I AGa 198/21
Podsumowanie
Przejdź do pełnego tekstuSąd Apelacyjny oddalił apelację pozwanego w sprawie o zapłatę wynagrodzenia i odszkodowania, uznając, że nie wykazał on odpowiedzialności powoda za nienależyte wykonanie umowy składu.
Sprawa dotyczyła sporu o zapłatę wynagrodzenia za usługi przeładunku i magazynowania nawozów oraz o odszkodowanie za rzekome nienależyte wykonanie umowy składu. Powód dochodził zapłaty za usługi, a pozwany domagał się odszkodowania, zarzucając powodowi niewłaściwe składowanie towaru. Sąd Okręgowy oddalił powództwo wzajemne, a Sąd Apelacyjny oddalił apelację pozwanego, uznając, że nie wykazał on odpowiedzialności powoda za szkodę, a jego zarzuty dotyczące nienależytego wykonania umowy były bezzasadne.
Sprawa rozpatrywana przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku dotyczyła wzajemnych roszczeń między Przedsiębiorstwem (...) sp. z o.o. a (...) sp. z o.o. Powód dochodził zapłaty wynagrodzenia za usługi przeładunku, pakowania i magazynowania nawozów mineralnych, które zostały częściowo zapłacone. Pozwany wniósł pozew wzajemny o zapłatę odszkodowania, zarzucając powodowi nienależyte wykonanie umowy składu, w szczególności niewłaściwe składowanie nawozów, co miało prowadzić do ich zawilgocenia i zbrylenia. Sąd Okręgowy oddalił powództwo wzajemne, uznając, że pozwany nie wykazał odpowiedzialności powoda za szkodę, a także nie dochował należytej staranności przy odbiorze towaru. Sąd Apelacyjny, rozpoznając apelację pozwanego, podzielił ustalenia faktyczne i wnioski Sądu Okręgowego. Stwierdził, że zarzuty apelacji dotyczące naruszenia przepisów proceduralnych i materialnych były bezzasadne. Sąd Apelacyjny podkreślił, że pozwany nie wykazał jednoznacznie, iż nienależyte składowanie przez powoda było wyłączną przyczyną pogorszenia jakości nawozu, a także że sam pozwany nie dochował należytej staranności przy odbiorze towaru i zgłaszaniu ewentualnych wad. Oddalono apelację jako bezzasadną.
Asystent AI do analizy prawnej
Przeanalizuj tę sprawę w kontekście orzecznictwa, przepisów i doktryny. Uzyskaj pogłębioną analizę, projekt pisma lub odpowiedź na pytanie prawne.
Zagadnienia prawne (3)
Odpowiedź sądu
Nie, jeśli składujący nie wykaże jednoznacznie związku przyczynowego między tym uchybieniem a szkodą, a także nie dochowa należytej staranności przy odbiorze towaru i zgłaszaniu wad.
Uzasadnienie
Sąd uznał, że pozwany nie wykazał, iż przejściowy brak przykrycia nawozu plandeką był wyłączną przyczyną jego pogorszenia. Podkreślono naturalne tendencje nawozów do zbrylania, długi okres składowania oraz brak należytej staranności pozwanego przy odbiorze towaru i zgłaszaniu reklamacji.
Rozstrzygnięcie
Decyzja
oddalenie apelacji
Strona wygrywająca
powód - pozwany wzajemny
Strony
| Nazwa | Typ | Rola |
|---|---|---|
| Przedsiębiorstwo (...) spółka z ograniczoną odpowiedzialnością w G. | spółka | powód - pozwany wzajemny |
| (...) spółka z ograniczoną odpowiedzialnością w W. | spółka | pozwany - powód wzajemny |
Przepisy (6)
Główne
k.c. art. 855 § § 1
Kodeks cywilny
Przedsiębiorca składowy ponosi odpowiedzialność za szkodę wynikłą z utraty, ubytku lub uszkodzenia rzeczy w czasie od jej przyjęcia na skład do jej wydania osobie uprawnionej, chyba że wykaże, iż mimo zachowania należytej staranności nie mógł zapobiec powstaniu szkody.
Pomocnicze
k.c. art. 859 § 8
Kodeks cywilny
Roszczenia odbiorcy w stosunku do przedsiębiorcy składowego wygasają w razie odebrania rzeczy bez zastrzeżeń i zapłaty należności, z wyjątkiem roszczeń z tytułu niewidocznych uszkodzeń zgłoszonych w terminie siedmiu dni.
k.p.c. art. 233 § § 1
Kodeks postępowania cywilnego
Zasada swobodnej oceny dowodów przez sąd, która nie może wykraczać poza granice logicznego rozumowania i doświadczenia życiowego.
k.p.c. art. 382
Kodeks postępowania cywilnego
Sąd drugiej instancji jest sądem merytorycznym i ma obowiązek rozpoznać sprawę na podstawie materiału dowodowego zebranego w postępowaniu w pierwszej instancji oraz w postępowaniu apelacyjnym.
k.c. art. 471
Kodeks cywilny
Dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że ponosi odpowiedzialność za okoliczności, za które nie odpowiada.
k.c. art. 6
Kodeks cywilny
Ciężar dowodu spoczywa na osobie, która z określonych faktów wywodzi skutki prawne.
Argumenty
Skuteczne argumenty
Pozwany nie wykazał jednoznacznego związku przyczynowego między brakiem przykrycia nawozu plandeką a jego uszkodzeniem. Pozwany nie dochował należytej staranności przy odbiorze towaru i zgłaszaniu wad. Długi okres składowania i naturalne właściwości nawozu mogły przyczynić się do jego zbrylenia. Sąd pierwszej instancji prawidłowo ocenił materiał dowodowy.
Odrzucone argumenty
Nienależyte wykonanie umowy składu przez powoda z powodu braku przykrycia nawozu plandeką. Powód dopuścił się rażącego niedbalstwa. Sąd pierwszej instancji wadliwie ocenił dowody i ustalił stan faktyczny. Naruszenie przepisów proceduralnych i materialnych przez sąd pierwszej instancji.
Godne uwagi sformułowania
Apelacja nie zasługiwała na uwzględnienie, a jej zarzuty były bezzasadne. Sąd drugiej instancji może stosownie do art. 387 § 2 1 pkt 1 k.p.c. zaakceptować i przyjąć za własne ustalenia faktyczne, które zostały dokonane przez Sąd pierwszej instancji i oprzeć na tych ustaleniach swoje orzeczenie. Zarzuty pozwanego stanowią w istocie próbę kreacji alternatywnego od przyjętego przez Sąd pierwszej instancji stanu faktycznego. Pozwany nie zdołał przekonać Sądu Apelacyjnego, że przedstawiona przez niego interpretacja dowodów i wynikających z nich okoliczności wyklucza prawidłowość stanowiska Sądu pierwszej instancji.
Skład orzekający
Marek Machnij
przewodniczący
Informacje dodatkowe
Wartość precedensowa
Siła: Średnia
Powoływalne dla: "Interpretacja przepisów dotyczących umowy składu, odpowiedzialności przedsiębiorcy składowego, oceny dowodów w sprawach gospodarczych oraz wymogów formalnych apelacji."
Ograniczenia: Sprawa dotyczy specyficznych okoliczności faktycznych związanych ze składowaniem nawozów i może mieć ograniczone zastosowanie do innych rodzajów towarów lub umów.
Wartość merytoryczna
Ocena: 6/10
Sprawa pokazuje złożoność oceny dowodów w sporach gospodarczych i znaczenie należytej staranności stron. Pokazuje również, jak sąd drugiej instancji weryfikuje ustalenia sądu pierwszej instancji.
“Nawóz się zbrylił, kto winien? Sąd Apelacyjny rozstrzyga spór o odpowiedzialność przedsiębiorcy składowego.”
Dane finansowe
WPS: 348 515,12 PLN
zwrot kosztów postępowania apelacyjnego: 4050 PLN
Sektor
rolnictwo
Twój asystent do analizy prawnej
Zadaj pytanie prawne, zleć analizę orzecznictwa i przepisów, lub poproś o projekt pisma — AI przeszuka ponad 1,4 mln orzeczeń i aktualne akty prawne.
Powiązane tematy
Pełny tekst orzeczenia
Oryginał, niezmienionySygn. akt: I AGa 198/21 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 30 czerwca 2022 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku I Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący: SSA Marek Machnij Protokolant: stażysta Sandra Speck po rozpoznaniu w dniu 31 maja 2022 r. w Gdańsku na rozprawie sprawy z powództwa Przedsiębiorstwa (...) spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w G. przeciwko (...) spółce z ograniczoną odpowiedzialnością w W. o zapłatę oraz z powództwa wzajemnego (...) spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w Warszawie przeciwko Przedsiębiorstwu (...) spółce z ograniczoną odpowiedzialnością w G. o zapłatę na skutek apelacji pozwanego - powoda wzajemnego od wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku z dnia 28 lipca 2021 r. sygn. akt IX GC 696/18 1)
prostuje niedokładność pisarską w punkcie V (piątym) zaskarżonego wyroku przez wpisanie w miejsce błędnego słowa (...) prawidłowego słowa „Sądu”, 2)
oddala apelację, 3)
zasądza od pozwanego - powoda wzajemnego na rzecz powoda - pozwanego wzajemnego kwotę 4.050 zł (cztery tysiące pięćdziesiąt złotych) tytułem zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego. Na oryginale właściwy podpis Sygn. akt: I AGa 198/21 UZASADNIENIE Powód Przedsiębiorstwo (...) spółka z ograniczoną odpowiedzialnością w G. wniósł o zasądzenie od pozwanego (...) spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w W. kwoty 348.515,12 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od bliżej wskazanych w pozwie kwot i dat tytułem nieuiszczonego wynagrodzenia za usługi wykonane przez niego na rzecz pozwanego na podstawie umowy stron z dnia 1 stycznia 2018 r. Następnie powód cofnął pozew co do należności głównej z uwagi na jej zapłatę przez pozwanego po wniesieniu pozwu oraz ograniczył żądanie do odsetek ustawowych za opóźnienie. Pozwany wniósł o oddalenie powództwa, twierdząc, że roszczenie powoda wygasło wskutek dokonanego przez niego jeszcze przed wytoczeniem powództwa potrącenia wzajemnej wierzytelności z tytułu naprawienia szkody wynikającej z nienależytego wykonania zawartej między stronami umowy. Następnie złożył pozew wzajemny o zapłatę kwoty 196.502,40 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia doręczenia tego pozwu z tytułu odszkodowania za nienależyte wykonanie umowy przez powoda. Powód wniósł o oddalenie powództwa wzajemnego. W pierwszej kolejności podniósł zarzut przedawnienia roszczenia pozwanego, a ponadto kwestionował, aby wyrządził mu szkodę wskutek nienależytego wykonania umowy stron. W piśmie procesowym z dnia 22 lutego 2021 r. pozwany ograniczył powództwo wzajemne do kwoty 178.211,92 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie, a w pozostałym zakresie cofnął pozew wzajemny ze zrzeczeniem się roszczenia. Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z dnia 28 lipca 2021 r. umorzył postępowanie z powództwa głównego co do kwoty 348.515,12 zł, zasądził od pozwanego na rzecz powoda odsetki ustawowe za opóźnienie od bliżej wskazanych kwot i dat, oddalił powództwo główne w pozostałym zakresie, zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 30 zł tytułem zwrotu kosztów sądowych i kwotę 10.817 zł tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego, nakazał zwrócić powodowi ze Skarbu Państwa kwotę 17.396 zł, oddalił powództwo wzajemne i zasądził od powoda wzajemnego na rzecz pozwanego wzajemnego kwotę 10.800 zł tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego. Z dokonanych przez Sąd Okręgowy ustaleń faktycznych wynika, że strony współpracowały ze sobą od 2015 r. Na podstawie umowy nr (...) powód wykonywał na rzecz pozwanego czynności związane z przeładunkiem, pakowaniem i magazynowaniem nawozów mineralnych oraz obsługą spedycyjną w zakresie ich przyjmowania i dalszej wysyłki. Przestała ona wiązać po zawarciu przez strony w dniu 1 stycznia 2018 r. nowej umowy o świadczenie usług nr (...) . Zgodnie z tą umową usługodawca (tj. powód – pozwany wzajemny lub dalej w skrócie: powód), posiadając odpowiednie urządzenia przeładunkowe, utwardzone place składowe, infrastrukturę techniczną oraz niezbędną wiedzę, doświadczenie i możliwości techniczne i przeładunkowe, zobowiązał się do dokonania na rzecz pozwanego czynności związanych z przeładunkiem, pakowaniem i magazynowaniem nawozów mineralnych oraz z obsługą spedycyjną w zakresie ich przyjmowania i dalszej wysyłki. Swoje usługi miał wykonywać z zachowaniem należytej staranności i dbałości gwarantujących zachowanie dobrej jakości towaru od momentu jego dostawy do czasu zakończenia jego odbiorów. Usługobiorca (pozwany – powód wzajemny lub dalej krótko: pozwany) miał prawo do kontroli nawozów i warunków ich przechowywania oraz wglądu do prowadzonej dla nich dokumentacji, także za pomocą przedstawicieli i inspektorów (nie częściej niż raz w tygodniu i bez zakłócania bieżącej działalności powoda). Zgodnie z § 5 umowy składowanie towaru przez