkowicie wyłączoną możliwość swobodnego poruszania się. Pozbawieniem wolności jest również sytuacja, gdy pokrzywdzony ma możliwość poruszania się w ramach określonej przestrzeni lub na określonym obszarze, o ile wbrew jego woli nie ma on możliwości opuszczenia tej przestrzeni lub obszaru i udania się w dowolnie przez niego obranym kierunku. Innymi słowy, wyłączona powinna być swoboda decydowania przez pokrzywdzonego o tym, gdzie się w danym momencie znajduje. W powyższym kontekście należy podkreślić, że oskarżeni od samego początku, kiedy przyjechali rankiem 25 lutego 2019 r. do domu M. O. , w sposób wyraźny lub dorozumiany wskazywali na konieczność udania się pokrzywdzonego z nimi i pozostawania we wskazanym przez nich miejscu. Symptomatyczne jest, że kiedy oskarżeni zabierali pokrzywdzonego z jego domu na bazę w B. (1) , wrócili się do domu pokrzywdzonego, aby ten mógł wziąć ubrania i telefon. P. G. i A. P. poszli z oskarżonym i weszli z nim razem do kotłowni, gdzie znajdowały się ubrania pokrzywdzonego. To zachowanie jednoznacznie wskazuje, że chcieli oni nadzorować pokrzywdzonego i uniemożliwić mu oddalenie się. Również w toku przebiegu dalszych zdarzeń można dość jasno wskazać sytuacje, świadczące wyraźnie o tym, że pokrzywdzony nie miał możliwości swobodnego, zgodnego ze swoją wolą przemieszczania się, a oskarżeni sprawowali bardziej lub mniej intensywną kontrolę nad jego osobą. Po opuszczeniu domu przez pokrzywdzonego P. G. mając w ręku nóż i przykładając go do szyi pokrzywdzonego w istocie zmusił go do udania się z oskarżonymi na bazę w B. (1) . W pobliżu bazy pokrzywdzony został oblany benzyną i przywiązany do drzewa, a następnie pokrzywdzony i oskarżeni udali się na bazę, idąc gęsiego, przy czym pokrzywdzony był w środku między oskarżonymi. Jednocześnie P. G. miał w ręku k. i w trakcie marszu oddał z niego dwa strzały w powietrze (zeznania M. O. – k. 1327). Następnie został zamknięty w kontenerze znajdującym się na bazie w B. (1) . Jak wynika z relacji M. O. (k. 1327), U. O. (k. 1406v, 1408, 25v) i A. O. (k. 129v, 1298v), M. O. został wypuszczony z tego kontenera dopiero po tym, jak usłyszawszy, że na bazę wjechał samochód, zaczął uderzać rękoma w ścianę blaszanego kontenera. Co niezwykle istotne, oskarżeni na pytania o możliwość opuszczenia bazy przez pokrzywdzonego lub powrotu do domu, stanowczo odpowiadali, że nie jest to możliwe. Podczas pierwszej bytności rodziców M. O. na bazie w B. (1) oskarżeni wyraźnie oświadczyli, że „ M. nie puszczą” (zeznania A. O. – k. 1299; zeznania U. O. – k. 26). Jak relacjonował A. O. : „Ja spytałem się P. , czy mogę wziąć M. , a P. powiedział „nie”. Wtedy odjechaliśmy zostawiając M. .” (k. 129v). Oskarżeni powiedzieli pokrzywdzonemu, że zostaje i że ma iść do pracy. Wprawdzie M. O. odparł, że nie zostaje, bo nie ma ubrania roboczego, ale ostatecznie razem z A. P. pojechali po takie ubrania do domu A. P. . Po powrocie M. O. założył te ubrania, a jeden z oskarżonych kazał mu iść do Ł. L. i mu pomóc (zeznania M. O. – k. 1327v). Z kolei podczas drugiego pobytu U. i A. O. na bazie w B. (1) , po południu 25 lutego 2019 r., matka pokrzywdzonego ponownie poruszyła kwestię możliwości powrotu M. O. do domu. Na to jeden z oskarżonych odparł, że „ M. jest gwarantem, musi zostać” (zeznania U. O. – k. 1407). Podczas wyjazdu do B. (2) tego samego dnia po południu oskarżeni przez cały czas byli obecni przy pokrzywdzonym. Kiedy wieczorem wrócili do O. , pojechali do domu rodziców M. O. . P. G. nakazał wówczas A. P. , aby ten towarzyszył pokrzywdzonemu i wszedł razem z nim do domu (zeznania M. O. – k. 1328v). W domu rodziców na pytanie A. O. , czy pokrzywdzony zostaje u rodziców, A. P. odpowiedział: „do wyjaśnienia jedzie z nami” , obiecując jednocześnie, że nic pokrzywdzonemu się nie stanie i żeby się nie martwić (zeznania M. O. – k. 1328v; zeznania A. O. – k. 1299; zeznania U. O. – k. 1407). Wieczorem P. G. polecił pokrzywdzonemu, żeby naprawił piec, który był zepsuty, co ten uczynił (zeznania M. O. – k. 1329). Również następnego dnia oskarżeni wydawali pokrzywdzonemu polecenia, aby zajął się jakimiś naprawami na bazie. Kiedy 26 lutego 2019 r. rano na bazie w B. (1) kolejny raz przyjechali rodzice M. O. , P. G. na pytanie A. O. zawołał pokrzywdzonego, który przyszedł i powiedział, że „zjadł śniadanie, a teraz P. każe mu iść coś robić na warsztat” (zeznania A. O. – k. 129v). Z powyższego wynika, że oskarżeni nie tylko, że zmusili M. O. do opuszczenia domu, pojechania z nimi i przebywania na bazie w B. (1) , ale też P. G. i A. P. wielokrotnie oświadczali, że pokrzywdzony musi zostać z nimi i nie może wrócić do swojego domu, jak również wydawali mu polecenia, co ma robić i gdzie przebywać, co skarżący – zwłaszcza obrońca A. P. – w swoich wywodach przemilczają. Obrońcy w apelacjach silnie eksponują te momenty w przebiegu zdarzeń 25 i 26 lutego 2019 r., kiedy to pokrzywdzony przebywał na bazie sam bez nadzoru ze strony oskarżonych lub miał możliwość kontaktowania się z innymi osobami za pośrednictwem telefonu. Faktem jest, że oskarżeni nie zabrali M. O. jego telefonu i miał on możliwość korzystania z niego. Między innymi, będąc zamkniętym w kontenerze, zadzwonił on do żony. Później wieczorem 25 lutego – jak wynika z zeznań pokrzywdzonego – była taka sytuacja, że był sam w pomieszczeniach bazy, podczas gdy oskarżeni gdzieś chodzili. Pokrzywdzony około godz. 22:00 próbował skontaktować się z żoną, która jednak nie odebrała połączenia (k. 1329). Również przed południem 26 lutego pokrzywdzony był na bazie sam tylko z Ł. L. , podczas gdy P. G. i A. P. pojechali do W. sprawdzić, czy nie pojawił się tam S. K. . Wówczas pokrzywdzony swobodnie mógł się po bazie poruszać, a ok. godz. 11 lub 12 rozmawiał telefonicznie z matką. Skarżący przemilczają jednak już fakt, że przed wyjazdem A. P. wyraźnie powiedział do pokrzywdzonego, żeby nie myślał o ucieczce (zeznania M. O. – k. 1328). Pokrzywdzony wskazywał również, że P. G. i A. P. cały czas dawali mu do zrozumienia, żeby zachowywał się spokojnie przy rodzicach (k. 33). W ocenie Sądu Apelacyjnego fakt dysponowania przez pokrzywdzonego telefonem oraz te momenty, kiedy pokrzywdzony pozostawał bez nadzoru ze strony oskarżonych, w żaden sposób nie uprawniają do stwierdzenia, że M. O. nie został 25 i 26 lutego 2019 r. pozbawiony wolności. Niezwykle istotnym czynnikiem, którego znaczenie skarżący całkowicie pomijają przy ocenie, czy M. O. był pozbawiony wolności, stanowi presja psychiczna, której niewątpliwie pokrzywdzony był poddawany przez oskarżonych od samego początku poszukiwań i prób nawiązania kontaktu z S. K. , kiedy to został przez P. G. poproszony w nocy 23 lutego 2019 r. o przyjazd na bazę w B. (1) , a więc jeszcze na długo przed tym, kiedy doszło do pozbawienia go wolności. Przypomnieć wystarczy, że wedle relacji M. O. , gdy po raz pierwszy przyjechał w nocy na bazę w B. (1) , P. G. wyszedł do niego i prowadził z nim rozmowę trzymając w rękach k. . „Ich samo wyjście z tą bronią i mówienie o takich pieniądzach spowodowało, że się wystraszyłem. Kiedy P. szedł w moją stronę, to w pewnym momencie broń była skierowana w moją stronę, oni nie mówili, że będą strzelać. Nie było gestu mierzenia do mnie z tej broni. Moim zdaniem to był z ich strony rozkaz, żeby szukać szwagra.” (zeznania M. O. – k. 1325). M. O. już wówczas miał świadomość powagi sytuacji i tego, że P. G. jest zdeterminowany, aby odzyskać pieniądze. Następnie, gdy oskarżeni przyjechali 25 lutego rano do M. O. i ten wsiadł do samochodu, P. G. miał w ręku ząbkowany nóż, który przyłożył pokrzywdzonemu do szyi i pytał, czy ten coś wie o podpaleniu. Stanowiło to jednoznaczną groźbę wobec pokrzywdzonego, który miał realne podstawy obawiać się o siebie. Opisując sytuację, kiedy tego ranka zabierał ubrania z kotłowni, pokrzywdzony zeznał: „Widziała nas moja małżonka. Ona patrzyła mi w oczy i widziała, że coś jest nie tak. Pytała się, co się dzieje, ja powiedziałem „nic” i żeby drzwi zamknęła. Ona powiedziała, że dzwoni na policję i albo ja albo G. powiedział „żadnej policji”. (…) Jeśli ja powiedziałem „żadnej policji”, to ja się bałem, wcześniej widziałem broń palną, a teraz grożono mi nożem.” (k. 1326v). Rozwój dalszych wypadków musiał te obawy M. O. istotnie zwiększać. Pokrzywdzony został bowiem przywiązany linką do drzewa, oblany benzyną i grożono mu podpaleniem. W trakcie, kiedy szedł z oskarżonymi na bazę, P. G. oddał dwa strzały z k. w powietrze, co również stanowiło – choć dorozumianą, to niewątpliwie jednoznaczną w swej wymowie – groźbę. Potem pokrzywdzony został zamknięty na kilkadziesiąt minut w blaszanym kontenerze. Fakt, że bez sprzeciwu wykonał on polecenie wejścia do tego kontenera nie dowodzi, że to akceptował, jeśli dostrzec, jakie działania chwilę wcześniej podjęli wobec niego oskarżeni. Tego samego dnia wieczorem, wracając z domu rodziców M. O. na bazę, oskarżeni zajechali nad staw w pobliżu bazy, gdzie A. P. wyjął broń ( k. ) i mierzył z niej do pokrzywdzonego, przystawiając mu lufę do klatki piersiowej. Jeden z oskarżonych – zgodnie z relacją M. O. – miał powiedzieć: „odjebiemy cię i może sami przyniosą”. P. G. zabrał broń A. P. i wystrzelił dwa razy w powietrze. Pokrzywdzony to zachowanie oskarżonych odebrał jednoznacznie i wyraźnie wskazywał, że wówczas bał się (k. 1329). Następnego dnia, gdy A. P. nie udało się niczego ustalić w sklepie (...) , wrócił do samochodu, zarzucił pokrzywdzonemu kłamstwo i bił go pięścią w głowę. Następnie oskarżeni zabrali z bazy w B. (1) łopatę i udali się z pokrzywdzonym do lasu, gdzie kazali mu kopać dół. Pokrzywdzony zrelacjonował tę sytuację następująco: „Ja byłem przerażony. (…) Chciałem to zatrzymać, ale mnie przerażał wtedy T. , bo gdyby ich było dwóch, to bym chciał ich pobić. Ale trzech na jednego, to ja się bałem. (…) wbiłem ze dwa razy szpadel, był chyba przymrozek i było ciężko. Nie wiedziałem co mam myśleć, powiedziałem „sami sobie kopcie”, nie pamiętam kto trzymał broń, pamiętam, że była.” (k. 1330v). Jak wynika z powyższego, pokrzywdzony od pierwszych chwil, kiedy pozbawiono go wolności, stał się obiektem gróźb i przemocy ze strony oskarżonych, co bez wątpienia musiało wpływać krępująco na jego wolę i odwodzić go od podejmowania prób ucieczki. Niezależnie od opisanych powyżej zachowań oskarżonych, przez cały czas formułowali oni wobec pokrzywdzonego groźby pozbawienia życia, domagając się umożliwienia kontaktu z S. K. , wskazania jego miejsca pobytu oraz zwrotu pieniędzy w kwocie, którą P. G. przekazał S. K. . Wyraźne dostrzegalne jest również, że zarówno groźby ze strony oskarżonych, jak i ich fizyczna agresja wobec pokrzywdzonego, eskalowały wraz z upływającym czasem oraz brakiem jakichkolwiek efektów poszukiwań S. K. i prób odzyskania pieniędzy. Nie ma potrzeby – jak twierdzi obrońca P. G. – aby były to groźby, że komuś stanie się krzywda w razie oddalenia się pokrzywdzonego. Oskarżeni wielokrotnie grozili pokrzywdzonemu pozbawieniem życia, co w wystarczającym stopniu wpływało na możliwość podjęcia przez niego decyzji o ucieczce. Oczywistym poza tym było, że oddalenie się pokrzywdzonego byłoby równoznaczne z odmową dalszej pomocy w odnalezieniu S. K. i utratą przez oskarżonych środka nacisku na rodzinę O. , aby zwróciła P. G. pieniądze, co stanowiłoby wystarczający powód do realizacji gróźb formułowanych wobec pokrzywdzonego. Oskarżeni przecież deklarowali uwolnienie pokrzywdzonego w momencie, kiedy odnaleźliby S. K. lub choćby odzyskali pieniądze. Kwestie te były zatem ze sobą nierozerwalnie połączone. W świetle powyższego jako nieuprawnione bagatelizowanie sytuacji należy uznać sugestie obrońcy T. M. , że pokrzywdzony nie miał podstaw obawiać się strzałów z karabinu. W swoich zeznaniach pokrzywdzony wyraził jedynie przypuszczenie ( „może” ), że strzały z karabinu padły dla rozładowania nerwów (k. 1329v). Skarżąca pomija zaś, że w czasie zdarzeń pokrzywdzony choćby wobec żony wyrażał obawy, że coś może mu się stać ( „mówiłem jej, że oni mówili, że ktoś mnie przejmie” – k. 1330). W swoich zeznaniach pokrzywdzony jednoznacznie również wskazywał, że bał się oskarżonych. W obliczu opisanego powyżej zachowania oskarżonych pokrzywdzony miał pełne podstawy do obaw o swoje zdrowie i życie. Należy tu uwzględnić, że oskarżeni doskonale znali jego rodzinę, miejsce zamieszkania, a jednocześnie wobec ich determinacji mógł zasadnie się obawiać, że samodzielne zawiadomienie przez niego Policji może zostać odkryte i skutkować podjęciem wobec niego przez oskarżonych bardzo radykalnych kroków. Nie bez znaczenia w tym kontekście jest, że po zabraniu pokrzywdzonego z domu rankiem 25 lutego 2019 r., P. G. odebrał mu telefon i go przeglądał. Nie podważa tego argument obrońcy T. M. , że P. G. sprawdzał wówczas, czy M. O. kontaktował się z S. K. . Istotne bowiem jest, że pokrzywdzony na tej podstawie mógł obawiać się, że oskarżony ponownie sięgnie po jego telefon, aby sprawdzić, czy nie próbuje wzywać pomocy. Z tej perspektywy wezwanie Policji za pośrednictwem innych osób mogło wydawać się pokrzywdzonemu obarczone mniejszym ryzykiem, bowiem zasadniczo zostałoby ujawnione dopiero w momencie przybycia Policji. Skarżący akcentując fakt, że pokrzywdzony mógł telefonicznie wezwać Policję, całkowicie pomijają, że pokrzywdzony kilkukrotnie podejmował próby uzyskania pomocy za pośrednictwem członków swojej rodziny. Początkowo – rankiem 25 lutego – pytanie żony o wezwanie Policji spotkało się z odpowiedzią, żeby jej w żadnym razie nie wzywać. Na początkowym etapie zdarzeń pokrzywdzony mógł bowiem mieć nadzieję, że uda się wyjaśnić sytuację i problem rozwiązać polubownie, bez angażowania Policji. Wskazuje na to wypowiedź pokrzywdzonego, przywołana w apelacji obrońcy P. G. . Już jednak tego samego dnia po południu, kiedy oskarżeni i pokrzywdzony pojechali do domu M. O. , żeby ten mógł zabrać kurtkę, pokrzywdzony widział się z żoną, której wyraźnie powiedział, aby zadzwoniła na policję, zabrała dzieci i poblokowała konta (zeznania M. O. – k. 1328). Po powrocie tego samego dnia z B. (2) , kiedy w domu rodziców odbyła się kolejna rozmowa oskarżonych z rodzicami pokrzywdzonego, M. O. napisał pastą do zębów w łazience komunikat „997 pomocy” . W czasie, gdy A. P. usiłował porozmawiać przez telefon z S. K. , M. O. powiedział do matki półszeptem, że to nie są żarty, że ma zadzwonić po policję (zeznania M. O. – k. 33, 1329). Z kolei U. O. opisała, że w czasie tego pobytu w domu rodziców pokrzywdzony wyglądał na bardzo wystraszonego (k. 26). Następnego dnia rano, kiedy na bazę przyjechali rodzice pokrzywdzonego, ten podszedł do matki i powiedział „przecież mówiłem ci, co masz zrobić” . Ona odpowiedziała: „co ja mogę, jadę do B. (2) do O. (1) pracy” (zeznania M. O. – k. 1329v; zeznania U. O. – k. 1407v, 26). Również wówczas wedle relacji U. O. pokrzywdzony „był wystraszony” (k. 26). Kiedy oskarżeni pojechali z pokrzywdzonym do jego domu, aby pokazał im akt notarialny sprzedaży działki, pokrzywdzony zadzwonił do żony, poszedł do niej, by zabrać klucze do domu i wówczas kolejny raz powiedział, że ma zadzwonić na policję, gdyż oskarżeni mówili , że ktoś go „przejmie” (zeznania A. O. – k. 1330). W świetle powyższego jako całkowicie dowolne i nieuprawnione należy ocenić twierdzenie obrońcy A. P. , że z zachowania pokrzywdzonego nie wynika, aby kiedykolwiek czuł on taki stopień zagrożenia, iżby podjęcie próby ucieczki mogło dla niego skończyć się pobiciem lub zastrzeleniem. Przeciwnie, szereg działań podejmowanych przez pokrzywdzonego w toku zdarzeń, jego wypowiedzi kierowane do innych osób z prośbą o pomoc, wskazują jednoznacznie, że miał on poczucie rzeczywistego zagrożenia ze strony oskarżonych. Działania oskarżonych wywoływały w pokrzywdzonym realne obawy, przy czym w świetle okoliczności sprawy należy je uznać za uzasadnione. Wbrew twierdzeniom obrońcy A. P. , groźby ze strony oskarżonych nie dewaluowały się. Można byłoby tak uznać, gdyby oskarżeni na nich poprzestawali, jednak tak przecież nie było. Wraz z rozwojem sytuacji stawali się oni coraz bardziej zdeterminowani i agresywni, a od gróźb przechodzili do czynów, by wspomnieć choćby pobicie pokrzywdzonego przez A. P. w samochodzie. Pokrzywdzony nie mógł zatem mieć żadnej pewności, że od wystrzałów w powietrze, oskarżeni nie przejdą do użycia broni wobec niego. Usiłując wytłumaczyć, dlaczego sam nie zadzwonił, M. O. wskazywał wprost: „nie zadzwoniłem, bo się bałem” (k. 1332). W