powoda mogło nastąpić, jeżeli przyjął on na siebie takie zobowiązanie na podstawie aneksu do umowy uzgodnionego z pozwanym dla każdej partii całostatkowej. Miejscem magazynowania towaru miały być place składowe powoda, znajdujące się na terenie (...) lub jego pobliżu lub inne uzgodnione przez strony miejsce. Umowa dopuszczała składowanie towaru: w krytym magazynie/hali w B. - B. 500 kg; na odkrytym placu w B. - B. 500 kg, na paletach, zabezpieczonych plandekami. Granicą odpowiedzialności powoda za powierzony towar było potwierdzenie przejęcia go przez prze-woźnika na kwicie WZ po załadunku na środek transportu lądowego. Powód był zobowiązany do informowania pozwanego o wszelkich istotnych zdarzeniach mających wpływ na ilość i jakość przechowywanych nawozów. Wysokość wynagrodzenia powoda za wykonane czynności określał Załącznik nr 1 do umowy. Pozwany miał obowiązek zapłaty należności na wskazane w fakturze konto w terminie 21 dni od daty wykonania usługi. Zgodnie z § 7 pkt 3 umowy pozwany nieodwołalnie i bezwarunkowo upoważniał powoda do przejęcia towaru przeznaczonego do przeładunku i składowania w ilości i wartości odpowiadających wysokości jego zadłużenia, oświadczając, że w takim przypadku nie będzie kierował wobec usługodawcy żadnych roszczeń. Natomiast pozwany miał uprawnienie do wypowiedzenia umowy ze skutkiem natychmiastowym w przypadku niewywiązania się przez powoda z przyjętych na siebie zobowiązań. Pozwany był zobowiązany do zapłaty odsetek ustawowych w razie opóźnienia w zapłacie należności na rzecz powoda, który ponadto w przypadku zalegania z płatnością za jakąkolwiek usługę powyżej 60 dni miał prawo, po uprzednim wezwaniu do zapłaty, zaprzestać świadczenia usług bez żadnych konsekwencji. Powód nie odpowiadał m. in. za braki w towarze i uszkodzenia ładunku, które powstały bez jego winy. Niewłaściwe wykonanie lub niewykonanie usługi przez niego powinno być udokumentowane protokołem szkody podpisanym przez obie strony. Pozwany ponosił ewentualnie naliczane i pobierane przez urząd celny opłaty manipulacyjne za czynności organów celnych, jak również opłaty wymagane przy składaniu wniosków do tych organów. Ostateczne rozliczenie usług składu celnego i zapłata wszelkich należności miała nastąpić przez pozwanego najpóźniej przed wydaniem ostatniej partii towaru. Na podstawie powyższej umowy powód w okresie od dnia 19 marca 2018 r. do dnia 14 maja 2018 r. dokonał przeładunku saletry ze statku V. , a w okresie od dnia 9 stycznia 2018 r. do dnia 20 kwietnia 2018 r. mocznika ze statku W. N. . W dniu 4 stycznia 2018 r. H. P. – rzeczoznawstwo i badania laboratoryjne sp. z o.o. na zlecenie pozwanego pobrała próbki nawozu ze statku W. N. i stwierdziła, że jego wilgotność wynosiła 0,11 %. Powód wystawiał pozwanemu faktury VAT za wykonane usługi, przy czym do chwili wniesienia pozwany nie dokonał zapłaty za wymienione bliżej przez Sąd Okręgowy faktury. W związku z zaprzestaniem płatności powód wezwał pozwanego w dniu 16 lipca 2018 r. do dobrowolnej zapłaty kwoty 310.242,32 zł. Pozwany nie uiścił tej należności i z kolei sam wezwał powoda do zapłaty kwoty 256.395,53 zł z tytułu nienależytego wykonania przez niego zobowiązania. Ponadto złożył powodowi oświadczenie o potrąceniu odszkodowania w kwocie 256.395,53 zł z wynagrodzeniem przysługującym mu na podstawie bliżej wymienionych faktur. Na skutek nieuiszczenia należności powód w dniu 24 sierpnia 2018 r. złożył pozwanemu oświadczenie o skorzystaniu z ustawowego prawa zastawu na należącym do niego nawozie w liczbie 2.000 worków. Ponadto poinformował pozwanego o wstrzymaniu się ze świadczeniem usług przeładunkowych na podstawie § 8 ust. 2 umowy. Następnie w dniu 31 sierpnia 2018 r. wezwał pozwanego do zabrania składowanych rzeczy w zakresie nieobjętym zastawem. W dniu 24 września 2018 r. pozwany uiścił na rachunek bankowy powoda kwotę 265.395,53 zł, domagając się, aby przelew rozliczyć na wskazanego przez niego faktury. Domagał się także wznowienia wykonywania umowy przez świadczenie załadunku nawozu znajdującego się w magazynie, wskazując jednocześnie na zły stan odbieranego towaru. W tym samym dniu powód, na skutek otrzymanej zapłaty, zrezygnował z dalszego stosowania zastawu i poinformował pozwanego, że od dnia 25 września 2018 r. możliwe jest odebranie wszystkich towarów przyjętych na skład oraz że wznawia świadczenie usług na jego rzecz, wskazując, że samochody odbierające nawóz będą ładowane w systemie dwuzmianowym, tj. w godzinach 7.00 – 15.00 i 15.00 – 22.00. Powód zastrzegł, aby podstawiać samochody równomiernie, ponieważ w przeciwnym razie nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne przestoje. Do przestojów dochodziło jednak zarówno podczas załadunku nawozu w ok-resie od dnia 14 maja 2018 r. do dnia 29 maja 2018 r., jak i od dnia 24 września 2018 r. do dnia 12 października 2018 r. Strony ustaliły wprawdzie, że odbiór będzie odbywał się partiami w celu powstania jak najmniejszych zatorów na placu składowym, ale pozwany dostarczał pojazdy w nierównych odstępach czasu i w liczbie nieadekwatnej do dokonanych ustaleń, blokując plac i drogi dojazdowe. Podczas załadunków zdarzały się również awarie po stronie powoda, które miały wpływ na czas wykonywania czynności oraz przestój. Sąd Okręgowy ustalił także, że w dniu 25 kwietnia 2018 r. firma (...) dokonała oceny przechowywania mocznika na terenie powoda. Podczas tej kontroli ustalono, że towar był ulokowany na paletach, niezabezpieczony przed opadami deszczu, ustawiony dwuwarstwowo, B. - B. nie były zabezpieczone folią od spodu, lekko zakurzone, suche i całe. Worki były zaplombowane prawidłowo i szczelnie. Towar złożony był na placu nieutwardzonym, mokrym/błotnistym, na paletach. Całość ułożona była w stos na trzy warstwy, przykryte plandeką z każdej strony. B. (...) , w które zapakowano towar, były dwuwarstwowe, wewnętrzny worek zabezpieczony był za pomocą opaski typu ZIP lub plombą plastikową. Znaczna część palet, na których składowany był towar, była połamana, a na plandekach w kilku miejscach zatrzymywała się woda. Worki powierzchniowe były zabrudzone i poplamione. W trakcie przeładunku stwierdzono również ociekającą wodę z dna worków. Kilka worków uległo zniszczeniu w trakcie załadunku na samochody z powodu słabej wytrzymałości struktury worka. Ponadto w dniach 14 – 30 maja 2018 r. firma (...) na zlecenie pozwanego przeprowadziła kontrolę wydawania B. - B. składowanych u powoda. Z kontroli tej wynikało, że część towaru była zbrylona. W dniach 24 – 28 września 2018 r. oraz 2 i 12 października 2018 r. firma ta ponownie wykonała kontrolę, z której wynikało, że znaczne zbrylenie nawozu występuje w większości zbadanych worków. Z kolei w dniu 8 czerwca 2018 r. firma (...) przeprowadziła wizualną inspekcję nawozu (mocznika) na placu składowym powoda przy ul. (...) w G. . Ustalono, że worki były ustawione piętrowo i okryte plandeką. Po skontrolowaniu 73 losowo wybranych worków uznano, że występuje zbrylenie towaru. W 90 % badanych worków stwierdzono, że wierzchnia warstwa nawozu jest zbrylona, natomiast w partii około 5 do 10 % B. - B. zbrylenia były bardzo twa-rde, nie dawały się skruszyć pod naciskiem dłoni. Do rozkruszenia należało użyć bardzo dużej siły. W wyniku analizy laboratoryjnej ustalono, że występuje wilgotność na poziomie 1,6 %. Wskazano, że w ocenie wizualnej nie doszło do zamoczenia towaru, a powstałe grudy nie są spowodowane zamoczeniem towaru w trakcie składowania, lecz powstały w wyniku długotrwałego składowania i jego sprasowania. Kontrolę przeprowadzała także firma (...) sp. z o.o. , która w dniu 28 sierpnia 2018 r. po wizualnej inspekcji towaru, składowanego na placu powoda przy ul. (...) , ustaliła, że jest on składowany w B. - B. , na paletach i przykryty w całości plandeką oraz nie stwierdziła brak stojącej wody na plandekach, a B. - B. były suche. Sąd Okręgowy ustalił ponadto, że klienci pozwanego od 2016 r. składali liczne reklamacje po nabyciu od niego towaru w postaci nawozu. Z opisów reklamowanych produktów wynika, że najczęstsze przyczyny reklamacji stanowiły: granulacja poniżej oczekiwań klienta, uniemożliwiająca równomierny wysiew, zamoczenie worków z jednoczesnym zbryleniem towaru w środku, zawilgotnienie i zbrylenie nawozu oraz duża ilość frakcji pylistej, zanieczyszczeń i brył w nawozie. Pozwany kilkukrotnie zgłaszał powodowi otrzymywane reklamacje, domagając się ustosunkowania się do nich. Powód nie stwierdził podstaw do swojej odpowiedzialności, wskazując, że przechowywał towar zgodnie z zaleceniami, odpowiednio zabezpieczając go przed wilgocią oraz że nie odpowiada za powierzony towar po przekazaniu go przewoźnikowi, który w chwili przejęcia towaru nie zgłaszał zastrzeżeń co do wilgotności nawozu. Również firma (...) B. , będąca producentem worków, w których przechowywany był sporny towar, dokonała w dniu 30 sierpnia 2018 r. wizytacji terenu, na którym powód składował B. - B. z nawozem pozwanego. W trakcie tej wizytacji stwierdzone zostało, że towar przechowywany był pod białymi i brązowymi plandekami, a według wiedzy wizytatora tylko czarne lub srebrne plandeki gwarantują powstrzymanie promieni UV. Worki ułożone były na otwartej przestrzeni, ustawione stożkowo jeden na drugim. Dolna partia worków stała na mokrych paletach, a całość wystawiona była na działanie promieni słonecznych. Plandeka brązowa leżała zwinięta na mokrej ziemi (częściowo w błocie), nadruki na etykietach były wyblakłe. Mogło to oznaczać, że były one przez długi czas wystawione na działanie promieni słonecznych. Na ostatniej warstwie worków, przykrytej białą plandeką, zalegały bardzo duże ilości wody. Na wewnętrznej części plandeki, prawdopodobnie za sprawą braku odpowiedniej wentylacji, skraplała się woda spadająca bezpośrednio na worki. Wizytator ocenił również, że plac składowy był bardzo nierówny, a w trakcie przewożenia worków z towarem „podskakują” one, co może wpływać na ich wytrzymałość. Producent worków wskazał, że ich korpus produkowany był z rękawa, a więc jeżeli przyczyna pękania tkwiłaby w materiale, to pękałyby one w różnych miejscach, podczas gdy do pęknięć dochodziło w tych samych miejscach, najbardziej narażonych na działanie promieni słonecznych i opadów deszczu. Wskazane zostało ponadto, że znajdujące się na placu worki konkurencyjnego producenta również pękały, co może potwierdzać, że były przechowywane w zły sposób. Ze względu na znaczne uszkodzenia B. - B. i zbrylenie towaru w okresie od września do grudnia 2018 r. na zlecenie pozwanego dokonano przesypania towaru do nowych worków. Ilość towaru, który został przesypany, wynosiła 2.432 tony. Sąd Okręgowy wyjaśnił następnie, na podstawie jakich dowodów ustalił powyższe okoliczności oraz w jaki sposób ocenił zebrany w sprawie materiał dowodowy. Sąd ten wziął pod uwagę, że z załączonych do akt sprawy raportów kontrolnych oraz opinii biegłej i zeznań świadków wynika, że co do zasady sporny towar był składowany pod przykryciem, chociaż nie zawsze, niemniej jego przechowywanie spełniało wymogi wynikające z jego charakterystyki. Natomiast dowody, wskazujące na brak jego zabezpieczenia, nie określały okresu, w jakim miało to miejsce, więc twierdzenia pozwanego, że trwało to przez dłuższy czas, mając wpływ na jakość przechowywanego towaru, nie zostały udowodnione. W związku z tym Sąd dopuścił dowód z opinii biegłego sądowego z zakresu rolnictwa na okoliczność rodzaju i przyczyn uszkodzenia (pogorszenia jakości) nawozu w postaci mocznika i saletry amonowej, w szczególności, czy wynikało to ze sposobu ich przechowywania przez powoda. Biegły wskazał, że większość nawozów podczas składowania ma tendencję do zbrylania i zależy to przede wszystkim od wilgotności powietrza, temperatury i ciśnienia otoczenia, zawartości