odniesieniu do sytuacji na bazie, gdy był sam z Ł. L. bez nadzoru oskarżonych oraz gdy sam oddalił się od samochodu P. G. , by wziąć od żony klucze do domu, M. O. wskazał: „Nie przychodziło mi na myśl, aby uciec, bo mówiono mi wcześniej, żebym nie uciekał, oni mieli broń, A. przecież wszystko wiedział o mojej rodzinie.” (k. 1330). „Ja nie oddaliłem się od nich ze względu na rodzinę. A. o mnie wszystko wiedział, przebywał u mnie, wiedział, gdzie moi teściowie mieszkają, mój dzieciak się z nim bawił, dlatego nie uciekłem.” (k. 1331v). Całokształt zachowania pokrzywdzonego wskazuje dość jasno, że obawiał się on samodzielnie podejmować jakiekolwiek działania sprzeczne z wolą oskarżonych, realizował wszystkie ich polecenia, aby ich nie denerwować i nie pogorszyć swojej sytuacji. Fakt, że oskarżeni nie formułowali gróźb wyrządzenia krzywdy członkom rodziny pokrzywdzonego, nie oznacza, że pokrzywdzony nie mógł mieć w tym zakresie obaw, skoro wraz z upływem kolejnych godzin doświadczał radykalizacji działań oskarżonych. Nie przekonuje argumentacja obrońcy P. G. , w której dążąc do wykazania, że pokrzywdzony nie był sparaliżowany strachem, odwołuje się do jego zachowania po opuszczeniu kontenera. Trzeba bowiem mieć na względzie, że sytuacja ta miała miejsce w początkowej fazie zdarzeń, kiedy wola oporu ze strony pokrzywdzonego z pewnością mogła być większa. Poza tym pokrzywdzony i oskarżeni znali się, nie byli dla siebie całkowicie obcymi osobami, a zatem pokrzywdzony mógł próbować wpłynąć na oskarżonych perswazją. Skarżący przy tym zapomina, że o ile pokrzywdzony mógł mieć początkowo nadzieję, że w ten sposób zmieni swoją sytuację, to jednak musiał mieć świadomość, że oskarżonych jest trzech, są uzbrojeni i w związku z tym nie ma żadnych szans w fizycznym zwarciu z nimi. Co więcej, obrońca P. G. dla wykazania swoich tez odwołał się do zeznań pokrzywdzonego dotyczących wyjazdu do B. (2) , kiedy to oskarżeni nie kierowali pod jego adresem żadnych gróźb. Tak rzeczywiście było, jednak ten argument obrońcy jest całkowicie chybiony, bowiem zeznania pokrzywdzonego, do których odwołał się obrońca, dotyczą pierwszego wyjazdu oskarżonych i pokrzywdzonego do B. (2) , który miał miejsce 23 lutego 2019 r. (zob. k. 1325v), a zatem dwa dni przed pozbawieniem M. O. wolności. Pozbawione podstaw jest przy tym oczekiwanie skarżących, że zachowanie pokrzywdzonego w czasie całego zdarzenia będzie w pełni racjonalne i oparte na trzeźwym, pozbawionym emocji rozumowaniu. Pokrzywdzony znajdował się w szczególnej sytuacji, nie wiedział, jak się ona rozwinie i jaki będzie jej finał, towarzyszyło mu więc poczucie grożącego mu niebezpieczeństwa, przy jednoczesnej świadomości determinacji oskarżonych, co zdecydowanie przemawiało przeciwko bagatelizowaniu tej sytuacji. Pokrzywdzony był zastraszony drastycznymi działaniami, jakie oskarżeni wobec niego podejmowali, miał świadomość swoistego radykalizowania się działania oskarżonych, co bez wątpienia musiało wpływać na jego rozumowanie i podejmowane kroki. Nie można zatem oczekiwać, aby wszystkie jego decyzje i działania wytrzymywały test racjonalności dokonywany z perspektywy zewnętrznego, niezaangażowanego obserwatora. Oczywistym jest, że pokrzywdzony mógł próbować nawiązać telefoniczny kontakt z Policją, a następnie wykasować w swoim telefonie dane o takim połączeniu, jak zauważa to obrońca P. G. . Rzecz jednak w tym, że pokrzywdzony bał się podjąć ryzyko działania w taki sposób i zdecydował się na pośrednictwo swoich najbliższych – matki i żony – które prosił o wezwanie Policji. Obierając taką drogę, pokrzywdzony nie przypuszczał zresztą, że matka będzie tak długo zwlekała z zawiadomieniem Policji. Pokrzywdzony trzymał się tej drogi, ponawiając przy kolejnych spotkaniach z rodzicami i żoną te prośby. Działanie pokrzywdzonego w taki sposób – uwzględniając całokształt sytuacji, w której się znalazł – nie może być uznane za nieznajdujące uzasadnienia, a w konsekwencji świadczące o tym, że pokrzywdzony akceptował swoje położenie i z własnej woli nie dążył do jego zmiany. Dla rozstrzygnięcia przedmiotowej sprawy bez znaczenia pozostają przyczyny, dla których matka pokrzywdzonego – pomimo jednoznacznych komunikatów ze strony pokrzywdzonego – tak długo zwlekała z wezwaniem Policji. Czystymi spekulacjami bez pokrycia w materiale dowodowym są sugestie obrońcy A. P. , że celem odwlekania zawiadomienia Policji było danie S. K. czasu na załatwienie swoich spraw. Skarżący nie sprecyzował jednak, co S. K. miałby w tym czasie załatwiać, a przy tym brak jest dowodów na to, aby w czasie, gdy M. O. był pozbawiony wolności, jego rodzice mieli pozostawać w stałym kontakcie z córką i zięciem. Przeciwnie, z materiału dowodowego wynika, że oni również mieli bardzo utrudniony kontakt z tymi osobami. W związku z tym znacznie bardziej prawdopodobna jest teza, że odwlekanie zawiadomienia Policji związane było przede wszystkim z faktem, że w sprawę uwikłany był zięć U. i A. O. , a pośrednio również ich córka. Postawa U. O. wskazuje, że wobec poważnych zarzutów formułowanych przez P. G. wobec S. K. , które w razie potwierdzenia mogły grozić poniesieniem przez niego odpowiedzialności karnej, dążyła ona do wyjaśnienia sprawy bez udziału organów ścigania, przede wszystkim poprzez podejmowane próby skontaktowania się z córką i zięciem. Poza tym fakt, że pokrzywdzony początkowo nie chciał wezwania Policji, nie oznacza przecież, że w dorozumiany sposób wyraził on zgodę na pozbawienie go wolności. Wskazuje jedynie, że pokrzywdzony mógł początkowo mieć nadzieję, iż uda się całą sytuację wyjaśnić polubownie, bez konieczności angażowania Policji. Motywy, które kierowały wówczas pokrzywdzonym, mają zresztą drugorzędne znaczenie, wobec niewątpliwego faktu, że był on przetrzymywany przez oskarżonych wbrew swej woli. Warto też zwrócić uwagę, że stwierdzenie pokrzywdzonego do żony, aby nie wzywała Policji, padło jeszcze zanim pokrzywdzony został oblany benzyną i grożono mu podpaleniem, a więc kiedy nie doszło jeszcze do pierwszej eskalacji zachowania oskarżonych. Już zaś po kilku godzinach od opuszczenia domu, pokrzywdzony zwrócił się do żony o wezwanie Policji i niemal każdy kontakt z najbliższymi wykorzystywał, aby tę prośbę ponowić. Teza obrońcy P. G. , jakoby przyczyną braku wezwania Policji przez pokrzywdzonego było to, że nie czuł się on na tyle zagrożony, aby ryzykować ewentualne ujawnienie organom ścigania swojego udziału w obrocie nielegalnym paliwem, nie wytrzymuje konfrontacji z faktami. Niezależnie od tego, że skarżący nie przedstawił dowodów dla tak daleko idącej tezy o udziale pokrzywdzonego w obrocie paliwami razem z S. K. , to z przywoływanych powyżej zeznań świadków wynika jasno, że pokrzywdzony był przestraszony działaniami oskarżonych. Trudno zakładać, aby było to jedynie udawanie lub poza. Co więcej, teza obrońcy nie wyjaśnia, dlaczego wówczas pokrzywdzony miałby kilkukrotnie prosić matkę i żonę o wezwanie Policji, skoro mogło to przyczynić się do jego denuncjacji. W warunkach, w których się to odbywało, nie mógł przecież sądzić, że takie prośby nie zostaną początkowo zrealizowane. W świetle powyższych uwag, nie brzmią przekonująco wywody obrońców, którzy usiłowali wykazać, że M. O. przez większość czasu 25 i 26 lutego 2019 r. nie był pozbawiony możliwości swobodnego poruszania się, a zatem oskarżeni nie pozbawili go wolności. M. O. był pozbawiony możliwości swobodnego opuszczenia bazy w B. (1) wbrew woli oskarżonych i powrotu do swojego domu, a całokształt działań podjętych wobec niego przez oskarżonych wskazuje, że uzasadnione było jego przekonanie, że samodzielne wezwanie Policji lub oddalenie się wiązałoby się z dużym ryzykiem negatywnych konsekwencji. Pokrzywdzony był zastraszony groźbami oskarżonych, które istotnie krępowały jego wolę i zdolność do samodzielnego podjęcia ucieczki lub innych działań mających na celu swoje uwolnienie. Symptomatyczne są tu wyjaśnienia oskarżonego T. M. , który odnosząc się do tego, że nie zareagował na to, co działo się z M. O. wskazał: „w tym całym harmidrze, jak to się tak szybko działo, obleciał mnie strach i niemoc” (k. 1296v), co też znajduje potwierdzenie w zeznaniach pokrzywdzonego, który opisując moment, kiedy przebierał się w warsztacie, wskazał, że T. M. pytał go o podpalenie i było po nim widać, że jest wystraszony (k. 1327). Jeżeli zatem jeden z oskarżonych odczuwał swoistą grozę i powagę sytuacji, to trudno uznać, aby działania podejmowane wobec pokrzywdzonego nie wpływały na jego psychikę i zdolność do przeciwstawienia się oskarżonym, choćby poprzez podjęcie ucieczki. Fakt, że pokrzywdzony kilkukrotnie przemieszczał się z oskarżonymi samochodem, w tym również prowadził ten samochód, nie świadczy w żaden sposób, że nie był pozbawiony wolności, skoro w tym samochodzie nie znalazł się z własnej woli, lecz wskutek decyzji oskarżonych. Nie jest również argumentem na rzecz takiej tezy i to, że w trakcie przedmiotowych zdarzeń szereg czynności pokrzywdzony wykonał z własnej woli. Skarżący pomijają bowiem powody, dla których pokrzywdzony podejmował takie działania. Bez wątpienia pokrzywdzony miał świadomość tego, do czego dążą oskarżeni i w celu ochrony swojego zdrowia i życia, a także najbliższych mu osób, starał się w możliwie szerokim stopniu współpracować z oskarżonymi. Nie jest to zresztą w jakimkolwiek stopniu odosobniona postawa wśród osób bezprawnie pozbawionych wolności. W związku z tym nie przekonuje argument obrońców P. G. i T. M. , że pokrzywdzony M. O. nie był zakładnikiem, skoro wykazywał inicjatywę, jeśli idzie o działania podejmowane przez oskarżonych w celu odnalezienia S. K. , w tym między innymi zaproponował, aby udać się do B. (2) w celu włamania się do mieszkania siostry i szwagra oraz zabrał tam łom. Trzeba bowiem dostrzec, że oskarżonym zależało przede wszystkim na skontaktowaniu się i odnalezieniu S. K. . W konsekwencji pewne współdziałanie pokrzywdzonego z oskarżonymi w tym zakresie leżało w jego interesie. Oczywistym jest, że pokrzywdzony mając świadomość coraz gorętszej atmosfery i ostrzejszych żądań ze strony oskarżonych, starał się podejmować działania, które pozwoliłyby mu wyjść cało z tej opresji. W taki właśnie sposób należy postrzegać zaproponowanie wskazanego wyjazdu do B. (2) . Gdyby przecież oskarżeni zastali szwagra i siostrę pokrzywdzonego w ich mieszkaniu, pokrzywdzony mógł liczyć, że swoje żądania oskarżeni skierują właśnie do nich, a nie do niego i jego rodziców, co pozwoli na odzyskanie przez niego wolności. Zrozumiałe więc jest, że pokrzywdzony w tym współdziałaniu z oskarżonymi upatrywał szansy na swoje uwolnienie. Nie podważa to więc ustalenia, że pokrzywdzony był pozbawiony wolności. Poza tym trzeba zauważyć, iż przed wyjazdem do B. (2) pokrzywdzony powiedział do żony: „jedziemy do B. (2) do O. (1) , wyłamię drzwi, przyjedzie policja i będzie koniec” (k. 1328). W tym kontekście zabranie łomu wcale nie musi przedstawiać się jako aktywne uczestnictwo pokrzywdzonego w działaniach oskarżonych, lecz raczej jako sposób na wyjście z sytuacji, w której się pokrzywdzony znalazł. Symptomatyczne jest zresztą, że pokrzywdzony począwszy od momentu przygotowań do wyjazdu do B. (2) poszukiwał sposobu na to, żeby doprowadzić do interwencji policji, jednak w taki sposób – o czym była już mowa – aby samemu jej nie wzywać, co należy jednoznacznie wiązać z obawami przed reakcją oskarżonych na takie jego ewentualne działania. Zabranie łomu wpisuje się zatem w przyjęty przez pokrzywdzonego sposób działania, mający na celu doprowadzenie do wezwania Policji. W związku z powyższym nie jest właściwym postawieniem sprawy twierdzenie obrońcy A. P. , że nikt nie zmuszał M. O. do poszukiwania S. K. . O ile nawet oskarżeni nie wydawali pokrzywdzonemu rozkazów lub poleceń w tym zakresie, to jednak wielokrotnie przez oskarżonych były formułowane żądania wobec M. O. i jego rodziców, aby nawiązali kontakt z S. K. i jego żoną, ustalili, gdzie się oni znajdują, a jednocześnie wyraźnie uzależniano uwolnienie pokrzywdzonego od wyjaśnienia sprawy i zwrotu P. G. jego pieniędzy. Zarówno pokrzywdzony M. O. , jak i inne uwikłane w przedmiotowe zdarzenia osoby, miały świadomość wzajemnej zależności tych dwóch kwestii, a więc i tego, na co już powyżej zwracano uwagę, że M. O. współdziałając z oskarżonymi w poszukiwaniach S. K. jednoznacznie kierował się motywacją doprowadzenia do odzyskania przez siebie wolności. Nie jest przekonująca argumentacja obrońcy T. M. kwestionującej ocenę Sądu Okręgowego, iż pokrzywdzony nie miał fizycznej możliwości opuszczenia pojazdu w czasie, gdy przemieszczał się z oskarżonymi. Skarżąca pomija bowiem po pierwsze to, że opuszczenie pojazdu w czasie poruszania się wiązałoby się z poważnym ryzykiem dla zdrowia, a nawet i życia pokrzywdzonego. Po drugie, twierdzenie, że ucieczka pokrzywdzonego była możliwa podczas postojów opiera się na założeniu, którego podstaw skarżąca nie wskazała, jakoby miały miejsce jakiekolwiek postoje, a w ich trakcie sytuacje braku nadzoru nad pokrzywdzonym, w których mógłby on się oddalić bez ryzyka dla swojego zdrowia i życia. Po trzecie i najistotniejsze, skarżąca pomija fakt, że oskarżeni P. G. i A. P. mieli broń, zabierali ją również do wnętrza samochodu, niejednokrotnie towarzyszyli pokrzywdzonemu, gdy ten udawał się np. do swojego domu lub domu rodziców, a przede wszystkim swoimi działaniami zastraszyli pokrzywdzonego i w ten sposób istotnie wpływali na jego wolę oporu i ucieczki. W tym kontekście ilość drzwi w samochodzie, którym poruszali się oskarżeni i pokrzywdzony, pozostaje całkowicie bez znaczenia. To nie brak drzwi uniemożliwiał pokrzywdzonemu opuszczenie pojazdu, a strach przed oskarżonymi i negatywnymi konsekwencjami, jakie mogły z ich strony spotkać pokrzywdzonego. Dokładnie z tego samego powodu pokrzywdzony nie podejmował żadnych działań, kiedy kierował samochodem w podróży do B. (2) . Oczywiste jest, że zmiana kierunku podróży w sytuacji, gdy z pokrzywdzonym było w samochodzie trzech oskarżonych, nie byłaby z perspektywy pokrzywdzonego rozsądnym działaniem. Podobnie należy oceniać wskazany przez obrońcę T. M. fakt, iż 25 lutego pokrzywdzony przed wyjazdem do B. (2) sam opuścił samochód i poszedł po kurtkę do swojego domu, gdzie rozmawiał pod nieobecność oskarżonych z żoną i ojcem. Dodatkowo trzeba dostrzegać, że oskarżeni czekali na pokrzywdzonego przed domem, więc nie miał on możliwości ucieczki, zaś sprawa była dobrze znana żonie i ojcu pokrzywdzonego, a zatem oskarżeni nie mieli powodów, aby z tego względu uniemożliwiać pokrzywdzonemu kontakt z nimi. Wywód obrońcy T. M. oparty jest na konsekwentnym pomijaniu czynnika psychicznego skrępowania woli pokrzywdzonego, co nie odpowiada okolicznościom sytuacji, w której się on znalazł. Wbrew twierdzeniu skarżących, o tym, że pokrzywdzony nie był pozbawiony wolności, tym bardziej nie świadczy fakt, że oskarżeni i pokrzywdzony 25 lutego 2019 r. wieczorem zjedli razem posiłek, wypili piwo i nocowali na bazie. Poprawne traktowanie w tym czasie pokrzywdzonego nie oznacza przecież automatycznie, że nie był on pozbawiony wolności i mógł dysponować swoją osobą bez żadnych ograniczeń, przede wszystkim bez ryzyka poniesienia negatywnych konsekwencji ze strony oskarżonych. To samo dotyczy tego, że M. O. palił wówczas w piecu. Reasumując, należy w pełni podzielić ocenę Sądu Okręgowego, że M. O. został pozbawiony przez oskarżonych wolności. Formułowane przez oskarżonych wobec pokrzywdzonego groźby, a w konsekwencji obawa przed negatywnymi konsekwencjami, wpływała na psychikę tak silnie, że pokrzywdzony zaniechał wszelkich prób samowolnego oddalenia się. Obawy te znajdowały obiektywne uzasadnienie w okolicznościach sprawy. 