wilgoci w produkcie i okresu przechowywania. Nawozy azotowe, takie jak np. saletra amonowa i mocznik, wykazują wysokie tendencje do zbrylania, wobec czego ich przechowywanie wymaga przestrzegania ważnych zasad, takich jak: ochrona przed wilgocią (składowanie w suchym i dostatecznie przewiewnym pomieszczeniu), szczelne opakowania, ustawiane z zachowaniem należytej odległości, zabezpieczającej przed wy-mieszaniem się dwóch różnych nawozów w przypadku uszkodzenia. Nawóz przechowywany poza budynkiem powinien być przykryty plandekami i stać na równej powierzchni. W odniesieniu do spornego towaru biegły, opierając się na załączonych do akt sprawy zdjęciach, stwierdził, że B. - B. były zaplombowane, ustawione warstwowo na paletach i częściowo przykryte, na powierzchni błotnistej, częściowo utwardzonej. Warunki przechowywania mogły być przyczyną pogorszenia się towaru, ale w opinii uzupełniającej wyjaśnił, że konkretny sposób jego przechowywania w zasadzie spełniał warunki umowne, chociaż nie wszystkie B. - B. były odpowiednio zabezpieczone plandekami i nie znajdowały się na paletach, co spowodowało ich bezpośrednie zetknięcie się z podłożem. Zgodnie z umową nie było jednak wymagane, aby towar był przechowywany w magazynach. Oceniając opinię biegłego, Sąd Okręgowy miał na uwadze, że mógł on sporządzić ją jedynie na podstawie przedłożonych przez strony dowodów (zwłaszcza raportów kontrolnych i zdjęć wykonanych post factum bez udziału powoda), który to materiał nie dawał biegłemu możliwości jednoznacznego ustalenia zakresu i przyczyn zbrylenia spornych nawozów. W konsekwencji jego opinia miała jedynie pomocnicze znaczenie przy ocenie istnienia podstaw do przyjęcia odpowiedzialności powoda za ewentualną szkodę pozwanego. Na podstawie tej opinii nie można bowiem jednoznacznie stwierdzić, że ustalony w toku postępowania sposób przechowywania worków bezsprzecznie spowodował zarzucaną powodowi zmianę w strukturze tych nawozów, które wykazują tendencje do zbrylania nawet przy ich prawidłowym przechowywaniu, a zatem bardzo często jest zjawisko bardzo prawdopodobne i naturalne. Biegły rozważał różne konstrukcje hipotetyczne, zarówno korzystne, jak i niekorzystne dla przechowującego, ale pozostały materiał dowodowy nie pozwalał na jednoznaczne przyjęcie którejś z tych wersji. W tym zakresie Sąd Okręgowy wziął pod uwagę, że pozwany, powołując się na nienależyte wykonanie zobowiązania przez powoda, powinien przedstawić dowody, potwierdzające jego zarzuty, jednak nie wykazał, że to powód ponosi odpowiedzialność za uszkodzenia towaru. Strony łączyła umowa o świadczenie usług w zakresie czynności związanych z przeładunkiem, pakowaniem i magazynowaniem nawozów mineralnych oraz obsługą spedycyjną w zakresie przyjmowania i dalszej wysyłki nawozów. Ponieważ pozwany wywodził swoje zarzuty i roszczenia z nienależytego wykonywania przez powoda czynności składowania tych towarów, zastosowanie mają przepisy dotyczące umowy składu. Zgodnie z art. 855 k.c. przedsiębiorca składowy ponosi odpowiedzialność za szkodę wynikłą z utraty, ubytku lub uszkodzenia rzeczy w czasie od jej przyjęcia rzeczy na skład do wydania jej osobie uprawnionej. Jego odpowiedzialność nie powstanie jednak, jeśli wykaże, że mimo zachowania należytej staranności nie mógł zapobiec powstaniu szkody. Co do zasady ponosi więc on odpowiedzialność za szkodę, która powstała w określonych ustawowo ramach czasowych (od przyjęcia rzeczy na skład do jej wydania osobie uprawnionej). Jednak stosownie do art. 859 8 k.c. wszelkie roszczenia odbiorcy w stosunku do przedsiębiorcy składowego wygasają w razie odebrania rzeczy bez zastrzeżeń i zapłaty należności. Nie ma to zastosowania do roszczeń z tytułu niewidocznych uszkodzeń rzeczy, które odbiorca zgłosił w terminie siedmiu dni od odbioru. Odbiorca pod rygorem utraty roszczeń powinien zatem w tym terminie dokładnie zbadać stan odebranej rzeczy i zgłosić przedsiębiorcy składowemu stwierdzone uszkodzenia rzeczy. Uchybienie temu terminowi prowadzi do wygaśnięcia roszczeń z tytułu niewidocznych uszkodzeń rzeczy. Roszczenia odszkodowawcze nie wygasają mimo odebrania rzeczy i zapłaty należności, jeśli jej uszkodzenia powstały w wyniku winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa przedsiębiorcy składowego. W tym kontekście Sąd zważył, że pozwany powoływał się na niewłaściwe warunki składowania towaru, który odebrał bez zastrzeżeń i nie zawiadomił powoda w ustawowym terminie siedmiu dni o konkretnych nieprawidłowościach. Ponadto uznał, że chybione są zarzuty pozwanego, dotyczące rażącego niedbalstwa ze strony powoda. Pozwany twierdził bowiem, że już w latach 2016 – 2018 miały miejsce reklamacje jego kontrahentów ze względu na nieprawidłowości w składowaniu nawozów powierzonych powodowi, a mimo to początkowo nie zgłaszał mu roszczeń z tego tytułu. Tymczasem już po otrzymaniu pierwszych zgłoszeń powinien dochować większych aktów staranności w celu zbadania kolejnych partii nawozów składowanych w tych samych warunkach, które były przedmiotem reklamacji jego klientów. Wobec tego powód nie miał podstaw do przypuszczeń, że warunki składowania powierzonych mu nawozów powodują spadek ich wartości, skoro pozwany odbierał je bez zastrzeżeń. Z zebranego materiału dowodowego wynika zaś, że nawet bez otwierania worków można było stwierdzić zbrylenia w wierzchniej warstwie składowanych nawozów. Pozwany zaniechał więc aktów staranności przy odbiorze składowanego towaru, pozbawiając się tym samym ewentualnych roszczeń odszkodowawczych. W konsekwencji nie zasługiwały na uwzględnienie zarzuty nienależytego wykonania umowy przez powoda. Niezależnie od tego Sąd Okręgowy uznał, że powołane przez pozwanego dowody nie potwierdzały, żeby sporny towar był przechowywany przez powoda w niewłaściwy sposób. Co do zasady towar zgodnie z § 5 umowy był bowiem przechowywany na paletach pod przykryciem. Pozwany twierdzi natomiast, że przez kilka miesięcy istniał stan sprzeczny z umową. Miał jednak prawo do kontrolowania przechowywania powierzonych powodowi nawozów, także za pomocą przedstawicieli i inspektorów, a w przypadku stwierdzenia niewywiązywania się przez niego z przyjętych zobowiązań mógł wypowiedzieć umowę ze skutkiem natychmiastowym, zwłaszcza że twierdził, że w jego przekonaniu niewłaściwy stan rzeczy utrzymywał się przez kilka miesięcy. Miał również możliwość żądania składowania towaru również w innych miejscach, ale tego nie uczynił. Zdaniem Sądu Okręgowego niezasadne były także zarzuty, że wbrew umowie powód składował towar na niewłaściwym terenie, który nie był należycie utwardzony. Strony pozostawały bowiem w stosunkach gospodarczych od 2015 r., a zatem pozwany wiedział, na jakich gruntach powód będzie składować jego towar. Mimo to znając właściwości nawozu, zdecydował się zawrzeć umowę, zgodnie z którą jego przechowywanie miało odbywać się na takim terenie, oświadczając jednocześnie, że w pełni jest mu znany stan techniczny placów składowych i że nadają się one do użytkowania zgodnie z przeznaczeniem przedmiotu umowy. Znał zatem właściwości terenów powoda, na których był przechowywany jego towar. Sąd Okręgowy dodał, że z niektórych dowodów wynika, że powód dopuścił się pewnych uchybień w przechowywaniu spornych towarów, zwłaszcza jeśli chodzi o przykrycie towaru plandeką i składowanie go na utwardzonym placu, niemniej nie wiadomo, w jakim okresie towar nie był należycie przechowywany, ponieważ z innych dowodów wynika, że towar był przykryty plandekami i znajdował się na paletach na utwardzonej części placu. Wobec tego nie można jednoznacznie stwierdzić, jaka część nawozów i przez jaki okres znajdowała się bez przykrycia lub leżała na nieutwardzonej części placu. Nie ma też dowodu, w jakim zakresie te warunki wpłynęły na jakość nawozów, które były przedmiotem powoływanych przez pozwanego reklamacji. Poza tym nie jest możliwe ustalenie chwili, w której doszło do szkodliwego zbrylenia się towaru, więc nie można wykluczyć możliwości, że miało to miejsce już po odebraniu go przez pozwanego. W ocenie Sądu Okręgowego pozwany na potrzeby obrony swojego stanowiska procesowego manipulował zarzutami i materiałem dowodowym. Początkowo twierdził, że dokonał potrącenia wzajemnych wierzytelności do kwoty 256.395,53 zł, twierdząc, że przysługuje mu od powoda odszkodowanie z tytułu kosztów uwzględnionych reklamacji i kosztów przepakowania niesprzedanego towaru, ale nie przedstawił konkretnego wyliczenia szkody. Następnie w pozwie wzajemnym przyznał, że potrącenie nie było skuteczne ponad kwotę 65.497 zł, ponieważ obejmowało roszczenia przedawnione oraz powstałe w późniejszym okresie, a jednocześnie sformułował kolejne roszczenia odszkodowawcze – z tytułu kosztów przesypania nawozu, w tym dodatkowych worków i przestojów. Natomiast dowody na poniesienie tych kosztów przedstawił dopiero rok po wniesieniu pozwu wzajemnego, a po kolejnych dwóch latach ponownie zweryfikował swoje roszczenia, ograniczając je co do wysokości i przyznając, że nie jest w stanie udowodnić swych racji w większym zakresie. W tym stanie rzeczy Sąd Okręgowy uznał, że powodowi na podstawie art. 853 k.c. w zw. z art. 734 k.c. i art. 750 k.c. przysługiwały należności z tytułu usług wykonanych na podstawie umowy stron z dnia 1 stycznia 2018 r. Nie zasługiwały natomiast na uwzględnienie zarzuty pozwanego, dotyczące przysługujących mu roszczeń odszkodowawczych z tytułu nienależytego wykonania tej umowy przez powoda i tym samym ich skutecznego potrącenia. Sąd dodał, że niezależnie od ich niezasadności co do istoty, nie były one wykazane także co do wysokości, ponieważ pozwany nie przedstawił przekonujących wyliczeń i dowodów na ich poparcie. Za niezasadne i niewykazane uznał także pozostałe roszczenia pozwanego z tytułu zapłaty za przestoje powstałe podczas załadunku towaru oraz kosztów jego przeładunku (przesypania do nowych worków). Powyższy wyrok został zaskarżony apelacją przez pozwanego – powoda wzajemnego w części uwzględniającej powództwo główne i obciążającej go kosztami procesu od tego powództwa oraz w części oddalającej powództwo wzajemne i obciążającej go kosztami procesu od tego powództwa. Podstawę apelacji stanowiły zarzuty: I. naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. , mającego istotny wpływ na treść orzeczenia, przez dokonanie dowolnej, niewszechstronnej i nielogicznej oceny dowodów: 1) z przesłuchania stron, które nie zostało uznane za dowód mogący stanowić podstawę ustaleń faktycznych, mimo że prezes pozwanej zeznał wiarygodnie i naturalnie oraz w korelacji do pozostałych dowodów, w szczególności raportu P. z dnia 26 kwietnia 2018 r. i treści opinii biegłej, natomiast prezes powoda w zakresie niekorzystnym dla pozwanego zeznawał w sposób usztywniony, co wprost wynika z nagrania ostatniej rozprawy, zaś w zakresie przykrycia nawozu plandekami przyznał podczas przesłuchania informacyjnego, że mocznik oczekiwał na przykrycie przez dwa miesiące, co skutkowało brakiem istotnego ustalenia, że powód wbrew postanowieniu umowy nie przykrył nawozu w okresie przynajmniej około dwóch miesięcy, licząc od dnia przyjęcia towaru ze statku, narażając w ten sposób towar na bezpośredni wpływ opadów atmosferycznych i przesądzając tym samym fakt nienależytego wykonania umowy oraz oczywistego przełożenia tej okoliczności na jego uszkodzenie, tj. zamoczenie i ponadnormatywne zbrylenie, które to ustalenie korelowało zresztą z raportem P. z dnia 26 kwietnia 2018 r. i opinią biegłej, 2) raportu P. z dnia 26 kwietnia 2018 r., którego Sąd nie ocenił należycie, ponieważ z pominięciem faktów, wynikających z zawartych w nim fotografii oraz z zamieszczonego w nim wprost wyniku kontroli, stwierdzających brak zabezpieczenia nawozu przed opadami deszczu i brak