3. Ustalenie, że M. O. był zakładnikiem w rozumieniu art. 252 § 2 k.k. Niezasadne okazały się zarzuty obrońców, w których zmierzali oni do wykazania nieprawidłowości ustaleń uzasadniających przyjętą przez Sąd Okręgowy kwalifikację prawną czynu zarzuconego w punkcie I aktu oskarżenia z art. 252 § 2 k.k. Na wstępie należy przypomnieć, że czyn określony w art. 252 k.k. , podobnie jak przestępstwo stypizowane w art. 189 k.k. , obejmuje swoim zakresem pozbawienie człowieka wolności i w odniesieniu do obu przestępstw pozbawienie wolności człowieka jest czynnością sprawczą. Zgodnie z ugruntowanym stanowiskiem orzecznictwa różnica między przestępstwami stypizowanymi w art. 252 k.k. i art. 189 k.k. wiąże się z wymaganiem, aby wzięcie zakładnika i jego przetrzymywanie było środkiem do realizacji celu określonego w art. 252 k.k. , podczas gdy dla bytu przestępstwa z art. 189 k.k. cel ten jest obojętny (zob. postanowienie SN z dnia 28 marca 2002 r., I KZP 3/02, OSNKW 2002, z. 5-6, poz. 41; wyrok SA w Katowicach z dnia 22 sierpnia 2012 r., II AKa 245/12, LEX nr 1258292; wyrok SA w Łodzi z dnia 26 września 2013 r., II AKa 112/13, LEX nr 1386136; wyrok SA w Warszawie z dnia 10 lipca 2014 r., II AKa 177/14, LEX nr 1493814; wyrok SA w Katowicach z dnia 27 września 2018 r., II AKa 303/18, LEX nr 2683595; wyrok SA we Wrocławiu z dnia 9 października 2019 r., II AKa 143/19, LEX nr 2761628). Wzięcie lub przetrzymywanie zakładnika w rozumieniu art. 252 k.k. ma na celu zmuszenie wymienionych w tym przepisie instytucji lub osób do określonego zachowania się, np. wymuszenia zapłaty okupu od tej pozbawionej wolności lub innej osoby w zamian za uwolnienie (por. postanowienie SN z dnia 16 listopada 2005 r., II KK 165/05, OSNKW-R 2005, poz. 2079). Słowo „zakładnik” użyte w art. 252 § 1 i 2 k.k. wedle słownikowego rozumienia oznacza osobę przetrzymywaną siłą w celu wymuszenia spełnienia żądań terrorysty lub porywacza. Co istotne w kontekście przedmiotowej sprawy, przepis art. 252 § 1 k.k. nie zawęża oczekiwanego przez sprawcę zachowania, do którego wymuszenia ten poprzez wzięcie i przetrzymywanie zakładnika dąży, do jakiegoś konkretnej kategorii zachowań. W przepisie art. 252 § 1 k.k. mowa jest o zmuszaniu do „określonego zachowania”, a zatem nie muszą to być jedynie czynności związane z zapłatą okupu lub innego rozporządzenia mieniem (por. wyrok SA w Białymstoku z dnia 4 listopada 2014 r., II AKa 199/14, LEX nr 1630500). Sąd Okręgowy trafnie przyjął, że oskarżeni biorąc M. O. jako zakładnika i przetrzymując go, działali w celu zmuszenia M. O. oraz U. i A. O. do ustalenia miejsca pobytu S. K. i umożliwienia im nawiązania z nim kontaktu oraz do doprowadzenia pokrzywdzonych do przekazania P. G. kwoty 800.000 zł. Wbrew stanowisku obrońcy P. G. , nie ma żadnego znaczenia fakt, że oskarżeni nie kierowali gróźb bezpośrednio do U. i A. O. lub innych członków rodziny M. O. . Z punktu widzenia kwalifikacji z art. 252 § 1 i 2 k.k. istotny jest fakt pozbawienia wolności w celu zmuszenia zakładnika lub innej osoby do określonego zachowania się. Nie jest tu wymagane, aby formułowane były jakiekolwiek groźby względem osób, do których kierowane jest żądanie tego zachowania się. Presja wywierana jest bowiem już poprzez uzależnienie uwolnienia zakładnika od spełnienia żądania sprawców. Przemoc oraz groźby zamachu na życie lub zdrowie, stanowiące znamiona przestępstwa z art. 282 k.k. , były kierowane przez oskarżonych wyłącznie wobec M. O. . Nie podważa to jednak prawidłowości kwalifikacji czynu oskarżonych z tego przepisu, skoro na gruncie art. 282 k.k. przyjmuje się, że przemoc i groźba mogą być kierowane zarówno wobec osoby, która ma dokonać rozporządzenia mieniem, jak i wobec innej osoby, a więc w formie przemocy lub groźby pośredniej (zob. L. Wilk (w:) M. Królikowski, R. Zawłocki (red.), Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz , Warszawa 2017, t. 2, s. 691-692). Wbrew zaś wrażeniu, jakie stara się wykreować obrońca P. G. , w świetle materiału dowodowego nie ma powodów, aby powątpiewać w to, że oskarżeni P. G. i A. O. kierowali wobec U. i A. O. żądania zapłaty kwoty 800.000 zł, formułując jednocześnie groźby zamachu na zdrowie i życie M. O. . Trzeba zauważyć, że już stosowana przez oskarżonych formuła „nic się pokrzywdzonemu nie stanie, jeżeli/ale…” zawiera w sobie oczywistą groźbę, że w razie niespełnienia oczekiwań oskarżonych pokrzywdzonego może spotkać jakaś krzywda. Zwrócić trzeba uwagę, że od samego początku zdarzeń objętych aktem oskarżenia, jeszcze zanim doszło do pozbawienia wolności M. O. , P. G. i A. P. dążyli do nawiązania kontaktu z S. K. , początkowo licząc na wyjaśnienie braku dostawy paliwa, a następnie uznając to za podstawową drogę do odzyskania pieniędzy, które właśnie jemu przekazał P. G. . Impulsem, który spowodował, że doszło do pozbawienia M. O. wolności, było niewątpliwie podpalenie samochodów ciężarowych i zbiornika z paliwem na bazie w B. (1) . Oskarżeni zresztą dość szybko zaczęli zdawać sobie sprawę, że skontaktowanie się z S. K. może nie być proste. Podczas pierwszego wyjazdu do B. (2) w nocy 23 lutego 2019 r. S. K. zadzwonił do M. O. , jednak, gdy ten przekazał aparat P. G. , K. rozłączył się. Zeznając, M. O. nie był nawet pewien, czy P. G. zdążył powiedzieć K. o pieniądzach (k. 1325v). Podobnie było, gdy wieczorem 25 lutego 2019 r. A. P. był z pokrzywdzonym w domu rodziców tego ostatniego. Wówczas zadzwonił S. K. , który jednak po tym jak telefon przejął A. P. , rozłączył się. Oskarżeni wobec niepowodzeń w odnalezieniu i nawiązaniu kontaktu z S. K. swoje wysiłki zaczęli koncentrować na wymuszeniu zwrotu pieniędzy od pokrzywdzonych, a więc od teściów i szwagra S. K. . Dość jasno wynika to choćby z wyjaśnień P. G. , który odnosząc się do zdarzenia z oblaniem M. O. benzyną, wyraźnie wskazał, że chciał wówczas nastraszyć pokrzywdzonego, aby zmobilizować go do odzyskania pieniędzy i przede wszystkim do kontaktu z S. K. (k. 1285v). Odnosząc się do rozmów z U. i A. O. , P. G. wskazywał, że jego zamiarem było, aby się dowiedzieć, czy rodzice M. O. „poczuwają się jakoś do odpowiedzialności, czy chcą w związku z tą sytuacją coś zrobić. (…) Ja powiedziałem, że ja chcę odzyskać swoje pieniądze jak najszybciej, zanim zostaną wydane. (…) Ja prosiłem rodziców M. , że jeżeli mają kontakt z S. , to żeby wpłynęli na niego.” (k. 1296). Wyjaśnienia te wprawdzie sugerują, że oskarżony P. G. ograniczał się jedynie do środków perswazji słownej, co nie odpowiada prawdzie, jednak dobrze obrazują cel, do którego realizacji dążyli oskarżeni. Twierdzenia skarżących, jakoby oskarżeni na żadnym etapie nie domagali się od pokrzywdzonych zapłaty jakichkolwiek pieniędzy, nie mają żadnego oparcia w materiale dowodowym. Przeciwnie, zarówno zeznania M. O. , U. O. i A. O. , jak również wyjaśnienia T. M. jednoznacznie wskazują, że w miarę, gdy P. G. coraz bardziej zdawał sobie sprawę, że próby nawiązania kontaktu i odnalezienia S. K. nie przynoszą efektu, a więc maleją szanse na dotarcie do niego i odzyskanie w ten sposób pieniędzy, zarówno on, jak i A. P. zaczęli formułować wyraźne żądania ich zwrotu już wprost wobec pokrzywdzonych M. O. oraz U. i A. O. oraz warunkować uwolnienie M. O. od zapłaty przez nich kwoty, którą P. G. przekazał S. K. . Z relacji A. O. (1) wynika, że kiedy M. O. zadzwonił do niej 25 lutego 2019 r. po zamknięciu go w kontenerze na bazie w B. (1) , wprost powiedział: „ A. (1) to nie są przelewki, polali mnie benzyną i mnie spalą, jeśli S. nie odda pieniędzy” (k. 1410v) i polecił jej, aby zadzwoniła do rodziców, by oni ustalili, gdzie jest S. K. (k. 30v). Podczas kolejnych etapów zdarzeń oskarżeni wielokrotnie domagali się od M. O. umożliwienia im kontaktu z S. K. lub wskazania miejsca jego pobytu. Wprost też były wobec M. O. formułowane żądania, aby zwrócił pieniądze, które P. G. dał S. K. . 