przykrycia plandekami, skutkującego możliwością zbierania się wody na workach, co spowodowało brak oczywistego ustalenia, że towar pozostawał zupełnie nieprzykryty jeszcze na dzień kontroli P. , tj. 25 kwietnia 2018 r., co w korelacji z powołanym wyżej oświadczeniem prezesa pozwanej dowodzi braku przykrycia mocznika faktycznie w okresie niemal czterech miesięcy od wyładowania statku, tj. od początku stycznia 2018 r. do przynajmniej 25 kwietnia 2018 r., tj. dnia kontroli P. i tym samym nienależytego wykonania umowy składu, 3) zeznań świadków P. K. i K. K. (1) , które Sąd ocenił jako „nie w pełni korespondujące z pozostałym zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym”, bez wskazania przy tym, w jakim zakresie i względem czego pozostawały one rzekomo sprzeczne, podczas gdy np. w najistotniejszej kwestii czasu i faktu nieprzykrycia nawozu plandekami w pełni korespondowały i potwierdzały to, co wynikało z innych – wskazanych wyżej – dowodów, w szczególności z przesłuchania prezesa powoda H. G. , który wprost wskazał, że mocznik pozostawał nieprzykryty plandekami przez okres około dwóch miesięcy oraz z raportu P. z dnia 26 kwietnia 2018 r., potwierdzającego brak przykrycia nawozu jeszcze na dzień kontroli, tj. 25 kwietnia 2018 r., co skutkowało brakiem ustalenia, że powód wbrew umowie nie przykrył nawozu niezwłocznie plandekami, a zatem nienależycie wykonał umowę składu, 4) raportów kontrolnych (...) i (...) , raportów (...) z dnia 4 lipca oraz 28 – 30 sierpnia 2018 r. i raportu H. P. z dnia 13 czerwca 2018 r., którym Sąd nie nadał odpowiedniego znaczenia, choć wprost stwierdzały one zawilgocenie, zabrudzenie i zbrylenie nawozu składowanego u powoda, a ponadto brak możliwości oceny zakresu tych uszkodzeń w ramach jedynie zewnętrznych oględzin, co skutkowało wadliwym ustaleniem, że pozwany nie wykazał, że do uszkodzenia towaru doszło na placu powoda, a ponadto, że pozwany miał rzekomo możliwość i powinność weryfikacji towaru przy odbiorze, podczas gdy taka możliwość nie zachodziła, albowiem kierowcy anonsowani na rzecz odbiorców zewnętrznych nie mieli do tego niezbędnej wiedzy, a ponadto nawet teoretyczna możliwość stwierdzenia samych naturalnych zbryleń nie była równoznaczna z takim uszkodzeniem nawozu, jaki mógł być i był przedmiotem reklamacji stanowiących przedmiot roszczeń z pozwu wzajemnego, 5) opinii biegłej, której Sąd nie nadał odpowiedniego znaczenia, stwierdzając hipotetyczność jej wniosków, podczas gdy w korelacji z innymi dowodami, w szczególności potwierdzającymi brak przykrycia nawozu plandeką przez okres kilku miesięcy, opinia dowodziła zależności między wadliwym składowaniem a stwierdzonymi w reklamacjach uszkodzeniami towaru, co odzwierciedlało się we wnioskach opinii uzupełniającej, zacytowanych w piśmie pozwanego z dnia 17 grudnia 2019 r. i co skutkowało wadliwym ustaleniem, że opinia nie potwierdza nienależytego wykonania przez powoda umowy składu ani nie dowodzi uszkodzenia w jego efekcie towaru, podczas gdy wnioski opinii są w tej mierze jednoznaczne i nie sposób doszukiwać się w tych okolicznościach innych źródeł utraty jakości nawozu, jak właśnie wielomiesięczny brak jego przykrycia, a ponadto wadliwym ustaleniem, polegającym na zrównaniu przez Sąd wyraźnie rozróżnianych przez biegłą: naturalnych zbryleń (nieznacznych, rozkruszalnych, zawsze powstających w nawozie) od ponadnaturalnych (dużych, nierozkruszalnych), stanowiących efekt wadliwego składowania, 6) zeznań świadków S. J. (1) , R. F. i G. M. , które Sąd uznał za wiarygodne, podczas gdy już tylko w jednym, acz najistotniejszym aspekcie nieprzykrycia mocznika plandeką w okresie kilku miesięcy od stycznia do dnia 25 kwietnia 2018 r., pozostawały one wprost sprzeczne z raportem P. , jak i treścią przesłuchania prezesa powoda, co powinno z gruntu wykluczyć te zeznania z grona wiarygodnych dowodów także w zakresie pozostałych faktów i co skutkowało wadliwym us-taleniem braku nienależytego wykonania umowy przez powoda, nie tylko w zakresie braku przykrycia plandeką, ale i również w zakresie świadczenia załadunków bez przestojów, podczas gdy akurat temu ustaleniu przeczyły także potwierdzające okres przestojów w załadunkach załączniki raportów P. o nr (...) oraz (...) , jak i również korespondencja mailowa powoda z dnia 9 maja 2018 r., gdzie S. J. potwierdził awarię sprzętu, co choć jednostkowo, ale wprost dowodzi istnienia takich przestojów, wykazanych kompleksowo w/w raportami, 7) dokumentów wydania na zewnątrz (WZ), stanowiących załączniki poszczególnych reklamacji, przedłożonych wraz z pismem z dnia 22 maja 2019 r. i pismem z dnia 22 lutego 2021 r., których Sąd nie odczytał właściwie, pomimo ich jednoznacznej treści i w konsekwencji wadliwie ustalił, jakoby pozwany nie wykazał, że reklamacje dotyczyły nawozu składowanego u powoda, podczas gdy dokumenty te wprost wskazywały miejsce załadunku poszczególnych nawozów, tj. „ magazyn (...) sp. z o.o. ” [rubryka: podpis i pieczęć wystawiającego], a ponadto stwierdzały czas tego załadunku, co dodatkowo przełożyło się na kolejne wadliwe ustalenie, jakoby pozwany nie wykazał, jaki czas upłynął między pobraniem towaru od powoda a poszczególnymi reklamacjami, podczas gdy upływ tego czasu wprost wynika z protokołów reklamacyjnych odczytywanych wespół z dokumentami WZ, 8) dołączonych do pozwu wzajemnego: pisma z dnia 22 maja 2019 r., pisma z dnia 2 grudnia 2020 r. oraz w szczególności pisma z dnia 22 lutego 2021 r., wydruków korespondencji mailowej dotyczących reklamacji, protokołów reklamacyjnych, zdjęć oraz faktur dotyczących poszczególnych reklamacji, a także faktur dokumentujących zakupy worków oraz poniesione koszty transportów i załadunków, które Sąd uznał za niedowodzące faktu uszkodzeń towaru, jak i wysokości poszczególnych roszczeń, podczas gdy w korelacji z przedstawioną przez pozwanego tabelą (zestawieniem reklamacji), zeznaniami świadków K. K. (1) i P. K. , a także prezesa pozwanego stanowiły one wystarczający dowód tych faktów, w szczególności, że trudno przy specyfice konkretnej działalności gospodarczej było o inny dowód tak faktu uszkodzenia towaru, jak i wysokości poszczególnych roszczeń wynikłych z reklamacji, przestojów, jak i koniecznego przeładunku, II. innych błędnych ustaleń faktycznych w wyniku wadliwej oceny w/w dowodów: 1) jakoby powód w zakresie naruszenia obowiązku umownego przykrycia plandeką nie wykazał się rażącym niedbalstwem, podczas gdy mając na względzie podstawowe znaczenie tego obowiązku umownego, długotrwałość braku przykrycia, kompletną niezrozumiałość takiego postępowania i skalę wynikłych z tego dla pozwanego konsekwencji, trzeba uznać zaniechanie powoda za przejaw rażącego niedbalstwa, 2) jakoby powód od wielu lat przechowywał nawóz w ten sam sposób, co zdaniem Sądu miało w korelacji z brakiem wcześniejszych zastrzeżeń do niego świadczyć o fasadowości roszczeń pozwanego i stanowić przejaw manipulacji faktami, podczas gdy ustalenie to jest dowolne, albowiem nigdy wcześniej nie było w relacji między stronami przypadku braku zabezpieczenia towaru plandeką przez okres kilku miesięcy i nigdy nie było tak znacznego odsetka wynikłych z tego reklamacji, a same place wyglądały dawniej po prostu lepiej niż w ostatnim okresie współpracy, 3) jakoby powód „nie miał podstaw do przypuszczeń, że warunki składowania powierzonych mu nawozów spowodują spadek ich wartości”, podczas gdy powód jest profesjonalistą w tej mierze, a sam fakt kilkumiesięcznego braku plandek stanowi o konieczności powzięcia takich przypuszczeń, a ponadto na nim ciążył ustawowy i umowny obowiązek informowania pozwanego o zmianach w przechowywanym towarze, którego zupełnie zaniedbał, ponieważ w aktach brak jest choćby jednej wzmianki o dokonaniu kontroli i zgłoszeniu pozwanemu faktu ubytku lub uszkodzenia towaru na składzie, 4) jakoby pozwany mógł „zgłaszać powodowi zbrylenia” towaru już w momencie jego załadunku, podczas gdy samo zbrylenie o niczym nie świadczy, lecz dopiero jego ponadnaturalny zakres, niemożliwy do stwierdzenia przez kierowcę odbierającego towar, mógł stanowić podstawę reklamacji, wobec czego w większości wypadków dopiero otwarcie i weryfikacja zawartości worka, której dokonywali finalni odbiorcy towaru mogły stanowić moment możliwości dostrzeżenia ubytków nawozu wynikłych z wadliwego składowania, czego Sąd wadliwie nie ustalił, pomimo iż raporty (...) z dnia 4 lipca oraz 28 – 30 sierpnia 2018 r. wprost wskazywały na brak możliwości oceny odsetka zbryleń bez otwarcia worka, 5) jakoby przez powyższe zaniechanie weryfikacji towaru przy odbiorze to pozwany a nie powód nie dochował aktu staranności przy realizacji umowy, podczas gdy z uwagi na powyższe kwestie nie można tak uznać, a ponadto zakładany przez Sąd sposób weryfikacji był niemożliwy także przez wzgląd na specyfikę dystrybucji, w której ilość wywożonego towaru faktycznie uniemożliwiała bieżący monitoring wszystkich worków, poza zupełnie oczywistymi przypadkami ich znacznej destrukcji, w szczególności, że wbrew, jak się wydaje przekonaniu Sądu, uszkodzony materiał stanowił jednak tylko pewien odsetek całości wywożonego od powoda towaru, zatem bieżące weryfikowanie wszystkich pojedynczych B. - B. było nieuzasadnione ekonomicznie i fun-kcjonalnie z uwagi na brak możliwości dokonania w pełni efektywnego badania bez otwarcia worka, 6) jakoby pozwany powinien podjąć się działań zaradczych i interwencji niezwłocznie po pierwszych reklamacjach, podczas gdy jest jasne, że reklamacje w jego działalności to rzecz naturalna, natomiast w tym przypadku punktem zwrotnym były ich poważniejsze przyczyny i przede wszystkim natężenie, które uległo zwielokrotnieniu wiosną 2018 r., i dopiero to stało się przyczynkiem słusznych zarzutów i pretensji pozwanego, który wnet ustalił, że towar wbrew umowie jest nieprzykryty, 7) jakoby brak reakcji pozwanego w postaci natychmiastowego wypowiedzenia umowy miał dowodzić fasadowości jego roszczeń, podczas gdy jest jasne, że pozwany, z uwagi na wielką ilość składowanego u powoda nawozu, a także objęcie go składem celnym, był faktycznie i ekonomicznie uzależniony od powoda i oczywiście nie było dla niego racjonalne podejmowanie drastycznych kroków w tej mierze, tylko polubowne załatwienie sprawy, przy czym owo niekorzystne położenie pozwanego powód wykorzystał bezwzględnie bezkrytyczną i agresywną postawą, zlekceważeniem roszczeń reklamacyjnych, uczynieniem horrendalnego zastawu przekraczającego wartość roszczenia trzykrotnie oraz wstrzymaniem załadunków, a ostatecznie także wypowiedzeniem umowy, 8) jakoby pozwany od początku (tj. od stycznia 2018 r.) wiedział o warunkach przechowania nawozu bez plandek i w błocie, podczas gdy pierwszą wiedzę powziął dopiero po pierwszych wizytacjach pracowników, które miały miejsce w okolicy kwietnia 2018 r. i które zdeterminowały powołanie przez pozwanego niezależnej kontroli P. , która miała miejsce w dniu 25 kwietnia 2018 r. i brak dowodów na przeciwne ustalenia w tej mierze, 9) jakoby pozwany zaakceptował place mokre i błotniste, podczas gdy akceptował wyłącznie wyrażone umową „place utwardzone” i w dotychczasowej współpracy stron faktycznie z takich korzystano i brak dowodów na ustalenie przeciwne, 10) jakoby przestoje na załadunkach, stwierdzone załącznikami do raportów pokontrolnych, były spowodowane nadmierną ilościowo awizacją pojazdów, podczas gdy jest to ustalenie zupełnie dowolne, bowiem raporty stwierdzały brak jakiegokolwiek załadunku ze strony powoda, a nie konkretnego samochodu, z uwagi na przyczyny leżące po stronie powoda (awarie, przerwy), wobec czego uzasadnienie Sądu w tej mierze jest pozbawione sensu, zaś pozwany faktycznie nie miał innej możliwości wykazania tych okoliczności, jak właśnie kontrolą niezależnej firmy i trudno nie uznać tego dokumentu za dowód przestojów, za które pozwany powinien uzyskać zwrot uiszczonych frachtów według stawek godzinowych za konkretny czas ich trwania, których dowód poniesienia w postaci faktury przedstawił, 11) jakoby pozwany nie wykazał, w jakich godzinach miał obowiązywać umówiony przez strony załadunek, podczas gdy Sąd samodzielnie ustalił przecież na stronie dziewiątej uzasadnienia, że załadunek miał się odbywać w godzinach 7 – 15 i 15 – 22, a ponadto chociażby w korespondencji e-mailowej K. K. ze S. J. z dnia 9 maja 2018 r. wskazano wprost na godzinę 7.00 jako umówiony początek załadunków, czemu rozmówca nie zaprzeczył, przez co jest pewne, że Sąd wywiódł w tej mierze wniosek wadliwy i sprzeczny nawet z własnym ustaleniem, 12) jakoby nie było związku między koniecznością przesypania nawozów a wadliwym wykonaniem umowy składu przez powoda, podczas gdy jest jasne, że gdyby nie zawilgocenie i nadmierne zbrylenie, to przesianie i przesypanie, w tym zakup i załadunek w nowe worki, nie byłyby konieczne, w szczególności, że przyczyny rozpadania się worków, w tym wadliwe warunki przechowywania, skontrolował i określił dobitnie ich producent J. B. w piśmie z dnia 29 kwietnia 2019 r., przedłożonym do akt sprawy z pismem z dnia 22 maja 2019 r., 13) jakoby konieczność wywiezienia nawozu i poniesienia kosztów z tego tytułu pozostawała bez związku z wadliwym wykonaniem umowy, podczas gdy związek taki oczywiście zachodzi, albowiem właściwe przechowanie nawozu i brak narażenia na dalsze zepsucie nie czyniłoby koniecznym przewozu nawozu od powoda na inny skład, ponadto relacje stron – wskutek pasywnej względem roszczeń pozwanego i bezkrytycznej postawy powoda – nie pozwalały na dalszą współpracę nielojalnie zresztą zakończoną (bezskutecznym w ocenie pozwanego) wypowiedzeniem umowy przez powoda, poprzedzonym dodatkowo mającym cechy nadużycia prawa zastawem, dokonanym na ilości nawozu zdecydowanie przekraczającej swą wartością roszczenie powoda, co w konsekwencji czyni zasadnym zwrot kosztów załadunków zorganizowanych przez pozwanego we własnym zakresie na czas wadliwego wstrzymania się z czynnościami przez powoda, III. samoistnego wadliwego ustalenia, jakoby pozwany „manipulował zarzutami i materiałem dowodowym”, co Sąd wywnioskował głównie z faktu zgłoszenia przez pozwanego zarzutu potrącenia kwoty, która początkowo znacznie przewyższała aktualne roszczenie, podczas gdy pozwany już w pozwie wzajemnym wyjaśniał, że pierwotnie podana kwota była jedynie efektem ujęcia przez nieprofesjonalnego przecież w tej mierze pozwanego kosztów przedawnionych reklamacji i należności, które miał ponieść dopiero w późniejszym czasie (przeładunki), i tylko dlatego doszło do zmiany w tym zakresie, przez co trudno zrozumieć i zaakceptować sądowy zarzut manipulacji sformułowany względem pozwanego, IV. naruszenia prawa procesowego, mającego istotne przełożenie na treść orzeczenia: 1) art. 229 k.p.c. przez pominięcie i uznanie za nieudowodniony faktu przyznanego przez prezesa powoda, stwierdzonego przezeń podczas wysłuchania informacyjnego, a dotyczącego braku przykrycia mocznika plandeką „przez okres około dwóch miesięcy”, co wprost skutkowało brakiem ustalenia, że powód nienależycie wykonał umowę składu w zakresie warunków przechowania nawozu, 2) art. 231 k.p.c. , polegającego na braku wywnioskowania na zasadzie domniemania faktycznego i nieuczynienia tego faktu istotnym ustaleniem faktycznym, że do uszkodzenia nawozu stanowiącego przedmiot reklamacji, polegającego na zamoczeniu i ponadnaturalnym zbryleniu (skamienieniu wręcz) doszło na placu powoda na skutek braku przykrycia mocznika plandeką przez okres od stycznia do co najmniej 25 kwietnia 2018 r., podczas gdy takie ustalenie jest w okolicznościach sprawy zdecydowanie bardziej uprawnione niż wadliwe założenie Sądu, jakoby do uszkodzeń towaru mogło dojść równie dobrze w okresie po odebraniu nawozu od powoda do czasu zgłoszenia reklamacji przez odbiorcę, podczas gdy ten okres był zawsze zdecydowanie krótszy (od kilku dni do kilku tygodni!), aniżeli okres trzech miesięcy niewątpliwego braku przykrycia towaru plandeką na placu powoda, w szczególności, że okres ten przypadał na koniec zimy i początek wiosny, czyli okres wzmożonej wilgotności i opadów, 3) art. 232 k.p.c. , polegającego na uznaniu, że pozwany powinien dowieść winy powoda w wadliwym przechowaniu, podczas gdy zakresem obowiązku pozwanego było wykazanie nienależytego wykonania zobowiązania przez powoda, a takim był brak przykrycia plandeką w okresie kilku miesięcy składowania, wobec czego w tych okolicznościach to powód powinien wykazać stanowczo zarówno to, że powyższe zaniechanie było niezawinione oraz że uszkodzenie towaru na pewno nie było wynikiem tego zaniechania, przy czym jest pewne, że powód temu obowiązkowi nie sprostał, bowiem nawet opinia biegłej nie wykluczyła tej zależności, co więcej, biegła zarówno na piśmie, jak i słuchana ustnie na rozprawie potwierdziła, że brak przykrycia plandeką w okresie kilku miesięcy mógł spowodować uszkodzenie (ponadnaturalne zbrylenie i zamoczenie nawozu opisane w reklamacjach), a to powinno przełożyć się na uznanie odpowiedzialności powoda co do zasady za roszczenia z pozwu wzajemnego, 4) art. 322 k.p.c. przez jego niezastosowanie w realiach niniejszej sprawy, której okoliczności dowodzą odpowiedzialności powoda co do zasady, natomiast ścisłe wykazanie roszczenia odszkodowawczego w zakresie rozliczenia reklamacji jest nader utrudnione, a w części nawet niewykonalne, z uwagi na specyfikę (natężenie, rozmiar, złożoność i skomplikowanie) działalności gospodarczej pozwanego, dla którego m. in. szybkość, odformalizowanie i polubowność procedury reklamacyjnej u odbiorców finalnych jest warunkiem jej skutecznego i zyskownego prowadzenia, V. naruszenia prawa materialnego: 1) art. 471 k.c. w zw. z art. 855 § 1 k.c. przez jego niezastosowanie w stanie faktycznym sprawy i oddalenie powództwa wzajemnego w oparciu o uznanie, że powód nie odpowiada względem pozwanego za nienależyte wykonanie umowy składu, podczas gdy obiektywnie zaniechał on swoich obowiązków umownych i nie wykazał, że nastąpiło to bez jego winy lub że nie mógł zapobiec szkodzie pomimo zachowania należytej staranności, co więcej w zakresie, w jakim powód nie przykrył nawozu plandeką, jego działanie cechowało rażące niedbalstwo, albowiem jako profesjonalista powinien mieć świadomość konsekwencji swojego postępowania w postaci braku przykrycia nawozu plandeką, 2) art. 471 k.c. w zw. z art. 855 § 1 k.c. a contrario przez jego zastosowanie w stanie faktycznym sprawy i oddalenie powództwa wzajemnego, 3) art. 857 k.c. i art. 858 k.c. przez ich niezastosowanie w stanie faktycznym spra-wy i w konsekwencji niestwierdzenie przez Sąd naruszenia przez powoda usta-wowych obowiązków informacyjnych względem pozwanego, a w rezultacie także nienależytego wykonania umowy, mimo że w realiach sprawy jest pewne, że powód miał możliwość i powinność stwierdzenia uszkodzenie nawozu i poinformowania pozwanego o tym fakcie niezwłocznie, w szczególności, że świa-domie zaniechał zabezpieczenia nawozu przed deszczem w okresie kilku miesięcy od stycznia do dnia 25 kwietnia 2018 r., 4) art. 6 k.c. przez jego niewłaściwe zastosowanie polegające na uznaniu, że pozwany nie sprostał ciężarowi dowodu, podczas gdy oczywiście wykazał nienależyte wykonanie zobowiązania przez powoda, a także szkodę, związek przyczynowy między poszczególnymi przejawami niewykonania zobowiązania a szkodą oraz przedłożył dowody na wysokość tej szkody 5) art. 859 8 § 2 k.c. przez jego niezastosowanie w stanie faktycznym sprawy i niestwierdzenie braku ograniczeń czasowych dla pozwanego co do zawiadomienia o szkodzie, ustanowionych § 1 tego artykułu, mimo faktu, że zaniechanie powoda w wykonaniu umowy składu, a w konsekwencji i szkoda były następstwem winy umyślnej, a co najmniej rażącego niedbalstwa powoda, który z wiadomych tylko sobie względów nie zabezpieczył nawozu plandekami po przyjęciu ze statku w okresie kolejnych kilku miesięcy, 6) art. 5 k.c. przez jego niezastosowanie i nieuznanie roszczenia powoda o odsetki za nadużycie prawa, podczas gdy w okolicznościach niniejszej sprawy, w której powód zawinił znacznych szkód pozwanego, powinien on podjąć współpracę z pozwanym celem polubownego wyjaśnienia i załatwienia reklamacji kontrahentów niezwłocznie po ich zgłoszeniu, a nie jedynie dochodzić zapłaty składowego, reagować zastawem (stanowiącym samoistnie nadużycie prawa), wstrzymaniem załadunków i wypowiedzeniem umowy, powodując dodatkowe znaczne straty u pozwanego, wobec czego przynajmniej w zakresie odsetek roszczenie powoda powinno zostać oddalone w całości już tylko na mocy art. 5 k.c. , albowiem pozwany miał prawo wstrzymać się z uiszczeniem składowego w sytuacji nienależytego, nieekwiwalentnego świadczenia usług przez powoda i żądać jego współdziałania w rozstrzyganiu reklamacji i naprawieniu szkody. Na tych podstawach pozwany (powód wzajemny) wniósł o zmianę wyroku w zaskarżonym zakresie przez oddalenie powództwa głównego w pozostałym zakresie, zasądzenie od powoda (pozwanego wzajemnego) na jego rzecz kosztów procesu z powództwa głównego, uwzględnienie powództwa wzajemnego do kwoty 178.21,92 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia doręczenia powodowi (pozwanemu wzajemnemu) pozwu wzajemnego i zasądzenie od powoda (pozwanego wzajemnego) na jego rzecz kosztów procesu z powództwa wzajemnego, a także zasądzenia kosztów postępowania apelacyjnego według norm przepisanych. Powód (pozwany wzajemny) wniósł o oddalenie apelacji i zasądzenie od pozwanego (powoda wzajemnego) zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego według norm przepisanych. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Apelacja nie zasługiwała na uwzględnienie, a jej zarzuty były bezzasadne. Sąd Apelacyjny – po zapoznaniu się zgodnie z art. 382 k.p.c. , jako sąd merytorycznie rozpoznający sprawę, z całością zebranego w sprawie materiału dowodowego – doszedł do przekonania, że pomimo podniesionych w apelacji zarzutów może stosownie do art. 387 § 2 1 pkt 1 k.p.c. zaakceptować i przyjąć za własne ustalenia faktyczne, które zostały dokonane przez Sąd pierwszej instancji i oprzeć na tych ustaleniach swoje orzeczenie. W zakresie istotnym dla rozstrzygnięcia ustalenia te są zgodne z treścią zebranego materiału i wystarczają do oceny zasadności apelacji. Wbrew skarżącemu, co do zasady Sąd pierwszej instancji dokonał prawidłowej oceny powyższego materiału, która nie wykraczała poza granice swobodnej oceny dowodów wynikające z art. 233 § 1 k.p.c. Jednocześnie jest ona zbieżna z własną oceną i wnioskami Sądu Apelacyjnego. W związku z tym na akceptację zasługiwały generalnie zarówno ustalenia faktyczne, jak i główne wnioski Sądu pierwszej instancji. Można oczywiście zastanawiać się nad kompletnością ustaleń faktycznych i rozważań prawnych Sądu Okręgowego, ale nie dyskwalifikuje to zaskarżonego orzeczenia i nie powoduje konieczności jego zmiany w kierunku postulowanym przez skarżącego. Zazwyczaj jest bowiem tak, że sąd orzekający nie relacjonuje wyczerpująco wszystkich twierdzeń stron oraz nie omawia szczegółowo wszystkich dowodów, lecz jedynie przedstawia ustalenia faktyczne i wnioski prawne, które w je-go ocenie mają najważniejsze znaczenie dla wyjaśnienia podstaw i motywów wydanego rozstrzygnięcia. Zauważyć przy tym trzeba, że uzasadnienie orzeczenia nie ma stanowić szczegółowego streszczenia akt sprawy lub sprawozdania z przebiegu całego postępowania, lecz ma jedynie wyjaśniać faktyczne i prawne podstawy wydania konkretnego orzeczenia w sposób określony aktualnie w art. 327 1 § 1 k.p.c. Nie można więc podważać prawidłowości orzeczenia z