25 lutego 2019 r. na bazie w B. (1) A. P. przypomniał M. O. , że jest właścicielem działki, a następnie jeden z oskarżonych wprost powiedział do M. O. : „no to przepisz działkę” (zeznania M. O. - k. 1327v). W miarę upływu czasu i niepowodzeń w odnalezieniu S. K. żądania zwrotu pieniędzy formułowane przez oskarżonych stawały się coraz bardziej gwałtowne. Jednoznacznie świadczy o tym przedstawiony przez T. M. opis sytuacji, gdy 26 lutego 2019 r. oskarżeni wrócili z W. (1) , dokąd pojechali sprawdzać, czy pojawił się tam S. K. . „Przed dojazdem G. stwierdził, że skoro nie może dostać tamtego gościa, to pieniądze wydobędzie od O. . Po przyjeździe na bazę G. kazał P. dzwonić do Ł. , aby ten powiedział O. , by wyszedł z warsztatu. My czekaliśmy w samochodzie. O. wsiadł z tyłu koło G. . G. był już „spieniony”, bardzo zdenerwowany. Krzyczał do M. , że „teraz ty oddasz te pieniądze”.” (k. 1014). Kolejna sytuacja miała miejsce po tym, gdy oskarżeni z M. O. pojechali do sklepu (...) , aby zweryfikować sprawę sprzedaży działki. T. M. wyjaśnił: „Gdy P. wrócił, to stwierdził, że M. kłamie i powiedział to w samochodzie. G. też mówił, że M. kłamie i na pewno takiej sprzedaży nie było i kazał jechać na bazę. G. mówił do O. , że jeżeli tak, to weźmiemy dowód i przepiszesz na mnie swoją działkę, a potem jak odda kasę, to ci ją odpiszę. Chciał jechać do notariusza. G. to wszystko mówił krzykiem.” (k. 1014v). Wbrew próbom wykazania przez obrońców odmiennej tezy, materiał dowodowy daje jednoznaczną podstawę do przyjęcia, że P. G. i A. P. żądali pieniędzy również od U. i M. O. . Jak wynika z zeznań U. O. , już podczas pierwszej bytności 25 lutego 2019 r. na bazie w B. (1) , P. G. i A. P. pytali o to, czy O. mają kontakt z S. K. . „Ja pytałam, czy M. tu musi zostać, nie wiem który, czy G. , czy P. powiedział, że syn musi zostać do momentu, aż się pieniądze nie znajdą. W tym czasie oni nie formułowali wobec nas żadnych żądań ani oczekiwań.” (k. 1406v). W biurze A. P. powiedział do U. O. : „nic M. się nie stanie, jeżeli dacie namiary na S. albo namiary do córki” . Kiedy U. O. powiedziała, że dzwoniła do córki i nie ma żadnego kontaktu z nimi, oskarżeni odparli, że ich to nie interesuje. P. G. następnie powiedział: „ma pani te pieniądze spod ziemi wygrzebać, niech pani nas zrozumie, że to są ciężko zapracowane pieniądze” (k. 25v-26). Dla U. O. było oczywiste, że oskarżeni żądają, aby to ona znalazła te pieniądze i oddała je P. G. (k. 1409). Podczas drugiej wizyty U. i A. O. 25 lutego 2019 r. na bazie w B. (1) miała miejsce rozmowa między U. O. a P. G. w biurze, podczas której P. G. żądał od U. O. zwrotu pieniędzy w kwocie 800.000 zł, a gdy ta powiedziała, że ich nie ma, P. G. stwierdził, żeby „przepisała” na niego swój dom (zeznania U. O. – k. 26, 1409-1409v). Jednoznaczne wnioski wynikają też z treści nagranej rozmowy między A. P. a U. O. , która odbyła się wieczorem 25 lutego 2019 r. w domu U. i A. O. (k. 122v-125). W jej trakcie padło wyraźne stwierdzenie ze strony A. P. : „ktoś musi oddać te pieniądze naprawdę, naprawdę ktoś musi oddać” . Było ono skierowane jednoznacznie do rodziców M. O. . W odpowiedzi U. O. powiedziała: „ja wam nie oddam, bo nie mam, i co pójdę pod most mieszkać?” . Z tego wynika, że U. O. odebrała to wcześniejsze stwierdzenie A. P. jako skierowane do niej, czuła się adresatem tego żądania zwrotu pieniędzy. Podnoszony przez obrońcę P. G. argument, że podczas tej rozmowy nie padło żądanie przepisania domu O. na P. G. , nie odbiera jeszcze cytowanej wypowiedzi A. P. charakteru jednoznacznego żądania skierowanego do U. O. , zwłaszcza w kontekście tego, że żądanie przepisania domu padło tego samego dnia podczas wcześniejszego spotkania P. G. i U. O. (o czym szczegółowo poniżej). Nie sposób zatem zgodzić się ze skarżącym, iż te słowa mają zupełnie inny wydźwięk niż żądanie zwrotu pieniędzy lub przekazania składnika majątku o takiej wartości ( notabene skarżący nie precyzuje, jaki to miałby być ów „inny wydźwięk”). Co istotne, w tej części rozmowy ze strony A. P. padły również sugestie, że dług będzie windykowany przez egzekutorów. Wprawdzie nie zostało w tym miejscu sprecyzowane, od kogo miałby ten dług być windykowany, jednak tę wypowiedź A. P. trudno interpretować inaczej niż jako zawoalowaną groźbę wobec U. O. i M. O. . Nie sposób podzielić zarzut obrońcy oskarżonego P. G. , kwestionujący wiarygodność zeznań U. O. . Trzeba przede wszystkim podkreślić, że Sąd Okręgowy dokonał drobiazgowej ich analizy w kontekście pozostałego materiału dowodowego, a wskazywane przez obrońcę okoliczności dostrzegł i rozważył. W pełni przekonująca jest konstatacja Sądu Okręgowego, że rozmijanie się U. O. w kwestii kontaktów telefonicznych z córką A. K. było spowodowane chęcią wybielenia córki, co z czysto ludzkiego punktu widzenia nie wydaje się niczym szczególnym, jeśli idzie o relacje między matką a córką. Istotne jest to, że obrońca poza powołaniem się na fakt negatywnego zweryfikowania prawdomówności U. O. w tym zakresie, nie przedstawił żadnych argumentów mających podważyć przywołany wyżej wniosek Sądu Okręgowego co do przyczyny takiego stanu rzeczy. Nie sposób również uznać, aby o świadomym zamiarze wprowadzenia w błąd, dyskwalifikującym całość zeznań U. O. , świadczyło to, że w odniesieniu do wieczornej nagranej rozmowy z A. P. w domu U. O. , zeznała ona w postępowaniu przygotowawczym, że ten oskarżony miał wówczas domagać się od niej pójścia do notariusza i przepisania domu na P. G. (k. 26), czego w rzeczywistości nagranie tej rozmowy nie zawiera. Trafnie Sąd Okręgowy zauważył, że na wyrażone przez A. P. żądanie zwrotu pieniędzy powiedziała ona, że ich nie ma i nie pójdzie przecież mieszkać pod most. Te słowa należy odczytywać jako jednoznaczne nawiązanie do żądania przeniesienia na P. G. własności jej domu, które padło ze strony P. G. podczas wcześniejszego spotkania w biurze na bazie w B. (1) . Zeznając na rozprawie głównej U. O. przedstawiła już właściwą chronologię wydarzeń, wskazując jednoznacznie, że żądanie przepisania domu padło z ust P. G. podczas drugiej wizyty na bazie w B. (1) , kiedy to rozmawiała z nim na osobności (k. 1407v, 1408v, 1409). W ocenie Sądu Apelacyjnego sam fakt żądania przez P. G. od U. O. „przepisania” jej domu nie budzi żadnych wątpliwości. Słusznie Sąd Okręgowy zwrócił tu uwagę na treść wiadomości sms, którą U. O. wysłała do córki, a która pośrednio potwierdza, że takie żądanie było wyrażane (zob. s. 76 uzasadnienia). W pierwszej wiadomości wysłanej o godz. 14.35 napisała: „ O. (1) nie mamy wyjścia zgarnęła mnie i tatę mamy jechać do notariusza. Stracimy dorobek naszego życia” , zaś w drugiej z godz. 15.13: „mamy oddać dom w którym mieszkamy, czy Ty rozumiesz?” (załącznik nr 2 do akt sprawy). Nie tylko ich treść, ale również godzina wysłania, jednoznacznie wskazują, że żądanie przepisania domu musiało paść podczas drugiej – popołudniowej – wizyty O. na bazie w B. (1) . Fakt takiego żądania potwierdzają również zeznania A. O. i M. O. , którzy wprawdzie nie byli obecni przy tym, kiedy ono padło z ust P. G. , to jednak w swoich zeznaniach wyraźnie wskazywali, że później U. O. o tym im mówiła. Nie sposób też podzielić sugestii skarżącego, aby całkowicie odrzucić zeznania A. O. . O ile rzeczywiście z uwagi na stan zdrowia tego świadka, jego zeznania dotknięte były pewnymi nieścisłościami, zwłaszcza w zakresie chronologii wydarzeń, to jednak opis poszczególnych zdarzeń jest – jak trafnie zauważył Sąd Okręgowy – dość precyzyjny i koresponduje z zeznaniami U. O. i M. O. . Nie ma zatem powodu, aby te zeznania w całości zdyskwalifikować, jak chciałby tego obrońca P. G. . Nie przekonuje do tego argument o braku konsekwencji i stanowczości w zeznaniach A. O. , tym bardziej, że skarżący nie wsparł go kompleksową analizą tych zeznań, lecz ograniczył się do wybiórczego przywołania ich treści. Również w kategorii pewnych drobnych nieścisłości należy traktować twierdzenie U. O. , że żądanie przepisania domu padło z ust P. G. w obecności również jej męża (zeznania U. O. – k. 1407), czemu A. O. zaprzeczył, jednocześnie jednak wyraźnie potwierdzając, że żona mu o tym żądaniu mówiła (k. 1298v-1299, 1300). Wskazana nieścisłość w zeznaniach U. O. nie ma zatem charakteru zamierzonego, a raczej wynika z faktu, że żądanie przepisania dotyczyło nieruchomości należącej do niej i jej męża, jak również tego, że wówczas miało miejsce kilka spotkań U. i A. O. z oskarżonymi, co niewątpliwie mogło sprzyjać zatarciu się pewnych szczegółów. To jest też przyczyną, że w pierwszych zeznaniach U. O. nie mówiła o drugiej wizycie na bazie w B. (1) . Fakt, że miała ona miejsce nie ulega przecież jakiejkolwiek wątpliwości, skoro wyraźnie mówił o tym choćby oskarżony T. M. (k. 494). Podkreślić zatem trzeba, że w żadnym razie wskazane przez obrońcę P. G. rozbieżności w zeznaniach U. O. nie dają podstaw do zdyskwalifikowania jej zeznań w pozostałym zakresie. Są one bowiem w zdecydowanej swej części konsekwentne i logiczne, a co najważniejsze – korespondują z wnioskami płynącymi z innych dowodów. Twierdzenie skarżącego, że zeznania U. O. nie znajdują potwierdzenia w zgromadzonym materiale dowodowym jest gołosłowne. W tym zakresie skarżący nawet nie podjął próby obalenia szczegółowej analizy tych zeznań, którą przeprowadził Sąd Okręgowy, zwłaszcza podniesienia wad w zaprezentowanym tam rozumowaniu, a jedynie ograniczył się do wskazania rozbieżności, które sam Sąd a quo w swojej analizie dostrzegł. Trudno zatem taki wywód obrońcy P. G. uznać za przekonujący. Z przywołanego powyżej materiału dowodowego wynika jasno, że P. G. i A. P. w swoich wypowiedziach niejednokrotnie warunkowali uwolnienie M. O. od umożliwienia im nawiązania kontaktu z S. K. oraz odzyskania pieniędzy w kwocie 800.000 zł. Nie ma zatem racji obrońca A. P. twierdząc, że w toku rozmów między M. O. i jego rodzicami a oskarżonymi nie pojawiała się kwestia alternatywy w postaci uwolnienia M. O. w zamian za zwrot pieniędzy. Przeczą temu takie stwierdzenia z ust oskarżonych, że M. O. pozostanie na bazie do czasu, aż pieniądze się znajdą, czy też, że musi on z nimi zostać, bo jest gwarantem. W taki dokładnie też sposób odbierane były żądania oskarżonych przez członków rodziny M. O. . Jego brat Ł. O. zeznał, że od ojca w poniedziałek (tj. 25 lutego 2019 r.) dowiedział się, że M. O. został uprowadzony przez P. G. , jest trzymany u niego w firmie, był trzymany w kontenerze i polewany benzyną. „ G. powiedział, że jeżeli szwagier odda rzekomy dług, to brata wypuszczą.” (k. 1412). Z kolei U. O. w wiadomości sms wysłanej do A. K. w dniu 25 lutego 2019 r. o godz. 15.15, a więc zaledwie kilka godzin po pozbawieniu M. O. wolności, napisała: „ M. jest zamknięty jako zakładnik” (zał. nr 2 do akt sprawy). Jego treść w oczywisty sposób przeczy zresztą tezie obrońcy A. P. , że w ciągu dwóch dni, kiedy rozgrywały się wpadki objęte zarzutami w sprawie, nikomu nie przyszło do głowy, że ma do czynienia z porwaniem dla okupu. W świetle powyższego całkowicie nieprzekonujące są wywody skarżących obrońców, w których zmierzali oni do wykazania, że M. O. nie był zakładnikiem, a oskarżeni swoimi działaniami zmierzali do osiągnięcia innych celów niż przyjął to Sąd Okręgowy. Obrońcy P. G. i A. P. nie wskazali żadnych przekonujących argumentów na rzecz swojej tezy, że M. O. miał jedynie pomóc oskarżonym w odnalezieniu S. K. . Tyleż śmiała, co pozbawiona podstaw dowodowych, jest teza obrońcy T. M. , iż celem zamknięcia M. O. w kontenerze było to, aby wykonał on telefon do S. K. , bowiem akustyczne warunki panujące w kontenerze spotęgowałyby wrażenie, że znajduje się on w niebezpieczeństwie, co miałoby zwiększyć skuteczność nawiązania kontaktu. Skarżąca pomija, że P. G. dysponował numerem telefonu do S. K. , lecz ten nie odpowiadał na próby nawiązania kontaktu, a zatem chodziło o to, aby w ogóle nawiązać z nim kontakt, a nie o roztaczanie wrażenia niebezpieczeństwa grożącego M. O. . W celu nawiązania przez M. O. telefonicznego kontaktu z S. K. zamykanie tego pierwszego w kontenerze nie było w ogóle konieczne. Gołosłowne i równie wątpliwe jest twierdzenie obrońcy A. P. , że oskarżeni nie mieli interesu, aby uwięzić M. O. . Fakt, że oskarżeni zmierzali do tego, aby nawiązać kontakt z S. K. i odzyskać pieniądze, wcale nie wyklucza przecież ustalenia, że uwięzili oni pokrzywdzonego. Z perspektywy oskarżonych był to bowiem środek do realizacji zasadniczego celu ich działań, jakim było odzyskanie pieniędzy. Wbrew twierdzeniom skarżącego, nie ma podstaw do uznania, jakoby oskarżeni traktowali pokrzywdzonego przede wszystkim jako pomocnika. Przeciwko takiemu ustaleniu świadczą choćby zdecydowane słowa wypowiadane do rodziców pokrzywdzonego, iż musi on pozostać z oskarżonymi do czasu wyjaśnienia sprawy i odzyskania pieniędzy. Pozostawanie pokrzywdzonego w dyspozycji oskarżonych było niewątpliwym środkiem służącym realizacji celu w postaci umożliwienia kontaktu z S. K. oraz zwrotu pieniędzy. Oskarżeni doskonale zdawali sobie sprawę, że w ten sposób wywierają presję na rodzinę pokrzywdzonego, aby czynili oni starania i spełnili ich żądania, czego dobitnym wyrazem były takie stwierdzenia jak choćby skierowane do U. O. polecenie, że ma pieniądze „spod ziemi wygrzebać” . Jakiegokolwiek zaczepienia w materiale dowodowym nie ma sformułowana przez obrońcę A. P. teza, jakoby jednym z możliwych celów działania oskarżonych było ponowne wzajemne ułożenie przez P. G. i S. K. warunków współpracy. Z wypowiedzi samych oskarżonych w toku przedmiotowych zdarzeń wynika przecież jasno, że nadrzędnym ich celem było odzyskanie pieniędzy, które P. G. przekazał S. K. . Jedną z dróg realizacji tego celu było dotarcie do S. K. . Stąd działania oskarżonych podejmowane wobec M. O. i jego rodziców, aby nawiązać kontakt z S. K. . Nie znajduje oparcia w materiale dowodowym stanowisko obrońcy A. P. , że M. O. nie był zakładnikiem, bowiem jego działania co do poszukiwania S. K. nie wynikały z przymusu ze strony oskarżonych, ale z jego inicjatywy. Obrońca nie dostrzega, że oskarżeni od samego początku formułowali żądania umożliwienia im skontaktowania się z S. K. i od ich powodzenia uzależniali uwolnienie M. O. . Z punktu widzenia bytu przestępstwa stypizowanego w art. 252 k.k. istotny jest działanie sprawców w celu zmuszenia innej osoby do określonego zachowania się, a nie to, czy mniej lub bardziej ochoczo ta osoba realizuje ich żądania. Bez wątpienia oskarżeni przetrzymywali M. O. jako zakładnika w celu zmuszenia go i jego rodziców do ustalenia miejsca pobytu S. K. i umożliwienia im nawiązania z nim kontaktu. Równie dowolne jest także twierdzenie tego skarżącego, że powodem wywierania przez oskarżonych presji na M. O. było to, że nie był on wobec nich szczery, symulował czynności, zwodził i okłamywał oskarżonych. W istocie powodem zaostrzania działań – środków wywierania presji – wobec pokrzywdzonego było to, że oskarżeni w miarę rozwoju sytuacji coraz silniej zdawali sobie sprawę z tego, że szanse na dotarcie do S. K. słabną. Z tego powodu pojawiały się coraz bardziej jednoznaczne żądania, że ktoś musi zwrócić pieniądze. Reasumując, zgromadzony w sprawie materiał dowodowy daje pełne podstawy do uznania, że M. O. był zakładnikiem, to jest został on pozbawiony przez oskarżonych wolności w celu zmuszenia jego samego oraz U. i A. O. do ustalenia miejsca pobytu S. K. i umożliwienia oskarżonym nawiązania z nim kontaktu oraz do doprowadzenia pokrzywdzonych do przekazania P. G. kwoty 800.000 zł. 4. Kwestia działania oskarżonych w celu zwrotu wierzytelności przysługującej P. G. Obrońca oskarżonego T. M. zakwestionowała ustalenie, że kwota 800.000 zł, której żądali oskarżeni, nie stanowiła wierzytelności przysługującej oskarżonemu P. G. , a w konsekwencji w jej ocenie pieniądze te nie mogły stanowić korzyści majątkowej w rozumieniu art. 282 k.k. Jednocześnie jako alternatywny podniosła zarzut obrazy prawa materialnego w postaci przepisów art. 252 § 2 k.k. w zw. z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 282 k.k. „poprzez błędne kumulatywne ich zastosowanie w sytuacji, w której z okoliczności sprawy wynika, że oskarżeni P. G. i A. P. nie działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, lecz w celu doprowadzenia do zwrotu przez S. K. należnej oskarżonemu G. wierzytelności, a także w konsekwencji błędnego uznania, iż stan faktyczny sprawy nie uzasadnia zastosowania przepisu art. 191 § 2 k.k. pomimo tego, iż wskazuje on na okoliczność, że oskarżeni G. i P. czynności fizyczne wykonywali przeciwko innej osobie, niż zobowiązany do zwrotu wierzytelności”. Podobnie jak poprzednio, również w tym przypadku jest to w istocie zarzut dokonania błędnych ustaleń faktycznych, bowiem skarżąca dąży do wykazania – wbrew ustaleniom Sądu a quo – że oskarżony P. G. dochodził wyłącznie swojej wierzytelności wobec S. K. , a oskarżeni nie domagali się od pokrzywdzonych jakiejkolwiek korzyści majątkowej. Sąd Okręgowy w ślad za poglądem orzecznictwa przyjął, że w przypadku dochodzenia w sposób opisany w art. 191 § 1 k.k. zwrotu zaległości wynikłych z działalności przestępczej nie można mówić o wymuszeniu zwrotu wierzytelności, bowiem nie powstaje w takim układzie stosunek zobowiązaniowy, o którym mowa w art. 353 § 1 k.c. , bowiem bezwzględnie nieważna jest czynność prawna sprzeczna z ustawą albo mająca na celu obejście ustawy albo sprzeczna zasadami współżycia społecznego ( art. 58 § 1 i 2 k.c. ). Skoro nie powstaje wierzytelność, to niemożliwe jest wymuszenie zwrotu wierzytelności, o której mowa w