powołaniem się jedynie na to, że jego pisemne uzasadnienie, zdaniem skarżącego, nie wyczerpuje należycie lub wszechstronnie wszystkich kwestii, zwłaszcza tych, które według niego powinny być w nim omówione. Podobnie niewystarczające jest powoływanie się na to, że określone okoliczności lub zagadnienia powinny być inaczej ustalone lub ocenione niż uczynił to Sąd pierwszej instancji. Powyższe stanowisko odpowiada zresztą treści art. 327 1 § 2 k.p.c. , zgodnie z którym uzasadnienie wyroku sporządza się w sposób zwięzły. Można i należy więc oczekiwać od sądu, a tym samym aprobować w postępowaniu odwoławczym, że będzie sporządzał uzasadnienie wyroku w sposób kompleksowy i syntetyczny, koncentrując się na kwestiach, które według niego miały decydujący wpływ na treść wydanego orzeczenia. W tym ujęciu zauważyć należy, że zdecydowana większość zarzutów apelacyjnych – zarówno odnoszących się do oceny dowodów i dokonanych na ich podstawie ustaleń faktycznych, jak i do oceny prawnej – polega na kwestionowaniu stanowiska przyjętego przez Sąd pierwszej instancji w taki sposób, który sprowadza się do prezentowania przez skarżącego własnego, a przy tym tendencyjnego i wybiórczego, punktu widzenia na ocenę dowodów oraz mające wynikać z nich ustalenia faktyczne i wnioski prawne. Inaczej mówiąc, zarzuty pozwanego stanowią w istocie próbę kreacji alternatywnego od przyjętego przez Sąd pierwszej instancji stanu faktycznego, który w rezultacie dawałby podstawę do odmiennej oceny prawnej tak powództwa głównego, jak i wzajemnego. Charakterystyczny jest w tym zakresie sposób sformułowania zarzutów apelacyjnych, które bardzo często sprowadzają się najpierw do skrytykowania stanowiska Sądu pierwszej instancji, a następnie przeciwstawienia mu własnego stanowiska skarżącego jako będącego, w jego przekonaniu, prawidłowym, wręcz jedynie słusznym, sposobem oceny dowodów i ich interpretacji. W związku z tym zarzuty te w gruncie rzeczy nie dotyczą wykazania wadliwości dokonanej przez Sąd pierwszej instancji oceny dowodów, czyli przede wszystkim jej sprzeczności z zasadami logicznego rozumowania lub doświadczenia życiowego, lecz zmierzają do jej zastąpienia własną oceną skarżącego przez próbę przekonania sądu odwoławczego, że jest ona znacznie trafniejsza i bardziej przekonująca niż ocena Sądu a quo. Taka argumentacja nie mogła skutecznie podważyć prawidłowości zaskarżonego wyroku, ponieważ nie mogła równać się z zasadnością zarzutu naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. przez Sąd Okręgowy. Wziąć trzeba pod uwagę, że do istoty zasady swobody dowodów należy to, że sąd orzekający ocenia wiarogodność i moc dowodową dowodów – jak wprost wynika z tego przepisu – według własnego przekonania. Nie można więc kwestionować tej oceny jedynie dlatego, że skarżący nie jest do niej przekonany i uważa, że powinna być ona inna, zwłaszcza zgodna z jego twierdzeniami i stanowiskiem procesowym. W świetle art. 233 § 1 k.p.c. podstawę kwestionowania dokonanej przez sąd orzekający oceny dowodów może stanowić jedynie brak wszechstronnego rozważenia zebranego materiału dowodowego, co dotyczy przede wszystkim pominięcia istotnych dowodów lub ich oceny w sposób sprzeczny z zasadami logicznego rozumowania lub doświadczenia życiowego. W tym kontekście zauważyć można, że skarżący bezpodstawnie poczuł się urażony stwierdzeniem przez Sąd pierwszej instancji, że dopuszczał się on manipulacji twierdzeniami i zarzutami. Taka ocena była, i zresztą nadal jest, co do zasady trafna. Wziąć należy pod uwagę, że pozwany – podobnie jak w postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji – także w sformułowanych obecnie zarzutach apelacyjnych analizuje zebrany materiał dowodowy w sposób mający przemawiać jedynie za słusznością jego twierdzeń i argumentów, mimo że oceniając ten materiał kompleksowo i obiektywnie nie daje on podstaw do przyjęcia tak jednoznacznych i korzystnych dla skarżącego ustaleń i wniosków, jak mogłoby wydawać się na podstawie lektury treści jego apelacji. Podkreślić należy, że zarzuty apelacyjne zostały sformułowane w sposób jednoznaczny i kategoryczny, przez co wydają się sugerować, że w ogóle nie może być mowy o odmiennych ustaleniach i wnioskach. W rzeczywistości są one jednak tylko subiektywną interpretacją zebranego materiału dowodowego i wynikających z niego faktów. Inaczej mówiąc, skarżący nie tyle podważa dokonaną przez Sąd pierwszej instancji ocenę dowodów i ustalone na ich podstawie okoliczności faktyczne, co wyprowadzone z nich wnioski, twierdząc, że wbrew temu Sądowi mogły i powinny być one zgodne z jego stanowiskiem procesowym, mimo że jest ono oparte jedynie na wybiórczym i tendencyjnym doborze korzystnych dla niego faktów i wniosków. Odnosi się to przede wszystkim do próby oparcia przez skarżącego swojego stanowiska głównie na tym, że podczas kontroli firmy (...) stwierdzono w zasadzie bezdyskusyjny fakt, że w dniu 25 kwietnia 2018 r. składowany przez powoda towar w postaci nawozów azotowych (przy czym dotyczy to w zasadzie jedynie mocznika, a nie również saletry amonowej) nie był jeszcze w całości przykryty plandekami, mimo że zgodnie z § 5 ust. 3 pkt 2 umowy stron w przypadku składowania towaru w B. - B. na odkrytym placu niewątpliwie powinien on znajdować się na paletach i zostać zabezpieczony plandekami (k. 22). Skarżący, kwestionując zaskarżone rozstrzygnięcie, nie uwzględnia tego, że Sąd pierwszej instancji wcale nie negował powyższego faktu, lecz uznał go za niewystarczający do przyjęcia, że jednoznacznie potwierdza on odpowiedzialność powoda za wskazywane przez pozwanego zawilgocenie spornego towaru i jego ponadnormatywne zbrylenie, mające stanowić źródło jego szkody, której naprawienia domagał się w ramach pozwu wzajemnego. Wbrew skarżącemu, takie stanowisko Sądu pierwszej instancji zasługuje na akceptację jako wyważone i uwzględniające wszystkie okoliczności, a nie tylko jedną wyrwaną z kontekstu okoliczność, mającą rzekomo jednoznacznie przemawiać na niekorzyść powoda. W pierwszej kolejności wziąć trzeba pod uwagę, że zbyt daleko idąca i bezpodstawna jest argumentacja pozwanego, że sporny nawóz – wskutek braku zabezpieczenia plandekami – był aż przez kilka miesięcy wystawiony na działanie niekorzystnych warunków atmosferycznych, w szczególności opadów (przede wszystkim chodziło o deszcz). Pozwany nie dostrzega, że taki argument jest tendencyjny, ponieważ nie uwzględnia, po pierwsze, tego, kiedy w ogóle mogło dojść do wyładunku poszczególnych rodzajów należących do niego nawozów, a po drugie, okresu w jakim trwał jego wyładunek i umieszczanie go na placu magazynowym powoda. Tymczasem z takiego punktu widzenia zauważyć trzeba, że w niniejszej sprawie chodzi o dwie partie nawozu w postaci mocznika i saletry amonowej. W przypadku mocznika z niekwestionowanych w tym zakresie ustaleń faktycznych Sądu pierwszej instancji wynika, że rozładunek statku W. N. , na którym nawóz ten został przywieziony do portu w G. , trwał od dnia 9 stycznia 2018 r. do dnia 20 kwietnia 2018 r., czyli aż ponad trzy miesiące. W związku z tym nie można w sposób niebudzący żadnych wątpliwości ustalić ani ile tego nawozu zostało wystawione na zbyt długie, zdaniem pozwanego, działanie niekorzystnych warunków atmosferycznych z powodu braku przykrycia plandekami, ani jak długo ewentualnie trwał ten okres. W jeszcze większym stopniu odnosi się to do drugiego nawozu, a mianowicie saletry amonowej, która była rozładowywana przez powoda ze statku V. w okresie od 19 marca 2018 r. do 14 maja 2018 r., a zatem jeszcze nawet po przeprowadzeniu powyższej kontroli przez firmę (...) . Jednocześnie pozwany wybiórczo powołuje się na raport z tej kontroli, w którym wskazano przecież nie tylko na to, że towar w postaci mocznika nie był zabezpieczony [plandekami] przed opadami deszczu, ale również stwierdzono, że był on ulokowany na paletach (a zatem zgodnie z umową), aczkolwiek bez ich zabezpieczenia od spodu folią (co jednak nie było wymagane w umowie). Niemniej ponadto stwierdzono, że worki (z nawozem) były całe i suche, prawidłowo zaplombowane i szczelne, chociaż lekko zakurzone (k. 160). Nie wskazywano przy tym w tym raporcie na złą jakość podłoża (placu), w szczególności na to, aby był on mokry lub wręcz błotnisty, lecz była mowa jedynie o możliwości zbierania się wody na powierzchni B. - B. z powodu ich nieprzykrycia folią lub plandeką. Zastrzeżenia kontrolujących budził więc sposób zabezpieczenia wierzchniej a nie spodniej (od strony gruntu) warstwy towaru. Dalej wziąć trzeba pod uwagę, że nawet z twierdzeń pozwanego wynika, że wkrótce po tej kontroli powód przykrył sporny nawóz plandekami. Potwierdza to zresztą kolejny raport, sporządzony tym razem na zlecenie powoda przez firmę (...) w dniu 8 czerwca 2018 r., która stwierdziła, że worki z mocznikiem były wówczas okryte plandeką (k. 357). Uwzględnić należy również należy wyniki kontroli przeprowadzonej w dniu 28 sierpnia 2018 r. przez firmę (...) sp. z o.o. , która po wizualnej inspekcji towaru, składowanego na placu powoda przy ul. (...) , stwierdziła, że jest on składowany w B. - B. , na paletach i przykryty w całości plandeką oraz stwierdziła brak stojącej wody na plandekach, a B. - B. były suche (k. 367). W związku z tym zauważyć można, że wprawdzie z raportów pokontrolnych firmy (...) z października 2018 r. wynika, że we wrześniu zbrylenia mocznika były już znacznie częstsze i większe, jak również dochodziło do uszkodzenia (rozerwania, pęknięcia itp.) B. - B. z nawozem, ale wziąć trzeba pod uwagę, że – po pierwsze – miało to miejsce po upływie długiego (około pięcio – sześciomiesięcznego) okresu składowania worków z nawozem, licząc od chwili jego sukcesywnego wyładowywania ze statku W. N. w okresie styczeń – kwiecień 2018 r., a po wtóre – było to w czasie dokonywania załadunku worków na samochody, co bezspornie odbywało się po ich długiej ekspozycji na warunki atmosferyczne, w tym oddziaływania światła słonecznego i opadów, co mogło wpływać na wytrzymałość opakowań, zwłaszcza po tak długim czasie ich składowania. Z tych samych przyczyn nie można bezkrytycznie podejść do twierdzeń pozwanego, że B. - B. z nawozem znajdowały się na połamanych paletach, stojących na zamokniętym/błotnistym podłożu. Uwzględnić bowiem należy, że taka sytuacja miała miejsce w sierpniu i wrześniu 2018 r., czyli po upływie długiego okresu składowania towaru, który co najmniej od początku czerwca w ogóle nie był odbierany przez pozwanego, ponieważ do odbioru przystąpił on ponownie dopiero po dniu 24 września 2018 r. Nawet gdyby wziąć pod uwagę, że w dniu 24 sierpnia 2018 r. powód skorzystał z prawa zastawu, a ponadto odmówił dalszego świadczenia usług przeładunkowych do chwili otrzymania od pozwanego zapłaty zaległych należności, to i tak przez około dwa miesiące pozwany z sobie tylko znanych przyczyn nie odbierał od powoda swojego towaru, a w tym czasie, mimo że w tym okresie niewątpliwie był już przykryty plandekami, był on wystawiony na działanie czynników niekorzystnie wpływających na posiadane przez niego naturalne tendencje do zbrylania, o których mowa w opinii biegłej (temperatura i wilgotność), tym bardziej, im dłużej trwał taki stan, który nie był zależny od powoda, ponieważ to nie on decydował, kiedy i ile towaru pozwany będzie odbierał ze składu. W tej sytuacji Sąd pierwszej instancji zasadnie podał w wątpliwość kategoryczne i bezdyskusyjne zdaniem pozwanego stanowisko, że właśnie brak zabezpieczenia nieustalonej bliżej partii towaru (który był przecież rozładowywany ze statków sukcesywnie co najmniej przez kilka tygodni, jeśli nawet nie miesięcy, a nie w ciągu jednego dnia) i przez nieustalony bliżej okres z pewnością był przyczyną pogorszenia właściwości tego towaru, w szczególności jego zamoknięcia i ponadnormatywnego zbrylenia. Wziąć trzeba pod uwagę, że z opinii biegłej J. D. (1) wynika, że większość nawozów, zwłaszcza nawozów azotowych, takich jak: mocznik i saletra amonowa, w sposób naturalny wykazuje wysokie tendencje do zbrylania, a do czynników mających wpływ na ich zbrylanie należy nie tylko ich wilgotność i temperatura, zależne także od warunków ich przechowywania, ale również długość okresu ich przechowywania. W związku z tym zauważyć ponadto trzeba, że informacje o zbrylaniu się nawozów sprzedawanych przez pozwanego swoim klientom (określanym w tej sprawie jako odbiorcy końcowi lub finalni), wynikające z dołączonych przez pozwanego reklamacji, dotyczyły nie tylko 2018 r., ale i 2017 r., a zatem niewątpliwie innych partii nawozu niż objęty sporem w niniejszej sprawie (zob. zestawienie reklamacji k. 169). Ponadto obejmowały one zarówno mocznik (co do którego pozwany twierdzi, że był niewłaściwie przechowywany z powodu długotrwałego nieprzykrycia plandekami), jak i saletrę amonową (co do której pozwany nie formułował takiego zarzutu, a ponadto była ona przecież dopiero rozładowywana ze statku V. od dnia 19 marca 2018 r. do dnia 14 maja 2018 r.)., a zatem bezpośrednio w okresie, którego dotyczyły te reklamacje, więc kompletnie nieprzekonujące jest, że od razu doszło do zbrylenia tego nawozu z przyczyn leżących po stronie powoda. Z dat reklamacji wynika bowiem, że w większości pochodziły one z kwietnia i maja 2018 r., a więc nawet przy założeniu braku przykrycia mocznika plandekami (nie dotyczy to w ogóle saletry amonowej), brak jest podstaw do niewątpliwego stwierdzenia, że musiało to z pewnością wynikać z możliwej ekspozycji części B. - B. na działanie deszczu i światła słonecznego, tym bardziej, że z raportu P. z dnia 26 kwietnia 2018 r. wcale nie wynika, że już wtedy worki były przemoczone i uszkodzone mechanicznie, lecz wprost przeciwnie stwierdzono w nim, że były one suche, całe, szczelnie i prawidłowo zaplombowane oraz lekko zakurzone i tylko potencjalnie (hipotetycznie) wskazano na ryzyko zbierania się wody na powierzchni worków z powodu ich nieprzykrycia plandeką lub folią. Wprawdzie podczas kolejnych kontroli, a mianowicie w/w kontroli firmy (...) z czerwca 2018 r., a także firmy (...) przeprowadzonej od 14 do 30 maja 2018 r. (której dotyczyły raporty pokontrolne z czerwca i lipca 2018 r. k. 241 – 288), wynika, że stwierdzono wówczas występowanie zbrylenia nawozu, ale zważyć należy, że raport firmy (...) dotyczył jedynie mocznika, a stwierdzone zbrylenia w 90 % przypadków dotyczyły wierzchniej warstwy nawozu i dawały się rozsypać pod naciskiem dłoni, a tylko w około 5 – 10 % worków zbrylenia były bardzo twarde i do ich rozkruszenia trzeba było użyć bardzo dużej siły. Natomiast raporty P. z czerwca i lipca 2018 r., które obejmowały zarówno mocznik, jak i saletrę amonową, dotyczyły przede wszystkim zestawienia dat i ilości wydanego towaru, przy czym jedynie w nielicznych przypadkach (dotyczących mocznika) była w nich mowa o zbryleniu towaru, ale bez bliższych szczegółów, pozwalających ustalić stopień i przyczyny tego zbrylenia, podobnie zresztą jak w przypadku wskazywanych w tych raportach uszkodzeń lub zabrudzeń niektórych B. - B. . Więcej na temat zbryleń i uszkodzeń towaru było mowy dopiero w raporcie firmy (...) z końca sierpnia 2018 r. (k. 162 – 167), z którego wynika, że stwierdzono wówczas zbicie i sprasowanie całego materiału, w którego wierzchniej warstwie były wyczuwalne zbrylenia, aczkolwiek łatwo rozkruszalne (co stwierdzono także podczas zniszczenia niektórych worków z powodu ich słabej struktury, ponieważ rozsypany towar był sypki z widocznymi rozkruszalnymi zbryleniami), a jednocześnie (poza workami z dolnej partii stosu) nie stwierdzono zamoczeń zewnętrznych warstw B. - B. (k. 163). Wskazano w tym raporcie również na to, że towar był umieszczony na paletach i przykryty plandeką z każdej strony, chociaż w kilku miejscach znajdowała się na nich (tj. na plandekach) stojąca woda (k. 162). Dotyczyło to jednak okresu znacznie późniejszego od tego, którego dotyczyły reklamacje, mające uzasadniać odpowiedzialność odszkodowawczą powoda, a jednocześnie okresu, w którym niewątpliwie doszło już między stronami do sporu z jednej strony na tle braku regularnych płatności ze strony pozwanego na rzecz powoda, a z drugiej strony na tle zarzutów pozwanego, dotyczących wadliwego przechowywania spornych nawozów przez powoda. Należy więc ostrożnie i krytycznie podchodzić do twierdzeń i zarzutów pozwanego, jakoby już wcześniej miał on zastrzeżenia do prawidłowości przechowywania tych nawozów przez powoda. Zwrócić trzeba uwagę, że najpierw pozwany zaczął zalegać z płatnościami w stosunku do powoda, i to na znaczną kwotę, która w czerwcu 2018 r. wynosiła już ponad 300.000 zł, a dopiero potem zaczął wysuwać roszczenia odszkodowawcze wobec powoda z powołaniem się na nienależyte wykonywanie przez niego swoich obowiązków umownych. Sąd pierwszej instancji trafnie zauważył jednak, że – abstrahując od kwestii wcześniejszej kilkuletniej współpracy stron na takich samych zasadach – pozwany niewątpliwie już co najmniej w kwietniu 2018 r., o ile nawet nie wcześniej podczas rutynowych kontaktów jego pracowników z powodem, wiedział, w jakich warunkach powód przechowuje jego towar, ale zaczął zgłaszać roszczenia z tego powodu dopiero po wezwaniu go przez drugą stronę do zapłaty zaległych należności za wykonane usługi. W tej sytuacji wniosek Sądu pierwszej instancji o manipulowaniu przez pozwanego swoimi zarzutami i dowodami nie był pozbawiony uzasadnionych podstaw. Dodać wypada, że w tej sprawie w istocie chodzi o dwa raporty (jeden firmy (...) a drugi firmy (...) ), które jednak zostały umieszczone w aktach sprawy w sposób sugerujący, że stanowią jedną całość, ponieważ pierwszy raport z kwietnia 2018 r. został wszyty do akt bezpośrednio przed raportem z sierpnia 2018 r. W związku z tym zarówno Sąd Okręgowy, jak i biegła, zdają się traktować te dwa raporty jako jeden. Jednakże zważyć należy, że raport z kwietnia 2018 r. nie wskazuje jeszcze na niepokojące okoliczności, w szczególności na to, że już wtedy stan nawozu był nieprawidłowy ze względu na nienależyte wykonanie umowy przez powoda, lecz tylko potencjalnie wskazuje na niebezpieczeństwa mogące wynikać z braku zabezpieczenia towaru plandekami. Między powyższymi raportami upłynęły cztery miesiące, podczas których powstał spór między stronami, a towary były regularnie (przynajmniej do końca maja 2018 r.) wydawane ze składu oraz mijał czas wraz z naturalnym oddziaływaniem warunków atmosferycznych. Jednak podstawowe znaczenie ma to, że raport z kwietnia 2018 r. nie wskazywał jeszcze na degradację towaru ani na niewłaściwe warunki jego składowania, podczas gdy wskazywał już na to raport sporządzony w sierpniu 2018 r. Oznacza to, że pozwany dobiera przede wszystkim korzystne dla siebie argumenty, pomijając, że inne materiały dowodowe popierają stanowisko Sądu Okręgowego. Podkreślić trzeba, że nie może budzić wątpliwości, że w świetle opinii biegłej J. D. bardzo istotne były nie tylko warunki przechowywania (składowania) nawozów, ale także okres ich przechowywania, przy czym powód mógł mieć wpływ jedynie na pierwszą okoliczność. Nie może więc obciążać go okoliczność, że pozwany, który także jest profesjonalistą, a zatem doskonale znał lub przynajmniej powinien znać właściwości swojego towaru, w szczególności jego podatność na zbrylenia (tym większą, im dłuższy okres jego składowania) nie odbierał go w terminie, mogącym zapobiec takim niekorzystnym następstwom. W tym ujęciu nie wydaje się możliwe do zaakceptowania stanowisko, że to powód, a nie pozwany, powinien ponosić ryzyko związane z przedłużającym się okresem jego sprzedaży końcowym odbiorcom (w tym w zasadzie całkowitym brakiem odbiorów nawozów w okresie czerwiec – sierpień 2018 r.). Podobnie nie można upatrywać w tym podstaw do zalegania pozwanego z regularnym dokonywaniem płatności na rzecz powoda w związku z oczekiwaniem na uzyskanie zapłaty od końcowych odbiorców w miarę sukcesywnego sprzedawania im spornego nawozu. Chybione jest również zarzucanie powodowi, że nadużył swoich uprawnień, dokonując zajęcia części składowanego towaru na podstawie przysługującego mu prawa zastawu oraz wstrzymując się ze świadczeniem usług i grożąc pozwanemu wypowiedzeniem umowy w razie dalszego braku zapłaty. Nie można bowiem zapominać, że pozwany niewątpliwie zalegał wobec powoda z zapłatą znacznej kwoty z tytułu wykonanych na jego rzecz usług i w gruncie rzeczy nie zamierzał jej zapłacić, powołując się na przysługiwanie mu roszczeń odszkodowawczych, które nie były uznawane przez powoda i gdyby nie skorzystał on z zastawu oraz nie zapowiedział wypowiedzenia umowy, to z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością do chwili obecnej nie uzyskałby ich zapłaty. W konsekwencji, oceniając zebrany materiał z uwzględnieniem wszystkich okoliczności, przemawiających zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść tak powoda, jak i pozwanego, stwierdzić należy, że sformułowane przez skarżącego zarzuty naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. były niezasadne i stanowiły wyraz jedynie jego tendencyjnego i wybiórczego podejścia do spornych okoliczności oraz odnoszących się do nich dowodów. Podkreślić trzeba, że chociaż pozwany podniósł szereg szczegółowych i obszernych zarzutów, to ich wspólną cechą jest oczekiwanie przez niego, że zebrany materiał zostanie oceniony i zinterpretowany w całości wyłącznie zgodnie z jego twierdzeniami i stanowiskiem procesowym, mimo że wcale nie jest ono tak jednoznacznie i wyłącznie uzasadnione, jak mogłoby prima facie wynikać z tych zarzutów. Jak już była wcześniej mowa, mimo że powód niewątpliwie nie przykrył od razu całego towaru plandekami, to od takiego faktu jest jeszcze bardzo daleko do stwierdzenia, że niewątpliwie było to przyczyną wszystkich niepowodzeń gospodarczych pozwanego (począwszy od reklamacji składanych przez jego kontrahentów poprzez zaleganie wobec powoda z dokonywaniem regularnych płatności za usługi związane ze spornymi towarami a skończywszy na konieczności przeładunku części towaru w nowe worki i przewiezienia go na inne miejsce składowe). Bardziej przekonujący i uzasadniony jest wniosek, że pozwany jedynie próbuje obecnie wykorzystać powyższy fakt na swoją rzecz, bagatelizując lub pomijając okoliczności i dowody, które nie potwierdzają jego stanowiska lub co najmniej bardzo poważnie podają je w wątpliwość. W szczególności nie ma jednoznacznych podstaw do przyjęcia, że wskutek przejściowego braku przykrycia całego towaru plandekami rzeczywiście doszło do zamoknięcia towaru (co dotyczy w zasadzie tylko mocznika) i że właśnie z tej przyczyny, a nie z powodu naturalnych właściwości nawozu, a także jego długotrwałego składowania, na co powód przecież nie miał decydującego wpływu, doszło do zbrylenia się towaru, a także uszkodzenia B. - B. , w których był on przechowywany. Można oczywiście zrozumieć, że pozwany jest głęboko przekonany co do swoich racji, którym dał wyraz w treści apelacji, ale nie jest to wystarczające do uznania, że jego zarzuty zasługują na uwzględnienie. Dotyczy to nie tylko kwestii związanych z oceną dowodów, ale także z zarzutami dokonania błędnych ustaleń co do szczegółowo wymienionych w apelacji okoliczności. Także te zarzuty sprowadzają się bowiem jedynie do subiektywnej interpretacji zebranego materiału dowodowego przez skarżącego, który uważa, że należało wyprowadzić z tego materiału inne, opisane przez niego obszernie wnioski, niż przyjął Sąd pierwszej instancji. Oznacza to, że apelacja mogłaby zostać uznana za uzasadnioną jedynie w razie bezkrytycznego podzielenia