art. 191 § 2 k.k. Żądanie zwrotu zaległości powstałej z działalności przestępczej jest natomiast domaganiem się korzyści majątkowej w rozumieniu art. 282 k.k. (zob. postanowienie SN z dnia 27 stycznia 2016 r., V KK 252/15, LEX nr 1977947). Zgodnie z ustaleniami Sądu a quo 22 lutego 2019 r. P. G. przekazał S. K. kwotę 720.000 zł jako zapłatę za dostawę paliwa silnikowego, która miała nastąpić jeszcze tego samego dnia. Cena sprzedaży paliwa była niższa niż rynkowa z uwagi na to, że transakcja nie została udokumentowana poprzez wystawienie faktury VAT, a od paliwa nie miały zostać odprowadzone należności publicznoprawne, w tym podatek akcyzowy. W konsekwencji Sąd Okręgowy uznał, że zapłata kwoty 720.000 zł była świadczeniem w celu niegodziwym, a zatem nie powstała w ten sposób wierzytelność, o której mowa w art. 191 § 2 k.k. W ocenie Sądu Apelacyjnego przeniesienie przywołanego powyżej stanowiska orzecznictwa na grunt przedmiotowej jest pewnym uproszczeniem. Należy bowiem zauważyć, że w orzecznictwie sądów cywilnych i doktrynie prawa cywilnego przyjmuje się, że z uwagi na odmienny przedmiot regulacji przepisów prawa cywilnego i prawa podatkowego ocena skutków czynności prawnej zmierzającej do uchylenia się od obowiązku podatkowego lub zmniejszenia jego wymiaru powinna być dokonywana odrębnie na każdej z tych płaszczyzn, przy zastosowaniu właściwych dla niej środków prawnych (A. Janas (w:) M. Fras, Kodeks cywilny. Komentarz. Tom I. Część ogólna , Warszawa 2018, t. 19 do art. 58). W orzecznictwie wskazuje się w związku z tym, że nie jest nieważna umowa, przez zawarcie której strony naruszyły przepisy prawa podatkowego. Normy prawa podatkowego dysponują bowiem odpowiednimi środkami do zrealizowania określonych im celów, a organy podatkowe nie mają obowiązku respektowania tych postanowień czynności prawnych, które zmierzały do obejścia przepisów fiskalnych. Czynność prawa cywilnego ukształtowana przez strony w sposób zmierzający do obejścia przepisów podatkowych nie staje się z tego powodu nieważna (zob. uchwała SN z dnia 8 lutego 1978 r., II CR 1/78, LEX nr 1672978; podobnie A. Janas (w:) M. Fras, Kodeks cywilny… , t. 19 do art. 58). Jeżeli zatem czynność prawna zmierza do obejścia prawa podatkowego, to konsekwencje prawne tej sytuacji określa ta właśnie gałąź prawa, zaś sama czynność prawna uznawana jest za ważną, bowiem jej nieważność nie jest niezbędna do osiągnięcia celów prawa podatkowego (zob. M. Gutowski, Glosa do wyroku SN z dnia 6 lipca 2005 r., III CK 705/04 , OSP 2007, z. 1, poz. 12; R. Trzaskowski (w:) J. Gudowski (red.), Kodeks cywilny. Komentarz. Tom I. Część ogólna, cz. 2 , Warszawa 2021, t. 39 do art. 58; A. Janiak (w:) A. Kidyba (red.), Kodeks cywilny. Komentarz. Tom I. Część ogólna , Warszawa 2012, t. 19 do art. 58). Powyższe prowadzi do wniosku – odmiennego niż przyjął to Sąd Okręgowy – że między P. G. a S. K. doszło do zawarcia umowy sprzedaży paliwa silnikowego, a w konsekwencji jej niewykonanie przez tego ostatniego rodziło po stronie P. G. roszczenie o zwrot kwoty 720.000 zł przekazanej tytułem zapłaty. Powyższa konstatacja nie skutkuje jednak uznaniem, że zasadne jest stanowisko obrońcy T. M. co do braku podstaw do kwalifikowania zachowania oskarżonych z art. 282 k.k. Zostało ono bowiem oparta na nieuprawnionym – bo pozbawionym podstawy w ustaleniach faktycznych – założeniu, że oskarżeni domagali się od pokrzywdzonych członków rodziny O. jedynie skontaktowania się z S. K. , aby ten zwrócił pieniądze, natomiast nie kierowali jakichkolwiek żądań zwrotu pieniędzy przez samych pokrzywdzonych. Wywód obrońcy T. M. dotyczący możliwego udziału M. O. w działaniach S. K. wobec P. G. należy ocenić jako czystą spekulację. Skarżąca nie przedstawiła żadnego dowodu na takie powiązanie, a fakt że pokrzywdzony był osobą, która skontaktowała S. K. z P. G. , w wyniku czego doszło między nimi do współpracy w zakresie dostaw paliwa, nie oznacza automatycznie, że M. O. był wspólnikiem S. K. , co wydaje się sugerować skarżąca. Nie dostrzega ona jednak, że w materiale dowodowym brak jest jakichkolwiek dowodów na to, że M. O. uczestniczył w powtórnym nawiązaniu kontaktów między S. K. a P. G. , do czego doszło pod koniec 2018 r. oraz w kolejnych transakcjach realizowanych między nimi, włącznie z tą, która doprowadziła do zdarzeń objętych aktem oskarżenia w niniejszej sprawie. Skarżąca nie przedstawiła żadnych dowodów dla poparcia swoich tez, trudno bowiem za takie należyte wykazanie swoich twierdzeń uznać ogólne powołanie się na korespondencję sms-ową między S. K. i M. O. . Korespondencja ta dotyczy bowiem okresu znacznie poprzedzającego kontakty między S. K. i P. G. na przełomie 2018 i 2019 r., a przy tym nie wynika z niej jakikolwiek bezpośredni związek M. O. z dostawami paliwa z tego okresu (zob. k. 1377, 1801). Insynuacją bez pokrycia w materiale dowodowym jest również sugestia, iż na taki związek wskazywać może fakt, że M. O. miał dysponować kwotą 200.000 zł, która wedle podejrzeń oskarżonych mogła stanowić część pieniędzy utraconych na rzecz S. K. . Twierdzenie obrońcy T. M. , jakoby oskarżeni na żadnym etapie nie domagali się od pokrzywdzonych zapłaty jakichkolwiek pieniędzy, nie ma żadnego oparcia w materiale dowodowym, co było już wcześniej przedmiotem szerokiej analizy. Tym bardziej oderwane od faktów są sugestie obrońcy A. P. , jakoby oskarżeni jedynie sondowali możliwość pokrycia szkody przez członków rodziny S. K. . W tym miejscu należy zatem jedynie odwołać się do zeznań M. O. , U. O. i A. O. , jak również wyjaśnień samego T. M. , które jednoznacznie wskazują, że w momencie, gdy P. G. zorientował się, że może nie udać mu się dotrzeć do S. K. i w ten sposób odzyskać pieniądze, zarówno on, jak i A. P. zaczęli względem pokrzywdzonych formułować wyraźne żądania ich zwrotu. Podstawy do odmiennych wniosków nie daje również nagranie rozmowy A. P. z U. O. , bowiem skarżąca powołuje się na wyizolowane wypowiedzi A. P. , pomijając kontekst całej rozmowy, jak i wcześniejsze rozmowy oskarżonych z U. O. . Tezy, że oskarżeni poprzez działania podejmowane wobec pokrzywdzonych próbowali jedynie wywierać wpływ na S. K. , nie dowodzi również fakt, że dopiero drugiego dnia od chwili pozbawienia M. O. wolności doszło do wezwania Policji. Trzeba bowiem zauważyć, że M. O. znacznie wcześniej zwracał się do rodziców, aby wezwano Policję, zaś zwlekanie z tym przez U. O. nie było wynikiem tego, że oskarżeni nie usiłowali doprowadzić jej do rozporządzenia należącym do niej mieniem, lecz dążeniem przez nią – w nadziei na polubowne wyjaśnienie sprawy – do ochrony swojej córki i zięcia. Już tylko na marginesie należy zauważyć, że wywody skarżącej dotyczące tego elementu zdarzeń objętych aktem oskarżenia stanowią przysłowiową „kulę w płocie”, bowiem adw. A. G. jest obrońcą oskarżonego T. M. , a zgodnie z opisem czynu zawartym w punkcie I aktu oskarżenia temu oskarżonemu przypisano działanie jedynie w celu zmuszenia M. O. do określonego zachowania się i zmierzanie do doprowadzenia tego tylko pokrzywdzonego do przekazania kwoty 800.000 zł, zaś takie działania wobec U. i A. O. zostały przypisane tylko P. G. i A. P. . Odnośnie zaś działań zmierzających do wymuszenia określonego zachowania się od M. O. , trzeba jedynie przypomnieć, że z szeregu przywołanych powyżej dowodów jasno wynika, że T. M. miał pełną świadomość żądań formułowanych przez P. G. i A. P. wobec M. O. i sam w swoich wyjaśnieniach o tym relacjonował. Nie ma zatem żadnych wątpliwości co do tego, że obejmował swoją świadomością i zamiarem cel działań oskarżonych, jakim było zmuszenie M. O. do tego, aby przekazał on P. G. kwotę 800.000 zł. O ile rację można przyznać obrońcy T. M. , że przepis art. 192 § 2 k.k. nie wyklucza sytuacji żądania zwrotu wierzytelności poprzez stosowanie groźby lub przemocy wobec osoby najbliższej dla zobowiązanego do zwrotu tej wierzytelności, to jednak cały wywód skarżącej jest chybiony z tego powodu, że pokrzywdzeni – cała trójka – nie byli wyłącznie obiektami gróźb i przemocy stosow [... tekst skrócony ...]
Potrzebujesz pomocy prawnej?
Asystent AI przeanalizuje Twoje pytanie w oparciu o orzecznictwo, przepisy i doktrynę — jak rozmowa z ekspertem.
Zadaj pytanie Asystentowi AI