wniosków i twierdzeń pozwanego, mimo że wcale nie są one tak jednoznaczne i niewątpliwe, jak mogłoby z niej wynikać. Inaczej rzecz ujmując, w zarzutach apelacyjnych, dotyczących podstawy faktycznej zaskarżonego wyroku, pozwanemu w istocie nie chodzi o spór co do faktów, lecz o ich interpretację w sposób jednostronnie korzystny dla niego, mimo że oceniając ustalone fakty w sposób wszechstronny i obiektywny, czyli tak jak uczynił Sąd pierwszej instancji, nie jest to usprawiedliwione. W ocenie Sądu Apelacyjnego nie ma więc uzasadnionych podstaw do konstruowania odpowiedzialności odszkodowawczej powoda wyłącznie na fakcie nieoplandekowania towaru przez pewien okres. Oczywiście powód miał obowiązek dołożenia wszelkich starań, aby składowany u niego towar nie uległ pogorszeniu. Wziąć jednak trzeba pod uwagę również to, że zgodnie z § 8 ust. 3 umowy w przypadku niewłaściwego wykonywania umowy przez powoda, powinno to zostać stwierdzone we wspólnie sporządzonym przez strony protokole szkody. Pozwalałoby to nie tylko ustalić, jaki był faktyczny stan rzeczy, ale i jakie wynikały z tego następstwa, zwłaszcza jeśli chodzi o wpływ określonych okoliczności na ewentualne powstanie szkody po stronie pozwanego. Jeśli zatem było tak, że – jak twierdzi pozwany – już w kwietniu 2018 r. zaniepokoił się sposobem wykonywania przez powoda umowy składu, i co więcej zdecydował się na zlecenie wyspecjalizowanej firmie (...) wykonania raportu, który w jego ocenie jednoznacznie potwierdził jego przypuszczenia, to był uprawniony i jednocześnie zobowiązany – wobec treści łączącej strony umowy – do sporządzenia wraz z powodem protokołu szkody, w którym strony wspólnie dokonałyby m. in. oceny, jak ewentualne uchybienia powoda wpłynęły na stan towaru. Jednocześnie takie stwierdzenie ówczesnego stanu rzeczy pozwoliłoby obecnie obiektywnie rozstrzygnąć spór, czy postępowanie powoda rzeczywiście doprowadziło do szkody po stronie pozwanego. Tymczasem pozwany, jakkolwiek podnosi liczne i poważne zarzuty wobec powoda, to w 2018 r. – w każdym razie przed powstaniem sporu między stronami – nie dostrzegał potrzeby sporządzenia stosownego protokołu szkody. Dodać można, że z żądania sporządzenia takiego protokołu wynikałoby, że wskazywane obecnie okoliczności istotnie miały negatywny wpływ na relacje między stronami, a nie że są podnoszone jedynie w celu zakwestionowania/uniknięcia (tak przed wszczęciem postępowania, kiedy pozwany podniósł zarzut potrącenia, który – jak sam później przyznał – w przeważającym zakresie był bezpodstawny, jak w czasie niniejszego procesu, w którym pozwany analogiczne zarzuty objął roszczeniami dochodzonymi w pozwie wzajemnym) obowiązku dokonania zapłaty na rzecz powoda za usługi wykonane na podstawie przedmiotowej umowy. Takie postępowanie pozwanego w gruncie rzeczy wskazuje zatem na podejmowanie przez niego – jak trafnie uznał Sąd pierwszej instancji – próby manipulowania zebranym w sprawie materiałem dowodowym. Na podstawie okoliczności, która wydaje się korzystna dla niego, pozwany próbuje bowiem uzupełnić materiał dowodowy w sposób popierający jego tezę i wykreować alternatywny wobec Sądu pierwszej instancji stan faktyczny z pominięciem szeregu innych okoliczności, które podważają jego stanowisko. Już choćby wspominany wcześniej raport P. z kwietnia 2018 r. nie wskazuje przecież na tak zły stan towaru, jak wywodzi pozwany. Protokoły reklamacyjne i załączone zdjęcia również zostały dobrane przez pozwanego w sposób niespójny, niekonsekwentny i tendencyjny. I tak, część protokołów dotyczy saletry amonowej, podczas gdy fakt nieprawidłowego składowania dotyczył jedynie mocznika. Część protokołów opatrzona jest adnotacją, wskazującą, że towar ten pochodził z innego statku. Zważyć również należy, że załączone zdjęcia nie przedstawiają konkretnej części zbrylonego nawozu, a cały worek, wobec czego powstaje wątpliwość, czy przyczyną było w rzeczywistości nieprawidłowe składowanie, czy jednak właściwości tego towaru, który przy tym niekoniecznie pochodził ze spornej dostawy. Jak już wyjaśniano, zważyć ponadto należy, że sporządzane były także kolejne raporty, w tym również na zlecenia powoda na przełomie maja i czerwca 2018 r., w którym nie stwierdzono jeszcze nadmiernego zbrylenia, ponieważ tylko w 5 – 10 % były one bardzo twarde i do ich rozkruszenia trzeba było użyć bardzo duże siły, natomiast w około 90 % zbrylenia były łatwo rozkruszalne (po naciśnięciu dłonią). Tymczasem z reklamacji, które nota bene w większości były wcześniejsze, wynika, że nabywcy już wtedy stwierdzali występowanie dużych zbryleń, które uniemożliwiały wysianie towaru za pomocą rozsiewaczy nawozów, czyli w sposób mechaniczny, w którym zgodnie z zasadami doświadczenia życiowego niewątpliwie występuje większa siła niż przy nacisku dłonią. Nie jest zatem pewne i przekonujące, że powoływany przez pozwanego w zarzutach apelacyjnych materiał dowodowy został dobrany wyczerpująco, rzetelnie i uczciwie. Zważyć należy również, że termin odbioru towaru był ustalany przez pozwanego, zaś jego przedłużanie w oczywisty sposób, jak wynika m. in. z opinii biegłej, wpływało na pogorszenie właściwości nawozu. Ostatecznie towar został bowiem zabrany dopiero z końcem września 2018 r., a zatem po kilku miesiącach od wyładunku ze statków. Podobnie, pozwany tendencyjnie powołuje się na oświadczenie producenta worków ( firma (...) należąca do J. B. k. 458 – 459), mimo że jednocześnie dołączył do akt sprawy fakturę na zakup worków ze stycznia 2018 r. (a więc okresu, który może dotyczyć załadunku spornych nawozów, zwłaszcza mocznika), która pochodzi od innej firmy, tj. (...) s.c. A. i M. K. – k. 601). Nie ma przy tym w aktach sprawy wyjaśnienia, czy państwo K. byli tylko sprzedawcami worków, czy również ich producentami. Jest to więc kolejny przejaw próby manipulacji materiałem dowodowym, nieuwzględniającej, że już wcześniej (przed 2018 r.) także dochodziło do zbryleń nawozów pozwanego, i to pochodzących z różnych dostaw. Wszystkie okoliczności ustalone na podstawie zebranego materiału dowodowego, interpretowane w sposób kompleksowy i wszechstronny, a nie tendencyjnie i wybiórczo, jak czyni pozwany, nie pozwalają zatem na akceptację stanowiska skarżącego, że z przyczyn leżących po stronie powoda, związanych z przejściowym brakiem przykrycia jedynie części spornego towaru plandekami, niewątpliwie doszło do powstania szkody, za którą powód powinien ponosić odpowiedzialność. Bardziej przekonujące jest stanowisko Sądu pierwszej instancji, że pozwany jedynie próbuje wykorzystać powyższą okoliczność w celu obciążenia powoda zarówno wystąpieniem zbrylenia nawozu (zwłaszcza mocznika), do którego mogło przecież dojść także z wielu przyczyn niezależnych od powoda, jak i kosztami swojej działalności gospodarczej, takimi jak: koszty uwzględnionych reklamacji, koszty załadunku i transportu towaru oraz koszty jego przesypania do nowych opakowań w miejsce tych, które uległy uszkodzeniu podczas mechanicznego załadunku B. - B. po stosunkowo długim okresie składowania towaru. Konkludując, pozwany nie zdołał przekonać Sądu Apelacyjnego, że przedstawiona przez niego interpretacja dowodów i wynikających z nich okoliczności wyklucza prawidłowość stanowiska Sądu pierwszej instancji, na którym oparto zaskarżony wyrok. Akceptacja stanowiska skarżącego wymagałaby bezkrytycznego uznania, że wyłącznie jego interpretacja jest właściwa, co jest jednak niemożliwe, ponieważ nie uwzględnia ona okoliczności niezgodnych z jego twierdzeniami, a niekiedy stanowi jedynie ich tendencyjną ocenę lub jest wprost z nimi sprzeczna. W konsekwencji pomimo sformułowania przez pozwanego bardzo licznych i obszernych zarzutów apelacyjnych, odnoszących się do wielu zagadnień, Sąd Apelacyjny doszedł do przekonania, że nie zdołał on skutecznie podważyć dokonanej przez Sąd pierwszej oceny i wyprowadzonych z nich wniosków, które pomimo zastrzeżeń i wątpliwości pozwanego, mieszczą się w granicach swobodnej oceny, do której uprawniony był ten Sąd na podstawie art. 233 § 1 k.p.c. Chodzi bowiem o to, że na podstawie bezpośredniej styczności z całym zebranym materiałem dowodowym Sąd pierwszej instancji mógł wyrobić sobie przekonanie (do czego wprost nawiązuje ten przepis), że wbrew pozwanemu z tego materiału nie wynikają okoliczności faktyczne, uzasadniające przyjęcie odpowiedzialności powoda za nienależyte wykonanie zobowiązania, którego źródłem była umowa stron z dnia 1 stycznia 2018 r. W tej sytuacji, wobec stwierdzenia, że pozwany nie podważył dokonanych przez Sąd pierwszej instancji ustaleń faktycznych i wyprowadzonych z nich wniosków, nie zasługiwały na uwzględnienie również podniesione w apelacji zarzuty naruszenia prawa materialnego. Opierały się one bowiem na niewypowiedzianym wprost założeniu, że stan faktyczny, istotny dla rozstrzygnięcia sprawy, powinien zostać ustalony zgodnie z twierdzeniami skarżącego. Tylko w takim przypadku można byłoby zgodzić się ze skarżącym, że Sąd ten dopuścił się naruszenia art. 471 k.c. w zw. z art. 855 § 1 k.c. lub art. 857 k.c. , art. 858 k.c. , art. 6 k.c. i art. 859 8 § 2 k.c. Wspólną cechą tych zarzutów jest to, że za punkt wyjścia przyjmują one interpretację ustalonych faktów odpowiadającą pozwanemu, mimo że niewątpliwie pomija ona kwestie i aspekty, które są niezgodne z jego stanowiskiem. W konsekwencji nie można uznać zgodnie z treścią tych zarzutów, że doszło do naruszenia powyższych przepisów przez ich niezastosowanie lub niewłaściwe zastosowanie, skoro wymagałoby to przyjęcia odpowiadających skarżącemu ustaleń i wniosków, mimo że nie mają one niebudzących jakichkolwiek wątpliwości podstaw w zebranym materiale dowodowym. Nie zasługiwał na uwzględnienie również zarzut naruszenia art. 5 k.c. przez nieuwzględnienie okoliczności, że żądanie przez powoda odsetek za opóźnienie w zapłacie przez pozwanego jego należności z przedmiotowej umowy stanowiło nadużycie prawa podmiotowego. Z jednej strony wziąć trzeba pod uwagę, że wbrew skarżącemu nie ma uzasadnionych podstaw do przyjęcia, że powód ze swojej winy spowodował znaczne szkody pozwanego, a z drugiej strony nie można obciążać go skutkami tego, że pozwany nie wywiązał się z obowiązku zapłaty powyższych należności, próbując bezpodstawnie obciążyć powoda rzekomą odpowiedzialnością za nienależyte wykonanie umowy stron. Odmiennej oceny nie może uzasadniać powołanie się przez pozwanego na skorzystanie przez powoda z prawa zastawu. Zauważyć bowiem wypada, że dopiero taki środek okazał się skuteczny w tym sensie, że spowodował dokonanie przez pozwanego zapłaty zaległych należności, aczkolwiek nie zapobiegło to wysuwaniu przez niego wobec powoda roszczeń odszkodowawczych, które jak wynika z powyższych rozważań pozbawione były merytorycznych podstaw. Z tych wszystkich przyczyn Sąd Apelacyjny doszedł do przekonania, że apelacja, mimo swojej obszerności i kategorycznego sformułowania zawartej w niej argumentacji, nie opierała się na usprawiedliwionych podstawach, które stanowiły jedynie prezentację subiektywnego stanowiska skarżącego, nieuwzględniającego należycie wszystkich okoliczności rozstrzyganej sprawy. W związku z tym Sąd Apelacyjny oddalił apelację na mocy art. 385 k.p.c. oraz orzekł o kosztach postępowania apelacyjnego odpowiednio do wyniku sprawy w tej instancji, biorąc przy tym pod uwagę, że na tym etapie apelacja odnosiła się całościowo tak do roszczeń objętych powództwem głównym, jak i powództwem wzajemnym, wobec czego nie było podstaw do odrębnego przyznawania kosztów zastępstwa procesowego od każdego z tych żądań. Na oryginale właściwy podpis.Potrzebujesz pomocy prawnej?
Asystent AI przeanalizuje Twoje pytanie w oparciu o orzecznictwo, przepisy i doktrynę — jak rozmowa z ekspertem.
Zadaj pytanie Asystentowi AI